Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mediów: Kolejny tie-break GieKSy!
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
Piłkarze w minionym tygodniu rozegrali jedno spotkanie z drużyną Resovii Rzeszów. W meczu ostatecznie padł remis 2:2, pomimo prowadzenia przez GieKSę, przez większość czasu gry. Prasówkę o tym meczu znajdziecie tutaj.
W ekstralidze kobiet trwa przerwa reprezentacyjna: jedenasta kolejka rozgrywek zostanie rozegrana w najbliższy weekend, GKS rozegra mecz na wyjeździe z UKS SMS Łódź.
Siatkarze rozegrali w minionym tygodniu jedno spotkanie PlusLigi. Niestety, kolejna przegrana po kolejnym tie-breaku na wyjeździe z Indykpolem AZS-em Olsztyn powoduje, że GKS zajmuje dziesiątą pozycję w tabeli.
W Polskiej Hokej Lidze, ze względu na występy reprezentacji Polski w turnieju EIHC nie rozegrano w ubiegłym tygodniu żadnego meczu. Zawodnicy powrócą na tafle we wtorek.
PIŁKA NOŻNA
sportdziennik.pl – GKS Katowice. Coraz więcej w nim Polaka
Jeździ autem z kierownicą po prawej stronie, myśli po angielsku i w tym też języku swobodniej się porozumiewa. Trochę tęskni za londyńskim zgiełkiem, ale coraz lepiej czuje się w naszym kraju. Dawid Rogalski to w tym sezonie najlepszy strzelec GKS-u Katowice.
Jeśli GieKSa awansuje w tym sezonie do pierwszej ligi, sukces ten będzie miał w sobie pierwiastek brytyjski. Coraz mocniejszą pozycję przy Bukowej wypracowuje sobie Dawid Rogalski. Napastnik o dwóch paszportach – polskim i angielskim – z dorobkiem sześciu goli jest dziś najlepszym strzelcem katowickiego zespołu.
[…] Latem wróciłem do Tychów, ale wiedziałem, że trener na mnie nie postawi. Bardzo się ucieszyłem na wieść, że jest szansa trafić do Katowic. To dobre miejsce, treningi są na bardzo wysokim poziomie. Czuję, że się tu rozwijam – podkreśla Rogalski.
Rok w Gryfie zakończył z dorobkiem 11 bramek. W GieKSie ma ich już na koncie 6. Uśmiecha się, że musi częściej zapraszać rodziców. Przylecieli na mecze ze Skrą Częstochowa i Pogonią Siedlce. Przynieśli szczęście, bo 23-latek w obu trafiał do siatki.
– Jeśli spojrzelibyśmy na moje pierwsze mecze w GKS-ie i porównali z trzema ostatnimi, to byłoby widać różnicę. Inaczej zachowuję się na boisku, wbiegam w inne strefy. Z meczu na mecz wzrasta pewność siebie. Poprawiam się w kwestii realizacji zadań taktycznych. To jest przewaga Polski, w porównaniu z niższymi zawodowymi ligami angielskimi. Wiemy, że tam już na piątym poziomie rozgrywkowym zdarzają się profesjonalne kluby. Sporo gra się do przodu, fizycznie, ale tej fizyczności w Polsce też nie brakuje – tłumaczy snajper.
Czy w ogóle myśli o tym, by spróbować wrócić na brytyjski rynek futbolowy?
– Już jako nastolatek uważałem, że znalazłbym sobie miejsce w League Two. Teraz jednak nie zaprzątam sobie tym głowy. Wiemy, że trzeba mieć znajomości, by tam trafić. W moim wypadku byłoby to trudne. Koncentruję się na tym, by z meczu na mecz lepiej wiodło się GieKSie – mówi Rogalski o swojej futbolowej przyszłości.
SIATKÓWKA
plusliga.pl – Piątek z PlusLigą: Indykpol AZS Olsztyn – GKS Katowice 3:2
Indykpol AZS Olsztyn pokonał GKS Katowice 3:2 (25:20, 25:22, 18:25, 20:25, 15:9) w meczu inaugurującym czwartą kolejkę spotkań PlusLigi. MVP Robert Andringa.
[…] Gospodarze mocno zaczęli i objęli prowadzenie 4:1. Trener Dariusz Daszkiewicz poprosił o czas. Przerwa nie zmieniła obrazu gry. Po zagrywce po siatce Seyeda Indykpol AZS miał przewagę 12:7. Katowiczanie walczyli ambitnie i zmniejszyli straty do 18:16. Końcówka jednak była pewna w wykonaniu gospodarzy, którzy grali bez fajerwerków, ale pewnie zwyciężyli.
Po równym początku (3:3) minimalną przewagę uzyskali olsztynianie. Gdy ich prowadzenie wzrosło do 16:13, trener Daszkiewicz poprosił o czas. Po wznowieniu gry Robert Andringa zaserwował asa. Zespół GKS nie poddawał, walczył. Przy stanie 23:21 goście popełnili błąd w ataku. Tej straty goście nie byli w stanie odrobić. Seta zakończył niezawodny Jan Hadrava, który po dwóch setach miał 12 zdobytych punktów.
W trzeciej partii dominowali goście. Po serii bloków mieli już bezpieczną przewagę 14:8. Ich prowadzenie powiększyło się do 18:11. Indykpol AZS walczył, próbował obrabiać straty, ale przewaga była zbyt duża. Dobrze grał Miłosz Zniszczoł, który w trzech setach zdobył 12 pkt, a Rafał Szymura 11.
Czwarty set to również pewne zwycięstwo gości. Prowadzili oni m.in. 4:1 i 10:6. Gospodarze popełniali błędy. Jednak potrafili wyrównać na 16:16, żeby następnie przegrać wyraźnie końcówkę. Olsztynianie zmobilizowali w tie breaku i wyraźnie zwyciężyli. Natomiast katowiczanie przegrali kolejny mecz w pięciu setach.
polsatsport.pl – PlusLiga: Kolejny tie-break GieKSy! Trzecia wygrana Indykpolu AZS
GKS Katowice nie zaskoczył kibiców i po raz kolejny rozegrał pięć setów. Po zaciętym boju przegrał na wyjeździe z Indykpolem AZS Olsztyn w meczu czwartej kolejki PlusLigi.
[…] Całe wydarzenie rozpoczęło się od miłego akcentu. Włodarze klubu z Olsztyna przywitali w swojej hali Miłosza Zniszczoła. Były zawodnik Indykpolu AZS otrzymał pamiątkową koszulkę.
[…] Najlepszym siatkarzem meczu wybrany został Robert Andringa. Przyjmujący Indykpolu AZS zdobył 12 punktów. Po drugiej stronie siatki najlepiej zaprezentował się były siatkarz ekipy z Olsztyna, Zniszczoł.
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Wyjść z dołka
– Mamy słabszy okres i jesteśmy tego świadomi. Wiemy, że naszym głównym mankamentem jest słaba skuteczność – powiedział Marcin Kolusz, napastnik GKS-u Katowice.
[…] Nie da się jednak ukryć, że katowiczanie w ostatnim czasie spisują się poniżej oczekiwań. Przegrali aż 6 z 10 spotkań i do samego końca będą musieli walczyć o udział w Turnieju Finałowym Pucharu Polski.
– To jest też proces, który przy nowo budowanej drużynie musi nastąpić. Mieliśmy dobry start, wygraliśmy siedem meczów, a teraz jesteśmy w małym dołku. Mamy jednak cel, który sobie postawiliśmy: chcemy wygrać ostatni mecz sezonu i być tą najsilniejszą drużyną – powiedział 34-letni napastnik.
– Trener Risto Dufva jest dobrym analitykiem i dostrzega takie rzeczy, których kibice nie dostrzegają, a często one mają wpływ na obraz całej gry. Jest analiza, są statystyki, ale są też rozmowy, które mają pomóc zawodnikom przełamać swoje słabości. Jestem przekonany, że po przerwie wrócimy silniejsi – dodał.
Krawczyk o braku chemii w zespole. „Jestem zaskoczony takimi opiniami”
Przerwa reprezentacyjna to odpowiedni czas na to, by odpocząć po ligowych trudach, ale i odbudować formę.
– Chłopaki pojechali na kadrę, my trenujemy i szykujemy się do kolejnych kolejek. Mamy do realizacji przygotowany program treningowy i będziemy go wypełniać – powiedział Oskar Krawczyk, obrońca GKS-u Katowice.
[…] W kuluarach coraz częściej mówi się o tym, że między zagranicznymi graczami GieKSy a Polakami nie ma odpowiedniej chemii.
– Przyznam, że jestem zaskoczony takimi opiniami. Nie wiem, jak to wygląda z boku, ze strony kibiców, ale atmosfera w drużynie jest jak najbardziej OK i nie ma z nią problemu. Mamy wspólny „język”, czyli hokej, ale nie tylko na lodowisku dobrze się dogadujemy – zakończył obrońca ekipy z Korfantego.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze