Ostatnie lata, czyli GieKSa na zapleczu ekstraklasy – część 2

Dodano przez Przewoz | 11 stycznia 2020 12:00
Licznik odwiedzin: 305

Kontynuujemy cykl wspomnień o dokonaniach GieKSy po awansie na zaplecze ekstraklasy. W tym tygodniu zajmiemy się sezonami 2009/10 oraz 2010/11. Jednak na wstępie jestem winien małe sprostowanie, co do poprzedniego wpisu.

W poprzednim artykule opisałem sezon 2008/09, w którym awans wywalczyły drużyny Widzewa i Zagłębia Lubin. Bardzo ważną informacją jest to, że Widzew został ukarany za udział w korupcji i mimo wywalczenia awansu pozostał w I lidze. Zamiast ekipy z Łodzi do ekstraklasy awansowała Korona Kielce, która w tamtym sezonie zajęła 3. miejsce w tabeli.

Sezon 2009/10

Drużyna przystąpiła do rozgrywek pod wodzą trenera Adama Nawałki. O spektakularnych transferach, które przynajmniej w teorii miałyby gwarantować utrzymanie, nie było mowy. Sezon znów rozpoczął się grą w kratkę. Już w pierwszej kolejce w Szczecinie GKS musiał przełknąć gorzką pigułkę, ponieważ przegrał tamto spotkanie 3:0. Bramki dla Portowców zdobyli zawodnicy, którzy w późniejszych latach reprezentowali barwy GieKSy, czyli Piotr Petasz i Mikołaj Lebedyński. W 5 pierwszych kolejkach nasza drużyna zdobyła 7 punktów. Przerwę zimową GKS spędził na 7 miejscu w tabeli z 5 punktami straty do miejsca premiowanego awansem do ekstraklasy. Była to dosyć wysoka pozycja, ponieważ z powodu ogromnych problemów finansowych nasz klub przez wielu był skazywany na spadek do II ligi. Wielką stratą w okresie zimowym było pożegnanie z trenerem Nawałką, który podpisał kontrakt z Górnikiem Zabrze. Zastąpił go Robert Moskal. Runda wiosenna również rozpoczęła się dla nas od skrajnych wyników, ponieważ w pierwszych 5 kolejkach GieKSa zdobyła 8 punktów. Ciekawą sytuacją było to, że po 29 kolejkach GKS zajmował 6 miejsce i miał „tylko” 9 punktów straty do 2 miejsca w tabeli oraz 10 punktów przewagi nad strefą spadkową. Ostatnie 5 kolejek to pasmo porażek w dodatku bez strzelonego gola. Katowiczanie powoli osuwali się w ligowej stawce, ale na szczęście przewaga była na tyle bezpieczna, że udało się sezon zakończyć na 13 miejscu z 3 punktami przewagi nad strefą spadkową.

Awans w tamtym sezonie wywalczyły ekipy Widzewa i Górnika Zabrze. Królem strzelców z 18 bramkami na koncie został Marcin Robak. Z obecnych ekstraklasowiczów nasza ekipa mierzyła się wtedy z Górnikiem Zabrze, Łódzkim KS, Pogonią Szczecin i Wisłą Płock.

Sezon 2010/11

Przed rozpoczęciem rozgrywek w naszym klubie nastąpiło sporo zmian. Prezesem został Jacek Krysiak, a trenerem Dariusz Fornalak. Ten drugi jednak nie pracował zbyt długo. GieKSa w 5 meczach zdobyła zaledwie 2 punkty, a kompromitująca porażka przy Bukowej z Podbeskidziem aż 1:6 przelała czarę goryczy i trenera Fornalaka pożegnano. Zastąpił go Wojciech Stawowy. Pod jego wodzą w kolejnych 12 spotkaniach rundy jesiennej GKS uzbierał 18 punktów. Zamknięcie piłkarskiej jesieni w Szczecinie było bardzo emocjonujące. Znów bramkę przeciwko naszej drużynie zdobył Petasz, a Pogoń na 5 minut przed końcem prowadziła 3:1. Jednak bramki Karwana, Dziedzica i Nowaka dały GieKSie 3 punkty. Zimę GKS spędził na 11 miejscu w tabeli z zaledwie 3 punktami przewagi nad strefą spadkową i aż 19 punktami straty do miejsca premiowanego awansem. Wiosną po raz kolejny nasza drużyna nie potrafiła złapać lepszej serii i zwycięstwa przeplatała porażkami. Końcówka sezonu znów była fatalna, ponieważ 4 ostatnie spotkania GieKSy to 4 porażki. Na szczęście powtórzyła się sytuacja sprzed roku i dzięki wcześniej wypracowanej przewadze GKS pozostał w gronie pierwszoligowców. Ostatecznie zajął 11 miejsce w tabeli z 5 punktami przewagi nad strefą spadkową.

W ostatniej kolejce degradacji uniknęła Termalica, która wygrała z Piastem i zajęła miejsce tuż nad strefą spadkową z 1 punktem przewagi. Obecni ekstraklasowicze, z którymi wtedy mierzył się GKS to: Łódzki KS, Piast Gliwice oraz Pogoń Szczecin. Awans wywalczyły ŁKS i Podbeskidzie. O włos od awansu była Flota Świnoujście, która na mecie rozgrywek miała tylko 3 punkty mniej od Podbeskidzia. 20 bramek strzelił gracz Floty — Charles Nwaogu co dało mu tytuł króla strzelców.

Podsumowanie

Jak widać, kolejne lata również nie zwiastowały szybkiego powrotu GieKSy do najwyższej klasy rozgrywkowej. Dalszy ciąg problemów finansowych i zawirowania wokół klubu nikomu nie pomagały. Fakt, że GKS utrzymał się na poziomie I ligi był dla wielu sporym zaskoczeniem, ale było to wynikiem ciężkiej pracy i wyrzeczeń wielu ludzi. Wiele pracy wykonał dla GieKSy trener Nawałka. Oczywiście jak zawsze znajdziemy jego zagorzałych obrońców, ale również i tych, którzy będą go krytykować za to, że odszedł do Górnika. Jednak za włożoną pracę i zaangażowanie w klubie, który stał nad przepaścią, należy mu się szacunek. W tamtych latach rozpoczęło się zamieszanie z osobą Ireneusza Króla i naszym ukochanym klubem. O tym i kolejnych sezonach GKS-u na zapleczu ekstraklasy w przyszłym tygodniu.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*