Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Porażka GieKSy – koniec marzeń o I lidze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wtorkowy wieczór przyniósł kolejne emocje na Bukowej. Katowiczanie po zajęciu trzeciego miejsca spotkali się ze Stalą Rzeszów w pierwszym meczu barażowym. Do składu powrócił Bartosz Mrozek, Grzegorz Rogala oraz Piotr Kurbiel. Pauzował w dalszym ciągu Kacper Michalski. 

Spotkanie rozpoczęło się spokojnie z obu stron. Przeważała GieKSa, ale jej akcje były składne do 20. metra od bramki Stali. Katowiczanie próbowali stałych fragmentów gry i wrzucali piłkę z autów. Po jednym takim wyrzucie strzelał Gałecki, ale piłka minęła bramkę Stali. W odpowiedzi kontra Damiana Michalika i strzał naszego byłego gracza, który zatrzymał się na słupku. GieKSa zaatakowała po tej sytuacji, napędzana przez potężną ulewę, która przeszła nad Bukową. Seria rzutów rożnych przyniosła strzały z dystansu oraz bliskiej odległości, ale piłka zatrzymywała się na obrońcach gości bądź też dobrze bronił bramkarz. W 30. minucie skutecznie odpowiedziała drużyna z Rzeszowa. Damian Michalik otrzymał piłkę na 16. metrze, oddał strzał, który po rykoszecie trafił do bramki Mrozka. Chwilę później powinno być 1:1. Kurbiel zaskoczony złym podaniem przejął piłkę przed bramkarzem, minął go i mając pustą bramkę, przewrócił się w polu karnym. Do końca pierwszej połowy GieKSa nie potrafiła stworzyć dobrych okazji, a Rzeszów mógł zamknąć spotkanie w 44. minucie. Strzał napastnika po wrzutce Michalika minimalnie minął okienko bramki GieKSy.

Druga połowa rozpoczęła się bez zmian w składach. GieKSa ruszyła do ataku, ale potrafiła jedynie oddawać strzały z dystansu. Niecelnie uderzał Błąd oraz Kiebzak. Kolejny raz nad stadionem przeszła ulewa, która sprawiała trudności w poruszaniu się na murawie. W 61. minucie goście podwyższyli swoje prowadzenie. Radosław Sylwestrzak znalazł się w polu karnym po stałym fragmencie gry i przytomnie skierował piłkę do siatki Mrozka. GieKSa po golu nie mogła dojść do siebie i długo nie dochodziła do okazji na kontaktowego gola. Próbował Kiebzak z dystansu, próbował Urynowicz, ale wszystko było bez składu i ładu. Najlepszą okazję na bramkę miał Woźniak, który uderzał po rzucie rożnym. Jego strzał głową zatrzymał bramkarz rywali. Katowiczanie do końca spotkania nie umieli zagrozić bramce rywali i przegrali spotkanie. GKS Katowice tym samym zakończył sezon i został w II lidze. 

28.07.2020 Katowice
GKS Katowice – Stal Rzeszów 0:2 (0:1)
Bramki: Michalik (31), Sylwestrzak (62).
GKS: Mrozek – Woźniak, Jędrych, Dejmek, Rogala – Pavlas (65. Wroński), Gałecki, Stefanowicz (57. Urynowicz), Błąd, Kiebzak – Kurbiel (65. Szwedzik).
Stal: Kaczorowski – Kostkowski, Reiman, Sylwestrzak (66. Trznadel), Pląskowski, Kotwica, Goncerz (72. Pieczara), Szeliga, Głowacki, Michalik (71. Jarecki), Plewka.
Żółte kartki: Reiman.
Sędzia: Jacek Małyszek (Lublin).

33 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

33 komentarze

  1. Avatar photo

    Tomiko76

    28 lipca 2020 at 22:22

    Niestety ale brakło wartościowych zmienników którzy pociągnęliby zespół, a tak czeka nas wietrzenie szatni. Szkoda kolejnego sezonu nadziei, miastu też to chyba na rękę w dobie kryzysu mniej pójdzie pieniędzy na zespół. Ciekawe co powie nasz złotousty prezes. Za niedługo nowy sezon. Do zobaczenia

  2. Avatar photo

    patryk

    28 lipca 2020 at 22:27

    Górak aut

  3. Avatar photo

    tomek

    28 lipca 2020 at 22:29

    Górak nieudaczniku wypierdalaj z gieksy

    • Avatar photo

      RobSob

      29 lipca 2020 at 06:41

      Wyjebać to w pierwszej kolejności tego łysego cwela z nr 11.

  4. Avatar photo

    Ddd

    28 lipca 2020 at 22:30

    Myślę, że klub już tym razem się nie podniesie. Idealny moment żeby wycofać się ze stadionu w sam raz na kryzys.

  5. Avatar photo

    gojny

    28 lipca 2020 at 22:38

    Wyjebac goraka bo ten facet nie ma pojecia o trenerce. wyjebac blada wozniaka urynowicza mrozka obowiazkowo bo przez tego kutasa mnostwo pkt poszlo w pizdu. po co komu wronski kto go zakontraktowal debil jakis czy jak. kurbiel bardzo slaby.

  6. Avatar photo

    GK

    28 lipca 2020 at 22:42

    Błąd i Jędrych to chyba jedyni gości którzy próbowali ciągnąć Giekse

  7. Avatar photo

    AP

    28 lipca 2020 at 22:44

    Gojny akurat Błąd to byl jedyny zawodnik ktory walczyl i chcial. Reszta przeszla obok meczu. Gorak to slaby trener. Slabe zmiany nic nie wnoszące.
    Stal byla faworytem patrzac na ostatnie ich mecze i gre.
    Szkoda prezentow od widzewa. Niestety bylismy dzis za slabi na awans

  8. Avatar photo

    Rafał

    28 lipca 2020 at 22:47

    Po tym meczu to koniec piłkarskiego GKSu który kiedyś był waleczny,nieustępliwy i grał do końca i grał swoją piłkę i właśnie tego nie było widać. Może Jasiu Furtok by coś z tych niedojd zrobił walczaków na miarę GKS.Już raz mu się udało i szybko awansował raz za razem może by pomógł i wstrząsną trochę tymi lebiegami. Tera wszystko zależy od prezesa, zobaczymy co zrobi.

  9. Avatar photo

    gojny

    28 lipca 2020 at 22:49

    AP w dupie mam to czy ktos bezsensownie biega i nic z tego nie wynika. Poza pozorem wiatru ktory robil nic z tego nie wynikalo. zero strzalu zero dryblingu gosc surowy technicznie na tle rywala. stal wygrala w pelni zasluzenie

  10. Avatar photo

    sołtys

    28 lipca 2020 at 22:52

    Górak zrób nam ta przyjemnośc i złoż dymisje.A i wez soba swoje panienki

  11. Avatar photo

    Prezes1964

    28 lipca 2020 at 22:54

    A ja mam pytanie do pana Gojnego , skoro już wszystkich wypierdoli jaki ma pomysł na funkcjonowanie klubu ?

  12. Avatar photo

    gojny

    28 lipca 2020 at 22:56

    Prezes1964 Prosty debilu zatrudnic sensownego trenera

    • Avatar photo

      Prezes1964

      28 lipca 2020 at 23:19

      Obrażam cię zasrany gorolu ?

  13. Avatar photo

    ursus

    28 lipca 2020 at 23:04

    Drużyna wiecznych pretendentów zaliczyła kolejne duże rozczarowanie, czego po tylu latach należało się wręcz spodziewać. Tym razem na zakończenie dostaliśmy totalnie spaprany trójmecz, ale już na trzecim poziomie rozgrywkowym, natomiast na szczególną uwagę zasługuje zaiste żenująca gra obrońców. Niedługo kolejny sezon i epickie starcia w bataliach o pietruszkę… bo prócz stałych fragmentów w grze zespołu nie ma za wiele pozytywów. Do tego dojdzie psychiczna rozsypka i wyjdzie miejsce 4-8. Czas leci a naszym nic nie pomaga mimo, że chyba wszystkiego już próbowano oprócz cierpliwego czekania aż awans sam przyjdzie – roszady gonią roszady, a równia pochyła.

  14. Avatar photo

    Ja

    28 lipca 2020 at 23:06

    Kurwa ludzie czy wy jesteście cebulę czy za takich chcecie żeby was uznawano przecież to sama góra z Prezdyntem Krupom na czele nie chcą tego awansu bo Miasto więcej Kasy by musiało dawać A tak to cisza i spokój
    To nie wina Góraka i piłkarzy tylko Mista i tyle w temacie
    A po drugie
    Co My KURWA chcemy osiągnąć jak my zapierdalal mecze i śpiewamy GieKaeS nie się nie stało albo 23liga to nie ważne dlanas jest za starych czasów to by było wgwizdani i wypierdol A tu Kurwa jeszcze brawa

  15. Avatar photo

    Bce

    28 lipca 2020 at 23:08

    Ciekaw jestem kto twoim zdaniem jest sensownym trenerem który będzie chciał tu przyjść ???? i skąd weźmiesz nowe wkłady do koszulek. My kutwa przez tyle lat nie dorobiliśmy się swoich wychowanków tylko jebanych najemników lub ogrywamy innym drużyną młodych piłkarzy

  16. Avatar photo

    zychu

    28 lipca 2020 at 23:11

    Jaki sensowny trener ci tu przyjdzie? I po co? Żeby nasrać sobie w CV?

  17. Avatar photo

    pabla

    28 lipca 2020 at 23:12

    @gnojny tylko sensownych na rynku nie ma, a jak na ten poziom, to sensowni już byli i nic nie zdziałali. Jak wywalą Góraka i pół składu, to za rok będziemy mieli powtórkę. Chociaż ja nie wiem czy jest jakieś dobre wyjście. Wszystko już było i zawsze koniec jest taki sam.

  18. Avatar photo

    Prezes1964

    28 lipca 2020 at 23:17

    Debil cię robił gorolu, obrażam cię ciulu ?

  19. Avatar photo

    Roh

    28 lipca 2020 at 23:33

    Stal dwie klasy lepsza. Ograli nas jak dzieci. Mowi sie ze lrpiej madrze stac niz glupio biegać i to sie sorawdzilo w tym meczu. Zreszta mysmy caly sezon glupio biegali. Zadnego pomyslu na gre w ataku pozycyjnym. To tego obrona kompletne dno.

  20. Avatar photo

    uziq

    29 lipca 2020 at 01:43

    Nie chodzi o ten mecz barazowy. wystarczylo zdobyc 5 punktow w ostatnich 4 kolejkach. zabraklo jednego punktu do awansu.
    chcialoby sie zacytowac klasyke:

    „Miales chamie,zloty róg…”

  21. Avatar photo

    macgyver179

    29 lipca 2020 at 02:29

    Zostawić Jędrycha w pierwszej linii, Błąda w drugiej , który na prawdę starał się i chciał oraz Wożniaka , który ma coś do udowodnienia. Wyróżnił się też Rogala ale on ma tyle strat i niedokładnych podań że głowa boli. Ta druga liga jest tak słaba, że aż żal, że tego teraz nie wykorzystaliśmy. Tylko GieKSa!!!!!

  22. Avatar photo

    Dziad

    29 lipca 2020 at 05:40

    Banda nieudaczników klepana po dupciach przez wyżelowane cipki z torebkami

  23. Avatar photo

    Kila

    29 lipca 2020 at 07:24

    już raz wypierdoliliście wszystkich parę miechów temu i co ? płytkie myślenie.

  24. Avatar photo

    Olek

    29 lipca 2020 at 08:53

    Pierwsza rzecz co inwestor myśli o awansie czy che awansować czy nie ma na to kasy, i takiego komunikatu oczekuję od kubu. Zmiana trenera gówno da, ewentualne wzmocnienia owszem. Do dziś nic tak nie boli jak porażka z Kluczborkiem.

  25. Avatar photo

    w1964

    29 lipca 2020 at 16:39

    moim zdaniem problemem jest słabe zarządzanie tym klubem, brak kultury zwyciężania – ściąga się różnych kopaczy i trenerów z nadzieją na sukces w 5 minut. to tak nie działa, tu powinien być długofalowy plan budowy mocnego zespołu, określenie celów – chcemy e-klapy czy wystarczy nam 1 liga, bo na więcej nas nie stać. pierdzenie o ekstraklasie jest już dziwaczne, jeśli przy dostępnych środkach finansowych spadamy z 1 ligi.

    kto jest winien tego bagna jakie tu mamy? nie piłkarze, trenerzy już bardziej mają wpływ na grę, ale ryba psuje się od głowy. odpowiedzialność jest po stronie tego kto to finansuje, czyli UM. mam wrażenie, że brak tutaj sprawdzonych managerów, którzy mogą sprawnie zarządzać GKS. mówiąc o zarządzaniu mam na myśli umiejętność dopięcia budżetu, zbudowania wizji klubu i co za tym idzie wydolnej struktury, szkolenia młodzieży, etc. a nie tylko wydawanie pieniędzy z podatków na kiepskich piłkarzy i snucie marzeń o awansie.

    tu dochodzimy do sedna problemu – brak prywatnego inwestora. pieniądze z podatków łatwo się wydaje, prywatny kapitał szybko ocenia efektywność i wprowadza korekty (czytaj zwalnia ludzi).

    na koniec jedna sprawa – można zbudować fajnie grający zespół za rozsądne pieniądze, przykładów na naszym podwórku jest sporo – np. Stal, która wczoraj nas ograła jak dzieci. tylko jeszcze raz – to wymaga kompetentnych ludzi, którzy tym zarządzają.

    pzdr, w1964

    kto wie jaki GKS miał budżet na ten sezon? chyba spory z tego co tu jest napisane
    https://e-stargard.pl/wiadomosci/pokaz/17773,budzety-nie-graja-pokazal-to-pierwszy-mecz-blekitnych-stargard

  26. Avatar photo

    jezyk

    29 lipca 2020 at 18:45

    w1964 masz racje że wszystko zaczyna sie od góry. jak nie ma odpowiedniej kultury organizacyjnej i zarzadzania jasnego stawiania celi i rozliczania ich wykonania to nastepuje własnie taka degrengolada jak w GKS. Zaczeło się od Cygana z którym robili to co chcieli a potem to już równia pochyła. prezes z ambicjami otacza sie ludzmi z ambicjami. Z kolei prezes ktory chce sobie posiedziec i tylko brac kase otacza sie miernotami. Myślę też że należy skonczyć też z tymi idiotyzmami że miasto nie kazało awansować bo wiekszej glupoty nie słyszałem. budowa stadionu tez mysle ze nie ma sensu bo niby po co wydawac taka kase w dobie covid jak stadion na II lige jest wystarczający. Widoków zas na to że bedziemy w ekstraklasie nie ma i mysle ze przez nastepne 5 lat nie bedzie. Jeżeli bedzie cały czas tak ze w GKs nikt za nic nie czuje się odpowiedzialny to zagramy niebawem w III lidze

  27. Avatar photo

    Kato

    29 lipca 2020 at 20:48

    jeżyk
    Jak naprawić tą sytuacje w Klubie, jeżeli zakładasz początek złego u samej góry.
    Chciałbym poznać Twoje zdanie co zrobić w obecnej sytuacji i co mają do zrobienia kibice.

  28. Avatar photo

    jezyk

    29 lipca 2020 at 21:16

    Kato w rzeczywistości nie jest to takie trudne wcale ale w warunkach miasta katowice mało możliwe do zrealizowania. Prezesem powinien byc nie zaden polityk od parad rownosci i lgbt ale menadżer z prawdziwego zdarzenia. Jemu miasto powinno postawic konkretny cel do osiagniecia i wyznaczyc ramy czasowe i budzet. oczywiscie sciagniecie takiego czlowieka z biznesu wymaga odpowiednio wysokiego wynagrodzenia. Bez tego przyjda same miernoty. ten czlowiek powinien miec kontrakt na czas okreslony i duza premie za sukces. To on ma decydowac o wszystkim w ramach klubu i budzetu ktory ma. Ma prawo wymienic kazdego ktorego uzna za zbednego lub nie dajacego gwarancji osiagniecia sukcesu. On ma wybrac trenera postawic przed nim cele i jasno mu powiedziec ze jak zrealizuje cel dostanie nagrode a jak nie to natychmiast odejdzie. Postawienie tematu w taki sposob porzadkuje caly temat.Oczywiste jest to ze jezeli miasto da smieszna kase to menadzer z biznesu nie podejmnie sie zadania i tak samo trener jezeli budzet nie bedzie gwarantowal wzmocnien na odpowiednim poziomie.Tak samo dyrektor sportowy jezeli nie bedzie dostarczal talentow druzynie i pomyli sie w transerach o wiecej niż 30-40 procent do domu bo to oznacza ze nie ma o tym pojecia.Biznes to jest biznes i nie ma w nim miejsca na sentymenty. Za sukcesy duza nagroda a za brak kompetencji i sukcesow wilczy bilet. Zapewniam ze sredniej klasy menadzer z biznesu szybko by to pochytał.Sukcesy tworza kompetentni zarzadzajacy ktorzy potrafia budowac zespol i jasne i klarowne zasady. Mogłbym dalej ale na dzis wystarczy

  29. Avatar photo

    tomek

    29 lipca 2020 at 21:23

    Jakby był M.Dziurowicz to w zyciu by nie doszlo do takich kompromitacji. To byl prezes z prawdziwego zdarzenia i dlatego mial sukcesy

  30. Avatar photo

    Kato

    29 lipca 2020 at 22:32

    Dzieki za odpowiedź.
    Co my kibice możemy na to, jak to są warunki Katowickie, takie jak to określiłeś. Chyba nic, czy może jednak coś… ale co

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek. 

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna Wideo

Stadion znowu eksplodował

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga