Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Zwycięska seria GieKSy trwa czyli przegląd informacji medialnych na temat GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy.

Piłkarze przygotowują się do wiosennych meczy ligowych na własnych obiektach i w ubiegłym tygodniu rozegrali jeden mecz sparingowy. Przeciwnikiem była drużyna Puszczy Niepołomice. GieKSa przegrała 1:2 (1:0). W niedzielę piłkarki rozegrały pierwszy mecz ¼ rozgrywek Pucharu Polski, z drużyną TME GROT SMS Łodź. Niestety, na boisku Kolejarza, Panie przegrały 0:3 (0:1). Rewanż w czwartek, w Łodzi.

Siatkarze rozegrali jedno spotkanie ligowe, w poniedziałek, wygrywając z drużyną Visły Bydgoszcz 3:1. Kolejne spotkanie siatkarze rozegrają w piątek z MKS-em Będzin, na wyjeździe.

W Polskiej Hokej Lidze, rozegrano dwie ostatnie serie sezonu zasadniczego. GieKSa, w piątek, przegrała z Podhalem Nowy Targ 1:2, następnie w niedzielę otrzymała bez gry punkty walkowerem, ze względu na zawieszenie licencji Naprzodowi. Ostatecznie drużyna uplasowała się na szóstym miejscu w tabeli i w ćwierćfinale mecze rozgrywać będzie z Podhalem.

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – Klasowe zwycięstwo SMSu w Katowicach

W Katowicach w pierwszym niedzielnym spotkaniu ćwierćfinałów Pucharu Polski miejscowa GieKSa podejmowała TME GROT SMS Łódź. Okazała się ‚niezwykle gościnna’ … Podopieczne Marka Chojnackiego po bardzo dobrym spotkaniu pokonały gospodynie 0:3.

Już w 34. minucie po świetnej akcji Pauliny Filipczak i asyście Catlyn Jarvie, wynik otworzyła Gabriela Grzybowska. Pomimo szans z obu stron w pierwszej części nie padła więcej żadna bramka.

Po zmianie stron oba zespołu raz po raz starały się wyprowadzić kolejne ciosy, lecz gole długo nie padały. W samej końcówce to przyjezdne były skuteczniejsze. Najpierw podwyższyła Klaudia Jedlińska, a wynik w końcówce ustaliła Paulina Filipczak.

 

sportdziennik.com – Odejście nr 4

Mateusz Kompanicki odchodzi z Bukowej. Pomocnik GKS-u Katowice wiosnę pędzi w Stargardzie. Mateusz Kompanicki rozstaje się z GieKSą. Ma zostać wypożyczony na rundę wiosenną do Błękitnych Stargard, czyli rywala katowiczan w walce o II-ligowe punkty.

 

Zmartwienia na chłodno

Na tablicy wyników 1:2, ale na boisku różnica nieco większa. GKS Katowice – w przedostatnim tej zimy sparingu – zasłużenie uległ walczącym o utrzymanie w I lidze niepołomiczanom.

GieKSie tej zimy nie udało się pokonać rywala z ligi, do której aspiruje. Sparingowe starcia z przedstawicielami zaplecza ekstraklasy rozpoczęła od bezbramkowego remisu z Podbeskidziem, po którym przyszły porażki z Chrobrym Głogów (0:2) i Puszczą Niepołomice.

[…] Rywale z Małopolski na przestrzeni 90 minut sprawiali lepsze wrażenie, długimi momentami zmuszając katowiczan do biegania za piłką i praktycznie nie dopuszczając do bramkowych okazji. Mimo to, po I połowie prowadził GKS, który wykorzystał to, co miał. Marcin Urynowicz dobił z bliska strzał Szymona Kiebzaka i było 1:0, a kolejna kontra mogła dać nawet drugiego gola, lecz Adrian Błąd uderzając lewą nogą pomylił się minimalnie, bo piłka odbiła się od słupka.

Po zmianie stron – i wraz z kolejnymi roszadami dokonywanymi przez katowicki sztab – coraz bardziej zarysowywało się, kto rywalizuje na poziomie rozgrywkowym nr 2, a kto – nr 3. Wyrównanie padło z rzutu karnego, sprokurowanego przez Macieja Dampca, który w niegroźnej sytuacji zagrał futbolówkę ręką. Z „wapna” nie pomylił się Piotr Stawarczyk, a wynik ustalił Łukasz Szczepaniak; mając sporo miejsca w katowickiej „szesnastce” skorzystał z bierności defensorów i posłał piłkę w „długi” róg.

[…] W składzie GieKSy brakowało Jakuba Habusty i Dawida Rogalskiego. Ten pierwszy ćwiczył indywidualnie, ten drugi oglądał mecz „po cywilu”.

– W przyszłym tygodniu będziemy już wypatrywać ich na treningu. Nie są to mam nadzieję takie urazy, które wykluczą ich na dłużej. Od poniedziałku, może wtorku, będą z nami – zapowiedział trener katowiczan, dla których próbą generalną przed inauguracją II-ligowej wiosny będzie potyczka z III-ligowym MKS-em Kluczbork, zaplanowana na przyszłą sobotę.

***

[…] Kilkudniowy staż trenerski w GieKSie zakończył w piątek Mariusz Muszalik. 40-latek, który w barwach katowickiego klubu rozegrał ponad 150 meczów w ekstraklasie, jest w trakcie kursu na licencję UEFA A. Do niedawna prowadził A-klasowy CKS Czeladź, którego pozostaje czynnym zawodnikiem.

***

Potwierdziły się nasze doniesienia – Mariusz Kompanicki został wypożyczony do końca sezonu z GieKSy do Błękitnych Stargard, czyli zespołu, który… już za dwa tygodnie zagra przy Bukowej. „Kompan” będzie mógł w nim wystąpić tylko pod warunkiem, jeśli stargardzianie wyłożą kwotę zapisaną w umowie tego transferu czasowego. Możliwe, że nie był to ostatni tej zimy ruch kadrowy w szatni GKS-u.

– Kadra nie jest jeszcze zamknięta. Ktoś może dojść, ale niczego nie musimy. Ta drużyna, którą dysponujemy, jest moim zdaniem na tyle mocna, że powinna walczyć w lidze – stwierdził trener Rafał Górak.

 

dziennikzachodni.pl – Czy prezydent Katowic chce „wygasić” GKS Katowice? Mamy odpowiedź Marcina Krupy

Marcin Krupa, prezydent Katowic, udzielił wywiadu dla portalu regiony rp.pl. W obszernej rozmowie padło kilka zdań, które wstrząsnęły kibicami GKS-u Katowice. Co prezydent chciał przez nie przekazać? Mamy wyjaśnienie Marcina Krupy.

Wypowiedź prezydenta Marcina Krupy:

„Po pierwsze, to nie jest stadion GKS, to nie będzie dla nich prezent. Będzie na nim grała każda drużyna płacąca za wynajem. Tak jak Gieksa.Stoimy przed pytaniem: czy budować czy nie, a jeśli nie, co z klubem. Czy go zwinąć? Sprzedać? Jeśli chodzi o projektanta, to negocjujemy z nim. Bo nie taki produkt zamawialiśmy. Projektanci muszą pomyśleć, jak uszczuplić ten projekt, by nie stracił na atrakcyjności, ale zmieścił się w tej naszej cenie. Daliśmy sobie czas na rozmowy i ustalenia do końca lutego.”

To zaskakująca deklaracja w kontekście wszystkich wcześniejszych wypowiedzi prezydenta, który gwarantował budowę stadionu bez względu na sytuację sportową klubu. Wątek samej przyszłości GKS-u też jest sygnałem, że idea klubu wielosekcyjnego może doczekać się modyfikacji.

[…] Dziennik Zachodni zwrócił się do prezydenta Marcina Krupa o rozszerzenie wypowiedzi dotyczącej przyszłości klubu i kwestii związanej z opcją zaniechania budowy nowego stadionu GKS-u.

Odpowiedź prezydenta Marcina Krupy na pytania Dziennika Zachodniego:

„Zdecydowanie podtrzymujemy chęć budowy stadionu miejskiego – cały czas prowadzimy działania w tej sprawy – trwają rozmowy z projektantem. Fragment wspomnianego wywiadu pokazuje ze temat stadionu miejskiego i wspierania GKS jest ze sobą związany funkcjonalnie. Jeśli decydujemy się wspierać GKS to konsekwencją jest budowa stadionu miejskiego, który GieKSa będzie mogła wynajmować. Drugą opcją jest rezygnacja z budowy stadionu, której naturalną konsekwencją byłoby zaprzestanie finansowania GKS-u. Jednak takiego wariantu nie bierzemy pod uwagę. Konsekwentnie powtarzam że stadion miejski powstanie i będziemy wspierać GieKSe. Naszym celem jest doprowadzenie do sytuacji w której prywatny inwestor chętnie zainwestuje w klub”.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – GKS Katowice lepszy od Visły Bydgoszcz

Siatkarze GKS-u Katowice byli faworytami starcia z zamykającą ligową tabelę Visłą Bydgoszcz. Spotkanie zaczęło się jednak od zaciętej walki i wygranego seta przez podopiecznych Przemysława Michalczyka. W trzech kolejnych partiach gospodarze już kontrolowali boiskowe wydarzenia.

 

sportdziennik.com – Zwycięska seria „GieKSy” trwa

Drobne zakłócenia były tylko w pierwszej odsłonie, ale potem szybko wyciągnięto wnioski i kolejne partie były już nieco łatwiejsze.

[…] Siatkarze GKS-u Katowice stanęli przed szansą awansu do play-offu, ale takie potyczki jak z Visła Bydgoszcz muszą wygrać za pełną pulę. Jednak w PlusLidze nikt nikomu nie robi żadnych prezentów. Nic więc dziwnego, że od pierwszego gwizdka rozpoczął się prawdziwy bój o każdy punkt. Gospodarze nie mogli się „wstrzelić” zagrywką, z kolei goście swobodnie ją przyjmowali i wyprowadzali skuteczne kontry. Wprawdzie gospodarze prowadzili 12:10, ale goście błyskawicznie odrobili straty i po kolejnych skutecznych blokach wyszli na prowadzenie 2. „oczkami”. Przyjezdni prowadzili już 20:17 i zrobiło w hali trochę markotnie. Jednak w polu serwisowym pojawił się Kamil Kwasowski i przy jego współudziale gospodarze wyszli na prowadzenie 22:20.

Jednak Visła wcale nie zamierzała rezygnować i wszystko zakończyło tasiemcową grą na przewagi. Obie ekipy grały niezwykle nerwowo i pojawiały się błędy z jednej i drugiej strony. Katowiczanie mieli 5 setowych piłek, ale ich nie potrafili ich wykorzystać. Goście również mieli tyle okazji i wykazali się większym opanowaniem nerwowym, wykorzystując błędy rywali. Rezultat tej odsłony zapowiadał nocne granie i tak też było.

Nim rozpoczęła się druga partia, trener Dariusz Daszkiewicz dokonał roszady w składzie. Miejsce Wiktora Musiała na pozycji atakującego Jakub Jarosz, który dopiero zaliczył kilka treningów. W tym meczu kapitan nie był pierwszym wyborem, ale sytuacja wymusiła tę zmianę. Gospodarze pomni pierwszego seta zaczęli grać uważnie i, co najważniejsze, skutecznie. To jednak wynikało nie tylko z dobrego przyjęcia, ale również solidnej gry w systemie blok – obrona. Gospodarze objęli prowadzenie 16:11, a potem skrzętnie je powiększali. Goście sprawiali pogodzenie z przegraną i pod koniec myślami byli przy kolejnej odsłonie.

A w niej gospodarze postanowili być konsekwentni w swoim działaniu i nie zamierzali ułatwiać zadania rywalom. Gdy Jarosz posłał dwa asy serwisowe i zrobiło 17:10. Może w tym momencie poczuli się pewnie i w dość prosty sposób stracili dwa pkt. Trener Daszkiewicz natychmiast zareagował, wziął czas i zaapelował o spokój. Przerwa poskutkowała i po asie serwisowym Rafała Szymury GKS prowadził 22:12 i już nie mogła mu się stać żadna krzywda. To był prawdziwy pokaz siły. Kibice mieli prawo oczekiwać spokojnie na rozwój wypadków w IV secie. Jednak licho nie śpi i gospodarze są znani, że czasami potrafią sami sobie sprawić przykrą niespodziankę. Wyrównana gra toczyła do remisu 13:13, a potem Szymura, Jarosz oraz 3 skuteczne bloki doprowadziły do wyniku 17:13. Goście próbowali jeszcze pojedynczymi akcjami zdobywać punkty, ale mieli stanowczo za mało argumentów.

Zwycięstwo GKS-u w pełni zasłużone i, co najważniejsze, za komplet punktów i one mogą mieć sporą wagę w końcowym rozrachunku.

GKS Katowice – Visła Bydgoszcz 3:1 (33:35, 25:16, 25:15, 25:18)

 

HOKEJ

hokej.net – Devečka członkiem sztabu szkoleniowego GieKSy

Dušan Devečka nie wystąpi już w tym sezonie w drużynie GKS-u Katowice. 39-letni Słowak dołączył jednak do sztabu szkoleniowego ekipy z Korfantego i będzie pomagał Piotrowi Sarnikowi.

Devečka trafił do ekipy z alei Korfantego przed trzema laty. Dał się poznać jako ofensywnie usposobiony defensor, który potrafił zrobić użytek ze swojego dobrego uderzenia z dystansu. W 101 meczach strzelił 26 bramek i zanotował 42 asysty. Na ławce kar spędził 112 minut.

Tegoroczne rozgrywki szybko się dla niego zakończyły, bo lekarze zdiagnozowali u niego problemy kardiologiczne i zabronili mu wyczynowo uprawiać sport.

Słowak w barwach GieKSy rozegrał więc tylko 15 meczów, w których zdobył 7 punktów za 2 bramki i 5 asyst.

Katowicki klub poinformował, że podpisał kontrakt z Błażejem Salamonem.

– Hokeista zanotował już wcześniej cztery występy dla naszego zespołu na mocy umowy o współpracy z jego macierzystym klubem, Polonią Bytom – czytamy na łamach oficjalnej strony internetowej GKS-u Katowice.

 

Wygrana, która może dać więcej niż trzy punkty 

W ostatnim meczu sezonu zasadniczego na własnym lodzie hokeiści KH Podhale Nowy Targ pokonali 2:1 drużynę GKS Katowice i tym samym wciąż mają szansę na to by do play-off przystąpić nawet z trzeciego miejsca.

[…] Po pierwszej tercji meczu z katowiczanami Podhale prowadziło 1:0 po dwójkowej akcji Tomasa Franka z Bartłomiejem Neupauerem z 19 minuty. „Szarotki” w tej odsłonie grały bardzo twardo i agresywnie, rozbijając katowiczan pod bandami. Mimo to goście – zwłaszcza w pierwszych fragmentach tej odsłony – też mieli swoje bramkowe okazje. Najlepszą, wracający po blisko rocznej przerwie spowodowanej kontuzją Mikołaj Łopuski, który jednak z najbliższej odległości nie trafił w krążek.
Druga tercja to wyraźna dominacja Podhala udokumentowana bramką. W 39 min tuż przed Robinem Rahmem tor lotu krążka po strzale Riley’a Stadela zmienił zawodnik gości… Gospodarze gola/gole powinni zdobyć już wcześniej. Katowiczanie seryjnie bowiem zaczęli łapać kary. Przez dwie minuty „Szarotki” miały o dwóch zawodników więcej, a przez kolejne dwie o jednego. Nie dosyć jednak że tego nie wykorzystały, to jeszcze same były bliskie w tym okresie straty bramki. Przemysław Odrobny był jednak górą w pojedynku jeden na jeden z Grzegorzem Pasiutem.
Trzecia tercja zaczęła się od dwóch – w odstępie kilku sekund – okazji dla „Szarotek”. Kolejno Krystian Dziubiński i Franek uderzali na bramkę gości, jednak Rahm popisał się refleksem. Z upływem czasu przeważać zaczęli goście i w 49 min złapali oni kontakt za sprawą gola autorstwa wychowanka Podhala, Mateusza Michalskiego. Na więcej już jednak przyjezdnym nowotarżanie nie pozwolili.

KH Podhale Nowy Targ – GKS Katowice 2:1 (1:0, 1:0, 0:1)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga