Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu GKS-Skra: GieKSa odwróciła losy meczu w końcówce. Skra nie strzeliła karnego i kończyła w dziesiątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego meczu II ligi GKS Katowice – Skra Częstochowa. GieKSa wygrała 2:1 (0:1).

 

ks-skra.pl – Mecz zmarnowanych szans. GKS w końcówce lepszy od Skry

Niewykorzystane sytuacje się mszczą. To stare piłkarskie porzekadło jest już niezwykle wyświechtane, ale niestety nic nie jest w stanie lepiej opisać postawy Skry w Katowicach w meczu z GKS-em. Bez czterech podstawowych zawodników potrafiliśmy objąć prowadzenie, stworzyć sobie ogrom sytuacji bramkowych i momentami naprawdę dobrze grać w piłkę. Permanentny brak skuteczności powoduje jednak, że przegrywamy 1:2 i wracamy z niczym.

– Skra miała dziś meczbola, ale nie wykorzystała go i widocznie musiała przegrać – to pomeczowe zdanie trenera GKS-u Rafała Góraka jest tyleż bolesne, co prawdziwe.

Do Katowic na mecz z trzecim w tabeli GKS-em jechaliśmy po serii trzech porażek oraz bez czterech podstawowych zawodników. Szybko jednak się okazało, że nie taki diabeł straszny, a w roli pretendenta może nam się grać całkiem dobrze.

[…] Sytuacje GieKSy w tej części gry? Z dziennikarskiego obowiązku można odnotować groźne uderzenie z 6. minuty, kiedy to uratował nas „Biegan”. Ponadto w 18. minucie z rzutu wolnego w mur uderzył Rafał Figiel. Większego zagrożenia pod naszą bramką nie było.

[…] Jeśli ktoś myślał, że gospodarze rzucą się na Skrę wraz z pierwszym gwizdkiem drugiej połowy to był w błędzie. W drugiej połowie GieKSa mimo niekorzystnego wyniku dalej grała wolno i dość przewidywalnie. Pytanie na ile wpływ na tę sytuację miały ostatnie zakażenia koronawirusem i przymusowa kwarantanna, która dotknęła katowiczan. W pierwszych minutach drugiej części gry akcje toczyły się głównie na naszej połowie, ale wielkiego zagrożenia z nich nie było. Katowiczanie uderzali albo niecelnie, albo za lekko, albo ratował nas Biegański.

[…] W 83. minucie Patryk Szwedzik doprowadził do wyrównania dobijając piłkę odbitą od słupka. W tym momencie stało się jasne, że drużyna trenera Rafała Góraka zrobi wszystko, aby wykorzystać szansę i zgarnąć pełną pulę. Niestety dla nas, właśnie ten scenariusz zaczął się spełniać. Zepchnięta do defensywy Skra zaczęła popełniać błędy. W 89. minucie Dominik Kościelniak wyprowadził gospodarzy na prowadzenie uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Na wyrównanie w tych okolicznościach zabrakło już nam czas, precyzji i piłkarskiego szczęścia. Po naprawdę dobrym meczu z wieloma okazjami bramkowymi przyszło nam wracać z niczym.

 

dziennikzachodni.pl – GieKSa odwróciła losy meczu w końcówce. Skra nie strzeliła karnego i kończyła w dziesiątkę

[…] Jako pierwsi postraszyli goście. Damian Warnecki wbiegł w pole karne, ale uderzył niecelnie. W odpowiedzi w 6. minucie mocno uderzył Filip Kozłowski i Mikołaj Biegański z trudem wybił piłkę na rzut rożny. W 10. minucie Skra mogło prowadzić. Warnecki wyłożył piłkę na 11 metr, ale niepilnowany Daniel Pietraszkiewicz strzelił za wysoko.

W 39. minucie Skra wyprowadziła zabójczą kontrę. Titas Milasius uderzył zza pola karnego po ziemi, tuż przy słupku. Skra prowadziła 1:0 i tak było do przerwy.

GKS w drugiej połowie atakował, miał rzuty rożne, rzuty wolne. W 61. minucie to Skra miała wymarzoną okazję na gola. Sędzia podyktował rzut karny dla gości. Do piłki podszedł Karol Noiszewski, strzelił z 11 metrów, ale Bartosz Mrozek obronił! Uderzenie było za lekkie, na dobrej wysokości dla bramkarza. GieKSa dostała drugie życie.

Skra nie załamała się niewykorzystanym karnym. W 69. minucie Milasius główkował nad poprzeczką, a minutę później huknął z 17 metrów i Mrozek z trudem obronił. W 77. minucie bramkarz GKS-u obronił strzał Krzysztofa Napory.

W 80. minucie Skra straciła Radosława Gołębiowskiego, który dostał czerwoną kartkę, po drugiej żółtej. Trzy minuty później goście stracili gola. Po rzucie rożnym Adrian Błąd strzelił zza pola karnego i trafił w słupek. Rezerwowy Patryk Szwedzik dobił z bliska. GieKSa nadal atakowała i miała okazję na drugiego gola w 87. minucie. Michał Kołodziejski z czterech metrów główkował nad poprzeczką!

W 89. minucie GKS dopiął swego. Dośrodkował Marcin Urynowicz, a Dominik Kościelniak z pola bramkowego głową pokonał Biegańskiego!

 

sportdziennik.com – Zmiennicy dali zwycięstwo

GieKSa długo była w opałach, ale w ostatnich minutach przechyliła szalę zwycięstwa i wróciła na pozycję wicelidera II ligi.

[…] Oba zespoły postawiły na atak, stąd co chwilę dochodziło do spięć podbramkowych. W pierwszej połowie więcej działo się pod bramką Bartosza Mrozka, który długo zachowywał czyste konto, w czym dwukrotnie wyręczali go obrońcy. Mikołaj Biegański również musiał być czujny, bo rywale bardzo chcieli go pokonać. Próbował Filip Kozłowski, próbował Arkadiusz Woźniak, ale młody golkiper bronił bardzo pewnie. W 39 minucie jego partnerzy wyprowadzili jedną z wielu kontr. Piłką przejął Titas Milasius, który uciekł obrońcom i będąc 18 metrów przed bramką zdecydował się na płaski strzał, trafiając do siatki tuż przy słupku. To było pierwsze trafienie Litwina w barwach Skry.

Po zmianie stron miejscowi podkręcili tempo, chcąc jak najszybciej doprowadzić do remisu. Zamykali przyjezdnych na ich połowie, ale w decydujących momentach brakowało mi dokładności. Po godzinie gry przed wyborną szansą na podwyższenie prowadzenia stanęli częstochowianie. Zbigniew Wojciechowski sfaulował w polu karnym Daniela Pietraszkiewicza, ale sygnalizowany strzał Karola Noiszewskiego z „wapna” świetnie obronił Mrozek. Gości ta sytuacja nie załamała. Dążyli do zdobycia kolejnych bramek i niewiele brakowało, a dopięliby swego.

Od 80 minuty gospodarze mieli ułatwione zadanie, bo drugą żółtą kartkę ujrzał Radosław Gołębiowski i szybko doprowadzili do remisu. Po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym w słupek trafił Adrian Błąd, a piłkę do siatki skierował Patryk Szwedzik. Wkrótce młody napastnik GieKSy mógł zdobyć drugą bramkę, ale główkował obok słupka. Po chwili jego śladem poszedł Michał Kołodziejski, ale trzecie dośrodkowanie przyniosło zwycięskiego gola. Do piłki wrzuconej przez Marcina Urynowicza najszybciej doszedł Dominik Kościelniak i z 4 metrów posłał do siatki, zapewniając ekipie z Bukowej bardzo cenne punkty.

 

sportowefakty.wp.pl – eWinner II liga: GKS Katowice pokazał charakter. Walka w derbach do końca

GKS Katowice powrócił do walki o awans do Fortuna I ligi. Nie było łatwo o pokonanie Skry Częstochowa, ale wyszarpnięte zwycięstwo 2:1 pozwoliło wrócić na pozycję wicelidera.

[…] Podopieczni Rafała Góraka mierzyli się z Skrą Częstochowa, która świetnie wystartowała w rundzie wiosennej, ale w kwietniu gwałtownie zahamowała. GKS przegrywał od 40. do 84. minuty. Po przerwie utrzymał go na powierzchni Bartosz Mrozek, który obronił strzał z rzutu karnego Karola Noiszewskiego. Wysiłek bramkarza nie poszedł na marne, ponieważ w końcówce Filip Kozłowski oraz Dominik Kościelniak odwrócili wynik na 2:1.

 

weszlo.com – Ważne zwycięstwo GKS-u Katowice. Zmierzają do I ligi

Coraz lepiej wygląda w tabeli sytuacja GKS-u Katowice. Dziś wygrali trudny mecz z mierzącą w baraże Skrą Częstochowa i zameldowali się w strefie dającej bezpośredni awans. GKS ma co prawda tylko dwa punkty przewagi nad Chojniczanką, ale za to trzy mecze rozegrane mniej.

GKS przegrywał po bramce Milasiusa, który uderzył sprzed pola karnego tuż przy krótkim słupku. Skra mogła podwyższyć prowadzenie, ale bramkarz Mrozek popisał się nie lada wyczynem – obronił rzut karny. Niektórzy mieli pretensje co do interwencji Mrozka przy strzale Milasiusa, więc tutaj odrobił to, co wtedy zawalił. Milasius był aktywny do końca meczu, ale strzelali już tylko GieKSiarze. Dużo energii w drużynie z Katowice wprowadzili zmiennicy.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga