Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Młokos dał sygnał – multisekcyjny przegląd mediów
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatnich sześciu dni dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
Przygotowujące się do rundy wiosennej zespoły piłkarek oraz piłkarzy rozegrali kolejne spotkania sparingowe. Panie zmierzyły się w niedzielę z rywalkami z Ekstraligi, drużyną Śląska Wrocław. Po golu Anity Turkiewicz wygrał nasz zespół 1:0 (0:0). W niedzielę piłkarki rozegrają kolejny test-mecz, z Medykiem Polomarket Konin. Drużyna męska zmierzyła w sobotę się z GKS-em Jastrzębie. GieKSa wygrała 2:1 (0:0) po dwóch golach Patryka Szwedzika. Zespół obecnie przebywa na zgrupowaniu w Bielsku-Białej, gdzie rozegra trzy spotkania sparingowe, z tego dwa jutro (z Podbeskidziem i Ruchem Radzionków) oraz w sobotę (z LKS-em Goczałkowice-Zdrój).
Siatkarze rozegrali dwa spotkania, oba zwycięskie. W ramach rozgrywek Pucharu Polski pokonali Mickiewicza Kluczbork 3:0 oraz w PlusLidze z LUKiem Lublin 3:1. Kolejne ligowe spotkanie drużyna rozegra w niedzielę, na wyjeździe z AZS-em Olsztyn.
Hokeiści rozegrali jedno spotkanie, z liderem rozgrywek Re-Plast Unią Oświęcim. Dzięki zwycięstwu po dogrywce, w tym spotkaniu 4:3, nasz zespół zmniejszył dystans do lidera do jednego punktu. W najbliższych dniach drużyna rozegra trzy spotkania: dzisiaj, z Zagłębiem, w piątek z GKS-em Tychy oraz w niedzielę z JKH GKS-em Jastrzębie.
PIŁKA NOŻNA
twitter.com – WKS Śląsk Wrocław Piłka Nożna Kobiet@wkspilkakobiet
Cenną lekcją dla naszych zawodniczek był dzisiejszy sparing z GKS-em Katowice ⚽
Tym razem w spotkaniu rozgrywanym na Kłokoczycach padła tylko jedna bramka i zdobyły ją nasze rywalki.
kobiecyfutbol.pl – Zacięty mecz we Wrocławiu
Liga rusza na początku marca, a tymczasem drużyny ekstraligowe szlifują formę, pracują nad taktyką i sprawdzają i ogrywają zawodniczki rozgrywając kolejne sparingi. W dzisiejszym starciu zmierzyły się drużyny ze stolic Górnego i Dolnego Śląska. Na Kłokoczycach lepsze były dziś piłkarki GKS Katowice, zwyciężając 1:0.
Mecz był zacięty i dość wyrównany z pewną przewagą Katowic. Udokumentowała ją w 54.minucie Anita Turkiewicz po podaniu Emilii Zdunek. Więcej bramek już nie zobaczyliśmy i katowiczanki wracają do domu ze zwycięstwem.
sportdziennik.com – Zarząd znów dwuosobowy
Po ponad 4 latach klub z Bukowej będzie miał wiceprezesa. Do zarządu dokooptowany został Łukasz Czopik, wcześniej dyrektor zarządzający spółki, a także prezes prowadzącej akademię fundacji „Sportowe Katowice”.
Łukasz Czopik został nowym wiceprezesem GKS-u. Klub z Bukowej o jego nominacji poinformował w środowe popołudnie w giełdowym komunikacie.
– Taka decyzja zapadła ze względu na ogrom obowiązków, jakie miał w tej chwili na głowie prezes Marek Szczerbowski, oraz problemy covidowe. Jeśli zarząd jest 1-osobowy, to 1-osobowa jest też odpowiedzialność i w razie choroby, absencji prezesa, są problemy organizacyjne. Stąd też ruch z powołaniem nowego członka zarządu, który w porównaniu z dotychczasowym zakresem obowiązków będzie miał większą odpowiedzialność, prawo reprezentowania spółki i składania w jej imieniu podpisów – tłumaczy Sławomir Witek, zastępca przewodniczącego rady nadzorczej GKS-u, a na co dzień naczelnik Wydziału Edukacji i Sportu w Urzędzie Miasta Katowice, czyli właściciela klubu.
Patrząc przez pryzmat codziennego funkcjonowania klubu, trudno tu mówić o jakiejś dużej zmianie. Łukasz Czopik przy Bukowej pojawił się jesienią 2019 roku, wraz z Markiem Szczerbowskim. Został wtedy dyrektorem zarządzającym spółki. W styczniu 2021, gdy doszło do poważnych przetasowań personalnych w fundacji „Sportowe Katowice”, prowadzącej Akademię Młoda GieKSa, mianowano go jej prezesem.
[…] Nowy wiceprezes GieKSy trafił do klubu z Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów, gdzie był prezesem oraz dyrektorem generalnym. Wcześniej sprawował role dyrektorskie w Urzędzie Marszałkowskim i Hucie Baildon, był także referentem w Urzędzie Miasta Jaworzna. Jest doktorem prawa ze specjalizacją „ograniczone prawa rzeczowe w upadłości”, którą zdobył na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Był członkiem rad nadzorczych kilku spółek.
Zarząd wielosekcyjnego klubu z Bukowej pozostawał 1-osobowy od jesieni 2017 roku, kiedy to do dymisji po porażce z Zagłębiem Sosnowiec podał się Wojciech Cygan. Potem na czele GieKSy stanął wcześniejszy wiceprezes Marcin Janicki, odwołany latem 2019 po spadku do drugiej ligi. Od 26 sierpnia 2019 zarząd 1-osobowo stanowił Marek Szczerbowski. Teraz wiceprezesem będzie Łukasz Czopik, a spółka nie planuje zatrudniać nikogo nowego na stanowisko dyrektora zarządzającego.
Młokos dał sygnał
O zwycięstwie GieKSy z imiennikiem z Jastrzębia przesądziły dwa gole Patryka Szwedzika, a w oczy rzucił się jeszcze 18-letni Alan Bród.
– To są najpiękniejsze momenty. Sobota, ładny dzień, wygraliśmy, wszystko odbyło się fair – uśmiechał się Rafał Górak, trener GieKSy, która w drugim sparingu odniosła drugie tej zimy zwycięstwo. Tydzień wcześniej w Bielsku-Białej pokonała 2:1 III-ligowy Rekord, teraz w identycznym stosunku uporała się z imiennikiem z Jastrzębia, na co dzień rywalem w walce o punkty.
– Takie mecze nie są łatwe. Fajnie, że MOSiR stanął na wysokości zadania i mimo piątkowych opadów było zielone boisko, mogliśmy pograć na „Kolejarzu” w niezłych warunkach. Piłkarsko było dużo dobrego – oceniał Górak. Oba gole dla jego zespołu strzelił Patryk Szwedzik. Wygraną zapewnił, dobijając uderzenie Krystiana Sanockiego, „wyplute” przez Mikołaja Reclafa..
Wcześniej doprowadził natomiast do wyrównania, mijając golkipera rywali, a na uwagę zasługuje ładna asysta, jaką zaliczył Alan Bród. Dla zawodnika z rocznika 2004 są to pierwsze dni w seniorskim zespole GieKSy. – To środkowy pomocnik, takie „sześć i pół” – charakteryzował Robert Góralczyk, dyrektor sportowy katowickiego klubu.
Bród, ściągnięty do akademii GKS-u w 2019 roku z Dąbrowy Górniczej, rzucał się w oczy nie tylko bujną fryzurą, ale też umiejętnościami. Widać, że piłka przy nodze mu nie przeszkadza. – Było go widać? Też go widziałem! – mówił w swoim stylu trener Górak. – Alan na treningach dał sygnał. Rzadko któremu chłopakowi z akademii tak szybko daję pograć 45 minut. Wszystko przed nim – dodawał szkoleniowiec GKS-u, który dziś rusza na 6-dniowe zgrupowanie do Bielska-Białej.
Obóz – takiej samej długości, tyle że w Rybniku-Kamieniu – zaczynają dzisiaj jastrzębianie. Dla nich sobotni sparing był pierwszym w okresie przygotowawczym. Najlepszy moment mieli na początku II połowy, gdy objęli prowadzenie po mocnym strzale z bliska Daniela Stanclika, napastnika III-ligowego Piasta Żmigród. Prócz niego testowani byli także Nataniel Wybraniec (FC Dolni Benesov) oraz Oskar Natorski (Pilica Białobrzegi).
SIATKÓWKA
siatka.org – GKS lepszy od Mickiewicza
W meczu 1/8 finału Pucharu Polski pierwszoligowiec z Kluczborka musiał uznać wyższość GKS-u Katowice. Tylko w ostatnim secie Mickiewicz Kluczbork przekroczył barierę 20 punktów. Przyjezdnych do zwycięstwa poprowadził Duet Tomas Rousseaux/Damian Domagała. Polski atakujący został wybrany MVP środowego spotkania.
Po bloku na Kupce GKS prowadził 3:0 na początku spotkania. W kolejnych akcjach skutecznie atakował Tomas Rousseaux i dystans szybko się powiększył (3:8). Gra toczyła się pod dyktando katowiczan, po następnych udanych akcjach Rousseaux i Damiana Domagały o czas poprosił trener Łysiak (7:14). Gospodarze mieli problemy z przyjęciem, co rzutowało na ich skuteczność w ataku. Serię przy zagrywkach Piotra Haina przerwał dopiero udanym atakiem po bloku Michał Szmajduch (8:16). Z czasem również gościom zdarzało się popełniać błędy, ale nie rzutowało to znacznie na wynik. Stopniowo coraz pewniej atakował Artur Pasiński (14:19). Trener Łysiak rotował składem, ale nie pomogło to w odrabianiu strat. Do końca katowiczanie kontrolowali grę. Atak Domagały dał piłki setowe, a w kolejnej akcji kropkę nad i postawił Rousseaux.
Chociaż po ataku Bartosza Schmidta Mickiewicz prowadził 3:1, przez własne błędy stracił całą zaliczkę. As Pasińskiego i skuteczne zagranie Jana Siemiątkowskiego na nowo wyprowadziło kluczborczan na prowadzenie i o czas poprosił trener Słaby (9:6). Po przerwie celnie zaatakował Gonzalo Quiroga. Goście szybko ponownie przejęli inicjatywę, nie do zatrzymania był Rousseaux, a po bloku na Siemiątkowskim przerwę wykorzystał trener Łysiak (11:11). GKS górował na siatce, dobrze czytał grę rywali (12:14). Gospodarze nie mieli jednak zamiaru odpuszczać, skuteczny atak Konrada Muchy i pomyłka Quirogi sprawiły, że na tablicy wyników pojawił się remis (18:18). W kolejnych akcjach Argentyńczyk już się nie mylił i drugą przerwę wykorzystał szkoleniowiec Mickiewicza (18:21). Podobnie jak w poprzednim secie, również tym razem ostatnie punkty padały po atakach duetu Rousseaux/Domagała.
Na początku trzeciego seta po obu stronach nie brakowało błędów (3:4). W kolejnych akcjach drużyny wymieniały się skutecznymi atakami, wynik pozostawał na styku. Po dwóch asach Quirogi GKS wyszedł na prowadzenie 11:8, o czas poprosił trener Łysiak. W dalszej fazie seta katowiczanie utrzymywali przewagę, skuteczności nie tracił Domagała (13:16). Kluczborczanie nie spuszczali głów, udane ataki Muchy i Pasińskiego oraz blok na Domagale pozwoliły zmniejszyć dystans (16:17). Gospodarze nie zdołali jednak przełamać rywali i przy zagrywkach Quirogi GKS ponownie odbudował przewagę – 20:16. Po ataku Domagały katowiczanie mieli serię piłek meczowych (19:24). Atak Muchy i as Siemiątkowskiego przedłużyły nieco grę. Ostatnie słowo należało do katowickiego atakującego.
MVP: Damian Domagała
Mickiewicz Kluczbork – GKS Katowice 0:3 (18:25, 19:25, 21:25)
sportdziennik.com – Na fali wznoszącej…
Teraz trzeba patrzeć w górę, bo zespół GKS-u złapał doskonałą formę!
Siatkarze z Katowic odnieśli drugie ligowe zwycięstwo z rzędu nad bezpośrednim rywalem z tabeli z Lublina. Beniaminek PlusLigi pokazał się lwi pazur i w 2 setach walczył o tie-break. Jednak komplet punktów pozostał u gospodarzy. Teraz realnie mogą myśleć o grze play-offie, a byłby to niebywały sukces.
Wyjściowe składy nie były żadnym zaskoczenie, bo można było je wytypować w „ciemno”. Zastanawialiśmy czy zadziała jakikolwiek element zaskoczenia, a przecież kilku zawodników z Lublina występowało swego czasu po drugiej stronie. Spodziewaliśmy się wyrównanej gry i w 1. secie do pewnego momentu taka była. W końcu gospodarze zdołali wypracować 3 pktprzewagę, ale w dużej mierze była to zasługa gości, którzy popełnili w błędy. Urozmaicona zagrywka oraz blok – obrona – te elementy sprawiły, że gospodarze prowadzili już 23:18 i musiałby nastąpić jakiś kataklizm, by „GieKSiarze” przegrali tę partię. Wygrana do 20 to niezły prognostyk przed kolejną odsłoną jakże ważną dla obu drużyn.
Mocno skoncentrowani i zdeterminowani miejscowi siatkarze szybko zbudowali sobie solidną przewagę 13:5, a w międzyczasie trener Dariusz Daszkiewicz dokonał podwójnej zmiany i na parkiecie pojawili się: rozgrywający Igor Gniecki oraz atakujący Szymon Romać. Ta roszada nic nie wniosła, bo rozpędzeni gospodarze mknęli do końca z prędkością pendolino. Z przyjemnością oglądało się współpracę amerykańskiego rozgrywającego Micaha Ma’a ze środkowymi Marcinem Kanią oraz Piotrem Hainem. Skrzydłowi, jak zwykle, stanęli na wysokości zadania, choć Tomas Rousseaux był „obstrzeliwany” zagrywką. Z tej opresji wyszedł obronną ręką, a w ataku wcale się oszczędzał. Oczywiście, pierwszoplanową postacią był Jakub Jarosz, który był niemal nieuchwytny dla rywali. Zdarzały się nieudane zagrywki, ale wynikały z maksymalnego ryzyka, jakie podejmował.
Najbardziej wyrównana była 3. partia, bowiem goście nie mieli nic do stracenia i podjęli maksymalne ryzyko w polu serwisowym. To przyniosło im wymierne efekty, bowiem „zafundowali” gospodarzom 3 asy. W pierwszych 2. odsłonach ich blok nie istniał, a tym razem tym elementem również zdobyli 3 pkt. Goście niemal przez cały czas prowadzili, ale siatkarze GKS-u to wojownicy i po raz kolejny w tym sezonie walkę. Gospodarze prowadzili 22:20 i 23:21, ale ostatnie słowo należało do gości, którzy zdobyli po asie serwisowym Jakub Wachnik i 2. skutecznych atakach Wojciecha Włodarczyka.
Jeszcze większe emocje towarzyszył kolejnej odsłonie, jak się później okazało ostatniej. Jej los ważyły się w jedną lub w drugą stronę. Tę wojnę nerwów wygrali gospodarze w grze na przewagi. To była niezwykle ważna wygrana GKS-u nad sąsiadem z tabeli. To pozwala realnie myśleć o grze w play-offach, choć droga jeszcze daleka.
MVP: Tomas Rousseaux
GKS Katowice – LUK Lublin 3:1 (25:20, 25:17, 23:25, 27:25)
HOKEJ
sportdziennik.com – Przełamanie kiepskiej serii
Rywalizacja o plamę pierwszeństwa w sezonie zasadniczym trwa.
W końcu hokeiści GKS-u Katowice zdołali przełamać serię porażek i w 4. meczu ligowym z Re-Plast Unią, tym razem w Oświęcimiu, zdołali pokonać najgroźniejszego w tym sezonie rywala. O wszystkim zadecydował gol Bartosza Fraszki na zaledwie 9 sek. przed końcem dogrywki. GieKSiarze odnieśli cenną wygraną, a w perspektywie mają zaległe spotkanie z Unią na własnym lodzie.
Zespół z Katowic przyjechał do Oświęcimia mocno zmobilizowany i od pierwszych minut przystąpił do frontalnych ataków. Gospodarze długo nie mogli wyjechać z krążkiem z własnej tercji i momentami sprawiali wrażenie jakby grali z jednym zawodnikiem mniej. Clarke Saunders został mocno rozgrzany przez hokeistów GKS-u. Wydawało się, że bramka będzie tylko kwestią czasu, a tymczasem… w 14 min Krystian Dziubiński wyrwał do przodu i znalazł się sam na sam z Johnem Murrayem. Strzał i dobitkę kapitana Unii bramkarz obronił, jednak w 15 min gospodarze objęli prowadzenie. Wasilij Strielcow zdecydował się na uderzenie z połowy tercji i było 1:0. Przewagę posiadali goście, zaś prowadzili rywale – tak często bywa w hitowych spotkaniach.
Sporo spodziewaliśmy się po tej potyczce, a tymczasem w kolejnej odsłonie było więcej szarpaniny niż składnych akcji. W końcu goście odczarowali bramkę Saundersa. Igor Smal, młody napastnik z Gdańska, po uderzeniu Kallego Valtoli przekierował krążek do siatki gospodarzy. Z kolei Bartosz Fraszko, jeden z czołowych snajperów, popisał się precyzyjnym uderzeniem.
GKS objął prowadzenie i wydawało się, że kontroluje wydarzenia na lodzie. A tymczasem po zdobyciu gola był zbyt pasywny i przez wiele minut obserwowaliśmy zupełnie bezbarwną grę. W końcu Andrej Themar zdołał wyrównać i gospodarze znów mieli powody do zadowolenia.
Ostatnia odsłona zapowiadała emocje, bo pewnie jedni i drudzy chcieli tę potyczkę rozstrzygnąć w regulaminowym czasie. Jednak ich plany nie zostały zrealizowane. Wprawdzie Dziubiński dał gospodarzom prowadzenie, ale Mateusz Michalski wyrównał. O wyniku miała zadecydować dogrywka i już jej 40 sek. goście mieli karnego, którego Hudson przestrzelił.
W 63:46 min do boksu kar powędrował Stasienko i otworzyła się szansa przed katowiczanami. Na 9 sek. przed końcem dogrywki niezwykle aktywny Fraszko zdobył zwycięskiego gola. Z przekroju całego spotkania zwycięstwo gości zasłużone, ale po obu drużynach było widać ślady przymusowej przerwy.
RE-Plast Unia Oświęcim – GKS Katowice 3:4 (1:0, 1:2, 1:1, 0:1) po dogrywce
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.







































Najnowsze komentarze