Kibice
[RELACJA KIBICOWSKA] Ludzkie zoo w Pruszkowie
Pruszków chyba dla nikogo w kibicowskiej Polsce nie jest wyjazdowym marzeniem. Mały sektor gości, który wyglądem przypomina klatkę w zoo. Nieprzystający do dzisiejszych czasów działacze. Do granic możliwości upierdliwa policja. Tak, wyjazdy na Znicz nie są kibicowskim marzeniem. Ale kibicowanie to nie bujanie w obłokach, więc trzeba było pojawić się w Pruszkowie.
Zamówienie na bilety wysłaliśmy tradycyjnie zaraz po ukazaniu się terminarza. Ze strony Znicza nie było żadnej reakcji. Im bliżej wyjazdu, tym częściej próbowaliśmy dodzwonić się do miejscowego klubu lub przypomnieć mailowo, ale cały czas odpowiadało nam echo. Dopiero przed samym meczem udało nam się uzyskać informacje o liczbie dostępnych wejściówek (100), a wydrukowana wymiana mailowa z osobą podpisującą się „Marketing Znicz Pruszków” już na zawsze będzie wisieć na naszych ścianach i przypominać nam, że zawsze można w życiu mieć pecha i trafić na wszystkowiedzących działaczy.
Do Pruszkowa udaliśmy się w dwa autokary i 120 osób. Tym razem bez wsparcia zgód i układów. Po dojechaniu pod sektor gości, zostaliśmy szczelnie otoczeni przez policję i udaliśmy się kilkadziesiąt metrów pod klatkę. Naprzeciw nam wyszedł kierownik ds. bezpieczeństwa, który przedstawił się ksywką („Czarny”), a swoim zachowaniem, ubraniem i wyglądem przywodził nam na myśl wszystkie kryminalne polskie filmy. Na szczęście okazał się też najbardziej prokibicowski z całego antykibicowskiego klubu Znicz i na sektor weszło 115 osób. Samo wpuszczanie trochę trwało, ale po kilkunastu minutach od rozpoczęcia meczu byliśmy w komplecie w klatce. Flagi zostały wywieszone na górze sektora, mieliśmy ze sobą też jedną fanę na kiju. Doping w naszym wykonaniu był ciągły i dobry, a w drugiej połowie już bardzo dobry. Szczególnie dobrze wyszło nam śpiewanie „I, II, III liga…”. Miejscowi bez dopingu czy nawet okrzyków — totalna mizeria. Z humorystycznych akcentów warto wspomnieć o „Lipinach goniących małych goroli” czy cateringu, który najpierw nie wierzył, że coś od nich kupimy, a potem nie umiał doliczyć się sprzedanych produktów. Zaraz po spotkaniu dziękujemy piłkarzom za walkę, wychodzimy z sektora i udajemy się w podróż powrotną.
W tym roku kalendarzowym został nam już tylko jeden wyjazd – 1 grudnia do Bytowa. Trwają zapisy na dzielnicach, FC i w Stowarzyszeniu Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”. Zakończmy rundę kolejnym nadkompletem!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze