Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka Szachy
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Jan Krzysztof Duda pokonał mistrza świata, prawdziwego dominatora
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji szachów, piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
W trakcie turnieju Altibox Norway Chess w Stavanger szachowy Arcymistrz grający w Wasko Hetmanie GKS-ie Katowice Jan Krzysztof Duda, pokonał Mistrza Świata Magnusa Carlsena.
Piłkarze w minionym tygodniu rozegrali jedno spotkanie: na wyjeździe z Olimpią Elbląg. GieKSa wygrała 2:1 (1:1). Prasówkę po tym meczu tutaj. Drużyna żeńska w ramach 9 kolejki rozegrała u siebie z Rolnikiem Biedrzychowice. Piłkarki rozbiły przeciwniczki 5:0 (2:0). W następnym meczu panie spotkają się z liderem Czarnymi Sosnowiec na wyjeździe. Spotkanie po przerwie reprezentacyjnej w sobotę 31 października.
Ze względu na SARS COVID-19 siatkarze w minionym tygodniu nie rozegrali zaplanowanego meczu z MKS-em Będzin. Z tego samego powodu hokeiści rozegrali tylko jedno spotkanie, z Cracovią. W Krakowie wygrała GieKSa 5:1. Niedziele spotkanie z Energą Toruń zostało odwołane.
SZACHY
przegladsportowy.pl – DUDA ZNÓW OGRAŁ MISTRZA
Zwycięstwo i porażka z mistrzem świata Magnusem Carlsenem – to bilans weekendowych spotkań Jana-Krzysztofy Dudy w prestiżowym turnieju szachowym w Stavanger.
W Altibox Norway Chess bierze udział sześciu czołowych zawodników świata, a pula nagród wynosi w przeliczeniu ponad 700 tysięcy złotych. Zmagania toczą się systemem każdy z każdym – mecz i rewanż; przy czym w drugiej rundzie rywale spotykają się w odwrotnej kolejności niż w pierwszej, dlatego po sobotniej przegranej Carlsen tak szybko miał okazję do rewanżu w rywalizacji z Polakiem. A zwycięstwo naszego zawodnika naprawdę miało swoją wymowę. W szachach klasycznych norweski mistrz szachowy nie przegrywał przez 125 kolejnych partii, czyli od szachownicy odchodził niepokonany przez 2 lata 2 miesiące i 10 dni!
W sobotę, grając czarnymi poddał partię Dudzie po 63 posunięciach. Walczył do końca, a zdaniem obserwatorów starcia wielu zawodników pogodziłoby się z porażką znacznie wcześniej niż Carlsen. W niedzielę natomiast Polak – grając czarnymi – musiał już uznać wyższość bardziej utytułowanego Norwega.
22-letni Arcymistrz z Wieliczki w starciach ze starszym o niespełna osiem lat mistrzem świata radzi sobie wyjątkowo dobrze. Sobotnie zwycięstwo było czwartym meczem z rzędu, w którym mistrz świata nie dał mu rady. Duda pokonał Carlsena w partii szachów szybkich w maju w turnieju, który rozgrywanym był online (Lindores Ammey Rapid Challenge zaliczany się do cyklu Magnus Carlsen Invitational). W styczniu tego roku partia szachów klasycznych w holenderskim Wijk aan Zee zakończyła się remisem, tak jak i pojedynek podczas mistrzostw świata w szachach błyskawicznych w grudniu 2019 w Moskwie. Polak wygrał w Stavanger mimo, że we wcześniejszych spotkaniach imprezy w Norwegii nie spisywał się dobrze… Po trzech porażkach i remisie mówił nawet, że jest to jego najgorszy turniej w karierze. – Wygrana trochę poprawiła mi humor – stwierdził, dodając, że nie zasłania mu to całego obrazu turnieju, w którym generalnie poniósł straty jeśli chodzi o punkty rankingowe.
dziennikzachodni.pl – 22-latek z Katowic pokonał mistrza. Jan Krzysztof Duda wygrał pojedynek szachowy z niepokonanym Magnusem Carlsenem
[…] Sobota, 10 października, była dniem historycznym w polskim sporcie. Iga Świątek jako pierwsza Polka wygrała turniej Rolland Garros, a 22-letni Jan Krzysztof Duda wygrał pojedynek w szachy z mistrzem Magnusem Carlsenem, przerywając jego passę 125 meczów bez porażki.
Magnus Carlsen, norweski szachista, pozostawał niepokonany od 125 meczów, ustanawiając historyczne pasmo zwycięstw w szachach. Wczoraj, zmierzył się z Polakiem, Janem Krzysztofem Duda, który przerwał jego passę.
sportowefakty.wp.pl – Szachy. Jan Krzysztof Duda pokonał mistrza świata, prawdziwego dominatora
Magnus Carlsen był niepokonany od 31 lipca 2018 roku. Od tego czasu wygrał aż 125 partii szachowych. Tę wspaniałą passę przerwał Polak – Jan Krzysztof Duda. Światowe media piszą o prawdziwej sensacji.
[…] Doszło do niej podczas turnieju Altibox Norway Chess, który jest aktualnie rozgrywany w Stavanger. Impreza jest pierwszym dużym turniejem rozgrywanym stacjonarnie. W tym sezonie – przez pandemię koronawirusa – szachiści rywalizowali głównie zdalnie, poprzez łącza internetowe.
[…] – Oczywiście musiało się kiedyś to wydarzyć, ale jestem totalnie rozczarowany – przyznał po porażce Carlsen. – Naprawdę myślałem, że wygram. Popełniłem prosty, wręcz niewybaczalny błąd. Nie zauważyłem w pewnym momencie hetmana na c2.
– To twarz człowieka, który stara się ukryć swoje rozczarowanie – skomentował na antenie norweskiej telewizji TV2, Jon Ludvig Hammer, ekspert szachowy.
Co ciekawe, Duda w maju 2020 pokonał Carlsena, ale w innej formule, w szachach błyskawicznych. Szachista Wasko Hetman GKS Katowice przeżył wówczas „pięć minut” sławy. Stał się światowym bohaterem.
PIŁKA NOŻNA
tylkokobiecyfutbol.pl – GieKSa zbiła Rolnika
GieKSa powetowała sobie ostatnie niepowodzenia i dziś gładko pokonała Rolnik 5:0. Dublety ustrzeliły Zofia Buszewska i Klaudia Maciążka.
Gospodynie nie dały szans Rolnikowi. Już w 5. minucie do siatki trafiła Miłek, lecz sędzi Ewa Żyła dopatrzyła się spalonego. Na szczęście dla gospodyń chwilę później wynik już prawidłowo otworzyła Zofia Buszewska. GieKSA powoli się rozpędzała i raz po raz strzelała na bramę Dominiczak. Szalała Maciążka. W 35. minucie była bliska nawet zdobycia gola, lecz zawodniczki przyjezdnych wybiły piłkę z linii bramkowej. Dwie minuty później już była bezbłędna, po świetnym rajdzie strzelając bramkę na 2:0.
Po zmianie stron swoje okazje miał Rolnik, lecz był dziś za słaby na GieKSę. Już od 71. minuty worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Po raz drugi trafiła Buszewska. Dziesięć minut później po dograniu Kłody na 4:0 podwyższyła Maciążka. Wynik w samej końcówce ustaliła Klaudia Miłek.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice – Rolnik 5:0. Dziewczyny zagrały na Bukowej!
Piłkarki GKS Katowice bez problemów pokonały Rolnika Biedrzychowice, jedną z najsłabszych drużyn Ekstraligi. Mecz odbył się – co jest rzadkością dla sekcji kobiecej – na Bukowej.
Zespół piłkarek GKS Katowice na rozgrzewkę przed meczem z Rolnikiem Biedrzychowice/Głogówek wyszedł w koszulkach z napisem „Siwa, Ola – czekamy na Was!”. Akcja była dedykowana kontuzjowanym Nicoli Brzęczek i Aleksandrze Drąg.
Spotkanie odbyło się na stadionie przy Bukowej. Gospodynie rozpoczęły go z impetem, ale pierwszy gol nie został uznany ze względu na pozycję spaloną. Potem jednak bramki padały już zgodnie z przepisami. Po dwie zdobyły Zofia Buszewska i Klaudia Maciążka, jedną dołożyła Klaudia Miłek.
SIATKÓWKA
siatka.org – Czarne chmury nad Plusligą. Kolejny mecz odwołany
To już druga tego typu decyzja podjęta przez PLS. Kilka godzin temu odwołany został mecz TAURON Ligi, a już spłynęła informacja, że nie odbędzie się także zaplanowany na weekend mecz Plusligi. Kilka dni temu do ekip, które w najbliższym czasie nie rozegrają swoich spotkań ze względu na zakażenie dołączył MKS Będzin. Stąd podjęto decyzję o odwołaniu piątkowego meczu.
Poniżej publikujemy oficjalną informację klubu GKS Katowice w sprawie nadchodzącego meczu:
Ze względu na kwarantannę związaną z COVID-19 w drużynach @mksbedzinsa i GKS-u Katowice Polska Liga Siatkówki S.A. odwołała mecz z udziałem tych drużyn, który miał zostać rozegrany 9.10 br. o godzinie 17:30.
Nowy termin meczu zostanie ustalony w czasie późniejszym.
2 nowe przypadki koronawirusa w GKS-ie Katowice
Kilka dni temu stwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w GKS-ie Katowice. Drużyna pozostaje w izolacji od 3 października, w czwartek wykonano testy RT-PCR na obecność w organizmie koronawirusa COVID-19. Pozytywne wyniki tych testów otrzymało dwóch kolejnych członków drużyny.
Po stwierdzeniu pierwszego przypadku koronawirusa w obozie GKS-u Katowice, został odwołany mecz z Cuprum Lubin, a także pojedynek z MKS-em Będzin. Jak informuje klub, w dniu 8 października br. drużyna GKS-u Katowice, pozostająca w izolacji od 3 października, przeszła testy RT-PCR na obecność w organizmie koronawirusa COVID-19. Dzień później poznano wyniki przeprowadzonych testów. Obecność wirusa wykryto u dwóch kolejnych członków drużyny, pozostałe testy dały wynik negatywny. Na chwilę obecną zakażonych jest trzech przedstawicieli zespołu.
Klub poinformował, że zarażeni przechodzą chorobę łagodnie, występuje u nich część objawów typowych dla zachorowania na koronawirusa COVID-19. W związku z wykryciem kolejnych zakażeń służby sanitarne wydłużyły okres izolacji zespołu do poniedziałku 12 października. Po zakończeniu izolacji drużyna przejdzie kolejne badania, by w pełni zdrowia wrócić do treningów.
GKS Katowice pozostaje w nieustannym w kontakcie z Polską Ligą Siatkówki i służbami sanitarnymi i będzie informować o wszelkich zmianach związanych z terminarzem PlusLigi i sytuacją zdrowotną w drużynie.
HOKEJ
hokej.net – GieKSa rozbiła „Pasy”. Kruczek skarcił dawnych kolegów
Hokeiści GKS-u Katowice wygrali w wyjazdowym meczu z Comarch Cracovią aż 5:1. Kluczowa okazała się być pierwsza tercja, w której Robert Kowalówka skapitulował czterokrotnie. Godne odnotowania jest również trafienie Macieja Kruczka, któremu przed meczem działacze Cracovii zgotowali uroczyste podziękowanie za lata gry przy Siedleckiego. […] Ku ironii losu, to właśnie on otworzył wynik spotkania. Niedokładne wyprowadzenie krążka przez defensywę „Pasów” doprowadziło do tego, że rodowity kryniczanin stanął przed szansą do strzału „z pierwszego krążka” i potężnym uderzeniem pokonał Roberta Kowalówkę. O ile od pierwszych sekund obydwa zespoły wyszły na lód z ofensywnym nastawieniem, to właśnie pierwsze trafienie sprawiło, iż to goście stali się stroną dominującą. Gospodarze popełniali proste błędy, a Robert Kowalówka ponownie nie poradził sobie ze strzałem sprzed niebieskiej, tym razem autorstwa Patryka Wajdy. Kumulacją ich niefrasobliwości była podwójna przewaga katowiczan, którą zwieńczył Grzegorz Pasiut. W ostatniej minucie pierwszej odsłony Kowalówka został wręcz ośmieszony przez Patryka Krężołka i po przepuszczeniu czwartej bramki został zmieniony, a jego miejsce zajął Michael Petrásek.
Solidna zaliczka po pierwszej tercji wpłynęła negatywnie na tempo dalszej części spotkania. GieKSa wciąż potwierdzała swą dominację na tafli, lecz w jej szeregi wkradło się drobne rozluźnienie powodujące błędy. Po pomyłce Patryka Wajdy w znakomitej sytuacji strzeleckiej znalazł się Tomáš Franek i po samotnym najeździe zdobył jedyne dzisiejszego wieczoru trafienie dla Cracovii. Gdyby krakowianom udało się pójść za ciosem, zapewne czekałaby nas jeszcze masa emocji. Nikt jednak nie znalazł już sposobu na świetnie dysponowanego Juraja Šimbocha.
Trzecia odsłona była już tylko formalnością. Zawodnicy GKS-u nie mieli wielkiego apetytu na kolejne trafienia, gracze „Pasów” natomiast całkowicie utracili wiarę w odrobienie losów tego pojedynku. Kibicom na pocieszenie zostało więc ładne trafienie Miiki Franssili, który dzisiaj przejawiał silny ciąg na bramkę i w końcu dopiął swego..
Comarch Cracovia – GKS Katowice 1:5 (0:4, 1:0, 0:1)
PILNE. Niedzielny mecz odwołany!
Niedzielne spotkanie GKS-u Katowice z KH Energą Toruń zostało odwołane. Powód? Niepokojące objawy wśród toruńskiej drużyny, która udała się na izolację.
W związku ze zgłoszeniami toruńskich zawodników dotyczących niepożądanych objawów choroby, które od sobotniego poranka spływały do toruńskiego klubu, szefostwo KH Energi Toruń wystąpiło do Polskiej Hokej Ligi o odwołanie niedzielnego starcia z GKS-em Katowice.
W porozumieniu z komisarz Martą Zawadzką i klubem ze stolicy Górnego Śląska, spotkanie zostało odwołane i odbędzie się w innym terminie. Jednocześnie KH Energa zawiesiła treningi do czasu wyjaśnienia stanu zdrowia hokeistów. Niewykluczone, że również kolejne mecze z udziałem torunian zostaną przełożone.
Przypomnijmy, że w piątek okazało się, że zakażony koronawirusem jest Juryj Czuch, trener toruńskiej drużyny.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze