Piłka nożna
[TRANSER] Kacper Tabiś w Odrze Opole
Trzy tygodnie przed rozpoczęciem ligi mamy kolejne roszady kadrowe. Tym razem Kacper Tabiś na zasadzie transferu definitywnego przenosi się do Odry Opole.
Młodemu pomocnikowi w czerwcu kończył się kontrakt z GieKsą i obie strony doszły do porozumienia, by zawodnik przeniósł się do Opola jeszcze tej zimy. Suma odstępnego nie została ujawniona.
Kacper Tabiś trafił do GieKSy z Rozwoju Katowice latem 2018 roku. W ostatniej rundzie rozegrał 12 spotkań ligowych, za każdym razem pojawiając się na boisku jako zmiennik. W swej przygodzie z klubem nie zdobył bramki.
Bardzo dziękujemy za reprezentowanie barw GKS-u Katowice i życzymy powodzenia w dalszej karierze!
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

KaTe
8 lutego 2020 at 11:59
Coś chłopakom z Rozwoju nie idzie w Gieksie…
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony szkoda, bo młody – na dodatek z Katowic.
A z drugiej, jakoś nie było widać czynionych postępów. Do swojego występu przeciwko Tychom w 2018r. jakoś nie mógł się zbliżyć…
Skoro ubywa jeden zawodnik z kadry, to może ktoś sobie przypomni, że mamy tylko jednego lewego obrońcę?
A tak w ogóle, patrząc na nasz team, to obrasta już legendą stawianie na młodych. Natomiast, oprócz rezerwowych bramkarzy, jedynym nastolatkiem ocierającym się o pierwszą drużynę jest Szwedzik.
Skoro za Tabisia wpłynęło ponoć 125.000 zł. to może dobrze byłoby zainwestować w jakiegoś juniora z szerokiej kadry reprezentacji U-18 lub U-19?
Dawniej potrafiono wyłowić Ledwonia, Mosóra, Świra, Szalę i źle na tym nie wychodzono.
3 kolory
8 lutego 2020 at 14:55
Z tym Mosórem to Cię lekko poniosło…aż musiałem to sprawdzić faktycznie był u nas ale to jakiś epizod
Zawsze go kojarzyłem z chorzowem
Mecza
8 lutego 2020 at 14:58
@KaTe, tyle się zawsze mówiło o tej utalentowanej młodzieży Rozwoju na których GKS nie chce stawiać ale ich weryfikuje rynek a nie niechęć GKS do stawiania na młodych. Życzę Tabisiowi jak najlepiej, w końcu zanotował awans sportowy ale ufam decyzjom Góraka. Z tego co kojarzę, Tabiś nie grał na lewej obronie nigdy. Gdyby była potrzeba zastąpienia Rogali to może tam zagrać Dampc. Tak też chyba zagrał w drugiej połowie dzisiejszego sparingu.
Mecza
8 lutego 2020 at 15:05
@3 kolory, już jak graliśmy ostatnio ze Zniczem to mnie zdziwiła ta informacja że Mosór jest wychowankiem GKS….no niemal. A co do Szali to wychowanek. Chodził do średniej na Sportowej w Batorym. Matematyk Hanisz tolerował sportowców ale jego nie lubił. Może kibic R, bo na Klimzowcu mieszkał ten nauczyciel 🙂
KaTe
8 lutego 2020 at 21:30
Jeśli chodzi o Mosóra to był przykład, że umiano kiedyś wyszukać talent nawet w Garbarzu Zembrzyce. Z Szalą coś mi się pomyliło. Kojarzyłem go z Tychami.
A nigdzie nie napisałem, że Tabiś to lewy obrońca. Nadmieniłem, że mamy wolny etat.
Odnośnie zawodników Rozwoju, to poczekajmy. Obecnie w Górniku są Neugebauer i Baranowicz. Młode chłopaki. Może pójdą drogą Milika, a może Konrada Nowaka. Kto to wie?
A z tym Dampcem na lewej obronie – to póki nie zobaczę, to nie uwierzę. Chłop o wzroście 188cm. musiałby by sprawny jak Frank Rijkaard. A wtedy nie grałby na polskim trzecim poziomie…
Mecza
8 lutego 2020 at 22:10
No z tym Mosórem to nie wiadomo jak było, czy go wyszukali czy sam przyszedł i zapisał się do klubu. Tak często jest za małolata. Co do Dampca masz rację chociaż taką pozycje podają. Ciężko sobie wyobrazić dobrego środkowego na boku obrony (np. Glik ????) Prędzej kogoś z boku pomocy, małego, szybkiego.
A
9 lutego 2020 at 13:20
Do KaTe Neugebauer i Baranowicz to nie wychowankowie Rozwoju. Neugebauer zaczynal w Gieksie ale szkolenie bylo na marnym poziomie i kilku chlopakow wtedy przeszlo do Rozwoju a Baranowicz przeszedl z Gwiazdy Ruda Slaska
Irishman
9 lutego 2020 at 13:53
No z tym Mosórem to mnie serio zaskoczyliście!
A Tabiś, no już trochę u nas był i nie robił postępów. Najsłabszy nie był ale ciągle taki przeciętny, z szansami na grę tylko z racji wieku młodzieżowca. Może mu ta zmiana klubu da pozytywnego kopa, czego mu życzę. Zawsze może wrócić.
I chyba faktycznie będą jeszcze jakieś przyjścia, tym bardziej, ze podobno także Kompanicki ma odejść.
Robson
11 lutego 2020 at 11:54
Szkoda Tabisia mnie się podobala jego ambicja.
Nic Kacper życzymy jak najlepszego rozwoju i powrotu do GieKSy w życiowej formie.
jeżyk
11 lutego 2020 at 14:33
Coś podobnego a fachowcy opowiadali jaki to wielki talent był. Wiec albo fachowcy nie znaja sie na swojej robocie albo taki to talent jak juz pare bylo ich w gks