Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: Wystawieni do wiatru
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Piłkarze GieKSy wygrali z Zagłębiem Sosnowiec w czwartej kolejce Fortuna I Ligi, 3:1. Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. Piłkarki w ramach przygotowań do nowego sezonu rozegrały mecz sparingowy z TS ROW-em Rybnik, Nasza drużyna wygrała 6:1 (5:1). Był to ostatni test-mecz przed startem rozgrywek. Bramkarka GKS-u Kinga Seweryn otrzymała powołanie na zgrupowanie Goalkeeper PRO.
Siatkarze wrócili do treningów, za wyjątkiem Micah Ma’a, który chce rozwiązać kontrakt. W ubiegłym tygodniu hokeiści rozpoczęli przygotowania do sezonu 2022/23.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – 10 młodych bramkarek powołanych na zgrupowanie Goalkeeper PRO
Polski Związek Piłki Nożnej opublikował listę bramkarek powołanych na zgrupowanie Goalkeeper PRO. Stawi się na nim dziesięć utalentowanych zawodniczek.
Konsultacja szkoleniowa potrwa od 15 do 17 sierpnia w Siedlcach. Projekt ten jest cyklicznie realizowany już od trzech lat. Ma na celu rozwój utalentowanych bramkarek, które zyskują możliwość specjalistycznego treningu skupionego na ich pozycji. W treningach nie biorą bowiem udziału zawodniczki z pola, a same bramkarki.
Na najbliższe zgrupowanie Goalkeeper PRO powołanych zostało dziesięć młodych piłkarek. Sześć z nich reprezentuje na co dzień kluby Ekstraligi, natomiast cztery pozostałe szkolą się w ekipach z niższych szczebli. Najbardziej znaną kibicom uczestniczką zbliżających się treningów jest Kinga Seweryn. Bramkarka GKS-u Katowice może się już pochwalić bowiem dwunastoma występami na najwyższym ligowym szczeblu. Osiem z nich zanotowała będąc na wypożyczeniu w ROW-ie Rybnik. Co ciekawe, na najbliższej konsultacji szkoleniowej w Siedlcach stawią się aż dwie piłkarki reprezentujące Śląsk Wrocław – Natalia Skiba oraz Hanna Wieczerzak.
SIATKÓWKA
siatka.org – Grzegorz Słaby: zaczynamy ten okres, który jest najtrudniejszy
GKS Katowice rozpoczął przygotowania do nowego sezonu PlusLigi. Zespół spotkał się prawie w komplecie. – Czekaliśmy, żeby się spotkać na pierwszych zajęciach w hali. Zaczynamy ten okres pracy, który moim zdaniem jest najtrudniejszy dla wszystkich. Treningi będą objętościowo spore, do tego dwa razy dziennie i przed nami sporo pracy – opowiedział o pierwszych dniach przygotowań szkoleniowiec katowiczan Grzegorz Słaby.
PlusLiga swój sezon rozpocznie na początku października i już teraz większość klubów zaczęła przygotowania do zbliżających się rozgrywek.
– Czekaliśmy, żeby się spotkać na pierwszych zajęciach w hali. Zaczynamy ten okres pracy, który moim zdaniem jest najtrudniejszy dla wszystkich. Treningi będą objętościowo spore, do tego dwa razy dziennie i przed nami sporo pracy – zapowiedział trener GKS-u Grzegorz Słaby.
Jego zespół w poprzednich rozgrywkach awansował do fazy play-off PlusLigi, co było sporym sukcesem. – Przygotowania będą podobne do poprzednich, które jak pokazał sezon PlusLigi, okazały się owocne. Cały czas próbujemy coś udoskonalać, dodawać coś nowego, żeby ten trening był urozmaicony – mówił szkoleniowiec, który poprowadzi GKS w kolejnych rozgrywkach PlusLigi.
To dopiero pierwszy tydzień przygotowań, w który siatkarze wchodzą spokojnie, a przed startem nowego sezonu GKS zagra między innymi w PreZero Grand Prix PLS, a w końcowym etapie przedsezonowych treningów z pewnością rozegra kilka meczów kontrolnych. – W najbliższych dniach będziemy pracować dwa razy dziennie, w siłowni i w hali. Większość tych pierwszych treningów odbywa się bez skakania, będziemy stopniowo zwiększać obciążenia i dążyć do tego, żeby przygotować zespół do treningów w szóstkach – zapowiedział Grzegorz Słaby.
Bartosz Mariański: mamy tutaj speców od siatkówki plażowej
Siatkarze GKS-u Katowice rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu PlusLigi. Zanim jednak rozpoczną rywalizację w hali, czeka ich udział w turnieju siatkówki plażowej PreZero Grand Prix. – Myślę, że jedziemy się przede wszystkim dobrze bawić i nic sobie nie zrobić – mówi Bartosz Mariański.
– Myślę, że te rozgrywki przypominają bardziej grę w hali, bo zasady są halowe jakby nie patrzeć. Można odbijać palcami, kiwać piłkę, więc myślę, że zasady obowiązują halowe. Ale po tym podłożu, po piasku też trzeba się umieć poruszać i myślę, że nie każdy to potrafi. Mamy tutaj speców od siatkówki plażowej i jedziemy w fajnych nastrojach – dodał zawodnik.
Bartosz Mariański przyznał, że w turnieju PreZero Grand Prix chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę, ale nie ukrywał, że zwycięstwa też będą ważne, bo budują dobrą stronę mentalną zespołu.
GKS Katowice rozpocznie rywalizację w turnieju w Krakowie od meczu z Cerrad Enea Czarnymi Radom. Początek spotkania zaplanowano na 11 sierpnia na godzinę 12:45.
sportdziennik.com – Wystawieni do wiatru
Micah Ma’a ma ważny kontrakt z katowickim klubem, ale na treningi się nie stawił. Chce bowiem grać w Turcji.
Katowiczanie rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu. W pierwszych zajęciach bierze udział większość zawodników. Brakuje tylko Micaha Ma’a i nie wiadomo czy w ogóle dalej będzie występował w GieKSie. Amerykański rozgrywający zapragnął bowiem przenieść się do Turcji. Mimo obowiązującej umowy podpisał kolejny kontrakt z jednym z tamtejszych klubów, stawiając swojego dotychczasowego pracodawcę w fatalnej sytuacji.
„Dnia 20 maja 2022 agent Micaha Ma’a poinformował GKS Katowice o chęci rozwiązania kontraktu Zawodnika, obejmującego sezon 2022/2023. Mimo trudnego momentu na rynku transferowym i braku dostępnych alternatyw Klub podjął rozmowy z Zawodnikiem na temat rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Zawodnik nie przystał na ofertę Klubu, z kolei GKS Katowice nie mógł zaakceptować propozycji Zawodnika, która narażałaby Klub na poważne straty finansowe, sportowe i wizerunkowe. W związku z tym Klub poinformował Zawodnika, że kontrakt na sezon 2022/2023 pozostaje w mocy” – czytamy (pisownia oryginalna) w specjalnym oświadczeniu klubu.
Mimo tych argumentów siatkarz, mający za sobą występy w reprezentacji USA, 31 maja przysłał do GKS mail z informacją, że rozwiązuje umowę „ze względu na nieuzasadnione zachowanie klubu”. Katowiczanie nie przyjęli jego wypowiedzenia. „Z uwagi, że nie zaistniała żadna z przesłanek zawartych w kontrakcie umożliwiających rozwiązanie umowy przez Zawodnika, spółka GKS GieKSa Katowice S.A. oświadczyła Zawodnikowi, że wypowiedzenie przez niego umowy nie wywołuje skutku prawnego i umowa zawarta 1 sierpnia 2021 roku pozostaje w mocy” – odpisali.
Działacze katowickiego klubu nie kryją oburzenia postawą Amerykanina i zamierzają walczyć o swoje. Poinformowali o zdarzeniu Międzynarodową Federację Siatkówki (FIVB), Polski Związek Piłki Siatkowej oraz Polską Ligę Siatkówki.
„Mimo wezwań do stawienia się na rozpoczęcie przygotowań Micah Ma’a nie pojawił się w Katowicach i poinformował Klub o braku woli wznowienia treningów z naszym zespołem. Tym samym GKS GieKSa Katowice S.A. nie miała innego wyjścia, jak rozpocząć procedury dyscyplinarne wobec Zawodnika przewidziane w regulacjach PLS S.A. i FIVB. Stosowne dokumenty zostały już wysłane i czekają na rozpatrzenie.
Nasz Klub pozostaje na stanowisku, że wiąże go ważny kontrakt z Micahem Ma’a i oczekuje jego przyjazdu w najbliższych dniach. Aby zagwarantować odpowiedni poziom sportowy drużyny i właściwą jakość przygotowań do nadchodzącego sezonu, Klub 1 sierpnia rozpoczął poszukiwania zawodnika celem uzupełnienia składu” – poinformowali działacze.
Postępowanie Amerykanina postawiło GKS w bardzo trudnym położeniu. Klub stracił jednego z czołowych swoich graczy, a do tego na kluczowej pozycji. Ma’a bowiem należał do najlepszych rozgrywających Plus Ligi. Wystąpił w 29 spotkaniach, w których wywalczył 104 punkty, co na rozgrywającego jest więcej niż przyzwoitym wynikiem. Jego atutem jest też zagrywka, o czym świadczy 30 asów. Szybkie znalezienie następcy będzie piekielnie trudne, bo obecnie na rynku nie ma wyboru. Większość klasowych siatkarzy ma już bowiem podpisane umowy z klubami.
Niestety, katowiczanie w walce o sprawiedliwość wydają się być na straconej pozycji. Świadczą o tym przykłady innych polskich klubów. Z podobnymi problemami kilka lat temu zmagał się Jastrzębski Węgiel, konkretnie z Francuzem Kevinem Tillie oraz Słoweńcem Tine Urnautem. Pierwszy wolał skorzystać z intratnej propozycji z Chin, Urnaut z kolei wybrał Zenit St. Petersburg. W tym drugim przypadku jastrzębianie przynajmniej nie byli stratni finansowo, bo rosyjski klub wykupił transfer.
– To nie jest pierwszy taki przypadek w polskiej lidze, ani w naszym klubie. Możemy sobie po swojemu sprawę komentować, ale regulaminy światowej i europejskiej federacji dopuszczają takie możliwości. Chronią interesy zawodnika, kluby nie mają żadnych szans. To bardzo zły trend, ale musimy sobie poradzić – denerwował się wtedy Adam Gogol, prezes Jastrzębskiego Węgla.
Mimo podpisanych kontraktów w taki sposób zawodników traciły też Asseco Resovia (John Gordon Perrin) oraz PGE Skra Bełchatów (Taylor Sander).
HOKEJ
sportdziennik.com – Spod bandy. Mistrzowie na lodzie
Hokeiści GKS-u Katowice mają przed sobą debiut w Hokejowej Lidze Mistrzów (CHL) i walkę o obronę mistrzowskiej korony.
Wczoraj zgodnie z tradycją, na lodowisku „Jantor” w Katowicach-Janowie, rozpoczęli przygotowania specjalistyczne. Na zajęciach pojawiło się 23 zawodników, w tym nowe twarze: Japończyk Shigeki Hitosato, Fin Niko Mikkola oraz dwaj Szwedzi Christian Blomqvist i Hampus Olsson. Kadra zespołu nie została jeszcze zamknięta i działacze rozglądają się za zagranicznymi zawodnikami. Zajęcia na tafli oraz w siłowni będą uzupełniane meczami kontrolnymi z czołowymi zespołami ekstraligi. Pierwszy przewidziano 10 sierpnia z Comarch Cracovią na wyjeździe, ale w planie jest jeszcze 5 sparingów. 1 i 3 września GieKSa rozegra na „Jantorze” pierwsze spotkania w CHL, ze szwedzkim Roegle BK oraz szwajcarskim Lions Zurych.
Awizowany wcześniej Amerykanin Devin Penzeca, przebywający na testach, opuścił już Katowice i – podobno – przeniósł się do Nowego Targu, by ewentualnie „załapać” się do „Szarotek”. Natomiast hokeiści GKS-u do „Satelity” wrócą dopiero na koniec września, bo dopiero wtedy lodowisko zostanie zamrożone. Katowiccy hokeiści znów są więc skazani na tułaczkę, ale to nie nowina…
[…] Działacze związkowi ulegli presji opinii środowiska i postanowili powołać Komisję Dyscyplinarną, która będzie organem doradczym dla szefowej Polskiej Hokej Ligi, Marty Zawadzkiej. W skład komisji weszli: Przemysław Kępa (przewodniczący), były sędzia liniowy i główny, a także byli reprezentanci kraju: Tomasz Jaworski (członek zarządu PZHL), Waldemar Klisiak, Artur Ślusarczyk oraz Krzysztof Zapała. To oni mają analizować kontrowersyjne zdarzenia, których podczas meczów ligowych nie brakuje. Ich stanowisko zapewne będzie miarodajne, wszak wszyscy mają za sobą bogate doświadczenie, zaś jej szef nieraz miał okazję orzekać w spornych sytuacjach.
hokej.net – Fraszko: Mam nadzieję, że stworzymy drużynę, która będzie jeszcze lepsza
Hokeiści GKS-u Katowice w poniedziałek powrócili do wspólnych zajęć, które odbywają się na tafli „Jantoru”. Katowiczanie przeszli testy medyczne i rozpoczęli przygotowania do sezonu.
– Przerwa była niby długa, ale jednak krótka. Szybko to zleciało, ale fajnie, że już trenujemy praktycznie w pełnym składzie. Tak, że nic tylko cieszyć się i trenować – przyznał Bartosz Fraszko.
Na zajęciach pojawili się wszyscy świeżo pozyskani gracze, a więc fiński obrońca Niko Mikkola, szwedzcy napastnicy Christian Blomqvist i Hampus Olsson oraz pierwszy Japończyk w historii GieKSy Shigeki Hitosato.
– W naszej kadrze zostało wielu chłopaków z poprzedniego sezonu. Fajnie, bo już się znamy, ale mam nadzieję, że nowi zawodnicy szybko się zaaklimatyzują i stworzymy drużynę, która będzie jeszcze lepsza niż ta z zeszłego sezonu – zaznaczył „Fracho”.
Wcześniej podopieczni Jacka Płachty trenowali indywidualnie według specjalnie przygotowanych rozpisek. Dziś najpierw przeszli testy kondycyjne, a później odbyli zajęcia na lodzie.
– Ten tydzień zaczęliśmy testami, w zeszłym tygodniu mieliśmy treningi dla chętnych, dużo chłopaków było, a dzisiaj jeden trening i zaczynamy tą ciężką pracę – wyjawił 26-latek.
Przypomnijmy, że katowiczanie zagrają także w Hokejowej Lidze Mistrzów, gdzie w grupie D zmierzą się z Rögle Ängelholm, Zürich Lions oraz AV19 Székesfehérvár.
– Narazie jeszcze tego nie czuję, ale myślę, że gdy już poczuję tę atmosferę meczową, to ten dreszczyk emocji się pojawi – zakończył.
Maciaś pod lupą mistrza Polski
Kacper Maciaś po przygodzie z hokejem juniorskim w Czechach postanowił poszukać klubu w Polsce. Aktualnie przebywa na testach w ekipie GKS-u Katowice.
Wychowanek nowotarskiego Podhala w dość młodym wieku wyjechał do Ostrawy, aby szkolić się w Porubie. Tam też występował aż do poprzedniego sezonu.
Ofensywnie usposobiony obrońca w minionym sezonie rozegrał 43 spotkania, zdobywając w nich 21 punktów za 7 bramek i 14 asyst. Na ławce kar spędził 53 minuty, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +1.
Wystąpił także na Mistrzostwach Świata U20 Dywizji IB, podczas których w 5 meczach zanotował 1 asystę.
W rozmowie z nami w ramach serii „Młodzi za granicą” przyznał jednak, że nie zamierza kontynuować swojej kariery w Czechach i poszukuje klubu w Polsce. Dzisiaj już wiemy, że obecnie przebywa na testach w zespole mistrza Polski GKS-u Katowice.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Kibice Piłka nożna Wideo
Stadion znowu eksplodował
W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.
Piłka nożna
Oceny za wyszarpanie z Cracovią
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.
Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.
Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.
Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.
Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.
Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.
Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.
Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.
Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.
Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.
Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.
Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.
Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.
Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.
Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.
Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.
Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.

Najnowsze komentarze