Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka Stadion

Wielosekcyjny przegląd doniesień mass mediów: W Katowicach bez niespodzianki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

Piłkarki i piłkarze zakończyli rundę jesienną sezonu 2020/21. Trwa przerwa zimowa – do treningów drużyny wrócą w styczniu. Został ogłoszony przetarg na budowę nowego stadionu miejskiego, na którym mecze będzie rozgrywać GieKSa.

Siatkarze w ostatnim ligowym spotkaniu 2020 roku pokonali u siebie MKS Będzin 3:1. Drużyna w czternastu spotkaniach zdobyła dwadzieścia sześć punktów i zajmuje piąte miejsce w tabeli. Następne spotkanie siatkarze rozegrają już w Nowym Roku 03 stycznia, z PGE Skrą Bełchatów, w Katowicach. W Polskiej Hokej Lidze trwa przerwa świąteczno–noworoczna. Korzystając z przerwy, hokeiści rozegrali sparing z Unią Oświęcim, w którym przegrali 0:3. PHL wróci na lodowiska 05 stycznia 2021 roku.

 

PIŁKA NOŻNA

dziennikzachodni.pl – Katowice ogłosiły przetarg na wybór wykonawcy nowego Stadionu Miejskiego

Urząd Miasta Katowice ogłosił dziś przetarg na budowę Stadionu Miejskiego w tym mieście. Pierwsza łopata ma zostać wbita na terenie u zbiegu ulic Bocheńskiego, Upadowej, Załęskiej Hałdy w przyszłym roku, a wykonawca robót budowlanych będzie miał 36 miesięcy na ukończenie I etapu inwestycji, która ma służyć głównie klubowi GKS Katowice. W tym czasie ma powstać Kompleks sportowy składający się ze stadionu piłkarskiego dla prawie 15 tys. widzów, hali siatkarskiej dla prawie 3 tys. widzów oraz zaplecza treningowego z dwoma boiskami.

[…] Kompleks sportowy za Załęskiej Hałdzie z obiektem piłkarskim, halą do siatkówki, koszykówki i piłki ręcznej oraz treningowymi boiskami piłkarskimi będzie największą inwestycją sportową realizowaną w Katowicach. Dzisiaj opublikowano przetarg na wykonawcę prac budowlanych, który „pierwszą łopatę” powinien wbić w przyszłym roku.

Kompleks sportowy będzie zlokalizowany w pobliżu autostrady A4 – u zbiegu ul. Upadowej, Załęskiej Hałdy i Bocheńskiego. W tym roku miasto Katowice w wyniku przetargu zakupiło działkę za kwotę 302 tys. zł, złożono wnioski o pozwolenie na budowę, a także zakończono ważny proces projektowania inwestycji. Za projekt kompleksu sportowego odpowiada firma RS Architekci. W skład kompleksu wejdą m.in. stadion piłkarski z 14893 krzesełkami oraz hala do siatkówki mogąca jednorazowo gościć 2792 widzów.

 

sportdziennik.com – Jest przetarg na stadion dla GieKSy!

Włodarze Katowic wywiązali się z danego kibicom słowa. W drugiej połowie 2021 roku ma zostać wbita pierwsza łopata pod budowę kompleksu sportowego w rejonie autostrady A4. […] Tym samym włodarze miasta dochowali danego słowa, bo wielokrotnie zapowiadali w ostatnich miesiącach, że przetarg zostanie rozpisany do końca tego roku. Można było w to wątpić. Powodów było bez liku – spór z projektującą obiekt firmą RS Architekci, wymóg wykupu działki od Spółki Restrukturyzacji Kopalń, odmowa udzielenia kredytu przez Bank Rozwoju Rady Europy, konieczność wyrażenia przez radnych zgody na emisję 150-milionowych obligacji… Na szturmującej samorządowe budżety pandemii skończywszy. Póki co – z mozołem, ale jednak – ta wielka inwestycja zmierza we właściwą stronę.

[…] Koszt realizacji tej inwestycji przewiduje się na niecałe 187 mln zł netto (230 mln zł brutto).

Otwarcie kopert z ofertami od potencjalnych wykonawców nastąpi 11 marca o godz. 9.00. Wszyscy chętni wykonawcy muszą wpłacić 5,2 mln zł wadium, wykazać obrót roczny w ostatnich 3 latach nie mniejszy niż 175 mln zł, dysponować środkami rzędu 20 mln zł albo takową zdolnością kredytową oraz poświadczyć, iż w ostatnich 5 latach realizował inwestycję o wartości nie mniejszej niż 70 mln zł brutto.

Przy wyborze ofert na ocenę w 60 procentach składać się będzie cena, w 20 procentach – doświadczenie osoby wyznaczonej jako przedstawiciel wykonawcy oraz w 20 procentach – doświadczenie osób wyznaczonych do realizacji zamówienia.

W przypadku tak dużego przetargu należy zakładać, że od momentu otwarcia kopert do finalnego podpisania umowy z wykonawcą może minąć dobrych kilka miesięcy, zapewne pojawią się odwołania…

[…] Od dnia podpisania umowy, wykonawca będzie miał 36 miesięcy na zbudowanie kompleksu. W ramach kontraktu zobowiąże się też do udzielenia minimum 60-miesięcznej gwarancji, począwszy od daty odbioru wszystkich prac budowlanych, co ma nastąpić w drugiej połowie 2024 roku.

Kompleks sportowy będzie budowany ze środków własnych miasta oraz obligacji.

W 2021 roku zapisano na tę inwestycję 22,1 mln (7,1 ze środków własnych, 15 mln z obligacji), w 2022 – 76 mln (10,7+66), w 2023 – 77,7 mln zł (8,7+69) zaś w 2024 – 60,9 mln (tylko środki własne).

Stadion, hala i 2 boiska treningowe będą realizacją I etapu budowy kompleksu.

Etap nr 2 obejmuje głównie 4 boiska treningowe i infrastrukturę towarzyszącą, póki co zrezygnowano z niego z przyczyn oszczędnościowych. To z kolei oznacza, że nawet gdy nowy stadion będzie już stał, nie zgaśnie piłkarskie życie przy Bukowej, gdzie nadal egzystować będzie mogła m.in. akademia GieKSy.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – W Katowicach bez niespodzianki

Nad będzinianami zbierają się coraz ciemniejsze chmury. Co prawda nikt specjalnie nie spodziewał się zdobycia przez nich punktów w Katowicach, ale trzeci set wlał w serca zawodników i kibiców MKS-u nadzieję, że ten rok nie zakończy się meczem bez punktów i coraz pewniejszym urządzaniem się na ostatnim miejscu w tabeli. Katowiczanie nie stracili jednak czujności i czwartym setem zamknęli mecz, zgarniając komplet oczek.

[…] MVP: Miłosz Zniszczoł

GKS Katowice – MKS Będzin 3:1 (25:21, 25:19, 24:26, 25:22)

 

plusliga.pl – GKS Katowice – MKS Będzin 3:1

[…] Gospodarze zdobyli kolejne cenne punkty i w dobrych nastrojach mogą uda się na święta. Po tym zwycięstwie awansowali na piąte miejsce w tabeli.

[…] W pierwszym secie równo było do stanu 10:10. Od tego momentu katowiczanie zaczęli uzyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę i po kontrze prowadzili 18:13. Będzinianie ze swoim asem Faryną dwoili się i troili, ale odmienić losów partii nie potrafili. Po dwóch asach tego ostatniego było tylko 23:21, ale następna jego zagrywka wylądowała na aucie. W następnej akcji Kwasowski zakończył seta.

Obraz gry nie zmienił się w drugim secie. GKS dalej grał dobrze i skutecznie. Gospodarze wykorzystywali błędy siatkarzy MKS-u. Prowadzili m.in. 10:7 i 16:13. Po akcji Nowakowskiego i zagrywce Santany w siatkę katowiczanie byli już pewni co najmniej punktu w tym spotkaniu.

W obu ekipach doszło do zmian w szóstkach na trzeciego seta. Do pewnego momentu wydawało się, że będzie tak, jak w dwóch poprzednich setach, ale Rafał Faryna zagrał trzy asy z rzędu (8:10) i katowiczanom trzeba było wracać do pełnej mobilizacji. Goście nie odpuszczali.Końcówka seta stała pod znakiem challenge’ów i nerwowości po stronie GKS-u. W grze na przewagi znów kluczowa okazał się serwis gości; partię zakończył Bobrowski asem.

Początek czwartej partii to punktowe serwisy Zniszczoła i Buchowskiego (4:1, 6:2). Goście walczyli, ale GKS również nie odpuszczał i prowadził 13:9, a następnie starał się pilnować tej przewagi. Jednak po bloku na do tej pory świetnie grającym Jaroszu było już tylko 22:21. Jednak podopieczni trenera Grzegorza Słabego wykrzesali jeszcze siły na finisz i dwie wygrane wideoweryfikacje sprawiły, że zakończyli rok trzema punktami!

 

HOKEJ

hokej.net – Zwycięstwo Unii i czyste konto Saundersa

Hokeiści Re-Plast Unii Oświęcim wygrali swój drugi grudniowy sparing. Biało-niebiescy pokonali na wyjeździe GKS Katowice 3:0.

Hokeiści Re-Plast Unii Oświęcim wygrali swój drugi grudniowy mecz sparingowy. Biało-niebiescy pokonali na wyjeździe GKS Katowice 3:0, a ze znakomitej strony zaprezentował się Clarke Saunders, który obronił 49 strzałów.

Kanadyjski golkiper był jak skała, a swoją dobrą postawą nawiązał do najlepszych występów z poprzedniego sezonu. Po jego skutecznych interwencjach Jesse Rohtla, Jyri Marttinen, Mikael Kuronen, Grzegorz Pasiut i Patryk Krężołek mogli tylko pokręcić głową.

Biało-niebiescy rozpoczęli mecz z wysokiego „C”. Już w 25. sekundzie worek z bramkami rozwiązał Luka Kalan, który odwrócił się z krążkiem i od razu wypalił z nadgarstka. Juraj Šimboch nie zdążył ze skuteczną interwencją.

W 14. minucie na 2:0 podwyższył Gregor Koblar, który podczas gry w przewadze – sprytnie dostawił łopatkę kija do zagrania Bretta McKenziego.

Trzeba przyznać, że „power play” był mocną stroną oświęcimian w tym spotkaniu. Na początku drugiej tercji podopieczni Kevina Constantine’a znów zamienili okres gry w przewadze na gola. Tym razem z linii niebieskiej przymierzył Peter Bezuška, a pracujący na bramkarzu rywali Aleksiej Trandin przekierował gumę do bramki.

Katowiczanie szukali gola, ale Clarke Saunders nie dał się pokonać. Jego koledzy z kola przetrzymali trzy okresy gry w osłabieniu. W tym elemencie radzą sobie coraz lepiej.

W ekipie Re-Plast Unii Oświęcim – w porównaniu do ostatniego sparingu z GKS-em Tychy – nie wystąpili Miroslav Zaťko i Ryan Glenn. Obaj z powodu ważnych spraw rodzinnych. Zabrakło też Martina Przygodzkiego, kontuzjowanego Jakuba Wanackiego oraz wracającego po urazie Klemena Pretnara.

Trener Andriej Parfionow nie mógł skorzystać z usług Dariusza Wanata, Mikołaja Łopuskiego i Dominika Nahunki.

GKS Katowice – Re-Plast Unia Oświęcim 0:3 (0:2, 0:1, 0:0)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga