Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd mediów: GieKSa rozbiła Podhale! Miarka „na zero”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatnich dziesięciu dni dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.

Rozstrzygnięto konkurs Złote Buki 2021, statuetki wręczono na gali która odbyła się w auli Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach. Piłkarki oraz piłkarze wrócili do treningów przed wiosennymi ligowymi meczami. Piłkarki rozegrały mecz sparingowy z Skrą Ladies Częstochowa. Nasza drużyna wygrała 7:0 (2:0). W niedzielę (23.01) zespół zmierzy się w kolejnym meczu sparingowym ze Śląskiem Wrocław. Piłkarze odbyli trzydniowe zgrupowanie w Bielsku-Białej na zakończenie którego rozegrali mecz kontrolny z rekordem Bielsko-Biała, który wygrali 2:1 (1:0). W sobotę (22.01) drużyna rozegra mecz sparingowy z GKS-em Jastrzębie.

W minionym tygodniu siatkarze rozegrali spotkanie ligowe z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, w którym wygrali 3:0. Dzisiaj zespół zmierzy się z Mickiewiczem Kluczbork (w ramach rozgrywek Pucharu Polski, na wyjeździe). W najbliższy poniedziałek (24.01), drużyna zmierzy się z LUKiem Lublin w ramach PlusLigi.

Z zaplanowanych trzech spotkań hokeiści rozegrali dwa, oba zwycięskie: z KH Energą Toruń 6:3 i Podhalem Nowy Targ 8:0. Spotkanie z 36 kolejki rozgrywek z Re-Plast Unią Oświęcim zostało przełożone na 15 lutego. W najbliższych dniach drużyna rozegra jedno spotkanie, w piątek (21.01), z Re-Plast Unią Oświęcim (38 kolejka).

 

PIŁKA NOŻNA

facebook.com/Skra.Ladies.Czestochowa

Po blisko dwumiesięcznej przerwie Ladies ponownie wybiegły na piłkarskie boisko ⚽????

W sobotnie popołudnie nasze Panie zmierzyły się w grze kontrolnej z ekstraligowym GKS-em Katowice. Faworyt pojedynku pierwszoligowca z czołowym zespołem ekstraligi mógł być tylko jeden. Jednak mimo wysokiej porażki, w opinii bezstronnych obserwatorów, Skra zaprezentowała bardzo solidny i dojrzały już futbol.

Zwłaszcza pierwszą połowę można zapisać częstochowiankom na duży plus. W tym okresie Ladies podjęły rękawicę i z dużo wyżej notowanym rywalem walczyły absolutnie bez respektu. Wprawdzie straciły pod koniec tej części gry dwie bramki ale same też miały okazję do celnych trafień, że wymienimy tylko strzał w poprzeczkę Oliwii Pająk .

Drugie czterdzieści pięć minut to coraz bardziej wzrastająca przewaga gospodyń. Naszym Paniom sił do skutecznej walki starczyło jeszcze na kwadrans. Ciężki tygodniowy trening wcześniej czy później musiał pokazać swoje „oblicze”. Ostatnie pół godziny to już dominacja katowiczanek które swoją przewagę udokumentowały kolejnymi bramkami.

Pomimo porażki możemy być optymistami. Na tle tak klasowego rywala nasze piłkarki pokazały, że drzemie w nich spory potencjał.

Naszą opinię wydaje się, że podziela także II trener Ladies Krystian Kotarski:

– Z przebiegu meczu możemy być jak najbardziej zadowoleni. Pierwsze 45 minut pokazały nam, że na tle bardziej utytułowanego rywala potrafimy się prezentować na dobrym poziomie. Druga połowa to już niestety brak sił, jednak mimo to dziewczynom należą się brawa za postawę oraz walkę. Cieszy też to, że chcemy, próbujemy i staramy się utrzymywać przy piłce. To jest niezwykle ważne w nowoczesnym futbolu.

Warto także dodać, że w sobotnim meczu sporo czasu na boisku spędziły piłkarki które na co dzień pełnią rolę zmienniczek. Trenerzy zatem bacznie obserwowali ich poczynania a także testowali rozwiązania z nimi w rolach głównych:

– Po meczu mogę już powiedzieć, że zrealizowaliśmy to co sobie założyliśmy, więc sparing – mimo porażki – możemy uznać za jak najbardziej udany – dodał trener Kotarski

 

sportdziennik.com – Robert Góralczyk: Na Łużniki się nie wybieram

Rozmowa z Robertem Góralczykiem, dyrektorem sportowym GKS-u Katowice.

Ze Skry Częstochowa wykupiliście Marcina Stromeckiego. To były trudne negocjacje?

Robert GÓRALCZYK: – Nie trudniejsze, niż wiele wcześniejszych. Najważniejsze, że doprowadzone do końca i Marcin mógł zacząć okres przygotowawczy z zespołem. Przy okazji mogę powiedzieć, że kwoty, które dotąd padały w przestrzeni medialnej (40 tys. zł – dop. red.) są nieprawdziwe i dużo wyższe od tej, za którą realnie zrealizowaliśmy tę transakcję. Stromecki ze swoimi umiejętnościami i doświadczeniem ma wzmocnić rywalizację w środkowej strefie.

Jakub Karbownik był blisko przenosin do was z Lecha Poznań już latem.

Robert GÓRALCZYK: – Wtedy miał do nas dołączyć w całkiem innej sytuacji z młodzieżowcami. Obecnie – po skróceniu wypożyczenia Piotra Samca-Talara  ze Śląska Wrocław i otrzymaniu od nas zgody na poszukiwanie nowego klubu przez Pawła Gieracha – czeka Kubę rywalizacja z dwoma, obecnie już mocnymi punktami naszego zespołu (Patrykiem Szwedzikiem i Filipem Szymczakiem – dop. red.). Ale ma on swoje oczekiwania, ambicje i umiejętności, które swego czasu potwierdzał, także grając w juniorskich reprezentacjach kraju. Wierzę, że będzie powiewem świeżości, a równocześnie kolejną wartością dodaną naszego zespołu.

Na dokonanym latem transferze definitywnym Gieracha z Jagiellonii Białystok straciliście dużo pieniędzy?

Robert GÓRALCZYK: – Nie mogę zdradzać tajemnicy handlowej, ale proszę wziąć pod uwagę, że transfery mają różny charakter i czasem mogą być nawet bezgotówkowe. Tak jak każdy transfer, ten również to pewnego rodzaju hazard i dopiero czas weryfikuje jego skuteczność. Nie powiedziałbym, że Paweł się nie sprawdził. Kadra zespołu w naszym przypadku liczy 25 zawodników i każdy ma swoją rolę do spełnienia.

Wszystkich nie jest się w stanie zadowolić, wszyscy grać nie mogą. Paweł miał wcześniej doświadczenie z gry w pierwszej i drugiej lidze. W momencie, kiedy go pozyskiwaliśmy, uznaliśmy to za wartościowy transfer, ale nie byliśmy w stanie przewidzieć, jak potoczy się jego rywalizacja; zarówno w zakresie młodzieżowców w zespole, jak i ze Zbyszkiem Wojciechowskim na pozycji prawego obrońcy.

Czas pokazał, że Paweł tę rywalizację przegrał, a w perspektywie jego dalszego rozwoju niezbędne na tym etapie wydają się regularniejsze występy, stąd wraz z nim doszliśmy do wniosku, że korzystniej będzie, aby znalazł sobie klub, w którym będzie miał na to większą szansę. Dopuszczamy w jego przypadku zarówno wypożyczenie, jak i transfer definitywny.

Żegnacie się też po 2,5 roku z Szymonem Kiebzakiem.

Robert GÓRALCZYK: – To trochę inna sytuacja niż z Gierachem, który ma jeszcze z nami kontrakt przez 1,5 roku. Umowa Szymona wygasa w czerwcu i skoro teraz uznaliśmy, iż nie ma realnych szans na grę w zespole w wymiarze, który byłby w stanie dać także jemu satysfakcję, dla obydwu stron będzie lepiej, jeśli już teraz odejdzie do innego klubu. Z posiadanej przeze mnie wiedzy, wydaje się, iż jest szansa, że nastąpi to w najbliższych dniach.

Stromecki, Karbownik… Ktoś jeszcze zimą może dołączyć do GieKSy?

– Zakładając, że odejdą Paweł i Szymon, niczego nie można wykluczać, ale obecnie nikogo nie szukamy, ani na nikogo nie czekamy. Jeśli już – to raczej śledzimy rynek. Jeśli uznamy, że ma szansę wydarzyć się coś, co mogłoby nam znacząco dodać jakości, wtedy być może to zrobimy. Jednak trzeba wiedzieć, że okienko zimowe jest specyficzne.

Naprawdę rzadko pozyskuje się takiego zawodnika jak Stromecki, który przez ostatnie 2,5 sezonu spędził na boisku 75 procent możliwego czasu, przyczyniając się do dwóch awansów swoich drużyn. Zimą niezwykle trudno pozyskać kogoś takiego. Najczęściej mówimy wtedy o zawodnikach będących w odwrocie, grających mniej. Dlatego jesteśmy zadowoleni, że Marcina zakontraktowaliśmy.

Myśląc o nowych zawodnikach, dopasowujecie ich do systemu z czwórką obrońców, jakim zaczynaliście jesień, albo z wahadłami – jak kończyliście?

Robert GÓRALCZYK: – Rozpisujemy oba te ustawienia, ale pozycje oczywiście się przenikają. Zawodnicy, którzy dziś graliby u nas na „dziesiątkach”, mogą też być skrzydłowymi. Prawi obrońcy mogą być wahadłami, charakterystyka środkowych obrońców jest ta sama. Druga część jesieni pokazała, jakie ustawienie było preferowane, ale nie chcemy się zamykać i niczego wykluczać.

Zawodnicy garną się do GKS-u chętniej niż po spadku z pierwszej ligi, gdy zaczynał pan tu pracę?

Robert GÓRALCZYK: – Trudno powiedzieć, czy liczba takich sygnałów wzrasta, czy maleje. Stale pojawia się sporo tematów. Prowadzimy swoją strategię kontroli rynku i pozyskiwania zawodników. Choć nie mamy rozbudowanego działu skautingu, radzimy sobie swoimi sposobami. Nieraz także warto usłyszeć lub przeczytać informację od agenta, że ktoś jest dostępny i poznać warunki, na jakich można sprowadzić zawodnika. To także może pomóc.

[…] Niekrótka jest lista piłkarzy, których kontrakty wygasną po sezonie. Można w najbliższych tygodniach spodziewać się, że ogłosicie jakieś prolongaty?

Robert GÓRALCZYK: – Panujemy także nad tym tematem. Dla każdego dobrego piłkarza, zapewniającego GKS-owi odpowiednią jakość i akceptującego realia, w jakich funkcjonujemy, będzie tu miejsce. Można obserwować, że zawodnicy na siłę nie chcą z Katowic odchodzić. Powinni tylko swoimi występami potwierdzać swoją przydatność, a my zamierzamy to doceniać – biorąc pod uwagę poziom bieżący i perspektywę rozwoju zawodnika oraz zespołu.

Jeśli tylko to możliwe, preferuję pozostawienie zawodnika, który jest już zweryfikowany w drużynie – byle tylko prezentował oczekiwany poziom sportowy i dobrze rokował na przyszłość – niż sprowadzanie nowego, który przynajmniej przez jakiś czas będzie niewiadomą.

Jednym z zawodników z kończącą się umową jest Dominik Kościelniak, rehabilitujący się po zerwaniu więzadeł krzyżowych.

Robert GÓRALCZYK: – Dominik przed kontuzją był ważną postacią zespołu, zarówno w decydującej fazie rozgrywek drugiej ligi, jak i na początku obecnego sezonu. Choć w tej chwili najważniejsza jest skuteczna rehabilitacja i powrót do pełnej sprawności, to rozmawiałem z nim już także o przyszłości – by wiedział, że o nim myślimy i nie zostawimy go samemu sobie. Oby tylko jak najszybciej był gotów znowu pomagać GieKSie.

Zimujecie na 13. miejscu w tabeli, musicie myśleć o rozwoju drużyny, nie zapominając jednocześnie o tym, że bronicie się przed spadkiem.

Robert GÓRALCZYK: – Dlatego podchodzimy do sytuacji w tabeli z chłodną głową i pełną świadomością, że obecnie jesteśmy w walce o utrzymanie. W związku z tym za cel stawiamy sobie chęć jak najszybszego wywindowania się w tabeli do bezpiecznych jej rejonów, żeby dopiero wtedy zacząć ewentualnie myśleć o czymś więcej, czyli chociażby o pewnym środku. Rundę wiosenną zaczynamy dwoma bardzo trudnymi, wyjazdowymi meczami w Nowym Sączu i Sosnowcu. Już zapewne one pokażą, dokąd wtedy będzie nam bliżej – do góry czy do dołu tabeli.

 

Za nim trudna decyzja

Mimo ofert z ekstraklasy i pierwszej ligi, Lech Poznań nie skrócił wypożyczenia Filipa Szymczaka. Wiosną 19-latek ma nadal strzelać gole dla GieKSy. – Wierzę, że możemy osiągnąć coś fajnego – mówi napastnik.

Dla kibiców GieKSy to była jedna z ważniejszych wieści trwającego zimowego okna transferowego. Lech Poznań nie skorzystał z przysługującego mu do 22 grudnia prawa skrócenia wypożyczenia Filipa Szymczaka. Oznacza to, że 19-letni napastnik, który jesienią zdobył 6 bramek i był czołową postacią zespołu, spędzi wiosnę przy Bukowej.

 

Miejsce z firmamentu

Adrian Błąd najlepszym piłkarzem, a rozpoczęcie budowy stadionu – największym wydarzeniem 2021 roku, który społeczność GieKSy podsumowała na tradycyjnej gali „Złotych Buków”.

Plebiscyt „Złotych Buków”, w których kibice wybierają najlepszych sportowców i najważniejsze wydarzenia minionych 12 miesięcy, na stałe wpisał się w krajobraz towarzyszący GKS-owi Katowice. Gala podsumowująca 2021 rok była już czternastą, podczas której wręczano statuetki.

[…] Codziennie walczmy, by zdobywać kolejne szczyty i cele. Możemy spełniać je w doskonałym klubie. Szanujmy to miejsce – mówił Rafał Górak, trener pierwszoligowej drużyny piłkarzy, któremu przypadł w udziale przywilej otwarcia koperty z laureatem kategorii mu najbliższej, a więc dla najlepszego piłkarza 2021 roku.

Został nim – tak jak przed dwoma laty – Adrian Błąd, wyprzedzając innych nominowanych w tej kategorii, czyli Rafała Figiela i Dominika Kościelniaka. – Piąty raz z rzędu nominowano mnie do tej wspaniałej nagrody. Jest mi niezmiernie miło, że mogę występować w tym klubie. Doceniam troskę, jaką zostałem otoczony. Dziękuję całej drużynie, każdej sekcji, bo ten rok nie był dla mnie łatwy. Sportowo daliśmy radę. Mam nadzieję, że nie jest to nasz koniec, a wręcz przeciwnie – dopiero początek.

Liczę, że za rok zamiast mnie statuetkę odbierze któryś z młodych kolegów – stwierdził Błąd, który na co dzień toczy walkę nie tylko o ligowe punkty, ale też zdrowie 1,5-rocznej córeczki Hani. Pomocnik GieKSy stwierdził, że sportowo drużyna dała radę, ale w kategorii „wydarzenie roku” nie wygrał wcale awans do pierwszej ligi.

Padło na – czemu trudno się dziwić – rozpoczęcie budowy nowego stadionu i hali na Załęskiej Hałdzie, co stało się faktem 14 października. Nagrodę w imieniu miasta Katowice, czyli inwestora, odebrał wiceprezydent Waldemar Bojarun.

[…] Dodajmy, że siatkarzem roku został Jakub Jarosz, hokeistą – Grzegorz Pasiut, szachistą – Jan-Krzysztof Duda, a piłkarką – Nicola Brzęczek, czyli wnuczka brata Jerzego Brzęczka, byłego selekcjonera i trenera GieKSy. – Powiedzieć, że 2021 rok był ciekawy, to jak nic nie powiedzieć – stwierdził [Łukasz Czopik], dyrektor zarządzający GKS-u, zastępujący chorego prezesa Marka Szczerbowskiego. – Do niedawna miałem przekonanie, że najwięcej emocji w życiu dostarcza małżeństwo, ale miniony rok i wydarzenia z boisk, parkietów, lodowisk pokazał, że wcale tak nie musi być…

 

Kultowa akcja Klimczok

[…] Tradycyjna wyprawa na Klimczok, rozpoczęta wczoraj przed południem, była kulminacyjnym punktem krótkiego zgrupowania GieKSy w Bielsku-Białej. Beniaminek pierwszej ligi rozpoczął je w czwartek, a zakończy – dzisiejszym sparingiem z miejscowym Rekordem, czyli szóstą siłą III grupy trzeciej ligi.

Trener Rafał Górak mawia, że to „kultowa akcja Klimczok”. Odkąd w 2019 roku wrócił do klubu z Bukowej, organizowana jest każdej zimy. – To naprawdę wysiłek, 22 kilometry z hotelu na obiekcie Rekordu aż na samą górę i z powrotem. Trzeba najpierw wbiec przez Dębowiec na Szyndzielnię, stamtąd na Klimczok, a potem jeszcze wrócić. Fajna wyprawa – mówił nam szkoleniowiec.

GKS w tym okresie przygotowawczym jeszcze zawita do Bielska – i to niebawem bo już za 9 dni, tym razem na dłuższy obóz, bo trwający od poniedziałku do soboty. Szkoleniowca katowiczan pytaliśmy, czy nie było w klubie dyskusji nad tym, by jedno ze zgrupowań zorganizować w Turcji (jak sześciu innych pierwszoligowców). – To nie ten moment. Mamy założone, kiedy taki wyjazd nadejdzie. Przyjdzie na to czas – odpowiadał Górak.

Na pierwsze zgrupowanie z GKS-em pojechało 29 zawodników, w tym trzech młodzieżowców z akademii (Alan Bród, Kamil Komandera, Norbert Warmuz) i dwóch graczy zakontraktowanych już tej zimy: Jakub Karbownik z Lecha Poznań i Marcin Stromecki ze Skry Częstochowa. W tej chwili – jak mówi dyrektor Robert Góralczyk – przy Bukowej ani już nikogo nie szukają, ani na nikogo nie czekają, a ewentualne ruchy do klubu uzależnione będą od rynkowej okazji. Z jednym wyjątkiem: po powrocie z Bielska-Białej ma zapaść decyzja odnośnie przyszłości jedynego zawodnika mającego obecnie status testowanego, czyli Dawida Brzozowskiego.

To prawy wahadłowy III-ligowej Chełmianki. Choć w tym roku skończy dopiero 19 lat, w III lidze debiutował już niemal 3 sezony temu – wiosną 2019 w Motorze Lublin, prowadzonym wówczas przez… Roberta Góralczyka. Z Lublina został wypożyczony do Chełmu i obecnie jest już na stałe zawodnikiem tamtejszego klubu. Przez 1,5 roku w III lidze rozegrał 48 meczów, strzelił 4 gole.

Dla GieKSy byłby wartościowy o tyle, że – po pierwsze – do połowy 2024 roku przysługiwać mu będzie status młodzieżowca, a po drugie – na prawej stronie konkurenta nie ma w tej chwili Zbigniew Wojciechowski. W razie czego, na tę pozycję może zostać przesunięty Arkadiusz Woźniak. Nominalny prawy obrońca nr 2, Paweł Gierach, jesienią nie grał praktycznie w ogóle i jest na etapie poszukiwania klubu. Tej zimy trenował z zespołem, ale – jak było to już ustalone wcześniej – na zgrupowania jeździć nie będzie.

Drugi z zawodników z listy transferowej, Szymon Kiebzak, podpisał już 1,5-roczny kontrakt z innym pierwszoligowcem – Górnikiem Polkowice. W GieKSie prawy pomocnik przez 2,5 sezonu rozegrał 70 meczów, strzelił 4 gole, zaliczył 14 asyst. Po awansie do pierwszej ligi grywał już niewiele. Tym samym, w kadrze zespołu pozostało już tylko 8 zawodników, którzy latem 2019 zaczynali pierwszy sezon po spadku z zaplecza ekstraklasy (Grzegorz Janiszewski, Arkadiusz Jędrych, Grzegorz Rogala, Zbigniew Wojciechowski, Adrian Błąd, Arkadiusz Woźniak, Patryk Szwedzik, Marcin Urynowicz).

Bukową opuścić może jeszcze 18-letni bramkarz Kamil Korczak, do końca tygodnia testowany w Rekordzie Bielsko-Biała, czyli zespole, z którym dziś sparingowo zmierzy się GieKSa.

 

Filip raz, Filip dwa

Zwycięstwem z III-ligowym Rekordem, odniesionym po golach napastników Filipa Kozłowskiego i Filipa Szymczaka, zakończyła GieKSa krótkie zgrupowanie w Bielsku-Białej. Pozytywnie zaopiniowano wartość sportową testowanego Dawida Brzozowskiego.

[…] GKS – tak jak w drugiej części rundy jesiennej – zagrał w ustawieniu z trójką środkowych obrońców. W drugiej połowie premierowe występy w katowickich barwach zaliczyli Jakub Karbownik i Marcin Stromecki, czyli zawodnicy pozyskani tej zimy. Szansę na angaż ma też Dawid Brzozowski, urodzony w 2003 roku prawy obrońca trzecioligowej Chełmianki.

Jego wartość sportowa została pozytywnie zaopiniowana przez sztab szkoleniowy zespołu z Bukowej i teraz pozostaje już tylko kwestia dogadania warunków z jego klubem.

Trener Górak z przyczyn zdrowotnych nie skorzystał w sobotę z pięciu zawodników: wracającego do pełni sił Oskara Repki, rekonwalescenta Dominika Kościelniaka oraz Grzegorza Janiszewskiego, Bartosza Jaroszka i Daniana Pawłasa. Już na początku sparingu w jednym ze starć skórę głowy rozciął Patryk Szwedzik, polała się krew, dlatego kontynuował grę z pokaźnym opatrunkiem.

Dodajmy, że szansę występu otrzymało pięciu młodych zawodników: Alan Bród, Kamil Komandera, Norbert Warmuz i znajdujący się już w kadrze zespołu Kacper Pietrzyk oraz Bartosz Wodnicki. Zawodnicy po powrocie ze zgrupowania otrzymali 2 dni wolnego, do zajęć wrócą we wtorek. W sobotę w Katowicach rozegrają sparing z imiennikiem z Jastrzębia, a już za okrągły tydzień wyjadą do Bielska-Białej kolejny raz: tym razem na zgrupowanie nieco dłuższe, bo 6-dniowe.

 

dziennikzachodni.pl – Rekord Bielsko-Biała – GKS Katowice 1:2. GieKSa zaczęła od wygranej

W pierwszym tej zimy meczu sparingowym GKS Katowice wygrał z Rekordem Bielsko-Biała 2:1 po golach Filipa Kozłowskiego i Filipa Szymczaka. Honorowe trafienie dla III-ligowców zdobył Marcin Wróbel. Spotkanie rozegrano na stadionie „Na Górce” i zakończyło ono krótkie zgrupowanie katowiczan w Bielsku-Białej.

Kontrolne mecze GKS Katowice z Rekordem stają się powoli tradycją. Obydwa zespoły na początku stycznia spotkały się już po raz trzeci z rzędu i po raz drugi w tej konfrontacji lepsi okazali się katowiczanie.

[…] Katowiczanie zimowe sparingi zaczęli od wygranej. Pierwszego gola zdobył tuż przed przerwą Filip Kozłowski dobijając strzał odbity przez bramkarza. Na 2:0 w 70 minucie wynik podwyższył Filip Szymczak wykorzystując sytuację sam na sam z golkiperem bielszczan. Honorowe trafienie dla Rekordu było dziełem Marcina Wróbla po stracie piłki przez gości na własnej połowie.

Trener Górak wystawił w tym spotkaniu dwa składy dając pograć ponad 20 zawodnikom. Po raz pierwszy na boisku w barwach GieKSy wystąpili Marcin Stromecki i Jakub Karbownik. Zwycięstwem w sparingu GieKSa uczciła przypadające 15 stycznia urodziny jej zmarłego piłkarza Adama Ledwonia.

 

Miliony dla GKS. Katowice podzieliły pieniądze na sport w 2022 roku. GieKSa dostała lwią część z 20 milionów złotych

W piątek 14.12.2022 r. ogłoszono podział pieniędzy na sport w Katowicach w tym roku. Z 20 mln złotych przyznanych na ten cel, lwia część przypadła wielosekcyjnemu GKS-owi Katowice.

Opublikowane zostało rozporządzenie prezydenta Katowic w sprawie wyboru najkorzystniejszych ofert oraz podziału dotacji dla podmiotów niezaliczanych do sektora finansów publicznych w celu realizacji zadania pod nazwą „Organizacja uprawiania sportu” w 2022 roku.

Pieniądze przydzielono 18 klubom, które w sumie wnioskowały o 25.560.522,24 zł.

– Sportowa marka Katowic to przede wszystkim GKS Katowice, który prezentuje szeroką ofertę zarówno dla dzieci, młodzieży, jak również dla zawodników zawodowych. To dyscypliny takie jak piłka nożna mężczyzn i kobiet, które osiągają doskonałe wyniki grając w Ekstraklasie, a także hokeiści, szachiści i siatkarze. Stąd najwyższa kwota dotacji – wyjaśnia Sławomir Witek, naczelnik wydziału edukacji i sportu i dodaje, że spore środki idą na futbol amerykański, który staje się coraz popularniejszy, a także trafią do uczelnianych klubów – AWF-uu Katowice oraz Uniwersytetu Śląskiego

Oto podział środków w Katowicach na sport w 2022 roku (prezentujemy pięć pierwszych klubów z największą dotacją).

1. GKS GieKSa Katowice SA – 17.500.000,00 zł (wnioskowano o 19.394.152,24 zł)

2. KS AZS AWF Katowice – 640.000,00 zł (wnioskowano o 2.565.150,00 zł)

3. Stowarzyszenie Klub Futbolu Amerykańskiego Silesia Rebels – 435.000,00 zł (wnioskowano o 797.000,00 zł)

4. UKS „4” Katowice – 30.000,00 zł (wnioskowano o 107.000,00 zł)

5. AZS Uniwersytet Śląski – 345.000.00 zł (wnioskowano o 847.500,00 zł)

 

SIATKÓWKA

sportdziennik.com – Zastopowana „Jurajska armia”

[…] W Katowicach zakończył się zwycięski marsz Aluronu CMC Warty Zawiercie.

[…] Uros Kovacević atakował z siłą wodospadu, ale po każdej udanej akcji GKS-u Katowice chwytał się za głowę i wznosił ręce do góry pytając: jak oni to robią? Zespół z Katowic został sprawcą ogromnej niespodzianki, wygrywając z faworyzowaną ekipą z Zawiercia.

– Będzie się działo – wyszeptał przed meczem trener GKS-u, Grzegorz Słaby. Wiedział co mówi, bo w zespole ma charakternych zawodników, którzy z każdym rywalem starają się podjąć walkę. Nie z każdym to się udaje, jednak w derbach regionu zawsze iskrzyło i nie inaczej było w niedzielę.

W składach obyło się bez niespodzianek, bo zespół z Zawiercia dopracował się wyjściowej „6”. Natomiast do GKS powrócili ozdrowieńcy i dodali jakości drużynie.

Od początku było to twarde, męskie granie i zdobycie minimum dwóch „oczek” przewagi przez jednych czy drugich graniczyło z cudem. GKS-owi udało się to dwa razy (16:14 i 22:19). Set zakończył się jednak grą na przewagi. Na parkiecie pojawił tercet: Maksimilian Cavanna – Mateusz Malinowski – Piotr Orczyk. To właśnie zagrywka tego drugiego wprowadziła sporo zamieszania i doprowadziła do piłki setowej dla Aluronu CMC Warty. W sumie goście mieli ich dwie. Potem do głosu doszli miejscowi, udanymi akcjami popisał się środkowy Piotr Hain i partia padła ich łupem. Solidnie zapracowali na tego seta, bo dobrze funkcjonował blok – obrona.

Przyjezdni po przegranej partii mocno się zmobilizowali i szybko zbudowali wyraźną przewagę (17:12). Na GieKSę to nie wystarczyło. Przy serwisie Damian Domagały gospodarze zdobyli 6 „oczek” z rzędu i wyszli na prowadzenie 18:17. A potem była znów gonitwa wyniku (19:22). Gonzalo Quiroga popisał się asem serwisowym i GKS znów prowadził 23:22. Facundo Conte zdobył punkt i to przyjezdni mieli piłkę setową. A potem rozpoczęła się emocjonująca gra na przewagi. Goście nie wykorzystali kolejnej szansy na wygranie odsłony, zaś gospodarze skończyli po czwartej piłce i tym samy To ich nie zadowoliło. Poszli za ciosem W końcowych fragmentach zdominowali rywali. Objęli prowadzenie 23:19 i nie zaprzepaścili szansy. Zdobyli komplet punktów. Teraz GKS patrzy w górę, bo otworzyła się spora szansa gry w play offach. Oczywiście droga jest jeszcze daleka.

MVP: Tomas Rousseaux

GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:0 (28:26, 31:29,25:21)

 

HOKEJ

hokej.net – Pełna pula dla katowiczan. Zabójcze 40 sekund!

W bardzo dobrych humorach wracają z grodu Kopernika hokeiści GKS-u Katowice. W meczu 35. kolejki Polskiej Hokej Ligi podopieczni Jacka Płachty pokonali KH Energę Toruń 6:3, a trzy gole hokeiści GieKSy zdobyli w 40 sekund!

Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli torunianie i w sumie jedynie w pierwsza tercji zaprezentowali się z naprawdę solidnej strony. Strzelanie rozpoczął Mikałaj Syty, chwilę później Szymon Mularczyk wyrównał, a potem znów na prowadzenie wyszli gospodarze za sprawą Roberta Arraka. W pierwszej odsłonie spotkania KH Energa wyglądała naprawdę dobrze, stwarzała sobie wiele szans i mogła prowadzić wyżej.

Michalski, Fraszko, Eriksson, czyli zabójcze 40 sekund. Tak można by najkrócej opisać drugą tercję, a nawet cały mecz. Hokeiści GieKSy nie dość, że wyrównali, to jeszcze odskoczyli rywalom na dwie bramki, co jak się potem okazało pozwoliło im kontrolować przebieg spotkania. Jeszcze przed końcową syreną, Möldera pokonali Joona Monto i Mateusz Bepierszcz.

„Stalowe Pierniki” walczyły do samego końca. Kilka minut przed końcem Korczocha przedłużył nadzieje torunian, a chwilę później mogło już być 4:6. Po dłuższej wideoweryfikacji sędziowie uznali jednak, iż gol nie zostanie uznany, co spotkało się ze sporym niezadowoleniem wśród hokeistów z grodu Kopernika, a także kibiców.

KH Energa Toruń – GKS Katowice 3:6 (2:1, 0:3, 1:2)

 

GieKSa rozbiła Podhale! Miarka „na zero”

GKS Katowice, zgodnie z oczekiwaniami, wysoko pokonał Tauron Podhale Nowy Targ 8:0 w meczu 37. kolejki Polskiej Hokej Ligi. Spory udział w tym zwycięstwie mieli Marcin Kolusz i Miro-Pekka Saarelainen, którzy zdobyli po dwie bramki oraz Maciej Miarka. Młody golkiper rozegrał pierwsze spotkanie w tym sezonie i zachował w nim czyste konto!

Dla katowiczan był to spotkanie z gatunku tych, które po prostu trzeba wygrać i uniknąć w nim niepotrzebnych urazów. Ten cel udało się zrealizować.

Szkoleniowiec GieKSy Jacek Płachta w starciu z „Szarotkami” sprawdził też dyspozycję Macieja Miarki, zmiennika Johna Murraya. Dla 20-letniego golkipera był to pierwszy mecz w tym sezonie i zaprezentował się w nim z naprawdę dobrej strony. Zachował bowiem czyste konto i zaliczył kilka naprawdę dobrych interwencji. To, w jaki sposób obronił strzał i dobitkę Bartłomieja Neupauera mogło podobać się nawet najbardziej wybrednym kibicom.

Gospodarze szybko, bo już po 20 sekundach, rozwiązali worek z bramkami. Ładną indywidualną akcją popisał się Patryk Wronka, który zabrał się z krążkiem spod bandy, popędził na środek tercji aż w końcu uderzył z wysokości linii niebieskiej. Pracujący na bramkarzu rywali Marcin Kolusz sprytnie zmienił tor lotu krążka i zaskoczył Pawła Bizuba. Tym samym „Kolos” uczcił swoje 37. urodziny zdobyciem gola. Ba, strzelił go zespołowi, z którego przeszedł do GieKSy i w którym w przyszłym sezonie znów będzie występował.

Katowiczanie w pierwszej odsłonie zadali jeszcze dwa ciosy. Najpierw w ósmej minucie uderzenie Igora Smala skutecznie poprawił Mateusz Michalski, z kolei pod koniec tercji podopieczni Jacka Płachty zamienili na bramkę okres gry w przewadze. Ustawiony na lewym buliku Carl Hudson uderzył z nadgarstka i zaskoczył nowotarskiego golkipera.

Tuż po przerwie hokeiści GieKSy dołożyli czwartego gola, który pozwolił jej kontrolować przebieg spotkania. Na listę strzelców wpisał się Miro-Pekka Saarelainen, popisując się przy tym bardzo dobrym uderzeniem w długi róg.

Później spotkanie straciło na jakości. Katowiczanie spuścili z tonu, więc do końca drugiej odsłony wynik już się nie zmienił.

W trzeciej części gry katowiczanie wrócili na właściwe tory. Efekt? Cztery gole autorstwa Saarelainena, Lehtonena, Kolusza i Jakimienki. Najbardziej efektowne były te trafienia dwóch ostatnich. „Kolos” zwieńczył szybką wymianę podań, a rosyjski defensor po podaniu Patryka Wronki posłał gumę w samo okienko.

GKS Katowice – Tauron KH Podhale Nowy Targ 8:0 (3:0, 1:0, 4:0)

 

sportdziennik.com – Spalony na niebieskiej. Ułomny protokół

W ubiegłym tygodniu hokejowa centrala wprowadziła tzw. protokół COVID-19. Zgodnie z nim nie będzie można już odwoływać meczów z uwagi na zakażenia koronawirusem.

Zainfekowani hokeiści zostaną poddani izolacji, a kluby będą musiały radzić sobie w okrojonych składach. Każda z drużyn musi mieć do dyspozycji przynajmniej 10 zdrowych zawodników z pola oraz dwóch bramkarzy. Gdy klub się z tego nie wywiąże, zostanie ukarany walkowerem. Jeżeli natomiast dwa zespoły nie będą mogły rozegrać meczu, to zostanie orzeczony obustronny walkower. Jeżeli to przydarzy się w fazie play-off, dalej awansuje drużyna wyżej rozstawiona.

Nie powiem, że jestem oburzony tymi obostrzeniami, ale prezes PZHL Mirosław Minkina i jego świta znowu wykazali się refleksem szachisty. Przecież pandemia koronawirusa nie pojawiła się znienacka, żyjemy z nią od dawna, więc taki zapis powinien zostać poczyniony przed rozpoczęciem rozgrywek. Teraz zmienia się reguły w trakcie sezonu, co na pewno nie jest uczciwe i sprawiedliwe. Kilka zespołów, min. Ciarko Sanok, Re-Plast Unia Oświęcim, Tauron Podhale Nowy Targ, „wyczyściło się” przed decydującą fazą rozgrywek i śmieją się teraz innym w nos.

Kolejna wątpliwość to nakładanie walkowerów. Wynika z tego, że w innych zakładach pracy można pracownika wyrzucić za to, że ośmielił się zachorować! A kuriozalny jest już zapis o obustronnym walkowerze w fazie play off i ewentualnym awansie zespołu wyżej rozstawionego po fazie zasadniczej! To „kwiatek” porównywalny do tego, gdy mistrzowski tytuł przyznano GKS-owi Tychy, mimo nie dokończenia rozgrywek.

Jeżeli PZHL i PHL są tak stanowczy, to jak zamierzają egzekwować nowy regulamin rozgrywek ligowych? Przecież w drużynach mogą grać zawodnicy zakażeni, którzy przechodzą chorobę bezobjawowo. I mogą zarazić rywali. Przecież szczepionka nie gwarantuje „nietykalności”. Czy i kto będzie robił testy na obecność koronawirusa przed każdym meczem? Kto za nie zapłaci? Moim zdaniem koszty powinien ponosić organizator rozgrywek.

Surowym rygorom powinni być poddani także sędziowie i test przed każdym meczem musi być dla nich OBOWIĄZKOWY! A jeżeli nie będą „dyspozycyjni”, na oba zespoły zostanie nałożony obustronny walkower?!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek. 

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna Wideo

Stadion znowu eksplodował

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga