Piłka nożna Prasówka
Media o meczu Garbarnia-GKS: To jeszcze nie jest seria
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego meczu Garbarnia Kraków – GKS Katowice. Mecz, niestety, nie wzbudza większego zainteresowania mediów.
garbarnia.krakow.pl – Jesienny maraton na Rydlówce. Na początek GKS Katowice
Piłkarzy Garbarni podbudowanych przywiezionym punktem z trudnego łódzkiego terenu oraz serią ośmiu meczów bez porażki, czeka teraz prawdziwy maraton domowych spotkań na Rydlówce. Pierwsze już w najbliższą sobotę, z GKS-em Katowice.
Katowiczanie podobnie jak „Brązowi” są spadkowiczami Fortuna 1 Liga. Początek sezonu mieli dość nierówny, dobre występy przeplatając tymi nieco słabszymi.
[…] Najlepszy strzelec drużyny z województwa śląskiego to Arkadiusz Jędrych, który dotychczas czterokrotnie trafiał do siatki rywali. Szkoleniowcem katowiczan od początku sezonu jest Rafał Górak. Drużynę „Gieksy” trenował już w latach 2011-2013. Sobotni pojedynek będzie powrotem na Rydlówkę w wykonaniu Szymona Kiebzaka, który reprezentował barwy „Brązowych” przez trzy ostatnie sezony. W lecie pomocnik zdecydował się na powrót do Cracovii, skąd został wypożyczony do GKS-u Katowice. W ekipie trenera Rafała Góraka jest podstawowym zawodnikiem.
[…] Garbarnia może pochwalić się najdłuższą serią meczów bez porażki na boiskach drugiej ligi. Ponadto podopieczni trenera Łukasza Surmy wraz z Górnikiem Łęczna zanotowali najmniej porażek w lidze – po jednej. Jeżeli chodzi o liczbę straconych bramek to również tutaj „Brązowi” wypadają bardzo dobrze, bowiem do tej pory Aleksander Kozioł skapitulował pięciokrotnie. Defensywa Garbarni w dalszym ciągu nosi miano najszczelniejszej w lidze.
m.lajfy.com – Garbarnia Kraków – GKS Katowice
[…] Z pewnością zawodnikiem łączącym oba kluby jest Szymon Kiebzak, który przed przyjściem do Katowic, rozegrał w Garbarni aż 3 sezony. Dla tego zawodnika z pewnością będzie to sentymentalna podróż na Rydlówkę. Ciekawostką o której wspominaliśmy jest również fakt, że Garbarnia ma najmniej, bo zaledwie jedną porażkę w lidze, ale także najmniej straconych bramek, ale również i najmniej strzelonych z drużyn z pierwszej połowy tabeli. To pokazuje, że póki co Łukasz Surma stawia na dobrą organizację w defensywie i odpowiedzialną grę.
[…] Sporo zmieniło się od ostatniego sezonu w GKS-ie Katowice. Zmieniony skład ma walczyć o jak najwyższe miejsca. Trzeba przyznać, że po niemrawym początku sezonu, katowiczanie wydają się ostatnio rozkręcać. Przede wszystkim „GieKSiarze” po wielu miesiącach przełamali swój klątwę swojego stadionu i zaczęli na nim wygrywać. Siedem punktów w ostatnich dwóch meczach, to z pewnością dobry dorobek punktowy, który daje nadzieję, na jeszcze większy awans w tabeli. Póki co GKS zajmuje dziesiątą lokatę, ale do miejsc barażowych o I ligę traci tylko punkt. Jest zatem o co walczyć w Krakowie.
Trzeba przyznać, że Garbarnia jak na razie radzi sobie naprawdę dobrze. Patrząc czysto statystycznie, wraz z Górnikiem Łęczna „Garca” ma najmniej porażek, bo zaledwie jedną i to na dodatek w pierwszej kolejce. Inną sprawą jest to, że podopieczni Łukasza Surmy dużo remisują. Trzy remisu z rzędu w ostatnich spotkaniach mówią wiele. Mimo tego „Brązowi” i tak są wysoko w tabeli, bo w chwili obecnej zajmują czwartą lokatę, która uprawniałaby ich do spotkań barażowych o I ligę. Do lidera krakowianie tracą trzy punkty, co też nie jest dużą stratą. W przypadku zwycięstwa Garbarnia może być już bardzo blisko szczytu tabeli.
Czas na 10. kolejkę piłkarskiej II ligi. W jednym z ciekawiej zapowiadających się spotkań, Garbarnia podejmie na własnym stadionie GKS Katowice. Obie drużyny są spadkowiczami z I ligi i z pewnością mają ambicje, aby być wysoko w tabeli. Między jednymi, a drugimi są tylko dwa punkty różnicy co tylko dodaje smaczku tej rywalizacji.
sportdziennik.com – GKS Katowice. To jeszcze nie jest seria
O piąte w sezonie zwycięstwo GKS Katowice powalczy dziś na wyjeździe ze sklasyfikowaną wyżej i mającą na koncie 8 kolejnych występów bez porażki krakowską Garbarnią.
[…] – 7 punktów w 3 meczach to żadna seria. Żeby o niej mówić, chyba musielibyśmy wygrać pięć razy z rzędu. Wszystko przed nami – mówi z przekorą Rafał Górak, trener drużyny z Bukowej.
Nieustannie poprawia się sytuacja kadrowa katowiczan. W szczytowo kryzysowym momencie – przypadającym na wyjazd do Łęcznej (0:1) – sztab szkoleniowy nie mógł skorzystać z usług aż ośmiu zawodników. Teraz poza nawiasem znajduje się jedynie dwóch z nich. O ile powrót Dominika Bronisławskiego po zerwaniu więzadeł jest melodią przyszłości, o tyle szybciej powinien wykurować się Łukasz Wroński.
– Jeszcze na niego poczekamy. W przyszłym tygodniu w starciach z poznańskimi drużynami na pewno go nie będzie. Mam nadzieję, że z początkiem października zamelduje się na treningu. Martwi mnie uraz Łukasza. To miał być – i mam nadzieję, że jeszcze w tej rundzie będzie – nasz kluczowy zawodnik. Cieszy za to, że do dyspozycji są Mateusz Kompanicki i Marcin Urynowicz. Sukcesywnie wygrzebujemy się z tych urazów – podkreśla Górak.
[…] Dzisiejszy mecz w Krakowie będzie starciem dwóch spadkowiczów. O ile przed sezonem wydawało się, że w tej roli lepiej powinni odnaleźć się mocni finansowo i organizacyjnie katowiczanie, o tyle tabela na razie mówi co innego. GieKSa jest 10., podczas gdy Garbarnia plasuje się tuż za podium, a jedyną porażkę poniosła na inaugurację z Górnikiem Łęczna. Z drugiej strony, stratę do „Brązowych” podopieczni Rafała Góraka mogą z nawiązką odrobić już dziś, bo tracą do nich obecnie 2 punkty.
– Jedna porażka i tylko 5 straconych bramek to dobry obraz tego, co osiągnęła Garbarnia. Niczego jednak jej nie zazdrościmy. Każdy klub ma swoją specyfikę, możliwości, ramy i kryteria działania. Patrzmy na siebie. Róbmy w GieKSie taką robotę, która z każdym kolejnym dniem będzie nas napędzała do tego, aby stawać się mocniejszym. Przystąpimy do tego meczu z takim samym respektem, jak tydzień temu do Legionovii – mówi trener GKS-u.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

KwasnyJaro
21 września 2019 at 14:29
Aktualizacja tabeli mile widziana…
Dziękuję.