Dołącz do nas

Kibice SK 1964 Stadion

SK 1964 pyta o stadion, UM odpowiada bez konkretów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” zwróciło się do Prezydenta Miasta Katowice z pytaniami o stan realizacji budowy nowego stadionu. Po miesiącu oczekiwania przyszła odpowiedź, ale niestety bez żadnych konkretów. Wobec tego od stowarzyszenia kibiców wyszło kolejne pismo z prośbą o podanie konkretnych terminów realizacji budowy stadionu i jej poszczególnych etapów. Na odpowiedź pewnie znowu przyjdzie nam czekać ustawowe 30 dni. Poniżej prezentujemy wszystkie pisma – tak, aby każdy z Was mógł sam ocenić, jak obecnie wygląda sytuacja w sprawie nowego stadionu dla GieKSy.

Pierwsze pismo SK 1964 o stadion do Prezydenta Miasta

Odpowiedź Prezydenta Miasta Katowice na pismo SK 1964 o stadion

Drugie pismo SK 1964 o stadion do Prezydenta Miasta Katowice

16 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

16 komentarzy

  1. Avatar photo

    Irishman

    21 marca 2017 at 09:13

    Wygląda na to, że racje mięli ci z nas, którzy dość sceptycznie podchodzili do tego czy Miasto chce wybudować ten stadion….
    Oby tylko to nasze „awansowanie” do Ekstraklasy też tak nie trwało w nieskończoność…..

  2. Avatar photo

    1964

    21 marca 2017 at 13:25

    Ciekawe co będzie szybsze.Awans do ekstraklapy czy budowa nowego stadionu?Odpowiedź jest prosta.10 nowych galerii handlowych.

  3. Avatar photo

    bce

    21 marca 2017 at 14:32

    Powiem krótko pluje sobie w ryj, że głosowałem na marnego Prezydenta M.Krupe
    Stolica województwa i nie ma stadionu wstyd!!! Gliwice, Bielsko-Biała, Zabrze mają a my co mamy nic!!! Prezydent najgorszy w wydaniu miasta Katowice.

  4. Avatar photo

    kibic

    21 marca 2017 at 15:10

    na jesien wybory samorzadowe ,to znowu zacznie sie obiecywanie tylko ile razy mozna sie dac im oszukac,cos mi sie wydaje ze zobaczymy nowy stadion tak samo jak awans

  5. Avatar photo

    kris

    21 marca 2017 at 15:13

    Tylko nie dajcie sie wciagnac w ten stadion na 13 tys .mialo byc na 20 to niech bedzie jak obiecywali.jak nwansuja to na meczach z legia lechem ruchem komplet murowany.

  6. Avatar photo

    tombotleg

    21 marca 2017 at 15:26

    A srać ich, Bukowa ciasna ale własna, jak developerka opanuje tereny wokół stadionu, to sami przyjdą z projektem w zębach, na żaden Sląski w życiu nie pójdę, niech sobie kurwa wybiją z głowy.

  7. Avatar photo

    Detsches Reich

    21 marca 2017 at 15:48

    Niystety problem w tym ze „Bukowo niy jest naszo wlasno” bo caly czos zarzadzo tym terenem miasto Chorzów a my som w czornyj rzici i wkurwio nojbarzyj to ze zodyn bez tyla lot niy poradzil z tym porzadku zrobic , tymczasem dzialki przy Bukowej som juz downo podzielone bez Oszuka … na prywatne potrzeby.
    Nojbarzyj wkurwio to ze niszczy sie cos co jest naszom religiom …. miasto juz downo mialo nos w rzici i przykro to pisac ale zicher by chcieli coby nos niy bylo ….
    teroz majom nowe zamilowanie sportowe … volleyball 🙁

    pyrsk kamraty aus dem Deutschen Reich

  8. Avatar photo

    Greg

    21 marca 2017 at 15:58

    Kurwa wstyd tyle lat i ciagle puste słowa um stańcie wkoncu na wysokości zadania tak dużego miasta i wybudujcie nam stadion wioski miasteczka maja nowe stadiony a my wstyd

  9. Avatar photo

    Irishman

    21 marca 2017 at 22:30

    Dajcie spokój prezydentowi! On dał nam wielką siatkówkę………. 🙁

  10. Avatar photo

    Maks

    22 marca 2017 at 12:02

    Oni postawili na siatkówkę….piłka nożna i Bukowa to dla nich kula u nogi….a z nowym stadionem to tzw. ,,gra na czas,, wolą żeby nie awansowali i po sprawie….na 2-3 tyś kibiców Bukowa wystarczy….

  11. Avatar photo

    GKS kibic

    22 marca 2017 at 14:52

    Ile można czekać…

  12. Avatar photo

    CIErPLIWY

    22 marca 2017 at 18:29

    @Max obyś się mylił

  13. Avatar photo

    tyta

    22 marca 2017 at 21:23

    …@malkontenci-znajdźcie prywatnego sponsora co zainwestuje prywatne pieniądze/zabawi się i kupi udziały miejskie wówczas będzie marakana w Katowicach, Mourinho sprowadzi do GieKSy kilka gwiazd europejskiego formatu a Legia będzie przyjeżdżać się do nas co najwyżej wykąpać… zacznijmy od siebie, pokażmy, że warto (w co nie mam wątpliwości) inwestować w GieKSę. Wyczują kasę i elektorat to sami przyjdą, Cała GieKSa razem

  14. Avatar photo

    Irishman

    25 marca 2017 at 11:09

    @tyta, masz dużo racji, ale UM nic nie mówił, że wybuduje stadion jak znajdziemy prywatnego sponsora…
    Zgodo, my róbmy swoje ale pan Prezydent i inni niech także robią swoje.

  15. Avatar photo

    Tom

    26 marca 2017 at 10:08

    Ja nigdy nie głosowałem na tych oszustów Uszok i Krupa, znam ich doskonale, ale niestety 90 % Gieksiarzy to tępaki i ponownie przy wyborach jak usłyszą budowa stadionu to na nich zagłosują.
    Gdyby przyszedł Kononowicz, Czy Anie Grodzka to też by na nich głosowali, kurwa ludzie pokażcie charakter, zróbmy kampanie anty Krupową przy wyborach, nie rozmawiajmy z tym „WROGIEM GIEKSY ” róbmy swoje cokolwiek i ktokolwiek by coś obiecywał, jedno hasło KRUPA OSZUST – WRÓG NR.1 !!!!!!!

  16. Avatar photo

    maks

    27 marca 2017 at 16:51

    Tom …masz rację ,też znam dużo wpływowych gości z UM i prywatnie potwierdzą że to ściema….gra na czas i wszystko ….

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek. 

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Rollercoaster na Nowej Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga