Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mass mediów: Nowy stadion GKS Katowice: Wszystko zgodnie z planem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

W dalszym ciągu ze względu na zagrożenie epidemiczne rozgrywki ligowe naszych drużyn piłkarskich są zawieszone. Decyzją zarządu Polskiej Ligi Siatkówki rozgrywki PlusLigi zostały zakończone. Siatkarze zajęli ostatecznie szóste miejsce w tabeli. Polska Hokej Liga ma już przerwę pomiędzy sezonami.

 

PIŁKA NOŻNA

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice dostał 3 miliony od prezydenta miasta. Radni PO: To fatalny moment

Miasto Katowice, rozporządzeniem prezydenta Marcina Krupy, przekazało dla GKS Katowice 3 miliony złotych.

– Miasto Katowice wnosi do Spółki GKS GieKSa Katowice Spółka Akcyjna wkład pieniężny w wysokości 3.000.000,00zł (trzy miliony złotych) w celu podwyższenia kapitału zakładowego i objęcia akcji w Spółce. Miasto Katowice za wniesiony wkład pieniężny obejmuje 3.000.000 (trzy miliony) sztuk akcji zwykłych na okaziciela, serii AA o wartości nominalnej równej cenie emisyjnej 1,00 zł (jeden złoty) każda – poinformował Urząd Miasta Katowice.

Powyższą kwotę przekazano ze środków budżetowych zabezpieczonych w dziale „Kultura fizyczna”, rozdziale „Pozostała działalność”.

[…] Forma i moment przekazania najnowszej transzy nie spodobała się części radnych.

– Już wcześniej nie ukrywałem, że miasto przekazuje za duże pieniądze na jeden klub sportowy w porównaniu do innych – podkreśla Łukasz Borkowski, radny z Platformy Obywatelskiej. – Natomiast moment, w którym się znaleźliśmy, wymaga jeszcze większej przezorności. Już wiadomo, że konieczne jest zaciskanie pasa i wypracowywanie oszczędności, bo wpływy będą znacznie mniejsze, z kolei wzrosną wydatki związane z pomocą dla przedsiębiorców, na której trzeba się skupiać szczególnie mocno.

 

Nowy stadion GKS Katowice: Wszystko zgodnie z planem

Pandemia koronawirusa nie ma wpływu na terminy związane z budową nowego stadionu GKS Katowice – zapewnia Urząd Miasta.

Nowy stadion GKS Katowice zdecydowanie nie ma szczęścia do terminów. Czy pandemia koronawirusa nie będzie stanowiła kolejnego problemu?

[…] – Sytuacja zagrożenia epidemicznego nie ma wpływu na przebieg inwestycji miejskich. Także projektowanie stadionu miejskiego jest realizowane zgodnie z przyjętym w porozumieniu harmonogramem. Wydział merytorycznie odpowiedzialny pozostaje w zdalnym bieżącym kontakcie z wykonawcą projektu stadionu miejskiego w Katowicach – poinformowała Ewa Lipka, rzecznik UM Katowice.

Największym problemem są utrudnienia w bezpiecznym przekazywaniu dokumentów i ich analiz, bardziej skomplikowanych przez pracę zdalną.

– My trzymamy się wcześniej ustalonych terminów, prace nad nowym kosztorysem są na ukończeniu, przekażemy go do końca marca – zapowiada prezes RS Architekci, Marius Schlesiona.

Przypomnijmy, że inwestycja ma zostać podzielona na dwa etapy.

Pierwszy etap, który oznacza budowę stadionu, hali sportowej, dwóch boisk treningowych i parkingów będzie kosztował 186.991.869,92 zł netto, a drugi, z czterema boiskami treningowymi, 34.146.341,46 zł netto.

 

sportdziennik.com – GKS Katowice. Inwestycje w dobie zagrożenia

Zgodnie z zapisami uchwały budżetowej, miasto Katowice dokapitalizowało GieKSę kwotą trzech milionów złotych. Mimo pandemii, prace związane z budową stadionu toczą się wedle harmonogramu.

[…] Na początku roku GKS otrzymał z miasta 11,2 mln złotych dotacji na sport zawodowy. W marcowym 3-milionowym zastrzyku nie ma jednak drugiego dna. To po prostu realizacja przyjętego w grudniu budżetu miasta, w którym w zakresie kultury fizycznej zapisano 3 mln złotych na „zakup i objęcie akcji lub udziałów oraz wniesienie wkładów do spółek prawa handlowego”.

– Trudno mówić o zaskoczeniu, bo to tylko realizacja uchwały, ale zgodzę się, że gdy ta informacja ujrzała światło dzienne, ludzie mogli być zaskoczeni, tym bardziej w tak wyjątkowym czasie jak trwająca pandemia – przyznaje Krzysztof Pieczyński, katowicki radny Forum Samorządowego, przewodniczący Komisji Kultury, Promocji i Sportu.

– Nie możemy zapominać, że GKS to spółka miejska, klub wielosekcyjny, którego wszelkie zobowiązania są zarazem zobowiązaniami miasta. Dokapitalizowanie GKS-u nie oznacza, że nie realizujemy działań mających na celu walkę z koronawirusem. Miasto zakupiło 100 tysięcy maseczek, które trafią do naszych jednostek, policji, straży pożarnej, straży miejskiej czy szpitala w Murckach, który otrzymał też specjalną dotację na zakup niezbędnego dziś sprzętu – podkreśla Pieczyński.

 

SIATKÓWKA

pzps.pl – Koniec sezonów w PlusLidze, Lidze Siatkówki Kobiet i Krispol 1. Lidze

Zarząd Polskiej Ligi Siatkówki SA informuje, że rozgrywki ligowe PlusLigi, Ligi Siatkówki Kobiet oraz KRISPOL 1. Ligi Mężczyzn w sezonie 2019/2020 zostały zakończone.

Wydanie takiej decyzji poprzedziło posiedzenie Rady Nadzorczej PLS SA, które przeprowadzono drogą elektroniczną. Wcześniej odbyły się także konsultacje z przedstawicielami akcjonariuszy spółki. W wyniku tych rozmów oraz konsultacji Zarząd postanowił:

W PlusLidze zakończyć sezon rozgrywkowy 2019/2020 na tym etapie, jaki rozegrany został do 12 marca 2020 roku, a więc bez pełnej fazy zasadniczej sezonu 2019/2020. W związku z tym Zarząd zdecydował, że nie zostanie przyznany tytuł mistrza Polski, a ustalona zostanie kolejność drużyn w tabeli według liczby zdobytych punktów meczowych, bez ukończenia fazy zasadniczej rozgrywek. Trzy czołowe drużyny w klasyfikacji otrzymają prawo rywalizowania w Lidze Mistrzów sezonu 2020/2021. Dodatkowo ustalono, że ostatnia w tabeli rozgrywek drużyna PlusLigi BKS Visła Bydgoszcz traci uprawnienie do udziału w rozgrywkach PlusLigi oraz status klubu – członka PlusLigi.
O prawo gry w sezonie 2020/2021 w PlusLidze ubiegają się dwie najwyżej sklasyfikowane drużyny KRISPOL 1. Ligi Mężczyzn, czyli Stal Nysa i BBTS Bielsko-Biała. Oba kluby zostaną poddane szczegółowemu audytowi przez zewnętrzny podmiot. W przypadku, gdyby wyżej wymienione zespoły nie spełniły wymogów (pierwszeństwo awansu według wyższego miejsca klasyfikacji końcowej KRISPOL 1. Ligi, po spełnieniu wymogów regulaminowych), takiemu samemu audytowi poddana zostanie Visła Bydgoszcz, która tym samym będzie wówczas miała szansę pozostać w PlusLidze.

 

siatka.org – Jan Firlej: Nasz zespół był gotowy i chciał kontynuować rozgrywki

Sezon PlusLigi został zakończony, co nie dla wszystkich zespołów było dobrą wiadomością. Siatkarze GKS Katowice zakomunikowali w liście otwartym, że chcą grać dalej nawet w okresie wakacyjnym. – W miarę rozwoju ligi nasz zespół dojrzewał doświadczeniem i zgraniem. Byliśmy przecież całkowicie nowym zespołem, zbudowanym dopiero przed tym sezonem. Myślę, że faza play-off byłaby bardzo ciekawa i mogłoby dojść do kilku niespodzianek – powiedział rozgrywający ekipy z Katowic Jan Firlej.

[…] Jako GKS zaproponowaliście rozciągnięcie ligi w czasie, na okres wakacyjny. Zadeklarowaliście również, że nie oczekujecie za to gratyfikacji finansowej. Jak wyobrażaliście sobie te letnie rozgrywki? Oprócz przesunięcia igrzysk olimpijskich nie wiemy przecież jeszcze co z pozostałą częścią sezonu reprezentacyjnego, czyli Ligą Narodów.

– Zamysł był taki, że przez przesunięcie igrzysk olimpijskich i Ligi Narodów stworzyłby się odstęp czasowy w okresie wakacyjnym. Taka była nasza propozycja. Co do konkretnej organizacji trudno mi to określić. Chodziło o to, by sezon miał szansę zostać dokończony. Wkraczaliśmy w najważniejszą fazę tych rozgrywek. Na pewno wszyscy kibice i zawodnicy chcieliby rozegrać pełny sezon. Z oczywistych względów to nie było możliwe w formie, w jakiej dotychczas miało miejsce. Tegoroczne rozgrywki pokazały, że jest wiele niespodzianek. Było naprawdę ciekawie. Każdy zespół mógł wygrać z każdym, nie dało się przewidzieć żadnego wyniku. Nie było też jasnych faworytów.

Nie pamiętam tak wyrównanej ligi, jak w tym roku. Wielka szkoda, że zakończyło się to właśnie teraz, czyli przed play-off.

– Podpisuję się pod tym jako zawodnik. Myślę, że siatkarze niejednokrotnie byli zaskoczeni wynikami, czy to pozytywnie, czy negatywnie. To stwarzało fajny produkt, jakim od lat jest nasza PlusLiga. W tym roku miała ona wyjątkowy smaczek w postaci tego wyrównania.

Pozostaje jeszcze bardzo trudny temat kwestii finansowych. Z jednej strony kontrakty w większości były podpisane do maja, a od marca nie gracie. Z drugiej jednak one po prostu cały czas obowiązują. Czy klub prowadził już z wami rozmowy, jak to zostanie rozstrzygnięte?

– Jest to temat na topie. Wszystko się teraz zaczyna i ciężko mi powiedzieć w tej chwili coś więcej. Dopiero rozpoczął się etap rozmów klubów z zawodnikami.

W dobie koronawirusa trudno rozmawiać o kwestiach transferowych, ale jednak ruchy się odbywają. Wiem, że pan zostaje w Katowicach na kolejny sezon. Czy trzon zespołu zostanie utrzymany?

– Tak, większość z nas ma kontrakty podpisane na dwa lata. W tym roku stworzyliśmy ciekawy zespół z ambicją, który charakteryzował się walecznością. Myślę, że udało nam się zrealizować zapowiedzi, które wszyscy stawialiśmy w wywiadach, że będziemy się bić o każdy punkt i każdą piłkę. Każdy zespół, bez wyjątku, miał w tym sezonie wzloty i upadki. Ta liga była bardzo wyrównana. Trudno było utrzymać solidną formę przez cały okres grania. Część zespołów z czołówki miała dodatkowo europejskie rozgrywki. GKS pokazywał ciekawą siatkówkę, a czas był naszym sprzymierzeńcem. W miarę rozwoju ligi nasz zespół dojrzewał doświadczeniem i zgraniem. Byliśmy przecież całkowicie nowym zespołem, zbudowanym dopiero przed tym sezonem. Powtórzę, że wielka szkoda, że sezonu nie udało się doprowadzić do końca. Myślę, że faza play-off byłaby bardzo ciekawa i mogłoby dojść do kilku niespodzianek. Niestety już się tego nie dowiemy…

 

HOKEJ NA LODZIE

hokej.net – Podsumowanie sezonu – GKS Katowice

W naszym kolejnym podsumowaniu przyglądamy się katowickiej GieKSie. Ekipa z alei Korfantego po raz drugi z rzędu zajęła trzecie miejsce.

Przed rozpoczęciem sezonu szefostwo katowickiego klubu zdecydowało się na rewolucję. Zacznijmy od tego, że z funkcją trenera pożegnał się Tom Coolen, a zastąpił go doświadczony Fin Risto Dufva. Z zespołu odeszło 14 zawodników, a przyszło aż osiemnastu. Kilka nazwisk było naprawdę ciekawych.

GieKSa pozyskała klasowego golkipera Robina Rahma, a także uniwersalnego Marcina Kolusza i niezwykle zadziornego Teddy’ego da Costę.

Katowiczanie zaczęli sezon od siedmiu zwycięstw z rzędu, ale później radzili sobie już znacznie gorzej. Efekt był taki, że zabrakło ich w gronie drużyn, które zmierzyły się w Turnieju Finałowym Pucharu Polski.

W listopadzie z klubem pożegnał się Risto Dufva. Początkowo działacze zapewniali, że jest on chory, ale prawda była taka, że Fin wyjechał z Katowic. Niedługo potem przejął drużynę Vassan Sport.

Sam Dufva przyznał, że nie zamierza już wracać do klubu z Katowic i zdementował podaną oficjalnie informację o chorobie. – Czułem, że nie jestem właściwą osobą na to stanowisko – tak pracę w GieKSie w rozmowie z telewizją YLE podsumował 56-letni szkoleniowiec. – Jeśli chodzi o informacje o mojej chorobie, to zapewniam, że wszystko z moim zdrowiem jest w porządku, ale z jakiegoś powodu Katowice postanowiły podać taką informację.

Wydawało się, że to koniec trudnego czasu dla brązowych medalistów. Nic bardziej mylnego, bowiem pech nie opuszczał ekipy z Korfantego. Przewlekłe kontuzje leczyli Jaakko Turtiainen, Teddy Da Costa, Grzegorz Pasiut i Tuukka Rajamäki.

Piotr Sarnik, który objął drużynę po ucieczce Dufvy, posklejał wszystkie elementy w całość. Dał szansę Patrykowi Krężołkowi i umieścił go w pierwszej formacji u boku Pasiuta, a 21-letni skrzydłowy odwdzięczył się znakomitą grą. W całym sezonie zdobył 19 bramek i zanotował 9 asyst.

Tuż przed zamknięciem okienka transferowego włodarze GieKSy dokonali transferów, z czego tylko jeden można nazwać solidnym wzmocnieniem. Był nim niewątpliwie Mathias Porseland. Ten ofensywnie usposobiony obrońca od samego początku wyróżniał się doskonałym przeglądem pola i soczystym uderzeniem. Pozyskanie rosłego defensora Kalvisa Ozolsa i Błażeja Salamona w żadnym stopniu nie przełożyło się na poprawę gry GieKSy.

Ostatecznie katowiczanie zakończyli sezon zasadniczy na szóstym miejscu, co było wynikiem poniżej możliwości kadrowych drużyny. W ćwierćfinale play-off ekipa z alei Korfantego zmierzyła się z Podhalem Nowy Targ.

Pierwsze dwa mecze padły łupem podopiecznych Philipa Barskiego. Po tych potyczkach, z szatni Podhala dochodziły głosy, iż w drużynie panuje wirus.

– Widzieliście skład Podhala w obu meczach? Skompletowali cztery piątki, więc było to sprawne zagranie trenera Barskiego, który chciał zmącić atmosferę w naszej szatni i aby związek zainteresował się tą sprawą. Bardzo mnie to rozśmieszyło – nie ukrywał Grzegorz Pasiut, kapitan GieKSy.

– Proszę mi wierzyć, że nie wyglądali jak zespół, który przechodził przez poważne problemy zdrowotne. Dorównywali nam i nawiązywali walkę. Pic na wodę, fotomontaż – dodał.

Katowiczanie wygrali cztery mecze z rzędu i awansowali do półfinału, gdzie czekał na nich GKS Tychy. Niestety epidemia koronawirusa sprawiła, że rozgrywki zostały odwołane. Śląski półfinał zapowiadał się znakomicie. Koniec końców, szefostwo ligi przyznało GKS-owi Katowice brązowy medal.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga