Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka

Mural Jana Furtoka jest już gotowy, 9 milionów na spłatę zobowiązań – przegląd doniesień mass mediów o GieKSie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej oraz hokeja GieKSy.

W trakcie przygotowań do startu sezonu piłkarskiego drużyna żeńska rozegrała sparing z drugoligowym Respektem Myślenice i wygrała w imponujących rozmiarach 11:1. Drużyna męska z kolei, w minioną sobotę rozegrała ostatni test-mecz przed startem Fortuna I Ligi, wygrywając z III-ligowym LKSem Goczałkowice-Zdrój 3:0. Radni Katowic podjęli uchwałę o zmianach w budżecie miasta, dzięki którym miasto kupi za 9mln akcji GieKSy. Na budynku przy ulicy Granicznej wykonano mural Jana Furtoka.

Do drużyny hokeistów dołączył obrońca Carl Hudson.

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – Ekstraligowa giełda transferowa: notowanie dziewiąte

Transferowe okienko otwarte w . Najciekawsze ruchy prawie wszystkie już wykonane – trwa dopinanie kadr na trzy tygodnie przed startem ligi.

[…] GKS KATOWICE

PRZYBYŁY: Amelia Bińkowska (Olimpia Szczecin), Kinga Seweryn (powrót z wypożyczenia do TS ROW Rybnik), Matylda Bujak (Medyk POLOmarket Konin), Emila Zdunek, Alicja Dyguś (obie z Górnika Łęczna)

mogą przyjść: –

ODESZŁY: Jessica Ludwiczak (Lotos), Klaudia Miłek (Górnik Łęczna), Zofia Buszewska, Kinga Kozak, Nadja Stoanovic (Czarni Sosnowiec)

mogą odejść: –

 

kobiecyfutbol.pl – Grad bramek w sparingu ekstraligowca

[…] W dzisiejszym meczu w barwach GKS-u pojawiła się Alicja Dyguś pozyskana w okienku transferowym z Górnika Łęczna.  Niestety Emilii Zdunek nie mieliśmy przyjemności zobaczyć w tym spotkaniu. Początek spotkania dobrze ułożył się dla gospodyń, które w trzeciej minucie spotkania objęły prowadzenie, po bramce Klaudii Maciążki. W 9. minucie spotkania Katowiczanki podwyższyły na 2:0 po trafieniu Brzeczek. Zaledwie dwie minuty później bramkarkę przyjezdnych ponownie pokonała Klaudia Maciążka. W 36. minucie spotkania Nicola Brzęczek zdobywa drugą bramkę w dzisiejszym spotkaniu, a czwartą dla Katowiczanek. Tuż przed przerwą gospodynie podwyższają na 5:0 za sprawą Weroniki Kłoda. Zaledwie 60. sekund później przyjezdne zdobywają bramkę kontaktową.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, a stroną dominującą były Katowiczanki. W 51. minucie spotkania Klaudia Maciążka skompletowała hat-tricka. Cztery minuty później na listę strzelczyń ponownie wpisała się Weronika Kłoda. Jednak Katowiczanki nie zatrzymywały się i ostatecznie wysoko pokonały drużynę Respektu Myślenice.

GKS Katowice- Respekt Myślenice 11:1 (5:1)

Maciążka 3’11’51’75’, Brzęczek 9’36’, Kłoda 41’56’, Łasicka 59′, Parczewska 81′ Bińkowska 77′- ? 42′

GKS: Klimek – Hajduk, Lizoń, Tkaczyk, Łasicka, Kłoda, Koch, Dyguś, Turkiewicz, Brzęczek, Maciążka zagrały także: Drąg, Bujak, Gregorczyk, Bińkowska, Parczewska, Konkol, Raczyńska.

 

sportdziennik.com – 9 milionów na spłatę zobowiązań

[…] GieKSa zostanie dokapitalizowana przez miasto 9 milionami złotych. Uchwałę m.in. w tej kwestii podjęli wczoraj radni. Katowice obejmą kolejne udziały w swojej spółce, za czym opowiedziało się 16 radnych. Jeden był przeciw, a 10 wstrzymało się od głosu. Nim to nastąpiło, toczyła się dyskusja, momentami gorąca.

– Środki z dokapitalizowania posłużą w większości na spłatę jednorazowych zobowiązań – tłumaczył Bogumił Sobula, wiceprezydent miasta, które łącznie na cztery sekcje klubu (piłka nożna, piłka nożna kobiet, siatkówka, hokej) przekazało już w 2021 roku 25,5 miliona złotych.

Niezrzeszony radny Dawid Durał, który jako jedyny zagłosował przeciw, mówił, że od początku roku słyszy się, iż brakuje pieniędzy na niektóre cele. – A tu nagle hokus-pokus i mamy 9 milionów dla GKS-u – zauważał Durał, wcześniej prosząc włodarzy miasta o potwierdzenie, czy premia, jaką – dzięki dokapitalizowaniu – otrzyma drużyna piłkarska za awans do pierwszej ligi, rzeczywiście wynosi 800 tysięcy złotych. Radny Łukasz Borkowski Koalicja Obywatelska) także pytał:

– Czy to prawda, że zostaną wypłacone premie w tak wysokiej kwocie? Jesteśmy w czasie pandemii, kiedy musimy oszczędzać, a wiele innych jednostek miejskich prosi się, by je dofinansować. Czy rzeczywiście klub piłkarski jest naszym priorytetem? – zastanawiał się Borkowski.

Bogumił Sobula potwierdzał: – Tak, będzie wypłacona premia. Kilkaset tysięcy złotych. Nie mam dziś dokładnej wiedzy w tej sprawie. Taką informację przekazać może zarząd klubu – odparł wiceprezydent Katowic nie zgadzając się też ze słowami radnego Borkowskiego, że „cały czas głosujemy, dokapitalizowujemy tę spółkę, a nie przekłada się to na finansową poprawę”.

– W 2019 roku spółka zatrudniała ponad 300 osób – przypominał Sobula. – Roczny koszt funkcjonowania wynosił wtedy 25 milionów złotych. Żebyśmy jednak nie utożsamiali tej liczby wyłącznie z klubem piłkarskim, podkreślam, że mamy też siatkarzy, hokeistów i drużynę piłki nożnej kobiet grające na najwyższych szczeblach. Mamy szachistów, inne sekcje, szkolenie dzieci i młodzieży. To de facto 4-5 klubów pod jednym szyldem i te środki w ten sposób należy rozłożyć.

Decyzje, jakie podjął prezes Szczerbowski w związku z restrukturyzacją doprowadziły do tego, że stan kosztów na koniec 2020 roku wyniósł już 18,5 miliona złotych. Został zredukowany o blisko 30 procent. Zmniejszono zatrudnienie do około 170 pracowników. Umów i kontraktów nie wypowiada się jednak ani nie obniża z dnia na dzień.

Obniżenie kosztów następowało płynnie. Albo kontrakty były renegocjowane, albo rozwiązywane z okresem wypowiedzenia. Nowe są zawierane na znacznie niższe kwoty i stąd spadek kosztów o ponad 6 milionów – mówił wiceprezydent Katowic, wyjaśniając, skąd wzięło się zadłużenie GKS-u, które przelew z miasta pozwoli uregulować.

– Dotacja na 2020 rok była niższa niż realnie znane nam potrzeby, ale chcieliśmy doprowadzić do sytuacji, w której pieniądze trzeba wydać na absolutnie bieżące potrzeby, a nie trzymać na koncie. Mieliśmy świadomość, że te pieniądze nie wystarczą do sfinansowania kosztów klubu. Nie był to wyraz nieufności do kierownictwa GKS-u, a po prostu specyfika ciężkiego roku, roku covidowego. Staraliśmy się pokryć tylko te wydatki, które były niezbędne. Aby dojść do poziomu zmniejszonego poziomu kosztów, spółka musiała w ciągu roku zaciągnąć kilka pożyczek, zaakceptowanych przez nas jako właściciela.

Teraz nadszedł czas ich spłaty. Dlatego w większości środki z dokapitalizowania będą przeznaczone na spłatę tych jednorazowych zobowiązań, umożliwiając płynne zejście do pułapu rocznych kosztów 18,5 miliona złotych. To jednorazowe wydatki, niezbędne do pokrycia. Nie będą generowały w następnych latach kolejnych zobowiązań. Inne wydatki samorządu miały pierwszeństwo, stąd w przypadku GKS-u taka konstrukcja w postaci pożyczek – mocno akcentował Bogumił Sobula.

Radna Barbara Wnęk-Gabor (KO) przypominała o niedawnej wizycie prezesa Marka Szczerbowskiego na Komisji Kultury, Promocji i Sportu. – Zapytałam o sponsora strategicznego. Otrzymałam odpowiedź niezbyt pozytywnie ustosunkowaną do jego poszukiwań. Chcę prosić o podjęcie zintensyfikowanych działań, by klub nie w całości, ale jakiejś części był finansowany ze środków zewnętrznych. Sponsor strategiczny odciążyłby budżet miasta – mówiła Wnęk-Gabor. Radny Dawid Kamiński (PiS) odpowiadał:

– Byłem na tej komisji i nie odniosłem wrażenia, że przedstawiciele klubu negatywnie odnoszą się do pozyskania sponsora strategicznego. Twierdzą jednak, że to trudne zadanie – zaznaczał.

Wiceprezydent Sobula uzupełniał: – Dopiero gra w wysokiej bądź najwyższej klasie może sprawić, byśmy mówili o odpowiedzialnym, stałym partnerstwie strategicznym. Należy podejmować wszelkie możliwe działania, by zmniejszać w klubie udział środków miasta. Robimy wszystko, by pozyskiwać sponsorów – nie tylko strategicznego – bo każda złotówka od nich sprawia, że więcej zostaje w kasie miasta.

 

Mocna GieKSa w próbie przed ligą ograła asy Piszczka

Katowiczanie pokonali naszpikowanego zawodnikami o „głośnych” nazwiskach III-ligowca z Goczałkowic w próbie generalnej przed powrotem na zaplecze ekstraklasy.

Piotr Ćwielong, Łukasz Hanzel, Mariusz Magiera, Przemysław Trytko, a przede wszystkim Łukasz Piszczek… Ktoś niewtajemniczony i niebędący na bieżąco z polskim futbolem pewnie mógłby w sobotnie południe przy Bukowej nie wskazać poprawnie składu tego zespołu, który za tydzień zainauguruje sezon zaplecza ekstraklasy, no i tego będącego jeszcze w trakcie okresu przygotowawczego do zmagań na poziomie rozgrywkowym nr 4.

– Nie jest tak, że ktoś tych zawodników na boisko zaciąga siłą. Gdyby im się nie chciało, to przy Łukaszu Piszczku ich by tam dziś nie było. To chłopaki o dużych umiejętnościach i było to widać. Przeciwko „Pepe” Ćwielongowi zdarzyło mi się kiedyś 2-3 razy zagrać, to kawał piłkarza. Trzeba docenić LKS, w tym klubie wykonywana jest fajna robota. Dla ludzi w Goczałkowicach to na pewno świetna kapela – przyznawał Rafał Górak, szkoleniowiec GieKSy, a najlepszą recenzją całokształtu poczynań goczałkowiczan jest fakt, że właśnie z nimi katowiczanie odbyli próbę generalną przed startem I-ligowego sezonu.

Łukasz Piszczek szczególnie mocno im za skórę nie zalazł; nie ma co ukrywać, że środek obrony to chyba taka pozycja, na której najtrudniej wyeksponować to, iż jest się zawodnikiem z innego świata, z Bundesligi, pośród I- czy III-ligowców.

Nie jest to oczywiście niemożliwe, ale – no właśnie – na pewno trudniejsze niż gra w środku pola czy ataku. Ale że w obronie też można wzbudzać emocje, pokazała sytuacja z II połowy, gdy kibice mocno dopingowali Krystiana Sanockiego podczas pojedynku z byłym reprezentantem Polski, co mogło napędzić kontrę GieKSy. Ale Piszczek minąć się nie dał… Gdy opuszczał boisko, było 1:0; potem faworyt dorzucił jeszcze dwie bramki, autorstwa wspomnianego Sanockiego.

Po końcowym gwizdku Piszczek długo nie wychodził z szatni, testując cierpliwość… oczekujących przed budynkiem klubowym kilkunastu łowców autografów czy osób chętnych na zrobienie sobie zdjęcia. To podczas III-ligowego sezonu, szczególnie na wyjazdach, będzie dla niego chlebem powszednim. A ten pierwszy wyjazd – 14 sierpnia do Gaci.

Patrząc na to, jak przy Bukowej zaprezentował się goczałkowicki „pierwszy garnitur”, o bandę Piszczka można być spokojnym. Będzie się w III lidze liczyć. Piszczek-senior – czyli tata Kazimierz, będący wiceprezesem klubu – obserwując kolejne ataki pozycyjne budowane z tak silnym rywalem jak GKS mógł z satysfakcją raczyć się na trybunie złocistym z pianką.

W Katowicach z kolei mogą mieć już teraz satysfakcję, że dali radę wypożyczyć z Lecha Poznań napastnika Filipa Szymczaka. Sposób, w jaki 19-latek wpisywał się na listę strzelców w sobotę, a także tydzień wcześniej w Sosnowcu, robił wrażenie. – Robił wrażenie? To dobrze! Po to do nas przyszedł, by trochę tego wrażenia zrobić. To bardzo młody, utalentowany człowiek. Mam nadzieję, że on pomoże nam, a my jemu – stwierdził trener Górak, który wystawił Szymczaka od pierwszej minuty, a dopiero w II połowie na murawie pojawił się ten, który był podstawowym napastnikiem GieKSy w poprzednim sezonie, czyli Filip Kozłowski.

Wygląda na to, że tak też będzie w sobotnim meczu o punkty z Resovią; chodzi tu nie tylko o rywalizację między dwoma snajperami, ale też deficyty wśród młodzieżowców spowodowane urazem Patryka Szwedzika.

Uraz wyleczył już za to po dłuższym czasie Szymon Kiebzak. Skrzydłowy co prawda młodzieżowcem nie jest, ale ważnym ogniwem GKS-u – z pewnością. Swój krótki występ zaakcentował asystą przy pierwszej bramce Sanockiego. – Odpukać! Życzę mu przede wszystkim zdrowia. Strasznie na niego liczymy, bardzo na niego czekaliśmy od dziewięciu tygodni. Za nim pierwsze 25 minut. Wierzę, że z każdym kolejnym dniem będzie lepszy. Skoro zagrał w tym sparingu, to znaczy, że jak każdy pozostały zawodnik jest brany pod uwagę do gry w podstawowym składzie – mówił szkoleniowiec katowiczan.

Mecz z LKS-em zaczął się w sobotę o 12.40. O tej porze GieKSa zacznie też dwa najbliższe spotkania ligowe – z Resovią i Miedzią Legnica. – Nieprzypadkowo wybraliśmy na ostatni sparing taką godzinę. Chcieliśmy się zmierzyć z tym, co trudne. Ta pora jest trochę „kosmiczna”, niełatwa dla wszystkich, nawet tych oglądających mecz. Ale nie narzekamy, tylko cieszymy się, że już za tydzień gramy o punkty. I że gramy w pierwszej lidze! – mocno akcentował Rafał Górak, który mimo upału prowadził zespół w… ortalionie.

– Muszę cały czas zachowywać swój dress code. Bluza musi być! Wytrzymuję każde ekstremalne warunki – żartował szkoleniowiec, podsumowując sparing w swoim stylu: – Ostatni sprawdzian wyszedł normalnie. Zwykły dzień w biurze, z lepszymi i gorszymi momentami.

Można było odnieść wrażenie, że dla kibiców najlepszym momentem był… wślizg Bartosza Jaroszka z II połowy. Co prawda dostał za niego żółtą kartkę, ale też gromkie brawa z trybun, które były otwarte dla publiczności. GieKSa nie postąpiła tak, jak choćby Widzew czy Korona Kielce, zamykając ostatnie sparingi.

– Nigdy nie przeszkadzało mi to, by grę moje drużyny oglądał ktokolwiek. Piłka nożna jest przede wszystkim dla kibiców. Oni są najważniejsi, dla nich to wszystko robimy, – przekonywał Górak, a słyszący te słowa „Junior”, jeden z liderów katowickich kibiców, szybko uzupełnił: – Trenerze, dla pieniędzy!

GKS Katowice – LKS Goczałkowice-Zdrój 3:0 (1:0)

1:0 – Szymczak, 24 min

2:0 – Sanocki, 68 min

3:0 – Sanocki, 77 min

GKS: Kudła – Wojciechowski, Jędrych, Janiszewski, Rogala – Repka, Figiel – Kościelniak, Błąd, Pawłas – Szymczak. [II połowa]: Królczyk – Gierach, Sadowski, Kołodziejski, Pawłas – Repka, Urynowicz – Sanocki, Kościelniak, Woźniak – Kozłowski oraz Kiebzak.

Trener Rafał GÓRAK.

LKS: Mrzyk – Piszczek, Zięba, Magiera – Nowak, Kazimierowicz, Hanzel, Mońka – Gemborys, Trytko, Ćwielong. II połowa: Szczuka – Piszczek, Baron, Maroszek – Dragon, Matuszczyk, Hanzel, Wróblewski – Dokudowiec, Szędzielarz, Ćwielong oraz Jonda, Furczyk. Trener Damian BARON.

 

dziennikzachodni.pl – Mural Jana Furtoka jest już gotowy. Kibice dyskutują czy jest do siebie podobny…

[…] Mural poświęcony Janowi Furtokowi kibice „odsłonili” nocnym racowiskiem. Oficjalna ceremonia ma się odbyć na początku przyszłego tygodnia.

Powstanie dzieła jest wynikiem działań Stowarzyszenia Kibiców SK1964, władz miasta i radnego Krzysztofa Pieczyńskiego. Długo trwała dyskusja nad lokalizacją muralu, ostatecznie zdecydowano się na południową ścianę przy ulicy Granicznej 13.

Na forach internetowych trwa dyskusja czy Jan Furtok na obrazie jest do siebie podobny. Przeważają jednak opinie pozytywne. A Wy jak uważacie?

Jan Furtok ma 59 lat. Jest najsłynniejszym piłkarzem GKS Katowice, w którym grał w latach 1979-1988 i 1996-1997. W 209 meczach zdobył 85 goli, co jest rekordem klubu z Bukowej. Do Roberta Lewandowskiego był też najlepszym Polakiem w Bundeslidze – w Hamburger SV został wicekrólem strzelców. Razem z bramkami dla Eintrachtu Frankfurt strzelił w Niemczech 60 bramek w 188 występach. Numer 9 z jakim grał na Bukowej, został zastrzeżony.

 

HOKEJ

hokej.net – Trzech obcokrajowców i testy

Hokeiści GKS-u Katowice z pierwszym dniem sierpnia rozpoczną grupowe przygotowania do sezonu. Wcześniej w budynkach Akademii Wychowania Fizycznego przejdą testy kondycyjne. Tymczasem trener Jacek Płachta wraz z szefostwem klubu pracuje nad wzmocnieniami.

Wiadomo już, że o spokój w katowickiej bramce zadba duet John Murray – Maciej Miarka, a o sile defensywy mają stanowić Kanadyjczyk Carl Hudson oraz gracze, którym nie jest obca gra w reprezentacjach Polski, a więc Mateusz Rompkowski, Maciej Kruczek, Patryk Wajda, Jakub Wanacki, Dawid Musioł i Oskar Krawczyk.

Klub z alei Korfantego pochwalił się na razie podpisaniem kontraktów z siedmioma napastnikami. W tym gronie są Grzegorz Pasiut, Patryk Krężołek, Bartosz Fraszko, Patryk Wronka, Mateusz Bepierszcz, Mateusz Michalski i Szymon Mularczyk.

Nie da się ukryć, że na barkach Pasiuta, Wronki, Krężołka i Fraszki spoczywać będzie ciężar kreowania gry i zdobywania bramek.

Z naszych informacji wynika, że szefostwo GieKSy przed rozpoczęciem treningów zamierza zakontraktować jeszcze trzech zawodników zagranicznych. O krok od przenosin do katowickiego klubu jest doświadczony napastnik, ale jego personalia pozostają na razie owiane tajemnicą.

Trener Jacek Płachta przyjrzy się też dwóm lub trzem graczom, którzy powalczą o kontrakty na okresie testowym.

 

Hudson: Wiedziałem, że GKS to topowa drużyna

Carl Hudson ma być solidnym wzmocnieniem formacji defensywnej GKS-u Katowice. Doświadczony Kanadyjczyk opowiedział o tym, dlaczego wybrał ofertę GieKSy i jak zapatruje się na grę w Polsce.

35-letni defensor (185 cm, 96 kg) ma smykałkę do gry ofensywnej. Dobrze prowadzi krążek, potrafi dobrze dograć do partnera, jak i celnie uderzyć bez przyjęcia.

– Lubię pomagać drużynie podczas gry w przewadze, czuję się dobrze w strefie ofensywnej. Muszę jednak dbać przede wszystkim o to, co dzieje się w obronie. To coś, nad czym cały czas pracuję – zaznaczył Hudson.

Nowy nabytek GieKSy ma w swoim CV grę w AHL i ECHL, a od sezonu 2011-2012 występuje na europejskich taflach. Był zawodnikiem ekip z brytyjskiej i francuskiej ekstraligi oraz z powodzeniem radził sobie na zapleczu DEL. Ostatnie trzy sezony spędził w Eispiraten Crimmitschau, w którym zostawił po sobie naprawdę dobre liczby. W 113 meczach zdobył bowiem 82 punkty za 28 bramek i 54 kluczowe zagrania.

– Słyszałem o trenerze Płachcie za czasów gry w Niemczech, nie mieliśmy jednak okazji spotkać się w jednej drużynie. Jestem po rozmowie telefonicznej ze szkoleniowcem; dowiedziałem się sporo o jego dotychczasowej karierze i słyszałem same pozytywne słowa na jego temat – wyjaśnił Carl Hudson, który w swoich poprzednich klubach pełnił funkcję trenera kondycyjnego.

Wielu kibiców zastanawia się zapewne, dlaczego doświadczony defensor postanowił się przenieść do Polski. Wpływ na to miało kilka czynników.

– Wiedziałem, że GKS to topowa drużyna w waszym kraju i zawsze walczycie o najwyższe miejsca w lidze, a właśnie takiej drużyny szukałem dla siebie na nadchodzący sezon. Poza tym już kiedyś z żoną byliśmy w Polsce i bardzo nam się podobało, dlatego gdy usłyszałem o ofercie z Katowic, pomyślałem, że zamieszkanie tutaj będzie dobrą decyzją – przyznał zawodnik pochodzący z prowincji Ontario.

– Z tego, co wiem o polskiej lidze, jest ona podobna pod różnymi względami do tych rozgrywek, w których już występowałem. Nie rozmawiałem jeszcze z trenerem o mojej roli w zespole, myślę, że o tym będziemy rozmyślać w trakcie okresu przygotowań – dodał.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga