Piłka nożna Prasówka
Ten najważniejszy wieczór – opinie dziennikarzy na temat meczu barażowego GieKSa-Stal Rzeszów
W dniu dzisiejszym GieKSa zmierzy się ze Stalą Rzeszów i będzie to półfinałowy mecz barażowy o awans do Fortuna I Ligi. Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat tego meczu.
sportdziennik.com – Ten najważniejszy wieczór
GieKSa dwa razy z rzędu musi dokonać tego, co nie udawało jej się przez lata, czyli wygrać kluczowy mecz w końcowej fazie sezonu. Dziś początek wielkiej barażowej walki o I ligę.
[…] Rywala ma dziś z wysokiej półki. Przed sezonem to z otoczenia Stali Rzeszów, a nie GieKSy, dobiegały głosy o awansie. Gdy we wrześniu katowiczanie jechali do stolicy Podkarpacia, to raczej w roli „underdoga” niż faworyta, przyjmując remis 1:1 za dobrą monetę. Im dłużej trwał sezon, tym bardziej role się odwracały. 27 czerwca Stal przegrała u siebie ze Zniczem i wylądowała w strefie spadkowej. Od tamtej pory w 6 meczach zdobyła 16 punktów, w sobotę w imponującym stylu rozbiła (4:0) solidną Skrę Częstochowa i rzutem na taśmę załapała się do barażu. GKS na tym odcinku czasowym wzbogacił się jedynie o 8 „oczek” – o jedno za mało, by świętować bezpośredni awans. Bukowa przestała być postrachem przeciwników. Drużyna Rafała Góraka śrubowała tam serię bez porażki, regularnie wygrywała, ale trzech ostatnich rywali pokonać nie zdołała. 1:2 z Polkowicami, 1:1 z Widzewem, 1:1 z Resovią… Ostatnie zwycięstwo odniosła jeszcze przy pustych trybunach (2:0 z Garbarnią). W takim anturażu pokonała też 13 czerwca… rzeszowską Stal. Mecz był świetny, goście przeważali, ale skończyło się 3:2 za sprawą rajdu i bramki Grzegorza Janiszewskiego z 86 minuty.
Janiszewski dziś raczej nie zagra. Ofensywne aktywa – ofensywnymi aktywami, ale do jego zadań należy bronienie i w tej materii wyczerpał już chyba limit błędów, dlatego parę stoperów – tak jak w sobotę z Resovią – Arkadiusz Jędrych utworzy znów z Czechem Radkiem Dejmkiem. Do dyspozycji sztabu po absencjach za żółte kartki wracają Bartosz Mrozek, Grzegorz Rogala i Piotr Kurbiel. O ile pozycja Rogali na lewej obronie jest niepodważalna, o tyle bardzo zastanawia, co Rafał Górak uczyni z Mrozkiem i Kurbielem. Szymon Frankowski bronił w sobotę bardzo dobrze. Był to jego dopiero 3. występ w sezonie. Czy katowiczanie zaryzykują i znów desygnują między słupki 19-latka, czy postawią jednak na Mrozka – nawet ze świadomością, że zdarzają mu się w tej rundzie „babole”? Znak zapytania jest też w ataku. Kurbiel czy Rogalski? Ten drugi zagrał w sobotę w wyjściowym składzie pierwszy raz od 7 czerwca. Swoje zrobił, wykorzystał rzut karny, z dorobkiem 10 goli jest najlepszym strzelcem zespołu, a strzelba Kurbiela jak szybko wypaliła, tak też zardzewiała. Po raz ostatni trafił do siatki… rzeszowskiej Stali.
Nadal za kartki pauzuje natomiast (ma ich 12, dlatego „wisi” nie jeden, a dwa mecze) podstawowy młodzieżowiec i prawy obrońca Kacper Michalski. Wydaje się, że zastąpi go Zbigniew Wojciechowski. Teoretycznie, na bok defensywy mógłby zostać przesunięty Arkadiusz Woźniak, a rolę młodzieżowca spełniać na skrzydle Danian Pavlas. Tyle że wśród młodzieżowców nie ma drugiego bocznego pomocnika i chcąc ściągnąć Pavlasa, trzeba by dokonać dwóch zmian, bo prócz jego następcy wprowadzić też młodzieżowca. Na takie kombinowanie w barażu raczej nie ma miejsca, dlatego stawiamy, że albo od 1 minuty zagrają obaj ci młodzieżowcy, albo sam Wojciechowski.
Kibice trzymają kciuki, by „czynny” był kapitan Adrian Błąd, który przedwcześnie zakończył występ z Resovią.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice w barażu ze Stalą Rzeszów. Ilu kibiców będzie mogło wejść na stadion?
[…] Katowicka GieKSa do ostatniej kolejki liczyła się w grze o bezpośredni awans do I ligi. Podopieczni trenera Rafała Góraka zremisowali jednak z Resovią 1:1 i zajęli 3. miejsce, gromadząc 59 punktów, czyli tyle samo, co Widzew Łódź (przegrał ze Zniczem Pruszków 0:1). Pierwszy był Górnik Łęczna, który wygrał na wyjeździe z Legionovią 2:0 i zakończył sezon z dorobkiem 63 punktów.
Teraz to już wszystko nieważne, bo GKS Katowice we wtorek staje przed kolejną szansą awansu, choć będzie to dopiero pierwszy barażowy krok. Katowiczanie podejmą szósty zespół sezonu zasadniczego, czyli Stal Rzeszów.
[…] – Katowicom i sobie życzę, abyśmy się spotkali tutaj jeszcze raz, w piątek – mówił trener Resovii Szymon Grabowski po meczu przy Bukowej.
[…] GKS Katowice chciałby, aby na wtorkowym meczu trybuny mogły zapełnić się już w 50 procentach, czyli zgodnie z najnowszym rozporządzeniem rządu. Do tej pory GieKSa mogła wpuścić na swój obiekt 1760 osób, a chciałaby 3520. Możliwe, że decyzja zapadnie dopiero w dniu barażu.
stalrzeszów.pl – Z obozu rywala – GKS Katowice
[…] Obie ekipy ostatni raz mierzyły się 13 czerwca, również na stadionie przy Bukowej, gdzie lepsi okazali się gospodarze, wygrywając 3-2. Od tego momentu forma katowiczan była dość niestabilna, co potwierdzają wyniki osiągnięte w kolejnych dziewięciu kolejkach, w których to zdobili 12 punktów, wygrywając zaledwie trzy spotkania.
[…] Zarówno mecz ze Stalówką, jak i następne spotkanie z z Resovią, pokazały, że Gieksa nie ma patentu na drużyny z Podkarpacia. W Stalowej Woli to gospodarze, walczący o utrzymanie w lidze, pewnie wygrali to spotkanie 2-0, natomiast przy Bukowej mecz z Resovią zakończył się remisem. O ile spotkanie w Stalowej Woli gościom nie wyszło, tak największe pretensje podopieczni trenera Góraka mogą mieć do siebie po remisie z Resovią, w którym to nie wykorzystali wielu dogodnych okazji, a przede wszystkich wielkiej szansy na bezpośredni awans na zaplecze Ekstraklasy, który przy komplecie punktów stałby się faktem.
Przed nami arcyważne i z pewnością bardzo ciekawe spotkanie półfinałowe. Bardziej zadowoleni z gry w barażach na pewno są zawodnicy beniaminka – Stali Rzeszów, którzy zajęli ostatnie premiowane play-offami miejsce. Przypieczętowali je pewną wygraną w ostatniej kolejce z częstochowską Skrą, dzięki czemu o punkt wyprzedzili Garbarnię Kraków i Olimpię Elbląg.
Goncerz: “Udział w barażach to na pewno nie jest dla nas sufit. Chcemy więcej!”
Przed pierwszym meczem barażowym o grę w Fortuna 1. lidze porozmawialiśmy z naszym napastnikiem Grzegorzem Goncerzem, który dawniej występował w barwach GieKSy, zostając m.in. królem strzelców 1. ligi.
[…] Tak, to zdecydowanie byłoby wielkie święto piłki w Rzeszowie. Przechodząc już do wtorkowego spotkania z GieKSą – jak Ty, jako były piłkarz i lider zespołu z Katowic podchodzisz do tego spotkania?
– Nie będę ukrywał, będzie to dla mnie wyjątkowe spotkanie. Fajnie, że zagramy przy udziale kibiców (choćby w okrojonej liczbie). Wiem dobrze, że kibice z Katowic potrafią stworzyć naprawdę fajną atmosferę, na pewno będą wspierali swoich piłkarzy. Będzie to trzecie spotkanie pomiędzy naszymi drużynami w tym sezonie, ale zdecydowanie najważniejsze. Nie ma tu mowy o remisie, albo odniesiemy zwycięstwo i awansujemy do finału barażów o Fortuna 1. ligę, albo ten sezon dla nas się skończy. Ja osobiście lubię takie spotkania, myślę, że nasz zespół też. Z niecierpliwością czekamy na ten mecz. Tak jeszcze patrząc przez pryzmat tej rundy i całego sezonu, to jest to też dla nas nagroda za ten lipiec, bo pamiętajmy, że na początku miesiąca byliśmy bardzo nisko i widmo spadku, ale w trudnym momencie zebraliśmy się wszyscy razem i zaczęliśmy seryjnie punktować, także myślę, że we 28. lipca mamy stadion, dobrą atmosferę, światła, fajną porę do grania i jest to dla nas nagroda, że ten lipiec bardzo dobrze przepracowaliśmy, ale to na pewno nie jest to dla nas sufit. Chcemy jeszcze więcej! Chcemy jeszcze bardziej namieszać i zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. Ja jestem optymistą przed tym spotkaniem, mimo, że wiem, że czeka nas piekielnie ciężkie zadanie i absolutnie rywal z najwyższej 2-ligowej półki.
Wydaje się, że ostatnie spotkanie z GieKSą, gdyby nie nasze indywidualne błędy, to mogliśmy wygrać. Sam trener Górak w bardzo pochlebnych słowach wypowiadał się na temat naszej gry i mocno komplementował nasz zespół, mówiąc, że wygrana nad takim przeciwnikiem, jak Stal Rzeszów powinna być wręcz punktowana wyżej niż 3 pkt. Jak Ty oceniasz tamto spotkanie teraz z perspektywy czasu i czy podzielasz powyższe opinie?
– W tamtym spotkaniu bardzo źle weszliśmy w mecz, bo bardzo szybko straciliśmy bramkę. Na szczęście szybko udało nam się wyrównać. W ogóle tę pierwszą połowę, mimo straty bramkowej, oceniam bardzo dobrze. Wydaje mi się, że była bardzo dobra w naszym wykonaniu, bo czuć było z boiska, że jesteśmy mocni, że umiemy stwarzać sytuacje, że ta kolejna bramka dla nas zaraz wpadnie i już w pierwszych 45-minutach powinniśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, niestety na koniec stało się inaczej. W drugiej połowie GKS Katowice już zagrał z nami inaczej. My nie potrafiliśmy za bardzo wrócić do tego swojego grania dobrego z I. połowy, ale myślę, że kierunek tego, jak z GieKSą trzeba grać został pokazany. Musimy wyjść wysoko, agresywnie, „na tak”, pełni entuzjazmu, ale tak jak powiedziałeś, ustrzegać się błędów indywidualnych, bo one niestety w takim spotkaniu mogą kosztować bardzo dużo, gdyż nie ma tam marginesu błędu. Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jesteśmy świadomi, jesteśmy gotowi, pełni pasji, pełni determinacji, pewni siebie zwłaszcza też po sobotnim spotkaniu ze Skrą. W dobrym humorze, w dobrej atmosferze podejdziemy do tego wtorkowego spotkania i sam jestem ciekaw jak to będzie.
Czy to, że GieKSa nie wykorzystała swojej szansy, by awansować bezpośrednio, może jakkolwiek wpływać na ich mental i podejście do wtorkowego barażu?
– Bardzo podobne pytanie zadawali mi dziennikarze z Katowic, czy to ma jakiekolwiek znaczenie z perspektywy psychologii u zawodnika, czy postawa zespołu może być inna, że my na euforii dostaliśmy się do baraży, a GieKSa w ostatnich dwóch kolejkach nie wykorzystała swojej szansy na bezpośredni awans. To wszystko oczywiście jest istotne, ale do pierwszego gwizdka. W momencie, gdy ten gwizdek zabrzmi, wszystkie rzeczy schodzą na dalszy plan. Wówczas najważniejsza będzie pełna determinacja, koncentracja na zadaniach. Liczy się pełne 90 minut plus ewentualna dogrywka, czy ewentualne karne i wszystko może się wydarzyć. Oczywiście piłkarze GKS-u pewnie jeszcze dzisiaj żałują, że tej Resovii nie udało się wcisnąć bramki na 2-1, bo mieli naprawdę dużo klarownych sytuacji. Widziałem skrót, widziałem, jak GKS prowadzi grę, dochodzi do sytuacji, był naprawdę dobrze przygotowany, ale niestety (dla nich) taka jest piłka. Teraz grają z nami i myślę, że gdy usłyszą pierwszy gwizdek, to o tym wszystkim już zapomną.
[…] Nasi kibice pewnie bardziej skupiają się na tym, jak my gramy, niż na innych zespołach. Wy jesteście już po analizach meczów ligowych z GieKSą, a sam też dobrze znasz tych chłopaków, więc gdybyś miał przybliżyć naszym fanom atuty drużyny z Katowic, to co by to było?
– Wydaje mi się, że są mocni, jako kolektyw. Chcą w tę piłkę grać i są w tym wszystkim powtarzalni. Mają w swoim składzie Adriana Błąda i Adriana Woźniaka, o których wysokiej jakości piłkarskiej wiemy nie od dzisiaj. Są mocnymi punktami tego zespołu. My natomiast musimy się wystrzegać tego, co nie funkcjonowało w ostatnim naszym pojedynku z nimi i nie dopuszczać do tego, by te ich wrzutki z bocznych sektorów dochodziły w nasze pole karne. W taki sposób nas wtedy skarcili. Te piłki zbyt łatwo przechodziły. Do tego na pewno nie możemy dopuszczać i te sytuacje skutecznie wybronić. Znając trenera Góraka, z pewnością będzie miał na ten mecz coś specjalnego, my też coś takiego przygotujemy, więc zapowiada się naprawdę fajny, ciekawy pojedynek. Należy trzymać kciuki i wierzyć w to, że awansujemy dalej.
se.pl – GKS Katowice – Stal Rzeszów TV TRANSMISJA NA ŻYWO
[…] Emocje po ekscytującej końcówce sezonu II ligi jeszcze nie opadły, a przed nami już baraże o awans. GKS Katowice podejmuje Stal Rzeszów. Zdecyduje wynik jednego spotkania, rewanżu nie będzie. Piłkarze GKS-u Katowice muszą się szybko otrząsnąć po bolesnym niepowodzeniu, jakim niewątpliwie były zmarnowane szanse na wyprzedzenie w tabeli Widzewa i wywalczenie bezpośredniego awansu.
[…] W meczach tych drużyn w tym sezonie w Katowicach GKS pokonał Stal 3:2, a w Rzeszowie był remis 1:1.
– Jeszcze nic straconego. Bardzo liczę na trybuny, na wsparcie kibiców, że będą tę naszą drużynę wspomagać tak jak do tej pory. W sercach wiadomo co mamy – mówi Rafał Górak, trener GKS-u Katowice.
– Przed nami dwa finały i tak do tego trzeba podchodzić. Nie udało się wywalczyć awansu bezpośredniego, ale walczyliśmy i jestem dumny z tej drużyny. Jesteśmy cały czas w grze i walczymy do ostatniego gwizdka – dodał Arkadiusz Woźniak, piłkarz GKS-u Katowice, który również zaapelował do fanów „GieKSy” o doping i wsparcie.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


Najnowsze komentarze