Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Opinie mass mediów na temat meczu GKS-Resovia: Przegrany wyścig żółwi. Na „GieKSę” czekają jeszcze baraże

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat wczorajszego meczu GKS Katowice – Resovia Rzeszów 1:1 (1:1).

 

sportslaski.pl – Przegrany wyścig żółwi. Na „GieKSę” czekają jeszcze baraże

Piłkarze GKS-u Katowice nie wykorzystali kolejnej wpadki łódzkiego Widzewa i ostatecznie zakończyli sezon poza strefą, dającą bezpośredni awans do Fortuna 1. Ligi. Podopieczni Rafała Góraka po bardzo emocjonującym meczu zaledwie zremisowali u siebie z Resovią 1:1, przez co już w przyszłym tygodniu czeka na nich konieczność walki w barażach.

[…] Na gospodarzy czekało zatem bardzo trudne zadanie, tym bardziej że do pojedynku z 5. zespołem w tabeli przystępowali bez pauzujących za kartki Bartosza Mrozka, Grzegorza Rogali, Kacpra Michalskiego oraz Piotra Kurbiela. Mimo to osłabiona „GieKSa” stworzyła wraz ze swoim rywalem ciekawe widowisko i widać było, że obie drużyny zdecydowanie mają o co walczyć przy Bukowej.

[…] Gdy wszystkim kibicom wydawało się, że podopieczni Szymona Grabowskiego zejdą na przerwę z cennym zwycięstwem, nadeszła 45. minuta. Wówczas asystent przy golu na 0:1 – Dawid Kubowicz – został trafiony w rękę we własnym polu karnym, a sędzia Sebastian Tarnowski słusznie podyktował rzut karny. Jedenastkę za sprawą strzału w stylu Roberta Lewandowskiego wykorzystał Dawid Rogalski, dzięki czemu zapisał on na swoim koncie dziesiątego gola w kończących się rozgrywkach. 23-latek zaliczył zatem udany powrót do pierwszego składu „GieKSy” (pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce od 7 czerwca) i trzeba docenić, że wspomnianemu napastnikowi i jego zespołowi udało się szybko odrobić powstałe straty.

[…] Po zmianie stron katowiczanie potrzebowali jednak sporo czasu, by wejść na odpowiednie tory, a jeżeli ktoś był już bliższy objęcia prowadzenia, byli to podopieczni Szymona Grabowskiego. Szanse na ustrzelenie dubletu miał choćby Karol Twardowski, ale w ostatniej chwili jego strzał został zablokowany, dzięki czemu Szymon Frankowski nie miał problemu z wyłapaniem futbolówki. Dodatkowo goście starali się częściej wychodzić do swojego rywala wysokim pressingiem, natomiast GKS długo nie miał jakiegokolwiek pomysłu, by zaskoczyć przyjezdnych i podreperować bilans oddawanych przez siebie celnych strzałów.

Co prawda katowiczanie zdołali włączyć wyższy bieg w ostatnich minutach, lecz gospodarzom w kilku sytuacjach zabrakło zimnej krwi pod bramką Marcela Zapytowskiego. Sygnał do ataku i próby odwrócenia rywalizacji na swoją korzyść dał wprowadzony z ławki Maciej Stefanowicz, ale jego strzał z okolic linii pola karnego był niecelny. Próba pomocnika była jednak zwiastunem ogromnych emocji w końcówce, w której „GieKSa” postawiła już wszystko na jedną kartę i starała się za wszelką cenę wyekspediować piłkę w pole karne Resovii. Chyba najbliżej zmuszenia golkipera gości do kapitulacji był Szymon Kiebzak, ale futbolówka po jego strzale z rzutu wolnego odbiła się tylko od słupka. W ostatnich sekundach piłki meczowe na swoich nogach mieli jeszcze wspomniany wcześniej Stefanowicz oraz Kamil Bętkowski, ale wynik 1:1 ostatecznie utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego Sebastiana Tarnowskiego.

GKS tym samym pozostał na trzecim miejscu w ligowej tabeli i już wiadomo, że dla katowiczan sezon 2019/2020 jeszcze się nie zakończył. Na zespół ten już we wtorek czeka bowiem pierwszy mecz barażowy, a rywalem śląskiego zespołu będzie szósty zespół w stawce, czyli Stal Rzeszów.

 

weszlo.com – Wyścig ślimaków rozstrzygnięty. Górnik Łęczna i Widzew Łódź w pierwszej lidze!

Powiemy szczerze – niełatwo było przebrnąć przez dzisiejszą drugoligową multiligę. Wzięliśmy pod lupę trzy mecze, w których brały udział zespoły zainteresowane bezpośrednim awansem do I ligi. Górnik Łęczna na wyjeździe grał z Legionovią Legionowo. Widzew Łódź podjął u siebie Znicza Pruszków. GKS Katowice przed własną publicznością zmierzył się natomiast z Resovią. Tylko pierwsi z wymienionych zrobili na boisku to, co od nich zależało. Wygrali, choć też długo męczyli się z wyjściem na prowadzenie. Natomiast Widzew i GieKSa urządziły sobie konkurs o miano „frajera dnia”. Ta żenująca rywalizacja zakończyła się spektakularnym triumfem katowiczan, którzy nie potrafili wykorzystać zawstydzającej porażki Widzewa.

[…] Największych sojusznikiem łodzian w walce o bezpośredni awans do I ligi okazali się ich konkurenci z Katowic. GieKSa również do ostatnich sekund walczyła o odwrócenie losów dzisiejszego spotkania z Resovią. A było tych sekund sporo, ponieważ arbiter doliczył prawie dziesięć minut do podstawowego czasu gry. Ale się nie udało, choć było cholernie blisko, gdy po uderzeniu z rzutu wolnego golkiper rzeszowian sparował futbolówkę na słupek.

Mecz generalnie był dość wyrównany – jedni i drudzy mieli sporo okazji do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Tymczasem mamy do czynienia z sytuacją z gatunku: „lepsi dwaj ranni niż jeden zabity”. I GKS, i Resovia wystąpią w barażach. Resovia zmierzy się najpierw z Bytovią, GKS natomiast z inną rzeszowską ekipą, czyli Stalą.

 

infokatowice.pl – GieKSa nie wykorzystała wpadki Widzewa. We wtorek baraż ze Stalą

[…] Spotkanie zaczęło się dość sennie. Pierwszą groźną okazję mieli w 11 min. goście, ale na szczęście dla gospodarzy jeden z rywali, będąc mniej więcej metr od bramki źle trafił w piłkę. Z czasem zarysowała się przewaga katowiczan, którzy niesieni głośnym dopingiem kibiców dwukrotnie mogli zaskoczyć Zapytkowskiego. Najpierw jednak Błąd w 30 min. trafił z rzutu wolnego w słupek, a kilka minut później Wojciechowski fatalnie skiksował w polu karnym po świetnym podaniu Kiebzaka. Na największe emocje w tej części gry trzeba było czekać do samej końcówki. Najpierw w 43 min. przy rzucie wolnym rzeszowian zaspała obrona GieKSy, co wykorzystał Twardowski pokonując Frankowskiego. Kilkadziesiąt sekund później jeden z rywali zagrał jednak piłkę ręką w polu karnym i sędzia podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Rogalski. Po 45 minutach na Bukowej  było więc 1:1. W tym samym czasie Widzew przegrywał że Zniczem 0:1, co oznaczało, że w przypadku zwycięstwa GKS-u, to katowiczanie unikną baraży i awansują do pierwszej ligi.

W drugiej odsłonie Trójkolorowi do samego końca szukali zwycięskiej bramki. Rzeszowianie ograniczali się głównie do obrony, choć ich kilka kontrataków także mogło zakończyć się powodzeniem. Podobnie jak przed przerwą, najbardziej emocjonująca była końcówka, Tym razem kibice jednak nie doczekali się gola, a jedynie słupka po strzale Kiebzaka w doliczonym czasie gry.

 

dziennikzachodni.pl – Katowiczanie zagrają o awans w barażach

W meczu ostatniej kolejki II ligi GKS Katowice zremisował z Resovią 1:1. Katowiczanie nie potrafili skorzystać z porażki Widzewa ze Zniczem Pruszków, bo nie zdołali wygrać z rzeszowianami i zajęli w tabeli trzecie miejsce.

[…] Ponad 1300 widzów, którzy pojawili się na Bukowej, wierzyło w GieKSę, choć ta już na początku spotkania mogła stracić gola. Dawid Kubowicz w 11 minucie strzelał z metra, lecz nie trafił w bramkę.

Później inicjatywę przejęli gospodarze, a trybuny wybuchem radości zareagowały na wieści z Łodzi, gdzie Widzew stracił gola w spotkaniu ze Zniczem. Adrian Błąd z rzutu wolnego dośrodkował na tyle kąśliwie, że piłka trafiła w słupek. Potem po akcji Szymona Kiebziaka świetną okazję miał Zbigniew Wojciechowski, ale skiksował w polu karnym.

Ostatnie minuty przed przerwą dostarczyły widzom prawdziwych emocji. Najpierw gola zdobyli rzeszowianie. Po dalekim dośrodkowaniu piłkę głową zgrał Kubowicz, a młody Karol Twardowski z bliska wepchnął ją do siatki. Odpowiedź GieKSy była natychmiastowa. Arkadiusz Wożniak nabił w polu karnym piłką rękę Radosława Adamskiego, a jedenastkę już w doliczonym czasie gry wykorzystał Dawid Rogalski.

Po zmianie stron też na boisku było ciekawie. W ciągu minuty każdy z zespołów wypracował sobie po jednej znakomitej okazji. Najpierw po akcji katowiczan Błąd dośrodkował do wbiegającego w pole karne Rogalskiego, ale w ostatniej chwili piłkę na róg wybił obrońca gości. W odpowiedzi Resovia wyprowadziła szybką kontrę. Serhij Krykun był z piłką w szesnastce gospodarzy, lecz Błąd zdołał wyjaśnić sytuację.

GKS nie rezygnował. Kiebzak po akcji Woźniaka strzelał z 10 m, lecz bramkarz rzeszowian zdołał odbić piłkę. W końcówce gospodarze postawili wszystko na jedną kartę. Dwie dobre okazje miał Woźniak, a po strzale z wolnego Kiebzaka bramkarz gości sparował piłkę na słupek. W doliczonym czasie gry obok słupka strzelał Stefanowicz.

 

nowiny24.pl – Apklan Resovia zremisowała na wyjeździe z GKS-em Katowice i zagra w barażach o udział w 1 lidze

[…] Od początku spotkania do ataków ruszyli gospodarze. Resoviacy jednak bardzo uważnie grali w defensywie i nie pozwalali GKS-owi na zbyt wiele. W pierwszych 10 minutach na boisku właściwie za wiele się nie działo – żadna z drużyn nie stworzyła sobie ciekawej sytuacji pod bramką przeciwnika.

Resovia miała czego żałować w 11. minucie – Hebel dograł z rzutu wolnego do Płatka ten głową przedłużył piłkę do Kubowicza, który z 3. metra nie trafił do bramki Frankowskiego. W kolejnych minutach przycisnęli gospodarze, którzy zamknęli rzeszowian na ich połowie.

Goście jednak przetrzymali ten kilkuminutowy napór katowiczan i od 17. minuty mecze zdecydowanie się wyrównał.

W 30. minucie Resovia miała bardzo dużo szczęścia. Z rzutu wolnego zagrywał Błąd i wyszedł mu taki niby strzał, niby podanie, ale zaskoczyło to całkowicie Zapytowskiego, który nawet nie zdążył zareagować i słupek uchronił rzeszowian od straty gola. Kolejną szansę miejscowi mieli 5 minut później, ale tym razem tuż zza pola karnego fatalnie uderzył Wojciechowski.

[…] W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił. Grę prowadził GKS, a resoviacy cierpliwie czekali na swoje szanse co jakiś czas dogrywając jaką długą piłkę w okolice pola karnego gospodarzy.

W pierwszych 15 minutach za wiele się nie działo, ale jednak nie da się ukryć, że zdecydowaną przewagę mieli piłkarze GKS- Katowice. W 60. minucie jednak z kapitalną akcją indywidualną ruszył Twardowski, który przebiegł z piłką kilkanaście metrów, ale w ostatniej chwili jeden z obrońców gospodarzy zdołał zablokować jego strzał. 5 minut później bardzo groźnie było pod bramką rzeszowian – świetną kontrę miał GKS, ale kapitalną interwencją popisał się Geniec. Chwilę potem z kolei kontra Resovii i Krykun był blisko szczęścia, ale gospodarzy uratował Frankowski. W odpowiedzi kilka minut później strzał Kiebzaka kapitalnie wybronił Zapytowski.

Im bliżej końca meczu, tym lepiej wyglądała Resovia, która częściej gościła na połowie przeciwnika. GKS jednak nie dawał odsapnąć defensywie rzeszowskiego zespołu i raz po raz piłkarze trenera Góraka próbowali niepokoić Zapytowskiego. W samej końcówce mecz zamknąć mógł Woźniak strzałem głową po rzucie rożnym, ale minimalnie się pomylił. W doliczonym czasie gry z rzutu wolnego kapitalnie jeszcze uderzył Kiebzak, ale znowu fenomenalnie spisał się Zapytowski.

 

resoviacy.pl – Gramy baraże!

Do ostatniej kolejki sytuacja w drugiej lidze była bardzo zagmatwana. Szanse na dwa miejsca premiowane bezpośrednim awansem miały trzy zespoły: Widzew, GKS i Górnik Łęczna.

„Pasiakom” do zapewnienia sobie udziału w barażach, bez oglądania się na inne wyniki – brakowało punktu. Podopiecznym Szymona Grabowskiego na gorącym terenie w Katowicach udało się zrealizować cel. Wynik 1:1 zapewnił Resovii udział w barażach.

[…] Wydawać się mogło, że głęboko cofnięta defensywa Resovii pęknie pod naporem gospodarzy. Jednak ataki pozycyjne katowiczan nie robiły wielkiej krzywdy „Pasiakom”. Groźniej pod bramką Resovii robiło się po kontrach GKS-u. Tak było po stracie piłki przez Karola Twardowskiego w 21 minucie.

[…] Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Nadal częściej przy piłce byli miejscowi. Resoviacy długimi piłkami starali się uruchamiać skrzydłowych.

[…] W ostatnim kwadransie gra mocno się zaostrzyła. Mnożyły się przepychanki i faule. Nerwowo było też na ławkach rezerwowych, czego dowodem są kartki dla trenera Szymona Grabowskiego, kierownika zespołu Stanisława Mandeli i Daniela Świderskiego, który nie musiał pojawiać się na murawie, aby dostać 4 kartkę w sezonie.

Końcowe minuty tego spotkania należały jednak do Marcela Zapytowskiego. Bramkarz Resovii miał sporo pracy i wywiązywał się ze swojeje roli kapitalnie. W 68 minucie wybronił grożny strzał Kiebzaka z ostrego kąta, a w doliczonym czasie gry ponownie po rzucie wolnym nie dał się przechytrzyć temu piłkarzowi. Dzięki świetnym interwencjom miał spory wkład w sukces „Pasiaków”.

 

2×45.info – Słodko-gorzki awans Widzewa, pewny triumf Górnika. GKS zmarnował szansę i zagra w barażach

Jedyną drużyną, która w sobotnie popołudnie nie zawiodła swoich kibiców był Górnik Łęczna – ekipa z Lubelszczyzny pokonała Legionovię 2:0 i z pierwszego miejsca awansowała na zaplecze ekstraklasy. Drugim zespołem, który awansował jest Widzew Łódź, choć tutaj można mówić o sporym szczęściu, bo udało się tego dokonać mimo porażki ze Zniczem. W brodę pluć sobie może GKS Katowice, który jedynie zremisował z Resovią i pozostaje mu gra w barażach.

[…] GKS miał wszystko w swoich nogach, ale oczywiście tego nie wykorzystał. W 43. minucie prowadzenie objęła Resovia po trafieniu Karola Twardowskiego. Odpowiedź spadkowicza była jednak natychmiastowa – w doliczonym czasie gry z rzutu karnego wyrównał Dawid Rogalski. Wydawało się, że katowiczanie złapią wiatr w żagle, zwłaszcza, że znali już wynik z Łodzi. Tak się jednak nie stało, a heroiczne ataki w końcówce nie przyniosły rezultatu. Tym samym GKS musi o awans walczyć w barażach.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna Piłka nożna kobiet

Runda pełna absurdów #2

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie będziemy ukrywać, że wraz z redaktorem Flifenem po naszym jesiennym artykule liczyliśmy na nieco spokojniejszą wiosnę i w efekcie krótszy wpis, pozwalający na wakacyjny odpoczynek. Nasze przewidywania okazały się jednak równie skuteczne jak Mileta Rajović… Zapraszamy zatem do obszernej lektury naszej selekcji najzabawniejszych absurdów z wiosny sezonu 2025/26!

Boże miej tę ligę w opiece

Lechia wcale nie spadła (PZPN ich nienawidzi, zobacz jak) – Niektóre kluby do ostatniej kolejki biją się o utrzymanie, co bardziej temperamentne jeszcze kilka dni po zakończeniu sezonu próbują odwoływać się od jakiejś niezrozumiałej decyzji sędziowskiej. Lechia Gdańsk poszła o krok dalej, w oświadczeniu jasno dając do zrozumienia, że utrzymała się w lidze i odebranie jej punktów było wręcz nielegalne. Kto wie – być może jeszcze o tym wątku usłyszymy na starcie sezonu, gdy Lechia będzie domagała się przywrócenia do Ekstraklasy?

Lechia jest bezczelna – Szanowny spadkowicz uraczył swoich fanów prozaicznym wytłumaczeniem kolejnych odejść z klubu – to przez ten krwiożerczy PZPN! Cały sezon Lechia była o włos od utrzymania i sami pracownicy klubu mówili, że nie przejmują się tą karą. Po spadku nagle wszystko się odmieniło, powrócił zakaz transferowy, a zza kulis znów zaczęły wychodzić informacje o pustce w kasie. Trudno wyobrazić sobie rozprawę, gdzie dorośli ludzie będą próbowali pozwać ligę za to, że spłaciła za nich ich własne długi i przymykała oko na dantejskie sceny za kulisami. Z drugiej strony, Paolo Urfer jest prawnikiem i nawet sam Pan Bóg pewnie nie wie, czy Lechia jednak nie zagra w tegorocznej Lidze Mistrzów.

Oświadczenia nad oświadczeniami – Był kiedyś pewien europoseł o imieniu Janusz, który każde wystąpienie kończył słowami “a poza tym sądzę, że…”. Lechia Gdańsk publikuje komunikaty niemal żywcem wyjęte z jego wypowiedzi: “Odszedł ten i ten, z powodu tego i tego, dziękujemy. A poza tym PZPN poniesie odpowiedzialność za bestialskie zrujnowanie naszego klubu i powinien zostać zniszczony, nie dziękujemy”.

Źródło: Strona Główna Klubu i Akademii – Lechia Gdańsk

Przerwanie meczu po odpaleniu 10 rac przez Legię na Arenie Katowice – Pan Damian Sylwestrzak na chwilę wstrzymał grę za sprawą dymu ogarniającego murawę na stadionie, w trosce o zdrowie zawodników i poziom widowiska. Nie udało się niestety ustalić, jaki stadion został zadymiony, bowiem piłkarze nie potrafili doszukać się rzekomej chmury uniemożliwiającej działanie naszego niezawodnego systemu wideoweryfikacji. Jak się okazało, obawy arbitra były jednak słuszne – VAR nie mógł zauważyć Kacpra Tobiasza rzucającego się z uściskami na Szkurina podczas akcji ofensywnej.

Rzut za trzy punkty Kowalczyka z Termalicą – Są różne style piłkarskie: misterne Catenaccio, morderczy Gegenpressing czy też sławetna Tiki-taka. Mateusz Kowalczyk postanowił wprowadzić jednak element innej dyscypliny, po wrzucie z autu zapisując sobie niemalże bezpośrednią bramkę, jedynie z przyczyn legislacyjnych uznanych za samobójczą. Miny dziennikarzy i kibiców zasiadających na trybunach, którzy zobaczyli ten ewenement na skalę światową – bezcenne. Europa nie jest gotowa na nasze sztuki piłkarskie!

Kolejny trener Widzewa, ale tym razem to już naprawdę ostatni! – Każdy z nas w swoim życiu kupił nieco zbyt dużą paczkę chrupek “bo będzie na dwa dni”. Włączamy mecz, a kilka chrupnięć później okazuje się, że paczka już jest pusta. Nieco podobnie miał pan Dobrzycki z kupnem trenerów, bowiem od 2025 roku w Widzewie pracowało już 5 wyszukanych szkoleniowców na lata, każdy z coraz to lepszą argumentacją i CV. Ostatecznie skończyło się na panicznym zatrudnieniu żelaznego Ako Vukovicia, który przyszedł, wywalił ego “gwiazd” tej ligi na bruk i kazał wypierniczać wszystkie piłki w kosmos. Od jednego chrupnięcia na weselu Widzew niemal spadł z ligi, a to byłoby całkiem spore osiągnięcie jak na miliardera.

Bergier kopiący rożne jako najlepszy strzelec Widzewa – Inni trenerzy go nienawidzą, zobacz jak! Poprzednik Vukovicia miał dość niecodzienny plan na Widzew Łódź, wszak wysyłanie walczaka i najlepszego strzelca do kopania rzutów rożnych przy okienku transferowym za miliony monet brzmi jak żart primaaprilisowy. Sęk w tym, że szanowny Pan Czapeczka nawet nie zdołał do tegoż kwietniowego dnia dotrwać, a taki absurdalny pomysł mógł mu tylko w tym pomóc. 

Gesty Sebastiana “zwykłego chłopaka” Bergiera do kibiców Korony – W zaledwie kilka sekund skutecznie odświeżył niechęć kibiców do swojej osoby. Gdyby ten gest był jeszcze spontaniczny i szybko się opanował, mógłby to wytłumaczyć jakąś prowokacją, co i tak było już głupie i obelżywe. Wszystko odbyło się już jednak w dość spokojnych jak na wyjazd warunkach po meczu. Zawodnik uskutecznił *machanie ręką na wysokości bioder jednoznacznym gestem* kilka razy, dla pewności szyderczo się uśmiechnął i splunął na murawę. Ech… WIDEO

Najdroższy rozdawacz kwiatów w historii – Cała liga przeżyła szok po pierwszych transferach Widzewa Łódź, a szczególnie po wydaniu ponad 5 milionów euro na Osmana Bukariego, skrzydłowego prosto z MLS. Okazało się, że Osman w warunkach polskiej ligi odnajduje się co najwyżej przeciętnie, a kiedy w Łodzi pojawił się Vuko, to Ghańczyk został wysłany na trybuny. Klub znalazł mu nowe zajęcie zgodnie z kwalifikacjami – na dzień kobiet został zatrudniony do rozdawania paniom kwiatów przed stadionem. 

Kapaudi zatrzymany przez prezydenta, a Bukari przez wizę – Obrońca Widzewa regularnie jest zawodnikiem szerokiego składu Demokratycznej Republiki Konga, nie powinno więc nikogo dziwić, że w marcu pojechał on do swojej ojczyzny pomóc jej w awansie na Mistrzostwa Świata. Misja została zakończona sukcesem, a DRK awansowała na mundial po raz pierwszy od ponad 50 lat! Sukces okazał się tak wielki, że aż prezydent zwołał spotkanie z piłkarzami na tydzień po historycznym meczu. Problem w tym, że według reguł FIFA reprezentacje muszą “oddać” zawodników klubom w przeciągu dwóch dni, a tutaj minął ponad tydzień. W tym samym czasie Bukari walczył w polskim konsulacie w Nigerii o uzyskanie pozwolenia na pracę.

Dawid Szwarga kapituluje – Trener Dawid Szwarga znany jest z nowinek technologicznych i ma łatkę analityka, choć czasem mówi się o jego brakach w budowaniu szatni. W jego ostatnim starciu jako trener Arki Gdynia z Koroną Kielce kamery wychwyciły, jak rzucił soczyste “Pie***lę to” i ostentacyjnie usiadł na ławce. Oficjalnym powodem rozstania był rozjazd wizji budowy klubu, co wcale nie wyklucza prawdziwości dwóch mocnych słów trenera.

Arka Gdynia (i nie tylko) bojkotuje groundkeeperów – Raczej nikt nie wyobraża sobie meczów NBA rozgrywanych na betonie, jazdy na łyżwach po bruku, czy gry w piłkę na kartoflisku. Ten aspekt został zakwestionowany przez parę ekip, które wpadły na to samo pytanie: “Jak kiepska może być murawa?”. I w ten sposób Arka Gdynia rozegrała parę kolejek na kretowisku, murawa Poznania w Pucharze Polski wyglądała, jakby nikt jej przez miesiąc nie podlewał, a w Radomiu z tego powodu nawet odszedł trener. Niby tylko zwykła trawa, a tyle z nią kłopotów.

Krzykliwa reklama Legii z OyakatąW ciągu istnienia każdego klubu zdarzają się takie momenty, że wszystkim sympatykom aż chce się krzyczeć ze złości. Takie emocje mogły towarzyszyć kibicom Legii, gdy na horyzoncie realnie pojawiło się widmo spadku, chociaż jeszcze przed chwilą zespół brał udział w europejskich pucharach. Ewidentnie tym kierowali się marketingowcy klubu ze stolicy, kiedy w ramach reklamy pewnej zupki instant kazali aktorowi z całej siły krzyknąć pośrodku niczego i… zacząć przygotowywać tę właśnie zupkę. Tych, których ta reklama ominęła, zapraszamy do seansu, bo tego nie można przegapić. WIDEO

Bezlitosny Excel sprzedał Kapaudiego – Dwóch wytrwale zarabiających klubowych dyrektorów sportowych zadało sobie pytanie – po co mieć jakiegokolwiek obrońcę? Marek Papszun zdołał jeszcze złapać zawodnika za rękę przy podpisywaniu kontraktu z Cremonese i przywrócić go do drużyny, by usłyszeć że…i tak muszą go sprzedać, bo nie ma pieniędzy. Zawodnik przeszedł do Widzewa, Legia i tak miała czerwony Excel, a obronę zapełniał pomocnik Rafał Augustyniak z mędrcem Arturem Jędrzejczykiem. Rotacje, zmiany, rezerwy? Wychodzi na to, że to chyba jakieś pojęcia motoryzacyjne.

Wyprzedaż w Legii – Jakby tego było mało, na koniec sezonu budżet stołecznego klubu zaczął pękać w szwach. Nie było to jednak z powodu przepełnienia, a z powodu nerwowego szukania ostatnich monet przez kolejnych dyrektorów. Błyszczący na początku sezonu Nsame ponoć bardzo chciał zostać i zejść z pensji, aprobował to nawet sam Marek Papszun – nic z tego nie wyszło, zawodnik odszedł za darmo do Pogoni Szczecin. Z klubu odeszło (stan na 4 lipca) aż 14 zawodników, a sensowne pieniądze otrzymano jedynie za Barcię i Leszczyńskiego. Z Urbańskim nawet (proszę usiąść) rozwiązano umowę, choć jego przyjście było owiane sporym sukcesem. Żeby było zabawniej, po tej fali i wcześniejszych zmianach w szkółce młodzi zawodnicy podobno zaczęli wypytywać o możliwość zmiany klubu. Gratulujemy Legii konsekwencji – od mistrza do klasy średniej, w końcu cel osiągnięty!

Odwołana kartka Rafała Augustyniaka – Wszystko rozeszłoby się po kościach, gdyby sędzia pokazał po taktycznym faulu żółty kartonik i zaznaczył, że następny taki faul poskutkuje wylotem z boiska. Piotr Lasyk zapewne taki miał zresztą zamiar, jednak po konsultacjach z VAR-em zmieniono to na czerwoną kartkę. Marek Papszun wyszedł na konferencję, niejako wymanifestował jej anulowanie i… PZPN anulował kartonik, nie przyznając w zamian nawet prawidłowej żółtej kartki. Skoro tak sztywno trzymamy się przepisów, jest jedna drużyna, która z powodu zaległości finansowych powinna już dawno znajdować się na niższych szczeblach rozgrywkowych – ich też czeka anulowanie sezonu?

Rajović strzela w swoją drugą nogę przed pustą bramką – Tu nawet nie ma o czym pisać, to trzeba zobaczyć. Jak to mawia młodzież: przednia zabawa, że hoho! WIDEO

PZPN przenoszący Superpuchar przed ostatnią kolejką – Polski Związek Piłki Nożnej (lub czegoś w tym rodzaju) bardzo chciał oddać Wrocławiowi to, co udało się koncertowo zepsuć w poprzednim sezonie zakończonym spektakularnym spadkiem. Dodatkowo miała to być chyba też kara za niewpuszczenie kibiców Wisły Kraków. Oprócz reprezentacji miał się tam pojawić… Wróć, w żadnym momencie nie miał się tam pojawić Superpuchar Polski. Niektórym “baronom” taki pomysł przyszedł do głowy, ale społeczności Górnika i Lecha Poznań bardzo szybko dały znać, że nie będą brać udziału w takiej degrengoladzie i albo jadą do Poznania, albo na wakacje. Nie ma to jak bohaterskie tworzenie problemów, by potem po cichu się z nich wycofywać.

Bitwa pod Gołębnikiem – Derby w polskiej piłce rzadko kiedy odbywają się w neutralnej atmosferze, ale wszystko ma swoje granice. Te zostały przekroczone, kiedy po meczu Radomiaka Radom z Koroną Kielce kibic gospodarzy wtargnął na stadion i ruszył na Tamara Svetlina, którego chronić musiał Konrad Cebula. W międzyczasie butelka rzucona przez innego kibica Radomiaka znalazła dyrektora marketingu Korony, który z całą zakrwawioną głową musiał opuścić boisko. Skończyło się na symbolicznej karze i braku konsekwencji, bo już kilka kolejek później radomscy kibice chwalili się na Twitterze wnoszonymi małpkami.

Kiko Ramires i herb Radomiaka – Ja wiem, co wielu z Was sobie pomyśli: przecież jeszcze niedawno Radomiak nie miał swojego herbu! Tamta sprawa została jednak rozwiązana, o czym prawdopodobnie nie usłyszał pewien były trener Radomiaka. Kiko Ramires, bo o nim mowa, wrzucił na swojego Twittera (nowomowa: X) piękną grafikę z pożegnalną wiadomością skierowaną do kibiców z Radomia. Większość osób skupiła się jednak nie na samej treści, której nic zarzucić nie można, a na stworku w lewym górnym rogu oraz w tle posta. Po chwili Kiko zrozumiał swój błąd i wrzucił poprawioną wersję – a przynajmniej tak to sam ochrzcił, bo nie wyglądało to dużo lepiej. Losowe artefakty, wrzucona cyrylica… Sami rzućcie okiem na te dzieła wprost z profili społecznościowych szkoleniowca.

Źródło: Twitter Kiko Ramiresa

Gonçalo Feio, przygód część kolejna – Mecz 24. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Radomiakiem Radom a GieKSą nie jest czymś, co postronny kibic będzie wspominał z wypiekami na twarzy. Zresztą, prawdopodobnie już poza sprzymierzeńcami obu ekip nikt już o jego przebiegu nie pamięta. Kolorytu temu dniu nadał za to znany z tego, że nadaje kolorytu wielu dniom, Goncalo Feio. Znany z rzucania biurowymi przedmiotami ówczesny trener Radomiaka tym razem wdał się w polemikę na temat stanu murawy z miejscowym radnym. W pewnym momencie politykowi siadły nerwy i przyłożył Portugalczykowi, na co ten zareagował rzuceniem papierów. Tak zakończyła się kolejna przygoda Feio w Polsce, ponownie rzuceniem – kuwetą w Motorze, ofertą Legii i teraz papierami.

Minimalistyczny Motor Lublin – Przez ostatnie pocovidowe lata w Ekstraklasie tendencja w rozwoju ligi oraz w ilości wydawanych w niej pieniędzy była raczej wzrostowa. Czasem jednak zdarzają się jednostki, które muszą się przeciwstawić wszystkim trendom, tym razem tę rolę przejął Zbigniew Jakubas. Po sezonie przez Lublin przeszło tornado, zabierające ze sobą aż 12 piłkarzy pierwszego składu. Całe szczęście, że Bright Ede nie uległ pokusie milionowej oferty z Chelsea, inaczej Motor musiałby radzić sobie także bez niego. Po drodze z klubu wywiało też Mateusza Stolarskiego, a powstały w ten sposób wakat został od razu zajęty przez Mariusza Misiurę. Były trener Wisły Płock jest bardzo ceniony przez pana Jakubasa, co objawiało się już wcześniej, gdy prezes dyskutował z nim o grze Motoru… kiedy trenerem był jeszcze Stolarski.

Kibole Lecha, kible Widzewa – To nie jest przypadek, że prawie za każdym razem to są toalety. Tym razem obsługa sanitariów przerosła kibiców Lecha Poznań, którzy pozostawili po sobie widok jak na załączonym obrazku. Szkody pozostawione przez fanatyków łódzki klub wycenił na kilkaset tysięcy złotych, a fani z Poznania zadeklarowali się, że uregulują wszystkie koszta. Dobre chociaż to, lecz może warto zainwestować w edukację od podstaw i rozdawanie przed wyjazdami skróconych instrukcji obsługi toalet. Panowie kibole – porcelana da się lubić!

Thomasberg mówiący, że jego piłkarze bali się wygrać z Termalicą – Nie regulujcie odbiorników, to najprawdziwsze słowa trenera Pogoni Szczecin! Po lutowym remisie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza szkoleniowiec rzucił nowe światło na kwestię formy Pogoni – jego piłkarze po prostu żyli w strachu przed zdobyciem trzech punktów. “Pojawiła się obawa przed zwycięstwem, to nie powinno się wydarzyć” – to brzmi bardziej jak cytat z twórczości Walaszka, niż słowa poważnego trenera na konferencji prasowej po remisie z ostatnią drużyną ligi.

Juwara na wagarach w Berlinie Miasto, w którym na każdej ulicy leży 60 Euro, może wydawać się wszystkim atrakcyjnym miejscem. Czasem jednak przed pojechaniem tam powinno się sprawdzić, czy na następny dzień nie gra się spotkania w Ekstraklasie. O tej części zapomniał Musa Juwara, który służbowym autem oznaczonym jego nazwiskiem (!) przejechał się do stolicy kraju Autobahn. W efekcie skrzydłowy został odsunięty od składu pierwszej drużyny Pogoni. To znaczy, oficjalnie został przesunięty z powodu drobnego urazu, lecz od tego czasu (czyli połowy lutego) reprezentant Gambii ani razu nie wszedł na boiska Ekstraklasy. Plotki głoszą, że klub już w tym okienku spróbuje pozwolić zawodnikowi iść swoją ścieżką.

O takim Alexie H., co chciał wpłacić na zbiórkę   Pomysły Pana Prezesa są zasadniczo po prostu skrajne: tu zwyzywa kogoś od sodomity służącego siłom ciemności, tu osobiście przyjdzie pogratulować kibicom rywali zwycięstwa. Pod koniec kwietnia postanowił, powiedzmy… Dołączyć? W każdym razie coś w tym stylu, do zbiórki Patryka Łatwoganga na Fundację Cancer Fighters. Skąd nasze zawahanie w doborze słowa? Prezes podrzucił do internetu cennik, za każdy kolejny wygrany mecz Pogoni dorzucając coraz więcej do puli. To jest, obiecując dorzucenie, bowiem już w ostatnich minutach pierwszego starcia zakończyła się szalona passa zwycięstw w liczbie 0, powodując lawinę szydery na social mediach.

PROSZĘ ODDAĆ NASZA DZIAŁKA! – Zarząd pod właścicielstwem Roberta Platka, składający się z Murata Colaka i Davida Amdurera sprezentował dość specyficzną konferencję prasową. Mocno podkreślono totalny brak profesjonalizmu byłej prezes Filipiak przy nagłym rozstaniu z Cracovią, bardzo ładnie prosząc (i to w języku polskim!) o zwrot srebra rodowego, jakim jest działka Cracovii. Została ona sprzedana za ułamek ceny firmie Pani Filipiak, a zarządzający podkreślali gotowość nie tylko do walki prawnej, ale też do odkupienia gruntów dla klubu. Z plusów, przynajmniej za działkę nie zapłaciła Ekstraklasa – doceniamy!

6 zespołów mających w 29. kolejce po 37 punktów (ta liga nie jest poważna) – W innych ligach jedni kibice emocjonują się walką o puchary i mistrza, drudzy każdego dnia wstają z przerażeniem spoglądając w tabelę niższej ligi. W Polsce postanowiono opatentować coś zupełnie nowego, nielimitowane emocje dla każdego. Czy Twój klub spadnie, awansuje, a może zbankrutuje? Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, a sytuację w tabeli śledzili ze śmiechem nawet zagraniczni użytkownicy Twittera. Walka o spadek – legendarne motto wszystkich klubów Ekstraklasy.

Nosił Podolski razy kilka – Słyszysz: boiskowy bandytyzm, myślisz: Podolski. W tej rundzie ponownie nowy właściciel Górnika Zabrze stracił kontakt z bazą – tym razem uderzył z pięści Ameyawa w brzuch. Kiedy z kolei to Braut Brunes bez ceregieli zameldował się na jego kostce, był pierwszym, który uspokajał swoją drużynę i w wywiadzie po meczu rzucił: „Czasami są emocje, tak to jest. Ja to rozumiem. Trzymanie się własnych zasad Lukasa jest godne uznania, lecz chyba nie na tym powinien polegać futbol, by trofea zdobywać kosztem zdrowia innych.

Sebastian Madejski nie zostanie skoczkiem wzwyż – Początek kwietniowego spotkania, niby nic groźnego. Katastrofalnie nieudane dośrodkowanie (a może i nawet strzał?) już ma przekuć się w kontrę, gdy wtem… Kamil Kosowski wykrzykuje: “Dał się zrobić jak junior!”. Piłka z 17. metra na wprost bramkarza powędrowała w jego rękawice, Madejski jednak był nieco zaskoczony i wypiąstkował pionowo do góry. Samo to nie skończyłoby się feralnym golem, gdyby później nie zatoczył się przy ocenie toru lotu piłki i nie wskoczył wprost w plecy napastnika, który bezproblemowo skierował piłkę głową do siatki. WIDEO

Nieuznana bramka po samosfaulowaniu się – Zremisowany mecz 31. kolejki z Piastem przez Koronę Kielce nie pozwolił drużynie oddalić się od miejsc premiowanych spadkiem, choć w końcówce aż huczało od kontrowersji. Arbitrzy odgwizdali faul jednej nogi obrońcy na drugiej, nie czekając na finał akcji i ewentualny udział VAR-u, a szkoleniowiec Korony otrzymał za prostesty czerwony kartonik: WIDEO

Trenerowi Zielińskiemu biją piłkarza, ale klub mówi, że nieSzkoleniowiec Korony stwierdził po tym spotkaniu na konferencji prasowej, że jeden z jego piłkarzy został pobity przez kibiców. Nie zgodził się z tym stwierdzeniem… sam klub, wydając oświadczenie, aby nie wierzyć takim informacjom latającym po mediach. Zapomnieli jednak dopisać, że źródłem tego newsa jest ich własny trener. Koniec końców okazało się, że racja była po stronie klubu – nietykalność cielesna żadnego z piłkarzy nie została naruszona, a interpretacja sytuacji przez Jacka Zielińskiego była efektem kilku niefortunnych zdarzeń. 

#SzacunekDlaArbitra – Proponujemy #litościdlakibiców. Wymyślanie takiej akcji po absurdalnie tragicznym roku sędziowania i tuż przed feralną 21. kolejką… Brzmiało to po prostu jak szukanie tanich wymówek i niedostrzeganie prawdziwego problemu obecnego sędziowania Ekstraklasy. Można by było w końcu wytłumaczyć przepis o zagraniu ręką (chyba że naprawdę losuje go żółw na wozie VAR), upublicznić komunikację sędziowską, poprawić szkolenie nowych sędziów – albo poprosić, żeby fani siedzieli cicho na czterech literach, bo co ich to obchodzi, a może i nawet przeprosili.

Sędziowskie koło fortuny w 21. kolejce Cały świat został opanowany przez nowoczesne technologie usprawniające sędziowanie… Cały? Nie, jest jedna osada dzielnie stawiająca opór! Pan Adam Lyczmański doszukał się po tej kolejce aż 6 znaczących błędów sędziowskich, całkiem niezły wynik. Sędziowie na cały weekend zupełnie zapomnieli, jak i za co dyktuje się rzuty karne, co poskutkowało wypaczeniem wyników kilku spotkań. To wszystko chwilę po akcji opisanej powyżej…

Spalony z rzutu rożnego w 22. kolejce – Przepisy Gry jasno stanowią, jak profesjonalni sędziowie powinni prowadzić profesjonalne mecze profesjonalnej ligi profesjonalnej piłki nożnej. Ciągle okazuje się jednak, że równie dobrze sędziować mógłby legendarny Franciszek Smuda „na czuja”, bowiem przepisy są dość luźno – o ile w ogóle – rozumiane i stosowane. Jeden z takich śmiesznych podpunktów w tej księdze tłumaczy pozycję spalonego i jest tam napisane czarno na białym – nie można podyktować spalonego po zagraniu stojącej piłki spod chorągiewki. Chwila… Nie można? To patrz teraz! W meczu Piasta Gliwice arbitrowi udało się spłatać takiego psikusa, normalnie wszyscy śmiali się i dokazywali.

Honorable mentions

Zagłębie “XD” Sosnowiec – Pewnie wielu z czytelników pamięta czasy, gdy to Zagłębie występowało w Ekstraklasie, a jeszcze nie tak dawno zapowiedziało wielki projekt i budowę klubu na miarę Europy. Po 13. kolejce zespół był o włos od czołówki i wygrał cztery mecze z rzędu. Jak się okazało, były to niemal ostatnie zwycięstwa w tym sezonie, przez następnych 18 odbytych spotkań udało się Sosnowiczanom zwyciężyć aż zawrotny raz i z hukiem się spie… Spiesznie spaść z ligi. Szykawka, Sobczak (z kontraktem na czołówkę 1. Ligi, został odsunięty od składu po czterech miesiącach), Janiszewski, Rakels; nazwiska przecież okazałe jak na szczebel rozgrywkowy, a nie dały rady mocarnemu Sokołowi Kleczew i skompromitowały się 1:7 z Olimpią Grudziądz. Serdecznie gratulujemy wyniku sportowego, a ciekawskich kibiców zapraszamy na derby ze Spartą Katowice!

Trenerzy legendarnego spadkowicza – A propos „iścia” na dno, sportowa próba reakcji na katastrofalną formę nadeszła aż trzykrotnie. Marek Gołębiewski nie zanotował wyśnionych rezultatów, Wojciech Łobodziński (na chwilę) poprawił sytuację punktową, w marcu przyszedł na 2,5 roku (tak naprawdę to ledwie trzy tygodnie, szybko poszło) Grzegorz Bąk, a spadek przypieczętował Tomasz Łuczywek. Tomasz Łuczywek jest już 25. szkoleniowcem (nie licząc duetów) w ostatniej dekadzie, co daje nowego szkoleniowca co 4 miesiące. Czas wprowadzić jakiś limit szkoleniowców w jednym sezonie, inaczej Zagłębiu niedługo zabraknie nowych nazwisk.

TEN spalony Dżesiki Jaszek z Czarnymi Sosnowiec – Gdyby ktoś kiedyś próbował Wam wmówić, że VAR nie jest potrzebny, prosimy o pokazanie mu tej stopklatki. Sędzia oczywiście ma prawo do pomyłki, jednak przy tak świetnej widoczności i ustawieniu odgwizdanie pozycji spalonej jest równoznaczne, co typowanie Cracovii do wygrania ligi po dwóch tygodniach rozgrywek. Czy obie te rzeczy się zdarzyły w tym sezonie? Zgadza się, i za to kochamy naszą polską piłkę!

Źródło: TVP Sport

Dwie twarze Sandecji Nowy Sącz według Rafała Wolsztyńskiego: Rafał Wolsztyński był bezkonkurencyjnie najlepszym strzelcem Sandecji, mimo to klub zdecydował się podobnież wymusić na nim odejście przed końcem umowy i nie wypłacał mu pensji, co upublicznił sam zainteresowany. Finalnie okazało się, że zawodnik otrzymał część pieniędzy i… postępowanie dyscyplinarne do kompletu. Zakończyło się na niesmaku wśród kibiców, przeprosinach Wolsztyńskiego “za możliwe wprowadzenie w błąd” i odejściu zawodnika. A po czyjej stronie ostatecznie leżała wina? Dobre pytanie.

Sprzedaż kobiecego WKS-u, ale tak w sumie to nie – W marcu punkt kulminacyjny osiągnęły pogłoski o przeniesieniu struktur WKS-u do innego zespołu żeńskiego futbolu. Sfrustrowane piłkarki wystosowały oświadczenie już po spotkaniu, na którym i tak zabrakło osób decyzyjnych: “Usłyszałyśmy, że decyzja o sprzedaży została już podjęta. (…) W tym przypadku zostałyśmy potraktowane skrajnie przedmiotowo.” A na czym się zakończyło? Rzecz jasna na oświadczeniu, tym razem Jacka Sutryka: “Nigdy nie było niczyim zamiarem ani intencją instytucjonalne osłabianie lub likwidacja sekcji żeńskiej Śląska (…) Moi współpracownicy nie zrealizowali postawionych przed nimi zadań.” No i fajnie, tylko szkoda, że szczerze poinformować można było dopiero po upublicznieniu całej sprawy – inaczej jeszcze ktoś mógłby posądzać kogoś o uczciwość, czy nawet przyzwoitość.

Liga Legia plus ekstra po meczu Lech – Legia – 4:0, totalna anihilacja i praktycznie już przyklepany tytuł mistrzowski. Kibice z Poznania z niecierpliwością pewnie czekali na analizę i pochwały w studio po spotkaniu, jednak skończyło się na kolejnym odcinku pt. Studio Łazienkowska. Cóż, może kiedyś Legia była na ustach większości Polski, ale pora na pogodzenie się z faktem, że w naszej lidze są też inne zespoły. Serio!

Termalica Bruk-Bet “pogromca Pomorzan” Nieciecza – Parostatkiem w piękny rejs, statkiem na słoniu – w piękny rejs… Drużyny z Trójmiasta bardzo zasmuciły się na wieść o spadku Termalici, nie dopuszczając do gry słoników o nic w ostatnich kolejkach. Dogadały się na wynik 2:3 w dwóch ostatnich potyczkach i jako gest dobrej woli przekazały im po trzy punkty, jednak bezczelna Termalica odwdzięczyła się jedynie ograbieniem ich z szans na utrzymanie, kto to widział! W efekcie cała trójka spadła z ligi, a to właśnie ta Termalica grająca już o przysłowiową pietruszkę schodziła ze sceny z najszerszym uśmiechem.

Nagroda dla wytrwałych 

Jeśli udało Wam się dotrzeć aż tutaj, doceniamy wytrwałość i zapraszamy do kącika ornitologicznego – Pan Alex Haditaghi znalazł nowego dyrektora VAR! TWITTER 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice

VII Turniej „Tasi CUP”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z VII Turnieju „Tasi Cup”. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.  

Kontynuuj czytanie

Hokej Podcasty

Wywiad z Bartoszem Fraszko

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.

Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!

Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):

Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej

PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej

Posłuchaj archiwalne podcasty:

Z klepy

Jesteśmy dostępni także na Spotify:.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga