Dołącz do nas

Kibice SK 1964

Pisma SK 1964 do Prezydenta Marcina Krupy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Dzisiaj kibice GieKSy opublikowali post w mediach społecznościowych , w którym znalazły się skany pism wysłanych przez Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” do Prezydenta Marcina Krupy w sprawie organizacji trójstronnego spotkania na linii Miasto – Klub – Kibice. We wpisie znaleźć możemy także odpowiedź Wiceprezydenta Waldemara Bojaruna.

Poniżej zamieszczamy treść wiadomości od kibiców oraz skany pism.

Bojkot trwa w najlepsze i mamy wrażenie, że jako środowisko kibicowskie zostaliśmy jedyną stroną, która chcę tę sytuację zmienić.

Od początku naszej decyzji o bojkocie dążymy do trójstronnego spotkania na linii Miasto – Klub – Kibice. Pierwsze pismo do Urzędu Miasta zostało przez nas wysłane już 3 czerwca, jednak na odpowiedź musieliśmy czekać do 29 czerwca. Po jej otrzymaniu, konsultacji w szerszym gronie oraz innych prób dotarcia do urzędników, napisaliśmy 26 lipca kolejne pismo, jednak do tej pory nie uzyskaliśmy na nie odpowiedzi.

Nie chcemy pozostać gołosłowni i prezentujemy Wam treść wszystkich trzech pism wymienionych pomiędzy Właścicielem Klubu, jakim jest Miasto, a Stowarzyszeniem Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, tak by każdy mógł wyrobić sobie opinię. Jak już niejednokrotnie wspominaliśmy — trójstronne spotkanie może przełamać trwający impas. Nasza strona jest gotowa do rozmów. Jako kibiców martwi nas obecna sytuacja, a także coraz bardziej zastanawia postawa Miasta, któremu jako właścicielowi powinno zależeć na jak najszybszym zakończeniu konfliktu.

Przypominamy, że jesteśmy mieszkańcami Katowic, którzy płacą tutaj podatki i biorą udział w wyborach.

..

19 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

19 komentarzy

  1. Avatar photo

    Kato

    15 września 2022 at 05:08

    Ciężka sytuacja. Smutne to wszystko co obecnie dzieje się w GieKSie. Ciężko będzie, wszystkie strony bronią obecnie swoich skrajnych stanowisk. Obawiam się że będzie to trwało i trwało.

  2. Avatar photo

    Irishman

    15 września 2022 at 07:02

    Jestem od bardzo dawna jednym z forumowiczów, a kibicem Klubu od początku lat 80tych. I mogę śmiało powiedzieć, że przez te wszystkie lata nastąpiła ogromna zmiana w zachowaniu kibiców i bardzo duża jest tu zasługa SK! A choćby prosta sprawa niecenzuralne okrzyki, które teraz zdarzają się wręcz sporadycznie. Wszyscy się przywalili do tego Widzewa. I jasne, że było to głupie i bezsensowne zachowanie. Ale to chyba nie pamiętacie co się u nas kiedyś odwalało! Powtarzam, zawsze z obrzydzeniem obserwowałem takie sytuacje i po prostu wychodziłem ze stadionu gdy to się działo. Ale mam wrażenie, że ta sytuacja z Widzewa, pomimo, że idiotyczna został sztucznie rozdmuchana i wyolbrzymiona. A czy SK, mogło jakoś zareagować. No mogło i byłoby by po sprawie. A tak, to się teraz pisz o kibicach GieKSy jak o strasznych chuliganach, zapominając jak oni ratowali klub, jak go sprzątali, odśnieżali, w jakie akcje charytatywne się angażowali, jak zajmują się dziećmi, także tymi z Domów Dziecka itp.

  3. Avatar photo

    Kato

    15 września 2022 at 07:24

    Opuszczenie stadionu i hali przez kibiców, bojkot wszystkich sekcji i domaganie się rezygnacji ze stanowiska prezesa uważam za mało realny i skuteczny. Miasto, czyli główny akcjonariusz jest za obecnym prezesem. Domaga się przeprosin, co z pewnością nie nastąpi. A więc kibice pod płotem a prezes dalej na obiekcie. Tylko jak długo? Hokej to nie mecze z Widzewem gdzie można bojkotować mecze u siebie i jechać na wyjazdy. Kibice hokeja nie jadą na wyjazdy ligii, przynajmniej tak było dotychczas. Więc drużyna będzie grała bez kibiców u siebie i na wyjeździe. Jak długo?

  4. Avatar photo

    Irishman

    15 września 2022 at 08:37

    Kato, nie wiem gdzie Ty wyczytałeś, że kibice postulują rezygnacje prezesa? Oni tylko chcą, aby Klub był zarządzany na zdrowych zasadach i tyle.

    Zapomniałem wcześniej dodać. Jestem od dawna uczestnikiem Forum i odbiorcą tego co pisze nasza, kibicowska Redakcja. No i ja nie wiem za co SK ma przepraszać prezesa?
    No serio! Za to, że kibice chcą, aby dobrze rządzi Klubem??? Jasne, na forum też zdarzają się różne wpisy, których sam bym nie napisał ale….. no też jakoś w mojej przynajmniej ocenie nie są bardzo obraźliwe. Ale może prezes jest jakoś bardzo mało odporny czy tam wrażliwy na pisane o sobie opinie? Cóż, może to w takim razie tylko dziwić, że ktoś taki został przez Magistrat wyznaczony do pełnienia jednak było nie było ważnej funkcji społecznej, narażonej na oceny twardo wyrażającego swoje poglądy środowiska kibicowskiego. Nawiasem mówiąc pamiętam jeszcze prezesa Mariana Dziurowicza. On był w stosunku do swoich podwładnych bardzo wymagający. Ale w stosunku do kibiców zawsze odnosił się z należytym szacunkiem.
    Niemniej jednak, choć nie należę ani do SK, ani do Redakcji GieKSy, a jestem tylko szarym kibicem, to jeśli miałoby to pomóc, to za moich kolegów, wszystkich kibiców BARDZO SERDECZNIE PANA PREZESA PRZEPRASZAM!

    Natomiast przedstawicieli miasta Katowice proszę o reakcję w tej chorej sytuacji! Może my, kibice jesteśmy uważani za kogoś gorszego ale także jesteśmy w dużej mierze mieszkańcami naszych kochanych Katowic!

  5. Avatar photo

    Kato

    15 września 2022 at 09:25

    Irishman
    Tak dramatyczna akcja bojkotu, wprowadzona na wszystkie sekcje sportowe Klubu … dalej po ewentualnych rozmowach prezes może zachować stanowisko?
    Stanowisko prezesa?

  6. Avatar photo

    Irishman

    15 września 2022 at 11:14

    Kato powtórzę. Kibice nigdy nie postulowali zmiany na stanowisku prezesa tylko domagali się i domagają właściwego zarzadzania Klubem, dbałość o marketing (ten wielki, sponsorski, jak i ten na szczeblu pozyskiwania nowych kibiców dla Klubu), postawienia ambitnych celów przed sportowcami zmuszające ich do ciągłego podnoszenia swojego poziomu itp. A już wręcz skandalem były idiotyczne teksty, które można było wyczytać w różnych mediach, sugerujące jakoby chcieli oni bezkarności itp.

  7. Avatar photo

    Kato

    15 września 2022 at 12:55

    Irishman
    No tak. Taczka to była z budowy nowego stadionu. Teraz rozumiem

  8. Avatar photo

    Irishman

    15 września 2022 at 14:14

    Taczka była faktycznie w związku z fatalną oceną poczynań prezesa ze strony kibiców. ale nie był i nie jest to jakiś postulowany przez nich warunek jeśli chodzi o protest.

  9. Avatar photo

    Irishman

    15 września 2022 at 20:14

    OK, Panowie rozumiem, że pasowało Wam to jak Klub swoimi działaniami storpedował możliwość zorganizowania piłkarskiego i kibicowskiego święta na wiosnę przy okazji sparingu z Górnikiem? Rozumiem, że nie przeszkadzały Wam smutne minki dzieciaków, gdy odebrano im możliwość zagrania na Bukowej finałów Zagraj na Bukowej? Rozumiem, że świętowaliście ten wspaniały sukces piłkarzy jakim było zdobycie 8-mego miejsca w I lidze? Rozumiem, że teraz będziecie świętować zdobycie 7-mego miejsca….. chociaż nie! Podobno teraz mamy najsilniejszą I ligę w historii więc i zdobycie w niej 10-tego miejsca będzie pewnie ogłoszone sukcesem, podobnie jak wejścia MISTRZA POLSKI do półfinałów w lidze hokeja, w której tak naprawdę liczy się 5 drużyn?

    Wasz wybór!

  10. Avatar photo

    Irishman

    15 września 2022 at 20:28

    Aha. Tak gwoli ścisłości, to o ile pamiętam, Shellu zrezygnował, bo nie mógł już patrzeć na ten minimalizm.

  11. Avatar photo

    Łukasz Z.

    15 września 2022 at 20:32

    Irshman
    Naprawdę wierzysz w to co piszesz? Ciebie i Mecze uważałem za njlepszyszych komentatorów na tym portalu, ale teraz zmieniam zdanie. Co Ty masz do celu hokeistów, ta liga jest wyrównana i liczy się kilka drużyn ale nikt nie ma takiej przewagi by ogłaszać że tytuł jest nasz! A co do drużyny piłki nożnej wolisz by Pan trener Gorak ogłosił, że walczymy o mistrza a później spadł do 2 ligi?! Już to przerabialiśmy i byłeś wtedy zadowolony? Ja jestem kibicem Gieksy od połowy lat 80 i przykro mi czytając co się teraz dzieje. Kosa dajcie temu spokój, My jesteśmy lepsi od patolgi z chorzowa i zawsze powinniśmy trzymać poziom. Niech te wipsy Was otrzeźwia na chwałę naszego Klubu!!!!

  12. Avatar photo

    Pdw

    15 września 2022 at 20:46

    Chodza na GieKSe 20 lot i jest jedna rzecz MIEJSCE KIBICA JEST NA STADIONIE i tyle jeśbl.. scie se w kolano myślicie ze miasto nimo kasy za te nasze 2tyN8YEs biletów???dejcie se spokoj

  13. Avatar photo

    Piotr

    15 września 2022 at 20:53

    GieKSa jest własnością kibiców, klub miejski –> sponsorowany z NASZYCH podatków, biletó, zakupów w sklepiku. Największy problem w klubie to zerowy poziom marketingu, gdyby nie SK1964 Katowice nie wiedziałyby, że mają mistrza 😛 Kibice ratowali klub, przychodzą od lat mimo miernego poziomu, co rusz dostając nowe przekręty (czyt. Król, trener Mandrysz, Dudek) czy anulowanie akcji dla dzieci za „bandyckie zachowania na stadionie (w łodzi dochodzi do bardziej drastycznych scen i nic się nie dzieje). Mikołaj Łopuski został tak 'godnie pożegnany’ (że aż w ogóle) przez zarząd, siatkarze kontrakty mieli rozwiązywane za pośrednictwem maila, a kibice za wsparcie hokeistów rywalizacją o oprawę… usłyszeli że to zasługa prezesa. Jakbyście się czuli, gdyby prezes Waszej firmy utrudniał wam pracę, po czym przypisał sobie każdy sukces?

  14. Avatar photo

    Pdw

    15 września 2022 at 21:05

    Piotr takie rzeczy temu pajacowi trzeba wykrzyczeć z blaszoka a nie internetu ku..wa rozumiecie to???taką formą bojkotu robicie mu przysluge a zza miedzy się ciesza

  15. Avatar photo

    Łukasz Z.

    15 września 2022 at 21:29

    Toczmek, Kosa. Dalej trzeba więcej naszych opinii? Pewnie znajdą się tacy którzy Was bez refleksji popierają ale to jest słabe i bez poparcia w faktach. Jeszcze raz pisze, fani Gieksy są na poziomie i tymi głodnymi kawałkami nas nie przekonacie. Zebraliscie opinie, to macie ale nie są po Waszej mysli. Wyciągnijcie wnioski!!!!

  16. Avatar photo

    Toczmek

    16 września 2022 at 09:15

    Łukasz Z. szanuje zdanie każdego, kto się tutaj wpisuje, jednak ja dalej uważam, że taka forma protestu była jako ostateczność i niestety negatywne działanie i oszustwa doprowadziły do tego, że trzeba było z tego skorzystać.

    Odniosę się do Twojego komentarza w temacie celów. Może porozmawiajmy czym w ogóle jest cel? Wyznaczanie celów, które jesteś w stanie spokojnie spełnić ma tyle wspólnego z ambicją, co nic. Z całym szacunkiem, ale wyznaczenie celu na półfinał PO hokeistów, którzy są MP to jest nic innego jak polityczny dupochron, który można potem wykorzystać jako realizacja celu, bo szczerze? na półfinał PO daje szanse na poziomie 90%. Na tym przykładzie uważam, że nasze cele są po prostu tylko i wyłącznie politycznym wyznacznikiem sukcesu i udowodnienia, że przecież wszystko spełniłem, a ile ma to wspólnego z ambicją? Moim zdaniem totalne zero.

    W ekstraklasie piłkarskiej masz kilka drużyn, które ma postawione za cel – MP. Jak wiemy, tylko jeden może wygrać, co z resztą? spadną do 1.ligi? To tak nie działa i w sumie trochę dziwi mnie, że ktoś się nabiera na takie sztuczne gadanie. Wyznaczenie celu baraży to jest nierealne? Znaleźć się na 6. miejscu w lidze? serio?

    Nie każdy cel zrealizujesz, ale jeśli realizujesz wszystkie to oznacza, że albo jesteś po prostu najlepszy, albo cele są źle wytyczone.

  17. Avatar photo

    Pdw

    16 września 2022 at 13:21

    Tak jak juz pisano macie juz wnioski?tak naprawdę prawie każdy mysli ze ta forma jest do bani ale malo kto się chce udzielić przemyślcie to sobie,pany jesteśmy kibicami jednej drużyny nie chce was krytykować ale sami widzicie ze to normalnie w świecie nie wyszło czas na zmiany

  18. Avatar photo

    Łukasz Z.

    16 września 2022 at 13:24

    Toczmek stawianie sobie ambitnych celów jest ważne, ale jeszcze ważniejsze są wyniki. A te są! Trzeba naprawdę dużo złej woli by tego nie zauważać. Każda sekcja jest dzisiaj na wyższym poziomie niż powiedzmy 2 lata temu a chyba o to nam chodzi? Wcześniej nasza coroczna walka o awans skończyła się blamażem. Jest cienka granica między ambitnymi celami a pompowaniem balonika który później pęka z hukiem! Niestety coraz bardziej widać to o czym pisało tutaj wielu kibiców,że sprawa ma drugie dno i nie koniecznie o dobro Gieksy tutaj chodzi. Przykre.

  19. Avatar photo

    Daro

    16 września 2022 at 15:52

    Po tylu latach kibicowania i patrzenia na to jak działa miasto Katowice wcześniej za Uszoka i teraz za Krupę dochodzę do wniosku że Kosa nic nie da taki prostest ponieważ po pierwsze miasto jest za prezesem i jego działaniami w klubie więc jego dymisja jest mało prawdopodobna, po drugie piszecie że klub traci dużo kasy na biletach i to smutne jest ale wcześniej czy później miasto dołoży jakieś miliony z naszych podatków dla klubu i sobie wszystko wyrównają a ludzie i tak będą głosować na Krupę bo tak jest od lat że w Katowicach nie wygrywają ogólnopolskie partie polityczne.
    Na pocieszenie mogę powiedzieć że klub zatrudnił Karola Kuśkę w sprawie marketingu i biznesu i może warto do niego się zwrócić z zapytaniem o spotkanie i pogadanie o funkcjonowanie klubu w dziedzinie marketingu.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Marsz ku marzeniom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.

Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.

Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.

Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.

GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.

Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.

Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.

I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.

GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.

Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.

Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.

No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.

I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.

Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.

Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.

Niepojęte. Twierdza od samego startu.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.

W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.

Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.

Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.

Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.

Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.

Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.

A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga