Piłka nożna
Minusy po Hutniku
Nie będziemy na siłę doszukiwać się po meczu z Hutnikiem plusów w stylu „wygrali drugą połowę”. Choć na szczęście teraz zawodnicy i trenerzy nie posunęli się do tak absurdalnych stwierdzeń. Trudno też za plus uznać to, że po pierwszej połowie, nie zaliczyli kompromitującego wyniku na koniec spotkania. Ogólnie w Krakowie mieliśmy obraz nędzy i rozpaczy.
Minusy:
– Tradycyjnie w łeb na inaugurację – po raz piąty z rzędu GKS przegrywa w pierwszej kolejce. Punktów m.in. właśnie z pierwszych kolejek brakowało do awansów w poprzednich sezonach.
– W łeb w lidze i pucharze – pisaliśmy o tym przed meczem. Z tych pięciu przegranych inauguracji ligi, po raz trzeci zostało to „wzbogacone” odpadnięciem z pucharu już w przedbiegach.
– „Skuteczność” – bez zmian, czyli piłkarze GKS nadal w idiotyczny sposób strzelają sobie bramki. Dejmek dosłownie (interwencja kuriozum), Mrozek tradycyjnie notuje pusty pzelot, ktoś (Sanocki) robi idiotycznego karnego w 40. sekundzie meczu.
– Brak gryzienia trawy – mimo, że strzelili dwie bramki w drugiej połowie, to nie było widać jakiejś przemożnej chęci gonienia wyniku.
– Urynowicz – strzelił gola i jest w minusach? No owszem, bo trudno wytłumaczyć logicznie celebracje bramki na 2:3 w 90. minucie. Celebrację polegającą na robieniu jakichś „uszu” i gestykulacji zwycięzcy.
– Nikt już nie ufa – kibice dwoją się i troją, żeby w obliczu sportowego zera przyciągać ludzi na trybuny. Piłkarze od lat regularnie te działania kibicowskie sabotują.
Plus:
+ Pauza – jednak jest jeden plus. Za tydzień nie będziemy musieli tego oglądać.
Piłka nożna
Mecz z Jagiellonią znów odwołany
Mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice, który miał się odbyć w środę 4 lutego o 20:30 został odwołany na wniosek obu zainteresowanych klubów.
Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w niedzielę 23 listopada, ale wówczas zostało odwołane ze względu na zalegającą na boisku warstwę świeżo napadanego śniegu.
„W Białymstoku panują i przez kilka najbliższych dni prognozowane są silne mrozy, sięgające w poniedziałek i wtorek nawet –25°C, a dodatkowo w dniu meczu możliwe są opady śniegu. To najgorsze przewidywane warunki, jeszcze bardziej niekorzystne niż panujące w weekend. Obecnie na terenie województwa podlaskiego obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia IMiGW w związku z silnymi mrozami. Niestety, zapowiada się, w najbliższą środę warunki na Podlasiu będą nadal bardzo złe. Ponieważ GKS Katowice już raz nie ze swojej winy nie mógł rozegrać spotkania w terminie, a Jagiellonia Białystok potwierdziła, iż przychyli się do wniosku GKS, Departament Logistyki Rozgrywek, mając na uwadze zgodne stanowisko klubów, wyznaczy nowy termin zawodów. Mecz będzie rozegrany w pierwszym możliwym terminie, a jego data zależy od wyników obydwu klubów w rozgrywkach Ligi Konferencji UEFA i Pucharu Polski” – powiedział na łamach strony ekstraklasa.org Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.
Nowy termin przekładanego już dwa razy meczu poznamy wkrótce.
Piłka nożna
Z Widzewem we wtorek
Po przerwie zimowej wznowione zostaną rozgrywki Pucharu Polski. GieKSa otworzy rundę ćwierćfinałową meczem przy Nowej Bukowej we wtorek 3 marca o godzinie 20:45.
Nasza poprzednia potyczka z Widzewem zakończyła się wyjazdową porażką 0:3.
STS Puchar Polski – 1/4 finału
wtorek, 3 marca 2026
20:45 GKS Katowice – Widzew Łódź
środa, 4 marca 2026
17:30 Zawisza Bydgoszcz – Chojniczanka Chojnice
20:30 Lech Poznań – Górnik Zabrze
czwartek, 5 marca 2026
13:30 Avia Świdnik – Raków Częstochowa
Przypominamy, że za tydzień, 8 lutego o godzinie 17:30 również rozegrany zostanie domowy mecz z Widzewem w ramach rozgrywek Ekstraklasy.
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Zagłębiu
Po meczu w Lubinie można było odnieść wrażenie, że GieKSa wreszcie weszła w tryb „kontrola, spokój, trzy punkty”. Z planem, konsekwencją i bardzo dojrzałym podejściem do spotkania. Wyjazd na stadion Zagłębia od lat był dla Katowiczan terenem wyjątkowo niewygodnym.
Zapraszam na plusy i minusy po meczu w Lubinie.
Plusy:
+ Wejście w mecz i pressing od pierwszej minuty
Pierwsza akcja ustawiła całe spotkanie. Kapitalny odbiór Milewskiego, szybkie rozegranie, spryt Nowaka i prowadzenie. To był modelowy przykład tego, jak GKS chciał grać w Lubinie. Wysoki pressing, agresja, odbiór na połowie rywala. Zagłębie zostało tym kompletnie zaskoczone.
+ Organizacja i spokój w defensywie
Jeśli ktoś przed meczem martwił się o napór gospodarzy, to po pierwszej połowie mógł spać spokojnie. Stałe fragmenty, wrzutki, zamieszanie – wszystko było kasowane. Klemenz, Jędrych, Milewski każdy wiedział, gdzie ma być. Strączek praktycznie nie musiał wyciągać „setek”. To był bardzo dojrzały występ całej formacji defensywnej.
+ Bartosz Nowak – lider na boisku
Gol, asysta, kreatywność, ciągłe szukanie gry. Nowak znów pokazał, dlaczego jest kluczową postacią tego zespołu. Brał odpowiedzialność, próbował nieszablonowych rozwiązań, potrafił przyspieszyć akcję jednym kontaktem. Bez niego ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej.
+ Stałe fragmenty – wreszcie broń
Rzut rożny i główka Jędrycha na 2:0 to moment, który mentalnie „zamknął” mecz. Wcześniej GKS często marnował takie sytuacje. Tym razem było konkretnie, precyzyjnie i skutecznie. A przy wyniku 2:0 Zagłębiu zaczęło wyraźnie brakować wiary.
+ Dojrzałość zespołu
To nie był mecz efektowny. To był mecz mądry. GKS wiedział, kiedy przyspieszyć, kiedy zwolnić, kiedy wybić piłkę, a kiedy ją przytrzymać. Nie było głupich strat, niepotrzebnych szarż, nerwowości.
Minusy:
– Niewykorzystane momenty na podwyższenie wyniku
Galán, Kowalczyk, Nowak – było kilka sytuacji, w których można było „zabić” mecz wcześniej. Zbyt lekki strzał, złe podanie, minimalnie niecelne uderzenie. Przy bardziej wymagającym rywalu takie okazje mogą się zemścić.
– Krótkie fragmenty nerwowości po przerwie
W okolicach 55–65. minuty pojawiło się trochę chaosu w rozegraniu. Niedokładności, straty, problemy z wyjściem spod pressingu. Zagłębie nie potrafiło tego wykorzystać, ale to sygnał ostrzegawczy na przyszłość.
Podsumowanie:
To był jeden z najbardziej „dorosłych” meczów GieKSy w ostatnich miesiącach. Bez romantyzmu, bez chaosu, za to z chłodną głową i realizacją planu od A do Z. Szybki gol, kontrola gry, cios po przerwie i spokojne dowiezienie wyniku do końca.
Wygrana na wyjeździe z niepokonanym dotąd u siebie Zagłębiem ma ogromną wagę – sportową, mentalną i symboliczną. Przełamana została wieloletnia niemoc w Lubinie.
To spotkanie nie było piękne. Było skuteczne. A w obecnej sytuacji tabeli właśnie takich meczów GKS potrzebuje najbardziej. Jeśli ta drużyna będzie grała z podobną dyscypliną, koncentracją i odpowiedzialnością wiosna może być naprawdę spokojna. A może nawet… lepsza, niż wielu się dziś spodziewa.
GieKSiarz


Irishman
2 września 2020 at 16:47
Ja bym jeszcze dodał do minusów fatalny styl i wręcz POTĘŻNY REGRES w grze drużyny!
Polecam obejrzeć sobie mecz sprzed roku ze Zniczem:
https://www.youtube.com/watch?v=yvEBIhyIHZ8
Wtedy też przegraliśmy pierwszą połowę 0:3, a cały mecz 1:3. Ale ta nasza gra była o dwie klasy lepsza! I wtedy można mieć było nadzieję, że z taką grą wyniki przyjdą. Teraz po prostu nie da się patrzeć na te nudne klepanie piłki z czego po prostu ABSOLUTNIE NIC nie wynika. Obecnie, po ponad roku pracy z drużyną trenera Góraka potrzebujemy 3-4 meczów, aby stworzyć (z gry) tyle groźnych sytuacji pod bramką przeciwników ile wtedy stwarzaliśmy w JEDNYM meczu. To wygląda wręcz tak jakby trener ODUCZYŁ swoją drużynę grać ładnie w piłkę.
Fakt, byłem ogromnym optymistą przed tym sezonem. I ten optymizm opierał się na tym, że logiczną konsekwencją pozbycia się najsłabszych piłkarzy i uzupełnienia drużyny o takich, którzy pomimo, że przyszli ze słabych drużyn to jednak indywidualnie dobrze prezentowali się w tej lidze POWINNO BYĆ PODNIESIENIE JEJ JAKOŚCI!
Oczywiście pewnie znajdzie się wielu, którzy dziś triumfują, bo przecież wiedzieli, że z tego nic nie będzie. Ale dla mnie i myślę, że dla obiektywnych, nie nastawionych jeszcze przed sezonem negatywnie do drużyny obserwatorów jest to trochę niezrozumiałe.
No nic, ja ich (trenerów i piłkarzy) jeszcze nie skreślam ale nie ukrywam, że ten mój optymizm zabili wręcz w piorunującym tempie!
jezyk
2 września 2020 at 18:06
Irishman cieszy mnie to ze w końcu zaczynasz cokolwiek rozumieć. Lepiej późno niż wcale. Niestety wszyscy kumaci przewidywali taki rozwój wypadków, gdyż właśnie obiektywne a nie subiektywne fakty o tym decydują. Brak sensownego Prezesa, który wie co to znaczy zarządzać. Niestety tęczowy komuch nie sprawdza się w tej roli wcale. Jego nie ma wcale. Klub zarządza się sam a to oznacza ze jest generalne rozprężenie. Największym problemem GKS jest właśnie brak dobrego zarządzania. Prezes jest od stawiania celi i rozliczania ich wykonania. Każdy najemnik musi wiedzieć za co mu się płaci i co się stanie jak nie będzie wyników w jego pracy. I wtedy wszyscy wiedza za co odpowiadają a Prezes ich z tego rozlicza i konsekwentnie do bólu egzekwuje. Nadto Prezes buduje zespól ludzki adekwatny do postawionych celi. Dyrektor sportowy ma być fachowcem orientującym się w rynku i możliwościach sprowadzenia wartościowych zawodników i mało ważne z jakiej ligi byle dawali wartość dodana. Niestety Pan Góralczyk jest najsłabszym dyrektorem sportowym jaki kiedykolwiek był w gks. Głównym jego pomysłem jest sciąganie zawodników znanych trenerowi i dobrych w jego subiektywnej ocenie. Brak penetracji rynku w poszukiwaniu talentów. Piłkarska akademia to jakaś kpina. To jest wręcz niemożliwe żeby nie było tam wartościowych zawodników. Wiec albo to wina trenera albo trzeba się wziąć za zarządzających ta akademia. Trener musi mieć mentalność zwycięzcy a nie zwyklej bezradnej pizdy. Musi tez oprócz warsztatu którego Górak nie ma wcale być dobrym motywatorem a nie tylko kumplem zawodników. Na dobrej atmosferce za długo jechać się nie da. I tak w wielkim skrócie każdy kto myśli wie ze przy słabych tych trzech ogniwach sukcesu być nie może. No i nie ma.
Fanatyk1964
2 września 2020 at 22:27
Moim zdaniem Górak powinien zabrać cały swój zaciąg z Torunia i pożegnać się z klubem. Miał czas na stworzenie drużyny przez cały poprzedni sezon a jak nie było gry tak nie ma. Jedyne zagrożenie jakie stwarzamy to stałe fragmenty gry DRAMAT
Rafał
2 września 2020 at 23:33
Ciekawe kiedy nastąpią zmiany, w połowie sezonu jak już trza będzie ratować utrzymanie to się dopiero obudzą dupy wołowe że coś nie tak. Zagrożenie jakie GKS stwarza to pod swoją bramką i gole dla przeciwników zdobywają- TRAGIKOMEDIA przeplatana DRAMATEM a wręcz HORROREM.
KaTe
3 września 2020 at 21:36
Jedno czego nie można odmówić panom G-G to upór. Nie zmieniają zdania nawet wówczas, gdy wszystko wskazuje na to, że się mylą.
Pobieżna lista „uporów”:
1. Uwielbiają powtarzać jakiego to mieli „nosa”, nie robiąc dodatkowych transferów w końcu sierpnia 2019, gdy kontuzjowanych było 5 zawodników.
A przecież gdyby wtedy trafili do nas dwaj dobrzy gracze, to nie musielibyśmy wtopić w Łęcznej – a wiosną mogliśmy cieszyć się z awansu!
2. Stawiają na młodocianych bramkarzy. Nie jakichś wybitnych (Mrozek to chyba siódmy bramkarz w rankingu kadry Lecha) i potrzebujących jeszcze wiele nauki.
3.Wszyscy wiedzą, że nasza obrona to dno. W każdym szpilu jakiś babol. I niech tego nie przykrywa skuteczność Jędrycha, bo w defensywie to on nie przypomina Baresiego. I teraz mamy pięciu kiepskich stoperów, jednego zadufanego w sobie lewego (Rogala) i jednego słabego siłowo i wytrzymałościowo Wojciechowskiego.
4. Urynowicz. Chyba wszyscy widzą, że się nie nadaje do pomocy z wyjątkiem pana G. Wystawia go na wszystkich pozycjach. Nawet na skrzydle (ha, ha, ha).
KaTe
3 września 2020 at 21:38
c.d.
5. Błąd jako „10”. Żeby egzekwować rzuty wolne i rożne, chyba nie trzeba grać na tej pozycji.
6. Napastnicy – wszyscy spod jednej sztancy: wzrost około 186 cm., spora toporność techniczna, nienadzwyczajna szybkość i skuteczność pod warunkiem dogrania piłki na 5 metr (Rogalski też taki był). Może Kozłowski coś w tym zmieni, bo jest jakby ruchliwszy, umie się zastawić i strzelić głową.
6. Brak młodziaków. Poza tymi, którzy muszą być, aby było w zgodzie z przepisami. Czy naprawdę nie ma trzech dziadowskich skautów, którzy wskazaliby jakichś zdolnych juniorów? Kosztem przeciętniaka Kościelniaka na pewno dało by się ze trzech takich sprowadzić, a może jeden z nich by potem wystrzelił?
7. Stefanowicz. Co pan G. w nim widzi? Umiejętność strzelania karnych? To już przeszłość. A Grychtolik albo się zmarnuje jak Szołtys, albo ucieknie do Opola lub Tychów.
I na koniec: dlaczego Gieksa kontynuuje daremną tradycję wg której dyrektor sportowy jest mniej ważny niż trener. Podobnie było z Brzęczkiem i Motałą, a Góralczyk to przecie były asystent Góraka (i tak zostało).
Na trenera klasy Nawałki to się prędko nie doczekamy…5. Błąd jako „10”. Żeby egzekwować rzuty wolne i rożne, chyba nie trzeba grać na tej pozycji.
6. Napastnicy – wszyscy spod jednej sztancy: wzrost około 186 cm., spora toporność techniczna, nienadzwyczajna szybkość i skuteczność pod warunkiem dogrania piłki na 5 metr (Rogalski też taki był). Może Kozłowski coś w tym zmieni, bo jest jakby ruchliwszy, umie się zastawić i strzelić głową.
6. Brak młodziaków. Poza tymi, którzy muszą być, aby było w zgodzie z przepisami. Czy naprawdę nie ma trzech dziadowskich skautów, którzy wskazaliby jakichś zdolnych juniorów? Kosztem przeciętniaka Kościelniaka na pewno dało by się ze trzech takich sprowadzić, a może jeden z nich by potem wystrzelił?
7. Stefanowicz. Co pan G. w nim widzi? Umiejętność strzelania karnych? To już przeszłość. A Grychtolik albo się zmarnuje jak Szołtys, albo ucieknie do Opola lub Tychów.
I na koniec: dlaczego Gieksa kontynuuje daremną tradycję wg której dyrektor sportowy jest mniej ważny niż trener. Podobnie było z Brzęczkiem i Motałą, a Góralczyk to przecie były asystent Góraka (i tak zostało).
Na trenera klasy Nawałki to się prędko nie doczekamy…