Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mass mediów na temat GieKSy z koronawirusem w tle…
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
W dalszym ciągu ze względu na zagrożenie epidemiczne rozgrywki ligowe naszych drużyn piłkarskich i siatkarskiej są zawieszone. Polska Hokej Liga ma już przerwę pomiędzy sezonami.
PIŁKA NOŻNA
gol24.pl – Koronawirus. Rozgrywki PKO Ekstraklasy, Fortuna 1 Ligi i 2. ligi zawieszone przynajmniej do 26 kwietnia
[…] W czwartek PZPN i Ekstraklasa SA poinformowały o zawieszeniu PKO Ekstraklasy, Fortuna 1 Ligi, 2. ligi oraz pozostałych rozgrywek piłkarskich w Polsce do 26 kwietnia.
[…] We wtorek odbyła się wideokonferencja z udziałem wszystkich federacji zrzeszonych w UEFA oraz stowarzyszeń skupiających europejskie ligi oraz kluby. Ustalono, że Euro nie odbędzie się 2020 roku. Turniej zostanie rozegrany od 11 czerwca do 11 lipca 2021 roku.
Zaznaczono, że priorytetem jest teraz dokończenie rozgrywek krajowych oraz europejskich pucharów, do 30 czerwca 2020 roku. To ostatni dzień obowiązywania kontraktów wielu zawodników.
[…] Komunikat PZPN:
Departament Rozgrywek Krajowych PZPN informuje, że w związku z aktualną sytuacją związaną z wprowadzonym stanem zagrożenia epidemicznego i wynikającym z tego przedłużającym się brakiem możliwości kontynuacji rozgrywek w zaplanowanym pierwotnie okresie, mecze Fortuna I ligi, II ligi, III ligi oraz pozostałych klas rozgrywkowych piłki nożnej i futsalu, kobiet i mężczyzn, wszystkich kategorii wiekowych zostają odwołane do 26 kwietnia 2020 r. włącznie.
O ewentualnych decyzjach w zakresie wznowienia rozgrywek przed upływem ww. terminu, ustalenia terminów rozegrania zaległych meczów lub konieczności odwołania kolejnych zawodów, poinformujemy niezwłocznie po ich podjęciu.
SIATKÓWKA
sportdziennik.com – PlusLiga. W zawieszeniu, czyli niewiele da się zrobić
[…] – Każdy z zawodników dostał indywidualny program treningowy do wykonywania w domu. Taki trening wykonywany w specyficznych warunkach ma przede wszystkim utrzymać organizmy w gotowości i odpowiedniej formie, choć nie zastąpi on zajęć w hali lub siłowni. Do tego drużyna otrzymała zalecenie unikania skupisk ludzkich i prowadzenie wszelkich sportowych aktywności zgodnie z wszelkimi wytycznymi dotyczącymi bezpieczeństwa – wyjaśnił Dariusz Daszkiewicz, trener GieKSy.
siatka.org – Rafał Szymura: Nasza drużyna prezentuje siatkówkę, która może się podobać
– Nie mamy powodów do niezadowolenia z sezonu niezależnie od tego, kiedy się skończy. Nie wiem, czy jeszcze zagramy jakikolwiek mecz. Mam nadzieję, że tak, ponieważ nasza drużyna prezentuje siatkówkę, która może się podobać – powiedział Rafał Szymura, przyjmujący GKS-u Katowice.
[…] Katowicki zespół jest jednym z pozytywnych zaskoczeń tego sezonu. Mimo że runda zasadnicza nie została jeszcze dokończona, to obecnie zajmuje on szóste miejsce.
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Krężołek: Udało się trochę postrzelać
Patryk Krężołek był jednym z odkryć sezonu 2019/2020. 21-letni napastnik z 19 trafieniami został najlepszym strzelcem GKS-u Katowice. Ekipa dowodzona przez Piotra Sarnika otrzymała od szefostwa spółki PHL brązowy medal, ale w zespole panuje spory niedosyt.
Katowiczanie rozpoczęli ćwierćfinałową serię z Podhalem Nowy Targ od dwóch porażek. Później jednak wygrali cztery spotkania z rzędu i awansowali do półfinału play-off, gdzie czekał na nich GKS Tychy.
– Na tamtym etapie każda drużyna prezentowała wysoki poziom, ale nie mam wątpliwości, że mogliśmy z GKS-em Tychy nawiązać rywalizację jak równy z równym. Z tym konkretnym rywalem mieliśmy dobre wyniki w sezonie zasadniczym, więc wiele zapowiadało interesujący bój. Jednak tak samo byłoby, gdybyśmy trafili na Unię Oświęcim, czy na JKH GKS Jastrzębie – powiedział Krężołek.
Dla wychowanka KTH Krynica był to pierwszy sezon, w którym dobił do granicy 20 bramek. Do 19 trafień w barwach GieKSy dołożył też jednego gola w drużynie Kadry PZHL U23. Ogółem w 53 spotkaniach zaksięgował 30 punktów.
– Na pewno dostrzegam rozwój, jaki poczyniłem, ale to w dużej mierze zasługa zawodników, których miałem wokół siebie. Patrząc z mojej perspektywy to mogę być zadowolony, bo udało się trochę postrzelać i skończyć rozgrywki z niezłymi liczbami – zaznaczył Patryk Krężołek.
Doprecyzujmy, że był on ustawiany przez Piotra Sarnika w pierwszym ataku u boku Grzegorza Pasiuta i Teddy’ego Da Costy.
– Mocno mi na lodzie pomagali. Grzesiu jest z mojego rodzinnego miasta, zawsze mi podpowiada, co mogę robić lepiej. To na pewno bardzo dużo mi dało. Wiedziałem, co mam na lodzie robić i dzięki temu dobrze się z moimi kolegami rozumiałem – wyjaśnił Krężołek.
Drobne korekty i wyższy poziom
GKS Katowice zakończył sezon z brązowym medalem. Działaczom i zawodnikom towarzyszy jednak uczucie sporego niedosytu.
[…] Dla katowiczan był ten sezon był niczym rollercoaster. Słabe wyniki w sparingach, dobry początek sezonu i siedem zwycięstw z rzędu, a później odejście trenera Risto Dufvy.
[…] Warto też wspomnieć, że w ekipie z alei Korfantego wiele było przewlekłych kontuzji oraz chorób. Długo pauzowali Mikołaj Łopuski, Tuukka Rajamäki, Teddy Da Costa i Dušan Devečka.
Działacze dokonali też kilku dobrych zagranicznych transferów. Wydaje się, że najlepiej wypadli dwaj Szwedzi: bramkarz Robin Rahm oraz obrońca Mathias Porseland, których nie było łatwo przekonać do gry w Polskiej Hokej Lidze. Obaj mieli obawy o stronę sportową.
– Sprowadzenie Robina Rahma, szwedzkiego bramkarza, wymagało prawie trzymiesięcznych negocjacji. I wcale nie wchodziły w grę tylko sprawy finansowe – zaznaczył dyrektor sportowy katowickiego klubu, potwierdzając, że z Porselandem było podobnie. – Trzeba jednak podkreślić, że z tym transferem trafiliśmy i pod koniec sezonu zasadniczego był ważną postacią naszej ekipy.
Jak przyszłość czeka drużynę GKS-u Katowice? Na razie jest wiele znaków zapytania, bo pandemia koronawirusa może mieć ogromny wpływ na gospodarkę. W obliczu kryzysu finansowego, właściciele przedsiębiorstw, ale też rajcy miejscy będą dysponować mniejszymi środkami na promocję i reklamę.
– Mamy bardzo dobry kolektyw, grupę zawodników, która potrafiła postawić za najwyższy cel dobro drużyny, i niewielkie korekty w składzie mogłyby pozwolić nam przystąpić do nowego sezonu z dużo wyższego poziomu – zakończył.
PHL: Sporo polskich drużyn może zagrać w europejskich pucharach
Hokejowa Liga Mistrzów, Puchar Kontynentalny i Puchar Wyszehradzki to nie wszystko. Jest również pomysł organizacji klubowego turnieju o Puchar Wschodnioeuropejski.
Po zakończonym przedwcześnie 11 marca sezonie Zarząd Polskiej Hokej Ligi na podstawie regulaminu przyznał miejsca medalowe w sezonie 2019/20. Mistrzem Polski został GKS Tychy, wicemistrzem Re-Plast Unia Oświęcim, a trzecie miejsca przyznano ex aequo JKH GKS Jastrzębie oraz GKS Katowice.
[…] W Lidze Mistrzów Polskę reprezentować będzie GKS Tychy, w Pucharze Kontynentalnym Re-Plast Unia Oświęcim, a w Pucharze Wyszehradzkim drużyny z Jastrzębia i Katowic.
[…] W minionym sezonie w pucharach najlepiej spisało się JKH GKS Jastrzębie. W styczniu w finale drużyna pokonała słowacką Nitrę i zdobyła Puchar Wyszehradzki.
Wciąż jest pomysł rozegrania klubowego turnieju o Puchar Wschodnioeuropejski.
– Ze względu na epidemię koronawirusa projekt jest w zawieszeniu, ale jeśli wystartuje, nasze zespoły rywalizować będą z ekipami z Białorusi, Ukrainy i Łotwy. W tym pucharze mogłyby wziąć udział Podhale Nowy Targ i Cracovia, czyli zespoły, które zajęły w zakończonym sezonie piąte i szóste miejsce – dodaje prezes Minkina.
Felietony Piłka nożna
21 sekund mistrzowskich akcji
Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.
No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.
Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.
Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.
Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.
I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.
Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.
Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.
To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.
Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.
Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.
Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.
W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.
Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.
W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.
No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…
Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.
Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.
Piłka nożna
Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę
Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.
Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.
Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.
Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.
Piłka nożna
Rafał Strączek 2029!
Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania.
Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.
Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem.


Najnowsze komentarze