Niby mecz z Sandecją był niezły, ale nawet trener Kazimierz Moskal mówił, że nie chce dziękować za walkę, bo liczy się wynik. Katowiczanie przegrali mecz, który powinni byli wygrać, trudno więc się zachwycać postawą. Z obowiązku jednak zwróćmy na to uwagę, jako prognostyk na przyszłość. Zawsze przecież można było przegrać 0:3 w fatalnym stylu…
Plusy:
+ Dobra gra – katowiczanie nieźle zaprezentowali się w pierwszej połowie i byli lepsi od Sandecji, jeśli chodzi o poziom, kulturę gry.
+ Dużo sytuacji – GKS stworzył sobie sporą ilość sytuacji bramkowych, co jak na wyjazd jest pozytywną sprawą.
Minusy:
– Fatalna skuteczność – nie potrafili jednak ani jednej z nich wykorzystać, a kto nie strzela bramek, nie wygrywa meczu.
– Głupi błąd – na domiar złego zespół nie poszedł za powiedzeniem „Jeśli nie umiesz meczu wygrać, musisz go zremisować”. Fatalnie dał się „na raz” ograć Alan Czerwiński, odsłaniając swoją interwencją praktycznie całą bramkę rywalowi.
– Rywale uciekają – było zero punktów straty do miejsca premiowanego awansem, teraz są już trzy. Inauguracja rundy jest więc fatalna w skutkach…
gobert
10 marca 2014 at 00:37
Przed Czerwińskim błąd popełnił Napierała od niego odbiła się piłka i poszła do przeciwnika.
koles1989
10 marca 2014 at 10:32
a jak mógł Napierała inaczej zareagować? Zablokował prostopadłe podanie, piłka szczęśliwe trafiła znów pod nogi rywala. Nie mógł nic inaczej zrobić w tej sytuacji.