Piłka nożna
[RELACJA] Porażka GieKSy – koniec marzeń o I lidze
Wtorkowy wieczór przyniósł kolejne emocje na Bukowej. Katowiczanie po zajęciu trzeciego miejsca spotkali się ze Stalą Rzeszów w pierwszym meczu barażowym. Do składu powrócił Bartosz Mrozek, Grzegorz Rogala oraz Piotr Kurbiel. Pauzował w dalszym ciągu Kacper Michalski.
Spotkanie rozpoczęło się spokojnie z obu stron. Przeważała GieKSa, ale jej akcje były składne do 20. metra od bramki Stali. Katowiczanie próbowali stałych fragmentów gry i wrzucali piłkę z autów. Po jednym takim wyrzucie strzelał Gałecki, ale piłka minęła bramkę Stali. W odpowiedzi kontra Damiana Michalika i strzał naszego byłego gracza, który zatrzymał się na słupku. GieKSa zaatakowała po tej sytuacji, napędzana przez potężną ulewę, która przeszła nad Bukową. Seria rzutów rożnych przyniosła strzały z dystansu oraz bliskiej odległości, ale piłka zatrzymywała się na obrońcach gości bądź też dobrze bronił bramkarz. W 30. minucie skutecznie odpowiedziała drużyna z Rzeszowa. Damian Michalik otrzymał piłkę na 16. metrze, oddał strzał, który po rykoszecie trafił do bramki Mrozka. Chwilę później powinno być 1:1. Kurbiel zaskoczony złym podaniem przejął piłkę przed bramkarzem, minął go i mając pustą bramkę, przewrócił się w polu karnym. Do końca pierwszej połowy GieKSa nie potrafiła stworzyć dobrych okazji, a Rzeszów mógł zamknąć spotkanie w 44. minucie. Strzał napastnika po wrzutce Michalika minimalnie minął okienko bramki GieKSy.
Druga połowa rozpoczęła się bez zmian w składach. GieKSa ruszyła do ataku, ale potrafiła jedynie oddawać strzały z dystansu. Niecelnie uderzał Błąd oraz Kiebzak. Kolejny raz nad stadionem przeszła ulewa, która sprawiała trudności w poruszaniu się na murawie. W 61. minucie goście podwyższyli swoje prowadzenie. Radosław Sylwestrzak znalazł się w polu karnym po stałym fragmencie gry i przytomnie skierował piłkę do siatki Mrozka. GieKSa po golu nie mogła dojść do siebie i długo nie dochodziła do okazji na kontaktowego gola. Próbował Kiebzak z dystansu, próbował Urynowicz, ale wszystko było bez składu i ładu. Najlepszą okazję na bramkę miał Woźniak, który uderzał po rzucie rożnym. Jego strzał głową zatrzymał bramkarz rywali. Katowiczanie do końca spotkania nie umieli zagrozić bramce rywali i przegrali spotkanie. GKS Katowice tym samym zakończył sezon i został w II lidze.
28.07.2020 Katowice
GKS Katowice – Stal Rzeszów 0:2 (0:1)
Bramki: Michalik (31), Sylwestrzak (62).
GKS: Mrozek – Woźniak, Jędrych, Dejmek, Rogala – Pavlas (65. Wroński), Gałecki, Stefanowicz (57. Urynowicz), Błąd, Kiebzak – Kurbiel (65. Szwedzik).
Stal: Kaczorowski – Kostkowski, Reiman, Sylwestrzak (66. Trznadel), Pląskowski, Kotwica, Goncerz (72. Pieczara), Szeliga, Głowacki, Michalik (71. Jarecki), Plewka.
Żółte kartki: Reiman.
Sędzia: Jacek Małyszek (Lublin).
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Tomiko76
28 lipca 2020 at 22:22
Niestety ale brakło wartościowych zmienników którzy pociągnęliby zespół, a tak czeka nas wietrzenie szatni. Szkoda kolejnego sezonu nadziei, miastu też to chyba na rękę w dobie kryzysu mniej pójdzie pieniędzy na zespół. Ciekawe co powie nasz złotousty prezes. Za niedługo nowy sezon. Do zobaczenia
patryk
28 lipca 2020 at 22:27
Górak aut
tomek
28 lipca 2020 at 22:29
Górak nieudaczniku wypierdalaj z gieksy
RobSob
29 lipca 2020 at 06:41
Wyjebać to w pierwszej kolejności tego łysego cwela z nr 11.
Ddd
28 lipca 2020 at 22:30
Myślę, że klub już tym razem się nie podniesie. Idealny moment żeby wycofać się ze stadionu w sam raz na kryzys.
gojny
28 lipca 2020 at 22:38
Wyjebac goraka bo ten facet nie ma pojecia o trenerce. wyjebac blada wozniaka urynowicza mrozka obowiazkowo bo przez tego kutasa mnostwo pkt poszlo w pizdu. po co komu wronski kto go zakontraktowal debil jakis czy jak. kurbiel bardzo slaby.
GK
28 lipca 2020 at 22:42
Błąd i Jędrych to chyba jedyni gości którzy próbowali ciągnąć Giekse
AP
28 lipca 2020 at 22:44
Gojny akurat Błąd to byl jedyny zawodnik ktory walczyl i chcial. Reszta przeszla obok meczu. Gorak to slaby trener. Slabe zmiany nic nie wnoszące.
Stal byla faworytem patrzac na ostatnie ich mecze i gre.
Szkoda prezentow od widzewa. Niestety bylismy dzis za slabi na awans
Rafał
28 lipca 2020 at 22:47
Po tym meczu to koniec piłkarskiego GKSu który kiedyś był waleczny,nieustępliwy i grał do końca i grał swoją piłkę i właśnie tego nie było widać. Może Jasiu Furtok by coś z tych niedojd zrobił walczaków na miarę GKS.Już raz mu się udało i szybko awansował raz za razem może by pomógł i wstrząsną trochę tymi lebiegami. Tera wszystko zależy od prezesa, zobaczymy co zrobi.
gojny
28 lipca 2020 at 22:49
AP w dupie mam to czy ktos bezsensownie biega i nic z tego nie wynika. Poza pozorem wiatru ktory robil nic z tego nie wynikalo. zero strzalu zero dryblingu gosc surowy technicznie na tle rywala. stal wygrala w pelni zasluzenie
sołtys
28 lipca 2020 at 22:52
Górak zrób nam ta przyjemnośc i złoż dymisje.A i wez soba swoje panienki
Prezes1964
28 lipca 2020 at 22:54
A ja mam pytanie do pana Gojnego , skoro już wszystkich wypierdoli jaki ma pomysł na funkcjonowanie klubu ?
gojny
28 lipca 2020 at 22:56
Prezes1964 Prosty debilu zatrudnic sensownego trenera
Prezes1964
28 lipca 2020 at 23:19
Obrażam cię zasrany gorolu ?
ursus
28 lipca 2020 at 23:04
Drużyna wiecznych pretendentów zaliczyła kolejne duże rozczarowanie, czego po tylu latach należało się wręcz spodziewać. Tym razem na zakończenie dostaliśmy totalnie spaprany trójmecz, ale już na trzecim poziomie rozgrywkowym, natomiast na szczególną uwagę zasługuje zaiste żenująca gra obrońców. Niedługo kolejny sezon i epickie starcia w bataliach o pietruszkę… bo prócz stałych fragmentów w grze zespołu nie ma za wiele pozytywów. Do tego dojdzie psychiczna rozsypka i wyjdzie miejsce 4-8. Czas leci a naszym nic nie pomaga mimo, że chyba wszystkiego już próbowano oprócz cierpliwego czekania aż awans sam przyjdzie – roszady gonią roszady, a równia pochyła.
Ja
28 lipca 2020 at 23:06
Kurwa ludzie czy wy jesteście cebulę czy za takich chcecie żeby was uznawano przecież to sama góra z Prezdyntem Krupom na czele nie chcą tego awansu bo Miasto więcej Kasy by musiało dawać A tak to cisza i spokój
To nie wina Góraka i piłkarzy tylko Mista i tyle w temacie
A po drugie
Co My KURWA chcemy osiągnąć jak my zapierdalal mecze i śpiewamy GieKaeS nie się nie stało albo 23liga to nie ważne dlanas jest za starych czasów to by było wgwizdani i wypierdol A tu Kurwa jeszcze brawa
Bce
28 lipca 2020 at 23:08
Ciekaw jestem kto twoim zdaniem jest sensownym trenerem który będzie chciał tu przyjść ???? i skąd weźmiesz nowe wkłady do koszulek. My kutwa przez tyle lat nie dorobiliśmy się swoich wychowanków tylko jebanych najemników lub ogrywamy innym drużyną młodych piłkarzy
zychu
28 lipca 2020 at 23:11
Jaki sensowny trener ci tu przyjdzie? I po co? Żeby nasrać sobie w CV?
pabla
28 lipca 2020 at 23:12
@gnojny tylko sensownych na rynku nie ma, a jak na ten poziom, to sensowni już byli i nic nie zdziałali. Jak wywalą Góraka i pół składu, to za rok będziemy mieli powtórkę. Chociaż ja nie wiem czy jest jakieś dobre wyjście. Wszystko już było i zawsze koniec jest taki sam.
Prezes1964
28 lipca 2020 at 23:17
Debil cię robił gorolu, obrażam cię ciulu ?
Marco64
29 lipca 2020 at 15:26
Poziom cichej.
Roh
28 lipca 2020 at 23:33
Stal dwie klasy lepsza. Ograli nas jak dzieci. Mowi sie ze lrpiej madrze stac niz glupio biegać i to sie sorawdzilo w tym meczu. Zreszta mysmy caly sezon glupio biegali. Zadnego pomyslu na gre w ataku pozycyjnym. To tego obrona kompletne dno.
uziq
29 lipca 2020 at 01:43
Nie chodzi o ten mecz barazowy. wystarczylo zdobyc 5 punktow w ostatnich 4 kolejkach. zabraklo jednego punktu do awansu.
chcialoby sie zacytowac klasyke:
„Miales chamie,zloty róg…”
macgyver179
29 lipca 2020 at 02:29
Zostawić Jędrycha w pierwszej linii, Błąda w drugiej , który na prawdę starał się i chciał oraz Wożniaka , który ma coś do udowodnienia. Wyróżnił się też Rogala ale on ma tyle strat i niedokładnych podań że głowa boli. Ta druga liga jest tak słaba, że aż żal, że tego teraz nie wykorzystaliśmy. Tylko GieKSa!!!!!
Dziad
29 lipca 2020 at 05:40
Banda nieudaczników klepana po dupciach przez wyżelowane cipki z torebkami
Kila
29 lipca 2020 at 07:24
już raz wypierdoliliście wszystkich parę miechów temu i co ? płytkie myślenie.
Olek
29 lipca 2020 at 08:53
Pierwsza rzecz co inwestor myśli o awansie czy che awansować czy nie ma na to kasy, i takiego komunikatu oczekuję od kubu. Zmiana trenera gówno da, ewentualne wzmocnienia owszem. Do dziś nic tak nie boli jak porażka z Kluczborkiem.
w1964
29 lipca 2020 at 16:39
moim zdaniem problemem jest słabe zarządzanie tym klubem, brak kultury zwyciężania – ściąga się różnych kopaczy i trenerów z nadzieją na sukces w 5 minut. to tak nie działa, tu powinien być długofalowy plan budowy mocnego zespołu, określenie celów – chcemy e-klapy czy wystarczy nam 1 liga, bo na więcej nas nie stać. pierdzenie o ekstraklasie jest już dziwaczne, jeśli przy dostępnych środkach finansowych spadamy z 1 ligi.
kto jest winien tego bagna jakie tu mamy? nie piłkarze, trenerzy już bardziej mają wpływ na grę, ale ryba psuje się od głowy. odpowiedzialność jest po stronie tego kto to finansuje, czyli UM. mam wrażenie, że brak tutaj sprawdzonych managerów, którzy mogą sprawnie zarządzać GKS. mówiąc o zarządzaniu mam na myśli umiejętność dopięcia budżetu, zbudowania wizji klubu i co za tym idzie wydolnej struktury, szkolenia młodzieży, etc. a nie tylko wydawanie pieniędzy z podatków na kiepskich piłkarzy i snucie marzeń o awansie.
tu dochodzimy do sedna problemu – brak prywatnego inwestora. pieniądze z podatków łatwo się wydaje, prywatny kapitał szybko ocenia efektywność i wprowadza korekty (czytaj zwalnia ludzi).
na koniec jedna sprawa – można zbudować fajnie grający zespół za rozsądne pieniądze, przykładów na naszym podwórku jest sporo – np. Stal, która wczoraj nas ograła jak dzieci. tylko jeszcze raz – to wymaga kompetentnych ludzi, którzy tym zarządzają.
pzdr, w1964
kto wie jaki GKS miał budżet na ten sezon? chyba spory z tego co tu jest napisane
https://e-stargard.pl/wiadomosci/pokaz/17773,budzety-nie-graja-pokazal-to-pierwszy-mecz-blekitnych-stargard
jezyk
29 lipca 2020 at 18:45
w1964 masz racje że wszystko zaczyna sie od góry. jak nie ma odpowiedniej kultury organizacyjnej i zarzadzania jasnego stawiania celi i rozliczania ich wykonania to nastepuje własnie taka degrengolada jak w GKS. Zaczeło się od Cygana z którym robili to co chcieli a potem to już równia pochyła. prezes z ambicjami otacza sie ludzmi z ambicjami. Z kolei prezes ktory chce sobie posiedziec i tylko brac kase otacza sie miernotami. Myślę też że należy skonczyć też z tymi idiotyzmami że miasto nie kazało awansować bo wiekszej glupoty nie słyszałem. budowa stadionu tez mysle ze nie ma sensu bo niby po co wydawac taka kase w dobie covid jak stadion na II lige jest wystarczający. Widoków zas na to że bedziemy w ekstraklasie nie ma i mysle ze przez nastepne 5 lat nie bedzie. Jeżeli bedzie cały czas tak ze w GKs nikt za nic nie czuje się odpowiedzialny to zagramy niebawem w III lidze
Kato
29 lipca 2020 at 20:48
jeżyk
Jak naprawić tą sytuacje w Klubie, jeżeli zakładasz początek złego u samej góry.
Chciałbym poznać Twoje zdanie co zrobić w obecnej sytuacji i co mają do zrobienia kibice.
jezyk
29 lipca 2020 at 21:16
Kato w rzeczywistości nie jest to takie trudne wcale ale w warunkach miasta katowice mało możliwe do zrealizowania. Prezesem powinien byc nie zaden polityk od parad rownosci i lgbt ale menadżer z prawdziwego zdarzenia. Jemu miasto powinno postawic konkretny cel do osiagniecia i wyznaczyc ramy czasowe i budzet. oczywiscie sciagniecie takiego czlowieka z biznesu wymaga odpowiednio wysokiego wynagrodzenia. Bez tego przyjda same miernoty. ten czlowiek powinien miec kontrakt na czas okreslony i duza premie za sukces. To on ma decydowac o wszystkim w ramach klubu i budzetu ktory ma. Ma prawo wymienic kazdego ktorego uzna za zbednego lub nie dajacego gwarancji osiagniecia sukcesu. On ma wybrac trenera postawic przed nim cele i jasno mu powiedziec ze jak zrealizuje cel dostanie nagrode a jak nie to natychmiast odejdzie. Postawienie tematu w taki sposob porzadkuje caly temat.Oczywiste jest to ze jezeli miasto da smieszna kase to menadzer z biznesu nie podejmnie sie zadania i tak samo trener jezeli budzet nie bedzie gwarantowal wzmocnien na odpowiednim poziomie.Tak samo dyrektor sportowy jezeli nie bedzie dostarczal talentow druzynie i pomyli sie w transerach o wiecej niż 30-40 procent do domu bo to oznacza ze nie ma o tym pojecia.Biznes to jest biznes i nie ma w nim miejsca na sentymenty. Za sukcesy duza nagroda a za brak kompetencji i sukcesow wilczy bilet. Zapewniam ze sredniej klasy menadzer z biznesu szybko by to pochytał.Sukcesy tworza kompetentni zarzadzajacy ktorzy potrafia budowac zespol i jasne i klarowne zasady. Mogłbym dalej ale na dzis wystarczy
tomek
29 lipca 2020 at 21:23
Jakby był M.Dziurowicz to w zyciu by nie doszlo do takich kompromitacji. To byl prezes z prawdziwego zdarzenia i dlatego mial sukcesy
Kato
29 lipca 2020 at 22:32
Dzieki za odpowiedź.
Co my kibice możemy na to, jak to są warunki Katowickie, takie jak to określiłeś. Chyba nic, czy może jednak coś… ale co