Piłka nożna Prasówka
Media o meczu GKS Katowice-Motor Lublin: Motor Lublin pragnie pójść za ciosem
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat popołudniowego meczu, rozgrywanego w ramach 15 kolejki II ligi GKS Katowice – Motor Lublin.
sportdziennik.com – GKS Katowice. Zaczątek charakteru
GKS Katowice w niedzielę wygrał walkę o pozycję wicelidera II-ligowej tabeli w Suwałkach, choć jako pierwszy stracił gola. To nic nowego, bo tej jesieni regularnie odwraca losy meczów, co daje trenerowi Rafałowi Górakowi nadzieję na… najlepszą serię w roli trenera drużyny z Bukowej.
[…] Umiejętność wychodzenia z opresji pozwoliła GieKSie odnieść 5 zwycięstw z rzędu: z Olimpią Elbląg, Błękitnymi, Garbarnią, Kaliszem i Wigrami, za sprawą których wspięła się na pozycję wicelidera. Wyrównała tym samym wynik z poprzedniej jesieni, gdy odprawiała z kwitkiem Legionovię, Garbarnię, Lecha II, Górnika Polkowice i Elanę Toruń. W niedzielne wczesne popołudnie podejmie Motor Lublin i stanie przed szansą na 6. kolejną wygraną. Byłaby to seria, jaka podczas dwóch kadencji Rafała Góraka jeszcze się nie zdarzyła – ani w II, ani w latach 2011-13 w I lidze. A przecież trener to dla historii GieKSy nie byle jaki: w niedzielę poprowadzi ją po raz 127., wyprzedzając Jerzego Nikiela, a ustępujący w tym względzie tylko Alojzemu Łysce i Piotrowi Piekarczykowi.
kurierlubelski.pl – Motor Lublin pragnie pójść za ciosem. Wyjazdowe starcie z wiceliderem w Katowicach
Żółto-biało-niebieskich po dwóch domowych zwycięstwach z rzędu czeka trudny test na wyjeździe. Motor zagra na terenie wicelidera z Katowic.
[…] Lubelski Motor długo nie mógł „odpalić”. W ostatnich spotkaniach ligowych jednak zaczął się rozpędzać. Trudno powiedzieć, czy nabrał już odpowiedniej prędkości. Zatrzymać go będą z pewnością chcieli piłkarze katowickiego GKS-u, którzy jeszcze w tym sezonie na własnym boisku nie przegrali.
Podopieczni Mirosława Hajdy zwycięstwami z Bytovią Bytów i Hutnikiem Kraków przywrócili nadzieję swoim kibicom na walkę w bieżącym sezonie o coś więcej niż utrzymanie. Motor z ostatniego miejsca w tabeli wskoczył do pierwszej dziesiątki. Prawdziwa weryfikacja czeka ich jednak w niedzielę w Katowicach. Zmierzą się bowiem z zespołem, który jest jednym z faworytów w walce o awans.
– Mam nadzieję, że podtrzymamy tę serię – mówi były piłkarz klubu z Katowic i obecny pomocnik Motoru, Piotr Ceglarz. – Wygraliśmy dwa mecze, ale uważam, że poza starciem w Ostródzie, w ostatnich kolejkach gramy nieźle. Mam nadzieję, że uda nam się wygrać w Katowicach.
[…] GKS w trwającym sezonie przegrał tylko dwa razy. Obydwie porażki zaliczył na wyjazdach. Co ciekawe, piłkarze z Katowic przegrali inauguracyjne starcie z krakowskim Hutnikiem oraz mecz 10. kolejki z częstochowską Skrą. Motor z Częstochowy wywiózł remis, a Hutnika pokonał w minionej kolejce 3:0. Seria zwycięstw lublinian trwa od dwóch spotkań. Katowiczanie mogą się pochwalić dłuższą serią. Komplet punktów zdobyli w ostatnich pięciu meczach.
[…] Katowiczanie mają także ponad dwukrotnie lepszy bilans strzelecki od niedzielnych gości. Podopieczni Rafał Góraka zdobyli w rozgrywkach 2020/2021 31 bramek. To najlepszy wynik w całej II lidze. Prawie jedną trzecią trafień zawdzięczają Marcinowi Urynowiczowi, który w ligowej klasyfikacji strzeleckiej ustępuje jedynie Kamilowi Wojtyrze z częstochowskiej Skry.
dziennikwschodni.pl – Motor Lublin w niedzielę zagra z GKS Katowice. To będzie początek maratonu
[…] Piłkarze Mirosława Hajdy w odpowiednim momencie zasygnalizowali jednak zwyżkę formy. Po raz pierwszy w tym sezonie cieszyli się z dwóch zwycięstw z rzędu. Dodatkowo przy okazji starcia z Hutnikiem Kraków odnieśli najwyższą wygraną w tym sezonie – 3:0.
– Jesteśmy zadowoleni. Nie tylko Hutnikowi chcieliśmy coś udowodnić, ale przede wszystkim sobie, że jesteśmy w stanie wygrać mecz po meczu. To się udało. Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną, a teraz trzeba się dobrze przygotować do kolejnych spotkań. W szatni powiedzieliśmy sobie, że musimy grać swoje, a sytuacje na pewno będą. Widać po wyniku, że były. Swoje zrobiła też szybko zdobyta bramka po przerwie, która pomogła nam złapać pewność siebie – ocenia Kamil Kumoch.
Kolejny powód do optymizmu? Forma Daniela Świderskiego. Piłkarz Motoru robił kawał dobrej roboty dla drużyny, grając tyłem do bramki i walcząc z obrońcami, ale od napastnika wymaga się przede wszystkim goli. A tu liczby nie przemawiały za „Świdrem”. W końcu w 11 występach zaliczył zaledwie jedno trafienie. W dwóch ostatnich meczach 25-latek trzy razy pokonał jednak bramkarzy rywali i jego bilans wygląda teraz dużo lepiej – 13 gier i cztery gole.
[…] W Lublinie cieszą się z dwóch kolejnych zwycięstw, a tymczasem „Gieksa” triumfowała już w pięciu spotkaniach z rzędu. W tym czasie ma też bilans bramkowy 15-4. A dobre wyniki od razu miały przełożenie na sytuację w tabeli, bo zespół Rafała Góraka po tym, jak pokonał ostatnio Wigry Suwałki awansował na pozycję wicelidera.
Szkoleniowiec GKS ma w kadrze kilka ciekawych postaci, jak najlepszy strzelec drużyny Marcin Urynowicz, który nie przebił się w Górniku Zabrze, ale w tym sezonie uzbierał już 10 bramek, czy Arkadiusz Woźniak. Ten drugi ma nawet na koncie jeden występ w reprezentacji Polski. Ważną postacią jest także znany z występów w Zagłębiu Lubin Adrian Błąd. W dobrej formie jest również Krystian Sanocki. Były gracz Lecha Poznań był kluczową postacią w ostatnim meczu z Wigrami. Szybko doprowadził do wyrównania po indywidualnej akcji, a później wywalczył rzut karny, który na zwycięskiego gola zamienił Urynowicz.
W kadrze najbliższego rywala Motoru jest także Michał Gałecki, którego do Katowic zabrał ze sobą były szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich Robert Góralczyk. Po krótkiej przygodzie na ławce ekipy z Lublina w sezonie 2018/2019 były asystent Adama Nawałki z reprezentacji Polski został dyrektorem sekcji piłki nożnej w GKS.
motorlublin.eu – Wyjazd na gorący teren
Wymagający i trudny – na taki zapowiada się najbliższy mecz żółto-biało-niebieskich. Nasz zespół zagra w delegacji z najbardziej bramkostrzelną ekipą ligi i wiceliderem tabeli, GKS-em Katowice.
[…] Dużym atutem GKS-u w starciu z naszą drużyną będzie własne boisko. W tym sezonie przy Bukowej nie udało się wygrać żadnemu z zespołów przyjezdnych. Na sześć starć u siebie żółto-zielono-czarni dali sobie urwać punkty tylko dwa razy.
– Boisko w Katowicach jest bardzo podobne do tego na Arenie Lublin – przekonuje były zawodnik GieKSy, Piotr Ceglarz. – Przy Bukowej zawsze było gorąco. Kibice często dawali o sobie znać, podczas meczów na trybunach naprawdę działo się sporo. Szkoda, że teraz stadion będzie pusty – dodaje.
Mecz z podopiecznymi Rafała Góraka zapowiada się dla naszej drużyny na bardzo trudny. Lubelska formacja defensywna będzie musiała zatrzymać najbardziej bramkostrzelny zespół w lidze.
[…] – Ten zespół jest bardzo dobrze poukładany taktycznie – mówi Rafał Grodzicki. – Katowiczanie są groźni w każdym aspekcie. Potrafią grać z kontry jak i konstruować długie akcje w ataku pozycyjnym. Mają także bardzo dobrych wykonawców stałych fragmentów. My jednak nie boimy się przeciwnika i jak w każdym meczu będziemy chcieli narzucić mu własny styl. Myślę, że jesteśmy w stanie przywieźć z tego wyjazdu dobry wynik – dodaje nasz defensor.
– Na pewno wyróżniającym się zawodnikiem GKS-u jest Adrian Błąd. To jest ich motor napędowy i ważna postać w zespole – przyznaje Piotr Ceglarz.
Jeśli już mowa o personaliach, to trzeba przypomnieć, że w Katowicach możemy spotkać znajome twarze. Dyrektorem sportowym sekcji piłki nożnej jest w klubie Robert Góralczyk nasz były szkoleniowiec, którego nad Bystrzycą chyba nie trzeba specjalnie nikomu przedstawiać. 46-latek opuścił nasz zespół z końcem sezonu 2018/2019, a wraz z nim do Katowic przeniósł się pomocnik Michał Gałecki, który do dzisiaj występuje dla GieKSy.
W naszym zespole występuje dwóch graczy, którzy grali w żółto-zielono-czarnych barwach. Wspomniany Piotr Ceglarz spędził przy Bukowej sezon 2014/2015. Przygoda z zespołem ze Śląska trwała natomiast dłużej w przypadku Sławomira Dudy. Nasz pomocnik grał w Katowicach w latach 2013-2017.
W najbliższym spotkaniu jednak nie będzie miejsca na sentymenty. Zarówno jeden, jak i drugi zespół będą chciały przedłużyć zwycięską passę. Komu uda się ta sztuka?
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.


Najnowsze komentarze