Media o meczu GKS Katowice-Błękitni Stargard: Szalona połowa na Bukowej

Dodano przez Witek | 1 marca 2020 05:45
Licznik odwiedzin: 331

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego, zremisowanego przez GieKSę meczu 2:2 (2:2) z drużyną Błękitnych Stargard.

 

sportslaski.pl – Widowisko przy Bukowej. Remis „GieKSy” na początek

[…] Ci, którzy zdecydowali się spędzić chłodny wieczór przy Bukowej, nie pożałowali. Na boisku – zwłaszcza w pierwszej połowie – od początku działo się sporo. Goście wykorzystali już pierwszy błąd „GieKSy”. Po niecelnym podaniu rywala przejęli piłkę, przetransportowali ją na prawo do Krystiana Sanockiego, którego dośrodkowanie skutecznie wykończył Michał Cywiński.

Katowiczanie szybko zostali więc zmuszeni do pogoni za wynikiem. Swoje okazje do wyrównania miał Marcin Urynowicz, ale to przyjezdni w tej fazie meczu tworzyli groźniejsze okazje do zdobycia kolejnych goli. Głową tuż nad poprzeczką strzelał Cywiński, groźnie, choć niecelnie, uderzał również Paweł Łysiak

W 26. minucie było 1:1. Najpierw Urynowicz wycofał piłkę spod linii końcowej, Arkadiusz Woźniak uprzedził Huberta Krawczuna, ale jego uderzenie obronił Konrad Skuza. Po tej akcji „GieKSa” miała rzut rożny, który rozegrała w kapitalnym stylu. Kombinacyjna wymiana podań skończyła się na nodze Adriana Błąda, który strzałem z ostrego kąta dał katowiczanom remis.

Drużyna Rafała Góraka grała nieźle, ale i Błękitni gdy tylko dostawali piłkę udowadniali, że mają swój pomysł na to spotkanie. Tak było w 27. minucie. Trochę miejsca na prawej stronie miał Cywiński, który dograł w pole karne, skąd w kierunku dalszego słupka przymierzył Łysiak, sprawiając sporo kłopotu Bartoszowi Mrozkowi. Raptem 2 minuty później futbolówkę przed polem karnym dostał Marcin Gawron, który potężną bombą wpakował ją w same widły bramki gospodarzy. To był zresztą mecz pięknych, bramkowych akcji. Choćby takich, jak ta z 40. minuty, kiedy Adrian Błąd dośrodkował idealnie na głowę skaczącego Arkadiusza Woźniaka, który doprowadził do wyrównania. Przed przerwą katowiczanie powinni jeszcze wyjść na prowadzenie. Piłkę do gry świetnie wprowadził Mrozek, na połowie rywala dostał ją Błąd, który uprzedził wychodzącego ze swojej bramki Skuzę i podał do niepilnowanego Łukasza Wrońskiego. Ten z 30. metra strzelał na pustą bramkę, ale odrobinę spanikował i między słupki nie trafił.

Od początku drugiej odsłony miejscowi długo niemal nie schodzili z połowy swojego rywala. Na finiszu swoich akcji byli jednak regularnie blokowani lub uderzali niecelnie, a kiedy już w światło bramki trafił Zbigniew Wojciechowski, Skuza nie miał większych problemów z obroną jego próby. Tymczasem Błękitni kontrowali coraz groźniej.

[…] „GieKSa” przetrwała trudne chwile i na kwadrans przed końcem sama była bliska objęcia swojego pierwszego w tym starciu prowadzenia. Po rzucie rożnym głową uderzał Arkadiusz Woźniak, ale trafił w poprzeczkę. Poprawka zbierającego piłkę przed polem karnym Arkadiusza Jędrycha była niecelna. Od tego momentu jedni i drudzy nie potrafili już poważnie zagrozić bramce rywala. Dopiero w doliczonym czasie silnym, celnym strzałem kontrę swojej drużyny kończył Jakub Szrek, ale Mrozek był na posterunku.

 

sportdziennik.com – GKS – Błękitni 2:2. Gorąca premiera wiosny przy Bukowej

Po bardzo emocjonującym meczu katowiczanie podzielili się punktami z rywalami ze Stargardu. Mimo roli faworyta, to oni dwukrotnie musieli odrabiać straty. Najpierw klasyk: zaczęło się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rosło. Nie minęło 70 sekund od startu drugoligowej wiosny, a GieKSa już przegrywała.

[…] To był zwiastun dużych emocji, jakich szczególnie w pierwszej połowie przy Bukowej nie brakowało. Dobra reklama drugiej ligi – można by rzec. Gole (i to piękne), zwroty akcji, dobre tempo, odważna gra obu drużyn… Katowiccy kibice z pewnością spodziewali się nieco łatwiejszej przeprawy. Ten mecz, abstrahując już nawet od końcowego wyniku, dobitnie pokazał, jak skomplikowaną fabułę może być ten wiosenny 14-odcinkowy serial pod hasłem „Walka o awans”.

GKS przystąpił do meczu z 8. drużyną drugoligowej tabeli bez leczącego Achillesa napastnika Dawida Rogalskiego, a także pauzującego za kartki prawego obrońcy Kacpra Michalskiego. Blok obronny stanowiło aż trzech młodzieżowców: prócz bramkarza Mrozka, także defensorzy Zbigniew Wojciechowski i Mateusz Broda, dla którego był to debiut w wyjściowym składzie. Po szybkiej stracie gola podopieczni Rafała Góraka wzięli się do roboty. Mieli kilka okazji na wyrównanie, w sukurs przyszedł stały fragment gry. I to jak rozegrany! Widzowie na trybunach aż złapali się za głowy, gdy po kilku szybkich podaniach Adrian Błąd wjechał prawą stroną w pole karne i kropnął z ostrego kąta. Radość przy katowickiej ławce rezerwowych była wielka – znamionowała raczej zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry niż wyrównanie w 26. minucie, ale to pokazuje, jaka atmosfera panuje w tej ekipie. Jej kaptan, Błąd – jak na laureata ostatniego „Złotego Buka” i kapitana przystało – ciągnął zespół. Do gola dorzucił też asystę, był bliski kolejnej, a w końcówce pierwszej połowy, wracając za kontrą gości, wybił piłkę sprzed bramki GieKSy niczym stoper. Błękitni, ku uciesze 15-osobowej grupy swych kibiców, poczynali sobie bardzo śmiało.

[…] W 32. minucie odzyskali prowadzenie. Marcin Gawron kapitalnie przymierzył z dystansu pod poprzeczkę. Z ławki gości w geście triumfu pofrunął nawet… koc. Ciekawe, co pomyślał sobie Grzegorz Rogala. Rodowity stargardzianin, lewy obrońca GieKSy, na co dzień wynajmuje Gawronowi mieszkanie. Na tym jednak strzelanie w I połowie się nie skończyło. GKS wyrównał, gdy miękko wrzucił Błąd, a głową sfinalizował tę centrę Arkadiusz Woźniak. Był remis, a jeszcze przed przerwą powinno być prowadzenie. Mrozek po rzucie rożnym wykopem uruchomił kontrę, Błąd minął daleko wybiegającego stargardzkiego golkipera, ale do pustej bramki nie trafił Łukasz Wroński. Piłkarskie jaja? Tak ostrzy byśmy jednak nie byli, bo odległość była znaczna, około 30-metrowa, może nawet nieco większa. Jęk zawodu po pudle zawodnika, który zmienił kontuzjowanego Szymona Kiebzaka, przy Bukowej był jednak spory.

Druga połowa również była ciekawa, choć już nie tak zwariowana. Jasno zarysowywał się podział na atak pozycyjny (GKS) i kontry (Błękitni). Bardzo, bardzo groźne – dodajmy. Mrozek musiał się nagimnastykować, broniąc strzały Wojciecha Fadeckiego, Sanockiego czy Jakuba Szreka.

 

dziennikzachodni.pl – Szalona połowa na Bukowej

GKS Katowice w pierwszym wiosennym meczu w II lidze zremisował z Błękitnymi Stargard 2:2. Pierwsza połowa spotkania na Bukowej była szalonym widowiskiem, a kibice obejrzeli w niej aż cztery gole.

[…] Inauguracja rundy wiosennej w Katowicach zaczęła się fatalnie, bo GKS już w 2 minucie stracił gola, gdy szybką kontrę gości wykończył Michał Cywiński. Podopieczni trenera Rafała Góraka ruszyli do odrabiania strat, ale liczne dośrodkowania w pole karne rywali długo nie przynosiły rezultatu. W końcu po sprytnie rozegranym rzucie rożnym piłkę do siatki Błękitnych posłał Adrian Błąd. Po wyrównaniu w szeregi Gieksy wkradło się lekkiej rozluźnienie i goście znów wyszli na prowadzenie. Gola po pięknym uderzeniu pod poprzeczkę z 25 m zdobył Marcin Gawron. Katowiczanie znów musieli odrabiać straty, ale tym razem udało im się dużo szybciej doprowadzić do remisu. Błąd dostrzegł Arkadiusza Woźniaka i obsłużył go idealnym podaniem, a ten przymierzył tuż przy słupku. Gospodarze tuż przed przerwą mogli zdobyć trzeciego gola po dalekim wyjściu bramkarza Konrada Skuzy, lecz Łukasz Wroński nie trafił z 30 m do pustej bramki.

W II połowie obie drużyny miały po jednej okazji do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. GKS najpierw uratował Woźniak wybijając piłkę z linii bramkowej, a później sam mógł znów wpisać się na listę strzelców, lecz uderzył w poprzeczkę.

Inaugurację wiosny w Katowicach oglądało 2402 kibiców, którzy niemal przez całe spotkanie głośno dopingowali podopiecznych trenera Rafała Góraka.

 

infokatowice.pl – Nieudany początek wiosny. Tylko remis z Błękitnymi

GieKSa zgodnie z tradycją nieudanie rozpoczęła rundę wiosenną, zaledwie remisując na własnym stadionie z Błękitnymi Stargard 2:2.

[…] Druga połowa była w wykonaniu gospodarzy znacznie słabsza. Niby dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej gościli pod bramką przeciwnika, poza jednym strzałem w poprzeczkę Woźniaka niewiele z tego jednak wynikało. Przyjezdni ograniczali się do kontrataków i w kilku przypadkach byli blisko pokonania Mrozka, golkiper GieKSy nie dał się jednak zaskoczyć i mecz skończył się rozczarowującym remisem 2:2.

Brak komentarzy »

  Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Brak komentarzy.

 

Dodaj komentarz

*