Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Liderki zostają na Bukowej
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatniego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.
Przygotowujący się do sezonu 2022/23 piłkarze rozegrali w ubiegłym tygodniu dwa test-mecze: w pierwszym z nich przegrali z Zagłębiem Sosnowiec 2:3 (1:0). W drugim wygrali z Górnikiem Polkowice 1:0 (0:0). Trwa podpisywanie kontraktów: w poprzednim tygodniu podpisy pod umowami z GieKSą złożyli Patryk Szczuka, Daniel Tanżyna, Kacper Grzebieluch. W drużynie kobiet nowe umowy podpisały Kamila Tkaczyk, Kasandra Rybaczuk, dwie Aleksandry Lizoń i Drąg, Katerina Vojtkowa i Klaudia Łasicka. Również w drużynach siatkarzy i hokeistów dołączyli nowi zawodnicy: do siatkarzy Wiktor Mielczarek, a do hokeistów Szwed Christian Blomqvist.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Liderki zostają na Bukowej
Zakończony niedawno sezon w Katowicach będą pamiętać zapewne długo. A czwarta lokata na koniec sezonu na pewno spowodowała, że spora grupa piłkarek na Bukowej chce zostać i powalczyć o medal w kolejnym sezonie.
Swoje nowe umowy parafowały także Kamila Tkaczyk, Kasandra Rybaczuk, Aleksadry Lizoń oraz Drąg, Czeszka Katerina Vojtkowa, a także Klaudia Łasicka.
Wszystkie piłkarki związały się umowami dwuletnimi, więc Karolina Koch może mieć spokojną głowę o trzon zespołu.
W sezonie 2021/22 GKS Katowice w pokonanym polu pozostawił rywali jedenaście razy. Pięciokrotnie dzielił się punktami (w tym dwa razy z Czarnymi Antrans Sosnowiec) oraz sześć razy musiał uznać wyższość rywalek. Na swoim koncie zgromadził 38. punktów, strzelająć w całym sezonie 41 bramek.
Na co stać będzie piłkarki GieKSy w startującym 13 sierpnia sezonie? Czy powtórzą czwarte miejsce z zakończonego właśnie sezonu? Czas pokaże…
sportdziennik.com – Stadion będzie droższy
Dobiega końca dziesiąty miesiąc budowy kompleksu sportowego w sąsiedztwie autostrady A4 w Katowicach. Wykonawca podtrzymuje termin 31 sierpnia 2024 roku, a miasto nastawia się na dodatkowe koszty.
Nie tylko przeszłość, teraźniejszość i przyszłość GKS-u Katowice, czyli miejskiej spółki, była tematem poruszanym na poprzednim posiedzeniu Komisji Kultury, Promocji i Sportu przy Radzie Miasta Katowice, co już na naszych łamach opisywaliśmy. Radni wraz z urzędnikami rozmawiali także o budowanym od niespełna roku nowym stadionie w rejonie ulic Dobrego Urobku, Upadowej i Bocheńskiego.
Budowa kompleksu sportowego łączącego stadion, halę i boiska treningowe, zgodnie z umową pochłonąć ma 205 milionów złotych brutto, a główny wykonawca, firma NDI z Sopotu, zobowiązał się do jej realizacji w 3 lata, a więc do 31 sierpnia 2024 roku.
– Jak kształtuje się wartość inwestycji w związku z inflacją i w obliczu tego, że wszystko drożeje? Czy zmieścimy się w kwocie 205 mln brutto z hakiem, czy już widzimy, że ta cena wzrośnie? Jakie są szacunki, o ile? – pytała radna Barbara Wnęk-Gabor z KO. Przewodniczący Komisji, Krzysztof Pieczyński, dopytywał z kolei, czy zagrożony jest termin.
– Wykonawca podtrzymuje termin zakończenia prac do 31 sierpnia 2024 roku, ale nie możemy obiecać, że tak rzeczywiście będzie – odparł Jarosław Łuczyński ze spółki Katowickie Inwestycje SA.
– Inflacja, wojna, pandemia – to wszystko wpływa na realizację takiej inwestycji. Gdy pytamy, wykonawca potwierdza, że robi wszystko, by dotrzymać terminu. Pamiętajmy, że każdy przestój ze strony wykonawcy to koszty, które ponosi, dlatego będzie się starał trzymać założonej daty. W tej chwili nie mamy też żadnego wniosku o aneksowanie umowy dotyczącego jej wartości. Nie można jednak obiecać, że kwota zapisana w umowie będzie ostateczna. Jest dużo zmiennych, które na pewno na nią wpłyną; choćby waloryzacja, która należy się wykonawcy, co wynika z umowy. Musimy też czekać na ewentualne wnioski wykonawcy o roboty dodatkowe, które mogą się pojawić i nieść ze sobą dodatkowe koszty. Na razie jednak inwestycja jest realizowana zgodnie z zakładanym harmonogramem – tłumaczył Łuczyński.
Mówiąc o „waloryzacji”, można założyć, że koszty budowy katowickiego kompleksu sportowego wzrosną mniej więcej o wartość inflacji odnotowanej w okresie realizacji inwestycji.
– Waloryzacja jest dokonywana na podstawie rocznego wskaźnika GUS. Nie jest on identyczny co inflacja, ale wokół niej oscyluje. Mówimy ostrożnie, że nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jakie będą roszczenia dotyczące robót dodatkowych, ale bądźmy realistami: przy tak dużej inwestycji byłoby kuriozalne, gdyby takowe się nie ujawniły. My oświadczamy, że ze strony inwestora nie wnosimy o rozbudowy, powiększenie zakresu inwestycji. Ale praktycznie pod każdą inwestycją w naszym śląskim rejonie występuje konieczność uzdatnianie gruntu. U nas takie ponadnormatywne uzdatnianie też może wystąpić, ale trudno nam wyprzedzać fakty – podkreślał Adam Kochański, naczelnik Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta Katowice.
Stadion z pewnością okaże się zatem nieco droższy niż pierwotnie zakładano, a jak do tej pory przebiegała inwestycja? Przypominał Jarosław Łuczyński:
– 31 sierpnia 2021 w wyniku postępowania przetargowego zawarta została na 3 lata umowa z firmą NDI. 7 września przekazano jej plac budowy, rozpoczęły się prace przygotowawcze do realizacji tego zadania, polegające na wygrodzeniu placu budowy, organizacji zaplecza. Kolejny krok to badania saperskie. Wykonawca został do nich zobligowany, jako że była informacja, że w tym obszarze kiedyś znajdował się poligon. Znaleziono trzy pociski: 120 mm, 76 mm i jeden mniejszy. Wszystkie zostały zabezpieczone i zutylizowane przez policję oraz wojsko. Zabezpieczono trzy zbiorniki i przystąpiono do wycinki drzew, która zakończyła się pod koniec marca.
Wtedy była możliwość osuszenia trzech zbiorników, co odbyło się pod nadzorem przyrodniczym. Wyłapano wszystkie zwierzątka, które się tam znajdowały, przeniesiono w bezpieczne miejsce. Podłączone zostały już dwa zbiorniki retencyjne o wielkości 1000 metrów sześciennych. Trwają prace związane z korytowaniem drogi w północnej części naszego kompleksu. Mowa o drodze od ul. Bocheńskiego aż do parkingu przy stadionie. Wykonano prace związane z sieciami technicznymi, instalacjami elektrycznymi w tej drodze.
Aktualnie wykonywane są przyłącza do małego budynku zlokalizowanego w sąsiedztwie dwóch boisk treningowych. Zakończono prace związane z niwelacją tych boisk, przemieszczeniem mas ziemnych do docelowego poziomu. Wykonywana jest droga po zachodniej stronie hali sportowej. Przygotowujemy się do uzdatnienia podłoża pod halą, co nastąpi w najbliższym czasie – opisywał Jarosław Łuczyński ze spółki Katowickie Inwestycje SA.
14 893 WIDZÓW – taką dokładnie pojemność będzie mieć nowy katowicki stadion.
2792 MIEJSCA to z kolei pojemność hali sportowej
Postrzelali na Ludowym
Pięć bramek padło w sparingu I-ligowców z Sosnowca i Katowic. Zagłębie pierwszy letni test skończyło z tarczą, GieKSa nie wygrała żadnego z dwóch dotychczasowych meczów kontrolnych.
Z jednej strony – kilka płynnych, ciekawych akcji i dwie zdobyte bramki. Z drugiej strony – banalne pomyłki w defensywie, które sprawiły, że GKS poniósł w środę sparingową porażkę na Stadionie Ludowym. Gole tracił w okolicznościach, które przypominały dziurawą katowicką defensywę z początku poprzedniego sezonu.
– To takie błędy, które trudno znaleźć w lidze. Jesteśmy w okresie treningu, gra spora liczba zawodników, efekty są różne. Z wielu momentów tego meczu jestem naprawdę zadowolony. Zwłaszcza z organizacji gry w pierwszej połowie. To była nasza gra, z dużą liczbą sytuacji. Było OK – podsumowywał Rafał Górak, trener GieKSy.
To katowiczanie jako pierwsi wyszli na prowadzenie, gdy Arkadiusz Jędrych wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Mateusza Bodziocha na Marko Roginiciu. Chorwat w tej sytuacji mocno ucierpiał i nie był już w stanie kontynuować gry. – Oberwał, ale będzie dobrze – skwitował krótko Górak.
Sosnowiczanie, którzy po przerwie grali składem złożonym w znacznej części z młodzieżowców, byli w stanie odwrócić wynik. Skorzystali z dwóch nieporozumień rywali przy wyprowadzeniu piłki z własnej połowy. Wyrównał Antoni Kulawiak, 18-latek, który w tym tygodniu podpisał profesjonalny kontrakt z klubem, a na 2:1 trafił Patryk Bryła, nawinąwszy wcześniej Rafała Figla. GKS odpowiedział na 2:2 po rzucie rożnym za sprawą mocnego uderzenia Dominika Kościelniaka pod poprzeczkę. Blondwłosy zawodnik uczcił tym samym swój powrót do gry po 10-miesięcznej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadeł.
Gdy meldował się na murawie, koledzy z ławki rezerwowych nagrodzili go brawami. Ale bramka Kościelniaka nie była tego dnia ostatnia. Szymon Sobczak wywalczył karnego (faulował Figiel), by sam go wykorzystać. Napastnik Zagłębia miał tego lata ochotę przenieść się do Wisły Kraków, ale wczoraj grał z taką determinacją, jakby Sosnowiec był jego docelowym miejscem na ziemi.
Po murawie Stadionu Ludowego, której stan pozostawiał nieco do życzenia, bo gospodarze mieli w ostatnich dniach pewne problemy techniczne, nie biegało dwóch nowych zawodników GieKSy. Pozyskanie stopera Daniela Tanżyny klub z Bukowej powinien ogłosić dziś. Z kolei napastnik Jakub Arak zadebiutował już w sobotnim sparingu ze Skrą Częstochowa (0:0), ale wczoraj zasiał z małżonką na trybunie vip-owskiej dobrze sobie znanego obiektu, na którym przed laty w barwach Zagłębia występował.
– Kuba odbił piętę. Potrzeba mu spokoju, może nawet do końca tego tygodnia. Ale to będzie dla nas duże wzmocnienie – przekonywał szkoleniowiec GKS-u, który na nietypowej pozycji lewego środkowego obrońcy sprawdzał w II połowie nominalnego wahadłowego Daniana Pawłasa.
A na trybunach – tyle że w innej części stadionu – usiadł też szybko Dawid Kudła, jako że trzech katowickich bramkarzy grało po 30 minut (w ostatniej minucie Patryk Szczuka… ruszył nawet w pole karne do rzutu rożnego, by pomóc kolegom wyrównać; bez powodzenia). Kudła zajął miejsce obok Michała Koja, dawnego kompana z Górnika Zabrze, który jest bliski przenosin do Sosnowca.
Blisko sformalizowania pobytu w GieKSie jest natomiast Kacper Grzebieluch. Napastnik o statusie młodzieżowca zagrał w II połowie; ma trafić na Bukową definitywnie z Cracovii, w której III-ligowych rezerwach grał w minionym sezonie.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice – Górnik Polkowice 1:0. Kibice na Bukowej wreszcie mogli być zadowoleni
W trzecim letnim sparingu zespół GKS Katowice odniósł pierwsze zwycięstwo. Ekipa Rafała Góraka pokonała na Bukowej Górnik Polkowice 1:0.
[…] Szkoleniowiec gospodarzy wystawił do gry dwie jedenastki. Gola na wagę zwycięstwa strzeliła druga z nich. Zdobył go Dominik Kościelniak po podaniu Alana Bróda.
W 68 minucie doszło do nietypowej sytuacji – jeden z polkowiczan otrzymał czerwoną kartkę. Szkoleniowcy obu drużyn postanowili jednak dokończyć mecz w pełnych składach.
sportdziennik.com – „Kościk” znowu strzela
Trener Rafał Górak mówi, że jego powrót do zdrowia traktuje jako transfer i duże wzmocnienie przed nowym sezonem.
Dominik Kościelniak robi wszystko, by słowa szkoleniowca GieKSy były prawdą. Niespełna tydzień temu zanotował pierwszy występ po 10-miesięcznej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadeł krzyżowych i uczcił go golem strzelonym z Zagłębiem Sosnowiec, 3 dni później znowu trafił – tym razem w sparingu z II-ligowcem z Polkowic. Tak jak w Sosnowcu, tak i na Bukowej pojawił się na boisku w 70 minucie. Do siatki trafił 10 minut później.
– Cieszy, że „Kościk” po tak długiej kontuzji wchodzi do gry i znowu zdobywa bramkę, a my wygrywamy. Choć podeszliśmy do tego sparingu jak do kolejnej jednostki treningowej, przygotowującej nas do sezonu, to zawsze chcemy wygrywać. Uczymy się swoich zachowań, skoro doszło do nas kilku nowych zawodników – mówił Marcin Stromecki, pomocnik GKS-u.
Przy bramce dającej katowiczanom pierwsze tego lata sparingowe zwycięstwo (wcześniej był bezbramkowy remis ze Skrą i porażka 2:3 w Sosnowcu) asystę zanotował Alan Bród. Pomocnik z rocznika 2004 obsłużył Kościelniaka świetną centrą z lewego skrzydła. Bród zbierał pochlebne recenzje za występy w meczach kontrolnych już zimą. Wiosną nie zadebiutował nawet co prawda w I lidze, ale wydaje się, że już w rundzie jesiennej musi się to zmienić.
Pierwszy występ w barwach GieKSy zaliczył Daniel Tanżyna. 33-letni stoper to najstarszy zawodnik w kadrze GKS-u, pojawił się na murawie na ostatnie 20 minut, zmieniając Bartosza Jaroszka. W tym tygodniu przed zespołem Rafała Góraka krótki pobyt na Słowacji i 2 sparingi: z MFK Rużomberok oraz Duklą Bańska Bystrzyca.
SIATKÓWKA
siatka.org – Wiktor Mielczarek nowym przyjmującym GKS-u Katowice
Roczną umowę z GKS-em Katowice podpisał przyjmujący Wiktor Mielczarek. Nowy zawodnik siatkarskiej GieKSy ma 24 lata, mierzy 190 cm wzrostu i pochodzi z Olsztyna, gdzie występował w barwach miejscowego Indykpolu AZS w rozgrywkach Młodej Ligi oraz drugiej ligi. W latach 2019-2021 Mielczarek dołączył do islandzkiego zespołu Hamar Hveragerði, którego grającym trenerem jest były reprezentant Polski Radosław Rybak. W barwach tej drużyny Wiktor Mielczarek sięgnął po mistrzostwo Islandii oraz krajowy puchar.
W trakcie sezonu 2021/2022 przyjmujący dołączył do pierwszoligowego KPS-u Siedlce, który na koniec rozgrywek zajął piątą lokatę.
Wiktor Mielczarek w barwach tego klubu zanotował 15 występów, w których zdobył łącznie 116 punktów i zanotował 50,8 proc. ataku perfekcyjnego. Nowy zawodnik GKS-u z powodzeniem występuje w rozgrywkach siatkówki plażowej, czego dowodem jest m.in. brązowy medal łódzkiego turnieju cyklu Plaża Open 2022.
– Szukając zawodnika o profilu defensywnego przyjmującego, zebraliśmy od wielu osób bardzo dobre recenzje o Wiktorze. Po wnikliwej analizie zdecydowaliśmy, że to właśnie on uzupełni linię przyjęcia w naszej drużynie. To bardzo ambitny zawodnik, dlatego liczymy, że pokaże swój potencjał na najwyższym szczeblu rozgrywkowym – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.
HOKEJ
hokej.net – Pierwsze wzmocnienie GieKSy. Blomqvist podpisał roczny kontrakt
Szefostwo GKS-u Katowice dokonało pierwszego transferu przed sezonem 2022/2023. Do ekipy mistrzów Polski dołączył Szwed Christian Blomqvist, który parafował roczną umowę.
Blomqvist (185 cm, 87 kg) ma 25 lat i urodził się pod Sztokholmem, w gminie Sollentuna. Jest graczem uniwersalnym, bo może występować zarówno jako skrzydłowy, jak i środkowy.
W hokejowym życiorysie tego napastnika można znaleźć 25 meczów (1 gol, 2 asysty) w Hockey Allsvenskan, która stanowi bezpośrednie zaplecze SHL oraz 183 mecze w HockeyEttan, czyli de facto na trzecim poziomie rozgrywkowym w Szwecji (77 bramek, 95 kluczowych zagrań).
W poprzednim sezonie Christian Blomqvist był najlepszym strzelcem i najlepiej punktującym zawodnikiem Wings HC Arlanda. Dorobek 25-letniego Szweda zamknął się na 38 meczach, 20 trafieniach oraz 25 asystach.
– Szukaliśmy skutecznego napastnika z prawym uchwytem kija. Christian Blomqvist to właśnie zawodnik o typowo ofensywnych inklinacjach, który świetnie potrafi odnaleźć się pod bramką rywali. Z powodzeniem radzi sobie na środku ataku i na skrzydle – mówi Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja GKS-u Katowice.
Kadra GKS-u Katowice na sezon 2022/2023
Bramkarz:
John Murray, Maciej Miarka.
Obrońcy:
Patryk Wajda, Jakub Wanacki, Mateusz Rompkowski, Maciej Kruczek i Dawid Musioł.
Napastnicy:
Christian Blomqvist, Joona Monto, Matias Lehtonen, Grzegorz Pasiut, Bartosz Fraszko, Patryk Krężołek, Marcin Kolusz, Mateusz Bepierszcz i Igor Smal.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Najnowsze komentarze