Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Kibice GieKSy zadowoleni
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatnich dwóch tygodni dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
Do przygotowań przed startem sezonu 2022/23 jako pierwsi przystąpili piłkarze. Zespół wznowił treningi 13 czerwca. W kadrze drużyny doszło do kilku zmian: zespół opuścili Filip Kozłowski, Patryk Królczyk, Hubert Sadowski, Krystian Sanocki, Filip Szymczak oraz Arkadiusz Woźniak. Do GieKSy dołączyli z kolei Jakub Arak, Dawid Brzozowski, Daniel Dudziński oraz Marcin Wasilewski. Drużyna rozegrała pierwszy sparing przed nowym sezonem ze Skrą Częstochowa, w którym padł remis 0:0. Pozostałe drużyny w sekacjach piłki nożnej kobiet, siatkówki i hokeja rozpoczą przygotowania później, na razie trwają ruchy/rozmowy kadrowe. W Ekstralidze Kobiet Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN przyznała kolejne licencję na grę w lidze. Związek podał ramowy terminarz rozgrywek na nadchodzący sezon.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Trzy zawodniczki opuszczają GieKSę Katowice
Alicja Dyguś, Emilia Zdunek oraz Matylda Bujak po roku gry w GKS-ie Katowice tego lata opuszczą zespół ze Śląska. Klub oficjalnie poinformował, że z końcem czerwca zawodniczką wygasają umowy i nie zostaną one przedłużone.
Alicja Dyguś 28- letnia obrończyni w minionym sezonie rozegrała dwadzieścia dwa spotkania, zdobywając dwie bramki. Wychowanka UKS Widok SP 51 Lubin w poprzednich lata reprezentowała barwy AZS PWSZ Biała Podlaska, a także GKS Górnika Łęczna.
Emilia Zdunek wychowanka Victorii Sianów w barwach Katowic rozegrała 13 spotkań ligowy, zdobywając dwie bramki. 30- letnia pomocniczka w swojej karierze występowała, między innymi, w Unii Racibórz, nieistniejącym już Zagłębiu Lubin oraz w Górniku Łęczna, a także hiszpańskiej Sevilli FC.
Matylda Bujak 21- letnia pomocniczka wystąpiła w 4 spotkaniach w barwach GieKSy Katowice. Wcześniej była zawodniczką Pragi Warszawa oraz Medyka Konin, grając głównie w drużynie rezerw.
Marlena Hajduk zostaje na dłużej w Katowicach
Marlena Hajduk, kapitan drużyny z Katowice przedłużyła swój kontrakt zespołem. Klub oficjalnie poinformował o podpisaniu kontraktu z obrończynią na kolejne dwa lata.
Wychowanka KKS Zabrze od sierpnia 2017 roku reprezentuje barwy GKS Katowice. W obecnym sezonie zagrała w 22 spotkaniach ligowych, zdobywając 6 bramek. Wcześniej reprezentowała barwy Unii Racibórz oraz GKS Górnika Łęczna. 32-letnia zawodniczka była w poprzednim sezonie pewnym punktem katowickiej defensywy
Kluby Ekstraligi z licencjami, część klubów z nadzorem infrastrukturalnym
Komisja ds. Licencji Klubowych Polskiego Związku Piłki Nożnej zakończyła rozpatrywanie wniosków klubów ubiegających się o licencję na rozgrywki Ekstraligi Kobiet w sezonie 2022/2023.
Po analizie wniosków wraz z załącznikami komisja podjęła następujące decyzje w stosunku do poszczególnych klubów.
Licencje przyznano:
– GKS-owi Katowice;
– Medykowi Konin;
– Śląskowi Wrocław;
– Akademii Piłkarskiej LG*;
– Rekordowi Bielsko – Biała.
Licencje z nadzorem infrastrukturalnym otrzymały:
– KKP Bydgoszcz;
– Olimpia Szczecin*;
– MKS Tarnovia Tarnów z nadzorem infrastrukturalnym na stadionie w Woli Rzędzińskiej;
– Pogoń Tczew;
– Ludowy Uczniowski Klub Sportowy „Sportowa Czwórka Radom”.
AZS Uniwersytetowi Jagiellońskiemu przyznano licencję z nadzorem z zakresu personelu i administracji.
Wcześniej licencje na nowy sezon otrzymały TME UKS SMS Łódź, GKS Górnik Łęczna i KKS Czarni Antrans Sosnowiec.
* Nazwy klubów podano za oficjalnym komunikatem PZPN. Akademia Piłkarska występuje w mediach jako AP LOTOS Gdańsk, natomiast Olimpia Szczecin w nowym sezonie będzie występować jako Pogoń Szczecin.
Poznaliśmy ramowy terminarz Ekstraligi i 1 ligi
Zaledwie 76 dni, co stanowi 2 miesiące i 15 dni trwała przerwa pomiędzy sezonami 2021/2022 a 2022/2023. Poznaliśmy ramowy plan gier.
29 maja zakończyliśmy rozgrywki w Ekstralidze, a już w weekend 13/14 sierpnia zainaugurujemy sezon 2022/2023. Choć o planie gier jeszcze PZPN nie poinformował, wiemy już, że pierwszy mecz odbędzie 13 sierpnia. Wtedy to rozpoczną zmagania Ekstraliga, Pierwsza oraz Druga Liga. Tydzień później ruszą zmagania w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorek.
Od 28 sierpnia do 6 września potrwa pierwsze przerwa na mecz międzypaństwowy, co wypadnie już po trzeciej kolejce.
Liga grać będzie do 19 listopada, a później jeszcze rozegrane zostaną mecze III rundy Pucharu Polski.
sportdziennik.com – Królowie derbów
GKS Katowice w zakończonym sezonie Fortuna 1 Ligi w bratobójczych starciach z rywalami z województwa śląskiego czuł się jak ryba w wodzie. A to… doskonale wróży przed jeszcze bardziej derbowo elektryzującymi nadchodzącymi rozgrywkami.
Oczekiwanie na pierwszoligowy terminarz sezonu 2022/23, który patrząc na kilku nowych uczestników rozgrywek – czy to spadkowiczów, czy beniaminków – zapowiada się wybornie, można raz jeszcze wrócić zmagań zakończonych w maju, spojrzeć na nie przez pryzmat województwa śląskiego, mającego bardzo liczną reprezentację, stanowiącą jedną trzecią całej stawki.
Tak jak rzutem na taśmę, dzięki świetnemu finiszowi i 17 punktom zdobytym w 7 ostatnich kolejkach najwyżej spośród wszystkich ekip woj. śląskiego, najwyżej spośród nich uplasował się GKS Katowice – bo na 8. miejscu – tak otwiera też prowizoryczną „śląską tabelę”, którą wyliczyliśmy na podstawie 30 rozegranych bratobójczych spotkań. Tak, tak – wiemy. Pisanie, że „śląską” albo stosowanie określenia „derby” jest w wielu wypadkach nadużyciem. W końcu Częstochowa, Sosnowiec, Bielsko-Biała to żaden Śląsk, a i w Jastrzębiu żółto-niebieskiej flagi na trybunach też przecież się nie uświadczy. Mimo wszystko, w wielu przypadkach są to mecze, które mogą albo w teorii powinny elektryzować kibiców bardziej niż szereg „zwykłych” konfrontacji z rywalami z kraju, a zwycięstwa w nich to zawsze prestiż.
Patrząc na to z takiego punktu widzenia, wreszcie powody do radości mieli sympatycy GieKSy – przyzwyczajeni w ostatnich długich latach, że drużyna zawodziła na całej linii w spotkaniach o ciężarze gatunkowym albo sportowym, albo kibicowskim.
[…] – Fajnie, że z derbów wychodziliśmy zwycięsko, zwłaszcza „świętej wojny” z Sosnowcem. Dwa remisy z Tychami to też były dobre wyniki. Miło, że skończyliśmy ligę najwyżej ze wszystkich drużyn z województwa. Wiem, że cieszy to naszego prezesa – przyznał Dawid Kudła, bramkarz GieKSy, czujący klimat, bo wywodzący się z Rudy Śląskiej, ale i mający w CV sukcesy osiągane z Zagłębiem.
Dla kibiców najistotniejsze były dwie wygrane z Zagłębiem Sosnowiec. Stadion Ludowy został odczarowany przez GieKSę po wielu latach po meczu, który zaczął się z opóźnieniem z powodu intensywnych opadów śniegu. 3 punkty, które zapewniła bramka Adriana Błąda w końcówce, smakowały, ale nie dostarczyły tylu wrażeń, co sierpniowe spotkanie. Rollercoaster, od 0:2 do 3:2, trener Rafał Górak śmiejący się, że to był rock and roll, do tego oprawa na „Blaszoku” ze szpilką wbitą w przyjezdnych zza Brynicy, ale mieszczącą się w granicach piłkarskiej przyzwoitości, a już na pewno humoru szatni – tamten mecz zapadł w pamięci na długo i raczej prędko z niej nie wypadnie. Jedynym rywalem z woj. śląskiego, którego GKS nie dał rady pokonać, był imiennik z Tychów, choć przez 180 minut katowiczanie ani razu nie musieli odrabiać strat, a przy Bukowej było już nawet 2:2. Skończyło się na dwóch remisach.
Królem strzelców tych „wojewódzkich zmagań” obwołujemy Filipa Szymczaka. Napastnik, którego okres wypożyczenia do Katowic z Lecha Poznań dobiegł już końca – niestety dla nas i atrakcyjności całej I ligi – zdobył w tych 10 konfrontacjach 6 bramek. Bywały piękne, jak w Bielsku-Białej, bywały też z rzutu karnego, jak ze zdegradowanym już GKS-em Jastrzębie.
[…] Katowiczanie byli górą na boisku, przyciągali też na trybuny, bo 4-tysięczna publika w Tychach, 3,7-tysięczna w Bielsku-Białej czy 3,5-tysięczna przy Bukowej z Zagłębiem to coś wybijającego się ponad I-ligową przeciętność. Ale były też mecze w smutnej aurze, jak te ze Skrą i Jastrzębiem, rozgrywane przy pustych trybunach z powodu kary nałożonej przez PZPN i wojewodę.
Mamy wrażenie, że w nowym sezonie wojewoda, jego służby, śląska policja, będzie miała znacznie więcej roboty. Jak wiemy, w I lidze – m.in. kosztem Jastrzębia – zameldował się Ruch Chorzów, a wraz z nim, tyle że innymi drzwiami, zaprzyjaźniona Wisła Kraków. Będzie się działo na boisku, będzie na trybunach, będzie i w podobnych derbowych zestawieniach. Warto czekać!
Posiłki z ekstraklasy
Jakub Arak zagra już w czwartym klubie z województwa śląskiego. Obok 27-letniego napastnika, przygotowania z GieKSą rozpoczął też wczoraj jej drugi nowy zawodnik – Marcin Wasielewski.
Na starcie przygotowań do nowego sezonu GKS przedstawił dwóch nowych zawodników. To napastnik Jakub Arak i obrońca Marcin Wasielewski. Obaj podpisali kontrakty obowiązujące do 30 czerwca 2024 roku.
Arak może uśmiechnąć się, że nie ma jak na Śląsku, a raczej – jak w województwie. W swojej karierze reprezentował barwy jedynie siedmiu klubów. GieKSa będzie numerem 8 – i zarazem czwartym w tym gronie przedstawicielem województwa śląskiego.
Na Bukową 27-letni napastnik trafia po 1,5-rocznym pobycie w Rakowie Częstochowa. Wcześniej grał już w Zagłębiu Sosnowiec (2014-16) i Ruchu Chorzów (2016-17) i – jak zauważył portal 100% Zagłębie – ostatnim zawodnikiem, który w CV skompletował kluby z Katowic, Chorzowa i Sosnowca, był Patryk Stefański, obecnie występujący w Polonii Bytom. Arak zdobył z Rakowem dwa srebrne medale ekstraklasy oraz dwa puchary i Superpuchar Polski, ale pobyt w Częstochowie kończy z ledwie 2 bramkami. Był zmiennikiem Vladislavsa Gutkovskisa.
W poprzednim sezonie nie wpisał się na listę strzelców ani razu w 23 meczach (liga, PP, Superpuchar, Liga Konferencji). Na zapleczu ekstraklasy powinien dać jakość. Poprzednio grał na tym poziomie w 2018 roku w Stali Mielec, dokąd wypożyczyła go Lechia Gdańsk.
Było pewne, że GieKSa mierzy w klasową „dziewiątkę” – po tym, jak Filip Szymczak po okresie wypożyczenia wrócił do Lecha Poznań, a zdecydowano się nie przedłużyć wygasającej umowy Filipa Kozłowskiego. Do Katowic trafia co prawda snajper nieco niższy od tej dwójki, ale potrafiący również dobrze grać głową.
Marcin Wasielewski z kolei uzupełni prawe skrzydło – obronę bądź wahadło – gdzie potrzebny był zawodnik w obliczu chęci rozstania z Jakubem Karbownikiem. Wasielewski także – jak Arak – ostatnio biegał po boiskach ekstraklasy. Spadł z niej z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, rok wcześniej świętując awans. W elicie uzbierał 34 występy. Debiutował w barwach Lecha Poznań. W minionym sezonie zagrał w 15 spotkaniach, z czego 10 – od pierwszej minuty.
– Zdecydowaliśmy się na zakontraktowanie dwóch zawodników z doświadczeniem ekstraklasowym, których obserwowaliśmy od dłuższego czasu. Celem ich przyjścia jest zwiększenie rywalizacji na pozycjach, na których występują. Mam nadzieję, że na bazie posiadanego doświadczenia zawodnicy szybko wkomponują się w zespół i staną się jego ważnymi ogniwami – mówi Robert Góralczyk, dyrektor sportowy GKS-u.
To oczywiście nie będą jedyne nowe twarze, jakie pojawią się tego lata przy Bukowej. Do klubu przymierzani są Daniel Tanżyna, środkowy obrońca ostatnio występujący w Widzewie Łódź, a także Patryk Szczuka, bramkarz III-ligowego LKS-u Goczałkowice, ukształtowany piłkarsko w Katowicach – tyle że nie GieKSie, a Rozwoju, w którym jako nastolatek debiutował w II lidze. Szczuka zaczął przygotowania przy Bukowej, podobnie jak Dawid Brzozowski, prawy obrońca Chełmianki, testowany już zimą. Wtedy katowiczanie zaopiniowali go pozytywnie, ale nie doszli z III-ligowcem do porozumienia. Co do młodzieżowców – wypożyczony z Cracovii może zostać napastnik Kacper Grzebieluch, a z Zagłębia Lubin: środkowy pomocnik Daniel Dudziński. W przeciwną stronę niespodziewanie powędruje Arkadiusz Woźniak. Najstarszy piłkarz GKS-u wraca do rodzinnego Lubina, zabiegał o niego trener Piotr Stokowiec.
Po zakończeniu poprzedniego sezonu z GKS-em rozstali się Patryk Królczyk, Hubert Sadowski, Krystian Sanocki i Filip Kozłowski, a wolną rękę na poszukiwanie klubu otrzymali Kamil Korczak i wspomniany Jakub Karbownik. Wygasające kontrakty przedłużyli natomiast Grzegorz Janiszewski, Bartosz Jaroszek, Marcin Urynowicz i Dominik Kościelniak, który poprzedni sezon stracił niemal całkowicie z powodu zerwania więzadeł krzyżowych. Jako ostatni prolongatę umowy sfinalizował Michał Kołodziejski.
Po pierwsze – produkt!
Prezes Marek Szczerbowski oraz wiceprezes Łukasz Czopik spotkali się z radnymi, by dyskutować o sytuacji sportowej, organizacyjnej, finansowej i przyszłości GieKSy.
Podsumowywano poprzedni sezon, pytano o finanse, kwestie organizacyjne czy cele na przyszłość. Na posiedzeniu Komisji Kultury, Promocji i Sportu katowickiej rady miasta rozmawiano o GKS-ie. Jej przewodniczący Krzysztof Pieczyński gratulując dobrego roku – odzyskanego po 52 latach mistrzostwa hokeistów, najwyższej w historii pozycji piłkarek, pierwszego awansu do play-off siatkarzy czy 8. miejsca piłkarzy w I lidze – oddał głos klubowi, reprezentowanemu przez prezesa Marka Szczerbowskiego i wiceprezesa Łukasza Czopika.
– W hokeju za nami najlepszy sezon, z najwyższą frekwencją, najwyższymi przychodami z biletów w historii sekcji. Mecze ćwierćfinałowe, półfinałowe, finałowe, sprzedawały się w 100 procentach. Udało się zbudować produkt sportowy, który gromadzi maksymalną jak na pojemność „Satelity” liczbę publiczności – powiedział prezes Szczerbowski. Przypomniał, że fachowcy siatkarscy skazywali GKS na spadek z PlusLigi, ale wszystkie transfery okazały się trafione, drużyna wywalczyła w sezonie zasadniczym 8. miejsce i uległa dopiero Zaksie Kędzierzyn-Koźle, czyli najlepszemu zespołowi w Europie. O piłce kobiet szef GieKSy mówił wręcz w kontekście niedosytu – mimo 4. miejsca w Ekstralidze – bo nie udało się zajść daleko w Pucharze Polski i „w przyszłym sezonie trzeba stawiać sobie ambitniejsze cele”.
– Początek piłkarzy był zaś bardzo trudny. 10 spotkań to adaptacja do rozgrywek I-ligowych, mieliśmy 7 punktów, odbyła się bardzo poważna dyskusja w gronie wszystkich zarządzających sekcją. W konsekwencji z ostatniego miejsca przesunęliśmy się na ósme, ale między nim a 12. pozycją były minimalne różnice. Mogliśmy skończyć na 10. czy 11. Cieszy, że wygraliśmy rywalizację I-ligowych drużyn na Śląsku, to też pewnego rodzaju zobowiązanie – przyznał Marek Szczerbowski.
Prezes GKS-u odniósł się też do kwestii organizacyjnych.
– Zakończyliśmy proces restrukturyzacji zatrudnienia, co skutkowało optymalizacją kosztów związanych z organizacją imprez i zwiększonymi wpływami z biletów. Największa różnica jest w sekcji hokeja. W sezonie 2018/19 wpływy te wyniosły niespełna 200 tys. zł, a w sezonie 2021/22 – ponad 525 tys zł. Za nami też pierwszy rok funkcjonowania nowego dyrektora Akademii Młoda GieKSa. Praca Mariusza Pańpucha przynosi spodziewane efekty, ale proces dochodzenia do oczekiwań, wynikających z analizy funkcjonowania konkurencji, będzie jeszcze długi. Wdrożyliśmy nowy projekt, który ma być dla nas fundamentalny i budować środowisko GKS-u od najmłodszych. „Serduszko GieKSy” to cykliczne, odbywające się 2 razy w tygodniu w kilkunastu przedszkolach zajęcia sportowo-rekreacyjne. Ich celem jest kształtowanie pozytywnych postaw wobec kultury fizycznej i GKS-u Katowice. Projekt skupia 700 przedszkolaków, zwieńczyliśmy rok Igrzyskami Przedszkolaka. Zachęcamy do aktywności fizycznej i organizowanych przez GKS bezpiecznych imprezach. Kładziemy nacisk na poprawę ich bezpieczeństwa – podkreślał prezes Szczerbowski.
Na czele klubu z Bukowej stoi już prawie 3 lata.
– W 2021 roku uzyskaliśmy najlepsze wskaźniki płynności bieżącej i szybkiej, bieżąco regulujemy zobowiązania. To spowodowało, że GKS stał się na rynku podmiotem wiarygodnym. Spójrzmy na wynik finansowy ubiegłego roku. On byłby w okolicach zera i byłby najlepszy w historii funkcjonowania obecnej spółki, gdyby nie to, że musieliśmy utworzyć rezerwy na zobowiązania. Wynikają z toczących się postępowań, bo ZUS zakwestionował formę zatrudniania zawodników w latach 2015-19 – zwracał uwagę szef GieKSy.
O sprawę sporu z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych dopytywali radni. Przypomnijmy, że ZUS wystąpił o wyrównanie składek za przytoczony przez Marka Szczerbowskiego okres, wynoszących około 4 miliony złotych. To efekt optymalizacji podatkowej stosowanej przez poprzednie zarządy, czyli zawierania przez zawodników podwójnych umów – nie tylko kontraktów z klubem, ale też etatów z Fundacją „Sportowe Katowice”.
– Obecnie otwartych jest kilkanaście postępowań. Część z nich zakończono już nieprawomocnymi decyzjami. Przewidujemy, że część zakończy się w roku bieżącym, stąd konieczność zawiązania w budżecie rezerwy na ponad 4 miliony złotych. Szacujemy, że w 2023 roku potencjalny wypływ środków z tego tytułu wyniesie około 150 tysięcy złotych, bo takie stadium spraw uzyska prawomocność. Bronimy z całych sił interesu klubu, ale nasze dotychczasowe doświadczenia z rozpraw, w których braliśmy udział, nakazują mocny realizm – nie ukrywał wiceprezes Łukasz Czopik, dając do zrozumienia, że ocalenie dla GieKSy tych 4 milionów przed roszczeniami ZUS-u może być bardzo trudne.
Radna Barbara Wnęk-Gabor z KO dopytywała o inne kwestie finansowe, pozyskiwanie sponsorów, partnerów biznesowych czy udział prywatnych środków w budżecie GieKSy będącej przecież miejską spółką.
– W 2022 roku kwota z miasta to 17,5 mln zł, a nasz budżet jest na poziomie 22 mln. Uzupełniamy go środkami zewnętrznymi ze sprzedaży komercyjnej, sponsorów, organizatorów rozgrywek. Klub bardzo mocno przeformułował swoje podejście do oferty biznesowej, której nowa edycja przed nadchodzącymi sezonem zostanie zaprezentowana najpierw dotychczasowym partnerom, a potem szerszej publiczności. Wychodzimy z założenia, że kluczowy jest dobry produkt sportowy i w oparciu o niego należy systematycznie budować otoczenie biznesowe. Wszystkie kontrakty zawierane przez GKS muszą cechować się obustronną opłacalnością. Klub musi mieć z tego wymierną korzyść w postaci albo zastrzyku gotówki, albo obniżonego kosztu funkcjonowania – zaznaczał wiceprezes Czopik.
Radny Dawid Kamiński z PiS dopytywał o Klub Biznesu, którego byli członkowie sformułowali niedawno list otwarty adresowany do prezydenta Marcina Krupy, narzekając na to, jak GKS dba o swoich sponsorów i przekonując, że zaniedbując tę kwestię spółka straciła około 300 tys. zł w skali roku.
– Środki pozyskiwane ze strony obecnych partnerów, w zestawieniu z latami ubiegłymi, są porównywalne – przy dramatycznie niższym koszcie ich pozyskania! Na to pragnę zwrócić uwagę – mocno akcentował wiceprezes GieKSy, sugerując tym samym, że Klub Biznesu działający w poprzedniej formule, z wystawnymi cyklicznymi śniadaniami i dziesiątkami osób w garniturach niekoniecznie przekładał się na konkretne zyski dla spółki.
– Dokonaliśmy dużego podsumowania. 2017, 2018, 2019 rok, aż do lat pandemicznych… Wydawać by się mogło rzeczywiście, że od strony ilościowej partnerzy GKS-u w latach minionych to bardzo duża grupa, ale w przełożeniu na środki finansowe, po odliczeniu kosztów ich obsługi, ta grupa generowała 200-kilkadziesiąt tysięcy złotych. Same koszty funkcjonowania działu sprzedaży przekraczały tę sumę. Klub nie wychodził na tym specjalnie korzystnie. Owszem, obecnie być może jest zauważalna nasza mniejsza rozwiązłość marketingowa, ale nie można odmówić temu działaniu efektywności finansowej. Liczby są bezwzględne. Stoję na stanowisku, że działalność sprzedażowa, marketingowa, musi wprost wspierać przychód. Jeśli nie znajduje odzwierciedlenia w złotówkach, trzeba rozważyć jej zasadność. Hokej pokazał, że podejście: produktu sportowy – rozbudowa działalności sprzedażowej – marketing: to właściwa kolejność. Chcemy ją pokazywać w naszych działaniach – przekonywał Łukasz Czopik.
Odpowiadając na pytanie o cele na przyszły sezon prezes Szczerbowski odparł, że na tym etapie kompletowania kadr jest zbyt wcześnie, by stawiać je precyzyjnie, ale to podnoszenie jakości sportowej, która przyczyni się do wzrostu frekwencji.
– Chcemy, by była wyższa. Liczba osób uprawnionych do wejścia na mecze piłkarskie była porównywalna, co w poprzednich I-ligowych sezonach, ale przychód z tego tytułu okazał się teraz wyższy o 35-40 procent. Nie zmienia to faktu, że frekwencja jest względem naszych oczekiwań zbyt niska. Stąd budujemy środowisko GKS-u już od wieku przedszkolnego – podsumowywał sternik GieKSy.
ks-skra.pl – Pierwszy sparing na remis
Nasza drużyna ma za sobą pierwszy sparing w letnim okresie przygotowawczym. Piłkarze Skry zmierzyli się z katowicką GieKSą. Ostatecznie dzisiejsze spotkanie rozgrywane na stadionie przy ulicy Bukowej zakończyło się bezbramkowym remisem.
Od początku meczu nasi piłkarze starali się wyprowadzać piłkę od tyłu, krótkimi podaniami. Nie bali się ryzyka i dobrze radzili sobie pod presją przeciwnika. Inna sprawa, że o ile wyprowadzenie futbolówki funkcjonowało u nas na niezłym poziomie, o tyle w pierwszej połowie mieliśmy znaczące problemy z kreowaniem sytuacji podbramkowych.
Trzeba jednak przyznać, że podopieczni trenera Jakuba Dziółki byli niezwykle czujni i skoncentrowani w defensywie. Przez długi okres nie pozwalali rywalom na zbyt wiele.
W 15. minucie spotkania świetnie na prawej stronie pograli ze sobą Dawid Niedbała i Krzysztof Napora. Akcja zakończyła się dośrodkowaniem drugiego z nich, z którym jednak dobrze poradzili sobie defensorzy gospodarzy. Już chwilę później umiejętnie z drugiej strony centrował Łukasz Winiarczyk, a bliski oddania strzału był debiutujący w naszym zespole, Jakub Sangowski.
W 30. minucie spotkania szczęścia spróbowali gracze GieKSy, lecz strzał z dystansu jednego z nich minął bramkę Jakuba Bursztyna.
W dużo lepszej sytuacji nasi rywale znaleźli się jednak kilka minut później, kiedy nieco zgubiliśmy krycie i Adrian Błąd znalazł się w bardzo dobrej pozycji strzeleckiej. Jego płaskie uderzeni z okolic 15. metra wylądowało w rękach naszego golkipera.
W 36. minucie groźnie było również po akcji napastnika gospodarzy, Jakuba Araka, lecz jego płaski strzał po długim słupku minął naszą bramkę.
W przerwie trener Jakub Dziółka wymienił niemal cały skład, dając jasny sygnał, że w pierwszych spotkaniach okresu przygotowawczego chce zrobić pełny przegląd kadr i przyjrzeć się dokładnie wszystkim dostępnym zawodnikom.
W drugiej połowie gra naszych zawodników była nieco bardziej dynamiczna. Co więcej, zaczęliśmy kreować liczne sytuacje podbramkowe.
Zaczęło się niewinnie, od niezbyt mocnego uderzenia Przemysława Sajdaka, które ostatecznie ze spokojem złapał bramkarz gospodarzy. Jednak już chwilę później świetnym uderzeniem z dystansu popisał się Kamil Lukoszek. I choć piłka leciała w środek bramki, to golkiper gospodarzy miał spore problemy z odbiciem futbolówki.
Akcję później z dystansu ponownie próbował jeden z naszych piłkarzy – tym razem Damian Hilbrycht. Jego płaskie uderzenie z najwyższym trudem sparował na rzut rożny bramkarz GieKSy. Ze stałego fragmentu dośrodkowywał Piotr Nocoń, a do piłki na krótkim słupku doskoczył Szymon Szymański. Środkowy obrońca Skry był o włos od otwarcia wyniku.
Kilkanaście minut później przed szansą stanął Damian Hilbrycht, lecz jego mocne, płaskie uderzenie zdołał złapać golkiper gospodarzy.
W końcówce szansę mieli jeszcze piłkarze GKS – u, lecz atomowy strzał z dystansu zawodnika gospodarzy przeleciał nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Jakuba Hajdę.
SIATKÓWKA
siatka.org – Czy Halkbank skusił rozgrywającego GKS-u?
W lutym GKS Katowice ogłosił, że rozgrywający Micah Ma’a przedłużył kontrakt na sezon 2022/2023. Tymczasem w serwisie voleybolunsesi.com pojawiła się informacja, że Amerykanin ma w nadchodzących rozgrywkach występować w tureckim Halkbanku Ankara.
[…] W sezonie 2022/2023 Halkbank Ankara będzie reprezentować turecką siatkówkę nie tylko w lidze krajowej, ale również w Lidze Mistrzów. Nic dziwnego, że włodarze tego klubu dokonują wzmocnień. W drużynie z Ankary ma występować m.in. Nimir Abdel-Aziz. Według najnowszych doniesień do składu Halkbanku na nowy sezon ma dołączyć również Micah Ma’a.
Co ciekawe, w lutym klub GKS-u Katowice ogłosił, że rozgrywający przedłużył kontrakt z drużyną. Czy to oznacza, że przejście Amerykanina do Halkbanku jest tylko plotką? A może turecki zespół postanowił wykupić kontrakt Ma’a z GKS-u?
Środkowi pożegnali się ze Stalą i GKS-em
[…] Zmiana miejsca czeka również Kamila Drzazgę, któremu skończył się kontrakt w GKS-ie Katowice.
[…] Pierwszych siatkarzy pożegnał GKS Katowice. Umowy przyjmującego Damiana Koguta i środkowego Kamila Drzazgi dobiegły końca i nie zostały przedłużone. Koguta ogłoszono już w pierwszoligowym Norwidzie, do którego wraca po rocznej przerwie. Kamil Drzazga w GKS-ie występował do 2019 roku. W ostatnim sezonie pojawił się na boisku w 18 spotkaniach i zapisał na swoim koncie jednego asa, 8 punktów atakiem i 4 blokiem.
Wcześniej katowicki klub informował o zawodnikach, którzy pozostają w GKS-ie. Są to rozgrywający Micah Ma’a, atakujący Damian Domagała i Jakub Jarosz, środkowi Piotr Hain i Marcin Kania oraz przyjmujący Tomas Rousseaux, Gonzalo Quiroga i Jakub Szymański. Ważny kontrakt z klubem ma również drugi rozgrywający – Jakub Nowosielski.
HOKEJ
sportdziennik.com – Spod bandy. Kibice GieKSy zadowoleni
Na razie wracam do Nowego Targu, ale nie wykluczam powrotu do Katowic, bo Liga Mistrzów kusi – tymi słowami Marcin Kolusz pożegnał się z nami po zdobyciu mistrzostwa przez GKS Katowice.
Niepewna sytuacja organizacyjno-finansowa Podhala sprawiła, że 36-letni uniwersalny hokeista związał się rocznym kontraktem z katowickim klubem. Również o rok przedłużył umowę doświadczony obrońca Patryk Wajda i powoli krystalizuje się kadra zespołu trenera Jacka Płachty. Wierni fani drużyny mogą być zadowoleni, choć pilnie nasłuchują meldunków o kolejnych kontraktach i ewentualnych wzmocnieniach. GKS rozpocznie sezon od występów w Lidze Mistrzów; mecze będzie rozgrywał na „Jantorze” w Katowicach-Janowie.
hokej.net – Wiemy, gdzie katowiczanie rozegrają domowe spotkania Ligi Mistrzów!
Po sporych komplikacjach związanych z miejscem rozgrywania domowych meczów GKS-u Katowic w Hokejowej Lidze Mistrzów w końcu poznaliśmy ostateczne miejsce.
Katowiczanie mieli spory orzech do zgryzienia przed wyborem miejsca rozgrywania domowych meczów CHL. „Satelita”, w której rozgrywali swoje ligowe starcia nie spełniała wymogów organizatorów, co zmusiło działaczy do szukania nowego miejsca.
Początkowo najbardziej prawdopodobnym miejscem miała być Ostravar Aréna, która jest zlokalizowana w Ostrawie. Nie spotkało się to jednak z dobrym przyjęciem wśród kibiców i osób związanych z hokejem.
Później koniecznie chcieli rozegrać swoje spotkania w Katowicach. Celem numer jeden był „Spodek”, który musiał jednak zostać wykluczony. Miało to związek z faktem, iż hala musiałaby zostać przystosowana na dłuższy okres do rozgrywania meczów hokeja, co wykluczałoby się z terminarzem „Spodka”.
Ostatecznie chcieli przygotować „Satelitę” lub „Jantor” do wymogów CHL. Definitywnie we współpracy z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji postanowiono o dostosowaniu Lodowiska „Jantor” do wymogów Hokejowej Ligi Mistrzów, z którego na co dzień korzysta drużyna Naprzodu Janów.
Ciekawostką jest też to, że Mistrzostwa Świata Kobiet Dywizji IB również były rozgrywane na „Jantorze”, a Polki w tym turnieju wywalczyły srebro.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Najnowsze komentarze