Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Bezbarwna GieKSa przegrywa kolejne spotkanie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Mecz między GKS Katowice a rezerwami Śląska Wrocław odbył się pierwszego maja na stadionie przy ulicy Bukowej. Na mecz goście przybyli w bardzo okrojonym składzie, do autobusu weszło jedynie 15 zawodników. W naszej drużynie doszło do kolejnych roszad w składzie, tym razem od początku zagrał Kołodziejski, Gałecki, Woźniak i pierwszy raz w tej rundzie Kurbiel.
 
Pierwsza połowa w wykonaniu naszej drużyny to była jedna wielka farsa i rozczarowanie. Większość czasu goście bawili się na naszej połowie z rozgrywaniem piłki. Trafiać do siatki zaczęli od 34. minuty, kiedy Łyszczarz z Bergierem wyszli do kontry 2 na 1 z Kołodziejskim od środka boiska i ten drugi zdobył pierwszą bramkę w meczu. Druga bramka padła 5 minut później, a tym razem do pustej bramki trafił od poprzeczki Łyszczarz. Gola do szatni po kolejnej kontrze zdobył ponownie Bergier i zakończył tym pierwszą połowę.
 
Na drugą połowę trener Górak wprowadził dwóch nowych zawodników, Jaroszek i Kozłowski zastąpił Gałeckiego i Kurbiela. Ten drugi mógł strzelić pierwszą bramkę dla naszej drużyny, ponieważ wykonywał rzut karny. Niestety nasz zawodnik fatalnie przestrzelił i wynik dalej brzmiał 0:3. Mieliśmy kilka okazji w tej połowie, którą przypieczętował Kozłowski, pokonując w końcu bramkarza gości w 66. minucie. To by było na tyle z naszej strony. Dokończyliśmy to spotkanie i to jest najłagodniejszy komentarz dotyczący naszego występu.

1.05.2021 Katowice
GKS Katowice – Śląsk II Wrocław 1:3 (0:3)
Bramki: Kozłowski (65) – Bergier (34, 45), Łyszczarz (39).
GKS: Mrozek – Wojciechowski, Jędrych, Kołodziejski, Rogala – Sanocki (58. Kiebzak), Błąd (58. Kościelniak), Gałecki (46. Jaroszek), Figiel (77. Urynowicz), Woźniak – Kurbiel (46. Kozłowski).
Śląsk: Frasik – Celeban, Maruszak, Boruń, Bergier (90. Michalski), Krocz, Caliński, Łyszczarz, Bargiel (90. Fediuk), Pałaszewski, Bukowski, (70. Młynarczyk).
Żółte kartki: Figiel, Kołodziejski, Jaroszek – Młynarczyk.
Sędzia: Dawid Bukowczan (Żywiec).

29 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

29 komentarzy

  1. Avatar photo

    Mleczak

    1 maja 2021 at 20:13

    Gorak! Co? Spierdalaj!!!

  2. Avatar photo

    Kato

    1 maja 2021 at 20:14

    Świetnie dobrane zdjęcie do obecnej sytuacji.
    Nic dodać, nic ująć.
    Teraz środa, jak przegrają to już nie będzie kogo komentować.

  3. Avatar photo

    GieKSiorz

    1 maja 2021 at 20:28

    WYPIERDALAĆ DZIADY!!!!!!!!!!!!

  4. Avatar photo

    Kuba

    1 maja 2021 at 20:50

    I co powie dziś nasz mówca Góral qrwa zero ambicji zero przyznania do niekompetencji i błędów masakra jak co roku

  5. Avatar photo

    GieKSiarz

    1 maja 2021 at 20:50

    Powiem tyle, obejrzałem pierwsze 20 minut meczu, nie dało się na to patrzeć. Wojciechowski to jest cień samego siebie, jak Michalski rok temu. Kapitan nie umie udźwignąć ciężaru. Rafał Figiel to nieudany transfer i stawianie na niego jest tylko i wyłącznie faworyzacją trenera. W pewnym momencie wydaje się że mamy wszystko żeby awansować, a w pewnym momencie wydaje się że nic nie mamy. Otóż za pieniądze można kupić zawodnika, tylko pytanie, czy ten zawodnik przychodzi tylko żeby zarobić czy przychodzi żeby oddać serducho i pokochać GieKSe. Filip Kozłowski był kimś wielkim w oczach kibiców podczas pierwszych 10ciu spotkań. Niestety okazał się jednym z wielu, którzy odwiedzili nasz klub. Zmarnowany karny i bramka, która paść musiała. Poraz kolejny były zawodnik strzela GieKSie bramkę i się cieszy z trafienia. Czy to przypadek? Nie sądzę. Chodzą słuchy, że szatnia jest podzielona, chociaż zawodnicy zaprzeczają temu stwierdzeniu. Nie chce mi się wierzyć że razem się uwielbiają, a jak dochodzi do meczu to nagle nie umieją sobie piłek podawać. Górak w tym zespole ma gówno do gadania, dlatego nie drze mordy na nich podczas meczu. Nie umie zapanować nad chaosem. Nie jest normalne to, że nasz Patryk Grychtolik wszedł w meczu ze Skrą, zagrał bardzo dobrze, na nim odbył się faul na czerwoną kartkę, która totalnie odmieniła mecz, a dzisiaj nie było go nawet na ławce. A Wojciechowski jak grał tak gra. Czuję że jest nieciekawie, wszystko wygrywane fartem w tej rundzie, brakuje pewnej wygranej, jak np. z tymi rezerwami w zeszłej rundzie 3:0, Kaliszem 4:1 i Stargardem 5:0. Po sezonie można się spodziewać porażki w barażach i odejścia całej kadry + zarządu. Ten klub muszą objąć osoby, które kochają GieKSe, a płace powinny być minimalne. Za zwycięstwo płacimy np. 1000zł, za porażkę oddajesz 100zł. Wtedy zaczęliby grać. Tyle w temacie. Gramy żenująco, presja, rozdzielenie szatni, konflikt na linii trener – zawodnik.

    GieKSa!

  6. Avatar photo

    Kuba

    1 maja 2021 at 20:51

    Góral co ????????? Ty wiesz co mieczaku

  7. Avatar photo

    Kuba

    1 maja 2021 at 20:57

    Panie Góralczyk panie Góralll gdzie jesteście jakieś komentarze jakieś wnioski wonnnnnnnnnnnn giełdę to wy macie w dupie a nie w serduchach i tyle

  8. Avatar photo

    Kato

    1 maja 2021 at 21:06

    Co się dowiemy od trenera i zawodników po tym meczu?
    Ciekawie będzie wyglądał powrót kibiców na trybuny.

  9. Avatar photo

    Arkadiusz

    1 maja 2021 at 21:16

    Witam!Górak, to sympatyczny facet,ale niestety już chyba czas odejść… Niech bierze, to koleś, który wyrzeźbi trochę zwycięstw i mamy awans. Potem jednak większość towarzystwa weg… z Błądem na czele!

  10. Avatar photo

    Kuba

    1 maja 2021 at 21:36

    Marek Motyka i tyle przynajmniej ma serce i chęci zawsze na ten poziom ok a po sezonie pół kadry won i Motyka niech to układa ty więcej nie trzeba cudów też tylko roboty i chęci tyle lat i ciągle z nas grajki ciuli robią razem z trenerem i pseudo dyrektorem od Kawałki ja pierdole

  11. Avatar photo

    Maks Jurgen

    1 maja 2021 at 21:43

    Górak z Góralczykiem dobrowolnie nie opuszczą ciepłych i dobrze płatnych stołków, a kto niby ich zwolni??? To jedna sitwa przy bogatym korycie…

  12. Avatar photo

    Riko

    1 maja 2021 at 21:50

    I tak od lat …

  13. Avatar photo

    tomassi

    1 maja 2021 at 22:45

    popatrzcie gdzie jesteśmy w lidze i to za tego trenera
    musimy dać mu dokończyć robote
    osądzajmy po sezonie.
    ale nie wygląda to dobrze.

  14. Avatar photo

    Rafał

    2 maja 2021 at 00:02

    Od początku sezonu mówiłem że trener i dyrektor sportowy powinni odejść, nic nie wnieśli a jeszcze bardziej pogłębili, co teraz wychodzi i się mści. Honoru w GKSie to już nikt niema od prezesa zacząwszy na kopaczach skończywszy, a trener i d.sprotowy już po poprzednim sezonie powinni odejść!!!!!! Tak to jest słabi ludzie słaba drużyna.

  15. Avatar photo

    Kejta

    2 maja 2021 at 00:34

    Jest niezle a bedzie jeszcze lepiej zobaczycie za kilka tygodni przyjedzie jakas ekipa w 10 na bukowa i im dojebie zobaczycie. Nie ma sie co spinac Shellu juz dawno przewidzial co bedzie a madrego warto sluchac! Ze skra sie udalo bo weszli mlodziki ktore nic nie kumaja 😀 pewnie pozniej dostali w szatni xD

  16. Avatar photo

    Roh

    2 maja 2021 at 01:25

    Góralczyka powinni już wypierdolić. Popstrzcie na jeko CV, koń by się usmiał.

  17. Avatar photo

    Robson

    2 maja 2021 at 03:09

    Brak ciętego języka Shela po takim wałku napisał by w swoim stylu ładny komentarz a my z zainteresowaniem go przeczytali. Niestety artykuł wygląda na cenzurowany bo tak łagodnie napisać po tym co odjebali

  18. Avatar photo

    Łukasz Z.

    2 maja 2021 at 07:38

    Strasznie to wygląda. Kozłowski potrzebuje 3, 4 sytuacji by wpadła jakaś przypadkowa bramka, Kurbiel szkoda gadać. Wojciechowski to cień samego siebie. Błąd z Woźniakiem już nic więcej nie dadzą tej drużynie. Nie stawiamy na młodych i swoich.Podobno ich nie ma ,ale to niemożliwe,że są wszędzie tylko nie u nas!

  19. Avatar photo

    GieKSiarz

    2 maja 2021 at 10:30

    Wydaje mi się że chyba zarząd klubu prosił o nie wyzywanie zawodników i dzięki temu jak pada bramka na 1:3, która tak naprawdę nic nie daje to na relacji live krzyczą GOOOOOOL, takiej reakcji nawet czasem nie ma na bramce na wagę zwycięstwa w 90 minucie, a tutaj jest w 66 minucie na 1:3
    … Być może zarząd chciał po tym jak Shellu dał poczucia że mecz był ustawiony, co okazało się prawdą, chciał nałożyć na GieKSe.pl karę finansową, bądź po prostu zakaz wchodzenia na Bukową. Wielka stratą dla kibiców GieKSy, że brakuje subiektywnego komentarza, braku cenzury, no cóż…

  20. Avatar photo

    GieKSiarz

    2 maja 2021 at 10:33

    Wydaje mi się że chyba zarząd klubu prosił o nie wyzywanie zawodników i dzięki temu jak pada bramka na 1:3, która tak naprawdę nic nie daje to na relacji live krzyczą GOOOOOOL, takiej reakcji nawet czasem nie ma na bramce na wagę zwycięstwa w 90 minucie, a tutaj jest w 66 minucie na 1:3
    … Być może zarząd chciał po tym jak Shellu dał poczucia że mecz z Hutnikiem był ustawiony, co okazało się prawdą, chciał nałożyć na GieKSe.pl karę finansową, bądź po prostu zakaz wchodzenia na Bukową. Wielka stratą dla kibiców GieKSy, że relacja pomeczowa jest jak najłagodniejszą opinią

  21. Avatar photo

    Arkadiusz

    2 maja 2021 at 10:36

    Między Bogiem a prawdą, to piłkarze również, ponoszą odpowiedzialność a nie tylko trener… I gdzie ten lider Adrianek Błąd:)Co najgorsze Błąd zamierza się zasiedzieć w Katowicach i gra w II lidze mu odpowiada – poziom wyżej (czytaj I liga)i ława!

  22. Avatar photo

    Kibic

    2 maja 2021 at 10:38

    Nie żeby coś, ale jak Adrian prosi o wpłaty na swoją córeczkę to może czas zapierdalać na boisku, wtedy można byłoby się odwdzięczyć wpłatami, a Adrian robi wszystko na odwrót.

  23. Avatar photo

    Kato

    2 maja 2021 at 11:05

    Kibice na trybuny, to zaczną grać, tyle że może być już po awansie.
    Zadecydują ułamki za lub nie.

  24. Avatar photo

    Dziadek

    2 maja 2021 at 13:01

    Dziwi się ktoś? Przecież to wiosna, choć szczerze mówiąc nie wierzyłem (i nadal nie wydaje się to logiczne), że drugie miejsce jest zagrożone. Ale w Katowicach logika odeszła wraz z szukaniem sponsora, tutaj można wszystko. Co prawda Chojniczanka ma trzy mecze do przodu, ale Gieksa nie z takich opresji wychodziła by nie awansować…

  25. Avatar photo

    Toczmek

    2 maja 2021 at 13:01

    GieKSiarz,

    tu się powtórzę z P.S. z komentarza pod innym postem.
    Czujesz, że nie jesteśmy wystarczająco agresywni w stosunku do zawodników?
    Napisz felieton i prześlij nam do ukazania.
    Pzdr.

    P.S. Nie zabieraj nam radości z bramek naszej GieKSy, ja może i jestem trochę popierdolony w tej kwestii, ale dopóki mecz trwa, wierzę, że wygramy i nieważne kto kopie, ma w tym momencie naszą koszulkę ubraną i kopie dla nas.
    Wkurwienie, wkurwieniem, ale z takim podejściem to zamknijmy w pizdu wszystko, bo przypadkiem ktoś się w złym momencie ucieszy z gola. Więcej rozsądku życzę i do następnego, emocje emocjami, ale dalej tu jesteście, więc nam wszystkim tak samo zależy na sukcesie.

  26. Avatar photo

    GIEKSIORZ

    2 maja 2021 at 14:03

    Najgorsze jest to, że przychodzą coraz to kolejni do naszego Ukochanego KLUBU,odpierdolą byle co, i idą dalej…. A z naszej Ukochanej GIEKSY robią coraz większe pośmiewisko….Trzeba zapamiętać jedno-te wszystkie Woźniaki, Błądy, czy wcześniej inni, to oni są poprostu zwykłymi najemnikami. Oni nie mają w sercu zaszczepionego charakteru GIEKSIARZA, więc mają poprostu wyjebane, czy my będziemy w ekstraklasie czy 5 lidze…. Za czasów Strojka, Ledwonia, Widucha taki burdel jak dziś byłby nie do przyjęcia….

  27. Avatar photo

    Patyk TzN

    3 maja 2021 at 08:23

    Czy jest możliwość żeby zorganizować taki wewnętrzny mecz w klubie? W sensie nasze Kobietki na tych chłopczyków? Bo jestem na prawdę ciekaw wyniku… Tzn ciekaw jestem czy te chłopczyki dały by radę chociaż gola honorowego strzelić, bo zwycięzcę łatwo wskazać. Choć i tak im by to było wszystko jedno. Tyle porażek z wioskami gdzie nawet PKSy nie jeżdżą nie robią na nich wrażenia… to się nazywa doświadczenie.

  28. Avatar photo

    GIEKSIORZ

    3 maja 2021 at 08:33

    Mnie zastanawia jeszcze jedno…. Dlaczego jest tak, że do nas przychodzą zawodnicy, którzy w poprzednich klubach grali dobrze, u nas walą w huja, odchodzą do innych klubów i tam znów bardzo często grają dobrze? Przypadek? Nie sądzę…

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej Podcasty

Wywiad z Bartoszem Fraszko

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.

Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!

Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):

Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej

PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej

Posłuchaj archiwalne podcasty:

Z klepy

Jesteśmy dostępni także na Spotify:.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Dokąd zmierzacie Szoszoni?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 23 latach GKS Katowice wraca do Europy. Niezwykłym faktem jest to, że trafiając na tak bliskiego geograficznie rywala jak MŠK Žilina, GieKSa zagra w pucharach z przeciwnikiem oddalonym zaledwie jedną czwartą odległości od miejsca, w którym te puchary drużyna sobie w lidze zapewniła. Jeśli Baltika Kaliningrad nie wywalczyła kiedyś pucharów w ostatniej serii gier z Łucz Energią Władywostok, to zapewne próżno szukać takiej sytuacji w annałach europejskiej piłki.

W lidze wyjazd 150 kilometrów kwalifikujemy jako nie najbliższy, ale bliski. Przecież to mniej niż choćby do Wrocławia, a przecież tam to jest szast prast i jest się na miejscu. Tak więc logistycznie wypadło dla GKS idealnie – brak konieczności lotu, a i dla kibica jest to wycieczka bardzo łatwa. Pamiętajcie tylko, że jeśli będziecie przekraczać granice w Zwardoniu, to odcinek autostrady D3 (Skalite – Svrčinovec) jest zamknięty i trzeba jechać wioseczkami i miasteczkami m.in. przez Oszczadnicę. Wiadomo – jeśli chodzi o przygodę dla kibiców, to lepszy byłby Hajduk, ale przygody zostawmy sobie po prostu na następne rundy.

MŠK Žilina to drugi po Slovanie Bratysława najbardziej utytułowany klub Słowacji. Został założony w 1908 roku pod węgierską – w wyniku madziaryzacji – nazwą Zsolnai Testgyakorlók Köre (Klub Gimnastyczny w Żilinie). Później nazwa zmieniana była kilkukrotnie, choć w latach 1919-1948 była bliska obecnej – ŠK Žilina. Zresztą tak samo nazywał się w latach 1990-1995 i właśnie wtedy dodana została literka „M”, czyli „Miejski”. Pierwsze sukcesy klub odniósł w latach 1928 i 1929 w nieoficjalnych rozgrywkach zdobywając Mistrzostwo Słowacji. To był czas, kiedy istniała Czechosłowacja i był okres, w którym najlepsze drużyny słowackie grały w fazie play-off o mistrzostwo łączonego kraju. W omawianych latach nie miało to jednak miejsca.

W lidze czechosłowackiej zespół grał przez 30 sezonów, a najwyższym miejscem z tamtego czasu było czwarte w sezonie 1946/47. Wielkimi zgłoskami zapisał się początek lat 60. W pierwszej w historii edycji Pucharu Czechosłowacji ówczesne Dynamo Żilina dotarło aż do finału, gdzie w Ołomuńcu uległo praskiej Dukli 0:3. Jako, że Dukla zdobyła mistrzostwo, Słowacy dostali przepustkę do Pucharu Zdobywców Pucharów. Tam to zrobili niemałą furorę, dochodząc aż do ćwierćfinału, choć były to czasy, że aby dotrzeć na ten szczebel wystarczyło przejść… jedną rundę.

W dwumeczu Żilina trafiła na grecki Olympiakos. W pierwszym meczu w Pireusie goście mimo dwukrotnego tracenia prowadzenia, w 87. minucie jednak dopięli swego, gdy Julius David po raz trzeci trafił do siatki. W rewanżu Słowacy wygrali 1:0 po golu Vladimira Pisarika.

Prawdziwa bomba miała miejsce w ćwierćfinale. Dynamo trafiło na broniącą pucharu Fiorentinę i w pierwszym meczu to właśnie klub z Żiliny sensacyjnie wygrał to spotkanie 3:2, wprawiając w osłupienie byłego wicemistrza świata, węgierskiego trenera Nandora Hidegkutiego, mającego swego czasu swój epizod na ławce w… Stali Rzeszów. W rewanżu jednak faworyt odrobił straty i wygrał 2:0.

Ciekawostka! Bramkarzem Żiliny w tych spotkaniach był zawodnik nazywający się… František Plach. Tak, to nie przypadek – był to dziadek obecnego golkipera Piasta Gliwice, mającego to samo imię, co świadczy, że była to persona poważana i szanowana w rodzinie. Kontuzjowanemu od marca wnukowi słynnego dziadka życzmy dobrej rekonwalescencji i dalszego dochodzenia do siebie po marcowym urazie kolana.

W nowożytnej historii, czyli grze już w stricte w lidze słowackiej – po rozpadzie Czechosłowacji – MŠK Žilina odniosła sporo sukcesów. Siedmiokrotnie zdobyli mistrzostwo, choć pięć z tych tytułów przypadło na pierwszą dekadę XXI wieku. Dodatkowo dwukrotnie zdobyli Puchar Słowacji i cztery razy byli finalistą. To właśnie zdobycie pucharu w tym roku dało piłkarzom Pavola Staňo przepustkę do kwalifikacji Ligi Europy.

Pavol Staňo to postać w polskiej piłce aż nadto znana. Jako piłkarz rozegrał aż 243 mecze w ekstraklasie i zdobył 23 bramki. Występował w Polonii Bytom, Jagiellonii, Koronie, Podbeskidziu i Termalice.

W XXI wieku Słowacy zagrali niezliczoną ilość spotkań w europejskich pucharach. Raz nawet awansowali do Ligi Mistrzów, gdy w decydujących bojach dwukrotnie wygrali ze Spartą Praga, ale w grupie już poszło im fatalnie – przegrali wszystkie sześć meczów, a z Marsylią polegli u siebie aż 0:7. Jeśli chodzi o pojedynczy mecz to na pewno słowaccy kibice wspominają triumf na Villa Park w 2008 roku, kiedy to niedoceniany przybysz z Europy środkowej wygrał z Aston Villa 2:1, co oklaskiwał z ławki trenerskiej dobrze znany w Polsce Dusan Radolsky. Co ciekawe Żilina, która teraz przecież przegrała dwumecz z Hajdukiem, wyeliminowała Chorwatów w 2009 roku w eliminacjach do Ligi Europy. Z ciekawszych wyników na uwagę zasługuje zwycięstwo z luksemburskim Dudelange… 5:4 oraz niesamowita końcówka dwumeczu z Worskłą Połtawa z 2015 roku. Żilina w pierwszym spotkaniu wygrała 2:0, taki sam wynik, tyle że na korzyść Ukraińców był po 90 minutach rewanżu. W dogrywce Worskła strzeliła na 3:0, ale w doliczonym czasie goście ze Słowacji zdołali strzelić gola dającego awans – wtedy jeszcze bramki na wyjeździe były premiowane. Potem Żilina nawet wygrała pierwszy mecz z Athletikiem Bilbao 3:2 (przegrywając 0:2 do przerwy!), ale w rewanżu Baskowie ugrali 1:0.

W poprzednim sezonie doszło w końcu do starcia MŠK Žilina z polskim klubem, mianowicie Rakowem Częstochowa. Medaliki nie zostawiły złudzeń Słowakom wygrywając 3:0 u siebie i 3:1 na wyjeździe. W dwumeczu tym debiutował w europejskich pucharach Oskar Repka, dla którego pierwsze starcie było dopiero drugim meczem w ogóle w barwach Rakowa, po inauguracji przeciw GKS Katowice. Choć proforma dodajmy, że w 1997 roku Żilina zmierzyła się w Pucharze Intertoto z Odrą Wodzisław, a było to o tyle ciekawe, że teoretycznie niemająca szans na Puchar UEFA Odra została właśnie zgłoszona do rozgrywek „Pucharu Lata”. Intertoto odbywało się wówczas jeszcze w trakcie trwania poprzedzającego sezonu i na finiszu ligi wodzisławianie jednak do Pucharu UEFA się dostali – kosztem GieKSy. Odra zremisowała z Żiliną 0:0, a trenerem gości było – co za zaskoczenie – Dusan Radolsky.

1 maja 2026 MŠK Žilina zdobyła swój trzeci Puchar Słowacji. W rozegranym u siebie, czyli na Stadioniem pod Dubnom, drużyna wygrała z FC Košice 3:1. Bramki zdobyli Michal Fasko, Filip Kasa i Marko Roginić. Tym samym trofeum wróciło do Żiliny po 14 latach. Co ciekawe z rywalem z Koszyc zespół zmierzy się w pierwszej kolejce nowego sezonu i pojedynek ten odbędzie się pomiędzy dwoma meczami z GKS Katowice.

Przez lata przewinęło się przez ten klub wielu nie tylko znanych zawodników, ale przede wszystkim znanych nam – polskim kibicom. Z racji bliskości do polskiej granicy, wielu słowackich zawodników czy trenerów mieliśmy okazję gościć na terytorium naszego kraju, ale przecież też Polacy zaznaczyli swój ślad w klubie spod Małej Fatry.

Obecnie barw słowackiego klubu broni Fabian Bzdyl, młodzian z Cracovii, który jednak nie miał okazji zagrać na Nowej Bukowej w przegranym przez Pasy 1:2 meczu. W przeszłości w Żilinie grał jeszcze Dawid Kurminowski i robił tam niemałą furorę – strzelając w 52 meczach aż 27 bramek i mając na koncie tytuł króla strzelców w sezonie 2020/21 z 19 trafieniami na koncie. No i największa obecnie gwiazda Jakub Kiwior, który z Železiarne Podbrezová trafił właśnie do Żiliny i rozegrał tam 50 meczów. Dobre występy zaowocowały transferem do Spezii, a potem piłkarz zdobył kontrakt życia w Arsenalu. Obecnie broni barw FC Porto.

A piłkarze, którzy grali w Żilinie oraz w polskich rozgrywkach: Aleš Besta strzelił nam kiedyś bramkę w meczu Górnika z GieKSą, gdy rozpoczynała się i umacniała ówczesna zgoda, a na Roosevelta, na starym jeszcze stadionie, przy 20 tysiącach kibiców mieliśmy piłkarskie święto. W Polsce grali lub grają przecież Wahan Biczachczjan, Roman Gergel, Ľubomír Guldan, Róbert Jež, Dušan Kuciak, Samuel i Patrik Mrázowie, Ján Mucha, Róbert Pich, František Plach, Ivan Trabalik czy Kristian Vallo.

Zdecydowanie największą karierę w światowej piłce zrobił Milan Škrinjar, reprezentant Słowacji, wychowanek tego klubu, który rozegrał niemal dwieście meczów w Interze Mediolan, a grał też w PSG. Zawodnik obecnie gra w Fenerbahçe i sposobi się do gry o Ligę Mistrzów z Górnikiem Zabrze. Polscy kibice mogą pamiętać Stanislava Sestaka, który niegdyś w Bratysławie w dwie minuty strzelił dwie bramki reprezentacji Polski w eliminacjach do Mundialu 2010 odwracają losy spotkania. No i oczywiście Martin Dúbravka, wieloletni bramkarz Newcastle United. Ostatnio grał w Burnley, a pod koniec czerwca został ogłoszony zawodnikiem Tottenhamu.

MŠK Žilina ma też powiązania z GieKSą. Jedno przeszłe, jedno obecne. Oliver Praznovsky grał w GKS przez dwa sezony. Miał lepsze i gorsze momenty, ale w formie był zawodnikiem bardzo solidnym. Katowicki Senderos strzelił cztery bramki dla naszego zespołu. Potem m.in. przez cztery lata grał w Chrobrym Głogów. No i obecny zawodnik – Marko Roginić. Chorwat w GieKSie był przez półtora sezonu i rozegrał 43 mecze zdobywając zawrotne 3 bramki – przeciw ŁKS, Łęcznej i Tychom – co ciekawe wszystkie na wyjeździe. Potem właśnie trafił do zespołu z Lubelszczyzny.

Nazwa stadionu MŠK Žilina wprost nawiązuje do wzgórza Dubeň znajdującego się nieopodal – po drugiej stronie rzeki Wag, a widocznego z samego obiektu. Analogicznie więc z wieży widokowej na górze tejże, widać stadion, jak i całą piękną panoramę miasta. Na tym jednak widoki się nie kończą, gdyż Żilina znajduje się nieopodal Małej Fatry ze swoimi wysokimi szczytami i bardzo wymagającymi podejściami na Wielki Krywań, Stoh czy Wielki Rozsutec, szpizczastą górę widoczną świetnie choćby z naszej Magurki Radziechowskiej w Beskidzie Żywieckim. Swoją drogą obiekt ten tak do złudzenia przypomina stadion Górnika Łęczna, że wspomniany Roginić, gdy zmieniał barwy klubowe musiał mieć w głowie niezłe zamieszanie i zastanowienie, czy aby na pewno transfer doszedł do skutku i nadal nie dźwięczyły mu w głowie tony głosu Krzysztofa Cugowskiego.

Drużyna i trenerzy Żiliny mieli duże aspiracje przed meczami z Hajdukiem. Pavol Staňo zapowiadał, że zespół chce grać swoją i odważną piłkę. Czy jednak te słowa mogły się ziścić? Piłkarze ze Słowacji w Splicie nie zaprezentowali się najlepiej, choć mimo to mieli swoje stuprocentowe okazje, których nie wykorzystali Hranica i Roginić, a jeden z obrońców Hajduka nieomal zaliczył „estońską sztuczkę”, bo bramkarz znajdował się za światłem bramki, ale po przeciwległej stronie i podanie do pustaka… minimalnie minęło lewy słupek. Tak, chorwacki obrońca zrobił to co należy, czyli nie zagrał w światło bramki, ale serce kibicom Torcidy podeszło do gardła, a nasi południowi sąsiedzi mieli nadzieję. Märtenowi Kuuskowi życzymy wszystkiego dobrego w barwach Dumy Stolicy!

Fani z Żiliny nie byli pocieszeni. W sieci pojawiło się utyskiwanie na postawę zespołu w tym meczu, ale też kibice zwracali uwagę na szerszy kontekst, czyli zarówno brak wzmocnień, jak i kontynuację słabej gry z końcówki poprzedniego sezonu.

„Kpiną jest to, że na Europę nie zostało wystawione ani jedno wzmocnienie, ale to nie jest niespodzianka w ostatnich latach”

„Wynik z przebiegu meczu powinien brzmieć 6:1. Zero obrony”

„Możemy się cieszyć, że z tak nędzną grą, mamy taki wynik. Z drużyny, która miała tytuł w garści, zajęliśmy czwarte miejsce na wiosnę, a puchar był cudem”

„Strasznie słaby występ wczoraj. Atak to katastrofa, Roginič i Faško wypadli z formy, czuję się jakbyśmy ich tam nie mieli”

„Žilina = obolałe oczy, nieszczęście”.

Trudno się dziwić frustracji kibiców, bo rzeczywiście – mimo, że drużyna awansowała do pucharów, to wiosna do dobrych nie należała. Sezon zasadniczy (22 kolejki) Żilina zakończyła na 3. miejscu z sześciopunktową stratą do lidera. Bilans 11-7-4 nie wyglądał najgorzej. Grupa mistrzowska to jednak były cztery zwycięstwa i sześć porażek. W ostatnich pięciu kolejkach sezonu drużyna przegrała czterokrotnie. To skutkowało wypadnięciem poza podium i strefę pucharów, dlatego tak ważne było zdobycie Pucharu Słowacji.

Patrząc na składy z meczu z Rakowem sprzed roku, widać, że w zespole doszło do kilku przetasowań. W pierwszym meczu grało czterech, a w drugim pięciu zawodników, których już w klubie nie ma. Przede wszystkim odszedł młody, zdolny Ghańczyk Samuel Gidi, który trafi do Cincinati i w Major Leauge Soccer rozegrał już (na raty – 2 pobyty) 23 mecze, grając m.in. przeciw takim gwiazdom jak Leo Messi. To była ważna postać, bo w Żilinie zawodnik rozegrał ponad sto meczów. No ale odeszli też tacy piłkarze jak Ľubomír Belko (Viking), Samuel Kopásek (Pardubice, a dosłownie wczoraj wypożyczony do Lechii Gdańsk), Adrián Kaprálik (Holstein Kiel) czy Dávid Ďuriš (Rosenborg).

Popularni Szoszoni kilka lat temu nie mogli być jednak pewni, że ich klub nadal będzie znajdował się na piłkarskiej mapie Słowacji. Krótko bowiem po ogłoszeniu w Europie pandemii, trzy tygodnie po przerwaniu rozgrywek – MŠK Žilina ogłosiła komunikat z enigmatycznym określeniem „postawienia klubu w stan likwidacji”. Powodem była fatalna sytuacja finansowa. Klub w związku z nią chciał obciąć siedemnastu najlepiej zarabiającym piłkarzom aż 80 procent pensji, na co zawodnicy nie chcieli przystać, choć byli gotowi na zrzeczenie się pewnej części wynagrodzenia. W związku z odmową piłkarze dostawali wypowiedzenia. Problem polegał na tym, że klub nie ogłaszał bankructwa, chciał po prostu ogarnąć finanse – sportowo w przypadku powrotu do rozgrywek, drużyna miałaby do nich przystąpić, tylko grając juniorami, ewentualnie tymi, którzy zgodziliby się na drastyczną obniżkę apanaży i zostali w klubie. Nasi Kurminowski i Kiwior byli wówczas młodymi zawodnikami, więc ich tak drastyczna obniżka pensji nie dotyczyła i w klubie zostali. Jednym z tych, który odszedł był obecny bramkarz Piasta Gliwice, który trafił do klubu w obliczu kontuzji Placha – Dominik Holec, który sam głośno wyrażał swoje niezadowolenie z tej 80-procentowej obniżki. Natomiast, że stara miłość nie rdzewieje pokazali inni zawodnicy, którzy wówczas rzeczywiście z klubu odeszli, ale dziś po kilku latach znów bronią barw MŠK Žilina – jak choćby Filip Kasa czy kapitan Miroslav Kacer.

A dlaczego w ogóle MŠK Žilina to Szoszoni? Przydomek i maskotka nawiązują do grupy plemion indiańskich. Plemiona te zamieszkujące m.in. tereny dzisiejszych stanów Wyoming i Idaho, zajmowały się głównie łowiectwem i zbieractwem. Ich głównym pożywieniem były orzeszki piniowe, ale ci, którzy mieli zdolność polowania, próbowali zdobyć zające wielkouche, ale także sarny, bizony czy antylopy. Była to grupa uboga, wedle relacji amerykańskich i brytyjskich traperów nie stanowili mocnej siły w tym regionie. Dodatkowo dochodziło do starć i nieporozumień ze względu na wybijanie przez traperów populacji bobra, która to była dla Szoszonów m.in. źródłem odzieży. Rząd USA próbował ogarnąć sytuację, stworzyć rezerwaty i dostarczać im środki na przetrwanie, ale wyglądało to różnie, a na pewno dość szorstko i dochodziło na tym tle do wielu nieporozumień.

Co ciekawe nie tylko amerykańskie, ale i afrykańskie wątki dotyczą naszego najbliższego rywala. W 2018 roku założono bowiem w Ghanie filię MŠK Žilina, mianowicie MŠK Žilina Africa FC. Klub zlokalizowany jest w Labadi na przedmieściach Akry i występuje na trzecim poziomie rozgrywkowym. W zakończonym sezonie zespół w czterozespołowej grupie play-off o awans zajął trzecie miejsce, w niefortunnym układzie punktów 6-6-6-0 (Czesław Michniewicz na Euro U-21 nie lubi tego). Drużyna wygrała dwa mecze i jeden przegrała, ale bilans bramkowy 2:2 nie pozwolił wywalczyć awansu na zaplecze. Między klubem-matką, a ghańską filią rzadko dochodziło do wymian piłkarzy, ale wspomniany wcześniej Samuel Gidi był właśnie tą perełką wyłowioną z afrykańskiego kraju. Zawodnik przyjął słowackie obywatelstwo i zagrał sześć meczów w młodzieżówce.

Swoją drogą nazwy trzecioligowych ghańskich drużyn są… specyficzne. True Life, Prestige, Immigration, Ghana Army, Third World, Still Believe, John Paintsil czy Mobile Phone People raczej przywołują skojarzenia z rozgrywek Red Boxa lub innych lig szóstek. Dla młodszych i niewtajemniczonych kibiców przypomnę, że np. John Painstil to po prostu były reprezentant Ghany w piłce nożnej, uczestnik Mundialu w 2006. Natomiast jeśli chodzi o filię lub (?) fancluby (?) to można tam znaleźć także choćby… Schalke 04 czy Besiktas Berlin.

Wróćmy do dwumeczu z Hajdukiem. W rewanżu Żilina zaczęła grać, ale… zbyt późno. Kiedy Van Hoorenbeeck strzelał dla gości bramkę do szatni, wydawało się, że wszystko jest pozamiatane. Pogoń Żiliny zakończyła się strzeleniem dwóch bramek, z czego tej drugiej w doliczonym czasie gry. Na więcej nie starczyło czasu. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Roginić, natomiast dwukrotnie zawodnik ten tak szpetnie zmarnował stuprocentowe sytuacje, że naprawdę trudno się dziwić komentarzowi jednego z fanów zespołu: „Ale ten chłopak to drewno!”.

Kibice zwracali uwagę na dobrą postawę w drugiej połowie.

„Gdyby grali tak, jak przez ostatnie 30 minut to skończyłoby się 4:1”

„Dlaczego od początku nie grał Bzdyl?”.

Prawda. Fabian zastąpił kapitana Miroslav Káčera i wniósł mnóstwo ożywienia dla gry zespołu. Wypracował drugiego gola.

Kapitan zespołu Miroslav Káčer powiedział, że ma nadzieję, że w kolejne rundzie z tych sytuacji, które sobie wykreują, bramki będą już strzelać. Obrona GKS musi się więc mieć na baczności.

Bardzo ciekawy komentarz zawarł jeden z kibiców, który patrzy na szerszy kontekst:

„Po zwycięstwie w Pucharze Słowacji pan Antošík zapowiadał: „Tym razem chcemy odnieść sukces w Europie. Sprowadzimy dwóch nowych zawodników!”. Tymczasem znów zamieniliście to w przedsięwzięcie czysto biznesowe. Wystawialiście do gry piłkarzy, których chcieliście sprzedać. Z Polakami też odpadniecie, a potem nastąpi kolejna wyprzedaż – dokładnie tak jak ostatnim razem. Czy dziwi was, że cała Żylina i okolice kompletnie nie interesują się waszą drużyną piłkarską?”.

To daje obraz, że kibice są niezadowoleni nie tylko z braku wzmocnień, ale z permanentnych osłabień, ba – niektórzy przewidują odejścia zawodników jeszcze przed dwumeczem z GieKSą. Ktoś inny napisał:

„Tak jak w zeszłym roku, tak i teraz Polacy wygnają nas z europejskich pucharów”

Całość pokazuje, że mimo triumfu w krajowym pucharze, nastroje kibiców w kontekście kilku ostatnich lat najlepsze nie są. Systematyczne porażki w pierwszych rundach europejskich pucharów są dla żilinian frustrujące. Mają oni nadzieję na przejście GKS, jednak zdania są podzielone – jedni uważają rewanżowy mecz z Hajdukiem za dobry prognostyk, inni mają dość sporo defetyzmu i przewidują porażkę.

Czy Adam Zreľák zagra przeciw swoim rodakom to zawsze jest niewiadoma, ale w przeszłości miał już tę okazję. W barwach Rużomberoka strzelił przeciwko Żilinie gola i zaliczył asystę.

Dla GKS Katowice europejskie puchary to wielka niewiadoma. Dodatkowo katowiczanie nie trafiają na amatorów z San Marino czy Andory, jak to kiedyś bywało w przypadku polskich drużyn we wczesnych fazach. Trafiamy na drużynę z regionu, niesłabą i też nieprzesadnie mocną. Wydaje się, że liga słowacka jest nieco słabsza od polskiej, co by dawało pewną przewagę naszej drużynie. Z drugiej strony rywale są na europejskiej arenie dość ograni. Nie ma więc chyba co dywagować, kto jest faworytem tej potyczki. Na pewno rywal jest w zasięgu, a dwumecz Rakowa z poprzedniego roku wyraźnie to pokazał.

Źródła:
Wikipedia PL
Wikipedia EN
https://igol.pl/msk-zilina-likwidacja-co-oznacza/
Transfermarkt
https://sciezkimojegoswiata.pl/2020/09/26/vyhliadkova-veza-duben-czyli-wieza-widokowa-w-zylinie/
90minut.pl
https://www.mskzilina.sk/
Facebook – MŠK Žilina
Foto: https://img.uefa.com/imgml/stadium/uw/65053.jpg

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Bliżej Żiliny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hajduk Split wygrał w pierwszym meczu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy z MSK Żilina 2:0. Przegrany tego dwumeczu będzie rywalem GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji.

Pierwszą bramkę zdobył w 22. minucie Roko Brajković, pięknym technicznym strzałem z kilkunastu metrów pokonując Jakuba Badzgona. Drugie trafienie zaliczył Dalisson, który przeprowadził indywidualną akcję i płaskim strzałem zza pola karnego podwyższył prowadzenie swojego zespołu.

Hajduk był zespołem dominującym i stworzył sobie jeszcze kilka sytuacji, jednak Żilina również miała swoje okazje – m.in. znakomitych sytuacji sam na sam nie wykorzystali Timotij Hranica i Marko Roginić.

Rewanż odbędzie się w czwartek 16 lipca o 20:30 w Żilinie.

Pierwszy mecz drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji GKS Katowice rozegra na wyjeździe 23 lipca.

Hajduk Split – MSK Żilina 2:0
Bramki: Brajković (22), Dalisson (49).
Hajduk: Silić – Acapandie, Maresić, Van Horenbeeck, Hrgović, Brajković (79. Hodak), Pajaziti, Pukstas, Dalisson (79. Del Moral), Melnjak (73. Huram), Sego (86. Livaja).
Żilina: Badzgon – Paliscak, Kasa (63. Minarik), Narimanidze, Hranica (82. Datko), Kaceer (71. Adang), Bzdyl, Kasko (63. Ilko), Kosa (63. Florea), Bari, Roginić.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga