Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Liderki zostają na Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatniego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.

Przygotowujący się do sezonu 2022/23 piłkarze rozegrali w ubiegłym tygodniu dwa test-mecze: w pierwszym z nich przegrali z Zagłębiem Sosnowiec 2:3 (1:0). W drugim wygrali z Górnikiem Polkowice 1:0 (0:0). Trwa podpisywanie kontraktów: w poprzednim tygodniu podpisy pod umowami z GieKSą złożyli Patryk Szczuka, Daniel Tanżyna, Kacper Grzebieluch. W drużynie kobiet nowe umowy podpisały Kamila Tkaczyk, Kasandra Rybaczuk, dwie Aleksandry Lizoń i Drąg, Katerina Vojtkowa i Klaudia Łasicka. Również w drużynach siatkarzy i hokeistów dołączyli nowi zawodnicy: do siatkarzy Wiktor Mielczarek, a do hokeistów Szwed Christian Blomqvist.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Liderki zostają na Bukowej

Zakończony niedawno sezon w Katowicach będą pamiętać zapewne długo. A czwarta lokata na koniec sezonu na pewno spowodowała, że spora grupa piłkarek na Bukowej chce zostać i powalczyć o medal w kolejnym sezonie.

Swoje nowe umowy parafowały także Kamila Tkaczyk, Kasandra Rybaczuk, Aleksadry Lizoń oraz Drąg, Czeszka Katerina Vojtkowa, a także Klaudia Łasicka.

Wszystkie piłkarki związały się umowami dwuletnimi, więc Karolina Koch może mieć spokojną głowę o trzon zespołu.

W sezonie 2021/22 GKS Katowice w pokonanym polu pozostawił rywali jedenaście razy. Pięciokrotnie dzielił się punktami (w tym dwa razy z Czarnymi Antrans Sosnowiec) oraz sześć razy musiał uznać wyższość rywalek. Na swoim koncie zgromadził 38. punktów, strzelająć w całym sezonie 41 bramek.

Na co stać będzie piłkarki GieKSy w startującym 13 sierpnia sezonie? Czy powtórzą czwarte miejsce z zakończonego właśnie sezonu? Czas pokaże…

 

sportdziennik.com – Stadion będzie droższy

Dobiega końca dziesiąty miesiąc budowy kompleksu sportowego w sąsiedztwie autostrady A4 w Katowicach. Wykonawca podtrzymuje termin 31 sierpnia 2024 roku, a miasto nastawia się na dodatkowe koszty.

Nie tylko przeszłość, teraźniejszość i przyszłość GKS-u Katowice, czyli miejskiej spółki, była tematem poruszanym na poprzednim posiedzeniu Komisji Kultury, Promocji i Sportu przy Radzie Miasta Katowice, co już na naszych łamach opisywaliśmy. Radni wraz z urzędnikami rozmawiali także o budowanym od niespełna roku nowym stadionie w rejonie ulic Dobrego Urobku, Upadowej i Bocheńskiego.

Budowa kompleksu sportowego łączącego stadion, halę i boiska treningowe, zgodnie z umową pochłonąć ma 205 milionów złotych brutto, a główny wykonawca, firma NDI z Sopotu, zobowiązał się do jej realizacji w 3 lata, a więc do 31 sierpnia 2024 roku.

– Jak kształtuje się wartość inwestycji w związku z inflacją i w obliczu tego, że wszystko drożeje? Czy zmieścimy się w kwocie 205 mln brutto z hakiem, czy już widzimy, że ta cena wzrośnie? Jakie są szacunki, o ile? – pytała radna Barbara Wnęk-Gabor z KO. Przewodniczący Komisji, Krzysztof Pieczyński, dopytywał z kolei, czy zagrożony jest termin.

– Wykonawca podtrzymuje termin zakończenia prac do 31 sierpnia 2024 roku, ale nie możemy obiecać, że tak rzeczywiście będzie – odparł Jarosław Łuczyński ze spółki Katowickie Inwestycje SA.

– Inflacja, wojna, pandemia – to wszystko wpływa na realizację takiej inwestycji. Gdy pytamy, wykonawca potwierdza, że robi wszystko, by dotrzymać terminu. Pamiętajmy, że każdy przestój ze strony wykonawcy to koszty, które ponosi, dlatego będzie się starał trzymać założonej daty. W tej chwili nie mamy też żadnego wniosku o aneksowanie umowy dotyczącego jej wartości. Nie można jednak obiecać, że kwota zapisana w umowie będzie ostateczna. Jest dużo zmiennych, które na pewno na nią wpłyną; choćby waloryzacja, która należy się wykonawcy, co wynika z umowy. Musimy też czekać na ewentualne wnioski wykonawcy o roboty dodatkowe, które mogą się pojawić i nieść ze sobą dodatkowe koszty. Na razie jednak inwestycja jest realizowana zgodnie z zakładanym harmonogramem – tłumaczył Łuczyński.

Mówiąc o „waloryzacji”, można założyć, że koszty budowy katowickiego kompleksu sportowego wzrosną mniej więcej o wartość inflacji odnotowanej w okresie realizacji inwestycji.

– Waloryzacja jest dokonywana na podstawie rocznego wskaźnika GUS. Nie jest on identyczny co inflacja, ale wokół niej oscyluje. Mówimy ostrożnie, że nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jakie będą roszczenia dotyczące robót dodatkowych, ale bądźmy realistami: przy tak dużej inwestycji byłoby kuriozalne, gdyby takowe się nie ujawniły. My oświadczamy, że ze strony inwestora nie wnosimy o rozbudowy, powiększenie zakresu inwestycji. Ale praktycznie pod każdą inwestycją w naszym śląskim rejonie występuje konieczność uzdatnianie gruntu. U nas takie ponadnormatywne uzdatnianie też może wystąpić, ale trudno nam wyprzedzać fakty – podkreślał Adam Kochański, naczelnik Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta Katowice.

Stadion z pewnością okaże się zatem nieco droższy niż pierwotnie zakładano, a jak do tej pory przebiegała inwestycja? Przypominał Jarosław Łuczyński:

– 31 sierpnia 2021 w wyniku postępowania przetargowego zawarta została na 3 lata umowa z firmą NDI. 7 września przekazano jej plac budowy, rozpoczęły się prace przygotowawcze do realizacji tego zadania, polegające na wygrodzeniu placu budowy, organizacji zaplecza. Kolejny krok to badania saperskie. Wykonawca został do nich zobligowany, jako że była informacja, że w tym obszarze kiedyś znajdował się poligon. Znaleziono trzy pociski: 120 mm, 76 mm i jeden mniejszy. Wszystkie zostały zabezpieczone i zutylizowane przez policję oraz wojsko. Zabezpieczono trzy zbiorniki i przystąpiono do wycinki drzew, która zakończyła się pod koniec marca.

Wtedy była możliwość osuszenia trzech zbiorników, co odbyło się pod nadzorem przyrodniczym. Wyłapano wszystkie zwierzątka, które się tam znajdowały, przeniesiono w bezpieczne miejsce. Podłączone zostały już dwa zbiorniki retencyjne o wielkości 1000 metrów sześciennych. Trwają prace związane z korytowaniem drogi w północnej części naszego kompleksu. Mowa o drodze od ul. Bocheńskiego aż do parkingu przy stadionie. Wykonano prace związane z sieciami technicznymi, instalacjami elektrycznymi w tej drodze.

Aktualnie wykonywane są przyłącza do małego budynku zlokalizowanego w sąsiedztwie dwóch boisk treningowych. Zakończono prace związane z niwelacją tych boisk, przemieszczeniem mas ziemnych do docelowego poziomu. Wykonywana jest droga po zachodniej stronie hali sportowej. Przygotowujemy się do uzdatnienia podłoża pod halą, co nastąpi w najbliższym czasie – opisywał Jarosław Łuczyński ze spółki Katowickie Inwestycje SA.

14 893 WIDZÓW – taką dokładnie pojemność będzie mieć nowy katowicki stadion.

2792 MIEJSCA to z kolei pojemność hali sportowej

 

Postrzelali na Ludowym

Pięć bramek padło w sparingu I-ligowców z Sosnowca i Katowic. Zagłębie pierwszy letni test skończyło z tarczą, GieKSa nie wygrała żadnego z dwóch dotychczasowych meczów kontrolnych.

Z jednej strony – kilka płynnych, ciekawych akcji i dwie zdobyte bramki. Z drugiej strony – banalne pomyłki w defensywie, które sprawiły, że GKS poniósł w środę sparingową porażkę na Stadionie Ludowym. Gole tracił w okolicznościach, które przypominały dziurawą katowicką defensywę z początku poprzedniego sezonu.

– To takie błędy, które trudno znaleźć w lidze. Jesteśmy w okresie treningu, gra spora liczba zawodników, efekty są różne. Z wielu momentów tego meczu jestem naprawdę zadowolony. Zwłaszcza z organizacji gry w pierwszej połowie. To była nasza gra, z dużą liczbą sytuacji. Było OK – podsumowywał Rafał Górak, trener GieKSy.

To katowiczanie jako pierwsi wyszli na prowadzenie, gdy Arkadiusz Jędrych wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Mateusza Bodziocha na Marko Roginiciu. Chorwat w tej sytuacji mocno ucierpiał i nie był już w stanie kontynuować gry. – Oberwał, ale będzie dobrze – skwitował krótko Górak.

Sosnowiczanie, którzy po przerwie grali składem złożonym w znacznej części z młodzieżowców, byli w stanie odwrócić wynik. Skorzystali z dwóch nieporozumień rywali przy wyprowadzeniu piłki z własnej połowy. Wyrównał Antoni Kulawiak, 18-latek, który w tym tygodniu podpisał profesjonalny kontrakt z klubem, a na 2:1 trafił Patryk Bryła, nawinąwszy wcześniej Rafała Figla. GKS odpowiedział na 2:2 po rzucie rożnym za sprawą mocnego uderzenia Dominika Kościelniaka pod poprzeczkę. Blondwłosy zawodnik uczcił tym samym swój powrót do gry po 10-miesięcznej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadeł.

Gdy meldował się na murawie, koledzy z ławki rezerwowych nagrodzili go brawami. Ale bramka Kościelniaka nie była tego dnia ostatnia. Szymon Sobczak wywalczył karnego (faulował Figiel), by sam go wykorzystać. Napastnik Zagłębia miał tego lata ochotę przenieść się do Wisły Kraków, ale wczoraj grał z taką determinacją, jakby Sosnowiec był jego docelowym miejscem na ziemi.

Po murawie Stadionu Ludowego, której stan pozostawiał nieco do życzenia, bo gospodarze mieli w ostatnich dniach pewne problemy techniczne, nie biegało dwóch nowych zawodników GieKSy. Pozyskanie stopera Daniela Tanżyny klub z Bukowej powinien ogłosić dziś. Z kolei napastnik Jakub Arak zadebiutował już w sobotnim sparingu ze Skrą Częstochowa (0:0), ale wczoraj zasiał z małżonką na trybunie vip-owskiej dobrze sobie znanego obiektu, na którym przed laty w barwach Zagłębia występował.

– Kuba odbił piętę. Potrzeba mu spokoju, może nawet do końca tego tygodnia. Ale to będzie dla nas duże wzmocnienie – przekonywał szkoleniowiec GKS-u, który na nietypowej pozycji lewego środkowego obrońcy sprawdzał w II połowie nominalnego wahadłowego Daniana Pawłasa.

A na trybunach – tyle że w innej części stadionu – usiadł też szybko Dawid Kudła, jako że trzech katowickich bramkarzy grało po 30 minut (w ostatniej minucie Patryk Szczuka… ruszył nawet w pole karne do rzutu rożnego, by pomóc kolegom wyrównać; bez powodzenia). Kudła zajął miejsce obok Michała Koja, dawnego kompana z Górnika Zabrze, który jest bliski przenosin do Sosnowca.

Blisko sformalizowania pobytu w GieKSie jest natomiast Kacper Grzebieluch. Napastnik o statusie młodzieżowca zagrał w II połowie; ma trafić na Bukową definitywnie z Cracovii, w której III-ligowych rezerwach grał w minionym sezonie.

 

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice – Górnik Polkowice 1:0. Kibice na Bukowej wreszcie mogli być zadowoleni

W trzecim letnim sparingu zespół GKS Katowice odniósł pierwsze zwycięstwo. Ekipa Rafała Góraka pokonała na Bukowej Górnik Polkowice 1:0.

[…] Szkoleniowiec gospodarzy wystawił do gry dwie jedenastki. Gola na wagę zwycięstwa strzeliła druga z nich. Zdobył go Dominik Kościelniak po podaniu Alana Bróda.

W 68 minucie doszło do nietypowej sytuacji – jeden z polkowiczan otrzymał czerwoną kartkę. Szkoleniowcy obu drużyn postanowili jednak dokończyć mecz w pełnych składach.

 

sportdziennik.com – „Kościk” znowu strzela

Trener Rafał Górak mówi, że jego powrót do zdrowia traktuje jako transfer i duże wzmocnienie przed nowym sezonem.

Dominik Kościelniak robi wszystko, by słowa szkoleniowca GieKSy były prawdą. Niespełna tydzień temu zanotował pierwszy występ po 10-miesięcznej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadeł krzyżowych i uczcił go golem strzelonym z Zagłębiem Sosnowiec, 3 dni później znowu trafił – tym razem w sparingu z II-ligowcem z Polkowic. Tak jak w Sosnowcu, tak i na Bukowej pojawił się na boisku w 70 minucie. Do siatki trafił 10 minut później.

– Cieszy, że „Kościk” po tak długiej kontuzji wchodzi do gry i znowu zdobywa bramkę, a my wygrywamy. Choć podeszliśmy do tego sparingu jak do kolejnej jednostki treningowej, przygotowującej nas do sezonu, to zawsze chcemy wygrywać. Uczymy się swoich zachowań, skoro doszło do nas kilku nowych zawodników – mówił Marcin Stromecki, pomocnik GKS-u.

Przy bramce dającej katowiczanom pierwsze tego lata sparingowe zwycięstwo (wcześniej był bezbramkowy remis ze Skrą i porażka 2:3 w Sosnowcu) asystę zanotował Alan Bród. Pomocnik z rocznika 2004 obsłużył Kościelniaka świetną centrą z lewego skrzydła. Bród zbierał pochlebne recenzje za występy w meczach kontrolnych już zimą. Wiosną nie zadebiutował nawet co prawda w I lidze, ale wydaje się, że już w rundzie jesiennej musi się to zmienić.

Pierwszy występ w barwach GieKSy zaliczył Daniel Tanżyna. 33-letni stoper to najstarszy zawodnik w kadrze GKS-u, pojawił się na murawie na ostatnie 20 minut, zmieniając Bartosza Jaroszka. W tym tygodniu przed zespołem Rafała Góraka krótki pobyt na Słowacji i 2 sparingi: z MFK Rużomberok oraz Duklą Bańska Bystrzyca.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Wiktor Mielczarek nowym przyjmującym GKS-u Katowice

Roczną umowę z GKS-em Katowice podpisał przyjmujący Wiktor Mielczarek. Nowy zawodnik siatkarskiej GieKSy ma 24 lata, mierzy 190 cm wzrostu i pochodzi z Olsztyna, gdzie występował w barwach miejscowego Indykpolu AZS w rozgrywkach Młodej Ligi oraz drugiej ligi. W latach 2019-2021 Mielczarek dołączył do islandzkiego zespołu Hamar Hveragerði, którego grającym trenerem jest były reprezentant Polski Radosław Rybak. W barwach tej drużyny Wiktor Mielczarek sięgnął po mistrzostwo Islandii oraz krajowy puchar.

W trakcie sezonu 2021/2022 przyjmujący dołączył do pierwszoligowego KPS-u Siedlce, który na koniec rozgrywek zajął piątą lokatę.

Wiktor Mielczarek w barwach tego klubu zanotował 15 występów, w których zdobył łącznie 116 punktów i zanotował 50,8 proc. ataku perfekcyjnego. Nowy zawodnik GKS-u z powodzeniem występuje w rozgrywkach siatkówki plażowej, czego dowodem jest m.in. brązowy medal łódzkiego turnieju cyklu Plaża Open 2022.

– Szukając zawodnika o profilu defensywnego przyjmującego, zebraliśmy od wielu osób bardzo dobre recenzje o Wiktorze. Po wnikliwej analizie zdecydowaliśmy, że to właśnie on uzupełni linię przyjęcia w naszej drużynie. To bardzo ambitny zawodnik, dlatego liczymy, że pokaże swój potencjał na najwyższym szczeblu rozgrywkowym – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.

 

HOKEJ

hokej.net – Pierwsze wzmocnienie GieKSy. Blomqvist podpisał roczny kontrakt

Szefostwo GKS-u Katowice dokonało pierwszego transferu przed sezonem 2022/2023. Do ekipy mistrzów Polski dołączył Szwed Christian Blomqvist, który parafował roczną umowę.

Blomqvist (185 cm, 87 kg) ma 25 lat i urodził się pod Sztokholmem, w gminie Sollentuna. Jest graczem uniwersalnym, bo może występować zarówno jako skrzydłowy, jak i środkowy.

W hokejowym życiorysie tego napastnika można znaleźć 25 meczów (1 gol, 2 asysty) w Hockey Allsvenskan, która stanowi bezpośrednie zaplecze SHL oraz 183 mecze w HockeyEttan, czyli de facto na trzecim poziomie rozgrywkowym w Szwecji (77 bramek, 95 kluczowych zagrań).

W poprzednim sezonie Christian Blomqvist był najlepszym strzelcem i najlepiej punktującym zawodnikiem Wings HC Arlanda. Dorobek 25-letniego Szweda zamknął się na 38 meczach, 20 trafieniach oraz 25 asystach.

– Szukaliśmy skutecznego napastnika z prawym uchwytem kija. Christian Blomqvist to właśnie zawodnik o typowo ofensywnych inklinacjach, który świetnie potrafi odnaleźć się pod bramką rywali. Z powodzeniem radzi sobie na środku ataku i na skrzydle – mówi Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja GKS-u Katowice.

Kadra GKS-u Katowice na sezon 2022/2023

Bramkarz:

John Murray, Maciej Miarka.

Obrońcy:

Patryk Wajda, Jakub Wanacki, Mateusz Rompkowski, Maciej Kruczek i Dawid Musioł.

Napastnicy:

Christian Blomqvist, Joona Monto, Matias Lehtonen, Grzegorz Pasiut, Bartosz Fraszko, Patryk Krężołek, Marcin Kolusz, Mateusz Bepierszcz i Igor Smal.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Taką GieKSę chcę oglądać zawsze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.

Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.

Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.

GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.

Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.

Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak  już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.

Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.

Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.

Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.

Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.

Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.

I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.

Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.

Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.

Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.

To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.

Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.

Walczymy dalej!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wideo Wywiady

Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga