[RELACJA KIBICOWSKA] Pożegnanie lata w nadkomplecie

Dodano przez kosa | 22 września 2019 07:00
Licznik odwiedzin: 670

W 2019 roku przyszło nam drugi raz zagrać na wyjeździe z Garbarnią Kraków. Tym razem zawitaliśmy na stadion miejscowych, a nie Wisłę. Niestety znowu był problem z biletami.

Garbarnia daje zaledwie 100 wejściówek dla fanów gości i tyle dostaliśmy początkowo. Po dłuższych negocjacjach udało nam się zwiększyć pulę do… 120 biletów. Na więcej nie było zgody i od razu dostaliśmy zapewnienie, że reszta kibiców nie ma po co przyjeżdżać, bo i tak nie wejdzie na stadion. Uprzedzając fakty — okazało się prawdą, że pozostali fani nie weszli na obiekt, ale… i tak znaleźli „sens” w wycieczce. W końcu gdzie najlepiej żegnać lato, jeśli nie w Krakowie? 😉

Do Krakowa udaliśmy się czterema autokarami w 237 osób (w tym 2 kibiców Górnika Zabrze). Tradycyjnie zostaliśmy poprowadzeni bocznymi drogami dojazdowymi, a sam podjazd pod sektor gości był mocno specyficzny (przejeżdżaliśmy przez… złomowisko) i wymagał dużych umiejętności od naszych kierowców. Na sektor zaczęliśmy wchodzić mniej więcej na trzydzieści minut przed meczem i na początku pierwszej połowy wszystkie osoby z listy znalazły się w klatce. Reszta została pod obiektem i chciała oglądać tam mecz, ale nie spodobało się to policji, która wymyśliła sobie, że wszyscy… wejdą do autokarów. Ostatecznie postawiliśmy na swoim i ustawiliśmy się za płotem bocznego boiska. Z dużej odległości było jednak widać całe boisko, na którym rozgrywano spotkanie o mistrzostwo drugiej ligi. Prowadziliśmy ciągły doping, przez większość spotkania na dwa młyny. W drugiej połowie została zaprezentowana mini-oprawa, na którą składały się czaszki z „Banditena”. 

Gospodarzy na meczu pojawiło się 360, razem z naszymi kibicami w klatce (120) dalej dawało to liczbę, która mogła pozwolić na wpuszczenie pozostałych fanów. Jednak nie od dziś wiadomo, że Garbarnia to najbogatszy klub w Polsce i nie musi zarabiać na biletach. Gdy graliśmy na Wiśle, to odrzucili 16 tys. złotych (800 dodatkowych biletów), a tym razem mogli ich sprzedać o kilkaset więcej, bo do 999 obecnych brakowało ponad 500… 

Po meczu piłkarze najpierw podeszli do kibiców znajdujących się za płotem (musieli przejść całe boisko treningowe), zbili z nami „piątki”, a następnie podeszli pod sektor gości i tam fetowali wygraną. Bardzo fajne zachowanie ze strony naszych zawodników. Mówił o tym trener Rafał Górak, pisaliśmy także my — przede wszystkim kibice muszą polubić nową drużynę. Takie drobne gesty budują więź i krok po kroku tworzą dobrą i zdrową atmosferę.

Podróż do Katowic minęła spokojnie. Przypominamy, że kończą się zapisy na wyjazd do Polkowic. Szczegóły u przedstawicieli dzielnic, FC i w stowarzyszeniu kibiców. Pamiętajcie też, że w nadchodzącym tygodniu gramy przy Bukowej dwa mecze z poznańskimi klubami: w środę o 19:00 puchar z liderem pierwszej ligi Wartą, a w sobotę o 18:00 ligowe spotkanie z rezerwami Lecha. Widzimy się na Blaszoku, a potem w Polkowicach! 

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*