Po raz kolejny trudno nam się dopatrzyć plusów po spotkaniu ligowym GieKSy. Minusów jest jednak aż nadto…
Plusy:
+ Rafał Pietrzak – zawodnik wszedł z ławki i spisał sie bardzo dobrze. Widać było, że nie uczestniczył w tym meczu wcześniej i koledzy mogliby mu powiedzieć „Rafał, przestań grać tak dobrze, to nie ten mecz, tutaj gramy slabo”…
Minusy:
– Beznadzieja – ciężko patrzeć na tę grę, na bezradność zawodników GKS, na dominację i spokój rywali. Po prostu serce boli.
– Pech i niefarsobliwość – Mateusz Kamiński ze swoimi dwoma swojakami. Skoro szczęście sprzyja lepszym, a pech gorszym, to się zgadza – GKS był gorszy.
– Słaba odporność psychiczna – po naprawdę dobrym początku, potem po dwóch bramkach zupełnie zeszło powietrze i nasi piłkarze już nic nie grali. Totalna załamka.
– Środek pola – to była żenada panowie. Środek pomocy nie istniał, a skrzydła nie były lepsze. GKS grał w tym meczu bez drugiej linii. Dopiero wejście Pietrzaka i wycofanie Pitrego coś poprawiło w tym temacie.
– Brak napastnika – standard, Szymon Skrzypczak mógł strzelić gola, ale spartaczył znakomitą sytuację.
– Prawa obrona – niestety Dominik Sadzawicki nie jest lekiem na Alana Czerwińskiego…
banik12
31 marca 2014 at 20:08
apeluje do działaczy GieKSy,oddajcie mecz z Łęczną walkowerem,to tylko 0:3,przecież ta zbieranina nieudaczników i ze siedem może przepierdolić ten mecz