Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Kolejne zwycięstwo GieKSy
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
Piłkarze w ubiegłym tygodniu rozegrali kolejne zwycięskie spotkanie w ramach rozgrywek II ligi i wygrali na Bukowej z Elaną Toruń 2:0 (2:0). Prasówkę o tym meczu znajdziecie tutaj.
Ekstraliga Pań, po przerwie na mecze reprezentacji, wznowiła rozgrywki: piłkarki GKS-u wygrały z AZS Wrocław 2:1 (1:0). Po ośmiu meczach panie zajmują trzecią lokatę w tabeli.
Siatkarzom pozostały dwa tygodnie do startu rozgrywek ligowych (27-28.10.2019), drużyna wzięła udział w Turnieju Partnerstwa Regionalnego. W trakcie turnieju siatkarze rozegrali trzy mecze, wygrywając w pierwszym z nich z Indykpolem AZS-em Olsztyn 3:1. W następnych meczach siatkarze ulegli Alruon Virtu CMC Zawiercie 2:3 oraz z zwycięzcą turnieju Cerrad Enea Czarni Radom 0:3.
Hokeiści rozegrali trzy spotkania ligowe: z Lotos PKH Gdańsk (wygrana 1:0), z Re-Plast Unia Oświęcim (przegrana 0:1) oraz z Zagłębiem Sosnowiec (przegrana po dwóch dogrywkach 2:3). W tym tygodniu drużyna rozegra dwa spotkania: jutro w Pucharze Wyszechradzkim z HC 07 Detva i w piątek z Naprzodem.
PIŁKA NOŻNA
weszlo.com – Pięć zwycięstw z rzędu nie oznacza, że będziemy krzyczeć “bijemy się o awans!”
Przed sezoniem nie oglądaliśmy zbyt ciekawego obrazu GKS-u Katowice. Całkowicie nowa drużyna, brak prezesa, problemy natury organizacyjnej. Nieciekawy krajobraz po spadku, który potęgowała przytłaczająca seria: ponad rok bez ligowego zwycięstwa.
Dziś GKS jest na zupełnie innym biegunie i dość niespodziewanie bryluje w drugiej lidze. Właśnie odniósł szóste zwycięstwo z rzędu (rywalem Elana Toruń) – licząc Puchar Polski – i plasuje się w czołówce ligowej tabeli. Jak doszło do takiej nagłego zwrotu? Rozmawiamy o tym z Arkadiuszem Woźniakiem, jednym z piłkarzy katowickiej Gieksy.
Ponad rok bez wygranej, spadek z pierwszej ligi, drużyna w rozsypce, piętnastu piłkarzy pożegnanych, siedemnastu zakontraktowanych, klub boryka się z problemami organizacyjnymi, niejasne ruchy miasta i… akurat w tym momencie odpalacie. Jak, Arku, to wytłumaczyć? Jeśli chcemy szukać logiki, pewnie jej nie znajdziemy.
Mówisz o braku organizacji przed sezonem – myślę, że nie było aż tak źle, jak pisały gazety. Jak to bywa po spadku, doszło do wymiany ludzi. Bardzo dużej, bo wymienione zostało trzy czwarte zespołu. Na początku nie było tak kolorowo. Wyniki nie przyszły od razu. Potrzeba było czasu, by ta drużyna się zazębiła. Chcę podkreślić, że to jeszcze nie wszystko, na co nas stać, bo to nie tak, że zamiatamy tę ligę. Trzeba twardo stąpać po ziemi i nie można powiedzieć, że potrafimy wszystko. Robimy swoje. Z tygodnia na tydzień staramy się poprawiać.
[…] Jaka jest największa różnica pomiędzy trenerami Dudkiem i Górakiem?
Dam przykład – ostatnio Dawid Rogalski grał przez pięć meczów z rzędu w pierwszym składzie, strzelił trzy bramki, potem w Polkowicach nie wszedł nawet na minutę, a dziś rozpoczął z Elaną od początku. Trener potrafi zarządzać zawodnikami, którzy mogą czuć się, w cudzysłowie, na piętnastym, szesnastym miejscu w hierarchii. Nawet, ten który nie jest w meczowej dwudziestce, może nagle wskoczyć. Trener dba o to, by każdy czuł się ważny. To wielki plus. Chce mieć 20-kilku gości, którzy będą gotowi. Dawid nie zagrał na Polkowicach, a dzisiaj wyszedł, dał drużynie dużo i to go podbudowało. Trener szanuje nas jako piłkarzy, całą szatnię.
To na koniec – patrzysz w tabelę? Mówisz sobie, że awans może się udać?
Który piłkarz nie patrzy w tabelę? Oczywiście, że każdy patrzy. Ale nie myślimy górnolotnie. O awansie nie myślę, na tym etapie nie można. Spokojnie do tego podchodzimy. To banał, ale każde kolejne spotkanie chcemy traktować jako finał.
W waszej sytuacji lepiej, żeby kibice usłyszeli coś takiego, aniżeli kolejne deklaracje o walce o awans.
Dokładnie tak, potem może się to obrócić przeciwko nam. Trzeba podchodzić do tego wszystkiego spokojnie. Z chłodną głową.
tylkokobiecyfutbol.pl – Kolejne zwycięstwo GieKSy
Zwycięski marsz kontynuuje katowicka GieKSa, która w niedzielę pokonała AZS Wrocław 2:1. Akademiczki jednak ‚tanio skóry nie sprzedały’.
Od początku piłkarki gości zdecydowanie postawiły wysoko poprzeczkę, jednak szybko straciły gola. Już w 7. minucie po dograniu Sykorovej wynik otworzyła Kinga Kozak. GieKSa dalej atakowała, miała przewagę, lecz nie potrafiła jej udokumentować.
W drugiej połowie zdecydowanie Akademiczki wyczuły swoją okazję. Mieliśmy bramkowe okazje z obu stron. W 60. minucie Kamila Czudecka, po sytuacji ‚sam na sam’ zdołała wyrównać wynik spotkania. Gospodynie szybko chciały jednak odzyskać prowadzenie. Po faulu na Kindze Kozak w 69. minucie sędzia odgwizdała rzut karny, do którego podeszła Marlena Hajduk. Strzał doświadczonej zawodniczki obroniła Anna Bocian. Raz po raz podrażniona ekipa z Katowic dalej próbowała. Okazję miały Kozak i Wróblewska. Wszystko jednak się rozstrzygnęło się w 79. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Stanović piłkę do swojej siatki nieszczęśliwie wpakowała Amanda Turowska.
SIATKÓWKA
siatka.org – Turniej Partnerstwa Regionalnego: zwycięstwa GKS-u i Warty
W Radomiu rozpoczął się Turniej Partnerstwa Regionalnego, w którym udział biorą cztery zespoły z PlusLigi. Jako pierwsi na parkiet wybiegli gracze GKS-u Katowice oraz Indykpolu AZS- Olsztyn. Lepsi okazali się podopieczni Dariusza Daszkiewicza, triumfując 3:1.
[…] Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli siatkarze z Katowic, zawdzięczając to kontrze Rafała Szymury (4:2). Gracze z Warmii i Mazur mieli problemy ze skończeniem swojego ataku (5:10) i podopieczni Dariusza Daszkiewicza swobodnie budowali swoje wysokie prowadzenie (12:6). Potężny serwis dołożył Kamil Kwasowski (14:7). Do tego wszystkiego siatkarze ze Śląska swobodnie czytali grę swoich przeciwników (19:8), dopiero przy serwisach Pawła Pietraszko i Jana Hadravy coś drgnęło w grze AZS-u (15:19). Na niewiele się to zdało, katowiczanie szybko mieli piłkę setową, premierową odsłonę zakończył sprytnym serwisem Wiktor Musiał (25:16).
GKS Katowice dobrze wszedł również w drugą odsłonę i już na początku odskoczył na cztery oczka (8:4). Szybko jednak stracił prowadzenie i po kontrze rywali był już remis po 10. Ekipa ze Śląska odbudowała część swojej przewagi (16:14). Na tablicy wyników cały czas utrzymywał się rezultat korzystny dla GKS-u (20:18), który skutecznie zagrał w kontrach, a z pola zagrywki nie schodził Jan Firlej (23:18). Ekipa trenera Daszkiewicza nie miała większych problemów z zakończeniem tego seta na swoją korzyść (25:19).
Katowicki zespół na trzecią partię wyszedł w zmienionym składzie, co miało przełożenie na wynik. Serią dobrych serwisów po stronie olsztynian popisał się Remigiusz Kapica (8:4) i cały czas przewaga leżała po stronie graczy Paolo Montagnaniego (16:12). Obraz gry się nie zmieniał, olsztynianie pewnie punktowali przy swoich akcjach (23:18), piłkę setową dał atak z lewego skrzydła Dawida Sokołowskiego, natomiast Mateusz Poręba zakończył zmagania w tej odsłonie.
Chociaż jako pierwsi dwa oczka przewagi mieli gracze z Katowic, to sytuacja szybko się odwróciła i po skutecznych atakach Wojciecha Żalińskiego to jego zespół miał trzy oczka więcej (12:9). Na to dobrymi serwisami odpowiedział Jakub Szymański (12:12) i młody przyjmujący nie schodził zza linii 9. metra, dokładając do tego widowiskową kontrę z VI strefy (15:12). GKS utrzymywał punktową zaliczkę (21:17) i zmierzał do zwycięstwa w tej odsłonie i całym meczu, kończąc go atakiem Wiktora Musiała.
GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:16, 25:19, 19:25, 25:21)
Turniej Partnerstwa Regionalnego: Zawiercianie i gospodarze z wygranymi
W Kozienicach zakończył się drugi dzień Turnieju Partnerstwa Regionalnego. W pierwszym pojedynku Aluron Virtu CMC Zawiercie ponownie rozegrała tie-break, tym razem pokonując GKS Katowice.
[…] Na początku spotkania to siatkarze z Zawiercia prowadzili 8:6 i udawało im się utrzymywać swoją zaliczkę. Zespół prowadzony przez Dominika Kwapisiewicza również w końcówce był o dwa oczka lepszy od rywali, ale ci nie zamierzali się poddawać. Ostatecznie o wyniku premierowej odsłony decydowała długa gra na przewagi, a lepsi okazali się gracze zawierciańskiej ekipy (31:29). Również w drugiej partii to oni radzili sobie lepiej, cały czas utrzymując dystans (16:14). W końcówce włączyli piąty bieg i prowadzili już w całym meczu 2:0.
[…] Trzeci set nie miał większej historii, a GKS pewnie triumfował aż 25:9. Więcej emocji przyniosła czwarta partia, w której jednak ponownie przewagę wypracowali sobie podopieczni Dariusza Daszkiewicza. Nie pozwolili już rywalom na zmniejszenie strat i zwycięstwem 25:23 doprowadzili do remisu w całym meczu. Tie-break od mocnego uderzenia rozpoczęli gracze z Zawiercia (5:1) i choć ich przewaga odrobinę zmalała (12:9), to w końcówce ponownie spisali się lepiej, triumfując 15:13.
Aluron Virtu CMC Zawiercie – GKS Katowice 3:2 (31:29, 25:21, 9:25, 23:25, 15:13)
plusliga.pl – Turniej Partnerstwa Regionalnego: wygrane Indykpolu AZS Olsztyn i Cerradu Enei Czarnych Radom
W ostatnim dniu Turnieju Partnerstwa Regionalnego, siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn pokonali Aluron Virtu CMC Zawiercie 3:0, a Cerrad Enea Czarni Radom zwyciężyli w takim samym stosunku GKS Katowice.
[…] Cerrad Enea Czarni Radom – GKS Katowice 3:0 (26:24, 25:21, 25:19)
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Jedna bramka przesądziła. Siódma wygrana „GieKSy” z rzędu
We wtorkowy wieczór zaledwie jedna bramka potrzebna była do wyłonienia zwycięzcy. Zdobył ją Mateusz Michalski, a czyste konto zaliczył Robin Rahm. Dla katowiczan była to siódma wygrana z rzędu, a gdańszczanie po raz pierwszy w tym sezonie przegrali we własnej hali.
[…] Początek meczu był mało płynny. Oba zespoły popełniały błędy, co skutkowało uwolnieniami. Obraz gry poprawił się od połowy premierowej odsłony. Drużyny zaczęły grać intensywniej i dokładniej. Doskonałą okazję na otwarcie wyniku miał Marcin Kolusz, ale napastnik „GieKSy” posłał krążek wzdłuż linii bramkowej, zamiast do siatki. Przyjezdni zyskali optyczną przewagę, ale to po strzale defensora Lotosu, Ladislava Havlíka zadźwięczała poprzeczka, która uratowała Robina Rahma przed stratą bramki.
Druga tercja to nawałnica strzałów na bramkę strzeżoną przez Tomáša Fučíka. Zaskoczyć Czecha próbowali Makkonen, Uski, Franssilla, Paszek i Devečka, ale bramkarz Lotosu był świetnie dysponowany. Gospodarze odgryzali się szybkimi kontrami, ale mieli trudności z przedarciem się przez szczelny blok defensywy gości. Katowiczanom znów dopisało szczęście, gdyż po raz drugi krążek po strzale jednego z gdańszczan zatrzymał się na poprzeczce. W 30. minucie, podczas gry w osłabieniu, wyborną okazję miał Grzegorz Pasiut, ale kapitan „GieKSy” przegrał akcję sam na sam z Fučíkiem. Podopieczni Marka Ziętary mogli wykorzystać gry w liczebnej przewadze, ale na drodze stawał im świetnie dysponowany Rahm. Szwed wybronił próby Danieluka i Gołowina. Kiedy wydawało się, że druga tercja skończy się bezbramowym remisem, Mateusz Michalski wyjechał zza bramki i „od zakrystii” zaskoczył bramkarza Lotosu.
Gdańszczanie rzucili wszystko co mieli i próbowali możliwie jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Katowiczanie grali jednak uważnie w defensywie i nie pozwalali na zbyt wiele podopiecznym Marka Ziętary.
Heroiczne zwycięstwo Unii. Seria GieKSy przełamana!
Hokeiści Re-Plast Unii Oświęcim pokonali na wyjeździe GKS Katowice 1:0 i przełamali imponującą serię katowiczan, wynoszącą siedem zwycięstw z rzędu. Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Martin Przygodzki. Z kolei czyste konto zachował Clarke Saunders, który obronił 35 uderzeń rywali.
[…] Całe spotkanie było niezwykle zacięte i emocjonujące, a jego losy ważyły się do ostatniej minuty. Nie zabrakło też twardej gry na bandach.
W pierwszej odsłonie więcej dogodnych okazji stworzyli sobie katowiczanie, ale oświęcimian kilka razy uratował Clarke Saunders. Kanadyjski golkiper w 8. minucie obronił rzut karny egzekwowany przez Teddy’ego Da Costę. Obie drużyny nie grzeszyły skutecznością podczas gier w przewadze. Katowiczanie przez pięć minut grali w piątkę przeciwko czwórce oświęcimian, a przez 56 sekund mieli na lodzie o dwóch zawodników więcej. Dobra gra gości w destrukcji połączona ze świetną dyspozycją Saundersa sprawiły, że podopieczni Risto Dufvy mieli twardy orzech do zgryzienia.
Tymczasem w 32. minucie, tuż po zakończeniu wykluczenia Dušana Devečki, biało-niebiescy wyszli na prowadzenie. Aleksiej Trandin wjechał przed bramkę, a w powstałym zamieszaniu najsprytniejszy okazał się Martin Przygodzki. Ten gol przesądził o losach spotkania, choć katowiczanie do samego końca starali się wyrównać. Zaporą nie do przejścia był Saunders, który w 36. i 56. minucie obronił kąśliwe uderzenia Mateusza Michalskiego. Z kolei w 44. minucie świetnie interweniował po strzale „od zakrystii” Teddy’ego Da Costy.
dziennikzachodni.pl – Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 3:2
Mecz hokejowy Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice zakończył się niespodziewanym zwycięstwem gospodarzy, a o wyniku zadecydowała dogrywka.
[…] Zespół GKS Katowice był faworytem spotkania w Sosnowcu. Zagłębie przygotowało się jednak do tej konfrontacji znakomicie i po dogrywce zgarnęło dwa punkty. Gospodarze wyszli na prowadzenie po efektownym, płynnym szybkim ataku i strzale Dominika Nahunki. Już dwie minuty później był jednak remis, a gola zdobył Jaakko Turtiainen, który wraca do formy po niedawnym pobiciu przez bandytów w Jastrzębiu. Po dwóch tercjach prowadzili już katowiczanie, bo przewagę wykorzystał Marcin Kolusz.
Sosnowiczanie odrobili jednak stratę w trzeciej części i byli blisko rozstrzygnięcia w niej spotkania, ale świetnie w bramce gości spisywał się Robin Rahm.
O wszystkim decydowała więc dogrywka, którą – ku olbrzymiej radości miejscowych kibiców – wykorzystało Zagłębie.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Kibice Piłka nożna Wideo
Stadion znowu eksplodował
W sobotę GieKSiarze wyglądali imponująco na trybunach i murawie, a stadion (kolejny już raz) eksplodował w 90. minucie. Nowa Bukowa zgromadziła prawie 12,5 tys. fanów, a do Katowic zawitała też liczna grupa sympatyków Cracovii ze swoimi zgodami. Zapraszamy do materiału wideo, na którym zarejestrowaliśmy doping kibiców GieKSy.


Najnowsze komentarze