Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mediów: Czternasty siatkarz w GKS Katowice. Klub zamknął skład
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
Piłkarze rozegrali w ostatnią sobotę mecz wyjazdowy z Elaną Toruń, GieKSa wygrała 2:1 (1:1). Pomeczową prasówkę z tego spotkania przeczytacie tutaj. Piłkarki, siatkarze oraz hokeiści mają przerwę pomiędzy sezonami, w sekcji siatkarskiej skompletowano skład, w hokejowej kontraktowani są nowi/starzy zawodnicy.
PIŁKA NOŻNA
dziennikzachodni.pl – Nie budujcie nowego stadionu GKS Katowice – apelują radni ze Środmieścia
– W czasie kryzysu ekonomicznego związanego z epidemią koronawirusa miasto nie powinno brać kredytu na nowy stadion GKS Katowice. Te środki należy przeznaczyć na ważniejsze cele – taką uchwałę podjęli radni katowickiej dzielnicy Śródmieście
Rada Jednostki Pomocniczej nr 11, czyli Rada Dzielnicy Śródmieście, przyjęła uchwałę o zaniechanie wydatkowania środków z budżetu miasta na rok 2021 na budowę stadionu miejskiego. Wniosek zgłosił Kamil Lubelski, a treść została przyjęta przy jednym głosie sprzeciwu.
– Duża część radnych oddających głos za tak sformułowanym wnioskiem wyraźnie wskazywała, że nie sprzeciwia się inwestycji jako takiej, lecz dostrzega, że inwestycja ta w zaistniałych okolicznościach powinna mieć mniejszy priorytet, a co za tym idzie Miasto Katowice nie powinno planować w przyszłorocznym budżecie wydatków na ten cel – podkreślił przewodniczący Rady, Bartosz Pudo. – Rada ma świadomość, że umowa kredytowa może precyzyjnie określać przeznaczenie środków – choć jak nam wiadomo, kredyt miał zostać zaciągnięty na wydatki inwestycyjne obejmujące nie tylko Stadion Miejski. Nasz wniosek opiera się jednak na założeniu, że dopóki linia kredytowa nie została uruchomiona, a środki wydatkowane, Miasto Katowice wciąż ma możliwość zaniechania wydatkowania rzeczonych środków i powstrzymania się od uruchomienia linii kredytowej. Nawet jeżeli pojawić się mogą w związku z tym pewne koszty operacyjne związane z obsługą nieuruchomionej linii kredytowej, w okresie spowolnienia gospodarczego i idącego za tym, trudnego do oszacowania obniżenia przychodów Miasta Katowice, zasadnym staje się rozważenie takiej ewentualności.
Uzasadnienie uchwały:
Wniosek o zaniechanie wydatkowania środków z budżetu miasta Katowice na rok 2021 na budowę stadionu miejskiego -Uchwala nr 22 z 29.06.2020 r.
„W efekcie pandemii koronawirusa budżet miasta odnotował znaczny spadek dochodów. Konieczne jest więc zweryfikowanie wydatków zamierzonych na najbliższe lata. Okres kryzysu gospodarczego nie jest czasem na zaciąganie ogromnych kredytów w celu budowy obiektów o charakterze i przeznaczeniu sportowo-widowiskowym. Konieczne jest wspieranie cierpiącego lokalnego biznesu czy też wspieranie służby zdrowia, natomiast finansowanie rozrywki dla wąskiej grupy społecznej musi być zminimalizowane. Wielokrotnie Rada Jednostki Pomocniczej nr l spotykała się z odpowiedziami ze strony urzędników UM Katowice, zgodnie z którymi liczne działania miasta, oceniane jako społecznie niezbędne oraz nie cierpiące zwłoki (remonty miejskich budynków, dofinansowania szkół, domów dziecka itd.), nie mogą być wykonane, gdyż miastu brakuje środków finansowych.
O ile w czasach dobrej koniunktury gospodarczej taki wydatek, obciążający budżet miasta (w tym wszystkich mieszkańców, również tych, którzy nigdy nie będą korzystać ze stadionu) można było próbować bronić, doszukując się uzasadnienia dla utrzymania tej inwestycji w planach miasta, o tyle obecnie, dalsze finansowe angażowanie się Miasta Katowice w projekt budowy stadionu miejskiego nie znajduje żadnego logicznego ani moralnego uzasadnienia.
Radni Jednostki Pomocniczej nr 1 wnoszą zatem o niezwłoczne podjęcie uchwały przez Radę Miasta zmierzających do zaniechania dalszego wydatkowania środków publicznych na rzecz budowy stadionu miejskiego i otaczającej go infrastruktury oraz przeznaczeniu tych środków na dofinansowania szkół, domów dziecka, domów opieki społecznej, miejskich zakładów budżetowych w tym głównie KZGM, transportu lokalnego oraz wsparcia dla rodzimych przedsiębiorców”.
Ostateczna decyzja należy do władz miasta.
tylkokobiecyfutbol.pl – GieKSa przedłuża. transfery wkrótce !
GieKSa Katowice rozpoczął już przygotowania nowego sezonu Ekstraligi.
Nowe kontrakty z klubem podpisało siedem zawodniczek. Na kolejny sezon w stolicy Górnego Śląska zostają Jessica Ludwiczak, Weronika Klimek, Marlena Hajduk, Kamila Tkaczyk, Nadja Stanović, Kinga Kozak oraz Nicola Brzęczek. Z naszych informacji udało się szczególnie sporym kosztem przedłużyć kontrakt z Kingą Kozak. Młoda zawodniczka ma teraz otrzymać sporą podwyżkę i przesunąć się na sam szczyt wysokości kontraktów.
Wciąż ważne kontrakty mają Joanna Olszewska, Anna Konkol, Zofia Buszewska, Klaudia Kubaszek, Kasandra Parczewska i Klaudia Miłek. To grono z całą pewnością zostanie w klubie. Jeszcze w czerwcu wydawało się, że Medyk jest skłonny zapłacić kwotę odstępnego za Joannę Olszewską. Nie doszło jednak do porozumienia między klubami.
Wkrótce GieKSa powinna ogłosić pierwsze wzmocnienia. Z naszych informacji bardzo blisko podpisania kontraktu jest Aleksandra Lizoń. Trwają rozmowy także na temat zakontraktowania Ewy Cieśli.
SIATKÓWKA
siatka.org – Dawid Ogórek wraca do GKS-u i zamyka skład zespołu
29-letni libero Dawid Ogórek dołączył do drużyny GKS-u Katowice na sezon 2020/2021. Tym samym znany jest pełny skład zespołu Grzegorza Słabego na najbliższą edycję PlusLigi.
O miejsce w pierwszej szóstce siatkarskiej GieKSy wraz z Dustinem Wattenem walczyć będzie Dawid Ogórek. Urodzony w lipcu 1990 roku zawodnik swoją przygodę ze sportem rozpoczynał od piłki nożnej, jednak później postawił na siatkówkę. Występował w Młodej Lidze w barwach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, następnie w II-ligowym Spodku Katowice. Później przeniósł się do Aluron Virtu Warty Zawiercie.
Z tym zespołem wywalczył awans do I ligi, a następnie do PlusLigi. Libero w 2017 roku przeniósł się do Lechii Tomaszów Mazowiecki, by rok później zasilić szeregi GieKSy i w jej barwach rozegrać 12 spotkań w sezonie 2018/2019. Zakończył się on dla katowickiego klubu ósmą pozycją w ligowej tabeli. Następnie Ogórek zdecydował się na powrót do Tomaszowa Mazowieckiego i z miejscową Lechią walczył o jak najwyższe lokaty w I lidze, ostatecznie kończąc przedwcześnie przerwane rozgrywki zaplecza PlusLigi na 6. pozycji. W 23 spotkaniach minionego sezonu Dawid Ogórek zanotował 20,22 proc. przyjęcia perfekcyjnego.
polsatsport.com – Czternasty siatkarz w GKS Katowice. Klub zamknął skład
29-letni libero Dawid Ogórek to ostatni siatkarz, który zasilił skład klubu GKS Katowice. Tym samym ekipa Grzegorza Słabego jest gotowa do rozpoczynającej się jesienią rywalizacji.
Ogórek o miejsce w pierwszej szóstce walczyć będzie z Amerykaninem Dustinem Wattenem.
[…] Skład na sezon 2020/2021:
Trener: Grzegorz Słaby
Rozgrywający: Jan Firlej, Jakub Nowosielski
Atakujący: Jakub Jarosz, Wiktor Musiał
Przyjmujący: Jakub Szymański, Adrian Buchowski, Kamil Kwasowski, Sławomir Stolc
Środkowi: Jan Nowakowski, Miłosz Zniszczoł, Emanuel Kohut, Kamil Drzazga
Libero: Dustin Watten, Dawid Ogórek
HOKEJ NA LODZIE
dziennikzachodni.pl – Zaskakujący sojusz GKS Katowice i Naprzodu Janów. Co na to kibice?
Hokejowy GKS Katowice i Naprzód Janów poinformowały o nawiązaniu ścisłej współpracy. Hokeiści z Nikiszowca będą zasilać zespół z Satelity. Co ciekawe, ten drugi klub cieszył się do tej pory dużą sympatią kibiców Ruchu Chorzów.
Treść oświadczenia Naprzodu Janów:
W dniu 26.06.2020r. nasz klub zawarł umowę współpracy z Klubem PHL -GKS Katowice w zakresie szkolenia i wypożyczania zawodników NAPRZÓD JANÓW do udziału w zajęciach treningowych oraz meczach mistrzowskich, pucharowych oraz sparingowych GKS Katowice.
Zawodnicy 1 ligi/CLJ NAPRZÓD JANÓW będą regularnie trenowali i brali udział w rozgrywkach mistrzowskich, pucharowych i sparingowych i reprezentowali barwy naszego klubu. GKS Katowice przeprowadzi regularne szkolenie zawodników uzgodnionych przez kluby (wyłonionych w trakcie testów przeprowadzonych pod nadzorem trenerów obu klubów) poprzez udział w zajęciach treningowych oraz meczach rozgrywanych przez GKS Katowice w ramach rozgrywek mistrzowskich, pucharowych i sparingowych. Klub PHL umożliwi rozwijanie umiejętności wyróżniającym się zawodnikom Klubu 1 Ligi / CLJ poprzez udział w zajęciach treningowych drużyny seniorów.
Umowa została zawarta na sezon 2020/2021 i zatwierdzona przez PZHL.
Informacja wywołała duże poruszenie wśród kibiców, zwłaszcza kojarzonego z Ruchem Chorzów Naprzodu. Klub dyskusję pod powyższym oświadczeniem skwitował w następujący sposób:
Uprzejmie Was prosimy, skończcie z hejtem, jałową dyskusją i czarnowidztwem. Nie pozwolimy na to kogokolwiek oczerniać, obrażać w imię wyimaginowanych problemów. Pamiętajcie, nikt nikogo nie niszczy. Albo inaczej – niszczą nas takie komentarze i „argumenty”. My walczymy o klub i jego przyszłość. Tak, wybraliśmy drogę współpracy z GKS i tego się nie wstydzimy. Spotkajmy się na koniec sezonu gdzie będziemy świętować 100 lecie klubu i ocenimy czy obrana droga była dobra. Dziś prosimy Was o wsparcie w działaniach a jeśli tego nie chcecie zrobić – to przynajmniej nie przeszkadzajcie. Rozliczcie nas po sezonie.
hokej.net – Kadra GieKSy coraz szersza
Szefostwo GKS-u Katowice nie zwalnia tempa i podpisuje kolejne kontrakty. Dziś swoje umowy z ekipą z alei Korfantego przedłużyli dwaj młodzi zawodnicy: Marcin Wyśnik i Szymon Mularczyk.
[…] Wyśnik ma 18 lat i jest bramkarzem. Co ciekawe pierwsze kroki stawiał właśnie w ekipie z Katowic, ale po rozwiązaniu sekcji występował w młodzieżowych drużynach Zagłębia Sosnowiec i Podhala Nowy Targ.
W poprzednim sezonie zadebiutował w barwach katowickiego GKS-u w wygranym 8:0 meczu z Kadrą PZHL U23, który odbył się 25 października 2019 r.
– Wykonywałem dobrą pracę na treningach z trenerem Saatosarim i myślę, że to dobra opinia trenerów zaważyła na moim pozostaniu w GieKSie. Skład, który szykuje się na przyszły sezon, zapowiada się na mocniejszy i nie pozostaje nam nic innego, jak walczyć o wysokie cele – zaznaczył Marcin Wyśnik.
Zadowolenia z pozostania w ekipie GKS-u Katowice nie kryje też Szymon Mularczyk.
– Bardzo podobała mi się atmosfera w drużynie z poprzedniego sezonu, a skład budowany na kolejny sezon zapowiada się naprawdę dobrze i to miało wpływ na moją decyzję. Usłyszałem wiele podpowiedzi i rad ze strony starszych kolegów, dlatego mam nadzieję dać z siebie jeszcze więcej. Moim celem jest pomoc zespołowi na każdym kroku; chcę, by inni zawodnicy zawsze mogli na mnie liczyć – stwierdził 20-letni napastnik.
Wychowanek Polonii Bytom w poprzednim sezonie rozegrał 38 spotkań, w których zdobył 11 punktów za 4 bramki i 7 asyst.
Cztery ekipy blisko zakończenia procesu licencyjnego
Kiedy rozpocznie się nowy sezon? Co z meczem o Superpuchar Polski? Które kluby będą miały największy problem z otrzymaniem licencji? Znamy już odpowiedzi na te pytania.
Wiemy, że w rozgrywkach Polskiej Hokej Ligi na pewno będzie uczestniczyć pięć drużyn, które pomyślnie przeszły proces licencyjny. Są to GKS Tychy, Re-Plast Unia Oświęcim, JKH GKS Jastrzębie, GKS Katowice i Comarch Cracovia.
– Komunikatu o kolejnych licencjach można spodziewać się po weekendzie. Wydaje mi się, że w poniedziałek będzie coś więcej wiadomo – powiedziała nam Marta Zawadzka, wiceprezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie i komisarz PHL.
Obecnie najbliżej otrzymania prawa do gry na najwyższym szczeblu w naszym kraju są STS Sanok, KTH Krynica, GKS Stoczniowiec Gdańsk i KH Energa Toruń. Skomplikowana jest sytuacja Zagłębia Sosnowiec i Podhala Nowy Targ, które wciąż mają spore zobowiązania finansowe w stosunku do swoich byłych zawodników.
– Oba kluby będą musiały jeszcze powalczyć o licencję. Proces licencyjny zakończy się 14 lipca – zaznaczyła Zawadzka.
W rozgrywkach zabraknie Lotosu PKH Gdańsk, którego szefostwo ogłosiło w mediach, że nie przystąpi do sezonu.
– W najbliższy wtorek mamy kolejną wideokonferencję z klubami i na nią chcę przygotować proponowany terminarz. Zakłada on udział 10 lub 12 zespołów, które rozegrają między sobą cztery rundy – wyjaśniła komisarz PHL.
Kiedy początek sezonu?
Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to sezon 2020/2021 wystartuje w niedzielę, 13 września.
[…] Planowany na 11 września mecz o Superpuchar Polski pomiędzy mistrzem Polski, czyli GKS-em Tychy a zdobywcą Pucharu Polski – JKH GKS-em Jastrzębie odbędzie się w późniejszym terminie.
– Chcielibyśmy, aby spotkanie o to ważne trofeum odbyło się z kibicami na trybunach, dlatego w trakcie sezonu poszukamy dogodnego terminu, który będzie satysfakcjonował obie strony – podkreśliła Marta Zawadzka.
Rahm odchodzi! Szefostwo GieKSy musi szukać zastępstwa
Robin Rahm w przyszłym sezonie nie będzie występował w ekipie GKS-u Katowice. Szwedzki golkiper w ostatnim czasie otrzymał kilka ciekawych propozycji z silniejszych lig.
Rahm w poprzednich rozgrywkach był mocnym punktem swojego zespołu. Skradł też serca katowickich kibiców, którzy okrzykami „Ram, pam, pam! Robin Rahm!” pozdrawiali go z trybun.
W barwach GieKSy rozegrał 45 ligowych meczów, w których interweniował ze skutecznością oscylującą w granicach 93,5 procent i wpuszczał średnio 1,87 bramki na mecz. W tej drugiej statystyce nie miał sobie równych.
Z naszych informacji wynika, że 33-letniego golkipera w swoich szeregach wiedzieliby działacze Hkm Zwoleń, czyli piątej ekipy słowackiej ekstraligi. Robin Rahm miałby rywalizować tam o miano pierwszego bramkarza ze Słowakiem Adamem Trenčanem.
Ale to nie wszystko. Urodzony w Torsby zawodnik znalazł się też na celowniku dwóch klubów z Eishockey League (dawnej EBEL). Tak czy inaczej Szwed ma w czym wybierać i każda z tych propozycji jest lepsza pod względem finansowym, jak i sportowym.
Szefostwo GKS-u Katowice liczyło, że uda się zatrzymać w klubie doświadczonego golkipera. Teraz działacze muszą wdrożyć plan B i jak najszybciej pozyskać bramkarza, który zagwarantuje zbliżony poziom.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Najnowsze komentarze