Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Media o GieKSie: Kontrakty rozwiązane. „Prowadzimy intensywne rozmowy o funkcjonowaniu sekcji w kolejnym sezonie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

W dalszym ciągu ze względu na zagrożenie epidemiczne rozgrywki ligowe naszych drużyn piłkarskich są zawieszone. Siatkarze oraz hokeiści mają już przerwę pomiędzy sezonami – zostały podjęte pierwsze decyzje personalne.

 

PIŁKA NOŻNA

sportdziennik.com – Trzy strefy GieKSy

Katowicki II-ligowiec opracował plan działania na spodziewany od poniedziałku okres wznowienia treningów. Rysuje się w trzech barwach: czerwonej, zielonej i żółtej.

Trzy strefy, z której każda będzie miała osobne wejście do budynku klubowego i – w razie potrzeby – osobny „trakt” na treningowe boiska. Trzy różne kolory. Tak przedstawia się plan sytuacyjny przygotowany przez GieKSę na czas treningów w dobie pandemii. Katowicki II-ligowiec gotowy do jego wdrożenia był już teraz, ale ostatecznie – po decyzji rządu „odmrażającej” obiekty sportowe dopiero od 4 maja – jego realizacja odwlecze się o tydzień.

[…] Zawodnicy pokonują główną bramę wjazdową stadionu przy Bukowej, przejeżdżają obok głównego wejścia do klubu i między barierkami usytuowanymi na wysokości przecięcia sektorów nr 4-5, wjeżdżają na parking za sektorem gości, gdzie zostawiają samochody.

Stamtąd – jeśli nie będą jeszcze mogli korzystać z szatni – mogą przejść specjalnie wytyczoną drogą bezpośrednio na boiska treningowe, bądź też do budynku klubowego, do którego będą wchodzić bocznym wejściem od strony sektora nr 6. Droga zespołu na boiska treningowe wiedzie od strony parku – obok sektora gości i „Blaszoka”.

To wszystko stanowi „strefę czerwoną”, przeznaczoną tylko i wyłącznie dla drużyny. Prócz tego są jeszcze „strefa żółta”, dla pracowników klubu, której składową jest główne wejście do budynku, a także „strefa zielona” – dla pracowników MOSiR-u. Dla nich przeznaczono wejście boczne od sektora nr 1, a do boisk treningowych docierać będą wzdłuż płotu od strony ul. Złotej, za zegarem.

Taki podział pozwoli katowiczanom na ograniczenie kontaktu między ludźmi i pozytywnie wpłynie na kwestie bezpieczeństwa. Będzie jeszcze strefa buforowa – od sektora nr 5 do bramy wjazdowej na parking. Tam nikt nie będzie mógł przebywać; jedynie członkowie drużyny będą przejeżdżać tamtędy autami w stronę parkingu za trybuną gości.

– Osoby „przynależne” do swoich konkretnych stref nie będą się mijać. Mamy ustalone, w jakim czasie przed treningiem pracownicy MOSiR-u mają zakończyć ewentualne prace na boiskach. W tym przypadku obiekt przy Bukowej okazuje się bardzo dobry i daje duże możliwości. Każdy z ludzi biorących udział w tworzeniu tego planu podsuwał swoje pomysły i wydaje się, że na to, co możemy przewidzieć, jesteśmy gotowi – podkreśla dyrektor sportowy GieKSy.

Przy Bukowej odliczają już dni do poniedziałku. – Zakładam, że zgodnie z wytycznymi rządu obiekt 4 maja zostanie otwarty przez MOSiR. Wtedy wejdziemy w kolejny etap, czyli treningów w małych grupach, definiowanych jako pięciu zawodników plus trener – zaznacza Góralczyk.

Do tego czasu jednak trzeba jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Formalnie kluby z ekstraklasy, I i II ligi przebywają obecnie w 14-dniowej izolacji. W przypadku szczebla rozgrywkowego nr 3 zakończy się ona w przyszły czwartek.

[…] Kluby I i II ligi do piątkowego wieczoru musiały zgłosić listę 50 osób objętych izolacją i koniecznością składania codziennych raportów medycznych. Robert Góralczyk również się na niej znalazł.

– W tej 50-ce jest 29 zawodników – to ta grupa, która brała udział w zajęciach pierwszej drużyny jeszcze w okresie przed pandemią.

[…] O ile w przypadku ekstraklasy znamy już konkretny termin jej powrotu – weekend 29-31 maja – o tyle w I i II lidze te daty wciąż są ramowe, mieszczące się między 29 maja a 6 czerwca.

– Spokojnie. Mamy przed sobą kilka etapów, każdy kolejny będzie efektem skutecznego działania w poprzednim. Otwarcie obiektów, spodziewane w poniedziałek, ma pozwolić nam wrócić do treningów w grupach. Potem, 8 maja, będą testy, których konsekwencją będzie potwierdzenie stanu zdrowia osób z klubowych list i – mamy nadzieję – powrót do treningów zespołowych.

A terminarz… Filozofii wielkiej nie ma, kwestia jest tylko taka, kiedy wpiszemy pierwszy mecz. Chyba nie będzie to 30 maja, raczej 3 albo 6 czerwca. Jeśli przyjmiemy tą ostatnią datę, a za moment rozegrania 34. kolejki 20 lipca, to wychodzi, że będzie 14 terminów do rozegrania 12 kolejek. Czyli możemy założyć, że dwie środy będą wolne – tłumaczy Robert Góralczyk. Zespołom z miejsc 3-6 przyjdzie jeszcze rozegrać dwustopniowe baraże o awans; najprawdopodobniej 27 i 30 lipca.

 

tylkokobiecyfutbol.pl – Pomocniczka dekady w ekstralidze: Joanna Wróblewska

Mamy przyjemność ogłosić, iż Joanna Wróblewska została wybrana najlepszą pomocniczką dekady (2009/10-2019/20) w Ekstralidze.

Joanna to obecnie 24-letnia pomocniczka GieKSu Katowice. Od wejścia GKS-u do Ekstraligi to filar i gwiazda drużyny. Wstępuje w reprezentacyjnej Polski, wcześniej grała w naszych kadrach młodzieżowych.

Wcześniej występowała w AZS-ie Wrocław, który ukształtował ją w pełni piłkarsko. Dostrzeżono ją jednak w MKS-ie Ciechanów, a pierwsze kroki w piłce stawiła w miejscowej Trójce.

 

Co gdyby o miejscach w tabeli ekstraligi zadecyduje … Średnia zdobytych punktów?

Cały czas ważą się losy kontynuacji piłkarskich rozgrywek w Polsce. Jedenastego maja mamy poznać ostateczną decyzję na temat i kobiecej piłki. Wszystko zmierza ku przedwczesnemu zakończeniu rozgrywek.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Zamieszanie w GKS-ie trwa, klub nie wypłaci premii?

Trwa zamieszanie wokół GKS-u Katowice. Wprawdzie ma on przystąpić do rozgrywek w przyszłym sezonie, ale klub nie może dogadać się z zawodnikami w kwestiach finansowych dotyczących zakończonych rozgrywek. Nie dość, że obciął im kontrakty o 18%, to jeszcze chce ich pozbawić premii za miejsce w ósemce.

Na początku kwietnia pojawiały się informacje, że GKS Katowice może wcale nie wystartować w kolejnym sezonie w PlusLidze. Obecnie niby takiego zagrożenia nie ma, ale wciąż w mediach głośno o żądaniach finansowych klubu wobec zawodników. Ostatecznie działacze zdecydowali się obniżyć im kontrakty o 18 proc. Wyjątek zrobiono wobec kilku graczy zarabiających najmniej. Im nie ucięto nic. To jednak nie koniec, bo działacze chcą także pozbawić siatkarzy premii za miejsce w ósemce.

 

Pierwsze oficjalne decyzje kadrowe w GKS-ie Katowice

Sporo mówiło się ostatnio o niezbyt ciekawej sytuacji GKS-u Katowice. Kilka godzin przed oficjalnym komunikatem klubu jeden z byłych już zawodników – Dustin Watten, sam poinformował, że władze klubu rozwiązały z nim kontrakt na kolejny sezon. Teraz GKS poinformował, że z drużyną pożegnał się trener oraz kilku innych graczy.

Oficjalny serwis GKS-u Katowice poinformował, że po zakończeniu sezonu 2019/2020 PlusLigi zapadły pierwsze decyzje dotyczące kształtu kadry na kolejne rozgrywki. Wszystkie zmiany podyktowane są dobrem klubu oraz koniecznością dostosowania się do obecnych, trudnych warunków funkcjonowania sportu.

Klub postanowił o zakończeniu współpracy z trenerem Dariuszem Daszkiewiczem, który prowadził zespół w zakończonych rozgrywkach. Wcześniej było też jasne, że zespół ze Śląska opuści doświadczony środkowy -Emanuel Kohut, a do tego GKS Katowice żegna się z Maciejem Fijałkiem, Dustinem Wattenem oraz Adrianem Buchowskim. Ponadto informujemy, że z klubem żegnają się Rafał Szymura i Szymon Gregorowicz, których kontrakty wygasają.

 

Dariusz Daszkiewicz: oddam tę sprawę do prawnika

– Oddam tę sprawę do prawnika. Tyle razy wyciągałem rękę do klubu, ale muszę się bronić – mówi Dariusz Daszkiewicz, były już trener GKS-u Katowice, któremu klub wypowiedział umowę. Podobnie było w przypadku czy to Dustina Wattena, Adriana Buchowskiego, Macieja Fijałka czy Emanuela Kohuta. – Bardzo mi szkoda, że nie będę mógł pracować z moimi zawodnikami w kolejnym sezonie. To fantastyczne chłopaki. Udało nam się wypracować atmosferę. Jestem za to wdzięczny. Zobaczymy, co jeszcze przyniesie życie – dodaje Daszkiewicz. Zamieszanie w katowickim klubie w ostatnim czasie zelektryzowało siatkarskie środowisko w Polsce.

 

Adrian Buchowski: wypowiedzenie zostało nam wysłane z wsteczną datą

– Nasze negocjacje trwały już jakiś czas i byliśmy z Dustinem Wattenem skłonni zgodzić się na obcięcie 18 procent naszego wynagrodzenia. Jednak dodatkowo klub proponował nam podpisanie zgody na wykreślenie z kontraktu zapisu dotyczącego premii za 10. miejsce, które de facto miała być jedną z wypłat już z 2020 roku. Nie wiedzieliśmy jak prawnie interpretować ten zapis w kontrakcie, więc uznaliśmy, że lepiej jeśli władze ligi lub Sąd Polubowny PZPS zdecydują czy ewentualne cięcia mogą także dotyczyć dodatkowego wynagrodzenia – powiedział w rozmowie z ,,Przeglądem Sportowym” przyjmujący GKS-u Katowice, Adrian Buchowski.

Dustin Watten otrzymał w czwartek wiadomość, że tego samego dnia ma się stawić na spotkaniu w klubie, choć władze wiedziały, że od trzech tygodni przebywa w USA. W rezultacie dostał wypowiedzenie umowy. Jak pan dowiedział się o rozwiązaniu umowy z GKS Katowice?

– W czwartek około godziny 16 dostałem maila od pani z biura klubu, w którym zawarte było wypowiedzenie umowy. W argumentacji klubu powołano się na to, że według zarządu GKS Katowice, kontrakt sportowca z klubem traktowany jest jak umowa zlecenie, którą można dowolnie wypowiedzieć w trybie natychmiastowym. Wypowiedzenie zostało nam wysłane z wsteczną datą 12 marca. Przecież jeszcze trzy dni później (15 marca) odbyliśmy ostatni wspólny trening, a przez kolejne dwa tygodnie dostawaliśmy plany w korespondencji mailowej od naszego trenera przygotowania fizycznego, by pracować w domu. Ja sam brałem później udział w działaniach marketingowych (17 marca) dla klubu i z Alexandre Ferreirą z Zawiercia rozgrywaliśmy wirtualny mecz w siatkówkę.

 

Prezes GKS-u: będziemy sprawy rozstrzygać na drodze prawnej

– Spośród 150 osób funkcjonujących w klubie, w 140 przypadkach doszliśmy do porozumienia w kwestii dostosowania ich oczekiwań do możliwości GKS w obliczu kryzysu – powiedział prezes wielosekcyjnego GKS Katowice Marek Szczerbowski. Klub rozwiązał umowy z Dustinem Wattenem, Emanuelem Kohutem, Szymonem Gregorowiczem, Maciejem Fijałkiem, Rafałem Szymurą i Adrianem Buchowskim oraz trenerem Dariuszem Daszkiewiczem.

– Cieszy nas deklaracja prezydenta Marcina Krupy dotycząca wsparcia i pomocy pod warunkiem, że dostosujemy się do możliwości. Wiadomo, że wydatki na sport nie będą priorytetowe dla jednostek samorządu terytorialnego. I my chcemy się dostosować, ale też nie chodzi tylko o przetrwanie, ale wygrywanie. W poprzednim roku samorząd przekazał do klubu 27,9 mln złotych. Teraz będzie to może 50 procent tej kwoty – przyznał dla PAP prezes Marek Szczerbowski.

[…] Ostatnio głośno o sekcji siatkówki GKS-u Katowice za sprawą kontrowersyjnych działań zarządu. Trener Dariusz Daszkiewicz i sześciu siatkarzy dostało wypowiedzenia umów ze wsteczną datą – 12 marca, chociaż po tej dacie jeszcze odbywali treningi i świadczyli usługi na rzecz klubu. Menadżer zawodników poddaje w wątpliwość skuteczność takiego rozwiązania umów i zawiadomił o sprawie organy PZPS i PLS. Trener Daszkiewicz nie ukrywał, że sprawę odda w ręce prawników.

 

Dustin Watten: dostałem do tej pory pięć z dziesięciu wypłat

– Jestem bardzo wdzięczny za minione trzy lata w Polsce. Moim celem jest spędzić kolejny, czwarty rok w waszym kraju, wrócić do Katowic – powiedział Dustin Watten, z któym GKS Katowice rozwiązał kontrakt. – Gram dla moich kolegów z drużyny, dla trenera, dla kibiców GKS, ale też dla polskich kibiców. Moi prawnicy są przekonani o ważności kontraktu. Chce wrócić i kontynuować pracę, którą wykonaliśmy w minionym sezonie – dodał w wywiadzie dla Polsatu Sport.

Dustin Watten: – To bardzo trudna sytuacja. Jest wiele czynników wpływających na nią. W minionym sezonie wszyscy w Katowicach ciężko pracowaliśmy, nawiązaliśmy ze sobą też świetny kontakt. Tworzyliśmy niezwykłą grupę i historię, a kibice okazywali nam ogromne wsparcie. Pokochałem to miejsce. Zostawiłem w tym mieście nie tylko moje rzeczy, ale jest też tam moja dziewczyna. Katowice stały się dla mnie nie tylko miejscem pracy, ale i domem. Kiedy dostałem wiadomość z klubu poczułem się tak, jakby odebrano mi część mojego życia.

[…] Od wiadomości, dotyczącej zerwania kontraktu, minęły dwa dni. Czy sytuacja jakoś się zmieniła? Klub kontaktował się z panem?

– Jedyny kontakt jaki został nawiązany po moim wyjeździe ograniczył się do wiadomości, którą dostałem około 2 nad ranem czasu w Kalifornii z zaproszeniem na spotkanie w Katowicach. Po tym, jak się obudziłem, mój agent poinformował mnie, że dostał pismo, które zostało wysłane pod koniec kwietnia, ale z datą z początku marca. Pozostaje więc wiele rzeczy, których nie rozumiem. W ostatnich dniach konsultowałem się nie tylko z polskim, ale też amerykańskim prawnikiem. Według nich mój kontrakt jest ciągle ważny, więc jeśli chodzi o mój plan na przyszły sezon chce wrócić do Katowic. Cały czas staramy się rozwiązać jakoś tę sytuację z moim agentem. Naprawdę nie wiem, co powiedzieć, ponieważ zaproponowaliśmy wiele rozwiązań. Jako zespół podjęliśmy decyzję o obniżeniu naszych kontraktów. Utożsamiamy się z miastem, więc decyzja była dla nas prosta. Usiedliśmy do rozmów i jasno zakomunikowaliśmy zgodę na te cięcia. Były one bardzo duże, o ile nie największe w lidze.

Czy pojawiały się wcześniej niepokojące sygnały, że kontrakt może nie zostać dotrzymany?

– Byliśmy może zbyt bierni w tych negocjacjach. Staraliśmy się zaproponować inne rozwiązania. Kontakt z klubem jest bardzo trudny. Myślę, że mijają już dwa tygodnie od przedstawienia naszej ostatniej oferty. Na naszym grupowym czacie okazało się, że większość otrzymała swoje pieniądze. Ci, którzy nie przystali na propozycję, czyli ja, trener, Adrian Buchowski i Emanuel Kohut, nie dostaliśmy większości pieniędzy. Zamiast nich otrzymaliśmy pismo, o którym rozmawiamy. Ja dostałem do tej pory pięć z dziesięciu wypłat.

 

HOKEJ NA LODZIE

hokej.net – Kontrakty rozwiązane. „Prowadzimy intensywne rozmowy o funkcjonowaniu sekcji w kolejnym sezonie”

Szefostwo GKS-u Katowice potwierdziło nasze doniesienia z początku kwietnia. Wszystkie kontrakty z zawodnikami zostały rozwiązane z uwagi na pandemię koronawiursa.

Przypomnijmy, że działacze GieKSy rozliczyli się z zawodnikami za obecny sezon. Zdecydowali się też rozwiązać wszystkie długoterminowe umowy ze swoimi graczami. W tym gronie znaleźli się choćby Oskar Jaśkiewicz, Tomasz Skokan, Damian Tomasik, Mateusz Michalski, Szymon Mularczyk, Patryk Krężołek, Kamil Paszek, Grzegorz Pasiut i Teddy Da Costa.

Dziś władze ekipy z alei Korfantego opublikowały specjalny komunikat, w którym poinformowały o opisywanej przez nas sytuacji. Z tej informacji można wywnioskować też, że GKS Katowice zagra w przyszłym sezonie 2020/2021.

 

sportdziennik.com – GKS Katowice. Powrót Bogłowskiego!

Roch Bogłowski, 34-letni absolwent katowickiej AWF, po sezonie w roli menedżera sekcji powraca na stanowisko dyrektora i wraz z trenerami będzie odpowiadał za tworzenie nowej drużyny.

Wojciech Tkacz, pełniący te funkcję przez ostatni sezon, został doradcą zarządu klubu ds. hokeja. To istotna roszada w sekcji hokejowej i kolejny sygnał, że prezes wraz ze swoim współpracownikami nie tylko szuka oszczędności, ale porządkuje sprawy organizacyjne wszystkich sekcji. Bogłowski w ostatnim czasie mocno się udzielał w sztabach reprezentacji seniorów i młodzieżowej, ale pewnie nieco ograniczy swoją związkową działalność.

Potwierdziły się nasze informacje, że trener został Piotr Sarnik, który w tym tygodniu ma podpisać oficjalnie kontrakt. Jego najbliższym współpracownikiem będzie Ireneusz Jarosz, dotychczasowy wideotrener, ale jego kompetencje zostaną rozszerzone.

– W najbliższych dniach przystępujemy do rozmów z potencjalnymi kandydatami do gry w naszym zespole – informuje nowy dyrektor. – W pierwszej kolejności rozpoczynamy od zawodników, którzy już u nas występowali i po zakończeniu sezonu zachowali się fair, rozwiązując kontrakty.

Przypomnę, że zrobili to solidarnie wszyscy, choć niektórzy mieli aktualne umowy. Będziemy chcieli stworzyć silną drużynę, ale na miarę naszych możliwości budżetowych.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga