Dołącz do nas

Piłka nożna

Zieliński: Jest niedosyt po tym meczu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa.Pl Michał zaliczasz kolejny mecz z ławki, w którym strzelasz kolejne gole. Forma do Ciebie wróciła?

Rozliczamy się wszyscy, nie tylko mnie. Ja dostałem szansę i chce zrobić wszystko by pomóc. Jest niedosyt, bo zaledwie remisujemy.

Nie ukrywajmy ostatni czas był dla Ciebie ciężki w GieKSie, ale widać, że mecze w rezerwach, treningi wykorzystałeś dobrze. Jakie było Twoje nastawienie w tym okresie?

Nie ma co ukrywać, moja sytuacja nie była za ciekawa, wiem, że potrafię grać dobrze w piłkę, przyszedłem z Cracovii gdzie też dużo się nie nagrałem. Początek był udany, później kontuzja i nie mogłem wrócić do gry. Kilka meczy w rezerwach dało mi regularną grę i rytm meczowy. Padały tam bramki, zaliczyłem progres, ale tak jak mówię, jesteśmy drużyną. Czegoś tam zabrakło i paradoksalnie chyba to przeze mnie straciliśmy drugą bramkę gdyż to ja byłem chyba tym ostatnim zawodnikiem. Strzelam dwie bramki, a to nie daje niestety 3 punktów.

Trenerzy podkreślali, iż w tym meczu mógł paść różny wynik, GieKSie zabrakło mądrości i wyrachowania w końcówce?

Analizując stracone bramki to umówmy się, nie są to bramki po pięknych akcjach przeciwników, większość tracimy na własne życzenie. One są po prostu głupie, brakło gdzieś koncentracji. W tym meczu Kolejarz miał swoje akcje, ustawili się na kontrę i na to czekali. My chcemy grać piłką, kreować grę. Ciężko się gra z drużyną, która muruje bramkę i liczy na kontrę. Spore błędy decydują o stracie bramek, dziś to był mój błąd.

Być może receptą na murowanie bramki przeciwnika jest podanie piłki do Wróbla, wrzutka i Zieliński uderzy z głowy gdyż to kolejna taka wasza bramka.

Cieszę się z bramek, ale nie możemy zakładać, że zawsze tak będziemy strzelać. Chcemy stwarzać te okazje, ale nie możemy skupiać się tylko na tym elemencie. Teraz to wychodzi.

Jak reagowałeś na krytykę kibiców? Ona Cie deprymowała czy mobilizowała?

Powiem szczerze, nie ma, co ukrywać, iż ta krytyka dociera. Nie mam jednak 20 lat by się obrażać i dołować. Sytuacja jest, jaka jest, biorę to wszystko na klatę i tylko takimi meczami mogę zmienić zdanie kibiców. Wszyscy jedziemy na jednym wózku, na trybunach siedzą nasze rodziny i na pewno nikt nie chce grać tak by nasze rodziny nasłuchały się za nas różnych złych rzeczy. Chcemy jak najlepiej. Jeżeli kibice w 27 minucie nie pomagają nam to coś jest nie tak. Rozumiem rozgoryczenie, rozumiem, że wszyscy chcieli awansu, my również. Nikt tutaj nie kalkulował, że nie chce tego awansu, że może lepiej grać w pierwszej lidze. Każdy ma swoje ambicje i nikt nie gra przeciwko komuś. W parę minut strzeliliśmy bramki i kibice znowu zaczęli nas kochać. Nie oto chodzi. Szanujmy się, bo to jest najważniejsze.

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    egon

    26 kwietnia 2014 at 21:36

    W którym momencie Was pokochaliśmy,niby na ta chwilę. Uwierz,ze tego co gracie nie da sie oglądać.

  2. Avatar photo

    JJO

    26 kwietnia 2014 at 22:26

    Kibice zaczęli nas kochać?? nie !!! kibice pokazali to co pokazują co mecz, WIELKI DOPING… pokazaliśmy, ze MY JESTEŚMY TYM KLUBEM…
    My nie śpiewaliśmy dla was tylko dla nas… aby udowodnić kto tu jest najważniejszy !!

    taka drużyna jak kolejarz powinna w ogóle nie istnieć w takim meczu…
    brawo dla Ciebie za strzelenie bramek…

    ale nie oszukujmy sie wy juz jestescie w naszych oczach przegrani..

    NASTĘPNY MECZ?? porażka która nikogo nie zdziwi !!

    jedna wygrana z ROWEM który prezentuje futbol poniżej pierwszej ligi pokazała ze nie nadajecie się do gry w piłkę nożna !

    teraz chciałbym by każdy z was załączył pierwszy lepszy mecz Realu czy Barcelony dla porównania….

    aha i jeszcze jedno CZY KTOŚ Z WAS POTRAFI WYKONAĆ JAKIKOLWIEK DRYBLING ? ZWÓD ?

  3. Avatar photo

    Fanatyk

    26 kwietnia 2014 at 22:29

    Chopie co ty pierdolisz? Na waszą gre nie da sie patrzeć. Za co mamy was kurwa kochac? Za te dwie bramki które wam sie jakimś jebanym cudem udało strzelic? Żenada.

  4. Avatar photo

    johann

    27 kwietnia 2014 at 00:35

    Panowie, nie wpuszczać na boisko wyżelowanych lal w kolorowych butach. To nie jest parada równości a Bukowa to nie jest boisko spod znaku tęczy. Co on pitoli o kochaniu? Komuś tu z ciepłych braciszków się pomylił sport.

  5. Avatar photo

    darek GKS

    27 kwietnia 2014 at 02:17

    Jeżeli wiesz piosenka kera zawsze śpiewamy brzmi NAPRZOD GIEKSIARZE a od jakiegos czasu spiewmy NAPRZOD pilkarze… czyli cos jest nie tak !!! na koniec meczu spiewamy WYPIE… WYPIERDA… a wy NAM klaszczecie powiniscie odejsc ze spuszczona głową i pokazywanie kcika ze jest ok !!! wsadz se tego kciuka w żyć!!!! tyle !!!! GieKSa to my a nie wy!!!

  6. Avatar photo

    johann

    27 kwietnia 2014 at 09:51

    „na trybunach siedzą nasze rodziny”. No dobra, Zieliński strzelał, można zrozumieć. Ale reszta? Zaprosić rodzinę na taki żałosny spektakl to szczyt tupetu. Jak chcieli zaimponować żonom i dziewczynom to fryzury i makijaż mogli robić w domu.

  7. Avatar photo

    tauzen

    27 kwietnia 2014 at 10:03

    Zielu brawo za strzelenie dwóch bramek dobre wejście. Obrona GieKSy masakra KAMINSKI więcej graj w pilke a nie pokazuj jakiś gestow sędziemu. Niema gwizdka gramy dalej a nie stoimy jak panienki !!!!

  8. Avatar photo

    kazik

    27 kwietnia 2014 at 11:28

    co wy gracie w dupie to macie bo w czerwcu bedziecie w innych klubach a my tu jestesmy i bedziemy WSTYD grajki mozna o was powiedziec tylko PATOLOGIA zero ambicji i honoru szkoda pisac bo nie zaslugujecie na te linijki pisania tylko gieksa

  9. Avatar photo

    Zawiedziona

    27 kwietnia 2014 at 12:12

    „na trybunach siedzą nasze rodziny…”
    Bardzo dobrze że wydarzenia z trybun dotarły do piłkarzy, nie chcecie żeby wasze rodziny nasluchiwały się złych rzeczy to wwytłumaczcie im że nie jesteścię gwiazdeczkami biegajacymi po boisku tylko że większość z was zawala kolejny mecz, a od waszych rodzin kibice usłyszeli ze są niekultularni i nie wiadomo dlaczego się czepiają. Gratuluję rodzinnego samozadowolenia.
    Zielińskiemu gratuluję goli.

  10. Avatar photo

    Zawiedziona

    27 kwietnia 2014 at 12:22

    „na trybunach siedzą nasze rodziny…”
    Bardzo dobrze że wydarzenia z trybun dotarły do piłkarzy, nie chcecie żeby wasze rodziny nasluchiwały się złych rzeczy to wwytłumaczcie im że nie jesteścię gwiazdeczkami biegajacymi po boisku tylko że większość z was zawala kolejny mecz, a od waszych rodzin kibice usłyszeli ze są niekultularni i nie wiadomo dlaczego się czepiają. Gratuluję rodzinnego samozadowolenia.

  11. Avatar photo

    mariusz

    27 kwietnia 2014 at 12:37

    Zero gry!!! Zero ambicji!!! Zero zaangażowania !!! To nie jest GIEKSA !!!
    Chodze na GIEKSE od 30 lat zawsze w młynie ale takiej padaki nie pamiętam nawet w ciężkich okresach było więcej walki i ambicji ( nawet w 4 lidze)
    Nie dziwią mnie słowa prezesa, że na koniec sezonu zostanie może 15 z was!!!
    Do roboty !!!

  12. Avatar photo

    johann

    27 kwietnia 2014 at 13:00

    tak to jest jak pierwszy skład tworzą metroseksualne teletubisie

  13. Avatar photo

    mariusz

    27 kwietnia 2014 at 13:05

    Pitry, Budziłek,Gancarczyk i może paru innych zostańcie na następny sezon WAM sie jeszcze chce może jeba.. PZPN odwiesi zakaz transferów i jak kasa pozwoli
    przyjdą ambitniejsi i lepsi zawodnicy. Daj Cie Awans GIEKSIE bo na to zasługuje.

  14. Avatar photo

    jarek

    27 kwietnia 2014 at 13:16

    Kto was zaczął kochać ? Bo chyba nie Ja. Takimi wypowiedziami się tylko kompromitujesz.Tak słabej gry nie widziałem na Gieksie nigdy. Większości z was kończą sie kontrakty .Ciekawe kto was bedzie chciał za darmo w 1 lidze. Wylądujecie w 2 albo 3 chociaż nawet na te ligi jesteście za słabi. Niestety swoją grą zapracowaliscie na swoją przyszłosć .

  15. Avatar photo

    Zawiedziona

    27 kwietnia 2014 at 14:02

    „na trybunach siedzą nasze rodziny…”
    Bardzo dobrze że wydarzenia z trybun dotarły do piłkarzy, nie chcecie żeby wasze rodziny nasłuchiwały się złych rzeczy to wytłumaczcie im że nie jesteście gwiazdeczkami biegającymi po boisku tylko że większość z was zawala kolejny mecz, a od waszych rodzin kibice usłyszeli ze są niekulturalni i nie wiadomo dlaczego się czepiają. Gratuluję rodzinnego samozadowolenia.

  16. Avatar photo

    GruchA

    27 kwietnia 2014 at 20:18

    Co to się stało , że wam się jakoś udało ?

  17. Avatar photo

    kazik

    28 kwietnia 2014 at 21:47

    dobrze ze sie konczy ta parodia zero ambicji grajki zrobic przeciag w szatni ,niestety ale prawie wszystkich mozna dac do rezerw 4liga

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek. 

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Rollercoaster na Nowej Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga