Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka Szachy

Multisekcyjny przegląd doniesień mass mediów: Jan Krzysztof Duda faworytem mistrzostw Europy w szachach błyskawicznych, GieKSa znalazła patent, GKS Katowice liderem po jesieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji szachów, piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

W dniach 18 – 20 grudnia odbędą się mistrzostwa Europy w szachach błyskawicznych, w formule online. Według mediów faworytem jest Jan Krzysztof Duda.

Piłkarze w minionym tygodniu rozegrali ostatnie spotkanie ligowe w 2020 roku, w którym pokonali Stal Rzeszów 1:0 (0:0). Prasówkę po tym meczu znajdziecie tutaj. Piłkarki zakończyły rundę jesienną, ostatnim akordem było losowanie 1/8 rozgrywek Pucharu Polski w którym drużyna GieKSy została skojarzona z Śląskiem Wrocław. Spotkanie zostanie rozegrane w 17 marca w Katowicach. Sztab szkoleniowy piłkarek ogłosił plan przygotowania drużyny do rundy wiosennej sezonu 2020/21.

Siatkarze w minionym tygodniu rozegrali mecz z Aluron CMC Warta Zawiercie, w którym wygrali 3:1. Następne spotkanie drużyna siatkarzy rozegra w sobotę, na wyjeździe z Cuprum Lubin. Drużyna w dwunastu spotkaniach zdobyła dwadzieścia jeden punktów i zajmuje siódme miejsce w tabeli. Hokeiści rozegrali również jedno spotkanie w którym pokonali lidera rozgrywek JKH GKS Jastrzębie, na wyjeździe 2:1.

 

SZACHY

rmf24.pl – Jan Krzysztof Duda faworytem mistrzostw Europy w szachach błyskawicznych

„Do samego końca liczyliśmy, iż uda nam się zorganizować w Katowicach mistrzostwa Europy w szachach błyskawicznych w formie tradycyjnej, ale jesteśmy zmuszeni, by przyjąć wersję online. Jest to rozwiązanie bardzo innowacyjne, szachy dzięki nowym technologiom mają tę alternatywę, z której nie mogą skorzystać inne dyscypliny sportowe” – mówi Łukasz Turlej, wiceprezydent Światowej Federacji Szachowej. W imprezie, która odbędzie się w dniach 18-20 grudnia, udział weźmie ponad dwa tysiące europejskich szachistów, a centrum dowodzenia imprezy będzie w Katowicach.

Na razie lista zgłoszeń nie jest jeszcze zamknięta, ale wiadomo, że za pośrednictwem internetu w katowickim turnieju udział wezmą najlepsi szachiści Europy. Zaproszenia trafiły m.in. do polskich arcymistrzów Jana Krzysztofa Dudy, Mateusza Bartela, Radosława Wojtaszka czy katowiczanina Daniela Sadzikowskiego.

[…] Mam nadzieję, że wygra Polak, nawet jeśli nie będę to ja. Jeśli nic się złego nie wydarzy i wystartuję w tym turnieju, to obiecuję, że zrobię wszystko, by go wygrać – mówi Jan Krzysztof Duda, który nie ukrywa, że lubi grać w błyskawiczną odmianę szachów. Szachy błyskawiczne i szachy klasyczne to jak dwie różne gry. Wiadomo, że szachy błyskawiczne są zdecydowanie szybsze, tu nie ma czasu na liczenie, a gra się opiera głównie na intuicji. A ja jestem zawodnikiem intuicyjnym.

Po raz pierwszy mistrzostwa Europy w szachach błyskawicznych w Katowicach odbyły się w 2017 roku i były z pewnością jednym z największych wydarzeń w historii Europejskiej Unii Szachowej. Wypełniona hala Spodek, wspaniała atmosfera i świetna organizacja zawodów sprawiły, że w 2018 roku Katowice otrzymały prawo goszczenia uczestników mistrzostw Europy w szachach błyskawicznych w 2020 i 2021 roku.

To ewenement, gdyż zazwyczaj prawo organizacji imprez przyznaje się tylko jednorazowo i najczęściej są to stolice państw. Współpraca z prezydentem Katowic była jednak na tyle dobra, że zdecydowano się powtórzyć tę imprezę – dodaje Turlej.

Prezydent miasta Marcin Krupa nie ukrywa, iż jest dumny z faktu, że Katowice, które razem z Ministerstwem Sportu wsparły organizacje grudniowych mistrzostw Europy w szachach błyskawicznych, są najbardziej „szachowym” miastem w Polsce.

[…] Choć szachy przeżywają swój renesans dopiero w tym roku – to jednak w Katowicach od wielu lat wspieramy miłośników tego sportu, a szachiści Wasko HETMAN GKS Katowice w minionej dekadzie aż siedmiokrotnie stawali na najwyższym stopniu podium drużynowych mistrzostw Polski. Podczas zbliżających się mistrzostw oczywiście najmocniej będziemy trzymać kciuki za zawodników GieKSy i wszystkich Polaków. Jestem przekonany, że impreza ta przyczyni się do dalszej popularyzacji szachów w Polsce, a Katowice będą w kolejnych latach gospodarzem wielu międzynarodowych zawodów – mówi prezydent Krupa.

[…] Na najlepszych zawodników Mistrzostw Europy w szachach błyskawicznych czekać będą, oczywiście oprócz medali, także nagrody finansowe. Kibice będą mieli możliwość obserwowania zmagań szachistów przez internet.

 

PIŁKA NOŻNA

laczynaspilka.pl – Poznaliśmy pary 1/8 finału

W środę w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej rozlosowano pary 1/8 finału Pucharu Polski kobiet w sezonie 2020/2021. Mecze tej fazy rozgrywek zostaną rozegrane 17 marca 2021 roku.

Zgodnie z Regulaminem Rozgrywek, podobnie jak w przypadku 1/32 i 1/16 finału, wszystkie pary losowane były z jednego koszyka. Gospodarzami meczów 1/8 finału Pucharu Polski są drużyny występujące w niższej klasie rozgrywkowej. W przypadku zespołów występujących w tej samej klasie rozgrywkowej gospodarzami są te, które podczas losowania danej pary zostały wylosowane jako pierwsze.

W 1/8 finału spotkania rozgrywane są w formule jednego meczu.

Pary 1/8 finału Pucharu Polski kobiet:

MKS Tarnovia Tarnów – TS ROW Rybnik

KKS Czarni Sosnowiec – AZS UJ Kraków

GKS Katowice – WKS Śląsk Wrocław

KKPK Medyk II Konin – BTS Rekord Bielsko-Biała

Respekt Myślenice – Sportis KKP Bydgoszcz

TME UKS SMS Łódź – KKPK Medyk Konin

KKP Stomilanki II Olsztyn – GKS Górnik Łęczna

KS Unifreeze Górzno – UKS 3 Staszkówka Jelna

 

tylkokobiecyfutbol.pl – Przed losowaniem 1/8 finału Pucharu Polski

[…] Kalendarz Pucharu Polski

1/8 finału – 17.03.2020

1/4 finału – 21.04.2020

1/2 finału – 12.05.2020

FINAŁ – 6.06.2020

PZPN przyzna nagrody finansowe za udział w rozgrywkach o Puchar Polski :

– zdobywca PP na szczeblu WZPN – 5000 PLN netto

– drużyny wyeliminowane w III etapie – 8000 PLN netto

– drużyny wyeliminowane w 1/8 finału – 10 000 PLN netto

– drużyny wyeliminowane w 1/4 finału – 25 000 PLN netto

– drużyny wyeliminowane w 1/2 finału – 50 000 PLN netto

– finalista PP – 100 000 PLN netto.

 

gkskatowice.eu – Plan przygotowań piłkarek

[…] Choć zawodniczki GieKSy zakończyły tegoroczne zmagania 18 listopada wygranym meczem Pucharu Polski w Sosnowcu, to od tego czasu wciąż pozostawały w treningu. Na piątek 11 grudnia mają zaplanowane ostatnie wspólne zajęcia w 2020 r. Od teraz zaczną realizację indywidualnych planów treningowych.

Powrót do wspólnych treningów zaplanowano na poniedziałek 11 stycznia. W kolejnych dniach piłkarki przejdą szereg testów i badań. W trakcie zimowych przygotowań drużyna rozegra pięć meczów kontrolnych. Pierwsza wiosenna kolejka Ekstraligi zaplanowana jest na weekend 6/7 marca.

Plan przygotowań żeńskiej GieKSy
11 stycznia – powrót do treningów
24 stycznia – sparing GKS Katowice – Banik Ostrawa
30 stycznia: sparing GKS Katowice – GKS Górnik Łęczna
6 luty: GKS Katowice – Spartak Myjava/MSK Żylina
13 luty: GKS Katowice – TS ROW Rybnik
27 luty: GKS Katowice – Slovan Bratysława
6/7 marca: runda wiosenna Ekstraligi

 

2×45.info.pl – GKS Katowice liderem po jesieni, udana gonitwa Pogoni Siedlce, Chojniczanka kończy rok zwycięstwem

[…] Liderem GKS Katowice, czerwoną latarnią Hutnik Kraków, więc można powiedzieć, że szokujących wyników jak na razie nie ma. W bardzo dobrym stylu rok zakończyła Chojniczanka, która pokonała Lecha II aż 3:0 i to samo mógł zrobić Motor Lublin z Pogonią Siedlce, gdyby tylko nie dał ciała i w 7 minut takiej przewagi nie roztrwonił.

[…] Na pierwszym miejscu przezimuje za to GKS Katowice. Może jest to trochę papierowy lider, bo drugi Górnik Polkowice, który ma tyle samo punktów, ma też jeden mecz więcej do rozegrania, ale nie zmienia to faktu, że katowiczanie dość pewnie zmierzają po powrót na zaplecze Ekstraklasy tym razem skromnie pokonując Stal Rzeszów 1:0. Stal, będącą jeszcze niedawno w gronie zespołów mogących realnie myśleć o miejscu barażowym, teraz jednak ta perspektywa, po tym jak rzeszowianie w pięciu ostatnich meczach zdobyli tylko punkt, nieco się oddaliła.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – GKS z ważną wygraną i kompletem punktów

Siatkarze GKS-u Katowice pokonali we własnej hali Aluron CMC Warta Zawiercie i po czterosetowym starciu zgarnęli komplet punktów do ligowej tabeli. Zawiercianie mieli swoje szanse w pierwszej i ostatniej partii, jednak wyrównane końcówki padły łupem gospodarzy. Dla katowickiej ekipy to siódma wygrana w sezonie.

[…] MVP: Kamil Kwasowski

GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:1 (28:26, 25:15, 20:25, 26:24)

 

plusliga.pl – GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:1

[…] Drużyna GKS-u nie ma najlepszych wspomnień z ostatniego wyjazdu do Rzeszowa i konfrontacji z Asseco Resovią, przegranej 0:3 po bezdyskusyjnej przewadze rywala. Nadarzyła się więc znakomita okazja poprawy reputacji w starciu z wyżej notowanym rywalem. I katowiczanie wykorzystali tę szansę. W meczu walki zdobyli komplet punktów.

[…] Katowiczanie zaczęli z dużym animuszem. Prowadzili m.in. 8:5, 10:6 i 13:8. Wydawało się, że dalej będą niepodzielnie panowali na boisku. Jednak w połowie partii było już tylko 16:15. Jeszcze m.in. po dobrej akcji Jarosza i błędach rywali GKS odskoczył na 19:16. Aluron CMC Warta nie poddawała się. odrobiła straty, podobnie jak przegrywając 24:22. Gospodarze mieli piłki setowe, ale wykorzystali dopiero gdy pomylił się Malinowski w ataku. Wcześniej punkt zdobył Jarosz.

W drugim secie o wyrównanej grze można mówić do stanu 11:9. Następnie GKS punktował rywala, powiększając przewagę. Grał już tylko jeden zespół, a miał ułatwione zadanie przy słabym ataku zespołu gości. Zmiany w drużynie z Zawiercia nie dawały rezultatu.

Trzecią partię otworzył Adrian Buchowski. GKS chciał jak najszybciej wygrać spotkanie. Jednak rywal nie zamierzał ułatwiać zadania. Coraz lepiej grał Mateusz Malinowski. Goście minimalnie prowadzili, a w końcówce ich przewaga stała się wuraźniejsza i zasłużenie wygrali.

Czwartą i jak się później okazało ostatnią gospodarze zaczęli od prowadzenia 6:3. Po bloku Miłosza Zniszczoła było 14:9 i wydawało się, że nie dojdzie do nerwowej końcówki. Jednak kilka minut potem trener GKS prosił o kolejny czas po stracie trzech oczek z rzędu. Należało zachować maksymalną koncentrację, by utrzymać korzystny rezultat i GieKSa umiała ją zachować, do tego dokładając ważny punkt blokiem na 20:17. Po błędzie Kwasowskiego w przyjęciu doszło do remisu po 22, a potem kolejnej gry na przewagi. Ale i tym razem GKS był lepszy.

 

HOKEJ

hokej.net – Koniec passy JKH. GieKSa znalazła patent

GKS Katowice okazał się być pierwszą drużyną od 23 października, która znalazła sposób na JKH GKS Jastrzębie, wygrywając 2:1. W niezwykle zaciętym spotkaniu decydująca okazała się być trzecia tercja, kiedy to padły wszystkie trafienia w tym meczu.

Jastrzębianie nie tak wyobrażali sobie zakończenie roku. Po serii dwunastu zwycięstw po raz trzeci w tym sezonie chcieli dopisać w swym rozkładzie zwycięstwo nad katowicką GieKSą. Szyki pokrzyżowali im jednakże podopieczni trenera Andrieja Parfionowa, głównie za sprawą jednego z zeszłorocznych liderów JKH – Jessego Rohtli. Katowiczanie natomiast ponownie dali popis dobrej gry w obronie, a do tego dołożyli dwa trafienia, czego zabrakło im w ostatnim meczu przeciwko Unii Oświęcim.

Wynik meczu mógł otworzyć się już na samym początku, kiedy to Jesse Rohtla zmarnował doskonałe dogranie… Romana Ráca. Słowacki napastnik popełnił za własną bramką fatalny błąd, lecz na jego szczęście filigranowy Fin strzelił wprost w bramkarza. Miał on okazję na rehabilitację kilka minut później, lecz ponownie przegrał pojedynek z Nechvátalem. Dodatkowo, golkiper JKH poradził sobie również z dobitką Mikaela Kuronena. W pierwszej odsłonie to katowiczanie częściej nękali bramkarza przeciwnika, lecz i hokeiści znad czeskiej granicy mieli swoje szanse. Żadna ze stron nie zdołała jednak rozsupłać worka z bramkami, co zwiastowało sporo emocji w kolejnej odsłonie.

Druga tercja rozpoczęła się w niemalże bliźniaczy sposób, a więc od kolejnego błędu Ráca, który nie zrozumiał się z Kasperlíkiem. Krążek przejął Mateusz Michalski i mało zabrakło, by mógł cieszyć się z trafienia. Nechvátal był jednak na posterunku. Znakomite okazje mieli także Szymon Mularczyk oraz cierpiący dziś na problemy ze skutecznością Mikael Kuronen, natomiast po stronie gospodarzy największą aktywnością wykazał się Dominik Paś. Ostatni z wymienionych był zamieszany w kontrowersyjną sytuację, kiedy to po defensywnej interwencji Oskara Krawczyka wpadł na Juraja Šimbocha. Rozsierdziło to Słowaka, który uderzył leżącego jastrzębianina odbijaczką w głowę. Sędziowali zadecydowali jednak, że wykluczenie należy się obydwu stronom, co spotkało się ze sporym protestem z boksu gospodarzy. Oglądając powtórki wideo, ciężko jest się doszukać winy napastnika JKH. Nie zmienia to jednak faktu, że obydwaj bramkarze spisywali się wyśmienicie, a losy meczu miały rozstrzygnąć się w ostatnich 20 minutach.

Na pierwsze trafienie czekaliśmy równe cztery minuty trzeciej tercji, kiedy to uderzeniem z nadgarstka spod linii niebieskiej zasłoniętego Nechvátala zaskoczył kompletnie Mateusz Zieliński. Katowiczanie nie mieli jednak okazji do zbyt długiego świętowania trafienia, bowiem już chwilę później w tym samym czasie na ławkę kar zostali odesłani Jesse Rohtla i Patryk Wajda.  Roman Rác zrehabilitował się za poprzednie błędy i sprytnym zagraniem obsłużył niepilnowanego Marka Hovorkę, któremu nie pozostało nic innego, jak tylko wsunąć „gumę” do pustej bramki. Obydwie strony szukały swoich szans, a decydujące trafienie padło łupem drużyny przyjezdnej. Kostek stracił za własną bramką krążek na rzecz Kuronena, a ten dograł do Jessego Rohtli, który skarcił swój były zespół. Jastrzębianie mieli jeszcze swoją okazję w przewadze po faulu Miiki Franssili, a później trener Róbert Kaláber próbował  zmotywować swoich zawodników biorąc czas oraz dokonując manewru z wycofaniem bramkarza, jednakże i to nie przyniosło skutku.

[…] JKH GKS Jastrzębie – GKS Katowice 1:2 (0:0, 0:0, 1:2)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion

Budżet Obywatelski – głosujemy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”. 

Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek. 

Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.

W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów). 

Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic. 

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie do złamania

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.

Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.

Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.

Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.

Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.

Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.

Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.

To był kolejny  tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.

Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.

I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.

Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.

Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.

Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.

Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.

No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.

Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.

Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.

Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.

Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.

Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Rollercoaster na Nowej Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga