Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Ten najważniejszy wieczór – opinie dziennikarzy na temat meczu barażowego GieKSa-Stal Rzeszów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W dniu dzisiejszym GieKSa zmierzy się ze Stalą Rzeszów i będzie to półfinałowy mecz barażowy o awans do Fortuna I Ligi.  Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat tego meczu.

 

sportdziennik.com – Ten najważniejszy wieczór

GieKSa dwa razy z rzędu musi dokonać tego, co nie udawało jej się przez lata, czyli wygrać kluczowy mecz w końcowej fazie sezonu. Dziś początek wielkiej barażowej walki o I ligę.

[…] Rywala ma dziś z wysokiej półki. Przed sezonem to z otoczenia Stali Rzeszów, a nie GieKSy, dobiegały głosy o awansie. Gdy we wrześniu katowiczanie jechali do stolicy Podkarpacia, to raczej w roli „underdoga” niż faworyta, przyjmując remis 1:1 za dobrą monetę. Im dłużej trwał sezon, tym bardziej role się odwracały. 27 czerwca Stal przegrała u siebie ze Zniczem i wylądowała w strefie spadkowej. Od tamtej pory w 6 meczach zdobyła 16 punktów, w sobotę w imponującym stylu rozbiła (4:0) solidną Skrę Częstochowa i rzutem na taśmę załapała się do barażu. GKS na tym odcinku czasowym wzbogacił się jedynie o 8 „oczek” – o jedno za mało, by świętować bezpośredni awans. Bukowa przestała być postrachem przeciwników. Drużyna Rafała Góraka śrubowała tam serię bez porażki, regularnie wygrywała, ale trzech ostatnich rywali pokonać nie zdołała. 1:2 z Polkowicami, 1:1 z Widzewem, 1:1 z Resovią… Ostatnie zwycięstwo odniosła jeszcze przy pustych trybunach (2:0 z Garbarnią). W takim anturażu pokonała też 13 czerwca… rzeszowską Stal. Mecz był świetny, goście przeważali, ale skończyło się 3:2 za sprawą rajdu i bramki Grzegorza Janiszewskiego z 86 minuty.

Janiszewski dziś raczej nie zagra. Ofensywne aktywa – ofensywnymi aktywami, ale do jego zadań należy bronienie i w tej materii wyczerpał już chyba limit błędów, dlatego parę stoperów – tak jak w sobotę z Resovią – Arkadiusz Jędrych utworzy znów z Czechem Radkiem Dejmkiem. Do dyspozycji sztabu po absencjach za żółte kartki wracają Bartosz Mrozek, Grzegorz Rogala i Piotr Kurbiel. O ile pozycja Rogali na lewej obronie jest niepodważalna, o tyle bardzo zastanawia, co Rafał Górak uczyni z Mrozkiem i Kurbielem. Szymon Frankowski bronił w sobotę bardzo dobrze. Był to jego dopiero 3. występ w sezonie. Czy katowiczanie zaryzykują i znów desygnują między słupki 19-latka, czy postawią jednak na Mrozka – nawet ze świadomością, że zdarzają mu się w tej rundzie „babole”? Znak zapytania jest też w ataku. Kurbiel czy Rogalski? Ten drugi zagrał w sobotę w wyjściowym składzie pierwszy raz od 7 czerwca. Swoje zrobił, wykorzystał rzut karny, z dorobkiem 10 goli jest najlepszym strzelcem zespołu, a strzelba Kurbiela jak szybko wypaliła, tak też zardzewiała. Po raz ostatni trafił do siatki… rzeszowskiej Stali.

Nadal za kartki pauzuje natomiast (ma ich 12, dlatego „wisi” nie jeden, a dwa mecze) podstawowy młodzieżowiec i prawy obrońca Kacper Michalski. Wydaje się, że zastąpi go Zbigniew Wojciechowski. Teoretycznie, na bok defensywy mógłby zostać przesunięty Arkadiusz Woźniak, a rolę młodzieżowca spełniać na skrzydle Danian Pavlas. Tyle że wśród młodzieżowców nie ma drugiego bocznego pomocnika i chcąc ściągnąć Pavlasa, trzeba by dokonać dwóch zmian, bo prócz jego następcy wprowadzić też młodzieżowca. Na takie kombinowanie w barażu raczej nie ma miejsca, dlatego stawiamy, że albo od 1 minuty zagrają obaj ci młodzieżowcy, albo sam Wojciechowski.

Kibice trzymają kciuki, by „czynny” był kapitan Adrian Błąd, który przedwcześnie zakończył występ z Resovią.

 

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice w barażu ze Stalą Rzeszów. Ilu kibiców będzie mogło wejść na stadion?

[…] Katowicka GieKSa do ostatniej kolejki liczyła się w grze o bezpośredni awans do I ligi. Podopieczni trenera Rafała Góraka zremisowali jednak z Resovią 1:1 i zajęli 3. miejsce, gromadząc 59 punktów, czyli tyle samo, co Widzew Łódź (przegrał ze Zniczem Pruszków 0:1). Pierwszy był Górnik Łęczna, który wygrał na wyjeździe z Legionovią 2:0 i zakończył sezon z dorobkiem 63 punktów.

Teraz to już wszystko nieważne, bo GKS Katowice we wtorek staje przed kolejną szansą awansu, choć będzie to dopiero pierwszy barażowy krok. Katowiczanie podejmą szósty zespół sezonu zasadniczego, czyli Stal Rzeszów.

[…] – Katowicom i sobie życzę, abyśmy się spotkali tutaj jeszcze raz, w piątek – mówił trener Resovii Szymon Grabowski po meczu przy Bukowej.

[…] GKS Katowice chciałby, aby na wtorkowym meczu trybuny mogły zapełnić się już w 50 procentach, czyli zgodnie z najnowszym rozporządzeniem rządu. Do tej pory GieKSa mogła wpuścić na swój obiekt 1760 osób, a chciałaby 3520. Możliwe, że decyzja zapadnie dopiero w dniu barażu.

 

stalrzeszów.pl – Z obozu rywala – GKS Katowice

[…] Obie ekipy ostatni raz mierzyły się 13 czerwca, również na stadionie przy Bukowej, gdzie lepsi okazali się gospodarze, wygrywając 3-2. Od tego momentu forma katowiczan była dość niestabilna, co potwierdzają wyniki osiągnięte w kolejnych dziewięciu kolejkach, w których to zdobili 12 punktów, wygrywając zaledwie trzy spotkania.

[…] Zarówno mecz ze Stalówką, jak i następne spotkanie z z Resovią, pokazały, że Gieksa nie ma patentu na drużyny z Podkarpacia. W Stalowej Woli to gospodarze, walczący o utrzymanie w lidze, pewnie wygrali to spotkanie 2-0, natomiast przy Bukowej mecz z Resovią zakończył się remisem. O ile spotkanie w Stalowej Woli gościom nie wyszło, tak największe pretensje podopieczni trenera Góraka mogą mieć do siebie po remisie z Resovią, w którym to nie wykorzystali wielu dogodnych okazji, a przede wszystkich wielkiej szansy na bezpośredni awans na zaplecze Ekstraklasy, który przy komplecie punktów stałby się faktem.

Przed nami arcyważne i z pewnością bardzo ciekawe spotkanie półfinałowe. Bardziej zadowoleni z gry w barażach na pewno są zawodnicy beniaminka – Stali Rzeszów, którzy zajęli ostatnie premiowane play-offami miejsce. Przypieczętowali je pewną wygraną w ostatniej kolejce z częstochowską Skrą, dzięki czemu o punkt wyprzedzili Garbarnię Kraków i Olimpię Elbląg.

 

Goncerz: “Udział w barażach to na pewno nie jest dla nas sufit. Chcemy więcej!”

Przed pierwszym meczem barażowym o grę w Fortuna 1. lidze porozmawialiśmy z naszym napastnikiem Grzegorzem Goncerzem, który dawniej występował w barwach GieKSy, zostając m.in. królem strzelców 1. ligi.

[…] Tak, to zdecydowanie byłoby wielkie święto piłki w Rzeszowie. Przechodząc już do wtorkowego spotkania z GieKSą – jak Ty, jako były piłkarz i lider zespołu z Katowic podchodzisz do tego spotkania?

– Nie będę ukrywał, będzie to dla mnie wyjątkowe spotkanie. Fajnie, że zagramy przy udziale kibiców (choćby w okrojonej liczbie). Wiem dobrze, że kibice z Katowic potrafią stworzyć naprawdę fajną atmosferę, na pewno będą wspierali swoich piłkarzy. Będzie to trzecie spotkanie pomiędzy naszymi drużynami w tym sezonie, ale zdecydowanie najważniejsze. Nie ma tu mowy o remisie, albo odniesiemy zwycięstwo i awansujemy do finału barażów o Fortuna 1. ligę, albo ten sezon dla nas się skończy. Ja osobiście lubię takie spotkania, myślę, że nasz zespół też. Z niecierpliwością czekamy na ten mecz. Tak jeszcze patrząc przez pryzmat tej rundy i całego sezonu, to jest to też dla nas nagroda za ten lipiec, bo pamiętajmy, że na początku miesiąca byliśmy bardzo nisko i widmo spadku, ale w trudnym momencie zebraliśmy się wszyscy razem i zaczęliśmy seryjnie punktować, także myślę, że we 28. lipca mamy stadion, dobrą atmosferę, światła, fajną porę do grania i jest to dla nas nagroda, że ten lipiec bardzo dobrze przepracowaliśmy, ale to na pewno nie jest to dla nas sufit. Chcemy jeszcze więcej! Chcemy jeszcze bardziej namieszać i zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. Ja jestem optymistą przed tym spotkaniem, mimo, że wiem, że czeka nas piekielnie ciężkie zadanie i absolutnie rywal z najwyższej 2-ligowej półki.

Wydaje się, że ostatnie spotkanie z GieKSą, gdyby nie nasze indywidualne błędy, to mogliśmy wygrać. Sam trener Górak w bardzo pochlebnych słowach wypowiadał się na temat naszej gry i mocno komplementował nasz zespół, mówiąc, że wygrana nad takim przeciwnikiem, jak Stal Rzeszów powinna być wręcz punktowana wyżej niż 3 pkt. Jak Ty oceniasz tamto spotkanie teraz z perspektywy czasu i czy podzielasz powyższe opinie?

– W tamtym spotkaniu bardzo źle weszliśmy w mecz, bo bardzo szybko straciliśmy bramkę. Na szczęście szybko udało nam się wyrównać. W ogóle tę pierwszą połowę, mimo straty bramkowej, oceniam bardzo dobrze. Wydaje mi się, że była bardzo dobra w naszym wykonaniu, bo czuć było z boiska, że jesteśmy mocni, że umiemy stwarzać sytuacje, że ta kolejna bramka dla nas zaraz wpadnie i już w pierwszych 45-minutach powinniśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, niestety na koniec stało się inaczej. W drugiej połowie GKS Katowice już zagrał z nami inaczej. My nie potrafiliśmy za bardzo wrócić do tego swojego grania dobrego z I. połowy, ale myślę, że kierunek tego, jak z GieKSą trzeba grać został pokazany. Musimy wyjść wysoko, agresywnie, „na tak”, pełni entuzjazmu, ale tak jak powiedziałeś, ustrzegać się błędów indywidualnych, bo one niestety w takim spotkaniu mogą kosztować bardzo dużo, gdyż nie ma tam marginesu błędu. Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jesteśmy świadomi, jesteśmy gotowi, pełni pasji, pełni determinacji, pewni siebie zwłaszcza też po sobotnim spotkaniu ze Skrą. W dobrym humorze, w dobrej atmosferze podejdziemy do tego wtorkowego spotkania i sam jestem ciekaw jak to będzie.

Czy to, że GieKSa nie wykorzystała swojej szansy, by awansować bezpośrednio, może jakkolwiek wpływać na ich mental i podejście do wtorkowego barażu?

– Bardzo podobne pytanie zadawali mi dziennikarze z Katowic, czy to ma jakiekolwiek znaczenie z perspektywy psychologii u zawodnika, czy postawa zespołu może być inna, że my na euforii dostaliśmy się do baraży, a GieKSa w ostatnich dwóch kolejkach nie wykorzystała swojej szansy na bezpośredni awans. To wszystko oczywiście jest istotne, ale do pierwszego gwizdka. W momencie, gdy ten gwizdek zabrzmi, wszystkie rzeczy schodzą na dalszy plan. Wówczas najważniejsza będzie pełna determinacja, koncentracja na zadaniach. Liczy się pełne 90 minut plus ewentualna dogrywka, czy ewentualne karne i wszystko może się wydarzyć. Oczywiście piłkarze GKS-u pewnie jeszcze dzisiaj żałują, że tej Resovii nie udało się wcisnąć bramki na 2-1, bo mieli naprawdę dużo klarownych sytuacji. Widziałem skrót, widziałem, jak GKS prowadzi grę, dochodzi do sytuacji, był naprawdę dobrze przygotowany, ale niestety (dla nich) taka jest piłka. Teraz grają z nami i myślę, że gdy usłyszą pierwszy gwizdek, to o tym wszystkim już zapomną.

[…] Nasi kibice pewnie bardziej skupiają się na tym, jak my gramy, niż na innych zespołach. Wy jesteście już po analizach meczów ligowych z GieKSą, a sam też dobrze znasz tych chłopaków, więc gdybyś miał przybliżyć naszym fanom atuty drużyny z Katowic, to co by to było?

– Wydaje mi się, że są mocni, jako kolektyw. Chcą w tę piłkę grać i są w tym wszystkim powtarzalni. Mają w swoim składzie Adriana Błąda i Adriana Woźniaka, o których wysokiej jakości piłkarskiej wiemy nie od dzisiaj. Są mocnymi punktami tego zespołu. My natomiast musimy się wystrzegać tego, co nie funkcjonowało w ostatnim naszym pojedynku z nimi i nie dopuszczać do tego, by te ich wrzutki z bocznych sektorów dochodziły w nasze pole karne. W taki sposób nas wtedy skarcili. Te piłki zbyt łatwo przechodziły. Do tego na pewno nie możemy dopuszczać i te sytuacje skutecznie wybronić. Znając trenera Góraka, z pewnością będzie miał na ten mecz coś specjalnego, my też coś takiego przygotujemy, więc zapowiada się naprawdę fajny, ciekawy pojedynek. Należy trzymać kciuki i wierzyć w to, że awansujemy dalej.

 

se.pl – GKS Katowice – Stal Rzeszów TV TRANSMISJA NA ŻYWO

[…] Emocje po ekscytującej końcówce sezonu II ligi jeszcze nie opadły, a przed nami już baraże o awans. GKS Katowice podejmuje Stal Rzeszów. Zdecyduje wynik jednego spotkania, rewanżu nie będzie. Piłkarze GKS-u Katowice muszą się szybko otrząsnąć po bolesnym niepowodzeniu, jakim niewątpliwie były zmarnowane szanse na wyprzedzenie w tabeli Widzewa i wywalczenie bezpośredniego awansu.

[…] W meczach tych drużyn w tym sezonie w Katowicach GKS pokonał Stal 3:2, a w Rzeszowie był remis 1:1.

– Jeszcze nic straconego. Bardzo liczę na trybuny, na wsparcie kibiców, że będą tę naszą drużynę wspomagać tak jak do tej pory. W sercach wiadomo co mamy – mówi Rafał Górak, trener GKS-u Katowice.

– Przed nami dwa finały i tak do tego trzeba podchodzić. Nie udało się wywalczyć awansu bezpośredniego, ale walczyliśmy i jestem dumny z tej drużyny. Jesteśmy cały czas w grze i walczymy do ostatniego gwizdka – dodał Arkadiusz Woźniak, piłkarz GKS-u Katowice, który również zaapelował do fanów „GieKSy” o doping i wsparcie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga