Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Dwa razy przegrywaliśmy, dwa razy wyrównywaliśmy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

29 lutego GKS Katowice powrócił do zmagań na drugoligowym froncie. Pierwszym przeciwnikiem GieKSy w 2020 roku była drużyna Błękitnych Stargard. Trener Rafał Górak desygnował następującą jedenastkę: Mrozek – Rogala, Broda, Jędrych, Wojciechowski – Woźniak, Stefanowicz, Błąd, Gałecki, Kiebzak – Urynowicz. Dla Mateusza Brody był to debiut w wyjściowym składzie. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 17:00 przy Bukowej.

Nowa runda nie mogła się zacząć gorzej. Już w 2. minucie goście wyszli na prowadzenie. Wszystko zaczęło się od złego podania Adriana Błąda w środku pola, a zakończyło skutecznym strzałem Michała Cywińskiego po dośrodkowaniu po ziemi. W 4. minucie mogliśmy wyrównać, ale piłka po uderzeniu Urynowicza, do którego podawał Woźniak, otarła się o nogę obrońcy i wyszła na rzut rożny. Kilka minut później Urynowicz znów miał okazję, lecz po dośrodkowaniu Rogali strzałem na wślizgu przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 11. minucie po dośrodkowaniu Wojciechowskiego bramkarz Błękitnych wypuścił piłkę z rąk, ale jako pierwszy dopadł do niej jeden z jego partnerów i wyjaśnił sytuację. 5 minut później Cywiński doszedł do strzału głową, lecz był on niecelny. W ciągu kolejnych minut GieKSa miała kilka okazji, ale albo brakowało kilku centymetrów, by sięgnąć piłki po dograniu, albo tak jak w przypadku strzału Błąda piłka została zablokowana. W 26. minucie GieKSa dopięła swego. Po kapitalnym rozegraniu rzutu rożnego Błąd umieścił piłkę tuż pod poprzeczką. W 31. minucie Mrozek musiał wykazać się umiejętnościami po strzale Łysiaka. Niestety chwilę później nie dał rady wyciągnąć strzału z dystansu Marcina Gawrona i Błękitni odzyskali prowadzenie. W 36. minucie Kiebzak opuścił boisko z kontuzją. Jego miejsce zajął Łukasz Wroński. Ponownie GieKSa zdołała wyrównać. W 39. minucie Błąd dograł na głowę Woźniaka, a ten pewnie pokonał bramkarza. W 42. mogło być 3:2 dla GieKSy po tym, jak Mrozek wybił piłkę na Błąda, ten minął Konrada Skuzę, który daleko wyszedł z bramki, piłka trafiła Wrońskiego, który uderzył z około 35 metrów na pustą bramkę, ale niecelnie. Po 45 minutach mieliśmy 2:2.

Do drugiej odsłony obie drużyny przystąpiły bez zmian. W 48. minucie Wojciechowski wszedł dryblingiem w pole karne i wystawił piłkę Wrońskiemu, ale jego strzał trafił w nogi obrońcy. Początek drugiej połowy to zdecydowana przewaga GieKSy. Sporo problemów miał bramkarz Błękitnych ze strzałami Błąda i Wrońskiego. W 59. minucie Marcina Urynowicza zastąpił Piotr Kurbiel, który do GKS-u trafił z drużyny Błękitnych. W 63. minucie Mrozek z problemami obronił strzał Fadeckiego po kontrataku. W 69. minucie kolejny zawodnik GKS-u opuścił boisko z kontuzją, tym razem był nim Zbigniew Wojciechowski. Zastąpił go Kamil Bętkowski. Tuż po tej zmianie wybiliśmy piłkę z linii bramkowej po zamieszaniu po rzucie rożnym. W 75. minucie Piłka po główce Woźniaka zatrzymała się na poprzeczce, a po chwili Bętkowski sprzed pola karnego uderzył niecelnie. W 79. minucie pierwszy raz sędzia wyjął żółtą kartkę z kieszonki i pokazał ją Fadeckiemu. W tej samej minucie miała miejsce pierwsza zmiana w Błękitnych – za Łysiaka wszedł Polkowski. Kilka minut później Cywiński opuścił boisko na noszach, a za niego wszedł Bednarski. W 89. minucie żółtą kartkę zobaczył Gawron. Jeszcze w doliczonym czasie gry za Sanockiego wszedł Theus. Mecz zakończył się wynikiem 2:2

GKS Katowice – Błękitny Stargard 2:2
Bramki: Błąd, Woźniak – Cywiński, Gawron

4 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

4 komentarze

  1. Avatar photo

    Gieksiorz

    29 lutego 2020 at 19:50

    Krupa co że stadionem???wymiencie chociaż świetlówkę bo wychodząc z sektora 5 idzie się połamać.to chyba idzie zrobić?!

  2. Avatar photo

    tomassi

    29 lutego 2020 at 20:21

    Do prezesa.
    Po przeczytaniu ostatniego wywiadu bodaj w „Sporcie”
    a zresztą,po co upiększać- pieprzeniu takim że trudno to czytać było.
    Jestem pewny że dziś właśnie doświadczyliś tych oszczędności o których tam była mowa.
    Wstyd.Żenada.Kompromitacja-pseudoprezesika.
    Mam na myśli sytuację pod kasami. Nic nie działa nikt nic nie wie.
    Poprostu lata 90 wypisz wymaluj tylko tyle że wszyscy dziś dzwonili z smartfonów a wtedy to nie do pomyślenia. I to ma być ta walka o frekwencję?
    Słyszałem mnóstwo ludzi w stojących w kolejce że znowu długo się tu nie pojawią!
    Darmowe wejściówki których nie można wymienić z karnetu playoff.
    Wykupione karnety których nie ma na kartach kibica. I do tego brak darmowych wejść związanych ze zgłaszaniem „młoda GieKSa”
    To wszystkie problemy ludzi najbliżej stojących.
    Prezesik-WON!

  3. Avatar photo

    3 kolory

    29 lutego 2020 at 22:30

    Wouchery i darmowe wejściówki itp.nie mam pojęcia jak to wyglądało ale…
    Piłkarze wychodzą na murawę mecz się zaczyna a kibice wchodzą na stadion przez pierwsze 20 minut meczu !!!
    Zakup biletu przez internet trwa ok 3 minut i spokojnie można zająć miejsca przed pierwszym gwizdkiem

  4. Avatar photo

    3 kolory

    29 lutego 2020 at 22:48

    Jeśli chodzi o wyjście z sektora to brak oświetlenia to faktycznie jakaś kpina ale tak jest już od dłuższego czasu

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga