Hokej Klub Piłka nożna Siatkówka Zapasy
Miasto podzieliło dotacje. Dostaniemy 2 miliony mniej niż chcieliśmy.
12 stycznia ukazało się zarządzenie Prezydenta Miasta Katowice w sprawie dwóch dotacji na 2018 rok. GKS Katowice dostał najwięcej pieniędzy z wszystkich klubów w Katowicach, ale nie tak dużo, jak chcieli tego nasi włodarze. Poniżej prezentujemy szczegółowe dane.
Główna dotacja dotycząca sportu zawodowego to „Organizacja uprawiania sportu”. GKS GieKSa Katowice S.A. przyznano 7 mln złotych (wnioskowano o 8,355 mln złotych). Jest to główna spółka, która prowadzi drużynę piłkarską (mężczyzn i kobiet), sekcję siatkówki, tenisa ziemnego oraz szachów. Klub Hokejowy GKS Katowice S.A. dostał 2,5 mln złotych (wnioskowano o 2,855 mln złotych). ZUKS GKS Katowice, który prowadzi sekcją zapaśniczą dostał 10 tys. złotych (wnioskowano o 28 tys. złotych). Jak więc widać podmioty dostały o 1,728 mln złotych mniej niż wnioskowały. Więcej szczegółów tutaj.
Druga dotacja dotyczyła „Szkolenia dzieci i młodzieży w dziedzinie sportu i turystyki”. Tutaj GKS GieKSa Katowice S.A. dostał 50 tys. złotych (wnioskowano o 84 tys. złotych). Fundacja „Sportowe Katowice” (pod taką nazwą występuję Akademia Młoda GieKSa) dostała 240 tys. złotych (wnioskowano o 365,5 tys. złotych). Klub Hokejowy GKS Katowice S.A. będzie musiał zadowolić się kwotą 25 tys. złotych (wnioskowano o 79,96 tys. złotych). ZUKS GKS Katowice dostanie 20 tys. złotych (wnioskowano o 31,6 tys. złotych). Nasze kluby dostaną więc o 226 060 złotych mniej niż wnioskowały. Więcej szczegółów tutaj.
Jeśli weźmiemy pod uwagę budżety poszczególnych sekcji, to zobaczymy, że przyznana kwota jest niewystarczająca. Piłka mężczyzn to około 6 mln złotych rocznie, siatkówka 4,5 mln, a pozostałe sekcje (piłka kobiet, szachy, tenis) zmieszczą się pewnie w 0,5 mln, a więc łącznie 11 mln złotych. Spółka GKS GieKSa Katowice S.A. dostała 7 mln złotych. Dla porównania w poprzednim roku nasz klub otrzymał z miasta (dotacja oraz podwyższenia kapitału) 9 mln złotych oraz pieniądze z umowy z MPGK (kwota nie jest znana). Przewidujemy, że w tym roku brakująca kwota zostanie po części uzupełniona poprzez podwyższenie kapitału i/lub umowy ze spółkami miejskimi. Zadowolona za to może być spółka prowadząca drużynę hokeja, bo przyznana kwota jest bliska wnioskowanej.
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.
Galeria Piłka nożna
Trzy punkty jadą do Szczecina

Dziadek
13 stycznia 2018 at 23:23
Sylwester pod Spodkiem trzeba zapłacić ha ha
Cierpliwy
14 stycznia 2018 at 00:17
ponad 600 tys. na Janów ? To się nadaje do Prokuratury !
Fjodor1978
14 stycznia 2018 at 12:06
Jednak trzeba przyznać, że nas obcięli najmniej (główna spółka + hokej o ok. 15%), podczas gdy innych cięli o ponad połowę. Nie zmienia to faktu, że zawsze zazdrościłem chłopakom z roboty (robię w Tychach)takiego prosportowego prezydenta jak Dziuba…
tombotleg
14 stycznia 2018 at 13:41
To trzeba zacząć oszczędzać i liczyć wydatki, wyp..gwiazdorów typu Goncerz czy Foszmańczyk, nie ściągać do klubu 12 pomocników z czego połowa wiecznie na L4 i do odbudowy, za to lekką rączką pozbywamy się Prokicia który jest najlepszy z przodu, ciepły kurwodołek jego mać starczy tego.
artur
14 stycznia 2018 at 14:14
to tylko może wyjść na dobre. Oszczędnie i praktycznie, bez wielkiej kasy da się awansować i drużynę też zbudować. Teraz sie okaze ile są warci ci sternicy.
artur
14 stycznia 2018 at 14:16
Po drugie trzeba nam jak najszybciej pozyskać prywatnego sponsora i odciąć sie od miasta. Nie ma się co dziwić, że ludzie nie chcą płacić podatków na Giekse.