Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Rafał Górak: „Może przyda nam się trochę opamiętania”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

W związku z zagrożeniem epidemicznym rozgrywki ligowe naszych drużyn piłkarskich i siatkarskiej zostały zawieszone. W Polskiej Hokej Lidze z tego samego powodu, zakończono rozgrywki i na podstawie regulaminu przyznać miejsca medalowe.

 

PIŁKA NOŻNA

laczynaspilka.pl – Komunikat Polskiego Związku Piłki Nożnej

W czwartek, 12 marca 2020 roku, w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Zarządu PZPN, mające na celu podjęcie uchwały w sprawie zasad postępowania na wypadek braku możliwości rozgrywania oficjalnych meczów piłkarskich na terytorium RP w sezonie 2019/2020 w związku z decyzją organów państwowych.

W związku z aktualną sytuacją związaną z rozprzestrzeniającym się koronawirusem COVID-19 i zagrożeniem epidemiologicznym na terytorium Polski, na  podstawie art. 36 § 1 pkt 10) Statutu PZPN postanawia się, co następuje:

Art. 1

1. Mecze Totolotek Pucharu Polski na szczeblu centralnym, PKO BP Ekstraklasy, Fortuna 1. Ligi i drugiej ligi będą rozgrywane zgodnie z terminarzem rozgrywek.

2. Rozgrywki III ligi i pozostałych klas rozgrywkowych piłki nożnej i Futsalu, kobiet i mężczyzn, wszystkich kategorii wiekowych zostają zawieszone do dnia 29 marca 2020 r. włącznie.

Art. 2

1. W sytuacji, gdy decyzja właściwych władz administracyjnych skutkować będzie brakiem możliwości rozgrywania oficjalnych meczów piłkarskich na terytorium Polski lub części jej terytorium, rozgrywki mogą zostać  zakończone pomimo nierozegrania wszystkich zaplanowanych meczów, na podstawie decyzji Zarządu PZPN, Komisji ds. Nagłych PZPN lub Zarządów Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej.

2. W sytuacji, o której mowa w ust. 1:

1) Jako kolejność drużyn w końcowej tabeli rozgrywek sezonu 2019/2020 przyjmuje się kolejność drużyn w tabeli po ostatniej rozegranej kolejce rozgrywek.

2) Za ostatnią rozegraną kolejkę rozgrywek przyjmuję się tę, w ramach której zostały rozegrane wszystkie zaplanowane mecze lub w sytuacji nierozegrania pojedynczych meczów zostały one zweryfikowane, zgodnie z postanowieniami regulaminów rozgrywek lub Uchwały nr IX/140 z dnia 3 i 7 lipca 2008 roku Zarządu PZPN w sprawie organizacji rozgrywek w piłkę nożną.

3) W przypadku, gdy regulamin danych rozgrywek przewiduje rozegranie meczów barażowych o awans do rozgrywek wyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 2020/2021, awans do tej klasy uzyskają:

a) w sytuacji, gdy mecze barażowe miały być rozgrywane pomiędzy klubami tej samej klasy, klub/y zajmujący najwyższe miejsce w końcowej tabeli rozgrywek spośród klubów uprawnionych do udziału w meczach barażowych, o ile otrzyma licencję uprawniającą do udziału w rozgrywkach klasy wyższej w sezonie 2020/2021;

b) w sytuacji, gdy mecze barażowe miały być rozgrywane pomiędzy klubami różnych klas, klub/y wyższej klasy rozgrywkowej, o ile otrzyma licencję uprawniającą do udziału w rozgrywkach klasy wyższej w sezonie 2020/2021.

4) W sytuacji, gdy kluby o których mowa w pkt 3 nie otrzymają licencji uprawniającej do udziału w rozgrywkach klasy wyższej w sezonie 2020/2021, zastosowanie będą miały odpowiednie postanowienia Uchwały nr XII/183 z dnia 6 grudnia 2019 roku Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie zasad uzupełniania klas rozgrywkowych.

3. Upoważnia się Wojewódzkie Związki Piłki Nożnej do zastosowania innych zasad niż wymienione w ust. 2 pkt 3 w prowadzonych przez siebie rozgrywkach.

Art. 3

1) W sytuacji, gdy decyzja właściwych władz administracyjnych skutkująca wcześniej brakiem możliwości rozgrywania oficjalnych meczów piłkarskich na terytorium Polski lub części jej terytorium zostanie uchylona, cofnięta lub w jakikolwiek inny sposób utraci swoją moc, obowiązującą:

a) organy prowadzące rozgrywki, w miarę możliwości, ustalą obligatoryjne nowe terminy rozegrania zaległych kolejek rozgrywek, przy czym nie mogą one przypadać później niż termin ostatniej kolejki, wynikający z przyjętego na sezon 2019/2020 ramowego terminarza rozgrywek;

b) organy prowadzące rozgrywki mogą swobodnie ustalać nowe terminy rozegrania zaległych kolejek, tj. również poza terminami sobota/niedziela;

c) w sytuacji, gdy liczba zaległych kolejek uniemożliwiałaby rozegranie ich wszystkich przed terminem ostatniej kolejki wynikającym z przyjętego na sezon 2019/2020 ramowego terminarza rozgrywek, rozegrana zostanie tylko określona liczba zaległych kolejek bez konieczności rozgrywania meczów barażowych;

d) w pierwszej kolejności zostaną ustalone terminy zaległych kolejek, które w ramowym terminarzu rozgrywek zostały zaplanowane jako wcześniejsze, natomiast pozostałe zalegle kolejki nie zostaną rozegrane.

2) Dopuszcza się możliwość przedłużenia rozgrywek PKO BP Ekstraklasy, przez organ prowadzący, do dnia 24 maja 2020 roku.

3) W przypadku braku możliwości rozegrania wszystkich zaległych kolejek, zastosowanie będą miały postanowienia Art. 2 ust. 2.

4) Upoważnia się Wojewódzkie Związki Piłki Nożnej do zastosowania innych zasad niż wymienione w ust. 1 w prowadzonych przez siebie rozgrywkach z zastrzeżeniem, iż muszą być one zakończone do dnia 30 czerwca 2020 roku.

Art. 4

Upoważnia się Komisję ds. Nagłych PZPN do podejmowania bieżących decyzji w pilnych sprawach z zakresu oficjalnych rozgrywek piłkarskich na terytorium RP, w tym w szczególności rozgrywek Totolotek Pucharu Polski na szczeblu centralnym, wynikających z aktualnej sytuacji związanej z rozprzestrzeniającym się koronawirusem COVID-19 i zagrożeniem epidemiologicznym na terytorium Polski.

23. kolejka pierwszej i drugiej ligi odwołana

W nawiązaniu do wczorajszej decyzji Zarządu PZPN w zakresie rozgrywania meczów Ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi zgodnie z terminarzem rozgrywek, Polski Związek Piłki Nożnej podkreśla, iż zdrowie zawodników i wszystkich uczestników rozgrywek zawsze było i jest dla PZPN najwyższą wartością.

Jednocześnie przypominamy, że umocowani formalnoprawnie reprezentanci środowisk klubów Ekstraklasy, pierwszej i drugiej ligi podczas czwartkowego (12 marca) posiedzenia Zarządu PZPN, opowiedzieli się za kontynuowaniem rozgrywek zgodnie z terminarzami. Tym samym wyrażamy szczere zdziwienie i zaniepokojenie nagłą zmianą stanowiska przez dużą część klubów drugiej ligi, dotyczącą omawianego problemu, jednocześnie w najmniejszym stopniu nie bagatelizując sprawy.

W związku z powyższym, mając na uwadze zdrowie uczestników wszystkich ligowych meczów i stanowisko klubów informujemy, że mecze 23. kolejki pierwszej oraz drugiej ligi zostają odwołane i odbędą się w najbliższym możliwym terminie.

Odwołano mecze 24. i 25. kolejki w Fortunie I lidze oraz II lidze

Mając na uwadze aktualną sytuację związaną z rozprzestrzeniającym się koronawirusem COVID-19 i zagrożeniem epidemiologicznym na terytorium Polski, Departament Rozgrywek Krajowych PZPN informuje, że mecze 24. i 25. kolejki Fortuna I ligi oraz II ligi zostają odwołane i odbędą się w najbliższym możliwym terminie.

 

sportdziennik.com – GieKSa pisze do Bońka

Nikt nikogo nie może narażać na niebezpieczeństwo. Do diabła! – podnosi głos Rafał Górak, trener GKS-u Katowice, którego prezes Marek Szczerbowski zawnioskował wczoraj do PZPN o natychmiastowe zawieszenie II-ligowych rozgrywek.

Wczoraj krótko przed 16.00 katowicki klub opublikował pismo, podpisane przez prezesa Marka Szczerbowskiego, a zaadresowane do szefa PZPN Zbigniewa Bońka. „(…) W trosce o bezpieczeństwo i zdrowie uczestników imprez wnosimy o natychmiastowe zawieszenie rozgrywek II ligi piłkarskiej do odwołania. Uzasadnienie: Nadrzędną wartością ponad wszelkie inne, z naszego punktu widzenia jest bezpieczeństwo i zdrowie uczestników imprez w tej szczególnej sytuacji” – głosiła treść pisma, za które GieKSa zebrała pochwały od kibiców. Nie tylko swoich.

[…] Zawieszone zostały też treningi Akademii Młoda GieKSa.

Wczoraj po południu MOSiR Katowice ogłosił, że od piątku aż do odwołania nieczynne będą zarządzane przezeń obiekty. Dla wielosekcyjnej GieKSy zrobiono oczywiście wyjątek.

– Siatkarze i piłkarze mają dostęp – dodaje Blaut.

 

sportslaski.pl – Rafał Górak: „Może przyda nam się trochę opamiętania”

– Mówię z pełnym przekonaniem i pewnością siebie, że zajmę się tym tematem kiedy będziemy zdrowi. Dzisiaj mnie to w ogóle nie interesuje, nie chcę się tym emocjonować – mówi trener GKS-u Katowice, Rafał Górak pytany o zawieszenie II-ligowych rozgrywek. Szkoleniowiec ekipy z Bukowej zwraca uwagę na to, że dziś wszyscy obywatele muszą wziąć odpowiedzialność za poradzenie sobie z walką o zdrowie narodu.

Łukasz Michalski: Jak wygląda plan treningowy GKS-u Katowice. Planujecie ćwiczyć w zespole, czy piłkarze dostaną indywidualne rozpiski swoich zajęć?

Rafał Górak: Odwołano nam 23. kolejkę i musieliśmy reagować. Wszyscy jesteśmy w Katowicach, najbliższe dni są dniami wolnymi. Sytuacja zmieniała się bardzo szybko, inna była gdy po raz ostatni rozchodziliśmy się do domów, inna jest teraz. Zalecenia premiera i ministra zdrowia dały jasny obraz tego co ma się dziać dalej. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że czeka nas prawdziwa kwarantanna i to jest dziś najważniejsze. Nie będziemy robić niczego pod prąd. Będziemy się starali dostosować do tego, co dotyczy każdego obywatela. Nie ma tu podziału na sportowców, dziennikarzy, prezesów czy jakiekolwiek inne funkcje.

Jest sposób, by w indywidualny sposób dyscyplinować zawodników i zaordynować im ćwiczenia pozwalające na podtrzymanie formy?

Staramy się być dobrej myśli, wierzymy, że wrócimy do rozgrywek. Nie analizujemy obecnej sytuacji w tabeli, dla nas rozgrywki są po prostu zawieszone. Musimy podejść do tematu bardzo poważnie, zadbać o rodziny. Zawodnicy są ze mną w stałym kontakcie, raportują na bieżąco czy u nich i ich bliskich wszystko jest w porządku. Nie wracamy do klubu, nie pracujemy w zespole. Do poniedziałku zawodnicy mają wolne, od wtorku postawimy na indywidualny trening w oparciu o to, co będziemy mogli robić jako obywatele.

Mówi pan o trwającej sytuacji w wymiarze ludzkim i obywatelskim. Tymczasem gdy GKS Katowice zainicjował protest przeciwko rozgrywaniu zaplanowanych na weekend meczów, a później przyłączyły się do niego kolejne kluby pojawiły się głosy liczących się w polskiej piłce osób, sugerujące, że jest w tym element kunktatorstwa i wygody.

To szokujące, że ktoś takie może tezy formułować i brać je pod uwagę. Zapoznaliśmy się z uchwałą PZPN nie mając wcześniej żadnej informacji co do całego procesu jej podejmowania. Nikt nie pytał o zdanie prezesa, dyrektora sportowego, czy mnie jako trenera. Od początku się z tym nie zgadzaliśmy, dla nas sytuacja była jasna: bez względu na to, w którym miejscu jest dziś GKS Katowice, najważniejsze w tym momencie jest bezpieczeństwo i zdrowie zawodników. Dopóki to my w klubie będziemy odpowiedzialni za te kwestie nigdy nie będziemy się posiłkować żadną inną wartością!

Przyjmując wariant optymistyczny, mówiący o tym że w ciągu kilku tygodni jako społeczeństwo poradzimy sobie z epidemią koronawirusa, będzie trzeba przygotować zawodników na grę co trzy dni. Tymczasem przygotowanie fizyczne zawodników, które planowaliście z dużym wyprzedzeniem w czasie okresu zimowego, będzie zupełnie rozbite. Da się ten problem rozwiązać, bądź zniwelować?

To dziś jest najmniej istotne. Dziś trzeba się uporać z o wiele większym przeciwnikiem niż mecz, przygotowanie fizyczne, czy jakiekolwiek „widzi mi się”. Nic nie jest istotne, ani gra w piłkę, ani pisanie dobrych felietonów, ani kręcenie dobrych filmów, czy obowiązki korporacyjne. Wszystko schodzi na dalszy plan. Ważne jest tylko dobro narodowe naszej ojczyzny i całej populacji, której częścią jesteśmy. Tu trzeba się wykazać czymś ponadprzeciętnym. To egzamin dla całego społeczeństwa. Kwestie piłkarskie nie są teraz istotne. Obyśmy mogli wrócić do grania, obyśmy mogli cieszyć się rywalizacją, wygranymi meczami. Może przyda nam się trochę opamiętania, refleksji nad tym co przyziemne, a co ważne.

Tydzień temu rywalizowaliście na boisku czym emocjonowała się publiczność. W ciągu raptem kilku dni nastąpiły ogromne zmiany i szybkie przewartościowanie priorytetów?

Każda godzina tego kryzysu wywoływała w nas jako ludziach kolejne refleksje. Od początku miałem wrażenie, że skoro inne dyscypliny już zdążyły zrezygnować z dalszej rywalizacji, to my również powinniśmy podjąć ten krok. Nie jest jednak ważne, w którym momencie co pomyślałem. Nie jestem w tym wszystkim ważny. Dziś trzeba słuchać tego, co do powiedzenia ma minister zdrowia, premier, czy rząd, a nie Rafał Górak.

Spróbuję wrócić do futbolu. Trudno uwierzyć, że po tym jak zapadła uchwała PZPN biorąca pod uwagę, że sezon nie zostanie dokończony, w szatni nie zerknęliście w tabelę. Dynamika sytuacji powodowała, że mecz z Górnikiem Łęczna mógł być starciem decydującym o awansie do I ligi, zaś zawieszenie ligi może sprawić, że dla was sezon został stracony. Do dla sportowców ważne rzeczy.

Mówię z pełnym przekonaniem i pewnością siebie, że zajmę się tym tematem kiedy będziemy zdrowi. Dzisiaj mnie to w ogóle nie interesuje, nie chcę się tym emocjonować. Liczy się tylko zdrowie piłkarzy, naszych rodzin. To, co się wydarzy w związku z powrotem rywalizacji sportowej zostawmy sobie na potem. 

Skupiając się więc na prywatnym życiu – z drużyny nie płyną póki co niepokojące sygnały odnośnie zdrowia piłkarzy i ich bliskich?

Raczej nie. Pytamy piłkarzy o samopoczucie, o sytuację w ich rodzinach. Trzymam za nich wszystkich kciuki. W piątek nasz fizjoterapeuta Paweł Blaut miał swój piękny dzień, bo na świat przyszła jego córka. Miejmy nadzieję, że to kolejna „GieKSiarka” na świecie, która kiedyś będzie mogła przyjść na mecz i cieszyć się rywalizacją sportową. Wszystkim tego życzę. Bądźmy odpowiedzialni jako naród za rzeczy najważniejsze. Sport zostawmy na potem. On jest tylko elementem wielkiej frajdy, a dziś tej frajdy nie mamy, bo trzeba się zająć zdrowiem całego społeczeństwa.

 

dziennikzachodni.pl – II liga nie chce grać. Znamy wyniki głosowania klubów

[…] W czwartek wśród klubów przeprowadzono ankietę „Czy chcemy prowadzenia rozgrywek w takiej sytuacji?” Za przerwaniem rozgrywek II ligi było 13 klubów, przeciwko 4. W piłkę, bez publiczności, chcą grać Górnik Polkowice, Widzew Łódź, Stal Stalowa Wola i Skra Częstochowa. Pozostałe, a wśród nich GKS Katowice, zdecydowanie wybrały opcję „zawieszenia”. Rezerwy Lecha Poznań mają udzielić odpowiedzi dzisiaj, ale zawodnicy z Akademii, na której opiera się zespół, zostali wysłani do domów. Kluby w podsumowaniu poprosiły o zawieszenie rozgrywek do ustabilizowania się sytuacji epidemiologicznej.

 

Apklan Resovia czy GKS Katowice? Hutnik Kraków czy Motor Lublin? Jak PZPN zinterpretuje regulamin rozgrywek?

Nie wiadomo, jak długo potrwają przerwy w rozgrywkach piłkarskich, ale już rozgorzały dyskusje na temat nowej uchwały PZPN z czwartku. Mówi ona, że w przypadku zakończenia rozgrywek przed czasem kolejność drużyn w tabeli ustali się po ostatniej pełnej rozegranej kolejce.

[…] Bardziej zagmatwana sytuacja jest w 2 lidze, gdzie Resovia i GKS Katowice mają w tabeli po 41 punktów, a w bezpośrednim meczu w Rzeszowie był remis 2:2. Wprawdzie bilans bramkowy „pasiaki” mają lepszy o sześć goli, ale to „GieKSa” strzeliła gole na wyjeździe, a te ponoć liczą się podwójnie. Kto jest więc 3. i uzyskałby awans?

– Tabela na serwisie Łączy Nas Piłka pokazuje, że my. Zresztą regulamin mówi, że liczy się bezpośrednie mecze, a nie mecz. Ale są głowy, które tworzyły regulamin to niech myślą teraz, jak go zinterpretować – mówi krótko Szymon Grabowski, trener Apklan Resovii.

Są różne interpretacje, ale przychylam się do tej samej, którą prezentuje Resovia. Regulamin mówi o bezpośrednich meczach, a nie meczu – dodaje Sławomir Ferenc, rzecznik prasowy Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej.

Oblatany w regulaminach Paweł Mogielnicki, jeden z założycieli bodaj najstarszego piłkarskiego serwisu 90minut.pl, jest jednak innego zdania:

 – Jak dla mnie to GKS jest trzeci! Regulamin nie zostawia żadnej furtki, a teoria o meczach a nie meczu nie broni się. Bo załóżmy, że ostatni zespół w tabeli ma punkt, a nie punkty i co wtedy? O awansie mają decydować bramki? Mam nadzieję, że w PZPN taka karkołomna decyzja nie zapadnie.

– Inna sprawa, że to tylko teoretyczne dywagacje, bo jestem przekonany, że rozgrywki zostaną dokończone. Wprawdzie przerwa może potrwać kilka tygodni, ale jeśli Euro przesuną na 2021 rok, to sezon będzie można do 30 czerwca wydłużyć i grać co trzy dni – dodaje „Mogiel”.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Rozgrywki Plusligi i Ligi Siatkówki Kobiet wstrzymane

W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa COVID-19, a co za tym idzie kolejnymi administracyjnymi decyzjami władz rządowych, samorządowych czy epidemiologicznych, Polska Liga Siatkówki S.A. wstrzymuje do odwołania wszystkie ligowe rozgrywki, którymi zarządza, tj. PlusLigę, Ligę Siatkówki Kobiet oraz KRISPOL 1. Ligę.

Przerwa w rozgrywkach PlusLigi oraz Ligi Siatkówki Kobiet obowiązuje od dzisiaj, tj. 12 marca (z wyłączeniem KRISPOL 1. Ligi, która w sobotę 14 marca zakończy ostatnią kolejkę fazy zasadniczej i od 15 nastąpi nastąpi przerwa w rozgrywkach).

– Poza oczywistymi względami epidemiologicznymi, którą są kluczowe, coraz większa liczba naszych klubów nie tylko nie ma gdzie rozgrywać meczów, lecz nawet trenować, bowiem w wielu miejscach w Polsce władze samorządowe zamykają obiekty szkolne czy obiekty Miejskich Ośrodków Sportu i Rekreacji – mówi Paweł Zagumny, prezes PLS. – Już w tej chwili nie mają gdzie trenować drużyny z Będzina, od poniedziałku z Warszawy. W takich warunkach zawodowy sport po prostu nie może mieć miejsca – dodaje.

Zarząd PLS jednocześnie dodaje, że trwają zaawansowane prace nad korektą systemu rozgrywek, tak by wymuszona przerwa nie skutkowała zakończeniem rywalizacji w naszych ligach. Dalszymi losami rozgrywek zajmie się jutro na posiedzeniu Rada Nadzorcza PLS.

PLS liczy, że po poprawie sytuacji epidemiologicznej w naszym kraju, wszystkie ligi dokończą w skróconej formie rozgrywki.

 

HOKEJ NA LODZIE

hokej.net – PILNE. Sezon zakończony!

Z powodu zagrożenia epidemią koronawirusa, kierując się zaleceniami Premiera RP Mateusza Morawieckiego, Minister Sportu Danuty Dmowskiej-Andrzejuk oraz Głównego Inspektora Sanitarnego, władze Polskiej Hokej Ligi w porozumieniu z wszystkimi klubami uczestniczącym w półfinałach fazy play-off podjęły decyzję o zakończeniu rozgrywek w tym sezonie.

Decyzję podjęto jednogłośnie, kierując się odpowiedzialnością i troską o zdrowie i bezpieczeństwo zawodników oraz pozostałych uczestników rywalizacji.

– Zdrowie zawodników jest dla nas najważniejsze, dlatego podjęliśmy decyzję o zakończeniu rywalizacji nie tylko w Polskiej Hokej Lidze, ale także Polskiej Ligi Hokeja Kobiet. Również rozgrywki młodzieżowe zostaną odwołane – powiedziała nam Marta Zawadzka, wiceprezes PZHL i komisarz Polskiej Hokej Ligi.

– Lodowiska są miejscami suchymi i dość chłodnymi, więc sprzyjają przetrwaniu koronawirusa. Chcemy jak najbardziej ograniczyć możliwość zarażenia wśród osób związanych z hokejem – dodała.

 

PHL: Oficjalnie poznaliśmy medalistów! GKS Tychy mistrzem Polski!

Zarząd Polskiej Hokej Ligi na podstawie regulaminu postanowił przyznać miejsca medalowe w sezonie 2019/20.

Zarząd Polskiej Hokej Ligi działając na podstawie pkt 44.1. Regulaminu Rozgrywek PHL postanowił:

– po konsultacji z klubami PHL, które awansowały do półfinałów play-off Polskiej Hokej Ligi, zakończyć sezon rozgrywkowy 2019/2020 z dniem 11 marca 2020 roku.

– przyznać miejsca medalowe w sezonie 2019/2020 klubom, które awansowały do półfinałów play-off według punktacji uzyskanej przez kluby w ćwierćfinałach play-off oraz sezonie zasadniczym:

I miejsce i tytuł Mistrza Polski otrzymuje GKS Tychy

II miejsce i tytuł Wicemistrza Polski otrzymuje Re-Plast Unia Oświęcim

III miejsce otrzymują ex aequo: JKH GKS Jastrzębie oraz GKS Katowice

Decyzja o zakończeniu wszystkich rozgrywek hokejowych podjęto w związku z dynamiczną sytuacją dotyczącą zagrożeniem epidemią koronawirusa (COVID-19), kierując się zaleceniami władz centralnych Rzeczpospolitej Polski, w tym Ministra Sportu oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: wyrwano nam dwa trzonowce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Trudno w to uwierzyć patrząc na termometry i śledząc prognozę pogody, ale w piątek punktualnie o 18:00 zacznie się wiosna. Wiosna w Ekstraklasie. Pierwszym jej akcentem będzie gwizdek na KGHM Zagłębie Arenie, gdzie naprzeciw siebie staną górnicze ekipy z Lubina i Katowic. Czy pogoda może spłatać figla i pokrzyżować nam plany? Sprawdził to dla nas Michał Szczygieł, autor felietonów w serwisie zaglebiak.com, którego zapytaliśmy także o formę Miedziowych na progu rundy, personalne zawirowania i starych znajomych, którzy znów spotkają się w Lubinie.

Ilekroć miałem okazję rozmawiać z sympatykami Zagłębia przez naszymi meczami, najczęściej wyczuwałem obawy, niepewność, a nawet pesymizm. Tak było wiosną, gdy Zagłębie walczyło o każdy punkt potrzebny do utrzymania, tak też było jesienią, gdy wielu ekspertów wskazywało na Miedziowych jako głównego kandydata do spadku. Rzeczywistość okazała się inna i dziś bliżej wam do czołówki niż czerwonej strefy. Jakie emocje towarzyszą ci na kilka dni przed inauguracją rundy?
W Lubinie zawsze jest dynamicznie, ale ja – chyba z racji wieku – wysiadłem już z tej kolejki, która pędzi po sinusoidzie emocji i nie daję się porwać nastrojom, że gdy jest dobrze, to za chwilę będziemy mistrzami świata, a jak robi się gorzej, to najlepiej wszystko zaorać. Piłka nożna, szczególnie w wydaniu ekstraklasowym, to taka dyscyplina sportu, w której należy utrzymywać pewną dozę dystansu i nie inaczej jest u nas. Owszem, przed sezonem miałem pewne obawy, ale w rozmowach z osobami blisko klubu dało się wyczuć pewien spokój, dlatego nie byłem aż tak przestraszony jak niektórzy. Było sporo zmian i spodziewałem się Zagłębia w innym wydaniu niż za Włodarskiego czy Fornalika. Rzeczywistość to potwierdziła – wiedziałem, że w tej drużynie jest jakość i jeżeli wszystko się dobrze poukłada, to nie będzie taki diabeł straszny. Mimo to patrząc w tabelę nie popadam w hurraoptymizm, podobnie jak nie załamywałem się w poprzednim sezonie, gdy ostro walczyliśmy o utrzymanie.

Niewielu znajdzie się takich, którzy typowaliby Zagłębie jako kandydata do europejskich pucharów, a tak dzisiaj wygląda wasza sytuacja. Jest w tym więcej wyników ponad stan czy konsekwentnej pracy, która dała takie, a nie inne owoce?
Wszystkiego po trochu. Patrząc przez pryzmat suchych statystyk wyniki są ponad stan, bo nie uważam, abyśmy byli dziś piątą siłą ligi. Z drugiej strony biorąc pod uwagę zestawienie bezpośrednich pojedynków, to w pokonanym polu zostawiliśmy praktycznie całą czołówkę: Lecha, Raków, Górnika czy Legię, także Jagiellonia nie potrafiła nas złamać. Dlatego nie mamy się czego wstydzić, jeśli chodzi o jesień. Punkty pogubiliśmy gdzie indziej, choćby w Katowicach. Dziś trudno jednoznacznie ocenić siłę tej drużyny, która jeśli ma dobry dzień, to postawi się każdemu, ale może też niespodziewanie dostać w łeb.

W ostatnim czasie Zagłębie trenduje w mediach sportowych za sprawą transferowej sagi Leonardo Rochy – jednej z najjaśniejszych postaci rundy jesiennej w Lubinie. Jak sobie wyobrażasz tę drużynę bez Portugalczyka?
Nie byłbym jeszcze tak kategoryczny w ocenie sytuacji z Rochą. Widzę, co pisze się w mediach, ale pewne sprawy mogą się jeszcze niespodziewanie zmienić. Nie ulega wątpliwości, że jego transfer był gamechangerem i wniósł on do naszej drużyny sporo jakości. Z marszu wszedł do pierwszego składu i od razu było widać, że jest to zawodnik, wokół którego można układać resztę zespołu. Jego prawdziwą wartość, a przede wszystkim wartość drużyny będzie można realnie ocenić, jeśli Leonardo faktycznie wiosną u nas nie zagra. Paradoksalnie może się okazać, że forma Rochy przełożyła się na skok jakościowy całego zespołu. Będzie szkoda, jeśli go zabraknie, ale nie ma ludzi niezastąpionych i mam nadzieję, że nawet w innym składzie osobowym Zagłębie będzie w stanie grać dobrze w piłkę.

Zawirowania wokół tego transferu mają podłoże czysto finansowe, czy też główną rolę odgrywają kwestie formalne, o których dużo się mówi w kontekście zarządzania Zagłębiem?
Raków wyciągnął asa z rękawa w postaci skrócenia wypożyczenia i wiem, że robiono wiele, aby Rocha został w Lubinie. Pewnego pułapu możemy jednak nie przeskoczyć. Sam proces zarządzania Zagłębiem jest dużo bardziej skomplikowany niż się wydaje i mówił o tym Michał Żewłakow, który przychodząc tutaj kilka lat temu w roli dyrektora sportowego inaczej wyobrażał sobie swoją pracę. Moim zdaniem trudności z transferem Rochy miały podłoże czysto finansowe – nie tyle o kwotę odstępnego, którą pewnie jakoś byśmy przełknęli, lecz całościową wysokość kontraktu. Domyślam się, że plan na to wypożyczenie zakładał wyłożenie większych środków latem, natomiast Raków wykorzystał zapisy umowy i trzeba było reagować już teraz. Klubowi działacze wciąż szukają sposobu na zatrzymanie Rochy w Lubinie, zobaczymy co przyniosą najbliższe dni.

Na liście transferów wychodzących znalazł się też Mateusz Wdowiak, który zamienił Lubin na Katowice. Jak oceniasz jego pobyt w Zagłębiu i czy ten transfer będzie dla nas wzmocnieniem?
Pobyt Wdowiaka w Lubinie miał dwa oblicza. Kiedy trafił do nas z Rakowa, był wartością dodaną i swoją postawą wnosił wiele pozytywnej energii do całego zespołu. Aby pokazać pełnię swoich możliwości, musiał być jednak w pełni zdrowy i w rytmie meczowym. Jego drugą twarz zobaczyliśmy pod koniec poprzedniej rundy, kiedy wracał po urazach i stracił miejsce w podstawowym składzie. Wydaje mi się, że stracił też w oczach trenera, bo było po nim widać brak tego rytmu. Leszek Ojrzyński jest typem szkoleniowca, który jeśli zaufa zawodnikom, to ich się trzyma, a dokonuje tylko niezbędnych zmian. Gdy Mateusz wypadł na dłużej, jego pozycja w hierarchii spadła i ciężko mu było ją odbudować. Dlatego poszukał dla siebie nowego otwarcia i jeśli wróci do dyspozycji, którą miał u nas na początku i poczuje wsparcie sztabu oraz drużyny, to nie będziecie żałować, że do was dołączył.

Przygotowań do rundy nie ułatwiają wam też kontuzje – niedawno pojawiła się informacja o urazach Marcela Reguły i Cypriana Popielca. Jak duża to dla was strata?
Cyprian Popielec to prospekt – wielki talent, po którym wiele sobie obiecujemy. Mówiło się o nim dużo w kontekście zainteresowania ze strony Jagiellonii, ale to wciąż młody chłopak, który potrzebuje czasu, aby wskoczyć na pułap ekstraklasowy. Jest plan na to, aby go z tą Ekstraklasą coraz mocniej oswajać, natomiast nie jest to temat na dzisiaj. Dlatego ta strata nie jest aż tak duża, bo dziś nie jest jeszcze zawodnikiem pierwszego wyboru. Inaczej wygląda sytuacja Marcela Reguły. Być może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale moim zdaniem brak Reguły może być większą stratą niż brak Rochy.

Reguła dał się nam we znaki w jesiennym meczu w Katowicach, zdobywając pierwszego gola. Można stawiać go w gronie największych ekstraklasowych talentów?
Już dziś Marcel budzi zainteresowanie ze strony największych europejskich marek. Z drugiej strony skauci najlepszych klubów obserwują setki młodych chłopaków w całej Europie, nie zmienia to jednak faktu, że nazwisko Reguła jest wpisane w kajety wielu z nich. Na szczęście najbliższe otoczenie Marcela mądrze podchodzi do rozwoju jego kariery. Wiadomo, że jeśli ktoś rzuci na stół miliony euro, to nikt nie przejdzie obok takiej oferty obojętnie. Natomiast zapytania i oferty na niższe kwoty raczej wylądują w koszu. Marcel pokazał, że jest w stanie grać na wysokim poziomie – nie przesadzę, jeśli powiem, że europejskim. Ma w sobie coś wyjątkowego i jest w tym uroczo bezczelny, czym kupuje sympatię kibiców. Jeśli zdrowie mu dopisze i będzie słuchał mądrych doradców, to jeszcze o nim usłyszymy, nawet w kontekście reprezentacji.

Na przeciwległym biegunie, jeśli chodzi o metrykę, znajdziemy w waszej kadrze starego znajomego. Czy Arek Woźniak będzie musiał łatać kadrowe dziury w ataku Zagłębia po odejściu Rochy i kontuzji Reguły?
Rola Arka w Zagłębiu wykracza daleko poza boisko i sprowadzanie jej do kwestii stricte piłkarskich byłoby dużym uproszczeniem. Znam go osobiście i nieraz rozmawialiśmy – mało jest takich piłkarzy, którzy niezależnie ile otrzymają ciosów, to za każdym razem się podnoszą i zawsze są gotowi walczyć. Doskonale o tym wiecie, że Arek serducho ma i pomaga drużynie, jak tylko potrafi. Jeśli trener będzie go potrzebował, to wyjdzie na boisko i da z siebie wszystko, ale jego rola w szatni jest dużo szersza: motywuje i dba o młodszych piłkarzy, często pewnie goni ich do pracy, ucząc przywiązania do Zagłębia. Wiem, że Arek myśli już o nowej roli, jaką po karierze chciałby pełnić w klubie i do tego się przygotowuje. Taki piłkarz jest w szatni nie do przecenienia. Od powrotu do Lubina wciąż czeka na swoją bramkę w Ekstraklasie i mam nadzieję, że będzie mu to dane, bo chciałbym jeszcze raz zobaczyć jego radość. Gdzie, jak nie w domu?

Przy całym szacunku i sympatii dla Woźniaka mam nadzieję, że nie wydarzy się to w piątek. Nieco inaczej potoczyły się losy innego waszego wychowanka, który zdaje się znalazł w Katowicach drugi dom. Czy Adrian Błąd jest jeszcze miedziowy, czy już bardziej trójkolorowy?
Odbijając piłeczkę, mam nadzieję, że Adrian też nie błyśnie zanadto w piątek. A mówiąc serio, można się w wielu miejscach czuć jak w domu, ale dom jest tylko jeden. Wiem, że po tylu latach jest już jednym z was i na pewno czuje się dobrze w Katowicach, mimo to w głębi serca na pewno pozostanie miedziowy. W okresie gry w GieKSie zapracował na szacunek i myślę, że działa to w obie strony. Pojedynek z Zagłębiem może być dla niego jednym z trudniejszych pod względem emocji, natomiast nie po raz pierwszy stanie naprzeciw nas w innych barwach. Sentymentów więc nie będzie, a zdarzało się, że wychowanek grający w innym klubie strzelał nam gole. Oby Adrian nie musiał hamować radości z gola w piątek w Lubinie.

Leszek Ojrzyński to nadal trener-strażak czy już bardziej budowniczy?
Runda jesienna pokazała, że łatka strażaka przestała pasować do Leszka Ojrzyńskiego. W poprzednim sezonie miał tylko kilka kolejek, by odkręcić drużynę, więc z miejsca odpalił tryb „wojna” i uratował klub przed spadkiem. To, co sprawdziło się w tamtym momencie, w nowym sezonie uległo widocznej zmianie. Patrząc na to, jak i kim Ojrzyński gra, można dojść do wniosku, że wykorzystał szansę, jaką dostał w Lubinie, aby pokazać, że jego warsztat to coś więcej niż przezwyciężanie kryzysów. Trener nie bał się stawiać na młodych, jak choćby Regułę, który wszedł do Ekstraklasy z drzwiami, futryną i kawałkiem ściany, a do składu wskoczyli też Kocaba, Kolan czy Orlikowski. Runda jesienna pokazała, że trener ma do zaoferowania dużo więcej: pod jego wodzą potrafiliśmy grać fantastyczne mecze, o czym mogliście się przekonać na własnej skórze. I nawet jeśli jego misja w Lubinie prędzej czy później się zakończy, to moim zdaniem nie zabraknie chętnych, aby skorzystać z jego usług w innym klubie.

Jesienią podzieliliśmy się punktami w Katowicach, a z przebiegu meczu to raczej my mogliśmy być bardziej zadowoleni. Jak wspominasz ten pojedynek?
Miałem okazję być na tym meczu i po pierwszej połowie nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Tak grające Zagłębie zaskoczyło nawet mnie, a byłem przekonany, że potrafimy sporo. Podsumowując rundę jesienną miałem okazję porozmawiać z Rafałem Mazurem, trenerem przygotowania motorycznego, który stwierdził, że był to nasz najbardziej energetyczny mecz w rundzie. Mimo że warunki były ciężkie, spotkanie mogło się podobać także postronnym obserwatorom. Do dziś próbuję zrozumieć, co się stało z naszą drużyną w przerwie. Za pewne błędy się płaci, a Leszek Ojrzyński miał ogromne pretensje do zespołu za postawę w drugiej połowie, bo nie można wypuszczać z rąk zwycięstwa w takich okolicznościach. Jest to jeden z tych meczów, w których strata punktów boli najbardziej – mając dziś dwa oczka więcej bylibyśmy na podium. Taka jest jednak piłka i podobne sytuacje będą się czasem zdarzać. Mimo wszystko gdybyśmy w piątek zobaczyli równie intensywny i emocjonujący mecz, to raczej nikt nie miałby nic przeciwko.

Są na to szanse? Jak Twoim zdaniem zaprezentuje się Zagłębie zarówno w naszym meczu, jak i w całej rundzie?
Nasza postawa w tej rundzie stoi pod dużym znakiem zapytania, bo cały plan przygotowań był w jakimś stopniu układany pod kątem pozostania Leonardo Rochy w Lubinie, więc obecna sytuacja z pewnością pokrzyżowała sztabowi szyki. W piątek spodziewam się meczu zachowawczego z naszej strony, szczególnie że ze składu wypadł też Marcel. Tym samym w porównaniu do jesieni wyrwano nam dwa trzonowce, co w każdej drużynie nie pozostałoby bez konsekwencji. Trener Ojrzyński na pewno podejdzie do tego pojedynku ostrożniej niż w Katowicach, ale z drugiej strony raczej nie pozwoli na to, aby drużyna się cofnęła i tylko czekała, co zrobi GKS. A jak będzie wyglądała reszta rundy? Nie potrafię odpowiedzieć, bo wiele jeszcze może się zmienić w tym okienku. W gabinetach, nawet w tej chwili wiele się dzieje (już po naszej rozmowie Zagłębie ogłosiło transfer Sebastiana Kowalczyka – przyp. red.), ponadto mam nadzieję, że szybko do gry wróci Marcel Reguła. Co więcej, jest kilku zawodników obecnej kadry, którzy wiosną muszą udowodnić swoją przydatność. Mam tu na myśli przede wszystkim Kubę Sypka i Kajetana Szmyta – obaj muszą dać z siebie więcej. Do gry wraca też Damian Dąbrowski – jest to Zagłębiak, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników, który odpowiada za tempo gry, więc powinien dać więcej spokoju w rozegraniu. Trudno też będzie zagrać całą rundę samym Kossídisem, dlatego spodziewam się transferu przynajmniej jednego napastnika. Nawet jeśli zabraknie Rochy, ale nowy napastnik wkomponuje się w zespół równie szybko co Leonardo, to nadal będziemy groźni dla każdego.

Skoro już bawimy się w przewidywania, to coraz głośniej mówi się o kolejnym ataku zimy i nadciągających siarczystych mrozach. Czy istnieje jakiekolwiek ryzyko, że powtórzy się sytuacja z Białegostoku i w piątek zaliczymy pusty przelot do Lubina? A jeśli zagramy bez przeszkód, to jakim wynikiem zakończy się nasz mecz?
Z racji moich zainteresowań jestem na bieżąco z prognozami pogody. Moim zdaniem nie ma żadnego zagrożenia dla rozegrania naszego meczu – może się pojawić lekki mróz, ale w granicach 1-2 stopni. Zapowiadana fala ochłodzenia nie zdąży do nas dotrzeć do piątku, gorzej ma być w okolicach niedzieli. Tutaj więc nie będzie żadnych niespodzianek. Natomiast co do wyniku chciałbym, abyśmy nie przegrali. To będzie dla nas trudny mecz i dobrze, że zaczynamy rok u siebie. Serce chciałoby wygranej, natomiast rozum dyktuje remis po ciekawym meczu, który wleje w serca kibiców w Lubinie nieco otuchy, że nie jesteśmy skazani na pożarcie w tej rundzie. Tabela jest płaska i jeśli któryś zespół złapie serię zwycięstw, zyska spokój w tabeli. Natomiast kilka porażek może dorzucić dodatkowy ciężar na barki drużyn walczących o utrzymanie. Moim zdaniem GKS to nie jest zespół, który powinien na dłużej zaplątać się w walkę o bezpieczne lokaty, natomiast wszystko rozstrzygnie się na boisku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga