Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Zniczu
GieKSa niestety przegrała w wyjazdowym meczu 26. kolejki II ligi ze Zniczem Pruszków. Spotkanie nie należało do najlepszych w wykonaniu trójkolorowych.
Plusy:
+ Wojciechowski, Gałecki i Mrozek – to zawodnicy, którzy w tym sezonie nie schodzą poniżej pewnego stałego poziomu.
+ Stałe fragmenty – GKS co jakiś czas prezentuje bardzo ciekawe rozegrania stałych fragmentów, tym razem rzut wolny został rozegrany na tyle zaskakująco, że Kozłowski miał bardzo dobrą okazję do strzelenia bramki.
Minusy:
– Przegrywamy z drużyną walczącą o utrzymanie – niestety takich wpadek w naszym wykonaniu jest zdecydowanie za dużo.
– Na zero z przodu – niestety nie daliśmy rady strzelić nawet jednej bramki rywalom.
– Brak pomysłu na rozgrywanie akcji – mieliśmy posiadanie piłki ponad 60%, a w zasadzie przez zdecydowaną większość meczu nie zagrażaliśmy bramce Znicza.
– Lewa obrona – jak pokazało to spotkanie, Pavlasowi dużo brakuje do zastąpienia zdrowego Rogali.
– Rafał Figiel – strasznie nierówno gra ten zawodnik, oczekiwania po przyjściu były dużo większe.
Piłka nożna
Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy
GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.
Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.
Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.
W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)
MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Piłka nożna
Gabriel Kobylak 2028
GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.
Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski.
W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).
Życzymy powodzenia w naszych barwach!
Foto: GKSKatowice.eu


GieKSiarz
10 kwietnia 2021 at 17:18
Nie rozumiem, jak mogą być jakiekolwiek plusy po przegranym meczu w frajerski sposób.
Riko
10 kwietnia 2021 at 18:26
Nie zgodziłbym się co Figla … on od początku rundy prezentuje równy poziom …
KaTe
10 kwietnia 2021 at 21:11
Gałecki nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale schodzi z placu już w 58 min.
To decyzja trenera Góraka. Podobnie jak wyobrażenie, że potrafimy coś zwojować w ataku bez Błąda. I notoryczne przebywanie środkowych napastników w bocznych strefach boiska.
Irishman
11 kwietnia 2021 at 17:39
No pozwolę sobie w BARDZO dużej części nie zgodzić.
Nie wiem skąd te pochwały nad Wojciechowskim, a zjebka dla Pavlasa.
W pierwszej połowie Wojciechowski TOTALNIE niewidoczny, potem może jedna akcja. Tymczasem Pavlas przez długi czas robił z Kościelniakiem całą grę! I jakiegoś błędu z jego strony nie zanotowałem.
Gałeckim, Mrozek….. Nie mówię, że coś zawalili ale specjalnie nie musieli się wysilać, gdy my w ogromnej części meczu raczej atakowaliśmy niż się broniliśmy.
Stałe fragmenty? No OK ta jedna sytuacja była fajna ale….. z reguły Figiel bił takie zawiesinki spokojnie opanowywane przez bramkarza albo defensorów Znicza.
Ja bym jednak do plusów dodał Kościelniaka! Kurde, nie wiem skąd ten chłopak miał tyle siły! Niestety dopiero po zmianach miał z kim pograć.
Do minusów jeszcze, to skład wyjściowy, zbyt późne zmiany i być może taktyka Góraka na ten mecz, choć to ostatnie to nie wiem czy takie były założenia trenera, czy może piłkarze tak kiepsko realizowali to co im pooleciła grać.
Toczmek
12 kwietnia 2021 at 10:04
Irish,
Akcja bramkowa ze strony Pavlasa, przed nią groźna akcja również stroną Pavlasa. W drugiej połowie górna piłka i Pavlas zagubiony i ograny jak dziecko, gdzie całe zagrożenie notabene wyjasnia Wojciechowski. Zaraz po tej akcji górna piłka – zagubiony Pavlas nawet nie przeszkadza przeciwnikowi w spokojnym odegraniu. Po tym kolejna akcja stroną Pavlasa gdzie nie jest w stanie przeszkodzić rywalowi, co znowu w polu karnym uratował Wojciechowski. Dopiero później jak jego stronę przejął Wojciechowski to też był bierny przy akcji w końcówce zakończonej strzałem, ale miał też groźne dośrodkowanie.
To jest tylko ze skrótu, akcji stroną Wojciechowskiego nie było, bo je kasował i nie dawał się napędzać przeciwnikom. Gałecki przeciął kilka kluczowych piłek, po których mogło być gorąco, a Mrozek też obronił w 2 połowie pewnie łapiąc mocny strzał i piłkę po koźle, plus dośrodkowania i szybkie wznowienia.
SFG chodziło, że co jakiś czas po prostu pokazujemy coś czym zaskakujemy rywala, co jest ogólnie wartościowe bo kilka SFG w meczu zawsze jest.
Z tym składem wyjściowym też mam mieszane uczucia, jednak nie na takim poziomie, żeby traktować to jako minus.
Toczmek
12 kwietnia 2021 at 10:09
KaTe,
zgoda z tą zmianą, jednak bardziej bym był za opcją, że to była zmiana koncepcji ataku. Gałecki przez ten czas co grał nie robił błędów w defensywie i pomagał w rozgrywaniu.
Co do napastników w bocznych strefach to jak jeszcze wychodzimy z atakiem i Kozłowski próbuje wziąć gościa na plecy i obrócić to jeszcze jest z tego efekt, bo ktoś szybki może wejść i zamknąć akcję, ale grając pozycyjnie nie ma potem nikogo w polu karnym – 100% zgoda
Riko,
Figiel miał tragiczny mecz z Hutnikiem, ale miał też lepsze, gra jak sinusoida..
tomassi
13 kwietnia 2021 at 18:46
ja może aż tak bardzo nie analizuję jak wy ale co do Figla
to same straty i nie dokładne podania zostają mi w pamięci
i nie mam na myśli tylko tego meczu
myślałem że będzie konkretnym wzmocnieniem i będzie profesorem na boisku
jestem bardzo zawiedziony jego grą.