Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu GKS Katowice – Górnik Łęczna: Na szczycie bez kompromisu. GieKSa goni Widzew!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat wczorajszego meczu GKS Katowice – Górnik Łęczna. GieKSa wygrała 2:1 (1:1).

 

kurierlubelski.pl – GKS Katowice – Górnik Łęczna 2:1. Zespół z Katowic nowym wiceliderem II ligi

[…] Potyczka dwóch górniczych zespołów zakończyła się zwycięstwem gospodarzy z Katowic. Tym samym, Górnik spada z miejsca premiowanego bezpośrednim awansem na zaplecze ekstraklasy. Szansy na przeskoczenie zielono-czarnych w tabeli nie wykorzystała rzeszowska Resovia, której starcie z Błękitnymi Stargard zakończyło się podziałem punktów.

[…] W pierwszej połowie spotkania katowiczanie zamknęli gości na swojej połowie. Gospodarze spokojnie rozgrywali piłkę i wydawało się, że mają większą kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Przewaga nie miała z początku jednak bezpośredniego przełożenia na sytuacje bramkowe. Obydwaj bramkarze pozostawali bezrobotni do 19. minuty, gdy zza pola karnego Arkadiusz Woźniak uderzył na bramkę Górnika.

[…] Bramkarza gospodarzy, Bartosza Mrozka pierwszy raz do interwencji zmusił w 31. minucie Paweł Wojciechowski po długim podaniu Marcina Stromeckiego. Uderzenie głową z kilkunastu metrów było na tyle słabe, że nie mogło zrobić na golkiperze z Katowic wrażenia. Wszystko się zmieniło 120 sekund później. Dominik Lewandowski popisał się dobrym dośrodkowaniem z prawego skrzydła na Stromeckiego. Piłka nie mogła jednak dotrzeć do adresata, bo ten został sfaulowany w okolicach jedenastego metra przez Arkadiusza Jędrycha. Rzut karny pewnie na bramkę zamienił Paweł Wojciechowski.

[…] W pierwszych minutach drugiej odsłony piłka kursowała od jednej do drugiej bramki.

[…] W 50. minucie kolejny raz głową nad bramką piłkę posłał Woźniak. Minęła zaledwie minuta, a strzałem z dystansu swoich szans spróbował pomocnik Górnika – Adrian Cierpka. Równie nieskutecznie. Gdy wydawało się, że drugie 45 minut będzie obfitować w nieustanną wymianę ciosów, goście stracili jednego zawodnika. Pół godziny przed końcem regulaminowego czasu gry, w dyskusyjnej sytuacji, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Bartłomiej Kalinkowski.

Pomimo gry w osłabieniu, łęcznianie nie ograniczali się wyłącznie do obrony wyniku.

[…] Zapał gości w 83. minucie ostudził Piotr Kurbiel. Patryk Rojek zatrzymał niebezpieczną akcję gospodarzy zakończoną celną główką. Nie miał jednak szans z dobitką wprowadzonego na boisko niespełna 5 minut wcześniej rywala. Obie drużyny przed końcowym gwizdkiem miały jeszcze swoje szanse na zmianę rezultatu, ale wynik się już nie zmienił.

 

dziennikwschodni.pl – GKS Katowice – Górnik Łęczna 2:1. Ligowy powrót bez zdobyczy punktowej

Górnik Łęczna wrócił do walki o ligowe punkty i w hicie 23 kolejki choć prowadził w Katowicach z tamtejszym GKS, ale ostatecznie wrócił do Łęcznej na tarczy ponosząc trzecią przegraną z rzędu. Środowy mecz w Katowicach był dla podopiecznych trenera Kamila Kieresia pierwszym spotkaniem o stawkę od ósmego marca kiedy Leandro i spółka mierzyli się na własnym stadionie z Widzewem Łódź. W wyjściowym składzie na to spotkanie znalazło się dwóch graczy, którzy zimą dołączyli do zespołu – Adrian Cierpka i Bartłomiej Kalinkowski. Ponadto miejsce w defensywie zajął także Jakub Zagórski.

 

sport.tvp.pl – Wróciła 2. liga. Sensacyjna porażka Widzewa, hit dla GKS-u

[…] Hit kolejki dla GKS-u Katowice. W starciu dwóch zespołów z czołówki tabeli GKS Katowice okazał się lepszy od Górnika Łęczna. Zwycięskiego gola dla gospodarzy strzelił w 83. minucie Piotr Kurbiel. Drużyna z Lubelszczyzny przez ostatnie pół godziny grała w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Bartłomieja Kalinkowskiego.

 

sportdziennik.com – GieKSa wiceliderem, honor gospodarzy uratowany! A gdyby nie Kalinkowski…

[…] Czerwona kartka pomocnika Górnika, który niewiele ponad rok temu „pozdrawiał GieKSę z ekstraklasy”, pomogła katowiczanom w zgarnięciu zwycięstwa na wagę pozycji wicelidera tabeli II ligi.

Kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby nie czerwona kartka, która udowodniła, że piłkarski los to figlarz największy ze wszystkich. Bartłomiej Kalinkowski spędził przy Bukowej dwa sezony – 16/17 i 17/18. Odchodził w okolicznościach wprost proporcjonalnych do skali rozczarowania kolejnymi nieudanymi próbami sforsowania bram elity, w której sam Kalinkowski zameldował się rok temu z ŁKS-em. „Redaktorzy gieksa.pl, pozdrawiam z ekstraklasy!” – napisał wtedy na Twitterze, wywołując do tablicy niejednokrotnie krytykującego go „Shella”, czyli posiadacza najostrzejszego (i często używanego) pióra na portalu kibiców GKS-u. Jeden z nich odpisał Kalinkowskiemu: „Oj Bartek, już się cieszę, jak góra za kilkanaście miesięcy znowu przyjedziesz na Bukową”.

[…] W chwili, gdy Kalinkowski zmierzał już pod prysznic, na tablicy widniał rezultat 1:1. To goście pierwsi wyszli na prowadzenie. Bartosz Mrozek bez większego trudu złapał futbolówkę po centrze Dominika Lewandowskiego, ale arbiter uznał, że wcześniej Arkadiusz Jędrych nieprzepisowo sprowadził do parteru Marcina Stromeckiego. Katowice okazały się szóstym II-ligowym miastem, w którym podyktowano wczoraj karnego. Z 11 metrów Mrozka pokonał Paweł Wojciechowski. Wziął na młodym bramkarzu wypożyczonym do Katowic z Lecha rewanż.

[…] Odpowiedź GieKSy była natychmiastowa. Błąd, Woźniak, Grzegorz Rogala… Jak po sznurku, z pierwszej piłki, w dobrym tempie. Akcja zwieńczona przez lewego obrońcę może nie była tak spektakularna, jak pamiętny rzut rożny z meczu z Błękitnymi, ale ręce i tak mogły złożyć się do oklasków.

Wychodząc na II połowę, GKS stanął przed bojową misją… ratowania honoru gospodarzy, którzy nie wygrali ani jednego z ośmiu wcześniejszych wczorajszych meczów. Mimo szybkiej czerwonej kartki, Górnik nie chował się za podwójną gardą, a trener Kamil Kiereś wymienił napastnika za napastnika.

[…] GieKSa dzięki bramkom dwóch byłych graczy Błękitnych Stargard odniosła cenne zwycięstwo, wskoczyła na pozycję wicelidera. I… przybliżyła się do  odmrożenia części zredukowanych w pandemii pensji, które w razie awansu klub obiecał wypłacić w formie premii. A gdyby nie Kalinkowski…

 

sportslaski.pl – Na szczycie bez kompromisu. „GieKSa” goni Widzewa!

[…] Długo rozkręcały się obie ekipy w środowy wieczór. Co prawda katowiczanie mogli objąć prowadzenie już po pierwszym stałym fragmencie, ale później długimi fragmentami pod bramkami Górnika i GKS-u działo się niewiele. Gospodarze grali konsekwentnie, sprawnie utrzymywali piłkę w środku pola szukając okazji do prostopadłych podań lub rozciągania akcji długimi zagraniami Adriana Błąda. Najczęściej kończyło się jednak stratą lub niecelnym podaniem, zanim takie ataki zostawały finalizowane.

[…] Pierwsze fragmenty drugiej odsłony to głównie „straszenie” rywala stałymi fragmentami. Najpierw z narożnika boiska precyzyjnie dośrodkowywał Błąd, ale Woźniak głową uderzył nad bramką. Kilka chwil później z zamieszania w drugim polu karnym po rzucie wolnym próbował skorzystać Adrian Cierpka, który z 20. metrów uderzył potężnie, ale obok bramki.

W 60. minucie katowiczanom pomógł nieco stary, dobry znajomy. Bartłomiej Kalinkowski przy wyskoku do piłki trafił łokciem Arkadiusza Woźniaka, co arbiter uznał za faul i – w konsekwencji drugiej żółtej kartki – odesłał piłkarza Górnika do szatni. Co zaskakujące, od tego momentu groźniejsi stali się osłabieni przyjezdni. Z dalszej odległości znowu próbował sił Stromecki, ale Bartosz Mrozek wykazał się świetnym refleksem, parując piłkę na rzut rożny. Po chwili golkiper „GieKSy” tylko odprowadzał piłkę wzrokiem po strzale głową Wojciechowskiego, na szczęście dla niego futbolówka o centymetry minęła katowicką bramkę. Jeszcze bliższy szczęścia był Tomasz Midzierski, który trafił piłką w słupek uderzając „główką” po kolejnym kornerze.

W 79. minucie trenera Rafał Górak zdecydował się na przeprowadzenie dwóch zmian. Jakuba Habustę zastąpił Kamil Bętkowski, a Dawida Rogalskiego Piotr Kurbiel. Ta druga roszada okazała się strzałem w „dziesiątkę”. Były piłkarz Błękitnych Stargard cztery minuty po wejściu na boisko cieszył się z premierowego trafienia w barwach „GieKSy”. 24-letni napastnik wykazał się przytomnością po tym, jak piłkę uderzaną wcześniej przez Arkadiusza Woźniaka „wypluł” Rojek.

Piłkarze Rafała Góraka do końcowego gwizdka kontrolowali wynik i grę. Dzięki wygranej kosztem swojego środowego rywala zameldowali się na drugim miejscu w II-ligowej tabeli. Zmniejszyli również dystans do prowadzącego w stawce Widzewa, który sensacyjnie przegrał u siebie ze Skrą Częstochowa. W najbliższą niedzielę ekipa z Bukowej sama sprawdzi umiejętności sensacyjnego pogromcy lidera.

 

infokatowice.pl – Udany powrót GieKSy. Zwycięstwo z Górnikiem i awans na pozycję wicelidera

[…] W pierwszej części GieKSa grała agresywniej i częściej stwarzała zagrożenie pod bramką gości. Katowiczanie mogli objąć prowadzenie już w pierwszej minucie, po strzale głową Janiszewskiego. W kolejnych minutach dwa razy blisko szczęścia był także bardzo aktywny Woźniak, jego mocne strzały pewnie jednak obronił Rojek. W 33 min., po jednej z nielicznych akcji przeprowadzonej przez łęcznian, sędzia dopatrzył się faulu Jędrycha, a jedenastkę na bramkę zamienił Wojciechowski.

[…] Druga część spotkania zaczęła się lepiej dla gości, którzy już w pierwszych minutach dwukrotnie mogli pokonać Mrozka.

[…] Pomimo tego, że GieKSa praktycznie nie opuszczała okolic pola karnego przeciwnika, długo nie była w stanie zagrozić bramce Rojka, za to ograniczający się do kontrataków Górnicy mogli zdobyć aż trzy gole. Za pierwszym razem dobrym refleksem popisał się golkiper Trójkolorowych, chwilę później Wojciechowski z bliskiej odległości nie trafił w futbolówkę. Najbliżej szczęście był w 77 min. Midzierski, który jednak trafił głową w słupek. W 83 min. katowiczanie w końcu wyszli na prowadzenie, a decydującą jak się później okazało bramkę zdobył wprowadzony niewiele wcześniej Kurbiel, dobijając strzał Woźniaka.

Dzięki trzem zdobytym punktom i potknięciu innych drużyn GieKSa wskoczyła na drugą pozycję w tabeli, premiowaną awansem do I ligi. Najbliższym rywalem katowiczan będzie Skra Częstochowa, która pokonała dzisiaj niespodziewanie w Łodzi lidera rozgrywek Widzewa.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    tomassi

    4 czerwca 2020 at 20:07

    kalinkowski!
    Co?
    ty wiesz co…
    hahahaha

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga