Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu GKS Katowice-Motor Lublin: Motor Lublin pragnie pójść za ciosem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat popołudniowego meczu, rozgrywanego w ramach 15 kolejki II ligi GKS Katowice – Motor Lublin.

 

sportdziennik.com – GKS Katowice. Zaczątek charakteru

GKS Katowice w niedzielę wygrał walkę o pozycję wicelidera II-ligowej tabeli w Suwałkach, choć jako pierwszy stracił gola. To nic nowego, bo tej jesieni regularnie odwraca losy meczów, co daje trenerowi Rafałowi Górakowi nadzieję na… najlepszą serię w roli trenera drużyny z Bukowej.

[…] Umiejętność wychodzenia z opresji pozwoliła GieKSie odnieść 5 zwycięstw z rzędu: z Olimpią Elbląg, Błękitnymi, Garbarnią, Kaliszem i Wigrami, za sprawą których wspięła się na pozycję wicelidera. Wyrównała tym samym wynik z poprzedniej jesieni, gdy odprawiała z kwitkiem Legionovię, Garbarnię, Lecha II, Górnika Polkowice i Elanę Toruń. W niedzielne wczesne popołudnie podejmie Motor Lublin i stanie przed szansą na 6. kolejną wygraną. Byłaby to seria, jaka podczas dwóch kadencji Rafała Góraka jeszcze się nie zdarzyła – ani w II, ani w latach 2011-13 w I lidze. A przecież trener to dla historii GieKSy nie byle jaki: w niedzielę poprowadzi ją po raz 127., wyprzedzając Jerzego Nikiela, a ustępujący w tym względzie tylko Alojzemu Łysce i Piotrowi Piekarczykowi.

 

kurierlubelski.pl – Motor Lublin pragnie pójść za ciosem. Wyjazdowe starcie z wiceliderem w Katowicach

Żółto-biało-niebieskich po dwóch domowych zwycięstwach z rzędu czeka trudny test na wyjeździe. Motor zagra na terenie wicelidera z Katowic.

[…] Lubelski Motor długo nie mógł „odpalić”. W ostatnich spotkaniach ligowych jednak zaczął się rozpędzać. Trudno powiedzieć, czy nabrał już odpowiedniej prędkości. Zatrzymać go będą z pewnością chcieli piłkarze katowickiego GKS-u, którzy jeszcze w tym sezonie na własnym boisku nie przegrali.

Podopieczni Mirosława Hajdy zwycięstwami z Bytovią Bytów i Hutnikiem Kraków przywrócili nadzieję swoim kibicom na walkę w bieżącym sezonie o coś więcej niż utrzymanie. Motor z ostatniego miejsca w tabeli wskoczył do pierwszej dziesiątki. Prawdziwa weryfikacja czeka ich jednak w niedzielę w Katowicach. Zmierzą się bowiem z zespołem, który jest jednym z faworytów w walce o awans.

– Mam nadzieję, że podtrzymamy tę serię – mówi były piłkarz klubu z Katowic i obecny pomocnik Motoru, Piotr Ceglarz. – Wygraliśmy dwa mecze, ale uważam, że poza starciem w Ostródzie, w ostatnich kolejkach gramy nieźle. Mam nadzieję, że uda nam się wygrać w Katowicach.

[…] GKS w trwającym sezonie przegrał tylko dwa razy. Obydwie porażki zaliczył na wyjazdach. Co ciekawe, piłkarze z Katowic przegrali inauguracyjne starcie z krakowskim Hutnikiem oraz mecz 10. kolejki z częstochowską Skrą. Motor z Częstochowy wywiózł remis, a Hutnika pokonał w minionej kolejce 3:0. Seria zwycięstw lublinian trwa od dwóch spotkań. Katowiczanie mogą się pochwalić dłuższą serią. Komplet punktów zdobyli w ostatnich pięciu meczach.

[…] Katowiczanie mają także ponad dwukrotnie lepszy bilans strzelecki od niedzielnych gości. Podopieczni Rafał Góraka zdobyli w rozgrywkach 2020/2021 31 bramek. To najlepszy wynik w całej II lidze. Prawie jedną trzecią trafień zawdzięczają Marcinowi Urynowiczowi, który w ligowej klasyfikacji strzeleckiej ustępuje jedynie Kamilowi Wojtyrze z częstochowskiej Skry.

 

dziennikwschodni.pl – Motor Lublin w niedzielę zagra z GKS Katowice. To będzie początek maratonu

[…] Piłkarze Mirosława Hajdy w odpowiednim momencie zasygnalizowali jednak zwyżkę formy. Po raz pierwszy w tym sezonie cieszyli się z dwóch zwycięstw z rzędu. Dodatkowo przy okazji starcia z Hutnikiem Kraków odnieśli najwyższą wygraną w tym sezonie – 3:0.

– Jesteśmy zadowoleni. Nie tylko Hutnikowi chcieliśmy coś udowodnić, ale przede wszystkim sobie, że jesteśmy w stanie wygrać mecz po meczu. To się udało. Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną, a teraz trzeba się dobrze przygotować do kolejnych spotkań. W szatni powiedzieliśmy sobie, że musimy grać swoje, a sytuacje na pewno będą. Widać po wyniku, że były. Swoje zrobiła też szybko zdobyta bramka po przerwie, która pomogła nam złapać pewność siebie – ocenia Kamil Kumoch.

Kolejny powód do optymizmu? Forma Daniela Świderskiego. Piłkarz Motoru robił kawał dobrej roboty dla drużyny, grając tyłem do bramki i walcząc z obrońcami, ale od napastnika wymaga się przede wszystkim goli. A tu liczby nie przemawiały za „Świdrem”. W końcu w 11 występach zaliczył zaledwie jedno trafienie. W dwóch ostatnich meczach 25-latek trzy razy pokonał jednak bramkarzy rywali i jego bilans wygląda teraz dużo lepiej – 13 gier i cztery gole.

[…] W Lublinie cieszą się z dwóch kolejnych zwycięstw, a tymczasem „Gieksa” triumfowała już w pięciu spotkaniach z rzędu. W tym czasie ma też bilans bramkowy 15-4. A dobre wyniki od razu miały przełożenie na sytuację w tabeli, bo zespół Rafała Góraka po tym, jak pokonał ostatnio Wigry Suwałki awansował na pozycję wicelidera.

Szkoleniowiec GKS ma w kadrze kilka ciekawych postaci, jak najlepszy strzelec drużyny Marcin Urynowicz, który nie przebił się w Górniku Zabrze, ale w tym sezonie uzbierał już 10 bramek, czy Arkadiusz Woźniak. Ten drugi ma nawet na koncie jeden występ w reprezentacji Polski. Ważną postacią jest także znany z występów w Zagłębiu Lubin Adrian Błąd. W dobrej formie jest również Krystian Sanocki. Były gracz Lecha Poznań był kluczową postacią w ostatnim meczu z Wigrami. Szybko doprowadził do wyrównania po indywidualnej akcji, a później wywalczył rzut karny, który na zwycięskiego gola zamienił Urynowicz.

W kadrze najbliższego rywala Motoru jest także Michał Gałecki, którego do Katowic zabrał ze sobą były szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich Robert Góralczyk. Po krótkiej przygodzie na ławce ekipy z Lublina w sezonie 2018/2019 były asystent Adama Nawałki z reprezentacji Polski został dyrektorem sekcji piłki nożnej w GKS.

 

motorlublin.eu – Wyjazd na gorący teren

Wymagający i trudny – na taki zapowiada się najbliższy mecz żółto-biało-niebieskich. Nasz zespół zagra w delegacji z najbardziej bramkostrzelną ekipą ligi i wiceliderem tabeli, GKS-em Katowice.

[…] Dużym atutem GKS-u w starciu z naszą drużyną będzie własne boisko. W tym sezonie przy Bukowej nie udało się wygrać żadnemu z zespołów przyjezdnych. Na sześć starć u siebie żółto-zielono-czarni dali sobie urwać punkty tylko dwa razy.

– Boisko w Katowicach jest bardzo podobne do tego na Arenie Lublin – przekonuje były zawodnik GieKSy, Piotr Ceglarz. – Przy Bukowej zawsze było gorąco. Kibice często dawali o sobie znać, podczas meczów na trybunach naprawdę działo się sporo. Szkoda, że teraz stadion będzie pusty – dodaje.

Mecz z podopiecznymi Rafała Góraka zapowiada się dla naszej drużyny na bardzo trudny. Lubelska formacja defensywna będzie musiała zatrzymać najbardziej bramkostrzelny zespół w lidze.

[…] – Ten zespół jest bardzo dobrze poukładany taktycznie – mówi Rafał Grodzicki.  – Katowiczanie są groźni w każdym aspekcie. Potrafią grać z kontry jak i konstruować długie akcje w ataku pozycyjnym. Mają także bardzo dobrych wykonawców stałych fragmentów. My jednak nie boimy się przeciwnika i jak w każdym meczu będziemy chcieli narzucić mu własny styl. Myślę, że jesteśmy w stanie przywieźć z tego wyjazdu dobry wynik – dodaje nasz defensor.

– Na pewno wyróżniającym się zawodnikiem GKS-u jest Adrian Błąd. To jest ich motor napędowy i ważna postać w zespole – przyznaje Piotr Ceglarz.

Jeśli już mowa o personaliach, to trzeba przypomnieć, że w Katowicach możemy spotkać znajome twarze. Dyrektorem sportowym sekcji piłki nożnej jest w klubie Robert Góralczyk nasz były szkoleniowiec, którego nad Bystrzycą chyba nie trzeba specjalnie nikomu przedstawiać. 46-latek opuścił nasz zespół z końcem sezonu 2018/2019, a wraz z nim do Katowic przeniósł się pomocnik Michał Gałecki, który do dzisiaj występuje dla GieKSy.

W naszym zespole występuje dwóch graczy, którzy grali w żółto-zielono-czarnych barwach. Wspomniany Piotr Ceglarz spędził przy Bukowej sezon 2014/2015. Przygoda z zespołem ze Śląska trwała natomiast dłużej w przypadku Sławomira Dudy. Nasz pomocnik grał w Katowicach w latach 2013-2017.

W najbliższym spotkaniu jednak nie będzie miejsca na sentymenty. Zarówno jeden, jak i drugi zespół będą chciały przedłużyć zwycięską passę. Komu uda się ta sztuka?

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga