Kibice Piłka nożna SK 1964
Trójkolorowa inwazja na Bytów!
Wyjazd do Bytowa na pewno przyjdzie do historii. Stawiliśmy się tam w świetnej liczbie i z tego, co wiemy, pobiliśmy rekord frekwencji, jeśli chodzi o kibiców gości na tym stadionie.
Przygotowania do tego wyjazdu zaczęliśmy dość wcześnie. Zdawaliśmy sobie sprawę z dużego zainteresowania i próbowaliśmy załatwić dodatkowe wejściówki dla kibiców naszego klubu. Bytovia była jednak nieugiętą – 300 sztuk do klatki i ani jednego więcej. Nam marzył się także sektor obok, który dałby nam wejście dla łącznie ponad 600 osób. Tam siedziała m.in. Lechia Gdańsk na Pucharze Polski, ale wydarzenia po meczu (lekkie szarpanie płotu przez Gdańszczan z powodu postawy ich piłkarzy) utrudniły nam sprawę. Dodatkowo na Puchar Polski nie sprzedawano biletów na ten sektor, a na mecz z nami niektórzy z miejscowych mieli wykupione tam karnety. Drugą opcją było wejście na trybunę za bramkę, która znajduje się zaraz przy sektorze gości (mieści 500 miejsc), ale była ona wyłączona z użytku, bo groziła zawaleniem. Sam klub z Bytowa może poszedłby nam nawet na rękę, ale strach przed policją był zbyt duży. Nie śmiejemy się z tego, bo i w GieKSie niejednokrotnie robi się wszystko, co mundurowi wymyślą.
Mimo wszystko postanowiliśmy jechać wszyscy – część osób została poinformowana, że może nie wejść na obiekt. W podróż udaliśmy się 13 autokarami i kilkoma autami. Przed Częstochową zepsuł się jeden z busów i trzeba było poupychać ludzi w pozostałych. Podróż przebiegała dość spokojnie i sprawnie, ale z powodu wypadku na autostradzie, wolniejszym jednym autokarze i lekkim uprzykrzaniu życia przez policję, na stadion dotarliśmy spóźnieni kilkanaście minut. Podróż umilał nowy zin kibiców GKS Katowice, za który odpowiada dzielnica Giszowiec. 202 sztuki „Hooltras” rozeszły się bardzo szybko. Po dojechaniu pod stadion, poinformowano nas, że ludzie z biletami wejdą do sektora gości, a ci bez na boczne boisko, które znajdowało się za jedną z bramek. W wyniku otwarcia jednej z furtek, przeszliśmy na sektor przy klatce. Policja weszła na murawę i stanęła przed sektorem, ale nie podejmowała żadnych interwencji. Jak się okazało – trybuna wytrzymała napór 400 osób i nie załamała się nawet przy skakaniu. Ostatecznie w Bytowie pojawiło się nas dokładnie 723 w tym 21 kibiców Banika Ostrava i 11 Górnika Zabrze.
Oflagowanie mieliśmy bardzo dobre – było też kilka okolicznościowych transparentów (m.in. dla śp. Michaliny – fanatyka Górnika Zabrze). Zorganizowany i dobry doping rozpoczęliśmy w drugiej połowie, a apogeum miało miejsce po drugiej bramce dla nas, gdy mimo zimna dopingowaliśmy bez koszulek. Po meczu zbiliśmy piątki z piłkarzami i zapewniliśmy, że mają nasze wsparcie, jeśli będą dalej tak gryźć trawę na boisku. Nie zabrakło też nawiązania do zbliżających się derbów oraz wsparcia dla naszego kibica. Miejscowi wystawili skromny ilościowo młyn z kilkoma flagami, ale chyba i tak najliczniejszy z wszystkich naszych wizyt na tym obiekcie. Słyszalni byli w pierwszej połowie, ale potem chyba sobie odpuścili śpiewanie. Ciężko mieliby się przebić przez nasz doping, bo wszyscy mogli się czuć, jakby GieKSa grała u siebie.
Problemy zaczęły się przy wychodzeniu. Policja postanowiła spisać wszystkich, którzy znaleźli się na trybunie za bramką. Straszyła zakazami stadionowymi itd., ale to gospodarze otworzyli nam wejście na tę trybunę. Wszystkich kibiców, którzy dostaną jakiekolwiek wezwania za Bytów prosimy o niezwłoczny kontakt ze Stowarzyszeniem Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” lub przedstawicielami dzielnicy/FC. Nie obyło się bez gazu i szarpaniny, ale po ponad godzinie sytuacja się uspokoiła i mogliśmy wrócić do Katowic. Znowu mieliśmy problemy z niektórymi autokarami, a ostatni zameldował się w Katowicach o… 12:00. Warto dodać, że świetnie pokazał się fan club Mysłowice, które pojechał do Bytowa w ponad… 170 osób! Ciekawostką jest, że jeden z kibiców (z FC Żory) po całej podróży pobiegł… w niedzielnym maratonie w Katowicach. Teraz czas na Podbeskidzie – trwają zapisy na dzielnicach, FC i w stowarzyszeniu kibiców.
Kibice Piłka nożna Wideo
Stadion znowu eksplodował
W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.
Piłka nożna
Oceny za wyszarpanie z Cracovią
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za emocjonujący mecz z Cracovią, końcowo wygrany 3:2. Waszym MVP został Ilja Szkurin dzięki zdobyciu 30,4% głosów.
Gabriel Kobylak (4-) – Czy miał dużo pracy? Ależ skąd, Cracovia oddała trzy celne strzały, a i w rozegraniu do tyłu niezbyt przeszkadzała. Zasadniczo nie mógł nic poradzić na stracone bramki, może gdyby akurat idealnie wyczuł napastnika i podjął jakąś decyzję w ciemno – po prostu były to tak zwane „stuprocentowe sytuacje”.
Pau Resta (4-) – Świetne podanie już w drugiej minucie zostało przyćmione przez jego przegrane walki powietrzne w drugiej połowie meczu.
Lukas Klemenz (4-) – Bardzo pewnie wyglądał jako środkowa postać naszego bloku obronnego, zresztą jego mocne strony najlepiej pasują właśnie do tej pozycji. Może istnieje jeszcze margines do poprawy w komunikacji z pozostałą dwójką, ale po dwóch latach gry na boku tej formacji to w pełni zrozumiałe. Blisko był wpisania się na listę strzelców, zabrakło nieco szczęścia.
Alan Czerwiński (3) – Był aktywnym i dobrze odnajdywał się tam, gdzie powinien się znaleźć w danym momencie. Nie wychodziło mu co prawda idealnie wykręcanie liczb już na pozycji, ale nie można mu odebrać zaangażowania.
Marcin Wasielewski (3) – Zdecydowanie nie jest to Marcin Wasielewski w formie 'Top’, podobnie jak u Alana Czerwińskiego – prawa flanka nie miała swojego najlepszego dnia. Dzięki niemu cieszyliśmy się z rzutu karnego, nieustępliwie chciał wedrzeć się w szesnastkę i opłaciło mu (i nam) się to.
Mateusz Kowalczyk (4+) – Wrzut z autu na początku spotkania zaskoczył nie tylko nas, także Cracovia nie była przygotowana na taki wariant: ciekawe, czy musiał uzyskać pozwolenie na zostanie trebuszem. Razem z Łukasiakiem szczelnie zamknęli środek pola, jak zwykle dobrze widzieć takiego walczaka na murawie.
Kacper Łukasiak (4) – Cały czas drzemie w nim potencjał i momentami potrafi pokazać swój arsenał, choć czasami brakowało mu decyzji o ułamek sekundy szybszej. Dobrze zastawiał się z piłką i prowokował rywali do pressingu, otwierając tym pozostałe części boiska.
Mateusz Wdowiak (4+) – Ten rogal z pierwszej połowy zasługiwał na skończenie w siatce. Takich wahadłowych chce się oglądać.
Bartosz Nowak (4+) – Ależ z energią wyszedł na to spotkanie, spokojnie mógłby dopisać sobie o bramkę i asystę więcej. Szczęście mu tym razem nie sprzyjało, a cieszy także więcej decyzji o oddawaniu strzału.
Szymon Bartlewicz (4) – Oby skurcz złapany w jego ostatniej akcji został do końca wyleczony w przerwie na reprezentację. Pokazał, że chce zostawić serce na boisku, kolejny piłkarz, dla którego nie ma straconych piłek.
Ilja Szkurin (5, MVP) – Ponownie wygrał nam mecz. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest najlepszym napastnikiem na świecie… po 90. minucie. Prawdopodobnie przy odrobinę lepszych decyzjach mógł strzelić bramkę już wcześniej.
Marcel Wędrychowski (4-) – Nie był kluczową postacią tego meczu, choć widać u niego chęć walki na boisku.
Erik Jirka (brak oceny) – Po jego wejściu Cracovia znajdowała mniej okazji na flance.
Bartosz Wolski (brak oceny) – W końcówce pokazał dokładnie to, czego od niego można oczekiwać – zagranie długiej piłki z perfekcyjną precyzją.
Marius Olsen (brak oceny) – Jego wyskok utrzymał przy życiu akcję na 3:2.
Borja Galan (brak oceny) – Zmiana w końcówce skutkująca asystą i kluczową akcją w defensywie? Ciężko oczekiwać więcej od występu trwającego kilka minut.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.


hermano
3 października 2017 at 12:21
Szacunek za maraton 🙂
Ja zaliczyłem półmaraton 😉 choć myślałem że nic z tego nie będzie gdy długo nie wyjżdżalismy z Bytowa.
lefblova
2 stycznia 2018 at 16:05
I don’t even know the way I stopped up here, however I believed this publish was good. I don’t recognise who you might be however certainly you are going to a well-known blogger in case you aren’t already 😉 Cheers!
http://hdymq.com/forum.php?mod=viewthread&tid=13&pid=141455&page=59&extra=page%3D1#pid141455
Baseorubuysunsax
22 lutego 2018 at 14:06
[email protected]