Post scriptum do meczu z Resovią

Dodano przez Shellu | 12 listopada 2019 12:03
Licznik odwiedzin: 761

Mecz w Rzeszowie to już historia. Był on naznaczony całą masą emocji, a kibice, jak i piłkarze z nieba spadli do piekła. Nie ma co jednak rozpamiętywać, po przed GieKSą jeszcze trzy mecze ligowe. W tym najbliższy — w niedzielę ze Zniczem Pruszków. Przenosimy się więc po raz ostatni na stadion Resovii i zamykamy rundę jesienną.

1. Przedłużony weekend spowodował, że zbieraliśmy się na ten wyjazd na raty. Trzy osoby wyjechały z Katowic. Jedna z Mszany dotarła pod Kraków i wsiadła do auta. Jedna przyjechała samodzielnie ze wschodu Polski. Efektem było jednak to, że mecz obrabialiśmy w pięcioosobowym składzie.

2. Na stadionie pojawiliśmy się około godziny przed meczem. Obiekt robi zupełnie inne wrażenie niż oddalony o 2-3 kilometry stadion Stali Rzeszów.

3. Zewnętrzna ceglasta elewacja przypomina brytyjskie stadiony jak choćby Ibrox park. Robi to dość efektowne, industrialne wrażenie, choć sam stadion jest kameralny.

4. Z akredytacjami nie mieliśmy problemu, wszystko odbyło się szybko i sprawnie i mogliśmy wejść na obiekt. Pewnym problemem jest podmokły parking przed stadionem i tak mówiliśmy sobie, że jeśli piłkarze mieliby zagrać na takim boisku, to nie zazdrościmy.

5. Miejsca dla prasy umiejscowione były w kabinie, co zawsze jest plusem, ale tym razem nie było tak do końca. Ciasnota wręcz nieprawdopodobna, jak ktoś chciał z drugiego końca wyjść, to reszta musiała wstawać.

6. Zazwyczaj też kabina wyraźnie oddziela nas od kibiców i tutaj, choć była szyba — to młyn Resovii był umiejscowiony tuż pod nami, co wraz z mocnym nagłośnieniem młynowego powodowało, że praca była dość specyficzna.

7. Zwłaszcza utrudnione zadanie miał Błażej, który komentował spotkanie i musiał „walczyć” z odgłosami trybun.

8. Mecz był bardzo emocjonujący i naprawdę cieszyliśmy się przy stanie 2:0, ale każda kolejna niewykorzystana sytuacja na 3:0 zapalała nam lampkę. Niestety to, co najgorsze w piłce, czyli, że niewykorzystane sytuacje się mszczą — potwierdziło się.

9. GieKSa straciła dwa gole z rzutów karnych. To już była szósta i siódma jedenastka podyktowana przeciw naszej drużynie w tym sezonie. Tylko raz Mrozkowi udało się wyjść obronną ręką.

10. Jednak statystyka rzutów karnych przeciw nam w ostatnich latach jest zatrważająca. Od czasu, kiedy Rafał Dobroliński obronił jedenastkę w ostatniej kolejce sezonu 2014/15 – czyli teraz już od 4,5 sezonu — rywale strzelali z wapna 28 razy. Trafili aż 26.

11. GieKSa po raz kolejny nie wykorzystała więc okazji, by zostać liderem po kolejce, a szanse miała już w tym sezonie grając w Łodzi. Fatum ciągnie się więc od Brzęczka i jego rundy jesiennej. Potem katowiczanie mieli jeszcze 8 okazji, żeby wyjść na pierwsze miejsce.

12. Trudno się więc dziwić radości kibiców gospodarzy, bo remis w takich okolicznościach to było dla nich zwycięstwo.

13. Wielki szacunek dla kibiców Resovii za podłączenie się do minuty ciszy ku czci śp. Marii Sokół. Słyszeliśmy, co młynowy mówił tuż przed tym przez megafon i tym większe słowa uznania się należą, bo był w tym również szacunek wobec całej sytuacji i kibiców GieKSy w ogóle.

14. A ta minuta ciszy w tym ciągłym przez 90 minut dopingu naprawdę zrobiła wrażenie.

15. Konferencja była równie w ciasnej klitce, co te kabiny. Rafał Górak do minimum skrócił swoją wypowiedź, Szymon Grabowski natomiast poruszył kilka kwestii okołoklubowych.

16. Trzeba przyznać, że widowisko i atmosfera jako całość było przednie. Byliśmy blisko euforii, ale nie narzekajmy. Punkt na terenie lidera też należy po prostu dopisać, a dalej robić swoje.

17. Czekamy na Znicz.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*