Piłka nożna Prasówka
Media o meczu GKS Katowice – Górnik Łęczna: Na szczycie bez kompromisu. GieKSa goni Widzew!
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat wczorajszego meczu GKS Katowice – Górnik Łęczna. GieKSa wygrała 2:1 (1:1).
kurierlubelski.pl – GKS Katowice – Górnik Łęczna 2:1. Zespół z Katowic nowym wiceliderem II ligi
[…] Potyczka dwóch górniczych zespołów zakończyła się zwycięstwem gospodarzy z Katowic. Tym samym, Górnik spada z miejsca premiowanego bezpośrednim awansem na zaplecze ekstraklasy. Szansy na przeskoczenie zielono-czarnych w tabeli nie wykorzystała rzeszowska Resovia, której starcie z Błękitnymi Stargard zakończyło się podziałem punktów.
[…] W pierwszej połowie spotkania katowiczanie zamknęli gości na swojej połowie. Gospodarze spokojnie rozgrywali piłkę i wydawało się, że mają większą kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Przewaga nie miała z początku jednak bezpośredniego przełożenia na sytuacje bramkowe. Obydwaj bramkarze pozostawali bezrobotni do 19. minuty, gdy zza pola karnego Arkadiusz Woźniak uderzył na bramkę Górnika.
[…] Bramkarza gospodarzy, Bartosza Mrozka pierwszy raz do interwencji zmusił w 31. minucie Paweł Wojciechowski po długim podaniu Marcina Stromeckiego. Uderzenie głową z kilkunastu metrów było na tyle słabe, że nie mogło zrobić na golkiperze z Katowic wrażenia. Wszystko się zmieniło 120 sekund później. Dominik Lewandowski popisał się dobrym dośrodkowaniem z prawego skrzydła na Stromeckiego. Piłka nie mogła jednak dotrzeć do adresata, bo ten został sfaulowany w okolicach jedenastego metra przez Arkadiusza Jędrycha. Rzut karny pewnie na bramkę zamienił Paweł Wojciechowski.
[…] W pierwszych minutach drugiej odsłony piłka kursowała od jednej do drugiej bramki.
[…] W 50. minucie kolejny raz głową nad bramką piłkę posłał Woźniak. Minęła zaledwie minuta, a strzałem z dystansu swoich szans spróbował pomocnik Górnika – Adrian Cierpka. Równie nieskutecznie. Gdy wydawało się, że drugie 45 minut będzie obfitować w nieustanną wymianę ciosów, goście stracili jednego zawodnika. Pół godziny przed końcem regulaminowego czasu gry, w dyskusyjnej sytuacji, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Bartłomiej Kalinkowski.
Pomimo gry w osłabieniu, łęcznianie nie ograniczali się wyłącznie do obrony wyniku.
[…] Zapał gości w 83. minucie ostudził Piotr Kurbiel. Patryk Rojek zatrzymał niebezpieczną akcję gospodarzy zakończoną celną główką. Nie miał jednak szans z dobitką wprowadzonego na boisko niespełna 5 minut wcześniej rywala. Obie drużyny przed końcowym gwizdkiem miały jeszcze swoje szanse na zmianę rezultatu, ale wynik się już nie zmienił.
dziennikwschodni.pl – GKS Katowice – Górnik Łęczna 2:1. Ligowy powrót bez zdobyczy punktowej
Górnik Łęczna wrócił do walki o ligowe punkty i w hicie 23 kolejki choć prowadził w Katowicach z tamtejszym GKS, ale ostatecznie wrócił do Łęcznej na tarczy ponosząc trzecią przegraną z rzędu. Środowy mecz w Katowicach był dla podopiecznych trenera Kamila Kieresia pierwszym spotkaniem o stawkę od ósmego marca kiedy Leandro i spółka mierzyli się na własnym stadionie z Widzewem Łódź. W wyjściowym składzie na to spotkanie znalazło się dwóch graczy, którzy zimą dołączyli do zespołu – Adrian Cierpka i Bartłomiej Kalinkowski. Ponadto miejsce w defensywie zajął także Jakub Zagórski.
sport.tvp.pl – Wróciła 2. liga. Sensacyjna porażka Widzewa, hit dla GKS-u
[…] Hit kolejki dla GKS-u Katowice. W starciu dwóch zespołów z czołówki tabeli GKS Katowice okazał się lepszy od Górnika Łęczna. Zwycięskiego gola dla gospodarzy strzelił w 83. minucie Piotr Kurbiel. Drużyna z Lubelszczyzny przez ostatnie pół godziny grała w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Bartłomieja Kalinkowskiego.
sportdziennik.com – GieKSa wiceliderem, honor gospodarzy uratowany! A gdyby nie Kalinkowski…
[…] Czerwona kartka pomocnika Górnika, który niewiele ponad rok temu „pozdrawiał GieKSę z ekstraklasy”, pomogła katowiczanom w zgarnięciu zwycięstwa na wagę pozycji wicelidera tabeli II ligi.
Kto wie, jak potoczyłby się ten mecz, gdyby nie czerwona kartka, która udowodniła, że piłkarski los to figlarz największy ze wszystkich. Bartłomiej Kalinkowski spędził przy Bukowej dwa sezony – 16/17 i 17/18. Odchodził w okolicznościach wprost proporcjonalnych do skali rozczarowania kolejnymi nieudanymi próbami sforsowania bram elity, w której sam Kalinkowski zameldował się rok temu z ŁKS-em. „Redaktorzy gieksa.pl, pozdrawiam z ekstraklasy!” – napisał wtedy na Twitterze, wywołując do tablicy niejednokrotnie krytykującego go „Shella”, czyli posiadacza najostrzejszego (i często używanego) pióra na portalu kibiców GKS-u. Jeden z nich odpisał Kalinkowskiemu: „Oj Bartek, już się cieszę, jak góra za kilkanaście miesięcy znowu przyjedziesz na Bukową”.
[…] W chwili, gdy Kalinkowski zmierzał już pod prysznic, na tablicy widniał rezultat 1:1. To goście pierwsi wyszli na prowadzenie. Bartosz Mrozek bez większego trudu złapał futbolówkę po centrze Dominika Lewandowskiego, ale arbiter uznał, że wcześniej Arkadiusz Jędrych nieprzepisowo sprowadził do parteru Marcina Stromeckiego. Katowice okazały się szóstym II-ligowym miastem, w którym podyktowano wczoraj karnego. Z 11 metrów Mrozka pokonał Paweł Wojciechowski. Wziął na młodym bramkarzu wypożyczonym do Katowic z Lecha rewanż.
[…] Odpowiedź GieKSy była natychmiastowa. Błąd, Woźniak, Grzegorz Rogala… Jak po sznurku, z pierwszej piłki, w dobrym tempie. Akcja zwieńczona przez lewego obrońcę może nie była tak spektakularna, jak pamiętny rzut rożny z meczu z Błękitnymi, ale ręce i tak mogły złożyć się do oklasków.
Wychodząc na II połowę, GKS stanął przed bojową misją… ratowania honoru gospodarzy, którzy nie wygrali ani jednego z ośmiu wcześniejszych wczorajszych meczów. Mimo szybkiej czerwonej kartki, Górnik nie chował się za podwójną gardą, a trener Kamil Kiereś wymienił napastnika za napastnika.
[…] GieKSa dzięki bramkom dwóch byłych graczy Błękitnych Stargard odniosła cenne zwycięstwo, wskoczyła na pozycję wicelidera. I… przybliżyła się do odmrożenia części zredukowanych w pandemii pensji, które w razie awansu klub obiecał wypłacić w formie premii. A gdyby nie Kalinkowski…
sportslaski.pl – Na szczycie bez kompromisu. „GieKSa” goni Widzewa!
[…] Długo rozkręcały się obie ekipy w środowy wieczór. Co prawda katowiczanie mogli objąć prowadzenie już po pierwszym stałym fragmencie, ale później długimi fragmentami pod bramkami Górnika i GKS-u działo się niewiele. Gospodarze grali konsekwentnie, sprawnie utrzymywali piłkę w środku pola szukając okazji do prostopadłych podań lub rozciągania akcji długimi zagraniami Adriana Błąda. Najczęściej kończyło się jednak stratą lub niecelnym podaniem, zanim takie ataki zostawały finalizowane.
[…] Pierwsze fragmenty drugiej odsłony to głównie „straszenie” rywala stałymi fragmentami. Najpierw z narożnika boiska precyzyjnie dośrodkowywał Błąd, ale Woźniak głową uderzył nad bramką. Kilka chwil później z zamieszania w drugim polu karnym po rzucie wolnym próbował skorzystać Adrian Cierpka, który z 20. metrów uderzył potężnie, ale obok bramki.
W 60. minucie katowiczanom pomógł nieco stary, dobry znajomy. Bartłomiej Kalinkowski przy wyskoku do piłki trafił łokciem Arkadiusza Woźniaka, co arbiter uznał za faul i – w konsekwencji drugiej żółtej kartki – odesłał piłkarza Górnika do szatni. Co zaskakujące, od tego momentu groźniejsi stali się osłabieni przyjezdni. Z dalszej odległości znowu próbował sił Stromecki, ale Bartosz Mrozek wykazał się świetnym refleksem, parując piłkę na rzut rożny. Po chwili golkiper „GieKSy” tylko odprowadzał piłkę wzrokiem po strzale głową Wojciechowskiego, na szczęście dla niego futbolówka o centymetry minęła katowicką bramkę. Jeszcze bliższy szczęścia był Tomasz Midzierski, który trafił piłką w słupek uderzając „główką” po kolejnym kornerze.
W 79. minucie trenera Rafał Górak zdecydował się na przeprowadzenie dwóch zmian. Jakuba Habustę zastąpił Kamil Bętkowski, a Dawida Rogalskiego Piotr Kurbiel. Ta druga roszada okazała się strzałem w „dziesiątkę”. Były piłkarz Błękitnych Stargard cztery minuty po wejściu na boisko cieszył się z premierowego trafienia w barwach „GieKSy”. 24-letni napastnik wykazał się przytomnością po tym, jak piłkę uderzaną wcześniej przez Arkadiusza Woźniaka „wypluł” Rojek.
Piłkarze Rafała Góraka do końcowego gwizdka kontrolowali wynik i grę. Dzięki wygranej kosztem swojego środowego rywala zameldowali się na drugim miejscu w II-ligowej tabeli. Zmniejszyli również dystans do prowadzącego w stawce Widzewa, który sensacyjnie przegrał u siebie ze Skrą Częstochowa. W najbliższą niedzielę ekipa z Bukowej sama sprawdzi umiejętności sensacyjnego pogromcy lidera.
infokatowice.pl – Udany powrót GieKSy. Zwycięstwo z Górnikiem i awans na pozycję wicelidera
[…] W pierwszej części GieKSa grała agresywniej i częściej stwarzała zagrożenie pod bramką gości. Katowiczanie mogli objąć prowadzenie już w pierwszej minucie, po strzale głową Janiszewskiego. W kolejnych minutach dwa razy blisko szczęścia był także bardzo aktywny Woźniak, jego mocne strzały pewnie jednak obronił Rojek. W 33 min., po jednej z nielicznych akcji przeprowadzonej przez łęcznian, sędzia dopatrzył się faulu Jędrycha, a jedenastkę na bramkę zamienił Wojciechowski.
[…] Druga część spotkania zaczęła się lepiej dla gości, którzy już w pierwszych minutach dwukrotnie mogli pokonać Mrozka.
[…] Pomimo tego, że GieKSa praktycznie nie opuszczała okolic pola karnego przeciwnika, długo nie była w stanie zagrozić bramce Rojka, za to ograniczający się do kontrataków Górnicy mogli zdobyć aż trzy gole. Za pierwszym razem dobrym refleksem popisał się golkiper Trójkolorowych, chwilę później Wojciechowski z bliskiej odległości nie trafił w futbolówkę. Najbliżej szczęście był w 77 min. Midzierski, który jednak trafił głową w słupek. W 83 min. katowiczanie w końcu wyszli na prowadzenie, a decydującą jak się później okazało bramkę zdobył wprowadzony niewiele wcześniej Kurbiel, dobijając strzał Woźniaka.
Dzięki trzem zdobytym punktom i potknięciu innych drużyn GieKSa wskoczyła na drugą pozycję w tabeli, premiowaną awansem do I ligi. Najbliższym rywalem katowiczan będzie Skra Częstochowa, która pokonała dzisiaj niespodziewanie w Łodzi lidera rozgrywek Widzewa.
Kibice Piłka nożna SK 1964 Społecznie Stadion
Budżet Obywatelski – głosujemy!
Zachęcamy wszystkich kibiców GKS Katowice, którzy są mieszkańcami Katowic, do głosowania w Budżecie Obywatelskim na Projekt Ogólnomiejski „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!”.
Głosowanie w ramach Budżetu Obywatelskiego potrwa do środy 23 września do godziny 23:59. Do głosowania potrzebujemy numeru PESEL oraz nazwiska pańskiego matki. Następnie z puli dostępnych projektów ogólnomiejskich wybieramy ten o ID „M/19/XIII” o tytule „Arena Katowice – stwórzmy strefę codziennego relaksu dla całych rodzin przy naszej GieKSie!„, który został zgłoszony przez Agnieszkę Piątek.
Po wybraniu projektu musimy mu przyznać punkty od 1 do 3. My zachęcamy oczywiście do przyznania maksymalnej liczby punktów. Na sam koniec musimy zatwierdzić wszystko bezpłatnym SMS-em, który otrzymamy z systemu po podaniu naszego numeru telefonu. Głosować można raz, ale na jeden numer telefonu można otrzymać 5 kodów potwierdzających, więc jeśli ktoś z Waszej rodziny nie posiada telefonu komórkowego (np. osoby starsze), to możecie jej pomóc w głosowaniu.
W środę 16 września o 12:00, dokładnie w połowie głosowania, opublikowano bieżące wyniki. Nasz projekt ma na koncie 5438 punktów i zajmuje drugie miejsce na liście projektów ogólnomiejskich. Wyprzedza „doposażenie katowickiego OSP” (4974 punkty), ale ma mniej niż „kastracja, sterylizacja, chipowanie oraz szczepienia zwierząt” (6085 punktów).
Szczegóły projektu dostępne są tutaj, a instrukcja głosowania tutaj. Głosujemy natomiast na stronie internetowej bo.katowice.eu. Zachęcamy wszystkich kibiców GieKSy nie tylko do głosowania, ale także do przekazywania informacji pozostałym sympatykom/mieszkańcom Katowic.
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie do złamania
Zastanawiam się czasem, co i dlaczego mnie wkurza w tej naszej GieKSie. Skąd ta złość na przykład po meczach z Piastem i Zagłębiem. I już dobrze wiem, skąd.
Gdyby to była drużyna słaba jakościowo, z kiepskim trenerem, pewnie jakoś godziłbym się na to, że jesteśmy gdzieś w ogonie tabeli. Ot, uznawałbym, że po prostu grają na tyle, na ile potrafią i ostatecznie w związku z tymi umiejętnościami nie ma co mieć wielkich pretensji. Tak było w niektórych sezonach lata temu. Jeszcze w „starej” ekstraklasie na przykład.
Teraz jednak jest tak, że wiem, że GKS stać na wiele. Że ta drużyna ma potencjał, że poszczególni piłkarze są przecież w stanie po prostu dobrze grać w piłkę. Udowadniają to za każdym razem, gdy mecz rozgrywany jest przy Nowej Bukowej. Istnieją na razie dwa duże mankamenty – gra obronna i gra na wyjazdach. Tak jak pisałem – gdyby nie te przywary – bylibyśmy pewnie w czwórce. Ktoś powie, że przesadzam. Ale dlaczego? Przecież mając te minusy jesteśmy drużyną środka, a naprawdę nie ma specjalnie wielkiego dystansu pomiędzy ekipami z ekstraklasy.
Wiem więc, że ten potencjał zespół ma i stąd frustracja, gdy nie jest on wykorzystywany. Oczywiście świat nie jest idealny i potencjał nie równa się efekt. Natomiast złość dotyczy tego, że na wyjazdach nie wykorzystujemy go choćby w 20 procentach. W zasadzie nie wykorzystujemy go w ogóle.
Ale to tylko taki wstęp. Bo wczoraj graliśmy u siebie. Pisałem przed meczem o statystyce, która mówi, że w końcu u siebie przegramy, a już na pewno stracimy punkty. I było tego wczoraj blisko, ale tak jak zamieściłem w tytule przedmeczowego felietonu – GieKSa stoczyła niesamowitą batalię z tą statystyką. I to batalię zwycięską, a było przecież piekielnie trudno.
Piekielnie trudno wynikowo, bo jeśli o samą grę, to przecież ona była bardzo dobra i GKS był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą. Jednak utrata bramki w pierwszej minucie drugiej połowy, potem – wydawałoby się – opanowanie sytuacji na 2:1 i utrata tego prowadzenia. Niejedna drużyna by się podłamała. GKS jednak grał swoje, dążył, ciągle dążył do tego, żeby jednak wygrać. A zadanie w końcówce było tym trudniejsze, że Cracovia wcale nie cofnęła się do dramatycznego bronienia remisu, tylko zwietrzyła szansę na zwycięstwo. I w 89. minucie mieli strzał w poprzeczkę.
Ofensywa GieKSy bardzo się podobała. To nie było to mozolne, bezradne próbowanie jak w Gliwicach, Lubinie czy wcześniej w Lublinie. Tutaj Katowiczanie dochodzili do sytuacji, mieli swoje dynamiczne akcje i groźne strzały. Naprawdę trzy razy trafić w obramowanie bramki w pierwszej połowie mówi o tym, że brakowało tak bardzo niewiele, by objąć prowadzenie. W drugiej już wpadało. GKS znów był u siebie efektowny i skuteczny. Kapitalnie się na to patrzyło.
To był kolejny tych meczów, w których miałem przeczucie, że GKS w końcu bramkę strzeli. Najpierw w przerwie – byłem o to absolutnie spokojny, z taką grą. Wiadomo, że bramka zaraz po przerwie wkurzyła, ale to się po prostu zdarza. Wiedziałem, że z dużym prawdopodobieństwem GKS wyrówna, a nawet wyjdzie na prowadzenie. Wątpliwości nadeszły dopiero przy stanie 2:2, ale to już wynikało po prostu z małej ilości czasu do końca meczu. Zespół jednak konsekwentnie dążył do przodu i tego rywala na koniec decydującym ciosem trafił.
Trener dokonał kilku zmian w podstawowym składzie. Przede wszystkim na ławce tym razem zasiadł Arkadiusz Jędrych. I tutaj trochę się rozwinę, bo poświęciłem Arkowi trochę miejsca ostatnio. Tu absolutnie nie chodzi o robienie z zawodnika kozła ofiarnego czy żeby ktoś sugerował, że potencjalne odstawienie go to „wotum nieufności”. Wszyscy musimy sobie zdawać sprawę, że tzw. dobro drużyny, choć ja bym powiedział dobro klubu, musi być ponad kogokolwiek, niezależnie od statusu, nawet statusy legendy czy ikony. Arek jest w naszym panteonie, jakbyśmy spojrzeli na GieKSę w XXI wieku. Wielka postać i twarz wygrzebywania całego klubu ze zgliszczy.
I ucieszyła mnie ta decyzja. Nie dlatego, że wyszło na moje czy że pomyślałem sobie, że „zawodnik się doigrał”. Nic z tych rzeczy. Ucieszyłem się z tego, że trener reaguje, że liczy się dyspozycja sportowa i szukanie jak najlepszych rozwiązań na ten moment. I jeśli trener porozmawiał z kapitanem, zakomunikował mu to, a Arek bez pretensji i obrażania się zaakceptował tę decyzję – to mimo, że pewnie w jakiś sposób go to boli – to oznacza to, że jest prawdziwym kapitanem, już nie tylko na boisku. Dla mnie – patrząc szerzej – ma to większe znaczenie niż jakaś pojedyncza roszada z meczu na mecz. Jeśli takich akcji nie podejmuje się ze względu na strach przed jakimś kwasem, to nie świadczy to dobrze o zespole. Jeśli wszystko kończy się co najwyżej na „sportowej złości”, to znaczy, że drużyna naprawdę jest monolitem i dobrze funkcjonującą organizacją, w której podejmujemy takie próby, żeby usprawniać. Zresztą patrzyłem sobie na Arka kątem oka podczas rozgrzewki przed meczem i w trakcie meczu. Totalnie normalne, niesfochowane zachowanie. Nie żebym go o to wcześniej podejrzewał, absolutnie. Ale teraz to zobaczyłem. I szczerzę życzę mu powrotu do formy. Kapitan.
Ciężko ocenić defensywę w tym meczu. Bo z jednej strony uważam, że zagrała dobrze i pewnie, ale… straciła dwie bramki. Cracovia – trzeba przyznać – strzeliła je dobrze. To były bardzo dobre dośrodkowania i wykończenia. Popełniliśmy błędy, ale nie były to takie wielbłądy jak w meczach poprzednich. Przyspał trochę Marcin Wasielewski w obu sytuacjach. Przy drugim golu zawodnik rywala okazał się sprytniejszy niż Pau Resta i Lukas Klemenz.
Z drugiej strony Marcin miał udział przy dwóch bramkach GieKSy. Najpierw swoją dynamiką wdarł się w pole karne i pozwolił Al-Ammariemu na zagranie ręką, a przecież potem jeszcze dobrze dośrodkował. No i centra przy drugim golu była bardzo dobra – mocna, na dobrej wysokości, tak że Mateusz Kowalczyk mógł efektownie strzelić, a Mateusz Wdowiak dobić. Tak więc Wasyl był zamieszany w całkiem sporo bramek w tym meczu.
Jednak te tracone gole to jest dość potężny mankament, bo jak pytałem trenera na konferencji po Piaście, to mieliśmy średnią półtorej traconej bramki na mecz. W kolejnych dwóch spotkaniach cztery razy pokonywali nas piłkarze rywali, więc ta średnia wzrosła. Absolutnie musimy się w tym temacie ogarnąć.
Jak w kilku meczach – znów popisali się zmiennicy. Mieli oni olbrzymi udział przy trzecim golu. Kapitalny przechwyt wykonał Mariusz Olsen. Bartosz Wolski zaliczył całkiem dobre dośrodkowanie. A Borja świetnie – już w ramach pola karnego – obsłużył po ziemi Ilję.
No a potem już był show naszego napastnika. Oczywiście po raz kolejny zawodnik świetnie pracował w meczu. W tej sytuacji natomiast zrobił to, co rasowy napastnik umie – zastawił się, przyjął i przygotował do strzału, a potem uderzył precyzyjnie. Tak, że piłka śmignęła koło ucha Traoré i wpadła do siatki.
Tym samym Białorusin po raz drugi w ostatnim czasie dał zwycięstwo GieKSie w doliczonym czasie. No dobra… teraz tak minimalnie przed, bo zegar pokazywał 89:55. Ale nadal mieści się to w definicji hasła „jesteś tak piękna jak gol w 90. minucie”. Tak jak w życzeniach na telebimie w przerwie meczu. Ziściło się. GieKSa w lidze drugi raz, a jeszcze była wygrana na koniec meczu z Hapoelem. Wolimy strzelać w końcówce niż tracić.
Przede wszystkim jednak GKS Katowice po raz czwarty w tym sezonie odwraca wynik z przegrywania na końcowe zwycięstwo. Tak było z Radomiakiem, Hapoelem i Górnikiem. Cztery razy dokonać takiej sztuki na dystansie dwunastu meczów – to jest wyczyn. Wiadomo, że wynika on z tego, że… GKS bramki traci. Ale skoro już traci, to niech zdobędzie więcej. Dodam tylko, że w pierwszym sezonie po awansie na taką sytuację czekaliśmy aż do kwietnia i meczu z Puszczą Niepołomice. Potem jeszcze zrobiliśmy to w ostatniej kolejce w Gdańsku. A w poprzednim rozgrywkach sytuacja, w której GKS przegrywał, a jednak wygrał spotkanie zdarzyła się zaledwie raz – z Radomiakiem. Więc w obecnym sezonie – a ściślej na dystansie nawet nie dwunastu, a dziewięciu meczów – GKS odrobił straty z nawiązką więcej razy niż w całych dwóch poprzednich. I jak pisałem, że w pewnych aspektach jest „opór na rozwój”, czyli te nieszczęsne wyjazdy, to w tym aspekcie jest niesamowity progres mentalny. Nasza drużyna ma te słabsze mecze, ale generalnie jest nie do złamania.
Drugi raz ucierpiała na tym Cracovia. Pamiętamy przecież mecz przy Kałuży sprzed dwóch lat. Tam Källman trafił na 3:3 w 93. minucie, a GieKSa potrafiła jeszcze trafić za sprawą Sebastiana Milewskiego. W ogóle mecze z Pasami mają swoją historię, wygraliśmy przecież z nimi na Nowej Bukowej 2:1, a ostatnio przegraliśmy 0:3. Choć bardziej bolesna była porażka na wyjeździe, gdzie ultrasłaba tego dnia Cracovia jednak wygrała z GieKSą po golu Hasića wiosną tego roku.
Niezłomność to niezaprzeczalna cecha tej drużyny. Nie da się ich nie lubić, choć potrafią być niesforni i nieraz wkurzają. No, jak to w rodzinie bywa. Znów mieliśmy dreszczowiec na Bukowej i euforię na sam koniec. Wspaniały wieczór.
Trzeba tylko jeszcze odczarować tę bramkę po przeciwległej stronie niż Blaszok. Bo tam piłkarze GKS strzelili tylko dwie bramki. Chyba chcą, żeby kibice z Blaszoka mieli bardzo dobry widok na gole, bo dla odmiany do tej bramki pod najbardziej dopingującą trybuną trafili aż czternaście razy.
Galeria Piłka nożna
Rollercoaster na Nowej Bukowej
GieKSa zafundowała nam dzisiaj niezłe emocje na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia galerii z wygranego meczu 3:2 z Cracovią.


tomassi
4 czerwca 2020 at 20:07
kalinkowski!
Co?
ty wiesz co…
hahahaha