Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Kolejne zwycięstwo GieKSy
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
Piłkarze w ubiegłym tygodniu rozegrali kolejne zwycięskie spotkanie w ramach rozgrywek II ligi i wygrali na Bukowej z Elaną Toruń 2:0 (2:0). Prasówkę o tym meczu znajdziecie tutaj.
Ekstraliga Pań, po przerwie na mecze reprezentacji, wznowiła rozgrywki: piłkarki GKS-u wygrały z AZS Wrocław 2:1 (1:0). Po ośmiu meczach panie zajmują trzecią lokatę w tabeli.
Siatkarzom pozostały dwa tygodnie do startu rozgrywek ligowych (27-28.10.2019), drużyna wzięła udział w Turnieju Partnerstwa Regionalnego. W trakcie turnieju siatkarze rozegrali trzy mecze, wygrywając w pierwszym z nich z Indykpolem AZS-em Olsztyn 3:1. W następnych meczach siatkarze ulegli Alruon Virtu CMC Zawiercie 2:3 oraz z zwycięzcą turnieju Cerrad Enea Czarni Radom 0:3.
Hokeiści rozegrali trzy spotkania ligowe: z Lotos PKH Gdańsk (wygrana 1:0), z Re-Plast Unia Oświęcim (przegrana 0:1) oraz z Zagłębiem Sosnowiec (przegrana po dwóch dogrywkach 2:3). W tym tygodniu drużyna rozegra dwa spotkania: jutro w Pucharze Wyszechradzkim z HC 07 Detva i w piątek z Naprzodem.
PIŁKA NOŻNA
weszlo.com – Pięć zwycięstw z rzędu nie oznacza, że będziemy krzyczeć “bijemy się o awans!”
Przed sezoniem nie oglądaliśmy zbyt ciekawego obrazu GKS-u Katowice. Całkowicie nowa drużyna, brak prezesa, problemy natury organizacyjnej. Nieciekawy krajobraz po spadku, który potęgowała przytłaczająca seria: ponad rok bez ligowego zwycięstwa.
Dziś GKS jest na zupełnie innym biegunie i dość niespodziewanie bryluje w drugiej lidze. Właśnie odniósł szóste zwycięstwo z rzędu (rywalem Elana Toruń) – licząc Puchar Polski – i plasuje się w czołówce ligowej tabeli. Jak doszło do takiej nagłego zwrotu? Rozmawiamy o tym z Arkadiuszem Woźniakiem, jednym z piłkarzy katowickiej Gieksy.
Ponad rok bez wygranej, spadek z pierwszej ligi, drużyna w rozsypce, piętnastu piłkarzy pożegnanych, siedemnastu zakontraktowanych, klub boryka się z problemami organizacyjnymi, niejasne ruchy miasta i… akurat w tym momencie odpalacie. Jak, Arku, to wytłumaczyć? Jeśli chcemy szukać logiki, pewnie jej nie znajdziemy.
Mówisz o braku organizacji przed sezonem – myślę, że nie było aż tak źle, jak pisały gazety. Jak to bywa po spadku, doszło do wymiany ludzi. Bardzo dużej, bo wymienione zostało trzy czwarte zespołu. Na początku nie było tak kolorowo. Wyniki nie przyszły od razu. Potrzeba było czasu, by ta drużyna się zazębiła. Chcę podkreślić, że to jeszcze nie wszystko, na co nas stać, bo to nie tak, że zamiatamy tę ligę. Trzeba twardo stąpać po ziemi i nie można powiedzieć, że potrafimy wszystko. Robimy swoje. Z tygodnia na tydzień staramy się poprawiać.
[…] Jaka jest największa różnica pomiędzy trenerami Dudkiem i Górakiem?
Dam przykład – ostatnio Dawid Rogalski grał przez pięć meczów z rzędu w pierwszym składzie, strzelił trzy bramki, potem w Polkowicach nie wszedł nawet na minutę, a dziś rozpoczął z Elaną od początku. Trener potrafi zarządzać zawodnikami, którzy mogą czuć się, w cudzysłowie, na piętnastym, szesnastym miejscu w hierarchii. Nawet, ten który nie jest w meczowej dwudziestce, może nagle wskoczyć. Trener dba o to, by każdy czuł się ważny. To wielki plus. Chce mieć 20-kilku gości, którzy będą gotowi. Dawid nie zagrał na Polkowicach, a dzisiaj wyszedł, dał drużynie dużo i to go podbudowało. Trener szanuje nas jako piłkarzy, całą szatnię.
To na koniec – patrzysz w tabelę? Mówisz sobie, że awans może się udać?
Który piłkarz nie patrzy w tabelę? Oczywiście, że każdy patrzy. Ale nie myślimy górnolotnie. O awansie nie myślę, na tym etapie nie można. Spokojnie do tego podchodzimy. To banał, ale każde kolejne spotkanie chcemy traktować jako finał.
W waszej sytuacji lepiej, żeby kibice usłyszeli coś takiego, aniżeli kolejne deklaracje o walce o awans.
Dokładnie tak, potem może się to obrócić przeciwko nam. Trzeba podchodzić do tego wszystkiego spokojnie. Z chłodną głową.
tylkokobiecyfutbol.pl – Kolejne zwycięstwo GieKSy
Zwycięski marsz kontynuuje katowicka GieKSa, która w niedzielę pokonała AZS Wrocław 2:1. Akademiczki jednak ‚tanio skóry nie sprzedały’.
Od początku piłkarki gości zdecydowanie postawiły wysoko poprzeczkę, jednak szybko straciły gola. Już w 7. minucie po dograniu Sykorovej wynik otworzyła Kinga Kozak. GieKSa dalej atakowała, miała przewagę, lecz nie potrafiła jej udokumentować.
W drugiej połowie zdecydowanie Akademiczki wyczuły swoją okazję. Mieliśmy bramkowe okazje z obu stron. W 60. minucie Kamila Czudecka, po sytuacji ‚sam na sam’ zdołała wyrównać wynik spotkania. Gospodynie szybko chciały jednak odzyskać prowadzenie. Po faulu na Kindze Kozak w 69. minucie sędzia odgwizdała rzut karny, do którego podeszła Marlena Hajduk. Strzał doświadczonej zawodniczki obroniła Anna Bocian. Raz po raz podrażniona ekipa z Katowic dalej próbowała. Okazję miały Kozak i Wróblewska. Wszystko jednak się rozstrzygnęło się w 79. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Stanović piłkę do swojej siatki nieszczęśliwie wpakowała Amanda Turowska.
SIATKÓWKA
siatka.org – Turniej Partnerstwa Regionalnego: zwycięstwa GKS-u i Warty
W Radomiu rozpoczął się Turniej Partnerstwa Regionalnego, w którym udział biorą cztery zespoły z PlusLigi. Jako pierwsi na parkiet wybiegli gracze GKS-u Katowice oraz Indykpolu AZS- Olsztyn. Lepsi okazali się podopieczni Dariusza Daszkiewicza, triumfując 3:1.
[…] Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli siatkarze z Katowic, zawdzięczając to kontrze Rafała Szymury (4:2). Gracze z Warmii i Mazur mieli problemy ze skończeniem swojego ataku (5:10) i podopieczni Dariusza Daszkiewicza swobodnie budowali swoje wysokie prowadzenie (12:6). Potężny serwis dołożył Kamil Kwasowski (14:7). Do tego wszystkiego siatkarze ze Śląska swobodnie czytali grę swoich przeciwników (19:8), dopiero przy serwisach Pawła Pietraszko i Jana Hadravy coś drgnęło w grze AZS-u (15:19). Na niewiele się to zdało, katowiczanie szybko mieli piłkę setową, premierową odsłonę zakończył sprytnym serwisem Wiktor Musiał (25:16).
GKS Katowice dobrze wszedł również w drugą odsłonę i już na początku odskoczył na cztery oczka (8:4). Szybko jednak stracił prowadzenie i po kontrze rywali był już remis po 10. Ekipa ze Śląska odbudowała część swojej przewagi (16:14). Na tablicy wyników cały czas utrzymywał się rezultat korzystny dla GKS-u (20:18), który skutecznie zagrał w kontrach, a z pola zagrywki nie schodził Jan Firlej (23:18). Ekipa trenera Daszkiewicza nie miała większych problemów z zakończeniem tego seta na swoją korzyść (25:19).
Katowicki zespół na trzecią partię wyszedł w zmienionym składzie, co miało przełożenie na wynik. Serią dobrych serwisów po stronie olsztynian popisał się Remigiusz Kapica (8:4) i cały czas przewaga leżała po stronie graczy Paolo Montagnaniego (16:12). Obraz gry się nie zmieniał, olsztynianie pewnie punktowali przy swoich akcjach (23:18), piłkę setową dał atak z lewego skrzydła Dawida Sokołowskiego, natomiast Mateusz Poręba zakończył zmagania w tej odsłonie.
Chociaż jako pierwsi dwa oczka przewagi mieli gracze z Katowic, to sytuacja szybko się odwróciła i po skutecznych atakach Wojciecha Żalińskiego to jego zespół miał trzy oczka więcej (12:9). Na to dobrymi serwisami odpowiedział Jakub Szymański (12:12) i młody przyjmujący nie schodził zza linii 9. metra, dokładając do tego widowiskową kontrę z VI strefy (15:12). GKS utrzymywał punktową zaliczkę (21:17) i zmierzał do zwycięstwa w tej odsłonie i całym meczu, kończąc go atakiem Wiktora Musiała.
GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:16, 25:19, 19:25, 25:21)
Turniej Partnerstwa Regionalnego: Zawiercianie i gospodarze z wygranymi
W Kozienicach zakończył się drugi dzień Turnieju Partnerstwa Regionalnego. W pierwszym pojedynku Aluron Virtu CMC Zawiercie ponownie rozegrała tie-break, tym razem pokonując GKS Katowice.
[…] Na początku spotkania to siatkarze z Zawiercia prowadzili 8:6 i udawało im się utrzymywać swoją zaliczkę. Zespół prowadzony przez Dominika Kwapisiewicza również w końcówce był o dwa oczka lepszy od rywali, ale ci nie zamierzali się poddawać. Ostatecznie o wyniku premierowej odsłony decydowała długa gra na przewagi, a lepsi okazali się gracze zawierciańskiej ekipy (31:29). Również w drugiej partii to oni radzili sobie lepiej, cały czas utrzymując dystans (16:14). W końcówce włączyli piąty bieg i prowadzili już w całym meczu 2:0.
[…] Trzeci set nie miał większej historii, a GKS pewnie triumfował aż 25:9. Więcej emocji przyniosła czwarta partia, w której jednak ponownie przewagę wypracowali sobie podopieczni Dariusza Daszkiewicza. Nie pozwolili już rywalom na zmniejszenie strat i zwycięstwem 25:23 doprowadzili do remisu w całym meczu. Tie-break od mocnego uderzenia rozpoczęli gracze z Zawiercia (5:1) i choć ich przewaga odrobinę zmalała (12:9), to w końcówce ponownie spisali się lepiej, triumfując 15:13.
Aluron Virtu CMC Zawiercie – GKS Katowice 3:2 (31:29, 25:21, 9:25, 23:25, 15:13)
plusliga.pl – Turniej Partnerstwa Regionalnego: wygrane Indykpolu AZS Olsztyn i Cerradu Enei Czarnych Radom
W ostatnim dniu Turnieju Partnerstwa Regionalnego, siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn pokonali Aluron Virtu CMC Zawiercie 3:0, a Cerrad Enea Czarni Radom zwyciężyli w takim samym stosunku GKS Katowice.
[…] Cerrad Enea Czarni Radom – GKS Katowice 3:0 (26:24, 25:21, 25:19)
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Jedna bramka przesądziła. Siódma wygrana „GieKSy” z rzędu
We wtorkowy wieczór zaledwie jedna bramka potrzebna była do wyłonienia zwycięzcy. Zdobył ją Mateusz Michalski, a czyste konto zaliczył Robin Rahm. Dla katowiczan była to siódma wygrana z rzędu, a gdańszczanie po raz pierwszy w tym sezonie przegrali we własnej hali.
[…] Początek meczu był mało płynny. Oba zespoły popełniały błędy, co skutkowało uwolnieniami. Obraz gry poprawił się od połowy premierowej odsłony. Drużyny zaczęły grać intensywniej i dokładniej. Doskonałą okazję na otwarcie wyniku miał Marcin Kolusz, ale napastnik „GieKSy” posłał krążek wzdłuż linii bramkowej, zamiast do siatki. Przyjezdni zyskali optyczną przewagę, ale to po strzale defensora Lotosu, Ladislava Havlíka zadźwięczała poprzeczka, która uratowała Robina Rahma przed stratą bramki.
Druga tercja to nawałnica strzałów na bramkę strzeżoną przez Tomáša Fučíka. Zaskoczyć Czecha próbowali Makkonen, Uski, Franssilla, Paszek i Devečka, ale bramkarz Lotosu był świetnie dysponowany. Gospodarze odgryzali się szybkimi kontrami, ale mieli trudności z przedarciem się przez szczelny blok defensywy gości. Katowiczanom znów dopisało szczęście, gdyż po raz drugi krążek po strzale jednego z gdańszczan zatrzymał się na poprzeczce. W 30. minucie, podczas gry w osłabieniu, wyborną okazję miał Grzegorz Pasiut, ale kapitan „GieKSy” przegrał akcję sam na sam z Fučíkiem. Podopieczni Marka Ziętary mogli wykorzystać gry w liczebnej przewadze, ale na drodze stawał im świetnie dysponowany Rahm. Szwed wybronił próby Danieluka i Gołowina. Kiedy wydawało się, że druga tercja skończy się bezbramowym remisem, Mateusz Michalski wyjechał zza bramki i „od zakrystii” zaskoczył bramkarza Lotosu.
Gdańszczanie rzucili wszystko co mieli i próbowali możliwie jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Katowiczanie grali jednak uważnie w defensywie i nie pozwalali na zbyt wiele podopiecznym Marka Ziętary.
Heroiczne zwycięstwo Unii. Seria GieKSy przełamana!
Hokeiści Re-Plast Unii Oświęcim pokonali na wyjeździe GKS Katowice 1:0 i przełamali imponującą serię katowiczan, wynoszącą siedem zwycięstw z rzędu. Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Martin Przygodzki. Z kolei czyste konto zachował Clarke Saunders, który obronił 35 uderzeń rywali.
[…] Całe spotkanie było niezwykle zacięte i emocjonujące, a jego losy ważyły się do ostatniej minuty. Nie zabrakło też twardej gry na bandach.
W pierwszej odsłonie więcej dogodnych okazji stworzyli sobie katowiczanie, ale oświęcimian kilka razy uratował Clarke Saunders. Kanadyjski golkiper w 8. minucie obronił rzut karny egzekwowany przez Teddy’ego Da Costę. Obie drużyny nie grzeszyły skutecznością podczas gier w przewadze. Katowiczanie przez pięć minut grali w piątkę przeciwko czwórce oświęcimian, a przez 56 sekund mieli na lodzie o dwóch zawodników więcej. Dobra gra gości w destrukcji połączona ze świetną dyspozycją Saundersa sprawiły, że podopieczni Risto Dufvy mieli twardy orzech do zgryzienia.
Tymczasem w 32. minucie, tuż po zakończeniu wykluczenia Dušana Devečki, biało-niebiescy wyszli na prowadzenie. Aleksiej Trandin wjechał przed bramkę, a w powstałym zamieszaniu najsprytniejszy okazał się Martin Przygodzki. Ten gol przesądził o losach spotkania, choć katowiczanie do samego końca starali się wyrównać. Zaporą nie do przejścia był Saunders, który w 36. i 56. minucie obronił kąśliwe uderzenia Mateusza Michalskiego. Z kolei w 44. minucie świetnie interweniował po strzale „od zakrystii” Teddy’ego Da Costy.
dziennikzachodni.pl – Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 3:2
Mecz hokejowy Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice zakończył się niespodziewanym zwycięstwem gospodarzy, a o wyniku zadecydowała dogrywka.
[…] Zespół GKS Katowice był faworytem spotkania w Sosnowcu. Zagłębie przygotowało się jednak do tej konfrontacji znakomicie i po dogrywce zgarnęło dwa punkty. Gospodarze wyszli na prowadzenie po efektownym, płynnym szybkim ataku i strzale Dominika Nahunki. Już dwie minuty później był jednak remis, a gola zdobył Jaakko Turtiainen, który wraca do formy po niedawnym pobiciu przez bandytów w Jastrzębiu. Po dwóch tercjach prowadzili już katowiczanie, bo przewagę wykorzystał Marcin Kolusz.
Sosnowiczanie odrobili jednak stratę w trzeciej części i byli blisko rozstrzygnięcia w niej spotkania, ale świetnie w bramce gości spisywał się Robin Rahm.
O wszystkim decydowała więc dogrywka, którą – ku olbrzymiej radości miejscowych kibiców – wykorzystało Zagłębie.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze