Dołącz do nas

Piłka nożna

Liczymy na wyjazdowy tryb GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Ponownie nie udało się nam odczarować Bukowej i jedynie zremisowaliśmy z Olimpią Elbląg. Całe szczęście w niedzielę rozegramy mecz na wyjeździe, co automatycznie zwiększa nasze szanse na końcowe zwycięstwo.

W najbliższej kolejce poza meczem „GieKSy” w Łęcznej najciekawiej zapowiadają się starcia Stali Rzeszów z Elaną Toruń oraz Bytovi Bytów ze Zniczem Pruszków. Interesująco powinno być także w Częstochowie, gdzie Skra podejmować będzie rozczarowujący jak dotąd swoją postawą faworyzowany Widzew.

Bukmacherzy chyba nie do końca doceniają naszą bardzo dobrą dyspozycję wyjazdową, ustalając kurs 2.90 na nasze zwycięstwo w Łęcznej. Oczywiście zespół Rafała Góraka trapiony jest dużą ilością kontuzji, ale mimo wszystko moim zdaniem stać nas na zwycięstwo w tym spotkaniu. Cieszy wiadomość o powrocie do zdrowia Dawida Rogalskiego i jego sporych szansach na występ już w niedzielę. A Rogalski wie jak strzelać w Łęcznej, bo w ubiegłych rozgrywkach będąc jeszcze zawodnikiem Gryfa, pokonał bramkarza Górnika w meczu wyjazdowym. Może ta informacja wpłynie pozytywnie także na osobę Daniela Rumina i ten zacznie w końcu grać o wiele lepiej, czując, że w końcu ma jakąś rywalizację na swojej pozycji. W ostatnich tygodniach Górak nie miał praktycznie innego wyjścia jak stawiać na Rumina w obliczu tych wszystkich kontuzji, a ten niestety rozczarował. Stadion w Łęcznej w przekroju historii nie jest dla nas zbyt łaskawym terenem, bo niemalże za każdym razem dostawaliśmy tam lanie. Na szczęście, tamte spotkania miały miejsce już stosunkowo dawno temu, a nasza ostatnia wizyta zakończyła się zwycięstwem i to nie byle jakim. W rundzie jesiennej sezonu 17/18 po niezwykle dramatycznym meczu, w którym przegrywaliśmy do 86. minuty 0:1, na dodatek grając w 10, zdołaliśmy odwrócić losy rywalizacji i strzelić w końcówce spotkania aż 3 bramki. Nie mam nic przeciwko, aby taki sam scenariusz powtórzył się również w najbliższą niedzielę. Zespół Kamila Kieresia w obecnych rozgrywkach prezentuje się co najwyżej średnio, zdołał wygrać zaledwie raz na pięć kolejek ligowych i było to dawno, bo na inaugurację sezonu. Czyli pozostają bez zwycięstwa od 4 meczów i dodatkowo tak jak my uzbierali w meczach u siebie zaledwie jeden punkt. Uważam, że nie ma się czego obawiać, bo jeżeli chcemy się liczyć w tej lidze, to mecze z takimi rywalami po prostu trzeba wygrywać. Na dodatek w obronie występuje tam Midzierski, który raczej gwarantem solidnej obrony przez 90 minut nie jest. Z powodu kontuzji w szeregach gospodarzy zabraknie najbardziej doświadczonego zawodnika Pawła Sasina. Podsumowując, zdecydowanie warto zagrać w niedzielę w stronę „GieKSy” po tak atrakcyjnym kursie wystawionym przez „buków”.

Pogoń Siedlce może nie zaczęła tego sezonu zbyt dobrze, ale w mojej opinii jest to zespół, który będzie się liczył w walce co najmniej o miejsca barażowe. Wyniki wcale nie odzwierciedlają rzeczywistego poziomu prezentowanego przez zespół trenera Kamila Sochy. W kilku spotkaniach mieli oni po prostu pecha lub zabrakło skuteczności jak chociażby w meczu ze Zniczem, kiedy Adam Pazio spudłował karnego w ostatniej minucie spotkania. Dlatego stawiam w niedzielę na wygraną Pogoni w meczu na własnym stadionie z Gryfem Wejherowo. Jest to idealny rywal na przełamanie dla drużyny z Siedlec, której nie udało się wygrać w poprzednich dwóch kolejkach. Goście natomiast w dalszym ciągu okupują miejsce w strefie spadkowej, będąc obok Stali Stalowa Wola i Górnika Polkowice zespołem, który nie wygrał jeszcze ani jednego meczu. Nie zanosi się także, by miało się to zmienić w najbliższą niedzielę. Rozbity fatalnym początkiem sezonu Gryf będzie miał ogromny problem, by wywieźć z Siedlec chociaż jeden punkt. Można także powiedzieć, że zespół z pomorza leży Pogoni. W ubiegłym sezonie na własnym obiekcie zafundowali Gryfowi tęgie lanie, wygrywając aż 7:2. W ten weekend oczywiście nie przewiduję w tym starciu aż takiego gradu bramek i pogromu drużyny z Wejherowa, ale jestem przekonany, że gospodarzy niedzielnego meczu stać na ponowne odprawienie gości z niczym.

Nie widzę także w najbliższej kolejce pierwszego zwycięstwa w tym sezonie Stali Stalowa Wola. Wyglądają oni jeszcze gorzej niż Gryf i aktualnie zamykają ligową tabelę. W niedzielę wybierają się w delegację do Elbląga, gdzie zagrają z niepokonaną jak do tej pory w lidze, Olimpią. Stawiam tutaj na łatwe zwycięstwo gospodarzy i wydłużenie ich passy meczów bez porażki do sześciu. W zespole z Podkarpacia dzieje się na ten moment bardzo źle. W czwartek z funkcji trenera pierwszego zespołu zrezygnował Paweł Wtorek i zespół w spotkaniu z Olimpią poprowadzi tymczasowy szkoleniowiec — Czesław Palik. Trener Palik komentując ostatni występ Stali, stwierdził, że ich gra wygląda bardzo nerwowo przez ogromną presję ciążącą na zawodnikach będącą następstwem koszmarnego startu. Nie oszukujmy się, będzie wybitnie ciężko zawodnikom „Stalówki”, jak i jej tymczasowemu trenerowi odmienić grę i ich postawę na boisku w zaledwie trzy dni od ostatniego meczu. Tym bardziej przyjdzie im się zmierzyć z naprawdę poukładanym zespołem Adama Noconia. Może Olimpia nie pokazała jakiejś wybitnej gry przeciwko nam w środę, ale momentami można było zauważyć, że ten zespół ma jakiś pomysł na grę i jest bardzo dobrze zorganizowany w defensywie. Praktycznie 90% wszystkich okazji, które stworzyła sobie „GieKSa” miały miejsce tylko po stałych fragmentach gry. Na ten moment zwyczajnie Olimpia jest zespołem będącym w lepszej dyspozycji od Stali i w niedzielę według mnie udokumentuje to zwycięstwem.

Moje Typy:

Górnik Łęczna – GKS Katowice 2 @ 2.90

Pogoń Siedlce – Gryf Wejherowo 1 @ 1.70

Olimpia Elbląg – Stal Stalowa Wola 1 @ 1.75

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga