Dołącz do nas

Piłka nożna

Minusy po Hutniku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Nie będziemy na siłę doszukiwać się po meczu z Hutnikiem plusów w stylu „wygrali drugą połowę”. Choć na szczęście teraz zawodnicy i trenerzy nie posunęli się do tak absurdalnych stwierdzeń. Trudno też za plus uznać to, że po pierwszej połowie, nie zaliczyli kompromitującego wyniku na koniec spotkania. Ogólnie w Krakowie mieliśmy obraz nędzy i rozpaczy.

Minusy:
– Tradycyjnie w łeb na inaugurację – po raz piąty z rzędu GKS przegrywa w pierwszej kolejce. Punktów m.in. właśnie z pierwszych kolejek brakowało do awansów w poprzednich sezonach.

– W łeb w lidze i pucharze – pisaliśmy o tym przed meczem. Z tych pięciu przegranych inauguracji ligi, po raz trzeci zostało to „wzbogacone” odpadnięciem z pucharu już w przedbiegach.

– „Skuteczność” – bez zmian, czyli piłkarze GKS nadal w idiotyczny sposób strzelają sobie bramki. Dejmek dosłownie (interwencja kuriozum), Mrozek tradycyjnie notuje pusty pzelot, ktoś (Sanocki) robi idiotycznego karnego w 40. sekundzie meczu.

– Brak gryzienia trawy – mimo, że strzelili dwie bramki w drugiej połowie, to nie było widać jakiejś przemożnej chęci gonienia wyniku.

– Urynowicz – strzelił gola i jest w minusach? No owszem, bo trudno wytłumaczyć logicznie celebracje bramki na 2:3 w 90. minucie. Celebrację polegającą na robieniu jakichś „uszu” i gestykulacji zwycięzcy.

– Nikt już nie ufa – kibice dwoją się i troją, żeby w obliczu sportowego zera przyciągać ludzi na trybuny. Piłkarze od lat regularnie te działania kibicowskie sabotują.

Plus:
+ Pauza – jednak jest jeden plus. Za tydzień nie będziemy musieli tego oglądać.

6 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

6 komentarzy

  1. Avatar photo

    Irishman

    2 września 2020 at 16:47

    Ja bym jeszcze dodał do minusów fatalny styl i wręcz POTĘŻNY REGRES w grze drużyny!
    Polecam obejrzeć sobie mecz sprzed roku ze Zniczem:
    https://www.youtube.com/watch?v=yvEBIhyIHZ8

    Wtedy też przegraliśmy pierwszą połowę 0:3, a cały mecz 1:3. Ale ta nasza gra była o dwie klasy lepsza! I wtedy można mieć było nadzieję, że z taką grą wyniki przyjdą. Teraz po prostu nie da się patrzeć na te nudne klepanie piłki z czego po prostu ABSOLUTNIE NIC nie wynika. Obecnie, po ponad roku pracy z drużyną trenera Góraka potrzebujemy 3-4 meczów, aby stworzyć (z gry) tyle groźnych sytuacji pod bramką przeciwników ile wtedy stwarzaliśmy w JEDNYM meczu. To wygląda wręcz tak jakby trener ODUCZYŁ swoją drużynę grać ładnie w piłkę.

    Fakt, byłem ogromnym optymistą przed tym sezonem. I ten optymizm opierał się na tym, że logiczną konsekwencją pozbycia się najsłabszych piłkarzy i uzupełnienia drużyny o takich, którzy pomimo, że przyszli ze słabych drużyn to jednak indywidualnie dobrze prezentowali się w tej lidze POWINNO BYĆ PODNIESIENIE JEJ JAKOŚCI!
    Oczywiście pewnie znajdzie się wielu, którzy dziś triumfują, bo przecież wiedzieli, że z tego nic nie będzie. Ale dla mnie i myślę, że dla obiektywnych, nie nastawionych jeszcze przed sezonem negatywnie do drużyny obserwatorów jest to trochę niezrozumiałe.

    No nic, ja ich (trenerów i piłkarzy) jeszcze nie skreślam ale nie ukrywam, że ten mój optymizm zabili wręcz w piorunującym tempie!

  2. Avatar photo

    jezyk

    2 września 2020 at 18:06

    Irishman cieszy mnie to ze w końcu zaczynasz cokolwiek rozumieć. Lepiej późno niż wcale. Niestety wszyscy kumaci przewidywali taki rozwój wypadków, gdyż właśnie obiektywne a nie subiektywne fakty o tym decydują. Brak sensownego Prezesa, który wie co to znaczy zarządzać. Niestety tęczowy komuch nie sprawdza się w tej roli wcale. Jego nie ma wcale. Klub zarządza się sam a to oznacza ze jest generalne rozprężenie. Największym problemem GKS jest właśnie brak dobrego zarządzania. Prezes jest od stawiania celi i rozliczania ich wykonania. Każdy najemnik musi wiedzieć za co mu się płaci i co się stanie jak nie będzie wyników w jego pracy. I wtedy wszyscy wiedza za co odpowiadają a Prezes ich z tego rozlicza i konsekwentnie do bólu egzekwuje. Nadto Prezes buduje zespól ludzki adekwatny do postawionych celi. Dyrektor sportowy ma być fachowcem orientującym się w rynku i możliwościach sprowadzenia wartościowych zawodników i mało ważne z jakiej ligi byle dawali wartość dodana. Niestety Pan Góralczyk jest najsłabszym dyrektorem sportowym jaki kiedykolwiek był w gks. Głównym jego pomysłem jest sciąganie zawodników znanych trenerowi i dobrych w jego subiektywnej ocenie. Brak penetracji rynku w poszukiwaniu talentów. Piłkarska akademia to jakaś kpina. To jest wręcz niemożliwe żeby nie było tam wartościowych zawodników. Wiec albo to wina trenera albo trzeba się wziąć za zarządzających ta akademia. Trener musi mieć mentalność zwycięzcy a nie zwyklej bezradnej pizdy. Musi tez oprócz warsztatu którego Górak nie ma wcale być dobrym motywatorem a nie tylko kumplem zawodników. Na dobrej atmosferce za długo jechać się nie da. I tak w wielkim skrócie każdy kto myśli wie ze przy słabych tych trzech ogniwach sukcesu być nie może. No i nie ma.

  3. Avatar photo

    Fanatyk1964

    2 września 2020 at 22:27

    Moim zdaniem Górak powinien zabrać cały swój zaciąg z Torunia i pożegnać się z klubem. Miał czas na stworzenie drużyny przez cały poprzedni sezon a jak nie było gry tak nie ma. Jedyne zagrożenie jakie stwarzamy to stałe fragmenty gry DRAMAT

  4. Avatar photo

    Rafał

    2 września 2020 at 23:33

    Ciekawe kiedy nastąpią zmiany, w połowie sezonu jak już trza będzie ratować utrzymanie to się dopiero obudzą dupy wołowe że coś nie tak. Zagrożenie jakie GKS stwarza to pod swoją bramką i gole dla przeciwników zdobywają- TRAGIKOMEDIA przeplatana DRAMATEM a wręcz HORROREM.

  5. Avatar photo

    KaTe

    3 września 2020 at 21:36

    Jedno czego nie można odmówić panom G-G to upór. Nie zmieniają zdania nawet wówczas, gdy wszystko wskazuje na to, że się mylą.
    Pobieżna lista „uporów”:
    1. Uwielbiają powtarzać jakiego to mieli „nosa”, nie robiąc dodatkowych transferów w końcu sierpnia 2019, gdy kontuzjowanych było 5 zawodników.
    A przecież gdyby wtedy trafili do nas dwaj dobrzy gracze, to nie musielibyśmy wtopić w Łęcznej – a wiosną mogliśmy cieszyć się z awansu!
    2. Stawiają na młodocianych bramkarzy. Nie jakichś wybitnych (Mrozek to chyba siódmy bramkarz w rankingu kadry Lecha) i potrzebujących jeszcze wiele nauki.
    3.Wszyscy wiedzą, że nasza obrona to dno. W każdym szpilu jakiś babol. I niech tego nie przykrywa skuteczność Jędrycha, bo w defensywie to on nie przypomina Baresiego. I teraz mamy pięciu kiepskich stoperów, jednego zadufanego w sobie lewego (Rogala) i jednego słabego siłowo i wytrzymałościowo Wojciechowskiego.
    4. Urynowicz. Chyba wszyscy widzą, że się nie nadaje do pomocy z wyjątkiem pana G. Wystawia go na wszystkich pozycjach. Nawet na skrzydle (ha, ha, ha).

  6. Avatar photo

    KaTe

    3 września 2020 at 21:38

    c.d.
    5. Błąd jako „10”. Żeby egzekwować rzuty wolne i rożne, chyba nie trzeba grać na tej pozycji.
    6. Napastnicy – wszyscy spod jednej sztancy: wzrost około 186 cm., spora toporność techniczna, nienadzwyczajna szybkość i skuteczność pod warunkiem dogrania piłki na 5 metr (Rogalski też taki był). Może Kozłowski coś w tym zmieni, bo jest jakby ruchliwszy, umie się zastawić i strzelić głową.
    6. Brak młodziaków. Poza tymi, którzy muszą być, aby było w zgodzie z przepisami. Czy naprawdę nie ma trzech dziadowskich skautów, którzy wskazaliby jakichś zdolnych juniorów? Kosztem przeciętniaka Kościelniaka na pewno dało by się ze trzech takich sprowadzić, a może jeden z nich by potem wystrzelił?
    7. Stefanowicz. Co pan G. w nim widzi? Umiejętność strzelania karnych? To już przeszłość. A Grychtolik albo się zmarnuje jak Szołtys, albo ucieknie do Opola lub Tychów.
    I na koniec: dlaczego Gieksa kontynuuje daremną tradycję wg której dyrektor sportowy jest mniej ważny niż trener. Podobnie było z Brzęczkiem i Motałą, a Góralczyk to przecie były asystent Góraka (i tak zostało).
    Na trenera klasy Nawałki to się prędko nie doczekamy…5. Błąd jako „10”. Żeby egzekwować rzuty wolne i rożne, chyba nie trzeba grać na tej pozycji.
    6. Napastnicy – wszyscy spod jednej sztancy: wzrost około 186 cm., spora toporność techniczna, nienadzwyczajna szybkość i skuteczność pod warunkiem dogrania piłki na 5 metr (Rogalski też taki był). Może Kozłowski coś w tym zmieni, bo jest jakby ruchliwszy, umie się zastawić i strzelić głową.
    6. Brak młodziaków. Poza tymi, którzy muszą być, aby było w zgodzie z przepisami. Czy naprawdę nie ma trzech dziadowskich skautów, którzy wskazaliby jakichś zdolnych juniorów? Kosztem przeciętniaka Kościelniaka na pewno dało by się ze trzech takich sprowadzić, a może jeden z nich by potem wystrzelił?
    7. Stefanowicz. Co pan G. w nim widzi? Umiejętność strzelania karnych? To już przeszłość. A Grychtolik albo się zmarnuje jak Szołtys, albo ucieknie do Opola lub Tychów.
    I na koniec: dlaczego Gieksa kontynuuje daremną tradycję wg której dyrektor sportowy jest mniej ważny niż trener. Podobnie było z Brzęczkiem i Motałą, a Góralczyk to przecie były asystent Góraka (i tak zostało).
    Na trenera klasy Nawałki to się prędko nie doczekamy…

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga