Piłka nożna Prasówka
Media o meczu Bytovia-GKS Katowice: Zwycięski finisz GieKSy. Klątwa Bytovii zdjęta
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego meczu Bytovia Bytów – GKS Katowice 1:2 (1:0).
sportdziennik.com – Zwycięski finisz GieKSy. Klątwa Bytovii zdjęta
Na zakończenie tegorocznych zmagań w II lidze GKS Katowice wygrał w Bytowie, umacniając się w czołówce tabeli.
Po pierwszej połowie meczu Bytovia Bytów – GKS Katowice w lepszej sytuacji byli miejscowi. Mimo że nie wypracowali zbyt wielu okazji strzeleckich, zdołali wyjść na prowadzenie. Akcję Daniela Ferugi i błąd bramkarz Bartosza Mrozka wykorzystał Karol Czubak, który skierował piłkę do pustej bramki. Katowiczanie próbowali wyrównać i oddali dwa uderzenia, ale bez powodzenia.
Drugą połowę GKS Katowice rozegrał już zdecydowanie lepiej, a przede wszystkim był o wiele skuteczniejszy. Do remisu kapitalnym wolejem zza pola karnego doprowadził Michał Gałecki, a następnie równie efektownym uderzeniem popisał się Arkadiusz Woźniak.
Końcówka była niezwykle emocjonująca, bo gospodarze robili wszystko, by doprowadzić do remisu. Pod bramką Mrozka często się kotłowało, jednak goście przetrzymali ten napór i mogli się cieszyć z drugiego z rzędu zwycięstwa.
sportowefakty.wp.pl – II liga: GKS Katowice zimuje trzeci. Resovia finiszowała nieudanie
GKS Katowice wygrał 2:1 w twierdzy Bytovii Bytów i w nagrodę umocnił się na trzecim miejscu w drugoligowej tabeli.
[…] Zwycięzcą dnia na górze tabeli został GKS Katowice. Po pierwszej połowie przegrywał z Bytovią Bytów wskutek gola rewelacyjnego młodzieżowca Karola Czubaka. Drużyna ze stolicy Górnego Śląska odwróciła wynik na swoją korzyść po przerwie, a decydującą bramkę na 2:1 zdobył zmiennik Arkadiusz Woźniak. GKS to 11. drużyna, która tej jesieni zagrała o punkty w Bytowie i dopiero druga, która zdobyła ich komplet kosztem „domatorów” z Pomorza. Niezależnie od tego podopieczni Adriana Stawskiego byli najlepszymi drugoligowcami jesieni w meczach u siebie.
sportslaski.pl – Zima na pudle! „GieKSa” w kwadrans odwraca losy meczu w Bytowie
GKS Katowice z kompletem punktów w ostatniej, II-ligowej kolejce w 2019 roku. Piłkarze trenera Rafała Góraka długo nie potrafili złapać właściwego rytmu, ale choć przegrywali do 62. minuty, w ciągu niespełna kwadransa odwrócili losy spotkania. Dzięki zwycięstwu przezimują na trzecim miejscu w stawce.
[…]W ciągu pierwszych minut podopieczni trenera Adriana Stawskiego postraszyli katowiczan uderzeniami Daniela Ferugi, czy Adriana Liberackiego, o klarownych okazjach pod bramką Bartosza Mrozka mowy jednak nie było.
„GieKSa” przez całą pierwszą połowę miała duży kłopot z płynnym rozgrywaniem swoich akcji. Piłkarze Rafała Góraka konstruowali je bardzo wolno, często niepotrzebnie tracąc przy tym piłkę. Mimo optycznej przewagi gospodarzy to jednak goście stworzyli sobie dwie okazje, po których mogli objąć prowadzenie. Za każdym razem kończyło się jednak bez strzału na bramkę Pawła Kapsy. Najpierw jedną z niewielu w tym okresie płynnych akcji swoich kolegów mógł kończyć Kacper Michalski, ale zamiast uderzać przekładał piłkę w „szesnastce” rywala, czym dał szanse obrońcom z Bytowa na wypchnięcie katowiczan z okolic swojej bramki. Kilka minut później podobnie skończyła się sytuacja, w której strzał powinien oddawać Łukasz Wroński.
Niestety dla gości właśnie wtedy z kontrą ruszyli miejscowi. Daniel Feruga wstrzelił piłkę w pole karne, a gdy wydawało się, że Mrozek spokojnie ją złapie, ta odbiła się od jego rąk i wpadła pod nogi nadbiegającego Karola Czubaka, który z kilku metrów spokojnie otworzył wynik. Katowiczanie musieli przyspieszyć. W 36. minucie Maciej Stefanowicz przepchnął przez dwóch obrońców, po czym oddał strzał wybity spod poprzeczki przez Pawła Kapsę. W końcówce pierwszej odsłony po akcji Adriana Błąda z Wrońskim na strzał z trudnej pozycji zdecydował się Szymon Kiebzak. Po rykoszecie piłka o centymetry minęła słupek bramki gospodarzy. Przyjezdni mieli jeszcze rzut rożny, po którym w sporym zamieszaniu minimalnie pomylił się Stefanowicz.
W drugą część gry znowu lepiej weszli miejscowi, choć znów nie przekuwali przewagi na dobre okazje do podwyższenia rezultatu, bo pod polem karnym gości brakowało im precyzji. Za to skutecznie swoją szansę wykorzystali katowiczanie. W 62. minucie po centrze w pole karne Bytovii piłka spadła pod nogi Michała Gałeckiego, który bez zastanowienia uderzył mocno zza pola karnego, Kapsa nie sięgnął futbolówki i mieliśmy remis 1:1.
Kwadrans przed końcem „GieKSa” wyszła na prowadzenie. Znowu wskazywało na to niewiele, bo choć jedni i drudzy dość chaotycznie zachowywali się na połowach swoich rywali, aktywniejsi wciąż zdawali się miejscowi. Tymczasem Kiebzak dośrodkował w pole karne, znakomicie obrócił się z piłką wprowadzony po przerwie Arkadiusz Woźniak, i wpakował ją w samo okno bramki Kapsy zanim futbolówkę sprzed nosa sprzątnął mu również mający w tej sytuacji ochotę na oddanie strzału Marcin Urynowicz.
W 84. minucie piłkę na rzecz Giela przed swoim polem karnym stracił Patryk Grychtolik. Napastnik Bytovii błyskawicznie uruchomił kontrę, którą kończył Daniela Feruga. Wychowanek Gwarka Zabrze miał świetną okazję do wyrównania, ale kopiąc w środek bramki ułatwił robotę Mrozkowi, który broniąc jego strzał uratował skórę swoim kolegom. Już w doliczonym czasie w „szesnastce” Katowic zagotowało się jeszcze dwukrotnie. Najpierw w piłkę nie trafił czysto Feruga, kilka chwil później, po dośrodkowaniu Deleu w słupek trafił Przemysław Lech.
sport.tvp.pl – GKS Katowice skończył jesień na podium. Cenna wygrana faworyta
Lepiej w to spotkanie weszli gospodarze, którzy w 27. minucie zdołali wypracować i wykorzystać sytuację bramkową. Bramkarz GKS-u nie poradził sobie ze strzałem przeciwnika, odbił piłkę, a dopadł do niej Karol Czubak i strzelił gola. W pierwszej połowie goście starali się konsekwentnie sforsować defensywę Bytovii atakiem pozycyjnym, ale robi to dość nieudolnie.
Po zmianie stron faworyt wziął się jednak do pracy. W 62. minucie Michał Gałecki kapitalnie kopnął z kilkunastu metrów i zdobył bramkę, a na kwadrans przed końcem trzy punkty dał Arkadiusz Woźniak, który obrócił się w polu karnym i wykończył akcję.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Kielc i Łęcznej
Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.
1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.
2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.
3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.
4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.
5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.
6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.
7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.
8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.
9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.
10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.
11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.
12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.
13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.
14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.
15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.
16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.
17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.
18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.
19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna i schludna.
20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.
21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.
22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.
23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.
24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.
25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.
26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.
27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.
28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.
29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.
30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.
31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.
32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.
33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!
34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.
35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.







































Najnowsze komentarze