Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Kolejne zwycięstwo GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

Piłkarze w ubiegłym tygodniu rozegrali kolejne zwycięskie spotkanie w ramach rozgrywek II ligi i wygrali na Bukowej z Elaną Toruń 2:0 (2:0). Prasówkę o tym meczu znajdziecie tutaj.

Ekstraliga Pań, po przerwie na mecze reprezentacji, wznowiła rozgrywki: piłkarki GKS-u wygrały z AZS Wrocław 2:1 (1:0). Po ośmiu meczach panie zajmują trzecią lokatę w tabeli.

Siatkarzom pozostały dwa tygodnie do startu rozgrywek ligowych (27-28.10.2019), drużyna wzięła udział w Turnieju Partnerstwa Regionalnego. W trakcie turnieju siatkarze rozegrali trzy mecze, wygrywając w pierwszym z nich z Indykpolem AZS-em Olsztyn 3:1. W następnych meczach siatkarze ulegli Alruon Virtu CMC Zawiercie 2:3 oraz z zwycięzcą turnieju Cerrad Enea Czarni Radom 0:3.

Hokeiści rozegrali trzy spotkania ligowe: z Lotos PKH Gdańsk (wygrana 1:0), z Re-Plast Unia Oświęcim (przegrana 0:1) oraz z Zagłębiem Sosnowiec (przegrana po dwóch dogrywkach 2:3). W tym tygodniu drużyna rozegra dwa spotkania: jutro w Pucharze Wyszechradzkim z HC 07 Detva i w piątek z Naprzodem.

 

PIŁKA NOŻNA

weszlo.com – Pięć zwycięstw z rzędu nie oznacza, że będziemy krzyczeć “bijemy się o awans!”

Przed sezoniem nie oglądaliśmy zbyt ciekawego obrazu GKS-u Katowice. Całkowicie nowa drużyna, brak prezesa, problemy natury organizacyjnej. Nieciekawy krajobraz po spadku, który potęgowała przytłaczająca seria: ponad rok bez ligowego zwycięstwa.

Dziś GKS jest na zupełnie innym biegunie i dość niespodziewanie bryluje w drugiej lidze. Właśnie odniósł szóste zwycięstwo z rzędu (rywalem Elana Toruń) – licząc Puchar Polski – i plasuje się w czołówce ligowej tabeli. Jak doszło do takiej nagłego zwrotu? Rozmawiamy o tym z Arkadiuszem Woźniakiem, jednym z piłkarzy katowickiej Gieksy.

Ponad rok bez wygranej, spadek z pierwszej ligi, drużyna w rozsypce, piętnastu piłkarzy pożegnanych, siedemnastu zakontraktowanych, klub boryka się z problemami organizacyjnymi, niejasne ruchy miasta i… akurat w tym momencie odpalacie. Jak, Arku, to wytłumaczyć? Jeśli chcemy szukać logiki, pewnie jej nie znajdziemy. 

Mówisz o braku organizacji przed sezonem – myślę, że nie było aż tak źle, jak pisały gazety. Jak to bywa po spadku, doszło do wymiany ludzi. Bardzo dużej, bo wymienione zostało trzy czwarte zespołu. Na początku nie było tak kolorowo. Wyniki nie przyszły od razu. Potrzeba było czasu, by ta drużyna się zazębiła. Chcę podkreślić, że to jeszcze nie wszystko, na co nas stać, bo to nie tak, że zamiatamy tę ligę. Trzeba twardo stąpać po ziemi i nie można powiedzieć, że potrafimy wszystko. Robimy swoje. Z tygodnia na tydzień staramy się poprawiać.

[…] Jaka jest największa różnica pomiędzy trenerami Dudkiem i Górakiem?

Dam przykład – ostatnio Dawid Rogalski grał przez pięć meczów z rzędu w pierwszym składzie, strzelił trzy bramki, potem w Polkowicach nie wszedł nawet na minutę, a dziś rozpoczął z Elaną od początku. Trener potrafi zarządzać zawodnikami, którzy mogą czuć się, w cudzysłowie, na piętnastym, szesnastym miejscu w hierarchii. Nawet, ten który nie jest w meczowej dwudziestce, może nagle wskoczyć. Trener dba o to, by każdy czuł się ważny. To wielki plus. Chce mieć 20-kilku gości, którzy będą gotowi. Dawid nie zagrał na Polkowicach, a dzisiaj wyszedł, dał drużynie dużo i to go podbudowało. Trener szanuje nas jako piłkarzy, całą szatnię.

To na koniec – patrzysz w tabelę? Mówisz sobie, że awans może się udać?

Który piłkarz nie patrzy w tabelę? Oczywiście, że każdy patrzy. Ale nie myślimy górnolotnie. O awansie nie myślę, na tym etapie nie można. Spokojnie do tego podchodzimy. To banał, ale każde kolejne spotkanie chcemy traktować jako finał.

W waszej sytuacji lepiej, żeby kibice usłyszeli coś takiego, aniżeli kolejne deklaracje o walce o awans.

Dokładnie tak, potem może się to obrócić przeciwko nam. Trzeba podchodzić do tego wszystkiego spokojnie. Z chłodną głową.

 

tylkokobiecyfutbol.pl – Kolejne zwycięstwo GieKSy

Zwycięski marsz kontynuuje katowicka GieKSa, która w niedzielę pokonała AZS Wrocław 2:1. Akademiczki jednak ‚tanio skóry nie sprzedały’.

Od początku piłkarki gości zdecydowanie postawiły wysoko poprzeczkę, jednak szybko straciły gola. Już w 7. minucie po dograniu Sykorovej wynik otworzyła Kinga Kozak. GieKSa dalej atakowała, miała przewagę, lecz nie potrafiła jej udokumentować.

W drugiej połowie zdecydowanie Akademiczki wyczuły swoją okazję. Mieliśmy bramkowe okazje z obu stron. W 60. minucie Kamila Czudecka, po sytuacji ‚sam na sam’ zdołała wyrównać wynik spotkania. Gospodynie szybko chciały jednak odzyskać prowadzenie. Po faulu na Kindze Kozak w 69. minucie sędzia odgwizdała rzut karny, do którego podeszła Marlena Hajduk. Strzał doświadczonej zawodniczki obroniła Anna Bocian. Raz po raz podrażniona ekipa z Katowic dalej próbowała. Okazję miały Kozak i Wróblewska. Wszystko jednak się rozstrzygnęło się w 79. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Stanović piłkę do swojej siatki nieszczęśliwie wpakowała Amanda Turowska.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Turniej Partnerstwa Regionalnego: zwycięstwa GKS-u i Warty

W Radomiu rozpoczął się Turniej Partnerstwa Regionalnego, w którym udział biorą cztery zespoły z PlusLigi. Jako pierwsi na parkiet wybiegli gracze GKS-u Katowice oraz Indykpolu AZS- Olsztyn. Lepsi okazali się podopieczni Dariusza Daszkiewicza, triumfując 3:1.

[…] Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli siatkarze z Katowic, zawdzięczając to kontrze Rafała Szymury (4:2). Gracze z Warmii i Mazur mieli problemy ze skończeniem swojego ataku (5:10) i podopieczni Dariusza Daszkiewicza swobodnie budowali swoje wysokie prowadzenie (12:6). Potężny serwis dołożył Kamil Kwasowski (14:7). Do tego wszystkiego siatkarze ze Śląska swobodnie czytali grę swoich przeciwników (19:8), dopiero przy serwisach Pawła Pietraszko i Jana Hadravy coś drgnęło w grze AZS-u (15:19). Na niewiele się to zdało, katowiczanie szybko mieli piłkę setową, premierową odsłonę zakończył sprytnym serwisem Wiktor Musiał (25:16).

GKS Katowice dobrze wszedł również w drugą odsłonę i już na początku odskoczył na cztery oczka (8:4). Szybko jednak stracił prowadzenie i po kontrze rywali był już remis po 10. Ekipa ze Śląska odbudowała część swojej przewagi (16:14). Na tablicy wyników cały czas utrzymywał się rezultat korzystny dla GKS-u (20:18), który skutecznie zagrał w kontrach, a z pola zagrywki nie schodził Jan Firlej (23:18). Ekipa trenera Daszkiewicza nie miała większych problemów z zakończeniem tego seta na swoją korzyść (25:19).

Katowicki zespół na trzecią partię wyszedł w zmienionym składzie, co miało przełożenie na wynik. Serią dobrych serwisów po stronie olsztynian popisał się Remigiusz Kapica (8:4) i cały czas przewaga leżała po stronie graczy Paolo Montagnaniego (16:12). Obraz gry się nie zmieniał, olsztynianie pewnie punktowali przy swoich akcjach (23:18), piłkę setową dał atak z lewego skrzydła Dawida Sokołowskiego, natomiast Mateusz Poręba zakończył zmagania w tej odsłonie.

Chociaż jako pierwsi dwa oczka przewagi mieli gracze z Katowic, to sytuacja szybko się odwróciła i po skutecznych atakach Wojciecha Żalińskiego to jego zespół miał trzy oczka więcej (12:9). Na to dobrymi serwisami odpowiedział Jakub Szymański (12:12) i młody przyjmujący nie schodził zza linii 9. metra, dokładając do tego widowiskową kontrę z VI strefy (15:12). GKS utrzymywał punktową zaliczkę (21:17) i zmierzał do zwycięstwa w tej odsłonie i całym meczu, kończąc go atakiem Wiktora Musiała.

GKS Katowice – Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:16, 25:19, 19:25, 25:21)

 

Turniej Partnerstwa Regionalnego: Zawiercianie i gospodarze z wygranymi

W Kozienicach zakończył się drugi dzień Turnieju Partnerstwa Regionalnego. W pierwszym pojedynku Aluron Virtu CMC Zawiercie ponownie rozegrała tie-break, tym razem pokonując GKS Katowice.

[…] Na początku spotkania to siatkarze z Zawiercia prowadzili 8:6 i udawało im się utrzymywać swoją zaliczkę. Zespół prowadzony przez Dominika Kwapisiewicza również w końcówce był o dwa oczka lepszy od rywali, ale ci nie zamierzali się poddawać. Ostatecznie o wyniku premierowej odsłony decydowała długa gra na przewagi, a lepsi okazali się gracze zawierciańskiej ekipy (31:29). Również w drugiej partii to oni radzili sobie lepiej, cały czas utrzymując dystans (16:14). W końcówce włączyli piąty bieg i prowadzili już w całym meczu 2:0.

[…] Trzeci set nie miał większej historii, a GKS pewnie triumfował aż 25:9. Więcej emocji przyniosła czwarta partia, w której jednak ponownie przewagę wypracowali sobie podopieczni Dariusza Daszkiewicza. Nie pozwolili już rywalom na zmniejszenie strat i zwycięstwem 25:23 doprowadzili do remisu w całym meczu.  Tie-break od mocnego uderzenia rozpoczęli gracze z Zawiercia (5:1) i choć ich przewaga odrobinę zmalała (12:9), to w końcówce ponownie spisali się lepiej, triumfując 15:13.

Aluron Virtu CMC Zawiercie – GKS Katowice 3:2 (31:29, 25:21, 9:25, 23:25, 15:13)

 

plusliga.pl – Turniej Partnerstwa Regionalnego: wygrane Indykpolu AZS Olsztyn i Cerradu Enei Czarnych Radom

W ostatnim dniu Turnieju Partnerstwa Regionalnego, siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn pokonali Aluron Virtu CMC Zawiercie 3:0, a Cerrad Enea Czarni Radom zwyciężyli w takim samym stosunku GKS Katowice.

[…] Cerrad Enea Czarni Radom – GKS Katowice 3:0 (26:24, 25:21, 25:19)

 

HOKEJ NA LODZIE

hokej.net – Jedna bramka przesądziła. Siódma wygrana „GieKSy” z rzędu

We wtorkowy wieczór zaledwie jedna bramka potrzebna była do wyłonienia zwycięzcy. Zdobył ją Mateusz Michalski, a czyste konto zaliczył Robin Rahm. Dla katowiczan była to siódma wygrana z rzędu, a gdańszczanie po raz pierwszy w tym sezonie przegrali we własnej hali.

[…] Początek meczu był mało płynny. Oba zespoły popełniały błędy, co skutkowało uwolnieniami. Obraz gry poprawił się od połowy premierowej odsłony. Drużyny zaczęły grać intensywniej i dokładniej. Doskonałą okazję na otwarcie wyniku miał Marcin Kolusz, ale napastnik „GieKSy” posłał krążek wzdłuż linii bramkowej, zamiast do siatki. Przyjezdni zyskali optyczną przewagę, ale to po strzale defensora Lotosu, Ladislava Havlíka zadźwięczała poprzeczka, która uratowała Robina Rahma przed stratą bramki.

Druga tercja to nawałnica strzałów na bramkę strzeżoną przez Tomáša Fučíka. Zaskoczyć Czecha próbowali Makkonen, Uski, Franssilla, Paszek i Devečka, ale bramkarz Lotosu był świetnie dysponowany. Gospodarze odgryzali się szybkimi kontrami, ale mieli trudności z przedarciem się przez szczelny blok defensywy gości. Katowiczanom znów dopisało szczęście, gdyż po raz drugi krążek po strzale jednego z gdańszczan zatrzymał się na poprzeczce. W 30. minucie, podczas gry w osłabieniu, wyborną okazję miał Grzegorz Pasiut, ale kapitan „GieKSy” przegrał akcję sam na sam z Fučíkiem. Podopieczni Marka Ziętary mogli wykorzystać gry w liczebnej przewadze, ale na drodze stawał im świetnie dysponowany Rahm. Szwed wybronił próby Danieluka i Gołowina. Kiedy wydawało się, że druga tercja skończy się bezbramowym remisem, Mateusz Michalski wyjechał zza bramki i „od zakrystii” zaskoczył bramkarza Lotosu.

Gdańszczanie rzucili wszystko co mieli i próbowali możliwie jak najszybciej doprowadzić do wyrównania. Katowiczanie grali jednak uważnie w defensywie i nie pozwalali na zbyt wiele podopiecznym Marka Ziętary.

 

Heroiczne zwycięstwo Unii. Seria GieKSy przełamana!

Hokeiści Re-Plast Unii Oświęcim pokonali na wyjeździe GKS Katowice 1:0 i przełamali imponującą serię katowiczan, wynoszącą siedem zwycięstw z rzędu. Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Martin Przygodzki. Z kolei czyste konto zachował Clarke Saunders, który obronił 35 uderzeń rywali.

[…] Całe spotkanie było niezwykle zacięte i emocjonujące, a jego losy ważyły się do ostatniej minuty. Nie zabrakło też twardej gry na bandach.
W pierwszej odsłonie więcej dogodnych okazji stworzyli sobie katowiczanie, ale oświęcimian kilka razy uratował Clarke Saunders. Kanadyjski golkiper w 8. minucie obronił rzut karny egzekwowany przez Teddy’ego Da Costę. Obie drużyny nie grzeszyły skutecznością podczas gier w przewadze. Katowiczanie przez pięć minut grali w piątkę przeciwko czwórce oświęcimian, a przez 56 sekund mieli na lodzie o dwóch zawodników więcej. Dobra gra gości w destrukcji połączona ze świetną dyspozycją Saundersa sprawiły, że podopieczni Risto Dufvy mieli twardy orzech do zgryzienia.

Tymczasem w 32. minucie, tuż po zakończeniu wykluczenia Dušana Devečki, biało-niebiescy wyszli na prowadzenie. Aleksiej Trandin wjechał przed bramkę, a w powstałym zamieszaniu najsprytniejszy okazał się Martin Przygodzki. Ten gol przesądził o losach spotkania, choć katowiczanie do samego końca starali się wyrównać. Zaporą nie do przejścia był Saunders, który w 36. i 56. minucie obronił kąśliwe uderzenia Mateusza Michalskiego. Z kolei w 44. minucie świetnie interweniował po strzale „od zakrystii” Teddy’ego Da Costy.

 

dziennikzachodni.pl – Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 3:2

Mecz hokejowy Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice zakończył się niespodziewanym zwycięstwem gospodarzy, a o wyniku zadecydowała dogrywka.

[…] Zespół GKS Katowice był faworytem spotkania w Sosnowcu. Zagłębie przygotowało się jednak do tej konfrontacji znakomicie i po dogrywce zgarnęło dwa punkty. Gospodarze wyszli na prowadzenie po efektownym, płynnym szybkim ataku i strzale Dominika Nahunki. Już dwie minuty później był jednak remis, a gola zdobył Jaakko Turtiainen, który wraca do formy po niedawnym pobiciu przez bandytów w Jastrzębiu. Po dwóch tercjach prowadzili już katowiczanie, bo przewagę wykorzystał Marcin Kolusz.

Sosnowiczanie odrobili jednak stratę w trzeciej części i byli blisko rozstrzygnięcia w niej spotkania, ale świetnie w bramce gości spisywał się Robin Rahm.

O wszystkim decydowała więc dogrywka, którą – ku olbrzymiej radości miejscowych kibiców – wykorzystało Zagłębie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do Kielc i Łęcznej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.

1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.

2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.

4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.

5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.

6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.

7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.

8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.

9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.

10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.

11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.

12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.

13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.

14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.

15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.

16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.

17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.

18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.

19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna  i schludna.

20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.

21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.

22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.

23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.

24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.

25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.

26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.

27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.

28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.

29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.

30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.

31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.

32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.

33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!

34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.

35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siadła nam siła rażenia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy Górnika Łęczna i GKS Katowice – Luiz Mołodecki (asystent trenera Szatałowa) i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zakończyła się przygoda z Pucharem Polski w tym sezonie, piękna w Katowicach w sezonie poprzednim, okraszona wtedy wielkimi spektaklami. Dzisiaj przegraliśmy po bardzo słabym naszym meczu, nie zdobyliśmy ani jednej bramki, oddaliśmy dwa celne strzały. To jest zbyt mało, by cokolwiek zrobić. Nieważne czy się gra z przeciwnikiem z twojej ligi czy z ligi niższej. Trzeba realizować swoje zadania i budować swoją grę. Przegraliśmy trzeci mecz 0:1 i to jest sytuacja, która bardzo nas niepokoi, bo nie zdobywamy bramek, gdzieś nam to wszystko energetycznie siadło. W związku z tym będzie trzeba bardzo mocno wykonać pracę do meczu sobotniego, bo przyjeżdża Widzew Łódź i skala trudności – z całym szacunkiem dla rywala, któremu ogromnie gratuluję – będzie diametralne inna i spotkanie będziemy musieli rozegrać całkowicie inaczej. Każdy z zawodników i trenerów musi taką porażkę wziąć na klatę, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że zawiedliśmy i rozczarowaliśmy. Natomiast życie idzie dalej, trzeba zacząć od siebie, powiedziałem zawodnikom, żeby głów nie spuszczali, bo sprawa jest poważna. Każdy chce wygrywać, radować się, zdobywać punkty, czy jechać za swoją drużyną na drugi koniec Polski i też się cieszyć ze zwycięstwa. Dziś zawiedliśmy i tych, którzy poczuli się urażeni mogę tylko przeprosić. My również nie jesteśmy szczęśliwi i jest nam z tym źle. Życie płynie dalej i musimy najbliższy czas dobrze przepracować, bo trzy porażki po 0:1 są dla nas momentem trudnym, z którego musimy wyjść.

Luiz Mołodecki (asystent trener Górnika Łęczna):
Cieszy nas zwycięstwo z czołową drużyną ekstraklasy, awans do kolejnej rundy. Cieszy nas postawa drużyny, zaangażowanie, co było widać na boisku – jeden pomagał drugiemu. Ale też to, że przyjeżdża drużyna z ekstraklasy, ale gramy jak równy z równym, a nawet my stworzyliśmy więcej sytuacji. W drugiej połowie powinniśmy ten wynik podwyższyć. Szkoda, że nie podwyższyliśmy, bo do końca była nerwówka, ale drużyna pokazała charakter i skończyło się bardzo dobrze.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga