Podczas tegorocznej edycji turnieju Silesia Football Cup, którego organizatorem było Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” gościło aż 16 drużyn. Jesteście ciekawi jak oceniana jest ta inicjatywa wśród trenerów poszczególnych drużyn? Specjalnie dla was zapytaliśmy niektórych z nich.
Jak ocenia Pan organizację turnieju?
Paweł Sochacki Śląsk Wrocław: Organizacja jest na wysokim poziomie, jak zresztą co roku. W poprzedniej edycji mecze rozgrywaliśmy na hali katowickiego AWF-u, w tej jednak możemy się zmierzyć na boiskach bocznych stadionu GieKSy, w dzień finałowy na płycie głównej, więc dla dzieciaków też jest to swojego rodzaju udogodnieniem.
Rafał Czarny Górnik Zabrze: Braliśmy udział w poprzedniej edycji, jak i również dwa lata temu. Bardzo dobrze, że pogoda dopisała, bo jeszcze rano niespecjalnie się na to zanosiło. Organizacja jest super, wszystko przebiega po naszej myśli, także jesteśmy zadowoleni.
Bartosz Piela JKS Jarosław: Organizacja jest super! Na prawdę, bardzo mi się podoba. My w ogóle pierwszy raz jesteśmy na tak dużej imprezie, jeśli chodzi o dzieciaki – super sprawa. Cieszę się, że w ogóle coś takiego się dzieje i że możemy w tym uczestniczyć.
Kostas Milonas Warta Poznań: Fantastycznie! Zespoły, które przyjechały prezentują bardzo wysoki poziom. Turniej jest zorganizowany zarówno pod względem organizacyjnym, jak i piłkarskim tak, że nie można mieć do nikogo żadnych zastrzeżeń. Miejmy nadzieję, że za rok będzie to samo.
Marek Leszczyński Arka Gdynia: Bardzo fajne boiska i fakt, że gramy na naturalnej trawie, bo niestety na co dzień trenujemy na sztucznej tak, jak i większość zespołów, jeśli chodzi o te grupy młodzieżowe w Polsce. Jeśli chodzi o przygotowanie boisk, sędziów, hotelu, w którym nocujemy – nie mam nic do zarzucenia. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
Czy takie zawody wpływają w jakiś sposób na poprawę gry wśród młodzieży, czy głównie chodzi o dobrą zabawę?
Paweł Sochacki Śląsk Wrocław: I jedno i drugie. Przyjeżdżamy tutaj się pobawić, ale swój wpływ na rozwój to również ma, bo z każdym meczem i z każdym turniejem chłopcy podnoszą swoje umiejętności.
Bartosz Piela JKS Jarosław: Również uważam, że i jedno i drugie. Przede wszystkim bardzo dobrze wpływa na dzieciaki możliwość rywalizacji z lepszymi, zawsze to pomaga, bo uczymy się od lepszych. Dziś akurat dosłownie się uczymy, bo póki co udało nam się wygrać tylko jeden mecz, ale nas to cieszy, bo to zawsze jest krok do kolejnych sukcesów.
Marek Leszczyński Arka Gdynia: Fajnie, że jest dużo zespołów z tak zwanej ekstraklasy, czy też pierwszej ligi jeśli chodzi o nazwę. Chłopcy bardziej mobilizują się na takie zespoły, które znają i mogą przed nimi pokazać swoje umiejętności.
Często biorą państwo udział w takiego rodzaju imprezach?
Paweł Sochacki Śląsk Wrocław: Staramy się jak najczęściej. Od razu w momencie, kiedy pojawia się taka możliwość, to przyjeżdżamy.
Rafał Czarny Górnik Zabrze: Bardzo często. Wyniki właśnie weryfikujemy poprzez udział w tego rodzaju spotkaniach. Stawka jest bardzo wyrównana, są drużyny z całej Polski i praktycznie sama ekstraklasa, więc na prawdę warto przyjeżdżać na tego typu turnieje.
Kostas Milonas Warta Poznań: W zależności od tego, jak bardzo mamy napięty harmonogram, jeśli o ligę chodzi. Staramy się więcej grać meczów kontrolnych z innymi drużynami, gdyż nie ma się co oszukiwać – nie zawsze liga jest odpowiednia dla chłopców jeśli chodzi o wzgląd sportowy, bo u nas w Wielkopolsce mamy tylko dwa zespoły, które mogą z nami pod tym względem rywalizować. Jeśli natomiast chodzi o takie duże turnieje, to dwa, trzy.
Jakie poprawki według Pana należy wnieść, żeby w kolejna edycja pod względem organizacyjnym wyglądała jeszcze lepiej?
Paweł Sochacki Śląsk Wrocław: Na pewno wróciłbym do starego systemu prowadzenia rozgrywek, czyli gra bez tabeli, gra każdy z każdym, wszyscy dostają takie same nagrody. Niech to będzie zabawa, bez walki o miejsce, bo jak wiadomo dzieci podchodzą do tego różnie.
Bartosz Piela JKS Jarosław: Myślę, że tutaj nie ma co poprawiać. Tu jest wszystko jak najbardziej OK i oby tylko tak dalej!
A jak Pan ocenia tegoroczną obsadę turnieju? Kogo najbardziej brakuje?
Paweł Sochacki Śląsk Wrocław: Drużyny są dobrane dobrze, ale myślę, że mogłaby się pojawić jeszcze Lechia Gdańsk, czy też Lech Poznań, którzy w poprzednich edycjach brali udział.
Która z obecnych tutaj drużyn wydaje się być największym zagrożeniem na ten moment?
Rafał Czarny Górnik Zabrze: Jeśli o mnie chodzi, to na pewno jest to Wisła Kraków. To są dzieci, więc dzisiejszy dzień jest taki, a jutro może być całkiem inaczej, więc czas pokaże.
Bartosz Piela JKS Jarosław: Z tego, co zaobserwowałem, to Banik Ostrava prezentuje najwyższy poziom sportowy. Chłopcy są bardzo ze sobą zgrani, dobrze operują piłką – jak dla mnie rewelacja. Są jakieś 3 ligi nad nami!
Kostas Milonas Warta Poznań: Jeżeli chodzi o grę i o wynik, to na pewno najlepiej zorganizowanym zespołem jest Arka Gdynia i tutaj co do tego nie mam żadnych wątpliwości, natomiast nie widziałem jeszcze ani drużyny słowackiej, ani czeskiej, więc nie jestem w stanie za dużo powiedzieć. Podoba mi się również bardzo organizacja gry Śląska Wrocław i Jagiellonii Białystok, grają bardzo fajną piłkę.
Marek Leszczyński Arka Gdynia: Ciężko powiedzieć, bo nie mam możliwości obserwowania wszystkich zespołów. Mój zespół jest dobrze przygotowany i mam nadzieję, że będzie walczył o najwyższe miejsce. Natomiast zagrożeń jest kilka, czy to Jagiellonia Białystok, czy Wisła Kraków oraz Korona Kielce.
Czy bardzo zauważalne są różnice w grze dzieciaków z poszczególnych drużyn?
Paweł Sochacki Śląsk Wrocław: Większość meczów jest wyrównanych. Wiadomo jak to u dzieci – jeden mecz może być słabszy, drugi gorszy, jednak nie widać jakichś wyraźnych przeskoków.
Kostas Milonas Warta Poznań: Drużyny grają w zupełnie innych modelach – widać to. Niektórzy są nastawieni na głęboką defensywę, niektórzy na otwartą walkę. Jeżeli chodzi o podział sportowy, to mniej więcej poziom jest wyrównany i bardzo mnie zadowala.
Marek Leszczyński Arka Gdynia: Różnice na pewno są, bo widać to również po wynikach. Czasem wiadomo, wynik może być kwestią przypadku, czy też nieumiejętności wykorzystania sytuacji podbramkowych, ale zdarzają się również wyniki kosmiczne, z przewagą nawet dziesięciu punktów, a wtedy już o pechu mówić nie można.
Najnowsze komentarze