Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Wielosekcyjny przegląd mediów: GieKSa rozbiła Podhale! Miarka „na zero”
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatnich dziesięciu dni dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
Rozstrzygnięto konkurs Złote Buki 2021, statuetki wręczono na gali która odbyła się w auli Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach. Piłkarki oraz piłkarze wrócili do treningów przed wiosennymi ligowymi meczami. Piłkarki rozegrały mecz sparingowy z Skrą Ladies Częstochowa. Nasza drużyna wygrała 7:0 (2:0). W niedzielę (23.01) zespół zmierzy się w kolejnym meczu sparingowym ze Śląskiem Wrocław. Piłkarze odbyli trzydniowe zgrupowanie w Bielsku-Białej na zakończenie którego rozegrali mecz kontrolny z rekordem Bielsko-Biała, który wygrali 2:1 (1:0). W sobotę (22.01) drużyna rozegra mecz sparingowy z GKS-em Jastrzębie.
W minionym tygodniu siatkarze rozegrali spotkanie ligowe z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, w którym wygrali 3:0. Dzisiaj zespół zmierzy się z Mickiewiczem Kluczbork (w ramach rozgrywek Pucharu Polski, na wyjeździe). W najbliższy poniedziałek (24.01), drużyna zmierzy się z LUKiem Lublin w ramach PlusLigi.
Z zaplanowanych trzech spotkań hokeiści rozegrali dwa, oba zwycięskie: z KH Energą Toruń 6:3 i Podhalem Nowy Targ 8:0. Spotkanie z 36 kolejki rozgrywek z Re-Plast Unią Oświęcim zostało przełożone na 15 lutego. W najbliższych dniach drużyna rozegra jedno spotkanie, w piątek (21.01), z Re-Plast Unią Oświęcim (38 kolejka).
PIŁKA NOŻNA
facebook.com/Skra.Ladies.Czestochowa
Po blisko dwumiesięcznej przerwie Ladies ponownie wybiegły na piłkarskie boisko ⚽????
W sobotnie popołudnie nasze Panie zmierzyły się w grze kontrolnej z ekstraligowym GKS-em Katowice. Faworyt pojedynku pierwszoligowca z czołowym zespołem ekstraligi mógł być tylko jeden. Jednak mimo wysokiej porażki, w opinii bezstronnych obserwatorów, Skra zaprezentowała bardzo solidny i dojrzały już futbol.
Zwłaszcza pierwszą połowę można zapisać częstochowiankom na duży plus. W tym okresie Ladies podjęły rękawicę i z dużo wyżej notowanym rywalem walczyły absolutnie bez respektu. Wprawdzie straciły pod koniec tej części gry dwie bramki ale same też miały okazję do celnych trafień, że wymienimy tylko strzał w poprzeczkę Oliwii Pająk .
Drugie czterdzieści pięć minut to coraz bardziej wzrastająca przewaga gospodyń. Naszym Paniom sił do skutecznej walki starczyło jeszcze na kwadrans. Ciężki tygodniowy trening wcześniej czy później musiał pokazać swoje „oblicze”. Ostatnie pół godziny to już dominacja katowiczanek które swoją przewagę udokumentowały kolejnymi bramkami.
Pomimo porażki możemy być optymistami. Na tle tak klasowego rywala nasze piłkarki pokazały, że drzemie w nich spory potencjał.
Naszą opinię wydaje się, że podziela także II trener Ladies Krystian Kotarski:
– Z przebiegu meczu możemy być jak najbardziej zadowoleni. Pierwsze 45 minut pokazały nam, że na tle bardziej utytułowanego rywala potrafimy się prezentować na dobrym poziomie. Druga połowa to już niestety brak sił, jednak mimo to dziewczynom należą się brawa za postawę oraz walkę. Cieszy też to, że chcemy, próbujemy i staramy się utrzymywać przy piłce. To jest niezwykle ważne w nowoczesnym futbolu.
Warto także dodać, że w sobotnim meczu sporo czasu na boisku spędziły piłkarki które na co dzień pełnią rolę zmienniczek. Trenerzy zatem bacznie obserwowali ich poczynania a także testowali rozwiązania z nimi w rolach głównych:
– Po meczu mogę już powiedzieć, że zrealizowaliśmy to co sobie założyliśmy, więc sparing – mimo porażki – możemy uznać za jak najbardziej udany – dodał trener Kotarski
sportdziennik.com – Robert Góralczyk: Na Łużniki się nie wybieram
Rozmowa z Robertem Góralczykiem, dyrektorem sportowym GKS-u Katowice.
Ze Skry Częstochowa wykupiliście Marcina Stromeckiego. To były trudne negocjacje?
Robert GÓRALCZYK: – Nie trudniejsze, niż wiele wcześniejszych. Najważniejsze, że doprowadzone do końca i Marcin mógł zacząć okres przygotowawczy z zespołem. Przy okazji mogę powiedzieć, że kwoty, które dotąd padały w przestrzeni medialnej (40 tys. zł – dop. red.) są nieprawdziwe i dużo wyższe od tej, za którą realnie zrealizowaliśmy tę transakcję. Stromecki ze swoimi umiejętnościami i doświadczeniem ma wzmocnić rywalizację w środkowej strefie.
Jakub Karbownik był blisko przenosin do was z Lecha Poznań już latem.
Robert GÓRALCZYK: – Wtedy miał do nas dołączyć w całkiem innej sytuacji z młodzieżowcami. Obecnie – po skróceniu wypożyczenia Piotra Samca-Talara ze Śląska Wrocław i otrzymaniu od nas zgody na poszukiwanie nowego klubu przez Pawła Gieracha – czeka Kubę rywalizacja z dwoma, obecnie już mocnymi punktami naszego zespołu (Patrykiem Szwedzikiem i Filipem Szymczakiem – dop. red.). Ale ma on swoje oczekiwania, ambicje i umiejętności, które swego czasu potwierdzał, także grając w juniorskich reprezentacjach kraju. Wierzę, że będzie powiewem świeżości, a równocześnie kolejną wartością dodaną naszego zespołu.
Na dokonanym latem transferze definitywnym Gieracha z Jagiellonii Białystok straciliście dużo pieniędzy?
Robert GÓRALCZYK: – Nie mogę zdradzać tajemnicy handlowej, ale proszę wziąć pod uwagę, że transfery mają różny charakter i czasem mogą być nawet bezgotówkowe. Tak jak każdy transfer, ten również to pewnego rodzaju hazard i dopiero czas weryfikuje jego skuteczność. Nie powiedziałbym, że Paweł się nie sprawdził. Kadra zespołu w naszym przypadku liczy 25 zawodników i każdy ma swoją rolę do spełnienia.
Wszystkich nie jest się w stanie zadowolić, wszyscy grać nie mogą. Paweł miał wcześniej doświadczenie z gry w pierwszej i drugiej lidze. W momencie, kiedy go pozyskiwaliśmy, uznaliśmy to za wartościowy transfer, ale nie byliśmy w stanie przewidzieć, jak potoczy się jego rywalizacja; zarówno w zakresie młodzieżowców w zespole, jak i ze Zbyszkiem Wojciechowskim na pozycji prawego obrońcy.
Czas pokazał, że Paweł tę rywalizację przegrał, a w perspektywie jego dalszego rozwoju niezbędne na tym etapie wydają się regularniejsze występy, stąd wraz z nim doszliśmy do wniosku, że korzystniej będzie, aby znalazł sobie klub, w którym będzie miał na to większą szansę. Dopuszczamy w jego przypadku zarówno wypożyczenie, jak i transfer definitywny.
Żegnacie się też po 2,5 roku z Szymonem Kiebzakiem.
Robert GÓRALCZYK: – To trochę inna sytuacja niż z Gierachem, który ma jeszcze z nami kontrakt przez 1,5 roku. Umowa Szymona wygasa w czerwcu i skoro teraz uznaliśmy, iż nie ma realnych szans na grę w zespole w wymiarze, który byłby w stanie dać także jemu satysfakcję, dla obydwu stron będzie lepiej, jeśli już teraz odejdzie do innego klubu. Z posiadanej przeze mnie wiedzy, wydaje się, iż jest szansa, że nastąpi to w najbliższych dniach.
Stromecki, Karbownik… Ktoś jeszcze zimą może dołączyć do GieKSy?
– Zakładając, że odejdą Paweł i Szymon, niczego nie można wykluczać, ale obecnie nikogo nie szukamy, ani na nikogo nie czekamy. Jeśli już – to raczej śledzimy rynek. Jeśli uznamy, że ma szansę wydarzyć się coś, co mogłoby nam znacząco dodać jakości, wtedy być może to zrobimy. Jednak trzeba wiedzieć, że okienko zimowe jest specyficzne.
Naprawdę rzadko pozyskuje się takiego zawodnika jak Stromecki, który przez ostatnie 2,5 sezonu spędził na boisku 75 procent możliwego czasu, przyczyniając się do dwóch awansów swoich drużyn. Zimą niezwykle trudno pozyskać kogoś takiego. Najczęściej mówimy wtedy o zawodnikach będących w odwrocie, grających mniej. Dlatego jesteśmy zadowoleni, że Marcina zakontraktowaliśmy.
Myśląc o nowych zawodnikach, dopasowujecie ich do systemu z czwórką obrońców, jakim zaczynaliście jesień, albo z wahadłami – jak kończyliście?
Robert GÓRALCZYK: – Rozpisujemy oba te ustawienia, ale pozycje oczywiście się przenikają. Zawodnicy, którzy dziś graliby u nas na „dziesiątkach”, mogą też być skrzydłowymi. Prawi obrońcy mogą być wahadłami, charakterystyka środkowych obrońców jest ta sama. Druga część jesieni pokazała, jakie ustawienie było preferowane, ale nie chcemy się zamykać i niczego wykluczać.
Zawodnicy garną się do GKS-u chętniej niż po spadku z pierwszej ligi, gdy zaczynał pan tu pracę?
Robert GÓRALCZYK: – Trudno powiedzieć, czy liczba takich sygnałów wzrasta, czy maleje. Stale pojawia się sporo tematów. Prowadzimy swoją strategię kontroli rynku i pozyskiwania zawodników. Choć nie mamy rozbudowanego działu skautingu, radzimy sobie swoimi sposobami. Nieraz także warto usłyszeć lub przeczytać informację od agenta, że ktoś jest dostępny i poznać warunki, na jakich można sprowadzić zawodnika. To także może pomóc.
[…] Niekrótka jest lista piłkarzy, których kontrakty wygasną po sezonie. Można w najbliższych tygodniach spodziewać się, że ogłosicie jakieś prolongaty?
Robert GÓRALCZYK: – Panujemy także nad tym tematem. Dla każdego dobrego piłkarza, zapewniającego GKS-owi odpowiednią jakość i akceptującego realia, w jakich funkcjonujemy, będzie tu miejsce. Można obserwować, że zawodnicy na siłę nie chcą z Katowic odchodzić. Powinni tylko swoimi występami potwierdzać swoją przydatność, a my zamierzamy to doceniać – biorąc pod uwagę poziom bieżący i perspektywę rozwoju zawodnika oraz zespołu.
Jeśli tylko to możliwe, preferuję pozostawienie zawodnika, który jest już zweryfikowany w drużynie – byle tylko prezentował oczekiwany poziom sportowy i dobrze rokował na przyszłość – niż sprowadzanie nowego, który przynajmniej przez jakiś czas będzie niewiadomą.
Jednym z zawodników z kończącą się umową jest Dominik Kościelniak, rehabilitujący się po zerwaniu więzadeł krzyżowych.
Robert GÓRALCZYK: – Dominik przed kontuzją był ważną postacią zespołu, zarówno w decydującej fazie rozgrywek drugiej ligi, jak i na początku obecnego sezonu. Choć w tej chwili najważniejsza jest skuteczna rehabilitacja i powrót do pełnej sprawności, to rozmawiałem z nim już także o przyszłości – by wiedział, że o nim myślimy i nie zostawimy go samemu sobie. Oby tylko jak najszybciej był gotów znowu pomagać GieKSie.
Zimujecie na 13. miejscu w tabeli, musicie myśleć o rozwoju drużyny, nie zapominając jednocześnie o tym, że bronicie się przed spadkiem.
Robert GÓRALCZYK: – Dlatego podchodzimy do sytuacji w tabeli z chłodną głową i pełną świadomością, że obecnie jesteśmy w walce o utrzymanie. W związku z tym za cel stawiamy sobie chęć jak najszybszego wywindowania się w tabeli do bezpiecznych jej rejonów, żeby dopiero wtedy zacząć ewentualnie myśleć o czymś więcej, czyli chociażby o pewnym środku. Rundę wiosenną zaczynamy dwoma bardzo trudnymi, wyjazdowymi meczami w Nowym Sączu i Sosnowcu. Już zapewne one pokażą, dokąd wtedy będzie nam bliżej – do góry czy do dołu tabeli.
Za nim trudna decyzja
Mimo ofert z ekstraklasy i pierwszej ligi, Lech Poznań nie skrócił wypożyczenia Filipa Szymczaka. Wiosną 19-latek ma nadal strzelać gole dla GieKSy. – Wierzę, że możemy osiągnąć coś fajnego – mówi napastnik.
Dla kibiców GieKSy to była jedna z ważniejszych wieści trwającego zimowego okna transferowego. Lech Poznań nie skorzystał z przysługującego mu do 22 grudnia prawa skrócenia wypożyczenia Filipa Szymczaka. Oznacza to, że 19-letni napastnik, który jesienią zdobył 6 bramek i był czołową postacią zespołu, spędzi wiosnę przy Bukowej.
Miejsce z firmamentu
Adrian Błąd najlepszym piłkarzem, a rozpoczęcie budowy stadionu – największym wydarzeniem 2021 roku, który społeczność GieKSy podsumowała na tradycyjnej gali „Złotych Buków”.
Plebiscyt „Złotych Buków”, w których kibice wybierają najlepszych sportowców i najważniejsze wydarzenia minionych 12 miesięcy, na stałe wpisał się w krajobraz towarzyszący GKS-owi Katowice. Gala podsumowująca 2021 rok była już czternastą, podczas której wręczano statuetki.
[…] Codziennie walczmy, by zdobywać kolejne szczyty i cele. Możemy spełniać je w doskonałym klubie. Szanujmy to miejsce – mówił Rafał Górak, trener pierwszoligowej drużyny piłkarzy, któremu przypadł w udziale przywilej otwarcia koperty z laureatem kategorii mu najbliższej, a więc dla najlepszego piłkarza 2021 roku.
Został nim – tak jak przed dwoma laty – Adrian Błąd, wyprzedzając innych nominowanych w tej kategorii, czyli Rafała Figiela i Dominika Kościelniaka. – Piąty raz z rzędu nominowano mnie do tej wspaniałej nagrody. Jest mi niezmiernie miło, że mogę występować w tym klubie. Doceniam troskę, jaką zostałem otoczony. Dziękuję całej drużynie, każdej sekcji, bo ten rok nie był dla mnie łatwy. Sportowo daliśmy radę. Mam nadzieję, że nie jest to nasz koniec, a wręcz przeciwnie – dopiero początek.
Liczę, że za rok zamiast mnie statuetkę odbierze któryś z młodych kolegów – stwierdził Błąd, który na co dzień toczy walkę nie tylko o ligowe punkty, ale też zdrowie 1,5-rocznej córeczki Hani. Pomocnik GieKSy stwierdził, że sportowo drużyna dała radę, ale w kategorii „wydarzenie roku” nie wygrał wcale awans do pierwszej ligi.
Padło na – czemu trudno się dziwić – rozpoczęcie budowy nowego stadionu i hali na Załęskiej Hałdzie, co stało się faktem 14 października. Nagrodę w imieniu miasta Katowice, czyli inwestora, odebrał wiceprezydent Waldemar Bojarun.
[…] Dodajmy, że siatkarzem roku został Jakub Jarosz, hokeistą – Grzegorz Pasiut, szachistą – Jan-Krzysztof Duda, a piłkarką – Nicola Brzęczek, czyli wnuczka brata Jerzego Brzęczka, byłego selekcjonera i trenera GieKSy. – Powiedzieć, że 2021 rok był ciekawy, to jak nic nie powiedzieć – stwierdził [Łukasz Czopik], dyrektor zarządzający GKS-u, zastępujący chorego prezesa Marka Szczerbowskiego. – Do niedawna miałem przekonanie, że najwięcej emocji w życiu dostarcza małżeństwo, ale miniony rok i wydarzenia z boisk, parkietów, lodowisk pokazał, że wcale tak nie musi być…
Kultowa akcja Klimczok
[…] Tradycyjna wyprawa na Klimczok, rozpoczęta wczoraj przed południem, była kulminacyjnym punktem krótkiego zgrupowania GieKSy w Bielsku-Białej. Beniaminek pierwszej ligi rozpoczął je w czwartek, a zakończy – dzisiejszym sparingiem z miejscowym Rekordem, czyli szóstą siłą III grupy trzeciej ligi.
Trener Rafał Górak mawia, że to „kultowa akcja Klimczok”. Odkąd w 2019 roku wrócił do klubu z Bukowej, organizowana jest każdej zimy. – To naprawdę wysiłek, 22 kilometry z hotelu na obiekcie Rekordu aż na samą górę i z powrotem. Trzeba najpierw wbiec przez Dębowiec na Szyndzielnię, stamtąd na Klimczok, a potem jeszcze wrócić. Fajna wyprawa – mówił nam szkoleniowiec.
GKS w tym okresie przygotowawczym jeszcze zawita do Bielska – i to niebawem bo już za 9 dni, tym razem na dłuższy obóz, bo trwający od poniedziałku do soboty. Szkoleniowca katowiczan pytaliśmy, czy nie było w klubie dyskusji nad tym, by jedno ze zgrupowań zorganizować w Turcji (jak sześciu innych pierwszoligowców). – To nie ten moment. Mamy założone, kiedy taki wyjazd nadejdzie. Przyjdzie na to czas – odpowiadał Górak.
Na pierwsze zgrupowanie z GKS-em pojechało 29 zawodników, w tym trzech młodzieżowców z akademii (Alan Bród, Kamil Komandera, Norbert Warmuz) i dwóch graczy zakontraktowanych już tej zimy: Jakub Karbownik z Lecha Poznań i Marcin Stromecki ze Skry Częstochowa. W tej chwili – jak mówi dyrektor Robert Góralczyk – przy Bukowej ani już nikogo nie szukają, ani na nikogo nie czekają, a ewentualne ruchy do klubu uzależnione będą od rynkowej okazji. Z jednym wyjątkiem: po powrocie z Bielska-Białej ma zapaść decyzja odnośnie przyszłości jedynego zawodnika mającego obecnie status testowanego, czyli Dawida Brzozowskiego.
To prawy wahadłowy III-ligowej Chełmianki. Choć w tym roku skończy dopiero 19 lat, w III lidze debiutował już niemal 3 sezony temu – wiosną 2019 w Motorze Lublin, prowadzonym wówczas przez… Roberta Góralczyka. Z Lublina został wypożyczony do Chełmu i obecnie jest już na stałe zawodnikiem tamtejszego klubu. Przez 1,5 roku w III lidze rozegrał 48 meczów, strzelił 4 gole.
Dla GieKSy byłby wartościowy o tyle, że – po pierwsze – do połowy 2024 roku przysługiwać mu będzie status młodzieżowca, a po drugie – na prawej stronie konkurenta nie ma w tej chwili Zbigniew Wojciechowski. W razie czego, na tę pozycję może zostać przesunięty Arkadiusz Woźniak. Nominalny prawy obrońca nr 2, Paweł Gierach, jesienią nie grał praktycznie w ogóle i jest na etapie poszukiwania klubu. Tej zimy trenował z zespołem, ale – jak było to już ustalone wcześniej – na zgrupowania jeździć nie będzie.
Drugi z zawodników z listy transferowej, Szymon Kiebzak, podpisał już 1,5-roczny kontrakt z innym pierwszoligowcem – Górnikiem Polkowice. W GieKSie prawy pomocnik przez 2,5 sezonu rozegrał 70 meczów, strzelił 4 gole, zaliczył 14 asyst. Po awansie do pierwszej ligi grywał już niewiele. Tym samym, w kadrze zespołu pozostało już tylko 8 zawodników, którzy latem 2019 zaczynali pierwszy sezon po spadku z zaplecza ekstraklasy (Grzegorz Janiszewski, Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Rogala, Zbigniew Wojciechowski, Adrian Błąd, Arkadiusz Woźniak, Patryk Szwedzik, Marcin Urynowicz).
Bukową opuścić może jeszcze 18-letni bramkarz Kamil Korczak, do końca tygodnia testowany w Rekordzie Bielsko-Biała, czyli zespole, z którym dziś sparingowo zmierzy się GieKSa.
Filip raz, Filip dwa
Zwycięstwem z III-ligowym Rekordem, odniesionym po golach napastników Filipa Kozłowskiego i Filipa Szymczaka, zakończyła GieKSa krótkie zgrupowanie w Bielsku-Białej. Pozytywnie zaopiniowano wartość sportową testowanego Dawida Brzozowskiego.
[…] GKS – tak jak w drugiej części rundy jesiennej – zagrał w ustawieniu z trójką środkowych obrońców. W drugiej połowie premierowe występy w katowickich barwach zaliczyli Jakub Karbownik i Marcin Stromecki, czyli zawodnicy pozyskani tej zimy. Szansę na angaż ma też Dawid Brzozowski, urodzony w 2003 roku prawy obrońca trzecioligowej Chełmianki.
Jego wartość sportowa została pozytywnie zaopiniowana przez sztab szkoleniowy zespołu z Bukowej i teraz pozostaje już tylko kwestia dogadania warunków z jego klubem.
Trener Górak z przyczyn zdrowotnych nie skorzystał w sobotę z pięciu zawodników: wracającego do pełni sił Oskara Repki, rekonwalescenta Dominika Kościelniaka oraz Grzegorza Janiszewskiego, Bartosza Jaroszka i Daniana Pawłasa. Już na początku sparingu w jednym ze starć skórę głowy rozciął Patryk Szwedzik, polała się krew, dlatego kontynuował grę z pokaźnym opatrunkiem.
Dodajmy, że szansę występu otrzymało pięciu młodych zawodników: Alan Bród, Kamil Komandera, Norbert Warmuz i znajdujący się już w kadrze zespołu Kacper Pietrzyk oraz Bartosz Wodnicki. Zawodnicy po powrocie ze zgrupowania otrzymali 2 dni wolnego, do zajęć wrócą we wtorek. W sobotę w Katowicach rozegrają sparing z imiennikiem z Jastrzębia, a już za okrągły tydzień wyjadą do Bielska-Białej kolejny raz: tym razem na zgrupowanie nieco dłuższe, bo 6-dniowe.
dziennikzachodni.pl – Rekord Bielsko-Biała – GKS Katowice 1:2. GieKSa zaczęła od wygranej
W pierwszym tej zimy meczu sparingowym GKS Katowice wygrał z Rekordem Bielsko-Biała 2:1 po golach Filipa Kozłowskiego i Filipa Szymczaka. Honorowe trafienie dla III-ligowców zdobył Marcin Wróbel. Spotkanie rozegrano na stadionie „Na Górce” i zakończyło ono krótkie zgrupowanie katowiczan w Bielsku-Białej.
Kontrolne mecze GKS Katowice z Rekordem stają się powoli tradycją. Obydwa zespoły na początku stycznia spotkały się już po raz trzeci z rzędu i po raz drugi w tej konfrontacji lepsi okazali się katowiczanie.
[…] Katowiczanie zimowe sparingi zaczęli od wygranej. Pierwszego gola zdobył tuż przed przerwą Filip Kozłowski dobijając strzał odbity przez bramkarza. Na 2:0 w 70 minucie wynik podwyższył Filip Szymczak wykorzystując sytuację sam na sam z golkiperem bielszczan. Honorowe trafienie dla Rekordu było dziełem Marcina Wróbla po stracie piłki przez gości na własnej połowie.
Trener Górak wystawił w tym spotkaniu dwa składy dając pograć ponad 20 zawodnikom. Po raz pierwszy na boisku w barwach GieKSy wystąpili Marcin Stromecki i Jakub Karbownik. Zwycięstwem w sparingu GieKSa uczciła przypadające 15 stycznia urodziny jej zmarłego piłkarza Adama Ledwonia.
Miliony dla GKS. Katowice podzieliły pieniądze na sport w 2022 roku. GieKSa dostała lwią część z 20 milionów złotych
W piątek 14.12.2022 r. ogłoszono podział pieniędzy na sport w Katowicach w tym roku. Z 20 mln złotych przyznanych na ten cel, lwia część przypadła wielosekcyjnemu GKS-owi Katowice.
Opublikowane zostało rozporządzenie prezydenta Katowic w sprawie wyboru najkorzystniejszych ofert oraz podziału dotacji dla podmiotów niezaliczanych do sektora finansów publicznych w celu realizacji zadania pod nazwą „Organizacja uprawiania sportu” w 2022 roku.
Pieniądze przydzielono 18 klubom, które w sumie wnioskowały o 25.560.522,24 zł.
– Sportowa marka Katowic to przede wszystkim GKS Katowice, który prezentuje szeroką ofertę zarówno dla dzieci, młodzieży, jak również dla zawodników zawodowych. To dyscypliny takie jak piłka nożna mężczyzn i kobiet, które osiągają doskonałe wyniki grając w Ekstraklasie, a także hokeiści, szachiści i siatkarze. Stąd najwyższa kwota dotacji – wyjaśnia Sławomir Witek, naczelnik wydziału edukacji i sportu i dodaje, że spore środki idą na futbol amerykański, który staje się coraz popularniejszy, a także trafią do uczelnianych klubów – AWF-uu Katowice oraz Uniwersytetu Śląskiego
Oto podział środków w Katowicach na sport w 2022 roku (prezentujemy pięć pierwszych klubów z największą dotacją).
1. GKS GieKSa Katowice SA – 17.500.000,00 zł (wnioskowano o 19.394.152,24 zł)
2. KS AZS AWF Katowice – 640.000,00 zł (wnioskowano o 2.565.150,00 zł)
3. Stowarzyszenie Klub Futbolu Amerykańskiego Silesia Rebels – 435.000,00 zł (wnioskowano o 797.000,00 zł)
4. UKS „4” Katowice – 30.000,00 zł (wnioskowano o 107.000,00 zł)
5. AZS Uniwersytet Śląski – 345.000.00 zł (wnioskowano o 847.500,00 zł)
SIATKÓWKA
sportdziennik.com – Zastopowana „Jurajska armia”
[…] W Katowicach zakończył się zwycięski marsz Aluronu CMC Warty Zawiercie.
[…] Uros Kovacević atakował z siłą wodospadu, ale po każdej udanej akcji GKS-u Katowice chwytał się za głowę i wznosił ręce do góry pytając: jak oni to robią? Zespół z Katowic został sprawcą ogromnej niespodzianki, wygrywając z faworyzowaną ekipą z Zawiercia.
– Będzie się działo – wyszeptał przed meczem trener GKS-u, Grzegorz Słaby. Wiedział co mówi, bo w zespole ma charakternych zawodników, którzy z każdym rywalem starają się podjąć walkę. Nie z każdym to się udaje, jednak w derbach regionu zawsze iskrzyło i nie inaczej było w niedzielę.
W składach obyło się bez niespodzianek, bo zespół z Zawiercia dopracował się wyjściowej „6”. Natomiast do GKS powrócili ozdrowieńcy i dodali jakości drużynie.
Od początku było to twarde, męskie granie i zdobycie minimum dwóch „oczek” przewagi przez jednych czy drugich graniczyło z cudem. GKS-owi udało się to dwa razy (16:14 i 22:19). Set zakończył się jednak grą na przewagi. Na parkiecie pojawił tercet: Maksimilian Cavanna – Mateusz Malinowski – Piotr Orczyk. To właśnie zagrywka tego drugiego wprowadziła sporo zamieszania i doprowadziła do piłki setowej dla Aluronu CMC Warty. W sumie goście mieli ich dwie. Potem do głosu doszli miejscowi, udanymi akcjami popisał się środkowy Piotr Hain i partia padła ich łupem. Solidnie zapracowali na tego seta, bo dobrze funkcjonował blok – obrona.
Przyjezdni po przegranej partii mocno się zmobilizowali i szybko zbudowali wyraźną przewagę (17:12). Na GieKSę to nie wystarczyło. Przy serwisie Damian Domagały gospodarze zdobyli 6 „oczek” z rzędu i wyszli na prowadzenie 18:17. A potem była znów gonitwa wyniku (19:22). Gonzalo Quiroga popisał się asem serwisowym i GKS znów prowadził 23:22. Facundo Conte zdobył punkt i to przyjezdni mieli piłkę setową. A potem rozpoczęła się emocjonująca gra na przewagi. Goście nie wykorzystali kolejnej szansy na wygranie odsłony, zaś gospodarze skończyli po czwartej piłce i tym samy To ich nie zadowoliło. Poszli za ciosem W końcowych fragmentach zdominowali rywali. Objęli prowadzenie 23:19 i nie zaprzepaścili szansy. Zdobyli komplet punktów. Teraz GKS patrzy w górę, bo otworzyła się spora szansa gry w play offach. Oczywiście droga jest jeszcze daleka.
MVP: Tomas Rousseaux
GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:0 (28:26, 31:29,25:21)
HOKEJ
hokej.net – Pełna pula dla katowiczan. Zabójcze 40 sekund!
W bardzo dobrych humorach wracają z grodu Kopernika hokeiści GKS-u Katowice. W meczu 35. kolejki Polskiej Hokej Ligi podopieczni Jacka Płachty pokonali KH Energę Toruń 6:3, a trzy gole hokeiści GieKSy zdobyli w 40 sekund!
Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli torunianie i w sumie jedynie w pierwsza tercji zaprezentowali się z naprawdę solidnej strony. Strzelanie rozpoczął Mikałaj Syty, chwilę później Szymon Mularczyk wyrównał, a potem znów na prowadzenie wyszli gospodarze za sprawą Roberta Arraka. W pierwszej odsłonie spotkania KH Energa wyglądała naprawdę dobrze, stwarzała sobie wiele szans i mogła prowadzić wyżej.
Michalski, Fraszko, Eriksson, czyli zabójcze 40 sekund. Tak można by najkrócej opisać drugą tercję, a nawet cały mecz. Hokeiści GieKSy nie dość, że wyrównali, to jeszcze odskoczyli rywalom na dwie bramki, co jak się potem okazało pozwoliło im kontrolować przebieg spotkania. Jeszcze przed końcową syreną, Möldera pokonali Joona Monto i Mateusz Bepierszcz.
„Stalowe Pierniki” walczyły do samego końca. Kilka minut przed końcem Korczocha przedłużył nadzieje torunian, a chwilę później mogło już być 4:6. Po dłuższej wideoweryfikacji sędziowie uznali jednak, iż gol nie zostanie uznany, co spotkało się ze sporym niezadowoleniem wśród hokeistów z grodu Kopernika, a także kibiców.
KH Energa Toruń – GKS Katowice 3:6 (2:1, 0:3, 1:2)
GieKSa rozbiła Podhale! Miarka „na zero”
GKS Katowice, zgodnie z oczekiwaniami, wysoko pokonał Tauron Podhale Nowy Targ 8:0 w meczu 37. kolejki Polskiej Hokej Ligi. Spory udział w tym zwycięstwie mieli Marcin Kolusz i Miro-Pekka Saarelainen, którzy zdobyli po dwie bramki oraz Maciej Miarka. Młody golkiper rozegrał pierwsze spotkanie w tym sezonie i zachował w nim czyste konto!
Dla katowiczan był to spotkanie z gatunku tych, które po prostu trzeba wygrać i uniknąć w nim niepotrzebnych urazów. Ten cel udało się zrealizować.
Szkoleniowiec GieKSy Jacek Płachta w starciu z „Szarotkami” sprawdził też dyspozycję Macieja Miarki, zmiennika Johna Murraya. Dla 20-letniego golkipera był to pierwszy mecz w tym sezonie i zaprezentował się w nim z naprawdę dobrej strony. Zachował bowiem czyste konto i zaliczył kilka naprawdę dobrych interwencji. To, w jaki sposób obronił strzał i dobitkę Bartłomieja Neupauera mogło podobać się nawet najbardziej wybrednym kibicom.
Gospodarze szybko, bo już po 20 sekundach, rozwiązali worek z bramkami. Ładną indywidualną akcją popisał się Patryk Wronka, który zabrał się z krążkiem spod bandy, popędził na środek tercji aż w końcu uderzył z wysokości linii niebieskiej. Pracujący na bramkarzu rywali Marcin Kolusz sprytnie zmienił tor lotu krążka i zaskoczył Pawła Bizuba. Tym samym „Kolos” uczcił swoje 37. urodziny zdobyciem gola. Ba, strzelił go zespołowi, z którego przeszedł do GieKSy i w którym w przyszłym sezonie znów będzie występował.
Katowiczanie w pierwszej odsłonie zadali jeszcze dwa ciosy. Najpierw w ósmej minucie uderzenie Igora Smala skutecznie poprawił Mateusz Michalski, z kolei pod koniec tercji podopieczni Jacka Płachty zamienili na bramkę okres gry w przewadze. Ustawiony na lewym buliku Carl Hudson uderzył z nadgarstka i zaskoczył nowotarskiego golkipera.
Tuż po przerwie hokeiści GieKSy dołożyli czwartego gola, który pozwolił jej kontrolować przebieg spotkania. Na listę strzelców wpisał się Miro-Pekka Saarelainen, popisując się przy tym bardzo dobrym uderzeniem w długi róg.
Później spotkanie straciło na jakości. Katowiczanie spuścili z tonu, więc do końca drugiej odsłony wynik już się nie zmienił.
W trzeciej części gry katowiczanie wrócili na właściwe tory. Efekt? Cztery gole autorstwa Saarelainena, Lehtonena, Kolusza i Jakimienki. Najbardziej efektowne były te trafienia dwóch ostatnich. „Kolos” zwieńczył szybką wymianę podań, a rosyjski defensor po podaniu Patryka Wronki posłał gumę w samo okienko.
GKS Katowice – Tauron KH Podhale Nowy Targ 8:0 (3:0, 1:0, 4:0)
sportdziennik.com – Spalony na niebieskiej. Ułomny protokół
W ubiegłym tygodniu hokejowa centrala wprowadziła tzw. protokół COVID-19. Zgodnie z nim nie będzie można już odwoływać meczów z uwagi na zakażenia koronawirusem.
Zainfekowani hokeiści zostaną poddani izolacji, a kluby będą musiały radzić sobie w okrojonych składach. Każda z drużyn musi mieć do dyspozycji przynajmniej 10 zdrowych zawodników z pola oraz dwóch bramkarzy. Gdy klub się z tego nie wywiąże, zostanie ukarany walkowerem. Jeżeli natomiast dwa zespoły nie będą mogły rozegrać meczu, to zostanie orzeczony obustronny walkower. Jeżeli to przydarzy się w fazie play-off, dalej awansuje drużyna wyżej rozstawiona.
Nie powiem, że jestem oburzony tymi obostrzeniami, ale prezes PZHL Mirosław Minkina i jego świta znowu wykazali się refleksem szachisty. Przecież pandemia koronawirusa nie pojawiła się znienacka, żyjemy z nią od dawna, więc taki zapis powinien zostać poczyniony przed rozpoczęciem rozgrywek. Teraz zmienia się reguły w trakcie sezonu, co na pewno nie jest uczciwe i sprawiedliwe. Kilka zespołów, min. Ciarko Sanok, Re-Plast Unia Oświęcim, Tauron Podhale Nowy Targ, „wyczyściło się” przed decydującą fazą rozgrywek i śmieją się teraz innym w nos.
Kolejna wątpliwość to nakładanie walkowerów. Wynika z tego, że w innych zakładach pracy można pracownika wyrzucić za to, że ośmielił się zachorować! A kuriozalny jest już zapis o obustronnym walkowerze w fazie play off i ewentualnym awansie zespołu wyżej rozstawionego po fazie zasadniczej! To „kwiatek” porównywalny do tego, gdy mistrzowski tytuł przyznano GKS-owi Tychy, mimo nie dokończenia rozgrywek.
Jeżeli PZHL i PHL są tak stanowczy, to jak zamierzają egzekwować nowy regulamin rozgrywek ligowych? Przecież w drużynach mogą grać zawodnicy zakażeni, którzy przechodzą chorobę bezobjawowo. I mogą zarazić rywali. Przecież szczepionka nie gwarantuje „nietykalności”. Czy i kto będzie robił testy na obecność koronawirusa przed każdym meczem? Kto za nie zapłaci? Moim zdaniem koszty powinien ponosić organizator rozgrywek.
Surowym rygorom powinni być poddani także sędziowie i test przed każdym meczem musi być dla nich OBOWIĄZKOWY! A jeżeli nie będą „dyspozycyjni”, na oba zespoły zostanie nałożony obustronny walkower?!
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Najnowsze komentarze