Dołącz do nas

Piłka nożna

Banda tragikomików – odsłona trzecia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po porażkach z Miedzią Legnica i zwłaszcza pucharowej klęsce z Chrobrym Głogów nie przyjmowaliśmy zupełnie innego rozwiązania jak trzy punkty w meczu z liderem z Niecieczy. Katowiczanie srodze zawiedli nasze pucharowe nadzieje, więc – mimo że racjonalnych przesłanek ku temu nie mieliśmy – wierzyliśmy w siłę tej pierwszej ligi, która jest nieobliczalna i „każdy może wygrać z każdym”. GKS nie ma na tyle słabego składu, żeby nie móc rywalizować z ekipami walczącymi nawet o ekstraklasę, co zostało pokazane choćby w poprzednim sezonie w potyczkach z GKS Bełchatów czy Górnikiem Łęczna. Nawet mimo zmian kadrowych mogliśmy liczyć na wygraną.

Zgodnie z oczekiwaniami katowiczanie zagrali ponownie czwórką obrońców, którą utworzyli Alan Czerwiński, Mateusz Kamiński, Kamil Cholerzyński i Rafał Pietrzak. Na skrzydłach pomocy zagrali Krzysztof Wołkowicz i Piotr Ceglarz, w środku Sławomir Duda, Grzegorz Goncerz i Przemysław Pitry, najbardziej wysuniętym zawodnikiem był Rafał Kujawa. Na bramce oczywiście Antonin Bucek.

Od początku meczu Kujawa był bardzo aktywny. To on oddał pierwszy strzał na bramkę w 2. minucie, a po kolejnych kilku popisał się świetną przewrotką, ale obok słupka. Co się odwlecze, to nie uciecze, bardzo dobra akcja na prawej stronie – najpierw Czerwiński wypuścił Ceglarza, ten wycofał na 10. metr do nadbiegającego Goncerza, który płaskim strzałem pokonał Sebastiana Nowaka. Radość katowiczan trwała bardzo krótko, bo już cztery minuty później mieliśmy wyrównanie. Po rzucie rożnym rywala w polu karnym pchnął Duda i sędzia podyktował rzut karny. Bezbłędnym egzekutorem jedenastki okazał się kapitan gości Jakub Biskup. Później gra się uspokoiła i w pierwszej połowie była w miarę wyrównała. Obie strony nie stwarzały sobie jakichś bardzo klarownych sytuacji. Po raz kolejny głupie zagranie ręką mogło dać rywalom gola – tym razem przewinił Pietrzak, a po strzale przeciwnika z wolnego Bucek wybił piłkę na róg. Chwilę później bardzo ciekawie rzut wolny wykonali katowiczanie – Duda wycofał na 18.metr do Pitrego, ale ten uderzył za lekko i to wprost w ręce bramkarza. W wielu momentach Nieciecza musiała się ratować faulami i przez to rywale zarobili cztery żółte kartki. Jedna z nich była za symulowanie faulu na środku boiska, kiedy to z impetem atakował Mateusz Kamiński, ale w rywala nie trafił.

Po przerwie obraz gry niestety mocno się zmienił i o ile przed przerwą był sprawiedliwy remis, to po zmianie stron zdecydowanie lepiej piłkarsko prezentowali się goście. Już na samym początku rozklepali oni naszą obronę i po dośrodkowaniu Emil Drozdowicz trafił w poprzeczkę. Kilka minut później cała (dosłownie cała) nasza linia obronna została objechana przez jednego (!) zawodnika z piłką, który na koniec oddał strzał – na szczęście obok słupka. GKS atakował rzadko, ale raz wydawało się, że Goncerz był faulowany w polu karnym, jednak sędzia nie zdecydował się wskazać na wapno. Widać było, że z każdą minutą nasi zawodnicy słabną i brakuje im przysłowiowej pary, aby ataki były zdecydowane, a podania precyzyjne. Niecieczanie natomiast prowadzili grę i całkiem nieźle technicznie pogrywali sobie na naszej połowie. Kibice GKS w pewnym momencie głośniejszym dopingiem wsparli zawodników i na chwilę to przyniosło efekt, zwłaszcza gdy Pitry efektownie powalczył przy linii końcowej i zdołał jeszcze dośrodkować. Niestety chwilę później goście wyszli na prowadzenie. Dośrodkowanie z prawej strony i strzał z bliska głową w poprzeczkę – piłka odbiła się od obramowania bramki i spadła pod nogi Krzysztofa Kaczmarczyka, który z dwóch metrów wpakował futbolówkę do pustej bramki. Katowiczanie powoli przestawali mieć argumenty na cokolwiek w tym meczu. Na domiar złego katastrofalne zachowanie Cholerzyńskiego i Czerwińskiego w jednej z sytuacji spowodowało, że rywal wyszedł sam na sam z Buckiem. Na szczęście znów strzał minimalnie minął bramkę. W końcówce trener wprowadził Aleksandra Januszkiewicza i Michała Nawrota i widać było, jak ten pierwszy rozruszał nieco grę zespołu. Sam jedną indywidualną akcją omal nie strzelił bramki, bramkarz wybił piłkę na rzut rożny. W końcówce przy jednym z kornerów w pole karne poszedł nawet Bucek, ale bez efektu.

GKS Katowice po raz piąty w historii grał u siebie z Niecieczą i po raz piąty nie wygrał. Z tym rywalem odnieśliśmy u siebie zaledwie dwa remisy i trzy porażki.

Nie ma znaczenia, że GKS dziś zagrał z „nieco większą” niż zwykle ambicją. Za tą bandą tragikomików ciągnie się cała runda wiosenna, a także poprzednie mecze, jak odpadnięcie z Pucharu Polski, kiedy to „rywalowi chciało się bardziej”. Niestety coraz bardziej widzimy też winę w sztabie trenerskim, który nie umie poukładać zespołu ani taktycznie, ani motywacyjne, ani fizycznie. Do tego materiał ludzki w drużynie jest najwyraźniej bardzo kiepski i nawet jeśli zagrali dzisiaj „nieco bardziej” ambitnie, to gryzienia trawy nie było.

Nic dziwnego, że kibice po meczu dali swój wyraz niezadowoleniu. Ile możemy słuchać, że będzie lepiej, że postaramy się w następnym tygodniu. GKS w tym roku kalendarzowym na rozegranych 20 spotkań wygrał tylko 3. Trzy! Tyle samo razy przegrał w ciągu ostatniego pieprzonego tygodnia! Przegrał w Legnicy, przegrał z Chrobrym i przegrał dzisiaj!

Niech to wystarczy za komentarz do wyczynów tych wypełniaczy koszulek…

23 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

23 komentarze

  1. Avatar photo

    Rozum

    17 sierpnia 2014 at 23:16

    Ta drużyna nie ma jaj wybiegajac na 2 polowe tylko Bucek zapiedalal spirntem Gdy wiesniaki w kołku stały i okrzyki bojowe zapodwaly
    Brak ducha drużyny brak jaj sportowej nienawiści do przeciwnika panienki z galerii
    Proponuje by na sektorach kopacze mieli obowiązek przychodzenia w barwach klubowych a nie lansowac sie w sweterkach w kwiatki czy inne gowna bez herbu bo na to muszą dopiero zasłużyć może to im pomoże zobaczyć czym jest drużyna
    To nie rewia mody Tu trzeba zapierdalac

  2. Avatar photo

    macnow

    17 sierpnia 2014 at 23:21

    shellu.Wam sie chyba w glowkach popierdzielilo! Rozumiem twoja frustracje,ale te obrazliwe teksty typu-wypelniacze koszulek albo banda tragikomikow to sobie mozesz wypisywac u wujka facebooka jak ci pozwoli? Widac ze z pilka to ty za duzo nie miales do czynienia. Kto takich beretow zatrudnia? porazka i wstyd. Jakby dzisiaj wygrali to bys sie podniecal i do dupy wchodzil a tak lepiej byc banda tragikomikow niz beretem. Pozdrowienia dla normalnych GieKSiarzy

  3. Avatar photo

    Shellu

    17 sierpnia 2014 at 23:42

    Macnow, którym piłkarzem lub rodziną piłkarza jesteś?

  4. Avatar photo

    do macnow

    17 sierpnia 2014 at 23:44

    Jebnij sie gosciu w leb z tym komentarzem… napisal cala prawde, chyba ze ktorys z tych nieudacznikow to twoja rodzina..

  5. Avatar photo

    macnow

    17 sierpnia 2014 at 23:57

    jestem pilkarzem ktory zostawil zdrowie na boisku na bukowej przez 8 lat. ale ty mozesz o tym tyle co ja o spiewaniu w operze. shellu przynajmniej szacun ze nie usunales wpisu.

  6. Avatar photo

    Shellu

    18 sierpnia 2014 at 00:01

    No to powiedz dokładnie, kim jesteś, nie bądźmy anonimowi.

  7. Avatar photo

    macnow

    18 sierpnia 2014 at 00:03

    a ty gosciu co radzisz mi zebym se jebnal w leb to najpierw jak chcesz cos napisac to sie przedstaw. A ja juz wiem. Boisz sie ujawnic bo napewno jestes smierdzielem

  8. Avatar photo

    macnow

    18 sierpnia 2014 at 00:11

    chetnie bym ci powiedzial ale po pierwsze na razie nie nadajemy na tych samych falach a po drugie nie chcialbym uslyszec ze np. w tamtych czasach tez bylem wypelniaczem koszulek

  9. Avatar photo

    Shellu

    18 sierpnia 2014 at 00:20

    Nie wiem kim jesteś i w jakich czasach grałeś, ale możliwe że byłeś słabym piłkarzem, mogłeś też być bardzo dobrym albo nawet GieKSiarzem z krwi i kości. Tego nie ocenię nie wiedząc. Natomiast obecnie większość graczy to „wypełniacze koszulek”. Nie wszyscy, bo są jednostki, takie jak np. Grzesiu Goncerz, którzy gryzą trawę.

  10. Avatar photo

    macnow

    18 sierpnia 2014 at 00:37

    grzesiu goncerz trawe gryzie masz racje ale w naszej GieKSie potrzeba zawodnikow ktorzy gryza trawe a poza tym potrafia jeszcze grac w pilke jak np. w niecieczy Kaczmarczyk,Drozdowicz albo nr 9

  11. Avatar photo

    Rozum

    18 sierpnia 2014 at 00:39

    A My jesteśmy kibicami którzy zostawiają zdrowie na trybunach ja swoje od ponad 20 lat
    Moja 10letnia córka ktora jeździła ze mną na mecze mówi mi tak po co jedziesz i tak przegraja .
    Syn 2 letni jeszcze wyników nie kuma ale za chwile zapyta jaki wynik i co mam mówić
    Po porażce na Legnicy nie bylo powtórki zjeby a oklaski
    Ale PP i dzis to kumulacja
    Brak jaj by ostro walczyć

  12. Avatar photo

    Rozum

    18 sierpnia 2014 at 00:44

    Macnow twoja wypowiedz sugeruje ze dobór naszej kadry jest błędny przez co tez nasze kibicowskie pretensje tez sa słuszne

  13. Avatar photo

    macnow

    18 sierpnia 2014 at 01:15

    Rozum. Nie porownuj twojego zostawionego zdrowia z pilkarzami ktorzy podczas meczu traca od 2 do 4 kg wagi. A prawdziwy kibic jest z druzyna na dobre i na zle patrz HSV,MU albo Betis. Pretensje nie do pilkarzy tylko do… Jakby zawodnik mial 2000 zl miesiecznie a reszte konkretna za wygrany mecz to by gryzl trawe. A jak ma konkret na miesiac a za mecze jak sie uda wygrac to sie dorobi. Dlatego tak to wyglada. pozdrawiam

  14. Avatar photo

    macnow

    18 sierpnia 2014 at 01:18

    Rozum. Z doborem kadry masz sluszna racje. pozdro

  15. Avatar photo

    Rozum

    18 sierpnia 2014 at 01:57

    Nie moje zdrowie a Nasze Kibiców wracam do postów niżej trzeba być drużyna tak jak pisałem Ty jesteś piłkarzem i poslugujesz sie liczba pojedyncza Gdzie drużyna Wy My Klub
    A czy na dobre i na złe
    Nie wiem ile kg kibic traci na wyjeździe ale nikt mu za to nie płaci anie nie zwraca kosztów podróży dość czesto chlopaki biorą wolne zgrzytanie w domu ze znowu wyjazd tylko po to by być tam gdzie GieKSa
    Więc chyba mało trafiona odp
    To nie my ustalamy stawki i premie ale chcemy walki prawdziwej walki od 1 do 90
    Pzdr

  16. Avatar photo

    wyszo

    18 sierpnia 2014 at 07:56

    macnow, przesadzasz piszac to … faktycznie 2-4 kg tracic MOŻE pilkarz w czasie meczu ale to zalezy nie tylko od poziomu ligi ale tez warunkow atmosf. i przedewszystkim sił włozonych w dany mecz. W naszej rodzimej piłce ?? Nie rozsmieszaj mnie – fajnie byloby zobaczyc statystyki przebiegnietych km i porownac z np 1 liga angielska… Naszym zawodnikom absolutnie nie zarzucam braku walki (bo uwazam ze walcza ale niestety jak pizdy), nie ma pressingu, walke bark w bark wygrywa jedynie Pitry i moze Kujawa, reszta sie odbija od rywala. Mecz z Nieciecza to pokazał – rywal po stracie pilki od razu rusza do pressingu a my nie mamy do kogo podac, i o to chodzi wlasnie. Mowisz o kibicach – ale nie bierzesz pod uwage ze kibice HSV Betisu czy MU ogladaja nieco inny poziom pilkarski od naszego – mimo porazek czy nieudanych sezonow pilkarze nie odpuszczaja u nas to sie niestety zdarza, a tłumaczenie tego zarobkami ?? Kazdy z nich wybral pilke jak swoj zawod wiec placac za mecz MAM PRAWO OCZEKIWAC ZE PRZYCHODZAC NA BUKOWA ZOBACZE PROFESJONALISTOW KTORZY PO PROSTU DOBRZE WYKONUJA SWOJA ROBOTE (patrz Bartek Sobotka i jego imprezowanie dzien przed meczem – to jest profesjonalizm???)!!! Jak kazdy z kilku tysiecy kibicow na meczu GieKSy ktorzy pracuja i swoja niekiedy ciezko zarobiona kase wydaja na wyjazdy i mecze i tam zawsze wspieraja WAS pilkarzy oprawa i dopingiem i zawsze robia to PROFESJONALNIE choc nikt za to im nie placi. A ze kibic traci cierpliwosc ? Grałes rzekomo w GieKSie 8 lat nie rozumiesz co to znaczy nosic herb GKS-u na piersi ??? To jest (dla niektorych niestety była) FIRMA, ale dzieki takim jak teraz pilkarzom niestety to sie zmienia ….

  17. Avatar photo

    Mariusz

    18 sierpnia 2014 at 10:25

    Witajcie wszyscy wkur….eni wczorajszym meczem ci anonimowi i ci mniej. Wszyscy chcemy dla Gieksy dobrze ale mamy chyba inne stopnie wytrzymalosci i inne punkty siedzenie na stadionie. Prawda jest chyba po srodku i wszyscy ja widza. Pilkarze sa przecientni ale na takich nas tylko stac. System wynagrodzen jest do niczego ale nikt lepszego nie zaakceptuje i nie podpisze kontraktu. co do samego systemu szkolenia to sami dalismy szanse Kazikowi wiec czekajmy, czekajmy no i jeszcze raz czekajmy bo nikt od razu Krakowa nie zbudował a zmiana trenera w trakcie sezonu ma tyle samo przeciwnikow co zwolennikow. fajnie ze ktos z pilkarzy czyta nasze komentarze wiec dociera do Was ze my nawet jak przegracie ale zostwicie na boisku ducha walki to Wam jeszcze podziekujemy ale za takie jak my widzimy wasze podejscie do gry to dziekujemy i zapraszamy innych niech jak wy sie nadal ucza ale potrafia pokazac ducha walki bo tego na Bukowej zawsze oczekujemy. a jak nie to se grajcie sami dla siebie i bez nas tylko wtegy juz nie za kase klubu czyli za kase nas wszystkich i nie z naszymi barwami

  18. Avatar photo

    Igor

    18 sierpnia 2014 at 10:52

    Macnow, chyba to właśnie tobie się w główce popierdzieliło. Nie pozdrawiaj normalnych gieksiarzy, bo ci właśnie mają dość tego marazmu. Chodzę na Gieksę od 1984 roku (obecnie chodzę z dwójką dzieci). Jeśli uważasz za „normalny” stan, gdzie piłkarz nie potrafi biec z piłką, podać, przyjąć, strzelić, to świadczy to o tym, jakim sam byłeś kopaczem. I to nie jest tak, że na takich piłkarzy nas stać i jest ok. Oglądałem uważnie wszystkie mecze w tym sezonie i nie wiem jak to jest, że piłkarze z Głogowa, Niecieczy, Legnicy są w każdym elemencie od nas lepsi, grając piłkarzami na porównywalnym poziomie. Tylko, że tamci biegają szybciej, celniej podają, częściej grają z pierwszej piłki, nie boją się strzelać. Chyba mogę wymagać od zawodowców, aby nauczyli się w końcu podstawowego rzemiosła piłkarskiego? Na razie widzę bandę wyżelowanych leni.

  19. Avatar photo

    B1 czeka

    18 sierpnia 2014 at 12:25

    A co na to prezes ? milczy !

  20. Avatar photo

    Tlaloc

    18 sierpnia 2014 at 12:29

    „Niestety coraz bardziej widzimy też winę w sztabie trenerskim, który nie umie poukładać zespołu ani taktycznie, ani motywacyjnie, ani fizycznie.”

    Otóż to, Moskal miał swoje 5 minut rok temu, kiedy udało mu się jakoś pozbierać tą drużynę po serii wpierdoli, ale ostatecznie jednak przepierdoliliśmy rundę wiosenną a teraz robimy to samo w trwającej właśnie rundzie jesiennej. Nie można ciągle wszystkiego zwalać tylko i wyłącznie na lenistwo piłkarzy, od tego bowiem jest trener żeby grajków zmotywować do zapieprzania na boisku. A Kazik tego ewidentnie NIE POTRAFI. Zresztą wystarczyło się przyjrzeć obu trenerom podczas szpilu z Niecieczą. Trener Mandrysz ciągle żył meczem, pokrzykiwał na zawodników, cały czas był w ruchu przy linii bocznej. W tym czasie Kazio stał sobie spokojnie z rękami w kieszeniach i wyglądał naprawdę jak ostatnia sierota Moim zdaniem czas Moskala w GIEKSIE powoli dobiega końca.

  21. Avatar photo

    Lustracja

    18 sierpnia 2014 at 12:44

    Jeszcze tego brakowało, żeby trener MK Katowice mówił kibicom GieKSy co im wolno a czego nie.

  22. Avatar photo

    Jasny Pieron

    18 sierpnia 2014 at 13:05

    siema, rozumiem poirytowanie wszystkich kibiców, ale to jest początek sezonu, choć po tych 4 spotkaniach mało obiecujący. Nie widziałem na żywo wszystkich meczów jedynie z Widzewem, który choć zwycięski to grą nie zachwycał (widzew zrobił lepsze wrażenie).
    Wstyd za PP gdzie można było wygrać. Horror w Legnicy. Niewypał z Niecieczą – choć tu Termalica była faworytem. Bilans ujemny. Wstrząs potrzebny
    Czy ktoś poważnie myślał, że ta drużyna bedzie lać wszystkich w lidze?
    żadnych konkretnych wzmocnień przed sezonem nie było. Zarząd powinien poważnie przemyśleć list SK1964 o obniżce biletów, bo na takie marne spektakle nikt nie będzie przychodził

  23. Avatar photo

    luk

    18 sierpnia 2014 at 15:31

    Macnow-Plewnia?

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga