Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Multisekcyjny przegląd doniesień mediów: Pokazali lwi pazur, ale to nie wystarczyło

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

Piłkarze w ramach 5 kolejki II lidze zremisowali u siebie z Pogonią Siedlce 2:2 (0:1). Prasówkę po tym meczu znajdziecie tutaj. Drużyna żeńska w ramach 7 kolejki rozegrała mecz u siebie, z KKP Bydgoszcz. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1 (1:0). Piłkarki zajmują 8 pozycję w tabeli. W następnym meczu panie spotkają się z Olimpią Szczecin, na wyjeździe. Spotkanie zostanie rozegrane w sobotę.

Siatkarze rozegrali trzecie spotkanie w którym przegrali u siebie, z Asseco Resovią Rzeszów 2:3. W tym tygodniu siatkarze rozegrają dwa spotkania: we wtorek 29 września z Aluron Zawiercie oraz w niedziele z Cuprum Lubin. Pierwsze z nich odbędzie się na wyjeździe, drugie w Katowicach. Hokeiści rozegrali dwa ligowe spotkania: w pierwszym z nich pokonali po dogrywce Re-Plast Unię Oświęcim 2:1, w drugim przegrali z JKH GKS-em Jastrzębie 1:3.

 

PIŁKA NOŻNA

dziennikzachodni.pl – Piłkarki GKS Katowice straciły wygraną w końcówce

W meczu 7. kolejki Ekstraligi piłki nożnej kobiet GKS Katowice zremisował z KKP Bydgoszcz 1:1 (1:0). Katowiczanki prowadziły po rzucie karnym, miały kolejne okazje, ale ich nie wykorzystały. Za swą nieskuteczność zostały ukarane w 89. minucie, gdy wyrównała rezerwowa Agata Stępień.

[…] Spotkały się drużyny, które miały taki sam dorobek punktowy. Po tym meczu to się nie zmieniło, choć GKS Katowice może być rozczarowany. Przewaga GieKSy przyniosła efekt w postaci rzutu karnego , gdy faulowana była Klaudia Maciążka. „Jedenastkę” na bramkę zamieniła kapitan Zofia Buszewska.

Katowiczanki starały się podwyższyć prowadzenie, ale zabrakło im skuteczności. Zespół z Bydgoszczy parę razy wysłał sygnały ostrzegawcze, aż wreszcie zadał cios w 89. minucie. W zamieszaniu przed bramkę GKS odnalazła się Agata Stępień. Gospodynie zdołały jeszcze umieścić piłkę w siatce po strzale Maciążki. Gol nie został jednak uznany, ze względu na pozycję spaloną.

 

tylkokobiecyfutbol.pl – Sportis wywiózł remis z Katowic

[…] Od pierwszego gwizdka sędzi Sylwii Biernat było bardzo nerwowo. Widzieliśmy pełno boiskowych starć i mało konstruktywnych akcji. GieKSa próbowała długich podań i nawet pokonała bramkarkę gości, lecz po strzale Weroniki Kłody sędzia dopatrzyła się spalonego. Gospodynie nie zraziły się i dalej atakowały.

Po podaniu Miłek do Maciążki, napastniczka gospodyń została sfaulowana w polu karnym Sportisu. Sędzia Biernat podyktowała rzut karny, który wykorzystała Zofia Buszewska. Chwilę potem okazję do podwyższenia wyniku miała Stanović, ale świetnie obroniła Siejka.

Po zmienie stron gra się wyrównała. Zobaczyliśmy w końcu okazje bramkowe z obu stron. Świetnie zachowywały się jednak zarówno Ludwiczak, jak i Siejka. GieKSa znów zaczęła przeważać, lecz brakowało skuteczności.

W samej końcówce dopiął swego jednak Sportis. Zamieszanie w polu karnym wykorzystała Agata Stępień, a tor piłki jeszcze zmieniła Gugała, wyrównując tym samym wynik spotkania.

W samej końcówce Gugała pokonała jeszcze Siejkę, ale sędzia dopatrzyła się spalonego.

 

SIATKÓWKA

sportdziennik.com – Pokazali lwi pazur, ale to nie wystarczyło

GKS Katowice przegrywał już 0:2, doprowadził do tie-breaka, ale w nim już wyraźnie zabrakło argumentów. Trzy mecze, sześć punktów, w tym tie-breaki – zwycięski i przegrany – to dorobek siatkarzy GKS-u na początku sezonu. Katowiczanie przegrywali w piątek z Asseco Resovią0:2, ale znów pokazali lwi pazur. W tie-breaku przyjezdni okazali się lepsi i zaliczyli pierwsze zwycięstwo PlusLidze.

[…] Grzegorz Słaby, trener gospodarzy, desygnował na parkiet „żelazny” skład, choć dość szybko okazało się, że nie wszyscy są w najlepszej dyspozycji.

[…] Resovia objęła prowadzenie 10:8, a potem je systematycznie powiększała. Przy stanie 12:16 podwójna zmiana z rozgrywającym Jakubem Nowosielskim oraz Wiktorem Musiałem nie przyniosła efektów. Goście pozytywnie „nakręceni” nie zamierzali ani przez chwilę stosować taryfy ulgowej. Wygrana w tej partii nie podlegała dyskusji.

W kolejnej odsłonie oczekiwaliśmy poprawy w każdym elemencie gry, bo tylko w ten sposób można byłoby nawiązać w miarę wyrównaną grę z nieźle dysponowanym zespołem gości. Siatkarze z Rzeszowa szybko objęli prowadzenie 11:6 i 15:10, ale gospodarze podjęli walkę. Krok po korku odrabiali straty i przegrywali zaledwie 15:16. Jednak promyk nadziei ledwie się zatlił, ale szybko zagasł.

Goście objęli prowadzenie 20:15 i takich sytuacji zwykli nie marnować. Szybko doprowadzili do końca drugą partię, jednak trzecia odsłona przy prowadzeniu 2:0 jest najtrudniejsza i byliśmy ciekawi jak zareagują oba zespoły.

Firlej już w drugiej partii został odstawiony do kwadratu dla rezerwowych, a jego miejsce zajął Nowosielski. Ta roszada pozostała do końca. Zespół podjął ryzyko w polu serwisowym i tym samym prezentował się lepiej. I gra nabrała zupełnie innego wymiaru. Stroną dominującą byli gospodarze, którzy atakowali z pasją i, co najważniejsze, skutecznie. Ponadto solidnie pracowali w bloku i w obronie. Objęli wysokie prowadzenie 17:9 oraz 22:12 i choć po drodze stracili kilka punktów, to wygrali seta.

I zaczęliśmy zastanawiać czy w szopienickiej hali znów będziemy świadkami tie-breaka. Jedni i drudzy maksymalnie zmobilizowani rozpoczęli prawdziwy bój o każdy punkt. Potężne zagrywki były przyjmowane w punkt, a potem nikt nie zwalniał ręki. Jakub Jarosz, kapitan GKS-u, po asie serwisowym zdobył kilka punktów atakiem i gospodarze objęli prowadzenie 16:12, ale to było niewiele.

Goście po wielu staraniach doprowadzili do 19:19, ale riposta gospodarzy za sprawą Kwasowskiego i Jarosza była natychmiastowa. Emocjonującego seta zakończył kiwką Nowosielski i drugi tie-break GKS-u w tym sezonie stał się faktem. Gospodarze rozpoczęli go źle, bo rywale wszystkie piłki podbijali i sprytnie obijali blok. Gospodarze poirytowani takim obrotem sprawy nie kończyli kontr, posyłając piłkę w aut, a ponadto mocno odczuwali trudy tej potyczki. Na siatkarzy z Rzeszowa nie było mocnych i oni cieszyli się z dwóch punktów.

GKS Katowice – Asseco Resovia 2:3 (15:25, 18:25, 25:19, 25:22, 7:15)

 

siatka.org – Podział punktów w Katowicach, Resovia z pierwszym zwycięstwem

Zacięty i emocjonujący mecz rozegrały w ramach drugiej kolejki PlusLigi drużyny GKS-u Katowice oraz Asseco Resovii Rzeszów. Po dwóch partiach prowadzili rzeszowianie, następnie do głosu doszli siatkarze ze stolicy Górnego Śląska, wygrali dwa kolejne sety i doprowadzili do remisu w meczu. W secie prawdy lepsza była ekipa z Podkarpacia, która zanotowała pierwsze zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach.

 

HOKEJ

infokatowice.pl – Janów szczęśliwy dla GieKSy

W rozegranym na lodowisku Naprzodu Janów meczu GieKSa pokonała po dogrywce Unię Oświęcim 2:1. Zwycięską bramkę dla katowiczan zdobył Filip Starzyński.

GKS od pierwszych minut niczym nie przypominał drużyny z poprzednich, słabych spotkań. Tym razem katowiczanie grali z dużą determinacją i walczyli o każdy centymetr lodowiska. Choć obie drużyny w pierwszej odsłonie rzadko stwarzały zagrożenie pod bramką rywala, spotkanie mogło się podobać głośno dopingującym gospodarzy kibicom. Kiedy wydawało się, że po 20 minutach będzie bezbramkowy remis,  w końcówce stosunkowo niegroźny strzał Luzy, odbił się jeszcze od jednego z zawodników, zmylił Simbocha i dał prowadzenie faworyzowanym oświęcimianom.

Druga tercja była jeszcze ciekawsza od pierwszej. Podopieczni trenera Piotra Sarnika dążyli do wyrównania. Blisko pokonania Soundersa byli m.in. kilka razy Pasiut, Fraszko, Michalski i Stoklasa, golkiper Unii wyszedł jednak górą z wszystkich opresji. Przyjezdni znacznie rzadziej zagrażali bramce Simbocha, ale Słowak kilka razy także musiał się wykazać swoim kunsztem, zwłaszcza w wygranej sytuacji sam na sam z Sherbatovem. Ostatecznie w tej odsłonie kibice nie zobaczyli żadnej bramki i po 40 minutach nadal było 1:0 dla Unii.

Na początku trzeciej części na ławkę kar aż na cztery minuty powędrował Bartosz Fraszko. Pomimo naporu gości Simboch zachował jednak czyste konto. Niewiele później głośno dopingujący swoich hokeistów kibice w końcu doczekali się bramki, a jej zdobywcą został najlepiej punktujący jak dotąd w katowickiej drużynie Stoklasa. Od tego momentu obie ekipy toczyły wyrównany bój, walcząc o zdobycie decydującego trafienia. Końcówka tercji to najpierw kara meczu dla Adamusa, za którego na ławkę kar na pięć minut usiadł Fraszko, a potem kolejna kara, tym razem dla Franssili. Pomimo gry trzech na pięciu waleczni katowiczanie doprowadzili do dogrywki, w której najpierw udało im się przetrwać napór grających w przewadze przeciwników, a potem zdobyli zwycięską bramkę, której autorem został Filip Starzyński. Tym samym GieKSa po zdecydowanie najlepszym spotkaniu w tym sezonie w pełni zasłużenie pokonała Unię Oświęcim 2:1.

GKS Katowice – Unia Oświęcim 2:1 (0:1; 0:0; 1:0, d. 1:0)

 

hokej.net – Festiwal kar i wygrana gospodarzy

Hokeiści JKH GKS Jastrzębie wciąż pozostają niepokonani przed własną publicznością. Tym razem na swe konto dopisali wygraną 3:1 nad katowicką GieKSą, choć emocji nie brakowało. Sędziowie najwięcej pracy mieli w drugiej tercji, kiedy to między 27. a 33. minutą meczu przyznali aż 10 wykluczeń.

Do niedzielnego pojedynku klub ze stolicy Górnego Śląska przystępował uskrzydlony zwycięstwem nad wicemistrzem z Oświęcimia, gospodarze chcieli natomiast dopisać kolejne trzy punkty po przeciętnym meczu z STS-em Sanok.

Już pierwsze minuty spotkania wskazywały na to, iż będziemy świadkami zaciętego pojedynku. Sytuacji strzeleckich nie brakowało po obydwu stronach tafli, a sami zawodnicy także nie unikali ostrych starć. Pierwsi przed szansą na otwarcie wyniku stanęli katowiczanie, lecz mimo usilnych starań, nie znaleźli sposobu w liczebnej przewadze na świetnie dysponowanego dziś Patrika Nechvátala. Niedługo później role się odwróciły i to hokeiści z Jastrzębia-Zdroju mieli szansę wykazać się w „power-playu”. Po sprytnym zagraniu na listę strzelców wpisał się Radosław Sawicki, a więc były gracz GieKSy. W następnych minutach nie odpuszczały walki o kolejne trafienia, ale kibice nie mieli okazji oglądać więcej bramek w tej odsłonie meczu.

Druga tercja stanęła pod znakiem licznych kar przyznawanych przez rozjemców pojedynku, choć trzeba przyznać, iż arbitrzy w niektórych przypadkach wykazali się niekonsekwencją, miejscami pozwalając na zbyt ostrą grę, a czasami przydzielając wykluczenia za błahe zagrania. Wpłynęło to także drastycznie na tempo meczu – wystarczy przytoczyć, iż pomiędzy 27. a 33. minutą byliśmy świadkami aż dziesięciu wykluczeń. Dla gospodarzy był to niezwykle ciężki okres, a przez chwilę musieli bronić się nawet trzema zawodnikami, lecz wyszli z opresji obronną ręką. Po imponującym rajdzie prowadzenie podwyższył Maciej Urbanowicz, lecz radość kibiców JKH zmąciła kontaktowa bramka autorstwa Macieja Kruczka, uznana dopiero po analizie wideo.

Trzecia tercja zapowiadała więc sporo emocji, lecz ostoją jastrzębian okazał się być Patrik Nechvátal, któremu ofiarnymi interwencjami pomagali koledzy z defensywy. Hokeiści znad czeskiej granicy zaciekle bronili wyniku, lecz katowiczanie nie ustępowali w próbach wyrównania stanu meczu. Niezwykle cenna okazała się więc być druga bramka kapitana JKH, którą zdobył po ładnym, technicznym strzale w okienko bramki Juraja Šimbocha. Piotr Sarnik spróbował jeszcze manewru z wprowadzeniem dodatkowego zawodnika, nie przyniósł on jednak żadnego efektu.

JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 3:1 (1:0, 1:1, 1:0)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga