Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Znicz pomógł, my sobie nie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W ostatniej kolejce Drugiej Ligi GKS Katowice zmierzył się na Bukowej z Resovią Rzeszów. Pauzujących za kartki Mrozka, Rogalę, Michalskiego i Kurbiela zastąpili Frankowski, Pavlas, Wojciechowski i Rogalski. Miejsce na prawej obronie zajął Woźniak, a Wojciechowski na lewej. Dodatkowo trener Rafał Górak w wyjściowej jedenastce Grzegorza Janiszewskiego zastąpił Radkiem Dejmkiem, a Macieja Stefanowicza Marcinem Urynowiczem. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 17:00.

Od początku meczu GieKSa znacznie dłużej utrzymywała się przy piłce i tradycyjnie próbowała budować akcje od tyłu. W 6. minucie Gałecki został przyblokowany pod własną bramką i rywal przejął piłkę, ale ta groźna sytuacja szybko została wyjaśniona. 3 minuty później wyszliśmy z groźną kontrą, która zakończyła się rzutem rożnym. Pierwsze dogranie było za krótkie, jednak Resoviacy ponownie wybili na rzut rożny, a za drugim razem akcja zakończyła się faulem Kiebzaka. W 11. minucie mogło być 1:0 dla gości, ale po wrzutce z rzutu rożnego Kubowicz z metra nie trafił do bramki. Rzeszowianie często szukali długich piłek za linię obrony, ale najczęściej kończyło się to tym, że Frankowski zaczynał grę z 5 metra. W 22. minucie Kiebzak otrzymał żółtą kartkę po kopnięciu rywala w okolice twarzy po próbie przerwania kontry. W 29. minucie wydawało się, że GieKSa musi objąć prowadzenie, ale po dośrodkowaniu Adriana Błąda z rzutu wolnego piłka odbiła się od słupka i wróciła przed bramkę, zamiast do niej wpaść. Chwilę potem Dziubiński pokusił się o strzał z dystansu, ale piłka minęła bramkę Frankowskiego. W 36. minucie Kiebzak oszukał paru rywali na skrzydle, po czym wycofał na szesnasty metr do Wojciechowskiego, ale ten uderzył nieczysto z pierwszej piłki. W 43. minucie Resovia wyszła na prowadzenie. Po rzucie wolnym z koła środkowego piłka została zagrana na skraj pola karnego, a stamtąd zgrana na sam jego środek, gdzie z bliska gola zdobył Twardowski. Szybko otrzymaliśmy okazję do wyrównania. Błąd zagrał długą piłkę do Woźniaka, tamten podał ją głową, a rywal zablokował te zagranie ręką. Piłkę na 11 metrze ustawił Rogalski, pewnie wyczekał bramkarza i doprowadził do wyrównania. Po pierwszej połowie mieliśmy remis 1:1, ale Bukowa eksplodowała dwukrotnie – przy golu na 1:1… i przy golu dla Znicza w Łodzi.

Do drugiej połowy obie drużyny przystąpiły bez zmian. W 49. minucie Kiebzak groźnie dogrywał spod linii końcowej w pole karne, ale nikt nie dopadł do piłki, by skierować ją do pustej bramki. Niewiele działo się w kolejnych minutach – gra toczyła się głównie w środku pola. W 57. minucie miała miejsce pierwsza zmiana w Resovii – Kubowicza zmienił Wasiluk. GieKSa w międzyczasie nieco mocniej postawiła na strzały sprzed pola karnego, ale albo były one blokowane, albo niecelne. Po jednym z naszych wyrzutów z autu Twardowski ruszył z kontrą, ale jego strzał poleciał prosto we Frankowskiego. Po chwili Stefanowicz zajął miejsce Urynowicza, a w tym samym czasie Wojciechowski i Hebel otrzymali żółte kartki za małą przepychankę. Mieliśmy świetną okazję po długiej piłce Stefanowicza. Piłkę przejął Błąd i chciał dograć do Kiebzaka w pole karne, ale w ostatniej chwili akcję na wślizgu przeciął obrońca. Już po kilkunastu sekundach było groźnie po drugiej stronie. Z kontrą szedł Krykun, ale spowolnił go Wojciechowski, a następnie piłkę na rzut rożny wybił Błąd. W 68. minucie Zapytowski uchronił Resovię przed stratą bramki po akcji Kiebzaka, a po chwili za Pavlasa wszedł Wroński. W 72. minucie Adrian Błąd doznał kontuzji i musiał go zastąpić Kamil Bętkowski, a w tym kolejnej przerwie Kamil Radulj wszedł za Kamila Dziubińskiego. Groźnie pod naszą bramką było w 88. minucie, ale nikt nie przeciął piłki lecącej przez pole karne i ostatecznie złapał ją Frankowski. Naszą ostatnią zmianą było zastąpienie Dawida Rogalskiego przez Patryka Szwedzika. W 82. minucie za Hebla wszedł Antkowiak. Tuż po tej zmianie Bętkowski uderzył mocno z rzutu wolnego wywalczonego przez Wrońskiego, ale prosto w Zapytowskiego. W 89. minucie już niemal unosiliśmy ręce w geście triumfu, ale Woźniak minął się z piłą, którą atakował wślizgiem, a już kilka sekund później przeżywaliśmy to ponownie, ale po rzucie rożnym, gdy piłka minimalnie przeleciała obok słupka. Do drugiej połowy sędzia doliczył 5 minut. Już w doliczonym czasie gry czerwone kartki otrzymali trener i kierownik Resovii. Szymon Kiebzak z rzutu wolnego uderzył w słupek. Po tej sytuacji za Płatka wszedł Feret. Strzał Stefanowicza z 18 metrów otarł się o nogę obrońcy i piłka minęła słupek. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wyłapał Zapytowski. Uderzał także Gałecki, ale wprost w rywala. Otrzymaliśmy kolejny rzut wolny na wprost bramki. Uderzał Bętkowski, ale ten strzał także nie dotarł do bramki. Mecz zakończył się wynikiem 1:1. Czekamy na baraże.

25.07.2020 Katowice
GKS Katowice – Resovia 1:1 (1:1)
Bramki: Rogalski (45-k) – Twardowski (43)
GKS: Frankowski – Wojciechowski, Jędrych, Dejmek, Pavlas (69. Wroński) – Woźniak, Gałecki, Błąd (73. Bętkowski), Urynowicz (64. Stefanowicz), Kiebzak – Rogalski (80. Szwedzik).
Resovia: Zapytowski – Kubowicz (58. Wasiliuk), Domoń, Twardowski, Adamski, Płatek (90. Feret), Krykun, Geniec, Dziubiński (75. Radluj), Hebel (83. Antkowiak), Zalepa.
Żółte kartki: Kiebzak, Wojciechowski – Hebel.
Sędzia: Sebastian Tarnowski (Wrocław).

36 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

36 komentarzy

  1. Avatar photo

    jezyk

    25 lipca 2020 at 19:06

    Wiedziałem ze ta banda nieudaczników znowu nie da rady. To sie w pale nie miesci widzew przegral a oni znowu tego nie wykorzystali. W barazach tez nie dadza rady

  2. Avatar photo

    Ktw

    25 lipca 2020 at 19:08

    Wszyscy WON!!!

  3. Avatar photo

    Solski

    25 lipca 2020 at 19:22

    Tak na chłodno.
    Kto z Was, po spadku z I ligi i zmianach w klubie, wymianie takiej ilości zawodników myślał, że będziemy walczyć o awans? Powiem szczerze, że ja środek tabeli brałbym w ciemno. OK. Nie awansowali bezpośrednio, z baraży również będzie bardzo ciężko, ale ilu zawodników z obecnej kadry ma „papiery” na I ligę? 4-5?

    • Avatar photo

      Piko

      25 lipca 2020 at 19:31

      Wszystko racja . Tyle że nie wykorzystanie conajmniej trzech wielkich szans to jest niestety frajerstwo. Najgorsze że to już powoli jest „katowicka” tradycja . Od kilku lat . Jak można coś spierdolić to mamy to jak w banku . Strach pomyśleć co nas może czekać w barażach .

  4. Avatar photo

    mj

    25 lipca 2020 at 19:22

    Za dobrze c-lom jest. Zero mózgu

  5. Avatar photo

    Olek

    25 lipca 2020 at 19:28

    No niestety znowu nas zrobili w c…. Tylko po co głupi człowiek zawsze ma nadzieję.

  6. Avatar photo

    azalt

    25 lipca 2020 at 19:30

    Podziwiam kibiców Gieksy za cierpliwość do tego klubu. Pozdro.

  7. Avatar photo

    Kamil

    25 lipca 2020 at 19:32

    GKS Katowice to kojarzy się tylko z nieudacznictwem az zal patrzec jak naruszono wizerunkowo ten klub .
    Tak to jest jak wladaj tym misiewicze

  8. Avatar photo

    jezyk

    25 lipca 2020 at 19:38

    Nie misiewicze tylko komuch Szczerbowski

  9. Avatar photo

    Ja

    25 lipca 2020 at 19:38

    Najbardziej frajerski zespół ligi nam potrzeba dobrego lekarza i przedewszystkim odciąć kurek z Miasta bo tak to każdy pierdoli grunt że kasa się zgadza

  10. Avatar photo

    Olek

    25 lipca 2020 at 19:44

    Mistrzostwa Polski też nie zdobyli zawsze drugie miejsce teraz fryzjerski spadek z 1 ligi i obawiam się porażki w barabarażach zach

  11. Avatar photo

    Adi

    25 lipca 2020 at 19:50

    @Solski – w kadrze mamy prawie połowę zawodników z którymi graliśmy w I lidze a ty się pytasz kto liczył na awans.
    Z taką drużyną i budżetem awans to obowiązek.

    Dno, dna. Banda wykastrowanych pudelków co dostała szansę awansu bezpośrednio o to koncertowo zjeb..ała !!!

  12. Avatar photo

    Amir

    25 lipca 2020 at 19:54

    Wy liczycie jeszcze na awans???
    Widać było dzisiaj że w pierwszym meczu dostaną w dupę i się skończy. Te wszystkie gadki o kąpaniu się za ryje i gadka o kibicach że ich motywują to jest pic i fotomontaż po to aby ludzi wciąż nabierać że im się chce. Kiedyś to była Gieksa za Furtoka Ledwonia a teraz to mamy od ponad 10 lat wkłady do koszulek, którzy ino chodzą po boisku i czekają na kasę od miasta. Po dzisiejszym meczu na miejscu miasta zakręcił bym kurek z kasą i powiedział prezesowi że jak awansują to dostaną kasę a jak nie awansują to chuja zobaczą.

  13. Avatar photo

    Roh

    25 lipca 2020 at 20:03

    Szkoda byla szansa. Spierdolili to koncertowo.

  14. Avatar photo

    Czomber

    25 lipca 2020 at 20:07

    Prawo Murphy’iego wersja Gieksa – jak możemy coś spierdolić to napewno to spierdolimy

  15. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    25 lipca 2020 at 20:16

    Dzisiaj dziękuje im za walkę, na prawdę „jechali na dupach”..tylko szkoda że tak późno.. awansu nie robi się w ostatnich kolejkach tylko od pierwszej..dzisiaj widać to jak na dłoni.. wiecie co mam przeczucie.. we wtorek wygrana a w piątek Bytovia i historia zatoczy koło….

  16. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    25 lipca 2020 at 20:24

    Ps. dla mnie jak ktoś pierdoli że im nie zależy na awansie to chyba wypił przynajmniej jedno piwo więcej ode mnie..im zależy tylko nie potrafią tego zrobić..kurwa jak awansują to mają pewne wyższe płace a jak wypadną z kadry bo według sztabu szkoleniowego nie będą się nadawać na gre 1 lidze to mają zajebista kartę przetargowa w ustalaniu kontraktu z nowym klubem z racji tego że osiągnęli „sukces”

  17. Avatar photo

    jezyk

    25 lipca 2020 at 21:15

    Czy ja wiem czy jezeli ktos uwaza ze robia to celowo to pierdoli.Południowe k-ce niby ma racje bo logika by dyktowala takie rozwiazanie tylko czy oni kieruja sie taka logiką. Skład maja bardzo mocny jak na II ligę a od łecznej mocniejszy i to o wiele. tymczasem pomimo sprzyjajacych okolicznosci nie dali rady. Jeżeli zajebia baraże to juz na 100 procent bedzie jasne ze robia to celowo bo tam druzny sa duzo słabsze. No nic poczekamy to sie dowiemy

    • Avatar photo

      Roh

      25 lipca 2020 at 21:20

      Przestan glupoty pisac. Ja sie zgadzam z poludniowe katowice. Chca ale nie moga i tyle, a skladu wcale takiego dobrego nie mamy.

  18. Avatar photo

    Afera

    25 lipca 2020 at 21:35

    Kalinkowski,Midzierski,Poczobut,Śpiączka,JAPIERDOLE mówi wam to coś,oni wszyscy awansowali to się w pale nie mieści

  19. Avatar photo

    jezyk

    25 lipca 2020 at 21:49

    Roh to ty nie pierdol glupot ze ten sklad jest slaby jak na II lige. Wy macie ludzie jakis kompleks nizszosci w sobie czy jak

  20. Avatar photo

    Jaworzno

    25 lipca 2020 at 21:54

    Od nastu lat trwa degradacja wizerunkowa klubu , szkoda ze rzadza nim osoby ktore nie maja pojecia o zawodowym sporcie, niestety w calej Polsce Gieksa kojarzy się z byle jakoscia , ze stracona szansa w frajerski sposob…tylko kibicow zal

    • Avatar photo

      Piko

      25 lipca 2020 at 22:10

      Cierpi też na tym wizerunek miasta . To przecież miasto jest właścicielem . Właścicielem klubu który przegrywa z rezerwami Lecha na przykład . Klubu który powoli staje się symbolem frajerstwa i nieudacznictwa

  21. Avatar photo

    Mario

    25 lipca 2020 at 22:34

    Szkoda że tak szybko są te baraże,im należy się dwa tydnie w G W L na Staszicu wtedy zaczęli by grać a tak to pierdolą

  22. Avatar photo

    Robson

    25 lipca 2020 at 23:15

    Skład na 2 ligę mamy mocny i awans jest obowiązkiem!
    Widzew robił wszystko by zagrać w barażach a my im pokrzyżowaliśmy plany 😉
    To nasze frajerstwo to efekt olewactwa i źle przepracowanego okresu obostrzeń pandemii. mam nadzieją że awansujemy wierzę bo wiara czyni cuda jak nie wtedy będę płakał i wytykał błędy a nawet opluwał winnych na razie kibicuję HEY GIEKSA GOOL!!!

  23. Avatar photo

    SiarkaTbg

    25 lipca 2020 at 23:16

    Witam z Tarnobrzega
    Piszę dziś bo mnie już kurwica bierze, że takie duże miasto ma taką ciulową drużynę. Obserwuję wasz klub i doszedłem do wniosku że trzeba to wszystko rozpierdzielić. Począwszy od Zarządu a skończywszy na trenerze i kadrze. Rozmawiałem ostanio z Architektami z Rudy Śl. co wygrali projekt stadionu i jest super. Tylko żeby za tym szła cała reszta. Będziecie mieć fajny obiekt a grać będziecie z z jakimiś ciulami. Trzymam kciuki żeby GKS awansował w tych barażach a póżniej do ekstraklasy. Mamy takie same barwy więc trzeba się trzymać razem. Zabolało nmie to że kopacze GKS-u przejebali w Stalowej Woli która dziś spadła. To trzeba nie umieć grać w piłkę żeby przepierdolić taki mecz. Przyjechała Pogoń Siedlce i dała im do wiwatu. GKS przyjechał do Stalowej wtedy aby odpocząć wraz z trenerem. Jesteście najlepszymi kibicami rozpierdolcie ten układ bo będziecie się huśtać przez wieki.
    Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za GKS

  24. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    26 lipca 2020 at 01:03

    @afera „panów piłkarzy” jakich wymieniłeś to byli w swoich klubach statyści a lbo jedni z wielu..Śpiaczka z tego co pamiętam doszedł do łecznej w drugiej rundzie (no niech sie synek nacieszy po tych kilku spadkach z rzędu i tej zjebanej sytuacji na koniec meczu z Bytovia w zeszłym sezonie!.. kto pamięta?..zreszta ch.. z nim.. Skupmy się na sobie..mnie osobiście martwi to że Nasi „oddychają rękawami” w tym jest problem.. jak ich zregenerować.. bo uważam że chcą z powodów jakie wcześniej wymieniłem

  25. Avatar photo

    Dziadek

    26 lipca 2020 at 01:03

    Wystarczyło chcieć awansować. Jak zwykle w 2 lidze. Dlatego 300% że w barażach nie awansują. Bo gdyby chcieli, to by awansowali trzy kolejki temu.

  26. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    26 lipca 2020 at 01:32

    Jak mnie to rozpierdala.. przecież to jest ich zawód.. czym wyżej dojdą tym więcej będą zarabiać.. Kurwa proste..większe profity na przyszłość i dopisek do CV.. awans..powtórze się po raz enty oni chcą ale nie mają umiejętności albo ktoś ich źle przygotował do tej rundy pod względem fizycznym..i tu jest kurwa problem i trzeba zastanowić się nad tym..tu leży tzw. meritum sprawy.. bo chyba nie powiecie mi że Woźniak, Błąd, Dejmek grają na zostanie w tej lidze.. wiedzą że jak nie awansują to będą mieli kariere właściwie zakończoną.. co najwyżej mogą później marzyć o angażu w Wieczystej Kraków .. a młodzi którzy nie awansują też będą mieli problem bo ich „kariera” stanie w miejscu.. czyli przynajmniej przez kolejny rok nie zmienią auta na lepszy model…takie jest moje zdanie

    • Avatar photo

      Mike

      26 lipca 2020 at 14:33

      Największe profity to są u buka i tyle w temacie.

  27. Avatar photo

    Bce

    26 lipca 2020 at 05:59

    Panowie na chłodno to trzeba wziąć. Mamy młody skład i tak wysokie moejsce zajęli w lidze. Na początku myślałem że będą gdzieś w połowie ligi. Ktoś kiedyś tu wspominał że trener to WF może prowadzić. Gówno prawda. Wyciągnął z nich ile się dało. Glupie potracone punkty z Lechem. Zgodzę się tu z przedmowcami mamy chujowy zarząd. Potrzeba nam 3-4 wzmocnień napewno w napadzie. Wykartkowali się w poprzednim meczu. Błąd chyba jako jedyny z różnym skutkiem próbował strzałów z daleka, stałe fragmenty gry to jest nasza bolączką. Teraz czas na baraże wszytko w ich nogach i głowach. Ilu z nas już mówiło że ma ich w dupie a na trybunie głównej cały czas ta sama ekipa. Dochodzę do wniosku , że wiara jest w to co robimy. Panowie mamy młody zespół i nikt na obecną chwilę nie będzie chciał tu przyjść!!!
    Boli to, że po tylu latach nie mamy swoich wychowanków przecież to jest kurwa skandal. Stadion nowy nam narazie nie jest potrzebny. Po nie których wypowiedziach dochodzę do takiego wniosku. Nauczmy się zapełniać to co mamy. Ci co mieli zostać zostali.
    Panowie musimy wierzyć, że w barażach nam się uda nic innego nie pozostaje.

  28. Avatar photo

    Solski

    26 lipca 2020 at 09:30

    @Adi
    Ta połowa którą wymieniłeś to 6 zawodników (Dejmek, Jędrych, Woźniak, Błąd, Grychtolik, Habusta) z czego regularnie grało tylko 4. Jędrych, Błąd na + a reszta wypadła blado. No może jeszcze Woźniak, chociaż ostatnie mecze to więcej dyskusji i machania rękami niż grania. Tak więc jak widzisz graliśmy praktycznie nowym skąłdem, zawodnikami bez CV, o umiejętnościach takich a nie innych I mimo to udało im się zając 3 miejsce, które sezon wcześniej dawało by awans, a teraz trzeba niestety jeszcze pograć w barażach.
    Ochłońmy i pomóżmy im dopingiem w kolejnym meczu

  29. Avatar photo

    Irishman

    26 lipca 2020 at 09:32

    Nie ma się co załamywać, czy tam wywieszać białą flagę. Jesteśmy trzecią siłą w tej lidze….. a moim zdaniem nie wiem, czy nie jesteśmy najlepsi. Poczytajcie pomeczowe komentarze trenerów drużyn, z którymi przyszło nam się mierzyć. Wielu z nich tak właśnie twierdziło.
    Dlaczego więc nie awansowaliśmy bezpośrednio? To sobie policzcie ile punktów straciliśmy na wiosnę po głupich, dziecinnych, niewymuszonych błędach obrońców i bramkarza. A czy można było temu zapobiec? Nie wiem, bo czy można było przewidzieć, że dobrze broniącemu Mrozkowi nagle coś odwali? A Janiszewski, tak naprawdę był trzecim wyborem trenerów ale wobec kontuzji Dejmka i Brody grał… Więc nie mówmy, że mamy słabą drużynę, bo w kilku meczach pojedynczym piłkarzom coś odwala i zachowują się jak pajace!

  30. Avatar photo

    Dobry

    26 lipca 2020 at 09:59

    Mam 3 teorie dlaczego oni nie wygrali wczoraj. Pierwsza jest taka że im się nie chce co wykluczam bo jednak kasa do zgarnięcia jest za awans co im zabrali przez koronawirusa. Druga teoria to że są słabi piłkarsko i z tym trzeba się zgodzić że niektórzy tacy są i mało umiejętności mają i to widać. Trzecia teoria jest że podczas meczów są zestresowani i ten stres paraliżuje ich i blokuje im nogi przez co mają problem z wygrywaniem.

  31. Avatar photo

    pablo eskobar

    26 lipca 2020 at 15:05

    nic tutaj juz niebedzie ciagle granie w ciu..a

  32. Avatar photo

    Prezes1964

    26 lipca 2020 at 15:07

    Proszę wstrzymajmy się z pomyjami do wtorku/piątku , nie jest idealnie a strata punktu choćby z Lechem 2 boli teraz po trzykroć.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: Žilina jest jak żmija

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wraz z tryumfem Hiszpanii na mundialowych boiskach dobiegł końca maraton nocnych meczów za oceanem, a uczestniczący w nich piłkarze udali się na zasłużone urlopy. Natomiast nasi ulubieńcy są już zwarci i gotowi, aby rozpocząć rozgrywki, które będą nas przyprawiać o zdecydowanie szybsze bicie serca niż sam Mundial. Jednak zanim z kopyta ruszy Ekstraklasa, GKS napisze pierwszy i – mamy nadzieję – jeden z wielu rozdziałów w Lidze Konferencji Europy. Jak wysoka jest pierwsza przeszkoda, jaką los postawił na naszej drodze? O MŠK Žilina opowiedział nam Piotr Słonka, użytkownikom Twittera szerzej znany jako BuckarooBanzai – pasjonat piłki nożnej, groundhopper, wnikliwy obserwator futbolu w wydaniu ukraińskim, czeskim i właśnie słowackim. W ubiegłym sezonie na meczach MŠK bywał częściej niż niejeden niedzielny kibic na stadionie swojej lokalnej drużyny, więc to właśnie jego poprosiliśmy o przybliżenie sylwetki pierwszego rywala GieKSy w kwalifikacjach Ligi Konferencji.

Na ile łaskawy był dla nas los przydzielając nam MŠK Žilina jako pierwszą przeszkodę na drodze do Ligi Konferencji Europy?
W ubiegłym sezonie widziałem na żywo kilkanaście meczów MŠK, a po raz pierwszy pojechałem do Żyliny 17 lat temu na decydujący o wejściu do Ligi Europy mecz z Partizanem. Od tego czasu co najmniej kilka razy w roku bywam na tym stadionie, a jeśli jestem w Polsce, to nawet kilkanaście. Wielokrotnie próbowałem scharakteryzować ten zespół, jednak nie jest to łatwe. Na ten moment Žilina jest przede wszystkim zespołem niekompletnym, w permanentnej budowie, wielokrotnie wyprzedawanym i uzupełnianym nowymi piłkarzami. Zdarzało się, że kluczowe zmiany kadrowe zachodziły w trakcie kampanii eliminacyjnej do europucharów. Podobnie może być i w tym sezonie. Priorytetem zarządu jest zarabianie na piłkarzach, aczkolwiek dziś nie widzę tam gracza o wysokim potencjale sprzedażowym. Jest za to kilku bardziej doświadczonych zawodników, którzy mają gwarantować stabilizację zespołu, jednak są to gracze przeciętni nawet na ligę słowacką. Dlatego moim zdaniem to GKS jest faworytem – o ile w pierwszym meczu scenariusze mogą być różne, to ostateczny awans powinien stać się udziałem GieKSy. Žilina jest jak żmija, która może ukąsić każdego, ale koniec końców te rany nie powinny być dla GKS-u zabójcze.

Ubiegły sezon ligi słowackiej zakończył się bezdyskusyjnym tryumfem Slovana Bratysława, a Žilina skończyła dopiero na czwartym miejscu. Jak w porównaniu do Ekstraklasy oceniasz potencjał całej ligi, jej mistrza i naszego najbliższego rywala?
Na Słowacji mamy ligę z hegemonem w postaci Slovana, który pędzi niczym TGV, a gonią go kiepskie ciuchcie, które co rusz trzeba reperować. Nie przysparza to kibicom zbyt wielu emocji. Sam mistrz Słowacji byłby wysoko w tabeli Ekstraklasy, jednak ciężko to ocenić, skoro w swojej lidze gra zazwyczaj na 30% możliwości, których pełnię pokazuje dopiero w Europie. W lidze nie musi wrzucać czwartego biegu, o piątym nawet nie wspominając. Nawet mecze na szczycie są po prostu nudne. Piłkarze z Bratysławy mogą przespać większą część meczu i przycisnąć dopiero w końcówce, co i tak zwykle wystarcza do zwycięstwa. Na tym tle Žilina wypada znacznie słabiej i gdyby chciała nawiązać rywalizację, to musiałaby zmienić politykę transferową. Ma wprawdzie super akademię, lepszą niż wiele polskich klubów, bardzo dobrze pracując z młodymi zawodnikami, którzy przez rezerwy trafiają do pierwszego zespołu i szybko wypływają na szersze wody. Samymi młodymi talentami nie utrzymałaby się jednak w Ekstraklasie. Mając natomiast budżet, jakim dysponują polskie kluby, mogłaby szybko podnieść swój poziom.

Przepustkę do Europy MŠK zdobył dzięki tryumfowi w krajowym pucharze. Jak w Żylinie oceniono ubiegły sezon, który w lidze nie poszedł po ich myśli?
Drużyna na boisku prezentowała się chimerycznie – chociażby z Rakowem w pewnych fragmentach wyglądała bardzo dobrze, by ostatecznie przegrać w dwumeczu 1:6. Podobnie zresztą było ostatnio z Hajdukiem – w pierwszej połowie w Splicie mogli trafić do siatki, co się jednak nie udało i skończyło się stratą dwóch goli. Nawet z ligowymi outsiderami zdarzało im się gubić punkty. Tak się jednak zdarza drużynom opartym na młodzieży – często brakuje stabilności. Czwarte miejsce w lidze nie było więc rozpatrywane w klubie jako porażka, bo filozofia klubu się nie zmienia. Z kolei wygrany finał Pucharu Słowacji, rozgrywany właśnie w Żylinie, był wielkim świętem dla klubu, który od wielu lat nie włożył nic do gabloty. Ten sukces przykrył nienajlepszy sezon w lidze.

Wspomniałeś już o dwóch pojedynkach, które mogą interesować kibiców GieKSy. Pierwszy to ubiegłoroczna rywalizacja w kwalifikacjach LKE z innym zespołem z Polski, czyli Rakowem. Tuż przed tym spotkaniem rozmawiałem z Michałem Cybulskim z Częstochowy, który ostrożnie podchodził do słowackiego rywala. Tymczasem Medaliki bez większych problemów pokonały tę przeszkodę.
Žilina mogła objąć prowadzenie w pierwszej połowie meczu w Częstochowie, jednak typowo dla siebie zmarnowała dogodne sytuacje. Słowacy nie byli jednak w stanie grać całego meczu na tak wysokich obrotach i w drugiej połowie gospodarze zrobili swoje. Mecze, w których Żylina atakuje od pierwszego do ostatniego gwizdka zdarzają się, ale należą do wyjątków. Najczęściej są to krótkie okresy, w których przejmują inicjatywę. Jeśli więc nie wykorzystuje się wypracowanych w tym czasie sytuacji, to kolejnych może już nie być. MŠK chce grać ofensywnie, próbuje atakować i dawać radość kibicom. Często przekłada się to jednak na dziury w obronie i tak też było z Rakowem.

Tymi samymi słowami można by scharakteryzować kolejny dwumecz, o którym chciałem porozmawiać, a więc niedawną rywalizację z Hajdukiem.
Scenariusz był bardzo podobny. W pierwszej połowie meczu w Splicie Słowacy mieli dwie doskonałe okazje na gola, których jednak nie wykorzystali, a kilka chwil później przegrywali już 0:2 i nie wyglądali zbyt dobrze. Strata przed rewanżem była więc spora i mimo że u siebie od początku grali lepiej, to pierwszego gola zdobył Hajduk. Po przerwie dominowała już jednak Žilina: padły dwa gole, był też strzał w poprzeczkę i jedna doskonała sytuacja, niewykorzystana przez Roginicia. Było to jednak za mało, aby odrobić straty z Chorwacji.

Z jednej strony wygrana z Hajdukiem może świadczyć o dobrej dyspozycji MŠK, z drugiej jednak nasi kibice mogą w nią powątpiewać, skoro o sile rażenia Žiliny decyduje Marko Roginić, który przed laty w ataku pierwszoligowej GieKSy delikatnie mówiąc nie zachwycał.
Żylina bazuje na wychowankach, co szczególnie nasiliło się w okresie kowidowym, kiedy mocno ograniczono wysokość pensji zawodników. Zespół budowano na bardzo młodych graczach, a piłkarzy bardziej doświadczonych można było policzyć na palcach jednej ręki. Wyjątkiem było okienko transferowe przed poprzednim sezonem i to właśnie wtedy sprowadzono Marko Roginicia. Dziwiłem się temu ruchowi, oceniając go jako krok w tył dla klubu. Tymczasem Chorwat okazał się graczem idealnie sprofilowanym pod potrzeby zespołu. Z przodu wygląda bardzo dobrze – jak na warunki ligi słowackiej jest szybki, nie unika walki fizycznej z obrońcami, a do tego jest w miarę skuteczny. Mimo że czasem zawodzi w prostych sytuacjach, to w ataku MŠK prezentuje się zdecydowanie lepiej niż obwoływany przed laty wielkim talentem Dawid Kurminowski. Z drugiej strony świadczy to o poziomie ligi słowackiej, w której dobre noty zbiera zawodnik zupełnie niewyróżniający się w polskiej 1. lidze.

Skoro tak, to czy dla słowackiego piłkarza transfer do Polski jest celem i spełnieniem sportowych ambicji? A jeśli tak rzeczywiście jest, to co w Żylinie robi Fabian Bzdyl, który wybrał odwrotny kierunek?
Zdecydowanie, transfer do Polski jest kierunkiem, o którym myśli wielu zawodników z ligi słowackiej, szczególnie w ostatnim okresie, gdy Ekstraklasa pnie się do góry w europejskich rankingach. Sam nie mogę się nadziwić i jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu, że dziś mamy szansę wprowadzić dwa zespoły do Ligi Mistrzów, a w europejskich pucharach gramy coraz więcej i coraz lepiej. Dlatego dla każdego zawodnika ze Słowacji transfer do Polski to sportowy awans. Z kolei Fabian Bzdyl nie grał zbyt dużo w Cracovii, mimo że zadebiutował dość wcześnie, bo w wieku 16 lat. Transfer do Żyliny był moim zdaniem najlepszym na tamten moment wyborem, bo pokazuje się tu z bardzo dobrej strony. Doskonale odnajduje się w środku, nie ustępując pola starszym zawodnikom. Pod względem umiejętności piłkarskich zachwyca tutejszych obserwatorów i zanosi się, że w przyszłości będzie jednym z droższych transferów wychodzących. Dlatego mimo że zamiana Polski na Słowację może się wydawać krokiem w tył, to Bzdyl znalazł tu świetne warunki do rozwoju i pokazania swoich umiejętności. Žilina jest doskonałym oknem wystawowym dla takich graczy jak Fabian – często zaglądają tu skauci z Włoch, Niemiec czy krajów Beneluksu. Jego nazwisko z pewnością znalazło się w notesach niejednego z nich. W Żylinie wiedzą jak pracować z młodymi zawodnikami.

Wspomniałeś wcześniej, że dziś nie ma w Žilinie „gwiazd” z wielkim potencjałem sprzedażowym. Na kogo więc, oprócz Bzdyla i Roginicia, zwracać szczególną uwagę w pojedynku z GieKSą?
Poprzednia generacja młodych talentów została w zasadzie w całości wyprzedana, a do gry powoli wchodzi kolejna: Bzdyl, František Kóša czy Rumun Andrei Florea. Sztab stawia sobie za cel promowanie takich zawodników, którzy dostają sporo szans, nawet z bardziej renomowanymi przeciwnikami. Oprócz Roginicia z przodu jest jeszcze Michal Faško, a za ich plecami gra z kolei Miroslav Káčer – mózg drużyny, który odpowiada za współpracę wszystkich formacji. Jest to piłkarz kluczowy dla systemu gry Žiliny. Z kolei dyspozycja dnia młodzieży zawsze pozostaje pewną niewiadomą.

Jak oceniasz sam fakt, że piąty pucharowy slot dla Polski zgarnęła właśnie GieKSa?
Oglądałem w całości kilka ostatnich meczów GKS-u w poprzednim sezonie. Jako osoba śledząca europejskie rankingi chciałem, aby do pucharów awansowały zespoły z wysokimi współczynnikami. Najważniejsze dzieje się jednak na boisku, którego odzwierciedleniem jest tabela. GKS zapracował na to piąte miejsce. Poza tym w Katowicach zawsze jest doskonała atmosfera – trybuny praktycznie wypełnione kibicami w żółtych barwach, głośno reagującymi na boiskowe wydarzenia, co dodaje kolorytu telewizyjnej transmisji. Fani jeżdżą też za tym klubem na wyjazdy i nie inaczej będzie w czwartek. Byłem na waszym starym stadionie, pamiętam GKS z historycznych meczów. Nie waham się powiedzieć, że macie status legendy w polskich realiach i życzę wam, aby GKS nawiązał do najlepszych czasów, pracował na swój ranking i za rok znów awansował do europejskich pucharów, pokazując super formę, którą mam nadzieję zobaczyć w najbliższych meczach przeciwko Żylinie i kolejnym rywalom. Wiem, że o awans do fazy ligowej może być ciężko, ale jeśli zagracie na swoim najwyższym poziomie, jak wiosną z Lechem czy Rakowem, to nie jesteście bez szans.

Spora liczba kibiców GieKSy wybiera się w czwartek do Żyliny. Jak w tym aspekcie prezentuje się nasz rywal?
Jeśli uda się dojść do porozumienia, to jest szansa, że miejscowi oddadzą GieKSie całą trybunę za jedną z bramek, podobnie jak było w przypadku Rakowa. Barwy obu klubów są podobne, więc stadion będzie się pięknie prezentował pod względem wizualnym. Niemniej jednak, niezależnie od tego ile miejsc dostaną kibice GKS-u, to i tak tylko oni będą słyszani w trakcie meczu. Od wielu lat kibice MŠK są w konflikcie z zarządem. Po awansie klubu do Ligi Mistrzów w 2010 roku właściciel wprowadził kolosalne podwyżki cen biletów. Doprowadziło to do wielkiej kłótni i mimo weryfikacji cen wejściówek konfliktu nie zażegnano. Nie tylko ultrasi, ale i zwykli kibice przestali przychodzić na stadion. Było kilka prób pojednania, ale do dziś się to nie udało. Na mecze chodzi około 2 tysięcy widzów, wśród nich sporo dzieci i młodzieży, która próbuje pociągnąć doping, natomiast wciąż wygląda to słabo.

Jaki twoim zdaniem przebieg będzie miał czwartkowy mecz i kto ostatecznie wyjdzie zwycięsko z całej konfrontacji?
Moim zdaniem Žilina zacznie bardzo mocno i wiele będzie zależało od tego, jak ułoży się początek meczu. GKS będzie faworytem, ale jeśli gospodarze zdobędą jednego lub dwa gole, uzyskując wyraźną przewagę, to szanse na awans mogą się wyrównać. Jeżeli jednak GieKSa przetrwa początek bez dotkliwych strat, to z czasem przejmie inicjatywę i będzie dyktować warunki, zarówno w czwartkowym meczu, jak i w całej rywalizacji. Zakładam remis lub minimalne zwycięstwo GieKSy na Słowacji i spokojne doprowadzenie do awansu w rewanżu w Katowicach. Przewaga GKS-u nad MŠK będzie moim zdaniem większa niż Hajduka w poprzedniej rundzie.

Jaki wynik padnie więc w czwartek?
1:0 dla GKS-u.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: Zreľáka i Szkurina brałbym w ciemno

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mimo że wciąż wracamy myślami do czwartkowego zwycięstwa z MŠK Žilina, które odbiło się szerokim echem w mediach sportowych, to naszą uwagę przykuwa już ligowy pojedynek z Radomiakiem. Zarówno my, jak i nasz rywal, otwieraliśmy sezon meczem z beniaminkiem z Krakowa, jednak to Zieloni spisali się lepiej, pokonując u siebie Wieczystą. Teraz z dużymi oczekiwaniami przyjeżdżają do Katowic. Jak dobrze przygotowani są do sezonu? Gdzie szukać ich mocnych i słabych stron? Zapytaliśmy Rafała Jończyka z „Pod Gołębnikiem”.

Cieszę się, że znowu możemy się spotkać przy okazji naszego meczu w Ekstraklasie, choć w sytuacji, gdy niemal pół ligi było zagrożone spadkiem, także i Radomiak długo nie mógł być pewny utrzymania. Jak wspominasz ubiegły sezon, a szczególnie jego końcówkę?
Cały ubiegły sezon był dla nas niczym rollercoaster. Dużo się działo, niekoniecznie dobrych rzeczy, zwłaszcza w rundzie wiosennej. Sytuacja pozaboiskowa odbijała się na formie sportowej drużyny i nie ukrywam, że po meczach z Piastem i Zagłębiem pojawiły się obawy. Gra wyglądała fatalnie, zwłaszcza w Gliwicach pod wodzą Kiko Ramireza. Ucieszyłem się, gdy zastąpił go Bruno Baltazar, bo bardzo dobrze wspominam jego pierwszy pobyt w Radomiu. Złapał on serię trzech zwycięstw, co oddaliło od nas widmo spadku. Zagraliśmy bardzo emocjonujący mecz u siebie z Widzewem, okraszony zwycięską bramką Luquinhasa w doliczonym czasie gry. Dzięki temu sama końcówka sezonu była już spokojna, ale był taki moment, że obawy o ligowy byt były duże. Udało się jednak go zapewnić na trzy kolejki przed końcem. Mimo ostatnich porażek z mistrzem i wicemistrzem Polski dziesiąte miejsce uznaję za bardzo dobry wynik.

Chciałem ci pogratulować, bo dokładnie taką pozycję Radomiaka typowałeś przy okazji naszej ostatniej rozmowy. Patrząc na obraz całego sezonu możecie być w pełni zadowoleni z takiego zakończenia?
W pewnym momencie wydawało się, że uda się wycisnąć więcej, bo jedno czy dwa zwycięstwa pozwalały podłączyć się do gry o pierwszą szóstkę. Były mecze, po których tych punktów powinno było być więcej, ale ostatecznie uważam, że dziesiąte miejsce dobrze oddaje możliwości Radomiaka, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.

Do nowego sezonu Zieloni przystępują nieco odmienieni. Podstawowa zmiana to trener, który o ile mi wiadomo, doskonale mówi po niemiecku, ale w odróżnieniu od wielu swoich poprzedników, nie zna portugalskiego. Widać już jego pomysł na zespół?
Z trenerem Tomaszem Kaczmarkiem komunikacja jest bardzo dobra, co nie jest bez znaczenia z dziennikarskiego punktu widzenia. Do pierwszych ocen pracy sportowej będzie można się przymierzać po 4-5 meczach o stawkę, bo sparingi, mimo że prawie wszystkie przegrane, nie są do tego odpowiednią miarą. Wielu kibiców krytykowało zespół patrząc na same wyniki, ja natomiast byłem na prawie wszystkich sparingach i widziałem, że praktycznie ani razu nie graliśmy optymalnym składem. Trener testował różne rozwiązania, nie mając do dyspozycji wszystkich zawodników, bo niektórzy dołączyli do zespołu później. Postawa zespołu w najbliższych meczach pozwoli nam powiedzieć więcej o pracy Tomasza Kaczmarka.

Nietypowo dla Radomiaka, na liście transferów przychodzących jest zadziwiająco wiele polskich nazwisk. Pewien trend się odwraca?
Radomiak jest postrzegany jako zespół typu „multikulti”, ale już od jakiegoś czasu zarząd szuka lepszego balansu w szatni pomiędzy Polakami i zawodnikami z zagranicy. Pozyskani w tym okienku gracze wydają się ciekawymi wzmocnieniami. Kryspin Szcześniak zaliczył bardzo dobre wejście, z Wieczystą był jednym z najlepszych zawodników i z miejsca wywalczył sobie pierwszy skład. Podoba mi się również transfer Kacpra Karaska, pozyskanego z Motoru. Liczę, że ten zawodnik da nam w tym sezonie trochę radości. Rywalizacja na jego pozycji jest dość duża, a dzisiaj pierwszym wyborem trenera jest Abdoul Tapsoba, natomiast Kacper z pewnością podniesie poziom rywalizacji.

Mimo to nadal sukcesywnie przeczesujecie południowe rynki w poszukiwaniu wzmocnień. Niedawno ogłoszono transfer Ronaldo za rekordową dla Radomiaka kwotę. Brzmi imponująco.
Ronaldo Lumungo Afonso to skrzydłowy, który został już zgłoszony do rozgrywek, więc jest szansa, że zadebiutuje w niedzielę. Na przedmeczowej konferencji trener Kaczmarek przyznał, że ma jeszcze dwa znaki zapytania w kadrze i sądzę, że jednym z nich jest właśnie Ronaldo. Tego zawodnika cechuje przede wszystkim szybkość, w zeszłym sezonie zanotował po pięć bramek i asyst w drugiej lidze portugalskiej, strzelonych wprawdzie rywalom z dołu tabeli, jednak jeśli przypomnimy sobie, że Capita przed transferem do Radomia również nie imponował liczbami, to możemy się spodziewać podobnej historii w przypadku Ronaldo. Sztab widzi w nim potencjał i talent do oszlifowania.

Wspomniałeś Capitę, którego żegnaliście przed wiosennym meczem z GieKSą. Bartek Jędrzejczak z twojej redakcji mówił wtedy, że dziurę po nim trudno będzie załatać. Udało się to zrobić w tym okienku?
W końcówce ubiegłego sezonu brak Capity był odczuwalny, chwilami nawet bardzo. Na ten moment nie mamy zawodnika o podobnej charakterystyce, a nie widzieliśmy jeszcze w akcji Ronaldo Lumungo. Potrzebujemy zawodnika z odpowiednim przyspieszeniem, który mógłby niepokoić rywali kontratakami i szybkimi wyjściami za linię obrony. W okresie przygotowawczym wpadł mi w oko Ché Nunnely, nowy nabytek, u którego widać potencjał, umiejętność dryblingu i szybkość, która powinna cechować naszych skrzydłowych. Uważam, że w przyszłości może rozwinąć się na tyle, że będzie wzbudzał zainteresowanie klubów zagranicznych.

Jakkolwiek nie byłaby montowana kadra Radomiaka, to kiedy trzeba dać coś ekstra, to na posterunku jest „Joao” Grzesik, wybrany zawodnikiem pierwszej kolejki Ekstraklasy. Jesienią dyskutowaliśmy o jego szansach na powołanie do kadry, którego ostatecznie się nie doczekał. Jaka jest dziś jego rola w Radomiu?
Wygląda na to, że Jankowi służy gra na skrzydle – najlepsze liczby osiągał i największe zainteresowanie mediów w kontekście kadry wzbudzał grając właśnie w pomocy. Runda wiosenna była w jego wykonaniu nieco słabsza, bo znów wrócił do gry w obronie, raz prawej, a raz lewej. Z Wieczystą znowu zagrał w drugiej linii, zaliczając bramkę i asystę. Wydaje się więc, że przekwalifikowanie go na pomocnika jest korzyścią dla drużyny, zwłaszcza że mamy dobrze obsadzone boki obrony w postaci Zié Ouattary i Conrado. Janek będzie więc mógł eksponować swoje walory ofensywne i liczę, że w tym sezonie jeszcze wiele bramek i asyst zaliczy.

Wspomniałeś już, że nie warto analizować wyników sparingów. Możemy się jednak bliżej przyjrzeć ligowemu meczowi z beniaminkiem z Krakowa. Wydaje się, że było to łatwe i spokojne zwycięstwo.
Widzę jeszcze kilka elementów do poprawy, zwłaszcza w obronie, ale wygląda na to, że klaruje się pierwsza jedenastka, która będzie w stanie skutecznie rywalizować w Ekstraklasie. Luquinhas będzie raczej grał wyżej, na pozycji 8 lub 10, a gdy skrzydła złapią optymalną formę, to będą mocne. W meczu z Wieczystą nasza gra wyglądała naprawdę przyzwoicie i nie pozwoliliśmy rywalom na wiele. Jeśli w kolejnych meczach będziemy prezentować się podobnie, to powtórka z ubiegłego sezonu jest bardzo prawdopodobna, a okolice 10 miejsca będą spokojnie w naszym zasięgu. Każde miejsce powyżej znów ocenię jako bardzo dobry wynik.

Wasz pierwszy rywal skupia na sobie uwagę mediów i kibiców, bo potencjał, zwłaszcza finansowy, jest tam ogromny. Czy równie mocni okażą się sportowo? Przed tygodniem to Radomiak zagrał tak dobrze czy Wieczysta tak słabo?
Rywale zaprezentowali się dobrze z przodu, problemy pojawiały się natomiast przede wszystkim w środku obrony. Czeka ich sporo pracy nad defensywą – jeśli to poprawią, to niejednemu w lidze urwą punkty. Uważam, że ten sezon będzie podobny do zeszłorocznego i sporo drużyn będzie zamieszanych w walkę o utrzymanie, a Wieczystą zaliczam do zespołów, które raczej się utrzymają, ale będą w tej grupie i na razie ligi nie zawojują.

Obok Bruk-Betu i Motoru Radomiak był ekipą, z którą w ubiegłym sezonie wygraliśmy oba mecze. Jak wspominasz tamte pojedynki?
Mecz w Katowicach był bardzo emocjonujący, nawet dla postronnych widzów. Spotkanie mogło się podobać, nam wprawdzie mniej, bo przegraliśmy 2:3, ale oglądaliśmy kilka bardzo ładnych bramek z obu stron. Z kolei w rewanżu mieliśmy ogromny niedosyt po porażce 0:1. Z przebiegu meczu byliśmy mimo wszystko drużyną lepszą, jeśli nie na tyle by wygrać, to przynajmniej nie przegrać. Dość nieszczęśliwa porażka po bramce Arkadiusza Jędrycha, który dobijał swój własny strzał.

Mam wrażenie, że w tamtym okresie sami wytrącaliście sobie z ręki atuty, bo na takiej nawierzchni po prostu nie da się grać kombinacyjnie w piłkę. Z tego też powodu byliśmy świadkami afery, po której z funkcji trenera zrezygnował Gonçalo Feio.
Nie chcę już do tego wracać, bo wszyscy w Radomiu chcemy zostawić za sobą wszystkie te negatywne, pozasportowe sprawy z ostatniego półrocza. Chcemy wreszcie oczyścić atmosferę po tamtych wydarzeniach i w nowy sezon wchodzić z wyczyszczonymi głowami. Trener Feio jesienią zdobył dla Radomiaka kilka cennych punktów, wiosna była już zdecydowanie słabsza. Po meczu z Katowicami doszło do szeroko opisywanego incydentu pomiędzy trenerem i radnym Dariuszem Wójcikiem, po którym trener pożegnał się z Radomiem. Pozostaje życzyć mu powodzenia w dalszej pracy i zostawić już ten temat za sobą.

Jedna rzecz łączy GieKSę i Radomiaka – u siebie wyglądamy zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach. Nasze ostatnie zwycięstwo w delegacji przypadło właśnie na Radom, stąd cieszę się, że w niedzielę spotkamy się przy Nowej Bukowej. A Ty czego spodziewasz się po GieKSie, patrząc przez pryzmat dotychczas rozegranych przez nas spotkań?
GKS wygląda coraz lepiej z meczu na mecz. Druga połowa rewanżu z Žiliną mogła się podobać, a mnie szczególnie rzuciła się w oczy dobra gra Bartka Wolskiego. Ponadto uważam, że zdecydowana przewaga GKS-u nad Radomiakiem leży w linii ataku – Adam Zreľák i Ilja Szkurin z dobrej strony pokazali się w czwartek, dając jakość z przodu. Moim zdaniem w Radomiu potrzebujemy napastnika na tym poziomie, choć wiem, że zarząd i sztab mają na ten temat inne spojrzenie.

To ciekawe, bo akurat linia ataku jest najmocniej dyskutowaną formacją w Katowicach i wielu kibiców domaga się wzmocnień na tej pozycji.
W ciemno wziąłbym wymianę Zreľáka i Szkurina na dwóch dowolnych napastników z naszej kadry. Na dobrego napastnika trzeba zabezpieczyć niemałe pieniądze, zarówno na transfer, jak i wynagrodzenie. Radomiak obraca się w takich realiach finansowych, że bazuje na zawodnikach darmowych, którym kończą się kontrakty w innych klubach. Nawet takim zawodnikom trzeba jednak proponować odpowiednio wysokie stawki, aby przekonać ich do gry w Radomiu. Liczba napastników dostępnych dla nas jest więc ograniczona.

Trener Kaczmarek z uznaniem wypowiadał się o rosnącej formie GieKSy. Jaki twoim zdaniem mecz zobaczymy w niedzielę przy Nowej Bukowej?
Zwycięstwa takie jak z Žiliną budują pewność siebie i atmosferę. Tomasz Kaczmarek zwrócił też uwagę, że dwa mecze o stawkę więcej po stronie GKS-u na tym etapie sezonu nie są problemem, a wręcz atutem, bo jest więcej okazji na zgranie poszczególnych formacji. Mimo to myślę, że będzie to wyrównane, otwarte spotkanie, podobne do jesiennego meczu w Katowicach. Widzę formę zwyżkową w Radomiu, więc uważam, że nie przegramy, a po cichu liczę nawet na zwycięstwo. Łatwo jednak nie będzie i nawet jeśli przegramy, to nie będzie to żadnym zaskoczeniem. Faworytem tego meczu jest GKS.

Jaki wynik obstawiasz w niedzielę?
Jestem przekonany, że padną bramki, a remis 1:1 lub 2:2 nie będzie dla mnie zaskoczeniem. Sercem typuję jednak zwycięstwo Radomiaka 2:1.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie możemy tak działać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Wisła Kraków – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Jop i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gratulacje dla Wisły pierwszego zwycięstwa po powrocie do ekstraklasy. Duże wydarzenie na trybunach, imponująca sprawa. Dziękuję naszym kibicom za bardzo dobre wklejenie się w to wszystko. Kapitalny doping, ważne, że kibice umieją się docenić, mimo dużych animozji, ale tak to powinno wyglądać. Wielkie gratulacje dla jednej i drugiej społeczności kibicowskiej.

Co do meczu to wiadomo że jeśli początek sezonu, to wiadomo, że im krócej, tym lepiej. Na razie nie ma co robić górnolotnych wywodów.

Mogliśmy bezapelacyjnie wyciągnąć więcej z tego spotkania, graliśmy tak jak założyliśmy pierwszą połowę. Szukałem tylko możliwości zdobycia bramki, te sytuacje były, wydawało mi się, że będą coraz bliższe, ale w drugiej połowie po raz drugi nam się to przydarza, bo szybko w drugiej połowie tracimy bramkę.

Nie możemy w taki sposób dzisiaj działać, że taki karny, który jest podyktowany – nie mamy nic na obronę, nie powinniśmy się tak zachować. Druga bramka, gdy jest jeden piłkarz Wisły w polu karnym, a moich trzech obrońców mają zająć punkty referencyjne i powinni dziesięć na dziesięć razy taką sytuację wybronić. Stąd dużo we mnie piłkarskiej złości i chęci, by od jutra mocno wziąć się do pracy i wziąć na siebie odpowiedzialność w szatni za każdą pomyłkę, za każde niedopatrzenie, bo  mówimy o straconych bramkach, ale też mieliśmy swoje sytuacje pod bramką Wisły i mogliśmy je zamienić na gole. I mogło być zgoła odmiennie. Tak to bywa, wracamy bez punktów, wracamy do siebie, mamy krótki czas i musimy w czwartek załatwić sprawę z Żiliną, mamy rywala blisko – jedną bramkę straty i zrobimy wszystko, aby to spotkanie wygrać.

Mariusz Jop (trener Wisły Kraków):
Gratuluję zespołowi, było to ciekawe spotkanie, sporo emocji. Były momenty, że spotkanie było otwarte z obu stron. Myślę, że początek meczu trochę dla rywala, pierwsze 15 minut, kilka strat mieliśmy i napędziliśmy tym przeciwnika. Rywal stwarzał sytuacje po fazach przejściowych, bardzo dobrze w jednej takiej sytuacji zachował się Marcel.

Później uporządkowaliśmy tę grę, szczególnie druga połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu, wyszliśmy wysoko, zamknęliśmy rywala w polu karnym, szkoda, że trzecia bramka nie została uznana, bo na pewno byłoby nam łatwiej kontrolować to spotkanie. Za szybko i za nisko się cofnęliśmy, nie wykorzystaliśmy momentów, w których przejmowaliśmy piłkę w obronie niskiej, za dużo było nerwowości i trochę strat.

Podsumowując bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, pierwszy mecz jest zawsze niewiadomą. Było to dobre widowisko, myślę, że dobry impuls daliśmy sobie i kibicom. Gratuluję kibicom świetnego dopingu, to naprawdę było wydarzenie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga