Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka Szachy
Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Jan Krzysztof Duda pokonał mistrza świata, prawdziwego dominatora
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji szachów, piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.
W trakcie turnieju Altibox Norway Chess w Stavanger szachowy Arcymistrz grający w Wasko Hetmanie GKS-ie Katowice Jan Krzysztof Duda, pokonał Mistrza Świata Magnusa Carlsena.
Piłkarze w minionym tygodniu rozegrali jedno spotkanie: na wyjeździe z Olimpią Elbląg. GieKSa wygrała 2:1 (1:1). Prasówkę po tym meczu tutaj. Drużyna żeńska w ramach 9 kolejki rozegrała u siebie z Rolnikiem Biedrzychowice. Piłkarki rozbiły przeciwniczki 5:0 (2:0). W następnym meczu panie spotkają się z liderem Czarnymi Sosnowiec na wyjeździe. Spotkanie po przerwie reprezentacyjnej w sobotę 31 października.
Ze względu na SARS COVID-19 siatkarze w minionym tygodniu nie rozegrali zaplanowanego meczu z MKS-em Będzin. Z tego samego powodu hokeiści rozegrali tylko jedno spotkanie, z Cracovią. W Krakowie wygrała GieKSa 5:1. Niedziele spotkanie z Energą Toruń zostało odwołane.
SZACHY
przegladsportowy.pl – DUDA ZNÓW OGRAŁ MISTRZA
Zwycięstwo i porażka z mistrzem świata Magnusem Carlsenem – to bilans weekendowych spotkań Jana-Krzysztofy Dudy w prestiżowym turnieju szachowym w Stavanger.
W Altibox Norway Chess bierze udział sześciu czołowych zawodników świata, a pula nagród wynosi w przeliczeniu ponad 700 tysięcy złotych. Zmagania toczą się systemem każdy z każdym – mecz i rewanż; przy czym w drugiej rundzie rywale spotykają się w odwrotnej kolejności niż w pierwszej, dlatego po sobotniej przegranej Carlsen tak szybko miał okazję do rewanżu w rywalizacji z Polakiem. A zwycięstwo naszego zawodnika naprawdę miało swoją wymowę. W szachach klasycznych norweski mistrz szachowy nie przegrywał przez 125 kolejnych partii, czyli od szachownicy odchodził niepokonany przez 2 lata 2 miesiące i 10 dni!
W sobotę, grając czarnymi poddał partię Dudzie po 63 posunięciach. Walczył do końca, a zdaniem obserwatorów starcia wielu zawodników pogodziłoby się z porażką znacznie wcześniej niż Carlsen. W niedzielę natomiast Polak – grając czarnymi – musiał już uznać wyższość bardziej utytułowanego Norwega.
22-letni Arcymistrz z Wieliczki w starciach ze starszym o niespełna osiem lat mistrzem świata radzi sobie wyjątkowo dobrze. Sobotnie zwycięstwo było czwartym meczem z rzędu, w którym mistrz świata nie dał mu rady. Duda pokonał Carlsena w partii szachów szybkich w maju w turnieju, który rozgrywanym był online (Lindores Ammey Rapid Challenge zaliczany się do cyklu Magnus Carlsen Invitational). W styczniu tego roku partia szachów klasycznych w holenderskim Wijk aan Zee zakończyła się remisem, tak jak i pojedynek podczas mistrzostw świata w szachach błyskawicznych w grudniu 2019 w Moskwie. Polak wygrał w Stavanger mimo, że we wcześniejszych spotkaniach imprezy w Norwegii nie spisywał się dobrze… Po trzech porażkach i remisie mówił nawet, że jest to jego najgorszy turniej w karierze. – Wygrana trochę poprawiła mi humor – stwierdził, dodając, że nie zasłania mu to całego obrazu turnieju, w którym generalnie poniósł straty jeśli chodzi o punkty rankingowe.
dziennikzachodni.pl – 22-latek z Katowic pokonał mistrza. Jan Krzysztof Duda wygrał pojedynek szachowy z niepokonanym Magnusem Carlsenem
[…] Sobota, 10 października, była dniem historycznym w polskim sporcie. Iga Świątek jako pierwsza Polka wygrała turniej Rolland Garros, a 22-letni Jan Krzysztof Duda wygrał pojedynek w szachy z mistrzem Magnusem Carlsenem, przerywając jego passę 125 meczów bez porażki.
Magnus Carlsen, norweski szachista, pozostawał niepokonany od 125 meczów, ustanawiając historyczne pasmo zwycięstw w szachach. Wczoraj, zmierzył się z Polakiem, Janem Krzysztofem Duda, który przerwał jego passę.
sportowefakty.wp.pl – Szachy. Jan Krzysztof Duda pokonał mistrza świata, prawdziwego dominatora
Magnus Carlsen był niepokonany od 31 lipca 2018 roku. Od tego czasu wygrał aż 125 partii szachowych. Tę wspaniałą passę przerwał Polak – Jan Krzysztof Duda. Światowe media piszą o prawdziwej sensacji.
[…] Doszło do niej podczas turnieju Altibox Norway Chess, który jest aktualnie rozgrywany w Stavanger. Impreza jest pierwszym dużym turniejem rozgrywanym stacjonarnie. W tym sezonie – przez pandemię koronawirusa – szachiści rywalizowali głównie zdalnie, poprzez łącza internetowe.
[…] – Oczywiście musiało się kiedyś to wydarzyć, ale jestem totalnie rozczarowany – przyznał po porażce Carlsen. – Naprawdę myślałem, że wygram. Popełniłem prosty, wręcz niewybaczalny błąd. Nie zauważyłem w pewnym momencie hetmana na c2.
– To twarz człowieka, który stara się ukryć swoje rozczarowanie – skomentował na antenie norweskiej telewizji TV2, Jon Ludvig Hammer, ekspert szachowy.
Co ciekawe, Duda w maju 2020 pokonał Carlsena, ale w innej formule, w szachach błyskawicznych. Szachista Wasko Hetman GKS Katowice przeżył wówczas „pięć minut” sławy. Stał się światowym bohaterem.
PIŁKA NOŻNA
tylkokobiecyfutbol.pl – GieKSa zbiła Rolnika
GieKSa powetowała sobie ostatnie niepowodzenia i dziś gładko pokonała Rolnik 5:0. Dublety ustrzeliły Zofia Buszewska i Klaudia Maciążka.
Gospodynie nie dały szans Rolnikowi. Już w 5. minucie do siatki trafiła Miłek, lecz sędzi Ewa Żyła dopatrzyła się spalonego. Na szczęście dla gospodyń chwilę później wynik już prawidłowo otworzyła Zofia Buszewska. GieKSA powoli się rozpędzała i raz po raz strzelała na bramę Dominiczak. Szalała Maciążka. W 35. minucie była bliska nawet zdobycia gola, lecz zawodniczki przyjezdnych wybiły piłkę z linii bramkowej. Dwie minuty później już była bezbłędna, po świetnym rajdzie strzelając bramkę na 2:0.
Po zmianie stron swoje okazje miał Rolnik, lecz był dziś za słaby na GieKSę. Już od 71. minuty worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Po raz drugi trafiła Buszewska. Dziesięć minut później po dograniu Kłody na 4:0 podwyższyła Maciążka. Wynik w samej końcówce ustaliła Klaudia Miłek.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice – Rolnik 5:0. Dziewczyny zagrały na Bukowej!
Piłkarki GKS Katowice bez problemów pokonały Rolnika Biedrzychowice, jedną z najsłabszych drużyn Ekstraligi. Mecz odbył się – co jest rzadkością dla sekcji kobiecej – na Bukowej.
Zespół piłkarek GKS Katowice na rozgrzewkę przed meczem z Rolnikiem Biedrzychowice/Głogówek wyszedł w koszulkach z napisem „Siwa, Ola – czekamy na Was!”. Akcja była dedykowana kontuzjowanym Nicoli Brzęczek i Aleksandrze Drąg.
Spotkanie odbyło się na stadionie przy Bukowej. Gospodynie rozpoczęły go z impetem, ale pierwszy gol nie został uznany ze względu na pozycję spaloną. Potem jednak bramki padały już zgodnie z przepisami. Po dwie zdobyły Zofia Buszewska i Klaudia Maciążka, jedną dołożyła Klaudia Miłek.
SIATKÓWKA
siatka.org – Czarne chmury nad Plusligą. Kolejny mecz odwołany
To już druga tego typu decyzja podjęta przez PLS. Kilka godzin temu odwołany został mecz TAURON Ligi, a już spłynęła informacja, że nie odbędzie się także zaplanowany na weekend mecz Plusligi. Kilka dni temu do ekip, które w najbliższym czasie nie rozegrają swoich spotkań ze względu na zakażenie dołączył MKS Będzin. Stąd podjęto decyzję o odwołaniu piątkowego meczu.
Poniżej publikujemy oficjalną informację klubu GKS Katowice w sprawie nadchodzącego meczu:
Ze względu na kwarantannę związaną z COVID-19 w drużynach @mksbedzinsa i GKS-u Katowice Polska Liga Siatkówki S.A. odwołała mecz z udziałem tych drużyn, który miał zostać rozegrany 9.10 br. o godzinie 17:30.
Nowy termin meczu zostanie ustalony w czasie późniejszym.
2 nowe przypadki koronawirusa w GKS-ie Katowice
Kilka dni temu stwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w GKS-ie Katowice. Drużyna pozostaje w izolacji od 3 października, w czwartek wykonano testy RT-PCR na obecność w organizmie koronawirusa COVID-19. Pozytywne wyniki tych testów otrzymało dwóch kolejnych członków drużyny.
Po stwierdzeniu pierwszego przypadku koronawirusa w obozie GKS-u Katowice, został odwołany mecz z Cuprum Lubin, a także pojedynek z MKS-em Będzin. Jak informuje klub, w dniu 8 października br. drużyna GKS-u Katowice, pozostająca w izolacji od 3 października, przeszła testy RT-PCR na obecność w organizmie koronawirusa COVID-19. Dzień później poznano wyniki przeprowadzonych testów. Obecność wirusa wykryto u dwóch kolejnych członków drużyny, pozostałe testy dały wynik negatywny. Na chwilę obecną zakażonych jest trzech przedstawicieli zespołu.
Klub poinformował, że zarażeni przechodzą chorobę łagodnie, występuje u nich część objawów typowych dla zachorowania na koronawirusa COVID-19. W związku z wykryciem kolejnych zakażeń służby sanitarne wydłużyły okres izolacji zespołu do poniedziałku 12 października. Po zakończeniu izolacji drużyna przejdzie kolejne badania, by w pełni zdrowia wrócić do treningów.
GKS Katowice pozostaje w nieustannym w kontakcie z Polską Ligą Siatkówki i służbami sanitarnymi i będzie informować o wszelkich zmianach związanych z terminarzem PlusLigi i sytuacją zdrowotną w drużynie.
HOKEJ
hokej.net – GieKSa rozbiła „Pasy”. Kruczek skarcił dawnych kolegów
Hokeiści GKS-u Katowice wygrali w wyjazdowym meczu z Comarch Cracovią aż 5:1. Kluczowa okazała się być pierwsza tercja, w której Robert Kowalówka skapitulował czterokrotnie. Godne odnotowania jest również trafienie Macieja Kruczka, któremu przed meczem działacze Cracovii zgotowali uroczyste podziękowanie za lata gry przy Siedleckiego. […] Ku ironii losu, to właśnie on otworzył wynik spotkania. Niedokładne wyprowadzenie krążka przez defensywę „Pasów” doprowadziło do tego, że rodowity kryniczanin stanął przed szansą do strzału „z pierwszego krążka” i potężnym uderzeniem pokonał Roberta Kowalówkę. O ile od pierwszych sekund obydwa zespoły wyszły na lód z ofensywnym nastawieniem, to właśnie pierwsze trafienie sprawiło, iż to goście stali się stroną dominującą. Gospodarze popełniali proste błędy, a Robert Kowalówka ponownie nie poradził sobie ze strzałem sprzed niebieskiej, tym razem autorstwa Patryka Wajdy. Kumulacją ich niefrasobliwości była podwójna przewaga katowiczan, którą zwieńczył Grzegorz Pasiut. W ostatniej minucie pierwszej odsłony Kowalówka został wręcz ośmieszony przez Patryka Krężołka i po przepuszczeniu czwartej bramki został zmieniony, a jego miejsce zajął Michael Petrásek.
Solidna zaliczka po pierwszej tercji wpłynęła negatywnie na tempo dalszej części spotkania. GieKSa wciąż potwierdzała swą dominację na tafli, lecz w jej szeregi wkradło się drobne rozluźnienie powodujące błędy. Po pomyłce Patryka Wajdy w znakomitej sytuacji strzeleckiej znalazł się Tomáš Franek i po samotnym najeździe zdobył jedyne dzisiejszego wieczoru trafienie dla Cracovii. Gdyby krakowianom udało się pójść za ciosem, zapewne czekałaby nas jeszcze masa emocji. Nikt jednak nie znalazł już sposobu na świetnie dysponowanego Juraja Šimbocha.
Trzecia odsłona była już tylko formalnością. Zawodnicy GKS-u nie mieli wielkiego apetytu na kolejne trafienia, gracze „Pasów” natomiast całkowicie utracili wiarę w odrobienie losów tego pojedynku. Kibicom na pocieszenie zostało więc ładne trafienie Miiki Franssili, który dzisiaj przejawiał silny ciąg na bramkę i w końcu dopiął swego..
Comarch Cracovia – GKS Katowice 1:5 (0:4, 1:0, 0:1)
PILNE. Niedzielny mecz odwołany!
Niedzielne spotkanie GKS-u Katowice z KH Energą Toruń zostało odwołane. Powód? Niepokojące objawy wśród toruńskiej drużyny, która udała się na izolację.
W związku ze zgłoszeniami toruńskich zawodników dotyczących niepożądanych objawów choroby, które od sobotniego poranka spływały do toruńskiego klubu, szefostwo KH Energi Toruń wystąpiło do Polskiej Hokej Ligi o odwołanie niedzielnego starcia z GKS-em Katowice.
W porozumieniu z komisarz Martą Zawadzką i klubem ze stolicy Górnego Śląska, spotkanie zostało odwołane i odbędzie się w innym terminie. Jednocześnie KH Energa zawiesiła treningi do czasu wyjaśnienia stanu zdrowia hokeistów. Niewykluczone, że również kolejne mecze z udziałem torunian zostaną przełożone.
Przypomnijmy, że w piątek okazało się, że zakażony koronawirusem jest Juryj Czuch, trener toruńskiej drużyny.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Galeria Piłka nożna
Rollercoaster na Nowej Bukowej
GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.


Najnowsze komentarze