Piłka nożna
Relacja z Polkowic
W środę 18 kwietnia w Polkowicach spotkały się zespoły KS Polkowice oraz GKS Katowice w spotkaniu 26. kolejki piłkarskiej I ligi. Było to szalenie ważne spotkanie w kontekście walki o utrzymanie. Miejscowe Polkowice walczyły o wydostanie się ze strefy spadkowej. GieKSa starała się o ligowe punkty zapewniające jej przynajmniej jedną kolejkę oddechu.
W 5 minucie meczu świetną okazję zmarnował GKS. Chmiel szczęśliwie przedarł się lewą stroną, wrzucił na 8 metr, tam źle w piłkę trafił Pitry i jego uderzenie bez kłopotów wyłapał Kazimierczak. W minucie 6 znów przed szansą stanął GKS. Gierczak imponująco przelobował defensorów Polkowic, do piłki dobiegał Chmiel, ale w ostatniej chwili uprzedził go Kazimierczak. W minucie 7 z dystansu po ładnym rozegraniu piłki próbował Chmiel, niestety niecelnie. Mimo dobrego początku w wykonaniu zawodników GieKSy gola zdobyli gospodarze. W 8 minucie świetnie dośrodkowanie Piotrowskiego z lewej strony strzałem głową na bramkę zamienił Grzegorz Kuświk. Obrońcy GKS-u w tej sytuacji zachowali się zbyt biernie. W minucie 11 znów było gorąco pod bramką Sabeli. Pozornie niegroźnie uderzał z dystansu jeden z pomocników Górnika, futbolówka trafiła wprost w Sabelę, ten wypluł piłkę przed siebie i omal nie dopadł do niej Kuświk. Na szczęście bramkarz naprawił swój błąd. Po ciekawym początku przez następne minuty niewiele działo się na murawie. Dopiero w 25 minucie oglądaliśmy dobrą akcję w wykonaniu GKS, a konkretnie Tomasza Hołoty. Wychowanek GieKSy zwiódł dwóch zawodników Polkowic, po czym uderzył, ale piłka minęła bramkę gospodarzy. Po pół godzinie gry z rzutu wolnego strzelał Beliancin. Słowacki pomocnik nie uderzył najlepiej, jednak mało brakowało, by piłka po koźle trafiła do bramki. Chwilę później szansę miała drużyna przeciwna. Po ładnej akcji KS-u z woleja strzelał Kuświk. Jego uderzenie było zbyt słabe i bez problemu poradził sobie torman GieKSy. W 36 minucie udało się wyrównać! Prostopadle podał Chmiel, do piłki dopadł przepychający się z przeciwnikiem Zachara i niczym rasowy snajper nie dal szans Kazimierczakowi posyłając piłkę w lewy róg strzeżonej przez niego bramki. Chwilę później znów po odbierze i podaniu Chmiela okazję miał napastnik wypożyczony z Górnika Zabrze. Niestety tym razem strzelił niecelnie. Tuż przed końcem pierwszej połowy na 2:1 trafili gospodarze. Dośrodkowanie z rzutu wolnego przeciął jeden z piłkarzy drużyny trenera Kudyby i skierował piłkę do bramki. Sędzia, na szczęście dla GieKSy w tej sytuacji odgwizdał spalonego. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gry z woleja półobrotem uderzał Gierczak, niestety nad bramką. Po pierwszych 45 minutach mieliśmy remis.
Podobnie jak pierwszą, drugą połowę od ataków rozpoczęli goście. 3 minuty po rozpoczęciu gry Przemysław Pitry na prawej stronie wypatrzył wszędobylskiego Zacharę, ten dobrze dośrodkował i niewiele brakowało aby wykorzystał to Piotr Gierczak. W 54 minucie dobrze kontratakowali goście. Piłkę w środku pola odebrał Gierczak, podał do Pitrego, ten świetnie wypatrzył wbiegającego lewym skrzydłem Chmiela. Pomocnik GKS przełożył sobie piłkę na prawą nogę, uderzył, ale dobrze obronił bramkarz Polkowic. Przez długie minuty drugiej połowy gra toczyła się głównie w środku pola. W 72 minucie z rzutu wolnego wprost do Cholerzynskiego dograł Chmiel, ten pierwszy strzelił niestety zbyt słabo by zagrozić Kazimierczakowi. W 83 minucie omal gola nie zdobył Piotrowski. Próbując dośrodkować podkręcił piłkę, a ta minimalnie minęła okienko bramki Sabeli. W 89 minucie po zaskakującym wyrzucie z autu w pole karne wbiegł Hołota. Przedzierając się przy samej linii starał się dograć na piąty metr, niestety i tym razem defensorzy Polkowic byli górą. W doliczonym czasie gry piłka dośrodkowywana przez Chmiela z rzutu rożnego minęła grupę zawodników obu drużyn, trafiła do pozostawionego bez opieki Szymury i młody obrońca zdobył swoje premierowe trafienie w barwach GKS-u Katowice!
KS Polkowice – GKS Katowice 1:2 (1:1)
Bramka: Kuświk (8) – Zachara (36), Szymura (90)
Polkowice: Kazimierczak – Bartków, Nowak, Darda, Szuszkiewicz – Janusz, Dąbrowski, Ałdaś (77 min. Bancewicz), Peroński (83min. Podstawek), Piotrowski – Kuświk.
GKS: Sabela – Rzepka (46 min. Cholerzyński), Kowalczyk, Szymura, Sobotka – Pitry (63 min. Stefański), Beliancin, Hołota, Chmiel, Gierczak (84 min. Chwalibogowski) – Zachara.
Ż. kartki: Kuświk – Chmiel, Cholerzynski
Sędzia: Piotr Wasilewski (Kalisz).
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.







































Dobrzyk
18 kwietnia 2012 at 19:18
Mecz się ledwo zakończył a tu już relacja. PROFESJONALIZM!!! :))
Krzysiek
18 kwietnia 2012 at 20:13
kiedy można się spodziewać skrotu bądz filmiku z radościa radiowców po golu ? 😀
hanys
18 kwietnia 2012 at 20:46
wszystko fajnie tylko ze polowa skladu to zawodnicy tylko do nas wypozyczeni…