Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Kolejne zwycięstwo GieKSy
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
Piłkarze w ubiegłym tygodniu rozegrali kolejne zwycięskie spotkanie w ramach rozgrywek II ligi i wygrali na Bukowej z Elaną Toruń 2:0 (2:0). Prasówkę o tym meczu znajdziecie tutaj.
Ekstraliga Pań, po przerwie na mecze reprezentacji, wznowiła rozgrywki: piłkarki GKS-u wygrały z AZS Wrocław 2:1 (1:0). Po ośmiu meczach panie zajmują trzecią lokatę w tabeli.
Siatkarzom pozostały dwa tygodnie do startu rozgrywek ligowych (27-28.10.2019), drużyna wzięła udział w Turnieju Partnerstwa Regionalnego. W trakcie turnieju siatkarze rozegrali trzy mecze, wygrywając w pierwszym z nich z Indykpolem AZS-em Olsztyn 3:1. W następnych meczach siatkarze ulegli Alruon Virtu CMC Zawiercie 2:3 oraz z zwycięzcą turnieju Cerrad Enea Czarni Radom 0:3.
Hokeiści rozegrali trzy spotkania ligowe: z Lotos PKH Gdańsk (wygrana 1:0), z Re-Plast Unia Oświęcim (przegrana 0:1) oraz z Zagłębiem Sosnowiec (przegrana po dwóch dogrywkach 2:3). W tym tygodniu drużyna rozegra dwa spotkania: jutro w Pucharze Wyszechradzkim z HC 07 Detva i w piątek z Naprzodem.
PIŁKA NOŻNA
weszlo.com – Pięć zwycięstw z rzędu nie oznacza, że będziemy krzyczeć “bijemy się o awans!”
Przed sezoniem nie oglądaliśmy zbyt ciekawego obrazu GKS-u Katowice. Całkowicie nowa drużyna, brak prezesa, problemy natury organizacyjnej. Nieciekawy krajobraz po spadku, który potęgowała przytłaczająca seria: ponad rok bez ligowego zwycięstwa.
Dziś GKS jest na zupełnie innym biegunie i dość niespodziewanie bryluje w drugiej lidze. Właśnie odniósł szóste zwycięstwo z rzędu (rywalem Elana Toruń) – licząc Puchar Polski – i plasuje się w czołówce ligowej tabeli. Jak doszło do takiej nagłego zwrotu? Rozmawiamy o tym z Arkadiuszem Woźniakiem, jednym z piłkarzy katowickiej Gieksy.
Ponad rok bez wygranej, spadek z pierwszej ligi, drużyna w rozsypce, piętnastu piłkarzy pożegnanych, siedemnastu zakontraktowanych, klub boryka się z problemami organizacyjnymi, niejasne ruchy miasta i… akurat w tym momencie odpalacie. Jak, Arku, to wytłumaczyć? Jeśli chcemy szukać logiki, pewnie jej nie znajdziemy.
Mówisz o braku organizacji przed sezonem – myślę, że nie było aż tak źle, jak pisały gazety. Jak to bywa po spadku, doszło do wymiany ludzi. Bardzo dużej, bo wymienione zostało trzy czwarte zespołu. Na początku nie było tak kolorowo. Wyniki nie przyszły od razu. Potrzeba było czasu, by ta drużyna się zazębiła. Chcę podkreślić, że to jeszcze nie wszystko, na co nas stać, bo to nie tak, że zamiatamy tę ligę. Trzeba twardo stąpać po ziemi i nie można powiedzieć, że potrafimy wszystko. Robimy swoje. Z tygodnia na tydzień staramy się poprawiać.
[…] Jaka jest największa różnica pomiędzy trenerami Dudkiem i Górakiem?
Dam przykład – ostatnio Dawid Rogalski grał przez pięć meczów z rzędu w pierwszym składzie, strzelił trzy bramki, potem w Polkowicach nie wszedł nawet na minutę, a dziś rozpoczął z Elaną od początku. Trener potrafi zarządzać zawodnikami, którzy mogą czuć się, w cudzysłowie, na piętnastym, szesnastym miejscu w hierarchii. Nawet, ten który nie jest w meczowej dwudziestce, może nagle wskoczyć. Trener dba o to, by każdy czuł się ważny. To wielki plus. Chce mieć 20-kilku gości, którzy będą gotowi. Dawid nie zagrał na Polkowicach, a dzisiaj wyszedł, dał drużynie dużo i to go podbudowało. Trener szanuje nas jako piłkarzy, całą szatnię.
To na koniec – patrzysz w tabelę? Mówisz sobie, że awans może się udać?
Który piłkarz nie patrzy w tabelę? Oczywiście, że każdy patrzy. Ale nie myślimy górnolotnie. O awansie nie myślę, na tym etapie nie można. Spokojnie do tego podchodzimy. To banał, ale każde kolejne spotkanie chcemy traktować jako finał.
W waszej sytuacji lepiej, żeby kibice usłyszeli coś takiego, aniżeli kolejne deklaracje o walce o awans.
Dokładnie tak, potem może się to obrócić przeciwko nam. Trzeba podchodzić do tego wszystkiego spokojnie. Z chłodną głową.
tylkokobiecyfutbol.pl – Kolejne zwycięstwo GieKSy
Zwycięski marsz kontynuuje katowicka GieKSa, która w niedzielę pokonała AZS Wrocław 2:1. Akademiczki jednak ‚tanio skóry nie sprzedały’.
Od początku piłkarki gości zdecydowanie postawiły wysoko poprzeczkę, jednak szybko straciły gola. Już w 7. minucie po dograniu Sykorovej wynik otworzyła Kinga Kozak. GieKSa dalej atakowała, miała przewagę, lecz nie potrafiła jej udokumentować.
W drugiej połowie zdecydowanie Akademiczki wyczuły swoją okazję. Mieliśmy bramkowe okazje z obu stron. W 60. minucie Kamila Czudecka, po sytuacji ‚sam na sam’ zdołała wyrównać wynik spotkania. Gospodynie szybko chciały jednak odzyskać prowadzenie. Po faulu na Kindze Kozak w 69. minucie sędzia odgwizdała rzut karny, do którego podeszła Marlena Hajduk. Strzał doświadczonej zawodniczki obroniła Anna Bocian. Raz po raz podrażniona ekipa z Katowic dalej próbowała. Okazję miały Kozak i Wróblewska. Wszystko jednak się rozstrzygnęło się w 79. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Stanović piłkę do swojej siatki nieszczęśliwie wpakowała Amanda Turowska.
SIATKÓWKA
siatka.org – Turniej Partnerstwa Regionalnego: zwycięstwa GKS-u i Warty
W Radomiu rozpoczął się Turniej Partnerstwa Regionalnego, w którym udział biorą cztery zespoły z PlusLigi. Jako pierwsi na parkiet wybiegli gracze GKS-u Katowice oraz Indykpolu AZS- Olsztyn. Lepsi okazali się podopieczni Dariusza Daszkiewicza, triumfując 3:1.
[…] Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli siatkarze z Katowic, zawdzięczając to kontrze Rafała Szymury (4:2). Gracze z Warmii i Mazur mieli problemy ze skończeniem swojego ataku (5:10) i podopieczni Dariusza Daszkiewicza swobodnie budowali swoje wysokie prowadzenie (12:6). Potężny serwis dołożył Kamil Kwasowski (14:7). Do tego wszystkiego siatkarze ze Śląska swobodnie czytali grę swoich przeciwników (19:8), dopiero przy serwisach Pawła Pietraszko i Jana Hadravy coś drgnęło w grze AZS-u (15:19). Na niewiele się to zdało, katowiczanie szybko mieli piłkę setową, premierową odsłonę zakończył sprytnym serwisem Wiktor Musiał (25:16).
GKS Katowice dobrze wszedł również w drugą odsłonę i już na początku odskoczył na cztery oczka (8:4). Szybko jednak stracił prowadzenie i po kontrze rywali był już remis po 10. Ekipa ze Śląska odbudowała część swojej przewagi (16:14). Na tablicy wyników cały czas utrzymywał się rezultat korzystny dla GKS-u (20:18), który skutecznie zagrał w kontrach, a z pola zagrywki nie schodził Jan Firlej (23:18). Ekipa trenera Daszkiewicza nie miała większych problemów z zakończeniem tego seta na swoją korzyść (25:19).
Katowicki zespół na trzecią partię wyszedł w zmienionym składzie, co miało przełożenie na wynik. Serią dobrych serwisów po stronie olsztynian popisał się Remigiusz Kapica (8:4) i cały czas przewaga leżała po stronie graczy Paolo Montagnaniego (16:12). Obraz gry się nie zmieniał, olsztynianie pewnie punktowali przy swoich akcjach (23:18), piłkę setową dał atak z lewego skrzydła Dawida Sokołowskiego, natomiast Mateusz Poręba zakończył zmagania w tej odsłonie.
Chociaż jako pierwsi dwa oczka przewagi mieli gracze z Katowic, to sytuacja szybko się odwróciła i po skutecznych atakach Wojciecha Żalińskiego to jego zespół miał trzy oczka więcej (12:9). Na to dobrymi serwisami odpowiedział Jakub Szymański (12:12) i młody przyjmujący nie schodził zza linii 9. metra, dokładając do tego widowiskową kontrę z VI strefy (15:12). GKS utrzymywał punktową zaliczkę (21:17) i zmierzał do zwycięstwa w tej odsłonie i całym meczu, kończąc go atakiem Wiktora Musiała.
GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:16, 25:19, 19:25, 25:21)
Turniej Partnerstwa Regionalnego: Zawiercianie i gospodarze z wygranymi
W Kozienicach zakończył się drugi dzień Turnieju Partnerstwa Regionalnego. W pierwszym pojedynku Aluron Virtu CMC Zawiercie ponownie rozegrała tie-break, tym razem pokonując GKS Katowice.
[…] Na początku spotkania to siatkarze z Zawiercia prowadzili 8:6 i udawało im się utrzymywać swoją zaliczkę. Zespół prowadzony przez Dominika Kwapisiewicza również w końcówce był o dwa oczka lepszy od rywali, ale ci nie zamierzali się poddawać. Ostatecznie o wyniku premierowej odsłony decydowała długa gra na przewagi, a lepsi okazali się gracze zawierciańskiej ekipy (31:29). Również w drugiej partii to oni radzili sobie lepiej, cały czas utrzymując dystans (16:14). W końcówce włączyli piąty bieg i prowadzili już w całym meczu 2:0.
[…] Trzeci set nie miał większej historii, a GKS pewnie triumfował aż 25:9. Więcej emocji przyniosła czwarta partia, w której jednak ponownie przewagę wypracowali sobie podopieczni Dariusza Daszkiewicza. Nie pozwolili już rywalom na zmniejszenie strat i zwycięstwem 25:23 doprowadzili do remisu w całym meczu. Tie-break od mocnego uderzenia rozpoczęli gracze z Zawiercia (5:1) i choć ich przewaga odrobinę zmalała (12:9), to w końcówce ponownie spisali się lepiej, triumfując 15:13.
Aluron Virtu CMC Zawiercie – GKS Katowice 3:2 (31:29, 25:21, 9:25, 23:25, 15:13)
plusliga.pl – Turniej Partnerstwa Regionalnego: wygrane Indykpolu AZS Olsztyn i Cerradu Enei Czarnych Radom
W ostatnim dniu Turnieju Partnerstwa Regionalnego, siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn pokonali Aluron Virtu CMC Zawiercie 3:0, a Cerrad Enea Czarni Radom zwyciężyli w takim samym stosunku GKS Katowice.
[…] Cerrad Enea Czarni Radom – GKS Katowice 3:0 (26:24, 25:21, 25:19)
HOKEJ NA LODZIE
hokej.net – Jedna bramka przesądziła. Siódma wygrana „GieKSy” z rzędu
We wtorkowy wieczór zaledwie jedna bramka potrzebna była do wyłonienia zwycięzcy. Zdobył ją Mateusz Michalski, a czyste konto zaliczył Robin Rahm. Dla katowiczan była to siódma wygrana z rzędu, a gdańszczanie po raz pierwszy w tym sezonie przegrali we własnej hali.
[…] Początek meczu był mało płynny. Oba zespoły popełniały błędy, co skutkowało uwolnieniami. Obraz gry poprawił się od połowy premierowej odsłony. Drużyny zaczęły grać intensywniej i dokładniej. Doskonałą okazję na otwarcie wyniku miał Marcin Kolusz, ale napastnik „GieKSy” posłał krążek wzdłuż linii bramkowej, zamiast do siatki. Przyjezdni zyskali optyczną przewagę, ale to po strzale defensora Lotosu, Ladislava Havlíka zadźwięczała poprzeczka, która uratowała Robina Rahma przed stratą bramki.
Druga tercja to nawałnica strzałów na bramkę strzeżoną przez Tomáša Fučíka. Zaskoczyć Czecha próbowali Makkonen, Uski, Franssilla, Paszek i Devečka, ale bramkarz Lotosu był świetnie dysponowany. Gospodarze odgryzali się szybkimi kontrami, ale mieli trudności z przedarciem się przez szczelny blok defensywy gości. Katowiczanom znów dopisało szczęście, gdyż po raz drugi krążek po strzale jednego z gdańszczan zatrzymał się na poprzeczce. W 30. minucie, podczas gry w osłabieniu, wyborną okazję miał Grzegorz Pasiut, ale kapitan „GieKSy” przegrał akcję sam na sam z Fučíkiem. Podopieczni Marka Ziętary mogli wykorzystać gry w liczebnej przewadze, ale na drodze stawał im świetnie dysponowany Rahm. Szwed wybronił próby Danieluka i Gołowina. Kiedy wydawało się, że druga tercja skończy się bezbramowym remisem, Mateusz Michalski wyjechał zza bramki i „od zakrystii” zaskoczył bramkarza Lotosu.
Gdańszczanie rzucili wszystko co mieli i próbowali możliwie jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Katowiczanie grali jednak uważnie w defensywie i nie pozwalali na zbyt wiele podopiecznym Marka Ziętary.
Heroiczne zwycięstwo Unii. Seria GieKSy przełamana!
Hokeiści Re-Plast Unii Oświęcim pokonali na wyjeździe GKS Katowice 1:0 i przełamali imponującą serię katowiczan, wynoszącą siedem zwycięstw z rzędu. Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Martin Przygodzki. Z kolei czyste konto zachował Clarke Saunders, który obronił 35 uderzeń rywali.
[…] Całe spotkanie było niezwykle zacięte i emocjonujące, a jego losy ważyły się do ostatniej minuty. Nie zabrakło też twardej gry na bandach.
W pierwszej odsłonie więcej dogodnych okazji stworzyli sobie katowiczanie, ale oświęcimian kilka razy uratował Clarke Saunders. Kanadyjski golkiper w 8. minucie obronił rzut karny egzekwowany przez Teddy’ego Da Costę. Obie drużyny nie grzeszyły skutecznością podczas gier w przewadze. Katowiczanie przez pięć minut grali w piątkę przeciwko czwórce oświęcimian, a przez 56 sekund mieli na lodzie o dwóch zawodników więcej. Dobra gra gości w destrukcji połączona ze świetną dyspozycją Saundersa sprawiły, że podopieczni Risto Dufvy mieli twardy orzech do zgryzienia.
Tymczasem w 32. minucie, tuż po zakończeniu wykluczenia Dušana Devečki, biało-niebiescy wyszli na prowadzenie. Aleksiej Trandin wjechał przed bramkę, a w powstałym zamieszaniu najsprytniejszy okazał się Martin Przygodzki. Ten gol przesądził o losach spotkania, choć katowiczanie do samego końca starali się wyrównać. Zaporą nie do przejścia był Saunders, który w 36. i 56. minucie obronił kąśliwe uderzenia Mateusza Michalskiego. Z kolei w 44. minucie świetnie interweniował po strzale „od zakrystii” Teddy’ego Da Costy.
dziennikzachodni.pl – Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 3:2
Mecz hokejowy Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice zakończył się niespodziewanym zwycięstwem gospodarzy, a o wyniku zadecydowała dogrywka.
[…] Zespół GKS Katowice był faworytem spotkania w Sosnowcu. Zagłębie przygotowało się jednak do tej konfrontacji znakomicie i po dogrywce zgarnęło dwa punkty. Gospodarze wyszli na prowadzenie po efektownym, płynnym szybkim ataku i strzale Dominika Nahunki. Już dwie minuty później był jednak remis, a gola zdobył Jaakko Turtiainen, który wraca do formy po niedawnym pobiciu przez bandytów w Jastrzębiu. Po dwóch tercjach prowadzili już katowiczanie, bo przewagę wykorzystał Marcin Kolusz.
Sosnowiczanie odrobili jednak stratę w trzeciej części i byli blisko rozstrzygnięcia w niej spotkania, ale świetnie w bramce gości spisywał się Robin Rahm.
O wszystkim decydowała więc dogrywka, którą – ku olbrzymiej radości miejscowych kibiców – wykorzystało Zagłębie.
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu




Najnowsze komentarze