Dołącz do nas

Piłka nożna

[LIVE] Hutnik Kraków – GKS Katowice 3:2

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa przegrała w Krakowie 2:3.

30.08.2020 Kraków
Hutnik Kraków – GKS Katowice 3:2
Bramki: Stawarczyk (2-k), Dejmek (20-sam.), Antoniak (45) – Kozłowski (46), Urynowicz (90)
Hutnik: Smug – Jaklik, Kędziora, Drąg, Świątek, Sobala (86. Zając), Ozimek, Tetych (56. Hajduk), Stawarczyk, Kieliś, Hafez (26. Antoniak, 56. Olszewski)
GKS: Mrozek – Wojciechowski, Jędrych, Dejmek, Rogala (46. Pavlas) – Sanocki (46. Woźniak), Stefanowicz (46. Urynowicz), Jaroszek (83. Kurbiel), Błąd, Kiebzak (66. Szwedzik) – Kozłowski
Ż.kartki: Tetych, Drąg, Olszewski
Cz.kartki:
Sędzia:


36 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

36 komentarzy

  1. Avatar photo

    baxxi

    30 sierpnia 2020 at 13:46

    zgodnie z planem i oczekiwaniami,buahahaha

  2. Avatar photo

    Lolo1989

    30 sierpnia 2020 at 13:53

    Forum wyłączone? Górak pakuj się razem z Mrozkiem. Jebac was kurwy bez ambicji.

  3. Avatar photo

    baxxi

    30 sierpnia 2020 at 13:54

    i prosze tutaj frajerów nie obrażać…

  4. Avatar photo

    Kibic Starej Gieksy

    30 sierpnia 2020 at 13:58

    2:0. Tragedia to mało. Wycofać z rozgrywek.

  5. Avatar photo

    Riko

    30 sierpnia 2020 at 14:03

    To jest kurwa nie do wiary

  6. Avatar photo

    Robson

    30 sierpnia 2020 at 14:04

    Kurwa mać i ta wypowiedź Góraka przed meczem że nie ma co rozpamiętywać poprzedniego sezonu ja pierdole tego frajerstwa nigdy mu nie zapomnimy bo niby jak ma zmyć plamę skoro przygotował zespół jeszcze gorzej!

  7. Avatar photo

    Patyk TzN

    30 sierpnia 2020 at 14:04

    Mrożek swoje markowe zagranie już w pierwszej kolejce… widzę że chop uczy się na błędach…

  8. Avatar photo

    Bart

    30 sierpnia 2020 at 14:11

    Panowie zaczynamy w koncu od jebania piłkarzy a nie spiewania 1,2,3 liga BO ZARAZ BRAKNIE LIG- SIĘ OBUDZCIE

  9. Avatar photo

    Robson

    30 sierpnia 2020 at 14:13

    Święte słowa Bart

  10. Avatar photo

    Gks

    30 sierpnia 2020 at 14:14

    Zwolnic w koncu goraka. To nie jest trener. Z nim wyladujemy w 3 lidze.

  11. Avatar photo

    Jarooo

    30 sierpnia 2020 at 14:14

    Kurwa i patrzę i nie wierzę… co się musi stać aby powstrzymać ta parodie, która się dzieje na naszych oczach. Kiedy w końcu kibice wezmą w swoje ręce sprawiedliwość i wywioza na rzecz e tych co trzeba!!

  12. Avatar photo

    Graż

    30 sierpnia 2020 at 14:15

    chłopy wy na treningach pijecie wódę, palicie fajki, zbijacie bąki?????co mecz to gorzej do kogo pisać pismo o zwolnienie wszystkich i to już nie ma na co czekać. Z klubu został tylko nazwa, klubu nie ma – smutne. Gdzie młodzież z SMS-u gdzie nasi piłkarze ze śląska ….gdzie ????

  13. Avatar photo

    Sztifel32

    30 sierpnia 2020 at 14:19

    Może na jakiś czas nie śpiewamy ” Nie dla nas jest porażki smak, nie dla nas forma zła…..
    Bo będzie to komicznie brzmiało.

  14. Avatar photo

    Riko

    30 sierpnia 2020 at 14:19

    Góralczyk i Górak – natychmiastowa dymisja . Bez pierdolenia

  15. Avatar photo

    Broak

    30 sierpnia 2020 at 14:21

    Kurwa jak długo jeszcze 🙁

  16. Avatar photo

    Olek

    30 sierpnia 2020 at 14:21

    0 3 znowu depresja przez dwa tygodnie

  17. Avatar photo

    Broak

    30 sierpnia 2020 at 14:23

    Hmmm będzie 5:0 czy nie ?

  18. Avatar photo

    Robson

    30 sierpnia 2020 at 14:27

    żenada żenady kurwa Paszulewicz był wybitnym ciulem i najgorszym trenerem w historii ale Górak robi wszystko by mu dorównać 🙁

  19. Avatar photo

    Daniel

    30 sierpnia 2020 at 14:28

    Wypier….. te cały szrot!!!

  20. Avatar photo

    Platini1964

    30 sierpnia 2020 at 14:29

    WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI
    30 Sierpnia 2020, 40 min SPOTKANIA Zawodnik GKSu Katowice, Adrian Błąd jako pierwszy zawodnik w historii piłki nożnej trafia w pojedyńczy mur wykonując rzut wolny 50 m od bramki.!!! Złoty Buk za ten wyczyn jest już chyba przesądzony!

    • Avatar photo

      Arkadiusz

      30 sierpnia 2020 at 20:23

      Niesamowite! Dodam jeszcze o jego karnych … niemalo ich zmarnowal.

  21. Avatar photo

    Patyk TzN

    30 sierpnia 2020 at 15:02

    czy ktoś mi potrafi odpowiedzieć jakim cudem Woźniak grał kiedyś w ekstraklasie? on tam ręczniki podawał czy wodę roznosił? przecież jego umiejętności piłkarskie to jest dno, a mentalnie jeszcze gorzej… przecież on w okręgówce by się niczym nie wyróżniał…

  22. Avatar photo

    Maks

    30 sierpnia 2020 at 15:20

    Od lat 70 tych kibicuję GieKSie, różnie bywało, ale takiego gówna nigdy nie było, natychmiast wypier….cały zarząd i całą ławkę trenerską, takich nieudaczników tu wcześniej nigdy nie było….won stąd skurwesyny !!!!3

  23. Avatar photo

    Broak

    30 sierpnia 2020 at 15:26

    Druga połowa odrobinę lepsza ale to nic nie zmienia . Won z zarządem won z trenerem

  24. Avatar photo

    Jarosław

    30 sierpnia 2020 at 15:26

    Co za dramat, dzisiejszy dzień uświadomił mnie aby nie kupować karnetu. Jak coś się zmieni to wrócę tak jak moi znajomi. Ja pierd…. żenada. Czy oni są tak kurwa słabi czy ten stadion odbiera umiejętności???? w sumie tak może być bo leży w smrodkowie echhhh. Nawet modlitwa nie pomoże. Osoby które mają po 15 lat to oni pamiętają tylko klęski…..DNO. W Łodzi dostali z liścia a u nas bili brawo Górakowi pod blaszokiem bo obiecał awans….DNO

  25. Avatar photo

    Riko

    30 sierpnia 2020 at 15:29

    Teraz wyjdzie Górak i powie : nie daliśmy rady . Miał być wypierdolony po meczu z Rzeszowem …

  26. Avatar photo

    Rafał

    30 sierpnia 2020 at 15:31

    Po tym meczu trener i dyrektor mają być WYWALENI!!!!!!!! Już to mówiłem prze rozpoczęciem sezonu, tylko Szczerbowski padalec dał się omamić dwójce PAJACÓW i są efekty. A najlepiej niech sami zrezygnują!!!!!!

  27. Avatar photo

    Afera

    30 sierpnia 2020 at 15:40

    Kurwa mać wielki szacun dla tych co przyjdą na B1,ja już na tą patologie piłkarską nie będę patrzał w tv bo to kurwa strata mojego czasu,ztą grą to do B klasy pierdolone wkłady.

  28. Avatar photo

    Ja

    30 sierpnia 2020 at 16:06

    WYPIERDALC KURWY JEBANE Z NASZEJ GIEKSY ROZUMIECIE IMIEJCIE HONOR I NIE WYCHODZICIE NA NASTEPBY MECZ

  29. Avatar photo

    Rafał

    30 sierpnia 2020 at 16:18

    Powiem tak żeby teraz wejść na Bukową to GKS musiałby zapłacić kibicom, nie kupować karnetów ani biletów wyniki i tak na necie są szkoda czasu na te niedojdy. A trener i dyrektor sportowy w tym momencie odchodzą i to już!!!!!!!!!

  30. Avatar photo

    Arkadiusz

    30 sierpnia 2020 at 17:34

    Cześć drodzy Kibice! Wiadomo Górak raus! Ale problem jest jeszcze jeden: trza podziękować Adrianowi Blądowi. Dlaczego? Wiem, wiem, że walczy, dobre ma serce itd. Ale chop nie nadaje sie na lidera drużyny! Wcześniej grał ogony w ekstraklasie. Poza tym jęczy za Zawiszą. Wielokrotnie powtarzał, że najlepiej bylo mu w Bydgoszczy – ZRESZTĄ CAŁY CZAS MA Z ,,Zetką” kontakt. Pozdrawiam!!1

    Arkadiusz

  31. Avatar photo

    polonezcaro

    30 sierpnia 2020 at 18:56

    Widać, że Błąd już jest wypalony w tym klubie.

  32. Avatar photo

    Sztifel32

    30 sierpnia 2020 at 19:36

    Głowa do góry. W następnej kolejce na pewno nie przegramy.

  33. Avatar photo

    tomassi

    31 sierpnia 2020 at 20:11

    Rafał – jak już tak odradzasz chodzenie na Bukową to może jeszcze zaprosisz na jakiś inny stadion?
    Oczywiście że trzeba przyjść na następny mecz. Jak jesteś niezdowolony z gry to gdzie chcesz to wyrazić? w internecie?

  34. Avatar photo

    Kato

    1 września 2020 at 06:02

    Krytyka to jedno, obecnie jest w pełni uzasadniona. A obecność aby ją wyrazić to drugie.
    Obecność obowiązkowa, tylko oprawa i doping powinien być dostosowany do zaisniałej sytuacji. Za dużo już dostali zaufania na wyrost. Czym więcej nas będzie z przekazem że nie można z Gieksy robić pośmiewiska tym lepiej. Przekaz z trybun

  35. Avatar photo

    Rafał

    2 września 2020 at 00:28

    Tommasi- jakby zespół był poukładany i wkładał każdy mecz 120% mimo jakiś tam niedopracowiań to nie był by zirytowany 3 ważnymi porażkami i zjebaną końcówką sezonu. A na stadion Podlesianki tam kobiecy Gks gra i o wiele lepiej się to ogląda niż tych patałachów.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Marsz ku marzeniom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.

Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.

Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.

Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.

GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.

Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.

Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.

I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.

GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.

Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.

Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.

No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.

I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.

Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.

Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.

Niepojęte. Twierdza od samego startu.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.

W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.

Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.

Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.

Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.

Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.

Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.

A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga