Dołącz do nas

Prasówka

Królowe są z Katowic! Piłkarki GKS-u Katowice Mistrzyniami Polski

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Piłkarki po wygranej z Medykiem Konin 3:1 (1:0) w ostatniej kolejce sezonu 2022/23 i zdobyły tytuł Mistrza Polski. Nasze Panie wezmą udział w eliminacjach do Ligi Mistrzyń. GRATULUJEMY! Drużyna męska rozegrała w sobotę spotkanie z Ruchem Chorzów 2:1 (1:0). Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Ostatnie spotkanie w sezonie zespół rozegra na wyjeździe z Chojniczanką, w sobotę trzeciego czerwca od godziny 17:30.

Plus Liga zakończyła rozgrywki, trwają pierwsze rozmowy na temat transferów do klubów.

Hokeiści mają przerwę pomiędzy sezonami, rozpoczęły się pierwsze ruchy transferowe. Do końca maja kluby mają dostarczyć do PZHL-u dokumenty licencyjne.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – GKS Katowice Mistrzem Polski!

GKS Katowice pokonał w Koninie miejscowy Medyk 3:1 i po raz pierwszy w historii sięgnął po mistrzostwo Polski!

Katowiczanki rozpoczęły spotkanie od mocnego uderzenia gdy już w trzeciej minucie meczu Klaudia Maciążka po niecodziennej akcji trafiła do bramki zawodniczek z Konina. Szybko strzelona bramka pozwoliła na to że katowiczanki kontrolowały mecz i stwarzały zagrożenie pod bramką gospodyń.

Po przerwie katowiczanki również ruszyły do ataku mogły podwyższyć wynik, jednak ofiarna interwencja defensywy z Konina uratowała drużynę Medyczek przed utratą drugiej bramki. W 60. minucie Maraś faulowała Klaudię Maciążkę w polu karnym za co została ukarana czerwoną kartkę. Chwilę później Marlena Hajduk wykorzystała „11″ podwyższając wynik na 2:0. W 68. minucie do bramki Konina trafiła płaskim strzałem przy słupku Anita Turkiewicz podwyższając wynik na 3:0. Zawodniczki z Medyka nie poddawały się i w 75. minucie po bramce Miksone zmniejszyły prowadzenie katowiczanek. Chwilę później ponownie Miksone mogła zaskoczyć Weronikę Klimek jednak kapitalną robinsonada wybroniła jej strzał.

dziennikzachodni.pl – Piłkarki GKS Katowice mistrzyniami Polski! Historyczny sukces klubu z Bukowej

Katowiczanki wykorzystały szansę i w ostatniej kolejce rozbiły w Koninie Medyka pieczętując historyczny sukces klubu z Bukowej.

Zespół prowadzony przez Karolinę Koch wygrał w Koninie bardzo pewnie 3:1, a gole dla mistrzyń Polski strzelały Klaudia Maciążka (4), Marlena Hajduk (62-karny) i Anita Turkiewicz (68). Dla rywalek, które kończyły mecz w dziesiątkę (Marija Maras dostała czerwoną kartkę w 60. minucie) bramkę zdobyła Karlīna Miksone (75), a na pocieszenie zostało im utrzymanie w elicie.

Katowiczanki – sekcję założono w 2015 roku – wielką przygodę z Ligą Mistrzów rozpoczną od pierwszej rundy eliminacyjnej. Mecze będą rozgrywane na Bukowej. To jedyne mistrzostwo Polski w historii piłki nożnej GKS-u.

Srebrny medal rzutem na taśmę zdobył Górnik Łęczna, który w ostatnim meczu wygrał 2:0 na wyjeździe z UKSSMS Łódź i zepchnął rywalki na trzecie miejsce. Z Orlen Ekstraligi spadły Sportis KKP Bydgoszcz i Hydrotruck Radom. Awans z I ligi wywalczyły Stomilanki Olsztyn i Rekord Bielsko-Biała.

 

sport.tvp.pl – Orlen Ekstraliga kobiet. GKS Katowice mistrzem Polski. Pierwszy tytuł w historii

Nie było niespodzianki w ostatniej kolejce Orlen Ekstraligi kobiet. GKS Katowice pokonał 3:1 Medyka Konin, obronił pozycję lidera i wygrał pierwsze w swojej historii mistrzostwo Polski.

W wielu ligach ostatnie akordy sezonu oznaczają ogromne emocje i nie inaczej jest w Ekstralidze kobiet. Do finalnej kolejki z pozycji lidera przystępował GKS Katowice, który miał tyle samo punktów co broniący tytułu UKS SMS Łódź.

Katowiczanki były zależne tylko od siebie i nie zaliczyły fałszywego kroku. Już w 4. minucie wynik meczu na stadionie Medyka Konin otworzyła Klaudia Maciążka. W drugiej połowie kolejne trafienia dla gości zanotowały Marlena Hajduk z rzutu karnego oraz Anita Turkiewicz. Bramkę honorową dla gospodyń zdobyła Karlina Miksone.

[…] Dla GKS Katowice to pierwsze mistrzostwo w historii klubu. Ekipa ze Śląska będzie reprezentowała Ekstraligę w eliminacjach Ligi Mistrzyń.

 

sportdziennik.com – Mistrzynie z Bukowej

Po pewnym zwycięstwie w Koninie piłkarki GKS Katowice sięgnęły po pierwsze mistrzostwo Polski.

Porażka (0:2) w meczu przedostatniej kolejki ze Śląskiem Wrocław spowodowała odroczenie koronacji katowiczanek. Na historyczny sukces musiały poczekać. – Nadal wszystko zależy do nas, ale musimy zachować chłodne głowy – mówiła trenerka Karolina Koch, mając na myśli ostatnie spotkanie w tym sezonie. Miało ono olbrzymią stawkę, bo GieKSa walczyła o mistrzostwo, a Medyk – do niedawna jeden z czołowych klubów w kraju – o utrzymanie. Końcowy gwizdek przyjęto z radością w obu ekipach.

Na premierowe trafienie nie trzeba był długo czekać, bo już w 4 minucie Klaudia Maciążka na raty pokonała Oliwię Szymczak. To trafienie uspokoiło katowiczanki, ale nie zamierzały spoczywać na laurach. Ich motorem napędowym była Maciążka, szukająca kolejnych trafień. To ona była za szybka dla Marii Maras, która dopuściła się faulu ratunkowego w polu karnym, za co ujrzała czerwoną kartkę.

Chwilę później pewnym uderzeniem z „wapna” popisała się Marlena Hajduk, a żeby nie było wątpliwości, komu należy się zwycięstwo, pod konińską bramkę przedarła się Anita Turkiewicz, uderzając mocno w „krótki” róg. Miejscowe było stać jedynie na zmniejszenie strat, bo w końcówce więcej działo się pod ich bramką. Po strzale Weroniki Kłody piłka trafiła w poprzeczkę, a wspomniana i niezmordowana Maciążka pomyliła się nieznacznie.

Katowiczanki dopięły więc swego, sięgając po pierwszy w historii 8-letniej sekcji medal i to od razu złoty! Krążki i olbrzymi puchar odbierały z rąk selekcjonerki reprezentacji Polski Niny Patalon i prezesa Wielkopolskiego ZPN Pawła Wojtali. Sukces ten miał również wymiar finansowy, gdyż PZPN na konto klubu wpłaci 300 tysięcy złotych. GieKSa będzie reprezentowała nasz kraj w eliminacjach Ligi Mistrzyń.

 

futbol.pl – GKS Katowice mistrzem Polski. Piłkarki GieKSy nie dały sobie wyrwać historycznego tytułu

GKS Katowice po raz pierwszy w historii sięgnął po mistrzostwo Polski kobiet. Zespół z Katowic przed ostatnią kolejką nie był pewny sukcesu, ale zrobił swoje i wyprzedził broniący tytułu UKS SMS Łódź.

Przed 22. serią spotkań GKS miał 52 punkty, podobnie jak łodzianki, ale to zawodniczki z Katowic były w lepszej sytuacji, bo obrończynie tytułu dwukrotnie w tym sezonie ograły. Trzeba było jeszcze postawić pieczątkę i GKS to zrobił.

Katowiczanki zwyciężyły 3:1 na boisku Medyka Konin, a UKS SMS w tym samym czasie poległ u siebie 0:2 z Górnikiem Łęczna i jeszcze na rzecz tego rywala stracił 2. miejsce.

W całym sezonie GKS wygrał 18 meczów, jeden zremisował i przegrał 3. Mniej porażek zanotował Górnik Łęczna, ale przy dwóch porażkach miał 4 remisy i 16 zwycięstw. GKS miał najlepszą defensywę – 17 straconych bramek, a Górnik najlepszą ofensywę – 79 strzelonych goli.

 

polsatsport.pl – Historyczny triumf! GKS Katowice piłkarskim mistrzem Polski

Piłkarki nożne GKS-u Katowice wywalczyły pierwsze w historii klubu mistrzostwo Polski. W niedzielnym meczu ostatniej kolejki Ekstraligi pokonały na wyjeździe Medyka POLOmarket Konin 3:1.

Zawodniczki GKS-u mogły zapewnić sobie tytuł już w poprzedniej kolejce, ale nie wykorzystały tej szansy, przegrywając niespodziewanie ze Śląskiem Wrocław 0:2. Drużyna trenerki Koch doznała wtedy pierwszej w sezonie porażki na własnym boisku.

Katowiczanki miały po 21 kolejkach tyle samo punktów, co broniący tytułu TME SMS Łódź, ale lepszy bilans bezpośrednich spotkań z tym rywalem.

W niedzielę łodzianki podejmowały trzeciego w tabeli Górnika Łęczna, który miał już zapewniony brązowy medal, ale zachowywał matematyczne szanse na wicemistrzostwo. To spotkanie zakończyło się wygraną piłkarek Górnika 2:0. Ponieważ listopadowe starcie tych drużyn wygrały łęcznianki 5:2, to one – przy równej liczbie punktów – zajęły drugie miejsce.

Drużyna trenerki Karoliny Koch zadebiutuje w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Mistrzyń.

 

wkatowicach.eu – Królowe są z Katowic! Piłkarki GKS-u Katowice Mistrzyniami Polski

Drugie miejsce mają już zapewnione, ale ze srebrem nie jest im do twarzy, aż tak bardzo jak ze złotem. W niedzielę, 28 maja, piłkarki GKS-u Katowice zagrały na wyjeździe z Medykiem Konin. Piłkarki wygrały 3:1 i tym samym zostały Mistrzyniami Polski!

Piłkarki GKS-u Katowice zostały Mistrzyniami Polski. Złoto jedzie do Katowic. Mecz Medyk Konin-GKS Katowice zakończył się wynikiem 1:3. Brawo Dziewczyny!

 

SIATKÓWKA

siatka.org – GKS Katowice buduje skład na nowy sezon

Po zakończeniu sezonu 2022/23 PlusLigi zapadły pierwsze decyzje dotyczące kształtu kadry zespołu na kolejną ligową kampanię. Przypominamy, że umowę z klubem do końca sezonu 2023/2024 przedłużył pierwszy trener zespołu Grzegorz Słaby. Ponadto ważny kontrakt z klubem obowiązuje przyjmującego Jakuba Szymańskiego.

Z klubem żegnają się zawodnicy, których kontrakty wygasają z dniem 31 maja 2023 roku: rozgrywający Georgi Seganow i Jakub Nowosielski, środkowi Piotr Hain, Marcin Kania i Jakub Lewandowski oraz przyjmujący Gonzalo Quiroga. Ponadto sztab trenerski GKS-u opuszcza drugi trener zespołu Damian Musiak. Wszystkim wymienionym trenerom i zawodnikom GKS podziękował za reprezentowanie barw GKS-u Katowice w ostatnich sezonach i dostarczenie kibicom GieKSy wielu emocji i radości. Życzył powodzenia na dalszej drodze sportowej kariery.

Ponadto klub poinformował, że z dniem 31 maja br. zakończy się okres obowiązywania kontraktu rozgrywającego Micaha Ma’a. GKS Katowice w dalszym ciągu pozostaje w sporze prawnym z zawodnikiem, który bezpodstawnie i niezgodnie z prawem wypowiedział umowę zawartą w sierpniu 2021 roku.

W najbliższych tygodniach GKS będzie informować o wszystkich decyzjach kadrowych dotyczących składu GKS-u Katowice na kolejny sezon PlusLigi – zarówno o przedłużeniach umów, jak i nowych zawodnikach oraz członkach sztabu szkoleniowego siatkarskiej GieKSy.

 

HOKEJ

hokej.net – Czas licencji!

W Polskiej Hokej Lidze rozpoczął się proces licencyjny. Nasze kluby do końca maja muszą przygotować dokumenty organizacyjne. Jakie? Wyjaśniamy.

Każdy z klubów jest zobowiązany do tego, aby zaprezentować stosowne potwierdzenia, że nie zalega z opłatami do Urzędu Skarbowego, ZUS-u, Polskiego Związku Hokeja na Lodzie oraz Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF).

Poza tym musi też udowodnić, że nie posiada żadnych zaległości zaległości względem byłych trenerów, zawodników i sędziów lub ukazać stosowne ugody.

Oprócz tego wymagane jest również przedstawienie porozumienia z właścicielem lodowiska, na którym przyjdzie mu grać mecze domowe, wskazanie osób funkcyjnych w klubie oraz zgłoszenie przynajmniej 10 zawodników.

– Do tego dochodzi też porozumienie z klubami młodzieżowymi oraz dokumenty finansowe związane z poprzednim rokiem obrotowym oraz zabezpieczenie na kolejny sezon – informuje Marta Zawadzka, komisarz Polskiej Hokej Ligi.

Im szybciej kluby dopełnią stosownych formalności, tym wcześniej poznamy terminarz rozgrywek.

 

Napastnik sezonu – Grzegorz Pasiut

Po niezwykle udanych Mistrzostwach Świata Dywizji IA, które dały nam awans do najlepszej szesnastki globu, czas wrócić do tematu podsumowań Polskiej Hokej Ligi. Wybraliśmy już najlepszego trenera, bramkarza i obrońcę, dziś przyszedł czas na napastnika. Bezapelacyjnie był to sezon Grzegorza Pasiuta.

“Pasiut przeżywa kolejną młodość”, “znów załatwił sprawę”, “po prostu profesor” – te i inne określenia pod adresem kapitana GKS-u Katowice padały bardzo często. I trudno się z nimi nie zgodzić. Doświadczony środkowy od lat jest gwiazdą naszej ligi i graczem, który potrafi odmienić losy spotkania albo definitywnie przesądzić o zwycięstwie swojego zespołu. Angielskie określenie “game changer” jest wręcz skrojone pod niego.

36-letni środkowy w całym sezonie imponował spokojem, sporą pewnością siebie, dobrą wizją gry oraz umiejętnością precyzyjnych i niekonwencjonalnych podań. Na jego grę patrzyło się z przyjemnością.

Ale to nie wszystko – przed rozpoczęciem sezonu 2021/2022 zadbał też o kwestie sprzętowe. Zmienił też profil łopatki kija i ten fakt wymiernie przełożył się na jego zdobycz bramkową. Każdy rywal, który zostawił mu nieco miejsca przed własnym polem bramkowym, musiał liczyć się ze sporym ryzykiem utraty gola.

Tyle opisu, czas na konkrety i liczby. Pasiut w każdym ze swoich pięciu sezonów zasadniczych w klubie z alei Korfantego wypracował w sezonie zasadniczym średnią wynoszącą co najmniej punkt na mecz. To świadczy o jego dobrej produktywności.

W 38 spotkaniach ostatniej kampaniistrzelił 16 bramek i zanotował 26 asyst. Z kolei w 18 meczach fazy play-off zdobył 13 goli, a przy kolejnych 6 zaliczył kluczowe zagrania. Tak imponującego dorobku w najważniejszej fazie sezonu nie osiągnął nikt od sezonu 2015/2016. Wówczas Krystian Dziubiński, występujący w Comarch Cracovii, pokonywał golkiperów rywali dwunastokrotnie.

– W mojej opinii Grzegorz Pasiut to wzór do naśladowania dla młodych hokeistów. Świetny sportowiec, profesjonalista, któremu życzę mu zdrowia i utrzymania takiej formy jak najdłużej. Jest doświadczonym graczem, ma świetną technikę, przegląd sytuacji na lodzie, potrafi dobrze wykończyć akcje i dograć idealnie krążek do partnera – podkreślił Mikołaj Łopuski, były skrzydłowy polskich klubów i naszej kadry.

– To jego kolejny bardzo dobry sezon. Obrona tytułu mistrza Polski, świetna dyspozycja w fazie play-off, miano najlepiej punktującego zawodnika najważniejszej części sezonu – wymieniać można w nieskończoność. Kapitan i lider zespołu, który w trudnych momentach ciągnie swój zespół i robi różnice na lodzie. W klubie fajnie wyglądała jego gra z Bartoszem Fraszko i Mateuszem Bepierszczem, a wcześniej z Brandonem Magee. Trzeba też dodać, że dołożył solidną cegiełkę do awansu naszej kadry do Elity. Tam świetnie pracował z Bartkiem i Patrykiem Wronką – dodał.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga